Proza zanikających związków oczami faceta

10.11.07, 00:26
Dzisiaj odebrałem Ją z dworca, zawiozłem do jej domu (nie mieszkamy jeszcze
razem) a potem wróciłem do siebie. Po drodze zabrałem ją na kebab bo była
głodna, ubrudziła kurtkę sosem ;]
Dzwonię z domu, czy się spotkamy jednak, bo nie chciała od razu po odwiezieniu
do domu. I tu niespodzianka - wściekła, bo kurtka się nie chce doczyścić i już
nic poza tym nie widzi. A wiecie, że Ona nie usiądzie na krześle jeśli sobie
wmówi, że jest brudne (de facto jest tak czyste, że zjadłbym z tego krzesła)?!
No i już nie ma rozmowy, bo kurtka jest brudna i trzeba się wzywać GROM żeby
jej wyczyścili!
No i siedziałem wk...y w domu.
Ale nie chodzi o to, że mnie to boli, to że wolała prać kurtkę (ma jeszcze ze
2 inne) więc ma w czym chodzić. Po prostu czekam na koniec aukcji na allegro i
tak sobie przeglądam forum. Ja nawet rzadko piszę na jakichkolwiek forach. Po
prostu - dla zabicia czasu, żeby wygadać się do monitora. Bo taki jest nasz
związek - nie zależy nam chyba, bo nawet się nie wk...m na nią mimo, że mam
jakiś powód - sama powiedziała, że to dziwne, że jestem albo jakiś mało męski
(bo każdy normalny facet by się wk..ł) albo obojętny.
Ja myślę, że obojętny. W ogóle mam dość związku bez wyrazu, bez namiętności, w
którym rozmawia się o tym, że powinniśmy właściwie zerwać, że rozumiemy to,
tylko nie potrafimy zerwać i boimy się zaczynać od nowa. Sam nie wiem czy my
tak naprawdę myślimy, czy tylko pogubiliśmy się trochę. Ona ciągle miała do
mnie jakieś pretensje. Kiedyś myślałem, że ze mną jest coś nie tak. Ale nie!
To Ona miała jakieś dziwne wymagania wobec mnie. Teraz już nawet przestała ode
mnie wymagać czegokolwiek, nawet na ślubie Jej nie zależy ( a kiedyś - BARDZO
zależało!) Tak właściwie to już kiedyś zrozumiałem, że Ona chce i potrzebuje
innego faceta, a ja inną dziewczynę.
Moglibyśmy być rodzeństwem ale nie parą - śmiejemy się nieraz, że gdybyśmy się
rozstali to zostaniemy bratem i siostrą :)

Pora kończyć. Ktoś dotarł do tego miejsca? Bo chyba trochę mi wyszło tego.

Swoją drogą mam pytanie - czemu wy kobiety taką wagę przywiązujecie do brudnej
kurtki lub innych naprawdę mało ważnych rzeczy?!
    • julia0001 Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 00:33
      bardzo chaotyczne to wszystko co napisales i tak naprawde nie
      wiadomo o co chodzi...
      o rozstanie, kurtke czy...cos innego?
      • babilonczyk Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 00:44
        No właśnie o nic. O rozstaniu nie będę się radził na forum osób, których na oczy
        nigdy nie widziałem (bez obrazy proszę ;))
        O kurtkę też nie - to pytanie na końcu to taki mój głupi ironiczny humor.
        Po prostu takie opowiadanie jak ja widzę mój związek. A że chaotyczne - szybko
        piszę na klawiaturze, ale tyle rzeczy mi przychodziło do głowy że nie dałem rady
        i się pogubiłem, poza tym jestem już zmęczony.

        No ale żeby było forumowo to się zapytam - czy są tu takie kobiety/dziewczyny,
        które potrafią zrobić z brudnej kurtki tragedię dnia i spaprać sobie i
        partnerowi wieczór?
        • ewa_err Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 00:54
          Nigdy nie moglam zrozumiec tego 'fenomenu' wsciekającej sie laski o
          byle co. Ze kurtka sie pobrudzila, ze facet zostawil koszule na
          krzesle zamiast w szafie, ze nie pozmywal.
          Nie znosze ludzi drobiazgowych ktorzy przedkladają forme nad tresc.
          No ale to moze kwestia priorytetow? W zyciu sie nie wkurzylam na
          faceta o tego typu pie... Moglam sie wkurzac o jakosc naszej
          relacji ale na Boga nie o skarpetki, talerz czy kran.
        • polla.k Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 11:16
          babilonczyk napisał:


          >
          > No ale żeby było forumowo to się zapytam - czy są tu takie
          kobiety/dziewczyny,
          > które potrafią zrobić z brudnej kurtki tragedię dnia i spaprać
          sobie i
          > partnerowi wieczór?

