Zdrada?A może coś innego?Tylko co?

06.11.07, 12:54
Witam. Mam poważne podejrzenia, że mój mąż mnie zdradza. Ponieważ jestem młodą
żoną i nie mam doświadczenia, proszę Was o radę. Być może to tylko kilka
zbiegów okoliczności i przesadzam, dlatego chcę zapytać Was o zdanie. Od kilku
miesięcy mój mąż dziwnie się zachowuje:
1. Ma mniejszą ochotę na sex, stale się wymiguje, wykręca zmęczeniem, brakiem
nastroju.
2. Ma wiecznie nadgodziny i wraca wieczorem do domu.
3. Dba o siebie tylko w tygodniu, jak jest ze mną w weekend, to całkiem
przestaje się myć...żebym się, kolokwialnie mówiąc, do niego nie dobierała.
4. Jeździ co miesiąc na szkolenia oraz wyjazdy integracyjne, wyłącza na nich
komórkę, zostawia mnie bez pieniędzy na 4 dni itp.
5. Pozmieniał hasła, np. na konto w banku (odkryłam to dzisiaj, normalnie
miałam dostęp do jego konta, w końcu mamy wspólnotę majątkową)
5. Na resztę pozakładał hasła, np. na komórkę, gadu - gadu, komputer.
6. Przyłapałam go kilka razy na kłamstwie.
7. Ostatnio wyjechał na 2 dni, nie mówiąc mi dokąd jedzie.
    • simon_r Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 06.11.07, 12:55
      ooouuuppsss..... niedobrze :(

      -------------------

      SuDoKu... wciąga :)
    • kontik_71 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 06.11.07, 12:55
      Uuuu to mi wyglaa na przygotowania do gwaltownych zmian w Waszym
      zyciu :( Wspolczuje
      • grzeszny-aniol Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 06.11.07, 12:56
        ojjj nieciekawie to wyglada. Rozmawialas z nim o tym wszytskim?
    • nekomimimode "Ponieważ jestem młodą... 06.11.07, 13:00
      żoną i nie mam doświadczenia..."
      Bez komentarza
      • malutka_kropka82 Re: "Ponieważ jestem młodą... 06.11.07, 13:05
        O co Ci chodzi? Bo mnie o to, że nie wiem, jakie są symptomy zdrady u partnera.
        • nekomimimode Re: "Ponieważ jestem młodą... 06.11.07, 13:13
          nie nic-ten tekst wydał mi się dziwny tak jakby żona z długim stażem
          oznaczało żona zdradzana.
          A co do rad innych to po co masz dbać o siebie jakoś specjalnie dla
          kogoś kto Ciebie zdradza i sam nie dba o siebie dla ciebie?
          Uważam te rady za pomyłkę.
          • dzikoozka Re: "Ponieważ jestem młodą... 06.11.07, 13:15
            Człowiek dba o siebie dla samego siebie. Kobiety często o tym
            zapominają...wolą sie "poświecać"
            • nekomimimode Re: "Ponieważ jestem młodą... 06.11.07, 13:18
              tak ale tak to w czyimś poście zabrzmiało
          • malutka_kropka82 Re: "Ponieważ jestem młodą... 06.11.07, 13:16
            No właśnie, może się źle wyraziłam. W każdym bądź razie nigdy nawet nie przeszła
            mi zdrada przez myśl.
    • dzikoozka Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 06.11.07, 13:00
      Myśle, ze masz powody do niepokoju.
      Ale z nami tego nie wyjasnisz. Tylko z nim mozesz pogadać, na
      spokojnie i bez sugestii, ze Cie zdradza. Zapytaj go o te objawy,
      któe opisałaś. Zapewne zbagatelizuje sprawę i zacznie sie wykręcać,
      może zrobić awanturę, ze go o coś podejrzewasz, moze zarząć Ci
      wyrzucac jakieś twoje prawdziwe i wyimaginoweane winy :) reakcje
      moga byc różne. Nie daj sie wyprowadzić z równowagi. Rozmowa moze
      skończyć sie bez wyniku ale... bedzie sygnałem, ze nie dasz sobie
      mydlić oczu. Jeśli nie przyniesie zadnych zmian w jego zachowaniu,
      możesz zacząć martwic się powazniej...
      Zadbaj o siebie (to rada uniwersalna :)), masz pracę? Powinnas mieć
      włąsne pieniądze, być niezależna. Dbasz o wygląd? wychodzisz z domu
      czy ciagle siedzisz z dzieckiem?
      • simon_r Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 06.11.07, 13:02
        A jak tak sobie myślę, że pierwsza część porady (rozmowa) jest kompletnie bez
        sensu... spowoduje tylko nasilenie objawów.
        Zdecydowanie bardziej skuteczna może być druga część - wzbudzić zazdrość!!

        -------------------

        SuDoKu... wciąga :)
        • dzikoozka Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 06.11.07, 13:07
          Druga część jest uniwersalna i zalecana niezależnie od zastosowania
          pierwszej.
          Pierwsza jest niezbednym etapem w procesie wyjaśniania sytuacji, tj.
          bez jakiejkolwiek rozmowy sytuacja nie ruszy się z miejsca, ani w
          kierunku rozstania, ani w kierunku naprawienia.
          • wielorak Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 12.11.07, 13:27
            jest to ewidentnie dziwna sytuacja i nie do pomyślenia w małżeństwie ehm
        • malutka_kropka82 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 06.11.07, 13:13
          Już rozmawiałam na ten temat z mężem wiele razy, bez rzucania oskarżeń. Kończy
          się na tym, że jest kilka dni obrażony na mnie, nie odzywa się i robi, co chce
          np. wraca późno do domu, wychodzi bez informacji, gdzie.
        • szept_duraka Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 09.11.07, 13:37
          uwazam ze powinnas z nim porozmawiac ale spokojnie, wiem ze trudno jest rzymac
          emocje w tykich momentach, ale musisz to zrobic.
          Musisz sobie zadac pare pytan zanim zaczniesz te rozmowe i wtedy bedziesz mogla
          wiedziec jak te rozmowe prowadzic.
          1. zalezy Ci jeszcze na nim i chesz nadal z nim zyc?
          2. jestes w stanie zyc bez niego (mysle tu o sytuacji mieszkaniowej i finansowej)?

          jezeli odpowiedzi brzmia:
          1. tak 2. nie
          musisz niestety o niego wlaczyc, i Twoja sytuacja nie nalezy do najlepszych,
          jezeli Cie zdradza. Radze wiec spokojna rozmowe, zeby wyczuc jak daleko malzonek
          jest w stanie zaangazowac sie w ten nowy zwiazek. Mysle ze nawet jak juz jest
          zakochany po uszy w tej innej osobie nie jestes na straconej pozycji. Musisz
          okazac pewne opanowanie zaby nie powiedziec chlodny dystans i malutka obojetnos.
          Jezeli powie, ze chce rozdowu przeszedlbym do pertraktacji finansowych, ktore
          umozliwialyby Ci zycie bez niego. Mysle ze kazdy, ale to kazdy rozsadny facet,
          ktory czuje sie odpowiedzialny za swoje czyny musi Ci zapewnic rozsadny start
          zycia (ja bam tak zrobil) w pojedynke lub z dziecmi nie mam pojecia jaka jest
          Twoja sytuacja. Mezowie dosc czesto wracaja po jakims czasie doceniajac co
          utracili ta inna osoba gotuje tez tylko na wodzie, wiec nie ma co sie zalamywac.
          Zlym doradca jest gniew i placz oraz blaganie o dalsza milsoc tego sie nie da, a
          u partnera wyzwala pewna bkolade na Twoje cierpienia. Wiem ze doswiadczenia, ze
          to nic nie przynosi- byc cool jest duzo lepiej.

          1. nie 2. nie
          po wyznaniu meza przeszedlbym do wyzej wspomnianych pertraktacji finansowych i
          to byloby na tyle z Waszym zwiazkiem.

