weathlehow
01.11.07, 23:30
Mam problem. Dziwny, ale prawdziwy. Otóż:
Zawsze jak jedziemy do rodziców mojego faceta, to jego mama robi
mnóstwo, ale to mnóstwo jedzenia. Gotuje naprawdę świetnie, ale u
nich zwyczaj jest taki, ze dostaje się na talerzu gotową porcję. Co
najwyżej surówkę można sobie wziąć z miski. No i mama mojego lubego
nakłada olbrzymie porcje, obiady są dwudaniowe, zupy gęste od
makaronu/ziemnaiczków/ryżu i warzyw, drugie danie jest mniej więcej
dwa razy większe niż to co zwykłam jadać w domu (a w domu zwykłam
jadać tylko jedno danie).
Jak zjem 1/3 tego co dostanę to jestem najedzona, jak staram się
wmusić w siebuie resztę to potem jest mi niedobrze, czuję jak
rozsadza mi żołądek, nie mogę się wyprostować bo boli mnie brzuch.
Najchętniej zjadałbym wszystko, bo jest smaczne i nie chcę robić
przykrości jego mamie, ale nie jestem w stanie. Ostatnio zostawiłam
te 2/3 dania i czułam się paskudnie, miałam wrażenie że zrobiłam
jego mamie przykrość. (tzn ona nic nie mówiła ale ja miałam takie
wrażenie)
Proszenie o malutkie porcje nic nie daje, chyba biorą to za
kokieterię.
Macie jakieś pomysły co z tym zrobić?
Co byście zrobiły?