          Powiem tak, jak ktoś szuka pretekstu, to zawsze go znajdzie niestety
    • enith Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 01:00
      > Swoją drogą mam pytanie - czemu wy kobiety taką wagę przywiązujecie do brudnej
      > kurtki lub innych naprawdę mało ważnych rzeczy?

      Nie znam ani jednej kobiety, która strzeliłaby focha o zabrudzoną sosem kurtkę,
      a więc pytanie (które zadać powinieneś przede wszystkim sobie) to: czemu w ogóle
      jeszcze zadaję się z tą dziewczyną, która przywiązuje wagę do brudnej kurtki?

      No właśnie, czemu?
    • greczynka_77 Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 01:49
      ja tam doskonale rozumiem twoj post, wiem doskonale o czym. Te co sie tu
      wypowiedzialy to chyba chca dowiezc tylko ze sa lepsze od twojej dziewczyny.
      otoz mozna sie wsciec o pobrudzona kurtke, nawet o wieksze pierdoly, ba! takimi
      sprawami mozna zyc! jak sie ma obojetnego faceta.
      • babilonczyk Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 10:11
        Spodziewałem się,że któraś mi tu zaraz napisze coś takiego.
        Jestem obojętny m.in. przez takie pierdoły, z tym przecież nie da się żyć
        • wolveriner Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 10:44
          Nie dobija jak moja narzeka. Wszystkie pomysly wychodza z mojej
          strony, place tez ja, a ona potrafi tylko ponarzekac. Patrze na
          tesciowa, drapie sie po glowie i sie zastanawiam czy to ma sens. Juz
          nawet zaczalem gotowac, bo milo mi jest zjesc cos razem, a ona nie
          przywiazuje do tego wagi.
          Jak przychodze to nie wstyd jej zaproponowac mi zimnie, nie odgrzane
          ziemniaki z lodowki.
          Po 2 zwiazkach za soba i jednym nieciekawym w trakcie, dzisiaj
          zastanawiam sie czy ja w ogole lubie kobiety.
        • fakara Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 10:51
          Bo to tak jest, że kiedy widzę, że on ma mnie gdzieś, że gdybym odeszła, to
          wzruszyłby ramionami i nie zrobiłby kompletnie nic, nie umiem sobie z tym
          poradzić. Próbuję go sprowokować do jakiejkolwiek reakcji, nawet żeby się
          złościł, tylko żeby okazał jakieś uczucia. Wydaje mi się, że kobieta w związku,
          w którym partner jest obojętny, czuje się zagubiona i może postępować głupio. Ja
          właśnie zakończyłam taki związek (wczoraj) i szczerze mówiąc dalej nie czuję się
          ani trochę mądrzejsza. A najgorsze chyba jest to, że wszyscy mówią "i bardzo
          dobrze" a właśnie nie dobrze, bardzo źle.
        • greczynka_77 Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 15:47
          nie, nie mialam na mysli ze twoja wina, obojetny partner to czesto element
          jakiejs wiekszej niefunkcjonujacej calosci, takie cos opisales zreszta. a bzdury
          wyprowadzaja z rownowagi jak czlowiek jest poprostu niezadowolony z zycia. ps.w
          pierwszym poscie zachowales proporcje a teraz jakbys na nia zrzucal.
      • ewa_err greczynka 10.11.07, 16:58
        greczynka_77 napisała:

        > ja tam doskonale rozumiem twoj post, wiem doskonale o czym. Te co
        sie tu
        > wypowiedzialy to chyba chca dowiezc tylko ze sa lepsze od twojej
        dziewczyny.
        > otoz mozna sie wsciec o pobrudzona kurtke, nawet o wieksze
        pierdoly, ba! takimi
        > sprawami mozna zyc! jak sie ma obojetnego faceta.