          1.nie 2.tak
          jestes szczesciara:)
          probowalby mimo to uszczypnac troche grosza od niego :)

          2.tak 2.tak
          podobna sytuacja do 1.tak 2.nie, z tymze nie musisz sie za bardzo martwic o
          zycie po ewentualnym rozstaniem


          Ogolnie wydaje mi sie, ze Twoje podejrzenia sa uzasadnione. Wyglada to na
          zdrade, w sumie nie mozna sobie tego inaczej wytlumaczyc i najwyzszy czas
          porozmawiac na ten temat. Jak mowie spokojnie bez wybuchow placzu, gniewu itp.
          zdaje sobie sprawe, ze to ciezko.
          Glupota jest bez rozmowy wzbudzic u niego zazdrosc, ja np. nie znam takiego
          uczucia i wydaje mie sie ze wielu ludziom jest to obce wiec mozna tylko sobie
          zrobic takim postepowaniem niedziwedzia przysluge.
          Zycze powodzenia i glowa do gory.
          durak



          nie sadze ze tak moze byc, bo jak wspominals zostawia Cie bez pieniedzy pare
          dni- nie swiadczy to o nim dobrze!!


      • malutka_kropka82 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 06.11.07, 13:08
        Mam pracę i w miarę dobrze zarabiam. Nie mamy jeszcze dziecka. Dbam o siebie,
        chodzę na aerobik wodny, mam swoje zainteresowania i swoich znajomych. Nie żyję
        życiem męża, choć oczywiście pewną jego część z nim dzielę, nie tylko finansową.
        • dzikoozka Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 06.11.07, 13:13
          Bardzo dobrze. 1. nie zachodź w ciaże przypadkiem, zeby go zatrzymać.
          2. Zacznij chodzić gdzieś ze znajomymi, wybierz sie do SPA na 2 dni
          nie mówiąc mu (jako i on Tobie nie mówi jak wyjeźdza)
          3. Wybierz sie do fryzjerki, kosmetyczki
          4. Kup sobie wibrator i połóż tak, zeby go zauważył ("nie dbasz o
          mnie, mam taaaaakie potrzeby")
          5. Kup parę nowych ciuchów, nową bieliznę.
          6. Kupuj sobie ksiazki, płyty, karnet na siłownię (śmiesznie to
          brzmi ;)) ale czasami kobiety odmawiaja sobie takich przyjemności,
          bo zawsze cos przyziemnego jest potrzebniejsze) i mają skłonności do
          poświecania się.
    • mortutia Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 06.11.07, 13:03
      no zdrada:(((
      (choć jest jeszcze opcja, że został Świadkiem Jechowy)
    • malutka_kropka82 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 06.11.07, 13:04
      Tak, ale on zaprzecza, że kogoś ma. Zresztą, nie ma żadnego interesu w tym, żeby
      się przyznać. Co do pozostałych rzeczy to zawsze ma jakieś wytłumaczenie. Np.
      wyłączył komórkę (właściwie obie komórki, bo służbową też) na wyjeździe
      integracyjnym, żeby nie zamokły (byli na żaglach), albo np. zabrał mi wszystkie
      pieniądze, jak jechał na szkolenie, bo musiał zapłacić za hotel (co również
      wydaje mi się kłamstwem, gdyż za to płaci firma!!).
      • mortutia Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 06.11.07, 13:07
        malutka_kropka82 napisała:

        > Tak, ale on zaprzecza, że kogoś ma. Zresztą, nie ma żadnego interesu w tym, żeb
        > y
        > się przyznać. Co do pozostałych rzeczy to zawsze ma jakieś wytłumaczenie. Np.
        > wyłączył komórkę (właściwie obie komórki, bo służbową też) na wyjeździe
        > integracyjnym, żeby nie zamokły (byli na żaglach),

        logiczne

        albo np. zabrał mi wszystkie
        > pieniądze, jak jechał na szkolenie, bo musiał zapłacić za hotel (co również
        > wydaje mi się kłamstwem, gdyż za to płaci firma!!).

        może firma refunduje ale musi sam zapłacić wcześniej?
        • mortutia Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 06.11.07, 13:08
          ale tak naprawdę to Ci współczuję:(((
          wiem co to znaczy być zdradzoną, choć w mym przypadku on do końca twierdził, że
          mnie kocha i okazywał to
        • malutka_kropka82 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 06.11.07, 13:09
          Na poprzednich wyjazdach nigdy tak nie było. Hotel był zawsze zamówiony i
          opłacony wcześniej przez firmę.
          • zozol71 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 06.11.07, 13:20
            Jakbym czytała o sobie. Rada? Bądź czujna, bo ja nie byłam. Wydawało
            mi się to niemożliwe. A jednak. Owszem, wyjazdy były z pracy, ale
            ona to jego współpracownica. I wydało się, bo to się wyda, wcześniej
            czy później. U mnie było właśnie to "później". Potem składałam sobie
            wszystkie puzzle naszego życia i dziwiłam się jak byłam głupia, że
            wcześniej niczego nie zauważyłam, że na to pozwalałam. Nawet
            ostatnio wpadł mi przy porządkach w ręce jego kalendarz sprzed kilku
            lat, dziwnie zaszyfrowane numery, adresy hoteli w kurortach, jakieś
            skróty, których pewnie nigdy nie rozszyfruję. Tyle czasu!!!
            Logicznie pomyśl, postaraj się wyłączyć emocje, co można przed sobą
            ukrywać w uczciwym zwiążku? Po co tajemnice, hasła itp?
            • malutka_kropka82 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 06.11.07, 13:49
              No właśnie, ja nie mam hasła na komórkę, ani na gg, a moje hasło do konta jest
              mężowi dostępne.
              • jendza1 Tez nie mam za soba 06.11.07, 14:13
                doswiadczenia malzenskiej zdrady. Ale mam za soba zycie dziecka z rozbitej
                rodziny. I za dobrze wiem, czym konczy sie poblazanie.

                Mysle, ze trzeba rozmawiac.
                WIem tez, ze taka rozmowa moze nic nie dac.

                Mysle, ze najpierw bym jednak rozmawiac probowala - przedstawiajac stan rzeczy i
                informujac, jakie moga byc konsekwencje.
                A podstawowe bylyby takie, jak radzi Dzikoozka.
                Wyjezdzasz tak samo, jak on, nie mowiac, ze wyjezdzasz i gdzie.
                Tez zmieniasz wszystkie hasla dostepu itd.
                Spicie osobno - bo Tobie juz tez nie zalezy. Itd.
                Nastepnie - naturalna koleja rzeczy - jestescie coraz bardziej osobno,
                niezaleznie od tego, czy mieszkacie razem, czy nie.

                Wszystko, co robisz w domu - robisz tylko dla siebie, sobie gotujesz, sprzatasz
                tylko swoj pokoj itd

                Czy on tego wlasnie chce?

                Niech sie zastanowi.

                JEsli chce - to mozna od razu inaczej rzecz cala uporzadkowac - bo po co sie
                meczyc nawzajem?

                Tak bym probowala z nim sprawe ustawic.

                Trzeba zawsze pamietac, ze w zyciu jest cos za cos.
                niech on to sobie dobrze uswiadomi.

                Czegokolwiek nie uczynisz - trzymam kciuki!
                j
              • zozol71 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 06.11.07, 14:16
                Bo jak nie masz niczego do ukrycia, to naturalne że niczego nie
                chowasz. Wasze wspólne konto? Jak nie znałam hasła to poszłam do
                banku i wzięłąm wyciąg. Co prawda, tylko określony czas wstecz, ale
                i tak warto. On nie wiedział, że ja już wiem. i miałam dowód,
                którego nie można się wyprzeć. Pieniądze pobierane z konta (niemałe)
                i przede wszyskim gdzie(!) płacił kartą.
                • malutka_kropka82 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 06.11.07, 14:42
                  No właśnie mamy osobne konta, nie zmienialiśmy po ślubie. Jednak do tej pory
                  każde miało dostęp do konta tego drugiego. Z tym, że ja nie wypłacałam z niego
                  pieniędzy, tylko sprawdzałam, czy np. mąż opłacił rachunki.
                • niezorientowany1 Może to tylko katar ? 06.11.07, 14:42
                  Jw
                  :-))
                  NN
              • polymoly1 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 07.11.07, 17:37
                Również załóż/zmień hasła na gg, maila, komórke, szczegolnie do konta bankowego,
                jeżeli zabiera Ci wszystkie pieniądze na wyjazd.
                • malutka_kropka82 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 07.11.07, 17:41
                  Wyglądało to tak, że ja ze swojego konta zrobiłam wszystkie opłaty i nie zostało
                  mi nic, on ze swojej pensji płacił za resztę. Ja miałam konto na zero, a on
                  jeszcze parę stów miał. To był koniec miesiąca. Pojechał na ten wyjazd i nic mi
                  nie zostawił.
    • i.nes to nie wygląda dobrze... 06.11.07, 15:07
      Takie zachowanie świadczy o tym, że on się od Ciebie grodzi. Pytanie, dlaczego?
      Są dwie możliwości - kogoś ma albo czuje się osaczony w związku i próbuje
      stawiać granice.

