18_lipcowa1
07.11.07, 19:21
dziwi mnie to na max, bo wlasnie sama niedawno na wlasne uszy
uslyszalam, ze byla kobieta mojego M, nie ma zadnych pretensji do
niego, alez absolutnie!!! ( zostawil ja po dlugoletnim zwiazku, na
chwile przed slubem ) tylko DO MNIE.
Ja tak sobie mysle teraz - moze ja czegos nie pamietam, albo mam
jakas chorobe pamieci, moze to ja sie z nia zareczylam i to ja z nia
bylam i to ja ja zostawilam ???
Rozumiem zal, zazdrosc, wrecz chec wyrwania wlosow, ale dlaczego
rozsadek po drodze umyka i ciezko przyznac sie przed soba, ze to on
tak chcial, ze to jego decyja, ze nikt na sile go nie wzial i ze to
on mial obowiazek byc ok a nie ktos inny???????