        Mow za siebie. I przyjmij do wiadomosci ze nie kazdy jest taki jak
        Ty. To dopiero trzeba miec ubogie zycie zeby zyc brudną kurtką...I
        nic nikomu nie musze udowadniac. Nie koncentruje sie na drobiazgach
        i tyle. I do glowy mi nie przyszlo ze to niby jest dowodem czy
        jestem lepsza czy gorsza od dziewczyny autora wątku. Skąd taki
        idiotyczny pomysl?
    • kalina.tt Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 10:56

      >
      > Swoją drogą mam pytanie - czemu wy kobiety taką wagę przywiązujecie do brudnej
      > kurtki lub innych naprawdę mało ważnych rzeczy?!


      Mój mąż się wczoraj upił i zasnął w rowie, czemu wy faceci się upijacie i
      zasypiacie w rowach?
      • wolveriner Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 10:58
        kalina.tt wez meza na terapie...
        • kalina.tt Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 11:00
          wolveriner napisał:

          > kalina.tt wez meza na terapie...

          Ja sie nie szukam rady co z tym fantem zrobić tylko zadałam konkretne pytanie,
          odpowiesz?
    • eleni80 Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 11:05
      Przywiązujemy wagę do brudnej kurtki, ale zwłaszcza przed pierwszą randką, aby
      zrobić dobre pierwsze wrażenie, bo przecież nie powtórzy się druga szansa na
      pierwsze wrażenie ;P A później - humor może być popsuty z różnych powodów, chyba
      głównie jednak rządzą nami hormony, kobiety często wypierają się tego albo
      obrażają na takie uwagi, ale niestety tak jest.
      Dotarłam do końca opowiadania dosyć szybko i płynnie i nie wiedzę tu nic
      chaotycznego, bo u mnie było bardzo podobnie. Zastanawianie się przez wiele
      miesięcy lub nawet lat, czy żyć ze sobą dalej czy nie, bo gdy rozmowy zaczęły
      dotyczyć zerwania, przecież nie mogło być już miejsca na namiętność, bo to
      sprzeczne i koło się zamknęło. Ostatnio przeczytałam gdzieś myśl O. Wilde, że
      egoizm, jest to wymaganie od kogoś bycia takim jakim my chcemy, a nie takim
      jakim ta osoba jest w istocie. Do tej pory myślałam że to inni są egoistami, bo
      nie chcą mi się podporządkować, zmienić czegoś.... a tak naprawdę to ja byłam
      egoistką, bo nie potrafiłam czegoś zaakceptować. Radziłabym nauczyć się
      akceptacji. Teraz po rozstaniu, gdy już przeszłam etap namiętności i etap
      związku "z wyrazem" najbardziej mi brakuje tego kogoś z kim czułam się jak z
      bratem, czyli w moim rozumieniu luźno, bez skrępowania; i wydaje mi się, że
      gdyby dodać do tego akceptację i tolerancję, wtedy namiętność mogłaby wrócić.
      Oczywiście musi być jeden warunek : miłość. Kochasz ją jeszcze?
    • kitek_maly Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 12:41

      skoro oboje uważacie, że to nie ma sensu to po co to ciągnąć?
      uciekaj, bo tylko marnujesz swój (i jej) czas a życie jest jedno i
      to bardzo krótkie :)