      Tak czy siak, trzeba porozmawiać. Nie ma wyjścia. Poproś go o szczere
      wyjaśnienie Twoich obserwacji - nie oskarżaj, bo to nic nie da.

      Musisz się przygotować na kłamstwa. Mój kolega wyprowadził się od żony,
      twierdząc że ma kłopoty sam ze sobą, mówił, że kocha, że musi się zastanowić nad
      związkiem i w oczy mówił, że nie ma innej kobiety... Po 8 miesiącach okazało
      się, że od ponad roku ma romans z koleżanką z pracy, której powiedział, że...
      właśnie się rozwodzi.
      Dopiero konfrontacja trójstronna spowodowała, że przestał się wykręcać i do
      wszystkiego się przyznał. Ból, łzy, rozczarowanie, urażona duma... Nie życzę Ci
      tego, ale takie bywa życie :/
      • malutka_kropka82 Re: to nie wygląda dobrze... 06.11.07, 15:29
        Też się zastanawiałam, nad tą drugą możliwością. Kurcze, sama się starałam go
        namówić na wyjście z kolegami, ale nigdy nie chciał nigdzie chodzić beze mnie.
        Namawiałam go też na inne formy aktywności zarezerwowanej tylko dla niego. Nigdy
        nie chciał. Kilka miesięcy temu zaczął nową pracę w dobrej firmie i się zaczęły
        te wszystkie wyjazdy, zmiany zachowania itp. Ostatnio nawet jego matka, choć
        nigdy nie była mi przychylna, słysząc jego rozmowę ze mną, była oburzona
        sposobem, w jaki się do mnie odnosił i kazała mu natychmiast jechać do domu. Jak
        jest w domu to się właśnie ode mnie odgradza, gra w jakieś gry komputerowe i
        zakłada słuchawki, a potem szybciutko idzie spać, żeby tylko nie kłaść się razem
        ze mną.
        • i.nes Re: to nie wygląda dobrze... 06.11.07, 15:37
          Może jesteś zbyt zaborcza, za bardzo chcesz, żeby robił to, co Ty wymyślasz? Za
          bardzo go angażujesz w sprawy, na które on nie ma ochoty? Może za bardzo chcesz
          mu zastąpić życie własną wizją?

          Weź na przeczekanie do Świąt, ale tak na serio - niech każde się rządzi samo.
          Nie macie dzieci, więc podział obowiązków jest prosty: sprzątanie i zakupy,
          więcej nie wymagaj. Sama sobie organizuj czas, jemu nic nie narzucaj. Zobaczysz,
          jak sprawy się potoczą.
          • malutka_kropka82 Re: to nie wygląda dobrze... 06.11.07, 15:45
            Nie chodzi o to, że chciałam mu organizować czas. Proponowałam tylko delikatnie,
            mówiłam, że jak chce, to może sobie przecież gdzieś wyjść.Co do obowiązków to
            osobny problem, bo mój mąż nie chce się angażować w domowe obowiązki. Tłumaczy
            to tym, że on ciężko pracuje, więc w domu należy mu się relaks...
            • i.nes Re: to nie wygląda dobrze... 06.11.07, 15:52
              ja tylko spekuluję, pokazuje Ci inne możliwości - poza zdradą :)

