evula
12.11.07, 12:14
samotnosc: prawie 3 dychy na karku. Pasmo samych nieudanych
zwiazkow, gdzie w kazdy z nich bylam bezgranicznie zaangazowana i
kazdy z nich konczyl sie fiaskiem:-/ Marzyłam o samotnosci, bo
myslalam, ze tylko wtedy bede mogła poczuc sie naprawde wolna i
szczęśliwa. Jakże się myliłam. Czas mija, a ja wracam z pracy i
siedze w domu - SAMA, dzien w dzien juz od ponad roku. Czasem płaczę
do poduszki, a czasem myślę, że chciałabym bardzo mieć kogoś, kto
naprawdę zna znaczenie słów: kocham,szanuję, jestem Twoim partnerem.
A z drugiej, boję się mężczyzn, bo boję się kolejnego rozczarowania.
Nie chce znów przeżywać, pić, nie spać po nocach, ryczeć i walczyć z
myślami. Nie chodze nigdzie, a to daltego, że nie mam przyjaciół,
jedynie znajomych, a na wyjścia do knajp etc. zwyczajnie mnie nie
stać! Za gości z netu juz podziękowałam (porażka). Podobno jestem
kobietą o złotym sercu (opinia innych), wiec dlaczego tak cierpię?
Wielokrotnie próbowałam pogodzić sie z myślą, ze widać tak musi być
i taki już mój los. Ale nie mogę! Czy ktoś z Was ma podobnie..;-/