      a jeśli chodzi o tę obojętność.. to czegóż wymagać? skoro Ci nie
      zależy to jesteś obojętny. jak trafisz na 'swoją' kobietę pewnie
      będzie inaczej :)
    • frutinka Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 12:57
      Widzisz... doskonale Cię rozumiem. Mój były facet był tak samo drobiazgowy.
      Potrafił spieprzyć świetna chwilę, bo nie odniosłam kubka do zlewu czy cos w tym
      rodzaju. Od tego czasu nienawidze drobiazgowości! Miłość odeszła - miesiącami ja
      we mnie zabijał. I zabił - bardzo skutecznie. Bo kiedys byłam bardzo zakochana,
      a teraz nawet sentymentu nie mam. A to już wielka szkoda - przesłonić nawet
      fajne wspomnienia pierdołami. Dlatego jak widzisz - to nie tylko cecha kobieca
    • butterflymk Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 13:08
      Mi się wydaje tak:
      po 1. jesteście chyba bardzo młodzi i nie doceniacie własnego szczęścia w
      związku i siebie skoro dajecie się ponieść głupiej plamie na kurtce. No bo oboje
      się wku......liście :)
      po 2. nad takimi głupotami w ogóle nie nalezy się zsatanawiać ponieważ od
      głupiej plamy ty sie rozwodzisz nad tematem zerwania????
      po 3. najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji to odczekanie kilku dni aby się
      atmosfera uspokoiła, po proostu zajmij się swoimi sprawami, kolgami,czymś....ona
      wtedy też ma czas na upranie kurtki :)
      po 4. tak, plama która nie chce się sprać wyprowadza kobiety z równowagi :p
      chyba nie wyobrażasz sobie żeby twoja kobieta miała w nosie swój wygląd i
      chodziła brudna w plamach :)
      p.s. powodzenia
      • frutinka Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 13:29
        Bzdura! Kobieta, która jest zakochana w swoim facecie, nie przedkłada plamy na
        kurtce nad spotkanie z nim (zważywszy, że skądś wróciła - pojechał po nią na
        dworzec). Oczywiście, ze można się wkurzyć na plamę, ale nie rezygnować z tego
        powodu ze wspólnego czasu. Mozna sobie rzucić kilka kurew pod nosem, że kurtka
        była taka fajna, wylać na nią vanish i pobiec na spotkanie z facetem. Ja bym tak
        zrobiła. Nie znosze ludzi, dla których takie gówna staja się problemem nr 1.
      • eleni80 Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 13:39
        a moim zdaniem wypowiedź butterflymk jest bardzo trafna, bo pewnie nie o plamę
        na kurtce chodziło, tylko ta para pokłóciła się o sporo innych ciągnących się
        spraw ;)
      • babilonczyk Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 18:19
        Nie wszyscy mnie tu rozumiecie. Ale wiele też rozumie i tymi właśnie jestem
        pozytywnie zaskoczony!

        butterflymk w ogóle nie kumasz. Nie zastanawiam się nad zrywaniem z powodu focha
        i brudnej kurtki. Nie jesteśmy też młodzi, oboje skończyliśmy już studia, tak
        więc nie jesteśmy dzieciakami z gimnazjum ;] Jesteśmy razem już 7 lat.

        I nie chodzi mi o takie głupoty i drobne fochy, chodzi mi o jakość naszego
        związku! Brak namiętności, radości na widok i w obecności tej drugiej osoby. U
        nas tego już nie ma! Pisałem przecież, że rozmawiamy o zerwaniu tylko żadne z
        nas nie potrafi podjąć decyzji i chyba nie chce brać tym samym winy na siebie. W
        końcu 7 lat nie tak łatwo przekreślić kilkoma zdaniami, stwierdzeniami, że "to
        jednak nie to i czas kończyć"?!

        Mi brakuje jakiegoś ciepła w naszym związku, tej namiętności i wyrazu i jakiegoś
        szaleństwa. I w tym wątku chciałem wyrazić coś co powoduje, że taka kurtkę z
        plamą urasta do rangi problemu. nie wiem jak to nazwać, ale to jest taki brak
        zrozumienia i porozumienia między dwoma osobami i coś jeszcze czego teraz nie
        potrafię nazwać. Może wina jest w różnym wychowaniu jakie wynieśliśmy ze swoich
        domów? Różne podejście do spraw i różne wyobrażenia o naszym przyszłym życiu?
        Nie wiem! Może to właśnie to - my nie próbujemy siebie nawzajem przekonywać do
        swoich racji. Tylko czy dzieje się tak dlatego, że jesteśmy już obojętni czy
        może tego brakowało zawsze i stąd wykluła się nasza obojętność?