              A temat dzielenia obowiązków jest dla mnie ogromnie ważny - nie wyobrażam sobie
              mieszkać z facetem, który mi nie pomaga w domu w sytuacji, gdy oboje ciężko
              pracujemy. Ale są domy, w których kobiety robią za mężów dosłownie wszystko:
              zakupy, sprzątanie, gotowanie, odwożenie dzieci do przedszkola/szkoły + własna
              praca zawodowa. Ja się z takim modelem rodziny nie zgadzam i mój obecny mąż
              wiedział o tym doskonale zanim się pobraliśmy :)
              • malutka_kropka82 Re: to nie wygląda dobrze... 06.11.07, 16:11
                A ja się tylko zastanawiam nad Twoimi spekulacjami :)
                Mój mąż też przed ślubem wiedział, że skoro oboje pracujemy, to oboje zajmujemy
                się domem. Wcześniej zresztą pomagał w domu, natomiast od kiedy zmienił pracę,
                zmienił też swoje zachowanie i pomagać odmówił. Może to wpływ jakiegoś
                nieciekawego towarzystwa w tej firmie?
                • i.nes Re: to nie wygląda dobrze... 06.11.07, 16:29
                  a jest to możliwe... niestety...
                  długo jesteście małżeństwem?
                  • malutka_kropka82 Re: to nie wygląda dobrze... 06.11.07, 16:38
                    Jesteśmy małżeństwem od 1.5 roku, a razem jesteśmy ponad 4 lata. Schody zaczęły
                    się, gdy mój mąż zmienił pracę.
                    • i.nes Re: to nie wygląda dobrze... 06.11.07, 16:44
                      Nie ma wyjścia, pogadaj z nim od serca - powiedz, co widzisz i że Cię to
                      niepokoi. Zobaczysz, jak zareaguje. Jeśli dwoje ludzi się kocha, to są w stanie
                      poradzić sobie z problemami :)
                      • malutka_kropka82 Re: to nie wygląda dobrze... 06.11.07, 16:46
                        Dzięki i.nes, chyba masz rację. W żaden inny sposób się nie dowiem niczego.
            • gixera Re: to nie wygląda dobrze... 06.11.07, 15:54
              Chyba pracuje tak samo jak i TY? Ja na Twoim miejscu też bym się nie
              angażowała.
      • joannabobek Re: to nie wygląda dobrze... 06.11.07, 16:53
        Zgadzam sie z innymi. Trzeba rozmawiac. Ale nie wroze tu sukcesu.
        Czy Ty go kochasz? Czy widzisz jakas przyszlosc przed Wami? Czy
        chcesz miec z nim dziecko? Jesli tak, to moze wizyta u
        psychologa/seksuologa moglaby pomoc. Domyslam sie ze urodzials sie
        w 1982 roku (po nicku). Masz 25 lat. Wszystko przed Toba. Jesli
        sprawe postawisz jasno i zapytasz go wprost czy jemu zalezy na
        zwiazku z Toba, to moze on sie otworzy. Jesli nie to uciekaj, bo
        zycie ma sie jedno i nie warto budowac swojej przyszlosci z kims,
        kto tak naprawde tego nie chce. Sama wiem co to jest zdrada
        malzenska, bylam zwodzona przez meza kilka lat, az go w koncu na tej
        zdradzie zlapalam. Jeszcze chcialam mu wybaczyc, ale postawilam
        warunek, ze ma sie rozstac ze swoja kochanka. Zapewnil ze to
        zrobil, a potem okazalo sie ze nadal sie z nia spotykal. Potem byl
        rozwod, a potem spotkalam wspanialego czlowieka z ktorym jestem juz
        od 7 lat. A nie jestem tak mloda jak Ty - mam teraz 45 lat. Zycze
        stanowczosci i odwagi. Cale zycie przed Toba. Joanna
        • malutka_kropka82 Re: to nie wygląda dobrze... 06.11.07, 17:01
          Tak, mam 25 lat...Dziękuję za Twoją wypowiedź. Zmusiła mnie ona do myślenia.
          Jeszcze raz bardzo dziękuję...
    • wodka.z.pieprzem Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 06.11.07, 17:16
      jak najszybciej postaraj sie o jakies rozdzielenie majatku. mozesz wszystko
      stracic. co do haseł do gg i poczty...zrob tak jak pisze dziewczyna wyzej.idz do
      banku i popros wyciag. nie wiem czy hasla tez nie odzyskasz..ale jesli to osobne
      konto to moze byc ciezko. jesli jednak to haslo odzyskasz to sprobuj wpisac je
      do gg i poczty moze ma to samo do wszystkich kont..sprobuj kombinacji hasla z
      data ur data od tyłu itd. aha haslo do gg wpisuj zawsze na wyjętym kablu od
      internetu( nie zapali sie dostępny, nie odbierzesz wiadomosci ktore byc dostal
      nie bedzie sladu)
      haslo mozna sciagnąć w bardzo prosty sposob. za pomocą programow do tego
      stworzonych lub keyloggera sprzetowego. mozesz go inwigilowac i wiedziec na czym
      stoisz, albo byc ta uczciwa nie zrobic tego i dac sie oszukiwac.
      kamien z serca ze dzieci nie macie. raczej cie zdradza.
    • adrianna26 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 06.11.07, 17:42
      Z tego co pamietam kiedyś pisałaś o wyjazdach integracyjnych, mogę
      wnioskować, że problem nie tylko się nie rozwiązał, ale nasilił.
      Wtedy też prosiłaś o radę, coś udało ci sie wtedy z nim ustalić? A
      może byś go czasem niespodziewanie w pracy odwiedziła? bez
      uprzedzenia, idealnie by było gdybyś kogos poznała od niego z firmy,
      w razie gdyby działo się coś niedobrego to lepiej szybciej wiedzieć
      niż później. Jesteście młodym małżeństwem, to nie jest normalne
      zachowanie.
      • malutka_kropka82 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 07.11.07, 12:14
        Witam. Nie mogę odpisywać na bieżąco, gdyż mam awarię internetu w domu. Zgadza
        się, pisałam już kiedyś na forum o wyjazdach integracyjnych. Zastosowałam się
        nawet do rad forumowiczów i przestałam się przejmować tymi wyjazdami, zaczęłam
        częściej wychodzić, przestałam dzwonić do męża jak był na wyjeździe. Nie
        poskutkowało. Wytłumaczył mi wczoraj, że zmienił hasło...żebym sobie pieniędzy
        nie przelewała...Problem w tym, że to raczej on mnie prosił o przelanie mu
        pieniędzy...
    • modliszka24 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 07.11.07, 12:23
      myśle że masz powody do myślenia a już że pozamieniał hasła i zostawia cię bez
      kasy to już chamstwo samo to jest do zastanowienia
    • malutka_kropka82 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 07.11.07, 12:44
      Co do znajomych z pracy, to trzyma mnie z daleka. Poznałam jednak jego kolegę,
      który odszedł z tej firmy i ma o niej nie najlepsze zdanie. Ten facet z firmy
      odszedł sam, bo znalazł sobie lepszą, więc raczej nie ma powodu, żeby mówić
      nieprawdę.
      • sprezyna23 Re................... 07.11.07, 18:07
        Daj mu popalić i zachowuj sie dokładnie tak jak on....
        Jak po miesiącu nie poskutkuje, to zastanów się nad detektywem:)))))
        • nivea63 Re: Re................... 07.11.07, 18:27
          Zgadzam się ze spręzyną co do detektywa. Sprawa może zmierzać w
          kierunku rozwodu. Wtedy aby mu udowodnić zdradę, musisz mieć dowody.
          To ma wielki wpływ na przebieg rozwodu i orzeczenie o winie. Jeśli
          nie będziesz działać na zimno i zbierać na niego papierów, może być
          tak że teraz mąż Cię zdradza, a potem jeszcze obierze z pieniędzy.
          Tak na marginesie, to jest mnóstwo rozwodów przez zdrady, które się
          zaczęły na imprezach integracyjnych w firmach.
    • 18_lipcowa1 Re: Zdrada zdecydowanie 07.11.07, 19:21
      tak, to zdrada
    • czlowiekpoczciwy Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 07.11.07, 22:36
      ej ludziska co wy pitolicie, przeciez kolezanka pisze ze z nim romzawiala i nic
      to nie dalo, tylko byl foch przez 4 dni i nie oddzywanie sie, wg mnie facet ma
      dupe na boku i tyle a z ciebie w dodatku robi idiotke. Zanim cokolwiek zaczniesz
      robic trzeba pozbierac dowody, jak to zorbic?, poszukaj kologos zaufanego kto ma
      pojecie i komputerach niech zalozy key loggera na waszego kompa (jezli jestes z
      malopolski to moze ci pomoge) z pliku config.dat z gg wyciagniesz haslo i jak
      ktos zasugerowal pewnie ma haslo takie samo do wszystkiego, jak wyjedzie to
      wycignij dane z tych informacji, bedziesz miala hasla do kont pocztowych gg i
      moze i banku, gromadz to cierpliwie i w bezpiecznym miejscu, bo jak zrobi sie
      goraco i nadal bedzie uwazal ze on nie jest winny to mu wyjedziesz z dowodami i
      glupiej z ciebie nie zrobi, a jak dojdzie do sparwy rozwodowej (to tez proponuje
      rozwazyc) to bedziesz miala dowody. Przy odorbinie szczescia (czytaj niewagi) z
      poczty dowiesz sie sporo z wyciagow bankowych tez, gdzie byl i ile to
      kosztowalo, a masz jeszcze bilingi z telefonu? choc jedna komora jest sluzbowa
      ...hmmmm moze byc trudno, a rachunki za tel nie podskoczyly ? To ze sie hamsko
      do ciebie odnosi to swiadczy tylko i wylacznie o jego wyzutach sumienia,
      zagluszane sumiene tak odreagowuje ze on zaczyna cie zle traktowac-ot taka
      rekacjia. Z drugiej strony ten facet moze wplatal sie w cos z czego sie wykrecic
      nie umie, wtedy trzeba by mu pomoc o ile takiej pomocy oczekuje. Sprobuj sie
      dowiedziec kim ona jest tez takie info sie przyda, nie wykluczone ze TAMTA ma
      kogos meza czy chlopaka, wiec warto bylo by ustliac kim on jest i do niego
      dotrzec,......a to juz jest drugi poziom szpiegowania... ......Bede tu zagladal
      czytal wiadomosci od ciebie na biezaco pozdro
      • betty88 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 08.11.07, 00:23
        Człowiekupoczciwy-coś Ci się pomyrdało. Gdyby miał wyrzuty sumienia, wręcz przeciwnie-starałby się wynagradzać ową, skrywaną zdradę i byłby przesadnie miły. A tak gośćiu wygląda na takiego, któremu kompletnie nie zależy.
        Jeśli chcesz porady,ja dam trochę inną niż wszyscy. Masz duże podstawy by coś podejrzewać, jeśli dotychczasowe rozmowy nic nie skutkowały,najpewniej kolejna również nic nie da. Jeśli jest w kompfortowej sytuacji,zakłądając,że trzyma dwie sroki za ogon, nic z niego nie wyciągniesz! Szpieguj go i tyle. Twoja już w tym głowa jak, bo najprawdopodobniej sama wiesz gdzie możesz ew. dowody zdobyć. Trzymaj się ciepło, życzę powodzenia i oby najgorsze okazało się tylko wyimaginowanym w Twej głowie...
        Ja raczej nie zdradzałabym się o tym,że coś wiem...bo to może mieć wręcz zodwrotny skutek.
        • czlowiekpoczciwy Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 08.11.07, 07:46
          bety88- nic mi sie nie pomyrdalo, jestem facetem i znam ta psychike, zaufaj mi,
          jeden reaguje tak ze przynosi kwiaty a drugi tak jak nasz "bohater" w ten sposob
          probuje grac przed samym soba i zabic resztke uczucicia do tej niewiasty...trudo
          sie z toba nie zgodzic ze mu nie zalezy, a i jeszcze jedno szpieguj go tak aby
          sie nie zoorientowal bo jak wpadniesz to skonczy sie awantura ze mu nie ufasz i
          zacznie sie lepiej urywac, no to tyle dobrych rad
          • mrowka221 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 08.11.07, 09:43
            Witajcie, znam trochę sytuację koleżanki i wiem, ze on od czasu do
            czasu na kilka dni faktycznie zmienia się na lepsze, przynosi
            kwiaty, robi uroczystą kolację itp. więc może faktycznie są to
            wyrzuty sumienia??
            A czy te jego "lepsze dni" nie nastają właśnie po takikim samotnym
            wyjeździe?