        My się często nudzimy jak jesteśmy razem!! Dzisiaj idziemy do kina. Fajnie bo
        nie trzeba będzie gadać i film może będzie fajny?! Żartuję ;) aż tak źle z nami
        nie jest, żebym nie chciał z Nią rozmawiać ;]
        • ana_belle Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 22:14
          Może dziewczyna była zmęczona po podróży? Albo jak ktoś trafnie
          napisał - hormony, czy zły dzień i byle głupstwo wyprowadziło ją z
          równowagi. Jak Ci na niej zależy (jesteście 7 lat razem) to zadzwoń
          do niej, pojedź z butelką wina i spędźcie miły wieczór.
          • babilonczyk Re: Proza zanikających związków oczami faceta 11.11.07, 01:15
            Nie, no ana_belle, nie dobijaj mnie - piszę przecież, że nie chodzi mi o ten
            jeden wieczór. Walić ten jeden wieczór, jeszcze wiele wieczorów mam przed sobą w
            życiu!!
            Tu chodzi o całokształt naszego związku. Ta krótka historyjka z wczorajszego
            wieczora miała Wam tylko przybliżyć nasz związek, że to taka szarpanina trochę.
            Pie..e się z urojonymi problemami! Sporadyczne przyjemności i trochę śmiechu! I
            nic więcej!
            I tylko żałujcie, że nie będę się tu rozkładał z naszym seksem. To dopiero jest
            temat!
            • mallina Re: Proza zanikających związków oczami faceta 11.11.07, 01:17
              babilonczyk napisał:
              > I tylko żałujcie, że nie będę się tu rozkładał z naszym seksem. To dopiero jest
              > temat!

              noo moze tu jest pies pogrzebany?
              • babilonczyk Re: Proza zanikających związków oczami faceta 11.11.07, 01:33
                Ale krążymy wokół swoich postów, hehe!
                Tu zaczęły się problemy później, na skutek innych. Chyba. Może było na odwrót?!
                Sam po prostu nie mogę ocenić.
                Tak wogóle to jak o tym piszę, widzę to wszystko, pozbierałem do kupy to nie
                mogę uwierzyć, że to o mnie. To jest jakaś jedna wielka tragedia albo bzdura.
                • kitek_maly Re: Proza zanikających związków oczami faceta 11.11.07, 01:39
                  babilonczyk napisał:

                  > Tak wogóle to jak o tym piszę, widzę to wszystko, pozbierałem do
                  kupy to nie
                  > mogę uwierzyć, że to o mnie. To jest jakaś jedna wielka tragedia
                  albo bzdura.

                  życie...
                  czasami tak jest, że utkniesz w związku w martwym punkcie i nawet
                  widzisz z boku, w jakiej jesteś beznadziejnej sytuacji i nic nie
                  potrafisz zrobić. a potwodem zwykle jest strach przed samotnością.
                  jesteście całe 7 lat razem, bez żadnych przerw? zawsze była ta
                  obojętność, brak namiętności?
                • mallina Re: Proza zanikających związków oczami faceta 11.11.07, 01:40
                  moze jednak zamiast tego kina rozmowa ?
                  nie wierze, ze i Twojej dziewczyny to wszystko jakos nie meczy?
                  lepiej sie razem nad tym zastanowic.
                  Powiem Ci, ze nie jest najgorzej:-), bo widzisz, ze nie jest dobrze,
                  zastanawiasz sie nad tym co zrobic, ze nie chcialbys aby bylo jak jest itd.,
                  tylko czlowiek istota leniwa/wygodna/wstawic inne/ czeka az "samo" sie wszystko
                  ulozy i rozwiaze.
    • lacido Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 16:17
      1. Nie mogłeś zostać u niej?Siedzielibyscie w domu i kurtka nie byłaby potrzebna
      :)))
      2.Było sie umówić na wieczór - nie byłoby widać plamy :)))
    • pietruszka98 Re: Proza zanikających związków oczami faceta 10.11.07, 21:01
      Tak, to prawda, kobietę potrafi zdenerwować plama która nie chce
      zejśc z czegoś..
      Męzczyznę - niektórych - też.
      Ogólnie denrwują się drobiazgami.
      Jak jest miłośc to takie sprawy da się załatwić bez problemu.
      Brak miłości powoduje zwracanie uwagi na sprawy nieistotne.
      Życzę Ci kochaj i bądź kochany. Pielęgnuj związek. Mów, że jest
      piękna, że ją pożądasz, że kochasz, że robi dobre jedzonko. wspólnie
      gotujcie itp... Wtedy związek ma sens. Inaczej cierpi się czy w
      związku czy w małżeństwie.
      Powodzenia
    • mallina Re: Proza zanikających związków oczami faceta 11.11.07, 01:10
      chyba Wam odpowiada takie bycie ze soba, jest to w pewien sposob wygodne. nie
      trzeba szukac kogos nowego,czy tez oczekiwac ze sie pojawi, nie jest sie
      samemu.. choc chyba jakies poczucie samotnosci przebija z tego co piszesz.
      znacie sie dobrze i jakos to leci, wiele jest takich zwiazkow -ludziom po prostu
      nie chce sie nic zmieniac. nie mam na mysli zmienianie partnera(choc to tez jest
      wyjscie), czasem wystarczy troche popracowac nad zwiazkiem, postarac sie. no
      chyba, ze naprawde juz Wam nie zalezy, wtedy trzeba dac sobie szanse na poznanie
      kogos nowego.
      • babilonczyk Re: Proza zanikających związków oczami faceta 11.11.07, 01:26
        No! malina!!
        Brawo! Naprawdę! Może nie jestem poetą i nie potrafię w kilku linijkach oddać
        tego co myślę tak żeby było w oczywisty sposób zrozumiałe, ale jednak Ty
        odnalazłaś tutaj poczucie samotności!
        Właśnie mi nie pasuje, że "jakoś to leci", ja chcę żeby świetnie leciało!
        Jeszcze jedno - pisałem już, że nie mieszkamy razem. To też wiele psuje.

        Tak jak piszesz - musimy popracować nad nami, albo szukać nowych przygód, bo tak
        dalej nie można.
        • kitek_maly Re: Proza zanikających związków oczami faceta 11.11.07, 01:28
          jesteście 7 lat razem. czemu nie mieszkacie razem?
          • babilonczyk Re: Proza zanikających związków oczami faceta 11.11.07, 01:37
            nie będę się tu rozwodził nad tym tematem, po prostu tak wyszło. Studiowaliśmy w
            innych miastach. Po studiach ja dostałem pracę w naszym rodzinnym mieście, a Ona
            nie chce wracać tutaj, ma staż tam gdzie studiowała.
            No ale teraz się usprawiedliwiam - kupuję sobie brykę i od nowego roku będę
            mieszkał z Nią i będę dojeżdżał do pracy, albo znajdę inną, w tamtym mieście.
            • kitek_maly Re: Proza zanikających związków oczami faceta 11.11.07, 01:42
              aha, no to wiele tłumaczy :)
              w takim razie, fajny masz plan.
              myślę tak jak malina, potrzebna tu jest szczera rozmowa na temat
              tego czego brakuje. i wydaje mi się, że jej też brakuje tego, czego
              Tobie. i może dlatego wściekają ją takie błahe sprawy.
            • mallina Re: Proza zanikających związków oczami faceta 11.11.07, 01:43
              > No ale teraz się usprawiedliwiam - kupuję sobie brykę i od nowego roku będę
              > mieszkał z Nią i będę dojeżdżał do pracy, albo znajdę inną, w tamtym mieście.

              to Twoje czy Wasze palny?