            Niestety, jeżeli z facetem nie da sie szczerze porozmawiać, to
            znaczy, ze tak naprawdę on podjął już decyzję, żeby to ukrywać
            (jeżeli to zdrada) lub żeby odejść poprostu..... może nawet się do
            tego przygotowuje....

            Ja mimo wszystko radziałabym Ci próbować dociec prawdy, nawet jeżeli
            miałoby się to wiązać z "włamaniem" do jego gg.
            Lepiej znać najgorszą prawdę, niż żyć w niewiedzy, a potem nagle
            zostać z przysłaowiową "ręką w nocniku".....
            • malutka_kropka82 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 08.11.07, 12:49
              Witaj kropko! Tak jak piszesz, zmiana zachowania następuje zawsze po "samotnym"
              wyjeździe.
              Ostatnio czytałam, że facet nie przyzna się nigdy do tego, że ma kogoś na boku,
              ponieważ wie, że nic tym nie zyska. Może to prawda? U jednej ma wikt i opierunek
              a u drugiej sex/uczucie/dobrą zabawę. Jakby się przyznał, to wygodne życie
              odejdzie w niepamięć...
              • dzikoozka Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 08.11.07, 13:29
                1. to co pisze człowiekpoczciwy to prawda, część facetów majacych
                romans zachowuje się po chamsku w stosunku do zony, ciągle robi jej
                zarzuty i ma pretensje, zeby wychodziło na to ze to ona jest czemuś
                winna, w ten sposób wybiela się sam przed sobą
                2. To prawda, że facet nigdy sie nie przyzna, czasami nawet gdy
                dowody są czarno na białym, jeszcze się wykręca...
                Znam przypadek, gdy kochanka potwierdziła żonie, ze mieli romans, a
                facet oskarżył kochankę o kłamstwo i zemstę...tylko pytanie, za co?
                skoro nie było romansu? w zaprzeczaniu zapędził się tak daleko, ze
                zapomniał o logice. Żona powiedziałą mu tylko, ze czegokolwiek nie
                powie, ona mu i tak nie wierzy, wiec ma spadać. Wtedy on skończył
                tamten romans i zaczął się zachowywac przyzwoicie, widać mu zależało
                jednak bardziej na żonie...
                Jeżeli Twojemu zależy, to postawienie sprawy na otrzu noza może go
                otrzeźwić. jeśli nie otrzeźwi, to znaczy, ze mu już nie zależy.
                Tak to widze.
              • malutka_kropka82 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 08.11.07, 14:11
                Miało być witaj mrówko :D Zamyśliłam się.
            • green_land Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 12.11.07, 16:00
              Witaj Mrówko, miło Cię widzieć, co u Ciebie?
      • malutka_kropka82 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 08.11.07, 12:43
        Podsunąłeś mi pewną myśl, ostatnio zmienialiśmy operatora komórkowego, a w
        związku z tym, że mój mąż jest leniwy i nie chciało mu się wziąć z firmy
        zaświadczenia o zarobkach, oba numery wzięłam na siebie. W związku z tym,
        billing nie będzie problemem :D Co do komputera, to mam zdolnego brata
        informatyka, więc to też jest sprawa do załatwienia. masz rację, trzeba działać,
        bo zostanę na lodzie. Co do hipotetycznej kobiety, na 80 % to kobieta z pracy, a
        tam wszystkie są mężatkami.
        • whereisnemo Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 08.11.07, 16:49
          Jeżeli telefon jest w erze to rozmowy można podejrzeć w internecie całkowicie za
          darmo:) Jeżeli Twój mąż choć troszkę zna się na komputerach to nie instaluj
          żadnego keyloggera bo się skapnie! Co do wyciągnięcia wiadomości z gg to znam
          kilka sposobów. Jeżeli kontaktował się z kimś na gg to masz go w garści:)
          Skontaktuj się przez maila gazetowego, to Ci pomogę!
          • malutka_kropka82 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 08.11.07, 23:08
            Z telefonem jest eden mały szkopuł, jednorazowe hasło przychodzi na numer, na którym się loguje, więc automatycznie przyszłoby na numer męża...chyba, że jest inny sposób, żeby się zalogować. Jutro się odezwę na maila do Ciebie. Chyba czas zacząć kalkulować na zimno...
            • whereisnemo Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 09.11.07, 21:38
              malutka_kropka82 napisała:

              > Z telefonem jest eden mały szkopuł, jednorazowe hasło przychodzi na numer, na k
              > tórym się loguje, więc automatycznie przyszłoby na numer męża...chyba, że jest
              > inny sposób, żeby się zalogować. Jutro się odezwę na maila do Ciebie. Chyba cza
              > s zacząć kalkulować na zimno...

              wiem o tym, dlatego trzeba na chwilkę pożyczyć telefon:)
    • prochazka Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 08.11.07, 20:33
      Zdrada. Przykro mi to stwierdzic, ale mysle, ze niestety bedziesz musiala stawic
      czola bardzo nieprzyjemnej sytuacji. Podobnej stawiam czola juz miesiac. I...
      przebaczam. Ot tak, po prostu. Widze skruche, widze blad, widze chec naprawy. I
      powiedzialam sobie, za ta szansa dana jemu najbardziej nalezy sie mi. Dlaczego?
      Zebym za pare lat nie zalowala, ze tego nie zrobilam. Mysle, ze kazdy czlowiek
      moze sie poprawic, zmienic, starac sie byc lepszym. Wiem, poniewaz sama bylam od
      cholery albo jeszcze gorsza.I zmienilam sie. Jest mi ciezko, ale nie leze w
      depresji i zyc mi sie chce. Traktuje to jako wyzwanie. Jedyne co rozni nasze
      sytuacje to fakt, ze moj nie zachowywal sie chamsko wobec mnie. Nigdy. I zgodze
      sie z kims kto twierdzil "zbieraj dowody, Dziewczyno". Zbieraj. Poniewz jestes
      mezatka i macie wspolnote majatkowa. Ja nie jestem. W moim przypadku zbyt dlugie
      zbieranie dowodow bylo bez sensu. Tylko bardziej sie cierpi. A tak moglam sobie
      i innym zaosczedzic troche cierpienia. W kazdym razie glowa do gory. Jestes
      mlodziutka i jezeli on sie okaze prawdziwym ch.u.j.e.m, odejdz, nie zaluj.
      Znajdziesz lepszego.Jestem o tym przekonana.
    • prochazka Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 08.11.07, 21:11
      Zdrada. Niestety. Bedziesz musiala stawic czola bardzo nieprzyjemnej sytuacji.
      Ja stawiam podobnej juz ponad miesiac. I przebaczam. Po prostu. Widze chec
      skruche, chec poprawy, widze i blad. Wierze, ze ludzie moga sie zmienic.Dalam mu
      sznse, poniewa ta szansa najbardziej nalezy sie mi. Nie chce za par lat zalowac,
      ze tego nie zrobilam. Sama bylam od cholery albo jeszcze gorsza. I zmienilam sie.
      Teraz jest mi ciezko. Ale nie jestem w depresji i zyc mi sie chce. Jedyna
      roznica miedzy nami to fakt, ze moj nigdy nie zachowywal sie chamsko wobec mnie.
      Nigdy. Rada, z ktora sie zgadzam - zbieraj dowody. Jestes zona i macie wspolnote
      majatkowa. W moim przypadku dlugie zbieranie dowodow obrocilo sie przeciwko
      mnie. Przynioslo tylko duzo wiecej cierpienia.
      Glowa do gory. Jestes mlodziutka. Jesli okaze sie 100% ch...m, znajdziesz kogos
      duzo, duzo lepszego. i nie wierz w bzdury, ze zdrada jest po czesci Twoja wina.
      Nie jest. Kryzys - moze, zdrada nigdy.
    • czlowiekpoczciwy Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 09.11.07, 09:27
      zaczelas dzialac to dobrze, zycze sporo sily aby sobie z tym poradzic, szegolnie
      jesli dotrzesz do jakis informacji i zaczniesz to czytac.....upsss srednia
      przyjemnosc, ktos napisal ze faceci sie nie przyznaja, roznie to bywa sa dwa
      typy facetow, jeden zdradzi jednorazowo i zle mu z tym to sam sie przyzna, a
      drugi jak juz zdradza tak ten twoj wyglada na taki tym i nie ma wyrzotow to sie
      nie przyzna chocby go torturowali.....wniosek ....rozmowa nic nie da, bo ci niec
      nie powie. A powiedz jak wyglada jego zachownie jak mu mowsz o swoich obawach i
      podejrzeniach? wkurza sie? zlosci? denerwuje robi ci awanture? jesli tak to ma
      cos na sumieniu.
      Trzymaj sie jakos i pisz....
      • malutka_kropka82 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 09.11.07, 10:02
        Witam.Wiem, że informację, które zdobędę mogą być dla mnie szokiem, ale lepsza najgorsza prawda niż najlepsze kłamstwo. Mój mąż, gdy mu opowiedziałam o swoich podejrzeniach, wkurza się, obraża i oskarża mnie, że mu nie ufam, że jestem paranoiczką i powinnam się leczyć. Dotarcie do kogokolwiek z tej firmy będzie bardzo trudne, gdyż jak już mówiłam, mąż trzyma mnie z daleka od znajomych z firmy. Dodam, że jak pracował w poprzedniej, to znałam jego kolegów, a nawet szefostwo, chodziliśmy razem na piwo...
    • czlowiekpoczciwy Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 09.11.07, 09:30
      jeszcze jedno skoro to mezatka to rozwaz pomysl dotarcia do jej meza.... razem
      duzo mozecie zdzialac...tak wiem to moze byc trudne
      • malutka_kropka82 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 09.11.07, 10:08
        Jeszcze jedna rzecz mnie zadziwia. Kilka miesięcy temu mój mąż miał ogromne problemy z pracą, zarabiał 500 zł na rękę, więc klepaliśmy biedę. Mimo to nigdy mi nie żałował. Teraz, chociaż zarabia 5 razy więcej, wylicza mi każdą złotówkę, mam ogromny problem, żeby cokolwiek kupić do domu, bo "nie jest nam to potrzebne". Dodam, że nie mam zachcianek typu: nowe kozaczki za 500 zł, ale chodzi o rzeczy potrzebne w domu.
        • zozol71 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 09.11.07, 10:18
          Miałam tak samo. Wiecznie był na mnie obrażony, o byle g... i
          rozliczał mnie z każdej złotówki. On tymczasem wydawał niemało. Ktoś
          wyżej pisał o zrzucaniu winy z siebie i tłumaczeniu swojego
          zachowania oskarżaniem ciebie. U mnie właśnie tak było
        • thank_you Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 09.11.07, 14:35
          Czy Twój mąż jest przedstawicielem handlowym? Albo pracuje w firmie zaczynającej się na literę "A" ?
          • skorpionica11 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 09.11.07, 20:43
            ja juz byl zlozyla papiery rozwodowe w sadzie
          • malutka_kropka82 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 12.11.07, 12:08
            Nie jest przedstawicielem handlowym, jest serwisantem. A jego firma nie zaczyna
            się na literę "A" :)
    • nzttk Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 09.11.07, 20:55
      Szczerze ?!
      ZDRADA
    • rezurekcja Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 09.11.07, 21:19
      malutka_kropka82 napisała:

      > Wyglądało to tak, że ja ze swojego konta zrobiłam wszystkie opłaty

      no tak, czyli Ty z pensji utrzymujesz dom, a on pensje ma na
      przyjemnosci...
      I jeszcze sie wykreca od obowiazkow domowych... Ty tez pracujesz,
      moze i Ty zacznij sie w domu relaksowac po ciezkim dniu.
      Wyjazdy integracyjne... kolega opowiadal o nich z duza niechecia.
      Alkohol i sex. Byc moze nie wszedzie, ale po alkoholu latwiej o
      sex.
      Nie sa obowiazkowe, ale slyszalam, ze niebywanie jest zle widziane.
    • wodka.z.pieprzem Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 10.11.07, 18:23
      hmmm kropeczko piszesz ze problemem jest dotarcie do ludzi z branzy...nie wiem o
      co konkretnie ci chodzi., czy chcesz poznac ich nazwiska, kto z nim pracuje czy
      wogole chcesz isc i rozmawiac.... internet jest nieocenionym zrodlem wiedzy,
      kopalnia dowodow.
      wpisz nazwe firmy w google, szukaj zawzięcie wszelikch informacji-jesli to duza
      porzadna firma to najczesciej ma strone, czesto nazwiska pracujacych tam osob
      mozna znalezc na stronie. wyłapujesz imiona nazwiska, wiek moze zdjecie, mozesz
      szukac nawet na portalu nasza-klasa.pl ilez ludzi sie tam loguje daje zdjecia z
      rodzinami zonami mezami, dziecmi, nie wiedzac ile pozostawia po sobie sladu w
      necie.!!!
      co do telefonu, masz go w play?? wez mu telefon jak spi, ścisz dzwiek i
      wyciagnij to jednorazowe haslo. kurde masakra, dowiesz sie wszyskiego.zapisuj nr
      potem sprawdz czy nr do ktorego tak duzo dzwoni to kobieta czy facet... mozna
      latwo sprawdzic jej ime i nazwisko, wymyslic cos na telefon zeby sama
      powiedziala. nie wiem ze jestes akwizytorką, kolezanka? wymysl cos i w prostu
      sposob wyciagniesz od niej imie i nazisko...grunt to byc wiarygodną

      • sznytka.pl Zrob mu probe wodna. 10.11.07, 20:53
        Jak przyjedzie z delegacji posadz go na misce z woda- jak jaja tona nie
        zdradzal, jak plywaja pewna zdrada.
      • 0_leszek45 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 11.11.07, 17:37
        moze jestem zbyt szczery ale to wyglada na zdrade bo facet
        zdrdzajacy dba o siebie przesadnie i sie maskuje nie widzac ze ty to
        widzisz tak ja mysle ale moja rada daj mu czas bo tym bardziej
        bedziesz dociekac tym bardziej bedzie agresywny bedzie szukał
        powodow aby udowodnic sobie ze jestes gorsza od tej z ktora sie
        spotyka niema sensu walczyc pokaz mu ze jestes lepsza od tej
        panienki zadbaj o siebie zrob tak jak on hasła siedz po nocach na gg
        zobaczysz lag go trafi i wtedy zwroci uwage na ciebie i on bedzie za
        toba biegał jak piesek pozdrawiam i zycze duzo madrosci bo w tym
        jest siła
      • malutka_kropka82 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 12.11.07, 12:01
        Dzięki bardzo za pomysł z telefonem, o tym nie pomyślałam. Co do strony w
        internecie, niestety nie ma tam nic, oprócz adresu i wykazu usług. Może jeszcze
        na naszej-klasie coś znajdę.
    • nina3 na wesoło 11.11.07, 19:12
      masz jeszcze scenariusz jak z amerykanskiego filmu, zbeirasz dowody,
      powiedzmy, że okazuje się to prawdą wynajmujesz detektywa robisz
      zdjęcia, a potem wysyłasz mój te zdjecia i anonim, że jak nie
      zapłaci iluś milionów $ do ppokażesz to wszystko żonie, on ci daje
      forse, a Ty wyjeżdżasz na ciepłą wsypę i zaczynasz wszystko od
      nowa:):)
    • eleni80 Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 11.11.07, 22:44
      moim zdaniem Cie zdradza
    • yagiennka A czy ty umiesz w ogóle mówić?? 11.11.07, 23:01
      Bo jak umiesz to ZAPYTAJ o to swojego męża kobieto. Ja nie mogę pojąć - czy wy
      ludzie żyjecie ze sobą czy obok siebie? Nie wyobrażam sobie sytuacji ze mój
      facet wyjeźdza nagle i ja nie wiem gdzie, dlaczego i po co. Jak zaginął i nie ma
      go 24 godz to się zgłazsa na policji zaginięcie ;) Bozesz....
      • malutka_kropka82 Re: A czy ty umiesz w ogóle mówić?? 12.11.07, 09:06
        A czy Ty umiesz wogóle czytać??Pisałam już wcześniej, że z nim rozmawiałam i to nic nie dało, niczego się nie dowiedziałam, sprawa się tylko zaognia, bo mam teraz w domu wielkiego focha. Jak tylko prubuję podjąć temat, zostaję zaatakowana. Ach, no tak, moja wina, że facet wyjechał bez słowa...no coż...
        • ms.proper macie jakies wspolne sprawy procz 12.11.07, 12:32
          seksu i wspolnoty majatkowej?
          Przeczytalam caly watek.
          Uderzyly mnie niektore stwierdzenia.
          "zycie zyciem meza"
          No, jakies wspolne sprawy MUSZA byc. On powinien potrzebowac od
          ciebie czegos wiecej niz talerza zupy i pojscia do lozka. Ztego co
          napisalas wynika, ze wiele wiecej was nie laczy. Ty go "masz",
          jestes wyposazeniem domu, o ktory dbasz z zarabianych przez siebie
          pieniedzy. A macie o czym rozmawiac?
          Czy swiat sie tak zmienil od momentu, kiedy ja mialam 25 lat? Znani
          mi 25 latkowie, ba! blisko 30 letnie dziewczyny studiuja jeszcze,
          moszcza sie na kolejnych szczebelkach kariery. Wszystko w ruchu.
          Pary i single. A u was taka mala, cicha stabilizacja juz? To wbrew
          naturze.
          A co oznaczaja symptomy, ktore opisalas? wszystko jest "nie tak".
          • malutka_kropka82 Re: macie jakies wspolne sprawy procz 12.11.07, 12:50
            A powiedz mi w jaki sposób zmusić osobę, która w domu interesuje się wyłącznie
            komputerem i tym, jaki "lewel" zdobyła w nowej grze sieciowej, jakimkolwiek
            innym zajęciem? Mam go przykuć do krzesła i powiedzieć, ok to teraz
            porozmawiamy? Wszelkie próby rozmowy kończą się albo awanturą bo przecież ja
            "zrzędzę", "czepiam się", "przeszkadzam, bo on potrzebuje relaksu po ciężkiej
            pracy", albo zachowaniem typu: założę słuchawki, żeby nie musieć Cię słuchać i
            sobie pogram. Zgadzam się, że wspólne sprawy muszą być, ale u nas ich nie ma, bo
            mój mąż nie czuje takiej potrzeby, żeby dzielić życie ze mną. Być może dzieli je
            z kimś innym, a już na pewno dzieli je ze swoim komputerem. Przykład: jak
            zamieszkaliśmy razem to koniecznie chciał zwierzęta. Mamy dwa koty, po których
            on nie sprząta bo, uwaga "nie miał nigdy zwierząt i nie jest nauczony po
            nich sprzątać, może za dwa lata się nauczy". Tak jest ze wszystkim. Nie wiem co
            mam robić już, wykorzystałam wszystkie możliwości, ale nie mam już siły.
            Próbowałam prośbą, groźbą, czytałam mądre psychologiczne książki. Teraz jeszcze
            to podejrzenie o zdradę. Zastanawiam się nad odejściem, ale dla męża rzuciłam
            wszystko i nie mam dokąd odejść. Jestem na wypowiedzeniu, rodzice gnieżdżą się z
            moim bratem w małym, 2 pokojowym mieszkanku. Nawet teściowa, która za mną nie
            przepada widzi co się dzieje.
            • malutka_kropka82 Re: macie jakies wspolne sprawy procz 12.11.07, 13:09
              Tak, wcześniej napisałam, że mam pracę. Bo na razie jeszcze mam i zarabiam
              dobrze. Ale od Nowego Roku będę musiała zacząć szukać czegoś nowego.
          • malutka_kropka82 Re: macie jakies wspolne sprawy procz 12.11.07, 12:53
            Acha, on niczego więcej ode mnie nie potrzebuje...
            • greczynka_77 Re: macie jakies wspolne sprawy procz 12.11.07, 14:16

              Nie masz szansy wyjechac na jakis czas? albo przeprowadzic sie gdzies do
              przyjaciol (moglabys wtedy pracowac normalnie, starac sie zyc przez chwile dla
              siebie), zeby twoj maz wrocil raz do pustego domu, zmuszony pozajmowac sie tymi
              kotami. Musisz naprawde zadbac o siebie bo teraz bedzie coraz ciezej, przemysl
              sobie co zrobisz jesli przekonasz sie ze cie zdradza, przemysl czy cos do niego
              czujesz, bo potem wezma gore totalne emocje i nie bedzie ci latwo dzialac. twoj
              maz zamknal sie na ciebie i jedyny sposob na dotarcie do zamknietego czlowieka
              jest zaskoczenie go, przestan szukac kontaktu, przestan reagowac na niego.
              Myslisz czasem zeby odejsc?

              • ms.proper Re: macie jakies wspolne sprawy procz 12.11.07, 15:00
                wybacz, ale jesli jest tak, jak opisano, chlop odetchnie z ulga i
                zrozumie, ze ze wszystkim sobie daje rade sam.
                moze jeszcze poradzisz - on przy komputerze - to niech ciebie "boli
                glowa"?
                • greczynka_77 Re: macie jakies wspolne sprawy procz 13.11.07, 10:57
                  zastanawiam sie co zrobilabym ja, lepsze niz ta twoja poezja powyzej.
                  • malutka_kropka82 Re: macie jakies wspolne sprawy procz 13.11.07, 12:25
                    Hej! Nie mam szansy na razie nigdzie wyjechać. Próbowałam już też wyjazdu. Mój
                    mąż w tym czasie doskonale się zajął swoimi rozrywkami. Ja się tylko
                    denerwowałam, jak dzwonił, aby mnie poinformować, jak świetnie się bawi beze
                    mnie i że powinnam częściej wyjeżdżać.
                    • ms.proper Re: macie jakies wspolne sprawy procz 13.11.07, 13:23
                      malutka_kropka82 napisała:

                      > Hej! Nie mam szansy na razie nigdzie wyjechać. Próbowałam już też
                      wyjazdu. Mój
                      > mąż w tym czasie doskonale się zajął swoimi rozrywkami. Ja się
                      tylko
                      > denerwowałam, jak dzwonił, aby mnie poinformować, jak świetnie się
                      bawi beze
                      > mnie i że powinnam częściej wyjeżdżać.

                      o widzisz!
                      wyjazd ma sens tylko wtedy, jesli doskonale wiesz, ze jestes w czyms
                      niezastapiona a facet tego nie docenia. ale to tez ryzykowne.
                      szkody, jakie wtedy moga powstac i tak beda twoja wina.
                      mozesz sie natomiast manifestacyjnie wyprowadzic. Ale pod jednym
                      warunkiem. Ze zabierzesz ze soba cos, z czego utrata nie bedzie sie
                      mogl pogodzic ani latwo tego odkupic. wyprowadzalam sie dwa razy, to
                      wiem. ale dopiero przy rozwodzie sie okazalo, dlaczego byl w 24
                      godziny na kolanach i z kwiatami. wlasnie z powodu przedmiotow,
                      doktorych byl przywiazany.
                      • malutka_kropka82 Re: macie jakies wspolne sprawy procz 13.11.07, 13:26
                        Hehe, to wystarczyłoby, żebym zabrała komputer.
            • ms.proper Re: macie jakies wspolne sprawy procz 12.11.07, 14:57
              malutka_kropka82 napisała:

              > Acha, on niczego więcej ode mnie nie potrzebuje...

              no to przepraszam bardzo, masz sytuacje gorsza niz blachary
              opisywane niedawno w Wysokich Obcasach. One przynajmniej maja czas
              dla siebie, kiedy pana nie ma w domu, a ty siedzisz w pracy.

              a jak to sie stalo, ze sie pobraliscie? jaka wtedy bylas? co was
              laczylo? to byla tylko fascynacja? jakie mieliscie wspolne plany?
              ludzie lacza sie w pary, kiedy jedno drugim sie wzmacnia.

              a twoje marzenia? widze, ze ta praca to etat a nie cos, co ciebie
              interesuje.
              mozna chyba podsumowac, ze masz dwa etaty. jeden przy biurku, a
              drugi - zona. moze tak wczesnie wyszlas za maz, bo marzysz o dziecku
              i rodzinie. ale to chyba nie ten facet. dlaczego on nie chce ciebie
              jakos ukierunkowac? mysle o zainteresowaniach, przedsiewzieciach.
              czyms, c bedzie tak bardzo twoje, ze nawet jesli zniknie wszystko,
              to wlasnie zostanie?

              siedzi przy komputerze i zatapia sie w grach.. to nie ma wyjscia,
              musisz wymyslic cos, co go od tego odciagnie. wytanczylas juz w
              bieliznie wszystkie figury? podpal samochod, zrob pozar w kuchni,
              albo chyba lepiej, przestan o nim myslec i pomysl o sobie. wymysl
              dla siebie cos ciekawego.
              • malutka_kropka82 Re: macie jakies wspolne sprawy procz 12.11.07, 15:29
                No właśnie nie! I to jest najgorsze. Wspieraliśmy się w ciężkich chwilach,
                mogliśmy na sobie polegać i mieliśmy za sobą parę przykrych doświadczeń, które
                scementowały nasz związek. Rozmawialiśmy, bawiliśmy się i budowaliśmy coś
                wspólnego. Ale to już nie istnieje. Nie wiem nawet dlaczego tak się stało.
                Zapewne wina leży po obu stronach, jak w większości takich przypadków. Dlaczego
                napisałaś: "dlaczego on nie chce ciebie
                > jakos ukierunkowac? mysle o zainteresowaniach, przedsiewzieciach.
                > czyms, c bedzie tak bardzo twoje, ze nawet jesli zniknie wszystko,
                > to wlasnie zostanie?". To chyba nie jego działka, ale moja.
                • ms.proper Re: macie jakies wspolne sprawy procz 12.11.07, 15:36
                  to wasza wspolna sprawa. czasem czlowiekowi stojacemu obok latwiej
                  jest zobaczyc wiecej.
                  dlatego napisalam "dlaczego on". skoro,jak napisalas macie niewiele
                  wspolnych spraw i on nie chce, zebys w to co jego sie mieszala,
                  powinien starac sie cos ci zasugerowac, chocby poszukiwania.

                  • malutka_kropka82 Re: macie jakies wspolne sprawy procz 12.11.07, 15:54
                    Ja nie chcę ani jego w swoje wciągać, ani angażować się w jego. Ja chciałam
                    stworzyć jakiś wspólny mianownik tylko dla nas. Żebyśmy mieli wspólne sprawy,
                    zbudowane razem, a nie przez jedno z nas, które potem wciąga w to to drugie.
                    • ms.proper Re: macie jakies wspolne sprawy procz 12.11.07, 16:19
                      malutka_kropka82 napisała:

                      > Ja nie chcę ani jego w swoje wciągać, ani angażować się w jego. Ja
                      chciałam
                      > stworzyć jakiś wspólny mianownik tylko dla nas. Żebyśmy mieli
                      wspólne sprawy,
                      > zbudowane razem, a nie przez jedno z nas, które potem wciąga w to
                      to drugie.

                      nie bardzo rozumiem, co piszesz.
                      ani ty za niego ani on za ciebie do pracy nie bedzie chodzil.
                      i tylko tyle, ze te dwie prace nie powinny ze soba sie klocic.
                      to znaczy, jedno nie powinno torpedowac mozliwosci drugiego, przez
                      na przyklad niewlasciwe kontakty.
                      "wspolne sprawy zbudowane razem"
                      czarno to widze na tym etapie. tobie pozostaje rzucic sie w cos
                      pasjonujacego i albo go to zainteresuje, albo pogodzisz sie, ze
                      siedzi z nosem w komputerze.


                      • malutka_kropka82 Re: macie jakies wspolne sprawy procz 12.11.07, 16:30
                        Nie chodziło mi o pracę. To chyba logiczne, że ja za niego do pracy chodzić nie
                        będę. Chodziło mi o zainteresowania, znajomych, pasje, itp. Jeśli np. ja idę na
                        spotkanie z koleżankami ze studiów, to uważam, że lekką przesadą byłoby
                        zabieranie na nie męża. Tym bardziej, że to wyłącznie babskie grono. Z drugiej
                        strony, ja nie mam zamiaru łazić na męskie spotkania przy piwie i meczu. Warto
                        natomiast poznać wspólnych znajomych, z którymi można spotykać się razem.
                        • ms.proper Re: macie jakies wspolne sprawy procz 13.11.07, 13:37
                          ale przeciez to cos bylo chyba, zanim sie pobraliscie, nie?
                          nie mozna wszedzie razem, to oczywiste. gdzies za toba powinien
                          zatesknic.
                          ja, chociaz nie jestem entuzjastka polskich psychologow, radzilabym
                          wam zglosic sie na kilka sesji do dobrego terapeuty.
                          napisalas, ze problemy sa, tylko on ich juz nie chce z toba
                          rozwiazywac. zdrowy facet, po prostu. moze powinnas bardziej skupic
                          sie na radosciach zycia a nie na tym, co je psuje. po prostu.
                • ms.proper Re: macie jakies wspolne sprawy procz 12.11.07, 15:57
                  > No właśnie nie! I to jest najgorsze. Wspieraliśmy się w ciężkich
                  chwilach,
                  > mogliśmy na sobie polegać i mieliśmy za sobą parę przykrych
                  doświadczeń, które
                  > scementowały nasz związek

                  problemy zniknely nie ma o czym rozmawiac, tak? niektore pary
                  szukaja nowych klopotow. i tak w nieskonczonosc. a wlasciwie do
                  rozwodu.
                  poznaliscie sie tymi dosiadczeniami tylko, nabraliscie do siebie
                  zaufania. ale to ciagle malo, zeby byc razem. dziecko w takich
                  okolicznociach tylko przesunie problem na jakis czas. musisz zrobic
                  cos dla siebie. zmienic sie. ale musisz zdawac sobie sprawe, ze
                  jesli sie zmienisz, nawet dla siebie na korzysc, jemu moze to nie
                  odpowiadac. i jesli zalezy ci na tym facecie, wyjdz naprzeciw jego
                  oczekiwaniom. tam, gdzie znika znajduje cos takiego, albo nadzieje
                  na cos takiego.
                  • malutka_kropka82 Re: macie jakies wspolne sprawy procz 12.11.07, 16:14
                    Problemy są nadal, jak w życiu. Tylko, że on już nie chce ich wspólnie ze mną
                    rozwiązywać...
      • greczynka_77 Re: A czy ty umiesz w ogóle mówić?? 12.11.07, 10:43
        yagiennko, DWOJE ludzi musie zyc ze soba, jedna osoba sobie tego nie
        zagwarantuje, on zyje obok niej. I powiedz zglaszalas kiedys zaginiecie? bo
        chyba nie wiesz jak to wyglada, "czy maz po raz pierwszy nie wrocil na noc? nie?
        ah prosze Pani, hehehe, niech nas Pani nie rozsmiesza heheh" Moja mama zglaszala
        kiedys moje zaginiecie to ja serdecznie wysmiali, bylam wtedy dzieckiem, a
        wiadomo ze "dzieci lubia poimprezowac"
    • triniiti Re: Zdrada?A może coś innego?Tylko co? 12.11.07, 13:15
      przerabiałm to....coprawda nie z mezem ale z mezczyzna swoim..fakt zdradzal mnie
      ale nie przyznal sie dopoki go nie przylapalam...nie wstydz sie tego i sprawdz
      go w jakis sposob!!jedz za nim..sprawdz telefon gdy pojdzie pod prysznic...bo
      sadze ze rozmowa nic nie zalatwisz:((bo w zyciu sie nie przyzna..tylko niepokoi
      mnie jeden fakt...ze to zdarza sie po dluzszym czasie w nie swiezo upiecoznym
      zonkisia :(((
Inne wątki na temat:
Pełna wersja