              cos dluga noc sie kroi, bo chyba te wszystkie przemyslenia latwo zasnac nie dadza.
              ale widac, ze wcale obojetna Ci dziewczyna nie jest.
              • babilonczyk Re: Proza zanikających związków oczami faceta 11.11.07, 01:52
                Może piszmy w 1 wątku, bo się gubię już powoli ;)
                Plan jest mój. Ona nie chce słyszeć o takich planach, po prostu się obraziła jak
                pięciolatek, bo nie miałem takich planów jeszcze na studiach, tylko dopiero
                teraz. Twierdzi, że jak nie myślałem o tym wtedy to teraz to jest wymuszone...
                blablabla
                No ale chyba najgorszemu bandziorowi daje się drugą szansę jak widać szczerą
                skruchę, co?
                • mallina Re: Proza zanikających związków oczami faceta 11.11.07, 02:06
                  z kazdym kolejnym postem widac, ze macie problem polegajacy na nie rozmawianiu
                  ze soba, mam na mysli rozmawianie na tematy Was dotyczace.
                  Jakie wiec plany ma Ona? Kiedys chciala wspolnego mieszkania, a teraz juz za
                  pozno, wobec tego jakie ma oczekiwania dot. zwiazku..
                  Pewnie masz sie sam domyslac o co chodzi, gdzies powyzej napisales, ze Ja to
                  dziwi ze sie na Nia nie denerwujesz,ze to swiadczy ze jestes "niemeski"(????)
                  albo obojetny -Ona chyba jest troche nastawiona na inicjatywe z Twojej strony. A
                  jak ja masz to i tak chyba nie spelniasz oczekiwan. Troche na wyrost to pisze,
                  bo wiadomo, to tylko Twoje spojrzenie na Wasz zwiazek.
                  Pomysl sobie na spokojnie i szczerze odpowiedz -chcesz tego wspolnego mieszkania
                  i dlaczego tak, lub dlaczego nie.
                  I czy Jej argument, ze teraz byloby to wymuszone to jedyny?czy chodzi o cos
                  wiecej -to juz jednak pytania ktore musisz skierowac wlasnie do dziewczyny.
        • mallina Re: Proza zanikających związków oczami faceta 11.11.07, 01:34
          a dlaczego nie mieszkacie razem? po jakims czasie bycia ze soba raczej sie do
          tego dazy..a u Was jakis taki etap zawieszenia -jest jak jest.
          Moze jakas powazna rozmowa o przyszlosci, oczekiwaniach a nawet i uczuciach9choc
          to moze byc bolesne).
          Wiesz, takie kino to jednak faktycznie jest "zamiast".
          Byc moze Twojej dziewczynie tez nie jest w tym zwiazku tak dobrze jakby chciala
          aby bylo stad jej zle nastroje.
          Czasem pozornie wypalone zwiazki odzywaja, no ale to dwie strony musza sie o to
          postarac. Powodzenia w dalszych dzialaniach, bo to ze cos zrobic trzeba wiadomo:-)
          • babilonczyk Re: Proza zanikających związków oczami faceta 11.11.07, 01:46
            > Byc moze Twojej dziewczynie tez nie jest w tym zwiazku tak dobrze jakby chciala
            > aby bylo stad jej zle nastroje.

            Nie trzeba być filozofem, żeby to wiedzieć. Mi też nie jest dobrze, ale staram
            się być w porządku i jakoś ten związek kierować w dobrym kierunku. Nie strzelam
            głupich foch, nigdy! Nawet jak mam powód. Ale to też nie jest dobre. Wiem to,
            tak jest, że jak jesteś egoistą i myślisz o sobie, nie starasz się dla drugiej
            osoby, to wtedy zaczyna zależeć tej osobie. To tak działa, że jak widzisz, że
            komuś nie zależy to zaczynasz o tą osobę walczyć. Coś w tym tonie. Po prostu nie
            przejmować się niczym ;]
    • frutinka Re: Proza zanikających związków oczami faceta 11.11.07, 13:14
      " Nie róbcie z prostych rzeczy intelektualnych labiryntów...":) Sprawa wbrew
      pozorom jest prosta. Po pierwsze musicie odpowiedzieć sobie na jedno proste
      pytanie - czy Wy się jeszcze kochacie? To się wie, więc tłumaczenie, że ktoś nie
      jest pewien jest bzdurą (no chyba, ze ja tego nie rozumiem, gdyz jestem wybitnie
      prostą dziewczyna, bo ja po prostu wiem - tak lub nie). Po drugie po 7 latach
      związek jest już "przechodzony" - po prostu wymaga wejścia w kolejny etap (lub
      zakończenia). Dla jednych jest to ślub, dla innych zamieszkanie ze sobą. W
      każdym razie nie mozna tak długo pozostawać na jednym, tym samym etapie, bo to
      powoduje kryzysy - nie wiadomo o co chodzi. Po trzecie uświadom sobie, że jesli
      sytuacja obecna Ci nie pasuje i nie zanosi sie na zmiane, to krzywdzicie samych
      siebie. Starta czasu po prostu. Mam taka zabawę dla Ciebie - wyobraź sobie, że
      Twoja historai, to historia Twojego dobrego kumpla, który prosi Cie o radę.
      Doradź mu, a potem wprowadź to w zycie. Powodzenia!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja