pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej wody

13.11.07, 17:45
witam!

poznałam kogoś, w zyciu nie przeżyłam takiego przyciągania
do drugiej osoby..do mężczyzny....poprpstu chemia, porozumienie bez
słów od pierwszego wejrzenia...
On czuje dokładnie to samo a może nawet i mocniej...

Ale oczywiscie zycie to nie bajka...

on ma rodzine ( nie będę owijawiać ma zone..) dziecko - ogolnie nie
jest szczęściwy w tym związku już od ok 2 lat...
**************************************

Wiem że powinnam zakończyć tą znajomość zanim cokolwie sie zacznie
ale ja czuje że to jest moja druga połówka :(

Nie chce się z nim już więcej spotkać, a z drugiej strony nie moge
oddychać i zaraz mi serce pęknie...

Moja moralność dotychczasowa wzieła w łeb. mogłabym uciec z nim na
koniec świata - tu i teraz...

boli...
:((((((


    • meduzaa1 Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 18:12
      emilika napisała:

      > > on ma rodzine ( nie będę owijawiać ma zone..) dziecko - ogolnie
      nie
      > jest szczęściwy w tym związku już od ok 2 lat...

      A co miał ci powiedzieć? że jest szczęśliwy ale chętnie pobzykał by
      fajną panienkę od czasu do czasu? Naiwna jesteś dziewczyno.

      > **************************************
      >
      > Wiem że powinnam zakończyć tą znajomość zanim cokolwie sie zacznie
      > ale ja czuje że to jest moja druga połówka :(

      To sobie pomyśl też o innych sprawach a nie tylko o tym jak cudownie
      się z nim teraz rozmawia. Wleźć komuś w życie z buciorami to już nie
      jest taka piękna sprawa jak te przemiłe gadki które prędzej czy
      później się skończą.
      >
      > Nie chce się z nim już więcej spotkać, a z drugiej strony nie moge
      > oddychać i zaraz mi serce pęknie...

      Od tego się nie umiera, serce to może pęknąć jego żonie a nie tobie.
      >
      > Moja moralność dotychczasowa wzieła w łeb. mogłabym uciec z nim na
      > koniec świata - tu i teraz...
      >
      > boli...
      > :((((((

      Współczuję jego żonie- oczywiście kolejny palant który zmarnuje
      życie kobiecie:/
      >
      >
      • chinaska Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 18:33
        A po cholere te zlosliwosci? Ile Ty masz lat ze tak czarno bialo
        widzisz zycie?

        Milosc zdarza sie nie tylko wolnym ludziom. A nieszczesliwych
        zwiazkow jest wiele. I ludzie ich nie koncza z wielu powodow. Czasem
        potrzeba jakies zdarzenia, impulsu zeby zrozumiec ze to w czym
        tkwimy to nie jest szczescie.
        Nie kazdy facet czy kobieta ktorzy mowią ze zwiazek im sie sypie
        marza tylko o tym ze bzyknac jak sie wyrazilas kogos na boku.
        Kwestia przyzwoitosci i kulturalnego rozwiazania starego zwiazku. Po
        tym poznac z kim mamy do czynienia i czy temu komus zalezy na
        rozrywce na boku czy zbudownaiu prawdziwego szczescia.
        I nie przyszlo ci do glowy ze ludzie marnują sobie zycie tkwiac w
        zwiazkach z ludzmi ktorych juz nie kochają? Co ma ten facet zrobic
        jesli juz nie kocha swojej zony? I myslisz ze ona bedzies szczesliwa
        majac u swego boku kogos kto nie daje jej milosci, czulosci, ciepla
        i uwagi?

        A uczucia maja to do siebie ze czasem wymykają sie rozsądkowi. Byc
        moze za malo jeszcze przezylas i nie zdajesz sobie z tego sprawy.
        Na drugi raz zastanow sie zanim cos napiszesz.
        • meduzaa1 Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 18:49
          Jak jest taki kulturalny i przyzwoity to dlaczego najpierw się nie
          rozwiedzie a później szuka panienki?
          A żona na pewno nie będzie szczęśliwa jak się dowie że jej mężuś za
          plecami wyrywa panny. Dwa lata chodzi biedak niesczęśliwy ale nie
          potrafi żonie powiedzieć że jej nie kocha, ten kulturalny pan?

          Zastanowić się to radzę tobie, o uczuciach nie gadam bo to dla mnie
          bzdury- utopijne uniesienia które szybko mijają i potem pozostaje
          tylko niesmak:/
          • chinaska Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 20:47
            meduzaa1 napisała:

            > Jak jest taki kulturalny i przyzwoity to dlaczego najpierw się nie
            > rozwiedzie a później szuka panienki?

            Przeczytaj jeszcze raz moj wczesniejszy post. Tam jest odpowiedz na
            to pytanie.

            > A żona na pewno nie będzie szczęśliwa jak się dowie że jej mężuś
            za
            > plecami wyrywa panny.

            O, widzę ze posiadasz juz wiedzę w tamacie...a jakie jeszcze panny
            wyrwal poza autorka wątku?

            >Dwa lata chodzi biedak niesczęśliwy ale nie
            > potrafi żonie powiedzieć że jej nie kocha, ten kulturalny pan?

            O tym tez juz pisalam. Wyjscie ze zwiazku nie trwa sekunde. Jesli
            najpierw komus cos slubujesz a potem orientujesz sie ze nie jest tak
            jak chcesz to czasem musi uplynac sporo czasu zanim podejmiesz tę
            ostateczna decyzję.

            > Zastanowić się to radzę tobie, o uczuciach nie gadam bo to dla
            mnie
            > bzdury- utopijne uniesienia które szybko mijają i potem pozostaje
            > tylko niesmak:/

            I tu jest pies pogrzebany. Nie oceniaj innych wedlug siebie. Jesli
            dla Ciebie nie ma uczuc i seks to zwykle rzniecie to nie znaczy ze
            inni tez tak maja. I moze faktycznie nalezy przestac sie wypowiadac
            w temacie o ktorym nie ma sie zielonego pojęcia?
            • meduzaa1 Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 20:57
              Wyjście ze związku nie trwa sekundę a ile? Dwa lata to jednak już
              sporo nie?
      • kalina.tt Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 18:35
        meduzaa1 napisała:


        >
        > Od tego się nie umiera, serce to może pęknąć jego żonie a nie tobie.
        > >


        Ja tu nie chce nikogo usprawiedliwiać, ale czym się różni serce żony od serca
        tej zakochanej dziewczyny?
        • meduzaa1 Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 18:56
          Tym że jest sercem żony a nie tej zakochanej dziewczyny.
          • kalina.tt Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 18:59
            meduzaa1 napisała:

            > Tym że jest sercem żony a nie tej zakochanej dziewczyny.

            Myślisz, ze zakochana dziewczyna cierpi mniej?
            • meduzaa1 Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 19:02
              To wielkie "zakochanie" to utopia. Wymyślona bajka. Jej sprawa, jak
              chce niech cierpi przez własną głupotę.
              • kalina.tt Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 19:05
                meduzaa1 napisała:

                > To wielkie "zakochanie" to utopia. Wymyślona bajka. Jej sprawa, jak
                > chce niech cierpi przez własną głupotę.


                Skąd wiesz? PO czym to poznajesz?
      • lopi1 Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 21:53
        Nie badz bezdennie głupią cipą. Pomysl i podejmij wlasciwa decyzje.
        Gosc jest zonaty, znudzony i zmeczony. A tu sie trafia prowincjonalna gąska,
        ktorą moze bzykac do woli, kiedy i jak chce. Popie.. od czasu do czasu o
        milosci, o swoim nieszczesciu o niedobrej zonie a ty to lykasz jak pelikan ryby.
        • black_diamond_bee Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 22:41
          dokładnie tak jest

          a jak mu się znudzisz,to będzie następna...

          o ile nie ma całego haremu jeszcze w zanadrzu
    • lib Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 18:45
      Mój mąż też nie był szczęśliwy, tylko jakoś zapomniał mnie o tym
      poinformować. Pewną panienkę poinformował z ochotą, mnie natomiast
      mówił, że jest bardzo szczęśliwy, i robiliśmy drugie dziecko. Sprawa
      się rypła i teraz informuje o swym nieszczęściu inne panienki, bo
      tamta, jak się okazało, chciała stałego związku, a on biedny od tego
      przecież uciekał. Się laska zdziwiła :-( Jak chcesz to napisz na
      priv, opowiem ci ze szczegółami jak godzinami uspokajałam bujające
      się i rzygające z rozpaczy dziecko. Gdy ja oddawałam się temu
      upajającemu zajęciu, mój drogi mąż opowiadał, jak to zła żona
      wywaliła go z domu. Były takie, co chciały słuchać. I oczywiście
      nadal są. Polecam też film Plac Zbawiciela. O ile oczywiście druga
      strona medalu robi na tobie wrażenie.
      • chinaska Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 18:49
        I co? Szczesliwa jestes z tym facetem? Jesli masz ochote placic taką
        cenę tylko za fakt posiadania męza to juz twoja sprawa. A to ze
        dziecko plakalo i rzygalo to tylko wasza wina. Dziecku nie mowi sie
        o swoich rozgrywkach. A tak-jak rozumiem stalo sie ono przedmiotem
        szantazu...'zostan przy mnie męzu chociaz masz mnie w dupie, zobacz
        jak nasze dziecko placze...'
        • prom_do_szwecji Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 18:53
          Autorka przeciez nie napisała, ze dziecko było przedmiotem szantażu.
          Skąd wiesz, moze to tatus opuścił dom z wielkim show na oczach
          dziecka. A myślisz, że jak tatus sie wyprowadzi - nawet po cichu -
          to dziecko nie zauważy, ze ojca od tygodnia nie ma w domu?
          Chyba zbyt surowa ocena
          • kalina.tt Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 19:03
            prom_do_szwecji napisała:

            > Autorka przeciez nie napisała, ze dziecko było przedmiotem szantażu.
            > Skąd wiesz, moze to tatus opuścił dom z wielkim show na oczach
            > dziecka.

            Ja tez domyślam się, ze to było wielkie show, gdy mój mąż wychodzi z domu do
            pracy moje dziecko nie buja się i nie rzyga. Gdyby wyjechał na kilka dni również
            nie sądzę, że by rzygało. Generalnie dzieci nie rzygają gdy tatusiowie wychodzą
            z domu.


            >A myślisz, że jak tatus sie wyprowadzi - nawet po cichu -
            > to dziecko nie zauważy, ze ojca od tygodnia nie ma w domu?

            Zauważy, ale nie wierzę w takie histeryczne reakcje.

            • prom_do_szwecji Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 19:07
              mój kolega opowiedział mi kiedyś, ze jak on wyprowadził sie z domu
              do kochanki, to jego 10-letnie dziecko zaczeło sikać do łóżka.
              • chinaska Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 20:55
                prom_do_szwecji napisała:

                > mój kolega opowiedział mi kiedyś, ze jak on wyprowadził sie z domu
                > do kochanki, to jego 10-letnie dziecko zaczeło sikać do łóżka.

                To reakcja na nową sytuację i jest to reakcja niejako 'opozniona'
                zwiazana z silnym stresem na to ze swiat sie zmienia. Natomiast
                bujanie i rzyganie to reakcja natychmiastowa na to co sie dzieje.
                Wiec cos powaznego na oczach tego dziecka musialo sie zadziac. Na
                pewno nie zwykle wyjscie taty z domu.
          • chinaska Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 20:52
            prom_do_szwecji napisała:

            > Autorka przeciez nie napisała, ze dziecko było przedmiotem
            szantażu.
            > Skąd wiesz, moze to tatus opuścił dom z wielkim show na oczach
            > dziecka. A myślisz, że jak tatus sie wyprowadzi - nawet po cichu -
            > to dziecko nie zauważy, ze ojca od tygodnia nie ma w domu?
            > Chyba zbyt surowa ocena

            Oczywiscie ze zauwazy. Tylko ze dziecko przygotowywane w spokoju do
            tego ze rodzice przestaja razem mieszkac ale wciaz będa jego
            rodzicami nie reaguje w ten sposob. Natomiast dziecko wciagniete w
            rozgrywki rodzicow jak najbardziej.
            Kobieta pisze ze wie ze jej maz ma romanse, dziecko przezywa to tak
            jak opisala i czego oczekuje? Ze inni będą ja chwalic? Jak ktos ma
            ochote byc cierpietnica to niech będzie. Tylko moze niech dziecko
            oszczędzi. Bo potem się bedzie leczyc latami u psychoterapeutow.
            Bedzie sie nazywalo ze pani ma męża. Na swietach będą odgrywac
            szopke i udawac przed soba i innymi ze wszystko jest super. I na to
            wszystko patrzy dziecko. I placze i rzyga. To ja juz wole tych mężow
            co odchodzą i nie zapominaja ze sa ojcami. I kobiety ktore maja
            troche godnosci i troche wieksze aspiracje anizeli 'posiadanie' byle
            jakiego męża...
        • meduzaa1 Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 18:54
          Takie głupoty jak ty piszesz to ciężko ujrzeć gdziekolowiek. Dziecko
          to jest żywa istota która nie potrzebuje słów żeby rozumieć co się
          wkoło niego dzieje.
          • kalina.tt Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 18:58
            meduzaa1 napisała:

            > Takie głupoty jak ty piszesz to ciężko ujrzeć gdziekolowiek.

            Oj, chyba ty wypisujesz większe. Ile masz lat?
            • meduzaa1 Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 19:00
              150, jesteś zainteresowana?
              • kalina.tt Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 19:05
                Jestem ciekawa ile lat możesz mieć, bo wtedy zrozumiem czym się kierujesz pisząc
                tak a nie inaczej.
                Czym mam być zainteresowana, nie musisz być tak infantylna, to nie pomaga w
                dyskusji.
          • jasmina_tdi Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 19:04
            Zawsze sie zastanawialam, dlaczego część kobiet sadzi, ze z chwilą
            włozenia obrączki na palec, zyskują status świetej krowy. I
            niewidzialnego faceta, ktorego jeszcze przed ołtarzem dobry Bóg
            pozbawia mozliwości odczuwania czy wyboru. Ludzie potrafia sie
            meczyc latami, i nie potrafia odejsc. Co z tego, ze druga strona
            chce? Kompletnie nic. Psa moze i mozna zatrzymac na siłę, ale nie
            czlowieka.
    • rosa_de_vratislavia Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 19:04
      emilika napisała:
      > on ma rodzine ( nie będę owijawiać ma zone..) dziecko - ogolnie
      nie
      > jest szczęściwy w tym związku już od ok 2 lat...

      Czemu się zatem nie rozwiódł lub nie stara się tego naprawić, tylko
      rozpowiada o tym pannom?

      Nie jest wykluczone,że nie jesteś pierwsza, która słyszy od niego
      takie rzeczy. My, kobiety, jesteśmy naiwne i nie wiem czemu wierzymy
      w te bajki, które mają nas popchnąć do łóżka.
      > **************************************
      >
      > Wiem że powinnam zakończyć tą znajomość zanim cokolwie sie zacznie
      > ale ja czuje że to jest moja druga połówka :(

      Jeśli to miłośc, to niechaj on się rozwiedzie i możecie wtedy zacząć
      wszystko od nowa.
      Jeśli nie - warto pomyśleć,że ten romans krzywdzi żonę i dziecko i
      skończyć to, by móc rano spojrzeć w lustro bez wyrzutów sumienia.
      >
      > Nie chce się z nim już więcej spotkać, a z drugiej strony nie moge
      > oddychać i zaraz mi serce pęknie...

      Tak, bywa. Trzymaj się z dala od komórki, nie
      inicjuj "przypadkowych" spotkań, schładzaj kontakt. Serce pokrwawi
      ale nie pęknie. Nerwosol kup i zażywaj regularnie. Do tego sport.
      >
      > Moja moralność dotychczasowa wzieła w łeb. mogłabym uciec z nim na
      > koniec świata - tu i teraz...
      >
      > boli...
      > :((((((
      >
      >
    • rezurekcja Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 19:09
      emilika napisała:

      > poznałam kogoś, w zyciu nie przeżyłam takiego przyciągania
      > do drugiej osoby..do mężczyzny....poprpstu chemia, porozumienie
      bez
      > słów od pierwszego wejrzenia...

      po jakims czasie przechodzi. Zwlaszcza, kiedy trzeba wyniesc smieci.


      > ogolnie nie jest szczęściwy w tym związku już od ok 2 lat...

      a, to klasyka.
      Rozmysla nad jakims rozwianiem tej sytuacji? Bo pocieszanie sie na
      boku to robienie w trąbę ososby pocieszajacej.
      Moja mama miala taka znajoma, ktora pocieszala na boku
      nieszczesliwego meza. Kilka lat pocieszala. On sie rozwodzil... W
      koncu "rozwiodl" sie z pocieszaczka.

      > Wiem że powinnam zakończyć tą znajomość zanim cokolwie sie zacznie
      > ale ja czuje że to jest moja druga połówka :(
      > Nie chce się z nim już więcej spotkać, a z drugiej strony nie moge
      > oddychać i zaraz mi serce pęknie...

      Generalnie wspolczuje, bo latwo CI nie jest. Ale jesli nie prysniesz
      teraz raz a konsekwentnie, to sie mozesz niezle zamotac.
      CZego Ci nie zycze.

      > boli...

      Wiem. Wspolczuje.
      • black_diamond_bee Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 22:44
        > poznałam kogoś, w zyciu nie przeżyłam takiego przyciągania
        > do drugiej osoby..do mężczyzny....poprpstu chemia, porozumienie
        bez
        > słów od pierwszego wejrzenia...

        po jakims czasie przechodzi. Zwlaszcza, kiedy trzeba wyniesc smieci.





        :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
        prawda, prawda
    • kotek1239 Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 20:53
      a skad wiesz , ze nie jest szczesliwy ?? On Ci tak pwoedzial
      bueheheheheh... mozliwe , ze nie ale w 90% to zwykła sciema zeby
      nagrac sobie kochaneczke ....
    • lajton Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 21:02
      związku z tego nie będzie
      trochę seksu - owszem
      na nic więcej nie licz
      • wiecejczarnego Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 21:07
        jesli to moj maz to macie blogoslawienstwo
        • lajton Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 21:10
          nie zawalczysz nic a nic?
          • wiecejczarnego Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 21:21
            o nastepnego

          • black_diamond_bee Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 22:47
            a niby po co walczyć o takiego sq.wiela, który lubi sobie mały haremik chętnych na niezobowiązujący sexik utrzymywać, mimo że "ma" kobietę, którą pownien szanować?
    • yagiennka Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 21:34
      Zwalcz tą chemię :) To żadna miłość ani 2 połowa, zwykłe jak sma azauwazyłam
      przyciąganie, które nie ma nic wspólnego z uczuciami i rozsądkiem i nie ma
      żadnej przyszłości. Jak chcesz sobie pokomplikowac życie i narobić bigosu to
      wchodz w to śmiało, a jak chcesz móc patrzeć w lusterko ze spokojem ducha to
      zrób w tył zwrot. 95% facetów nie zostawia nigdy żon dla kochanek.
    • lib Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 21:53
      Drogie panie! Jestem poruszona dyskusją na temat mego stanu
      moralnego. Wygląda na to, że mojego wcześniejszego postu nie
      przeczytałyście dokładnie. Wynika z niego przecież, że kolejne panie
      mój drogi mąż podrywa już po wyrzuceniu przez złą żonę z domu.
      Musiał się wyprowadzić tej nocy, kiedy skruszony oznajmił, że sypia
      z inną panią. I nie mógł już wrócić. Tak więc nie mam męża (choć
      jest nim wciąż formalnie) i wszyscy krewni i znajomi królika o tym
      wiedzą. Niektóre z was doprawdy poniosła fantazja.
      Siłą rzeczy moje dziecko widziało parę razy, jak płaczę. Widziało
      również, jak tatuś pakuje dobytek do kartonów. Wiele razy pytało
      tatę, dokąd idzie i dlaczego śpi gdzie indziej. Pytało również, czy
      ma tam duże łóżko i czy jest mu tam ciepło. Kiedy płakało, ja
      tuliłam jak najmocniej i mówiłam, że kocham i tatuś też kocha.
      Dziecko krzyczało NIE! Co robił w tym czasie tatuś, już wiecie.
      Wiele razy miałam wtedy ochotę zadzwonić do niego, pewnie trafiłabym
      na obecność pannicy i mogliby sobie razem posłuchać. Ale to do mnie
      takie niepodobne :-)
      • kalina.tt Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 23:42
        No to chyba masz/miałaś męża sku..ela i to jego wina, że działo sie u was to co
        sie działo nie kobiet, które bzykał.
        Ja bym się cieszyła gdyby takie nieczułe, nic niewarte barachło ode mnie odeszło
    • kotkaaaa Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 21:55
      a czego ty sie boisz wlasciwie? tego uczucia, czy tego, ze to tylko
      ty jego traktujesz jak druga polowe, a juz on ciebie niekoniecznie?
      postaw sprawe jasno: rozwod, albo nigdy wiecej cie nie zobaczy. na
      wniesienie pozwu dalabym mu 3 miesiace, znam realia i wiem, ze z
      dnia na dzien nie zwija sie zagli.

      na 99% bedziesz miala z glowy romantyczny dylemat, bo on tego nie
      zrobi
      • emilika Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 14.11.07, 11:48
        Boję się ludzi...cierpienia, nie mojego lecz innych
        Obydwoje czujemy to samo - niestety- bo nie ma sie z czego cieszyc
        mając na uwadze obecną sytuacje:(
        Tak też postawiłam sprawę jasno
        Wiem że i tak nikt nie uwierzy, ale to naprawde coś niesamowitego
        Ja to poprostu wiem a do tego czuje.
    • black_diamond_bee Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 22:38
      zdaje ci się

      z początku tak bywa, a jak zachowasz zdrowy rozsądek to predzej czy później dowiesz się że nie było warto
    • braun_f Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 22:53
      bierz go i w nogi!
      2 raz okazji nie bedzie

      zawsze bedziesz porownywac kolejnych facetow, do tego pierwszego
      wiec szczesliwa z innym nie bedziesz - po co ci to?
      • olkaaaa Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 23:05
        napisz coś więcej ,a z kąt wiesz ,że ma żone przyznał sie ,a dziecko
        duże czy już odchowane ,a jesteś pewna,że on nie oszukuje ciebie i
        poprostu bedziesz dla niego jedną z wileu moze miał juz takie
        wyskoki a żone kocha
        • braun_f Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 23:10
          > moze miał juz takie wyskoki a żone kocha

          jakie to naiwne strasznie


          • olkaaaa Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 23:16
            braun_f napisał:

            > > moze miał juz takie wyskoki a żone kocha
            >
            > jakie to naiwne strasznie
            >
            > wies niektórzy faceci niestety tak mają ,lubią bzykac na boku ,a
            żonka to żonka , wrazie co bedzie rozwód
            • braun_f Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 13.11.07, 23:20
              > żonka to żonka , wrazie co bedzie rozwód
              nie,
              naiwne to, ze kocha i robi wyskoki
      • emilika Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 14.11.07, 11:49
        ale ja jestem za porządna na coś takiego :)
        czuje że rozsądek wkroczył do akcji
    • czar_namamba nie chce ci wylewac nic na glowe 13.11.07, 23:07
      Usmiechnij sie do milosci. Nie tu i nie teraz.
      Nie pozwol, zeby zaczal cie zwodzic. Nie mysl o jego zonie. To nie
      twoj problem. Twoim klopotem jest, ze mozesz zmarnowac kawal czasu
      na cierpienie. Tego najbardziej bedzie ci szkoda.
      • czar_namamba p.s. 13.11.07, 23:20
        rozladujcie napiecie. jak? Rozmowa. Albo seksem. Koniecznie, bo
        bedziesz zalowac.
        I pamietaj: jesli rozbijesz malzenstwo, bedzie to na tobie ciazyc. I
        bedac z nim nigdy nie bedziesz pewna, czy dla kolejnej cie nie
        zostawi.
        A poza tym, ja ci radze:
        zrob jak uwazasz. Tylko pamietaj: jest jedno, czego nie mozna
        odzyskac - CZAS.
        • lib Kalino! 14.11.07, 10:16
          Kalino, nigdzie się nie wypowiadałam na temat czyjejkolwiek winy. Na
          pytanie autorki wątku przedstawiłam jej opis sutuacji drugiej
          strony, bo o tym coś wiem niestety. Zaznaczając, że nie wiem, czy
          jest to dla niej zimna woda, czy nie.
          A jeśli już mówimy o winie, to sądzę, ża ta pierwsza pani winna
          jednak jest, bo od początku wiedziała o żonie i dziecku. Nie sądzę,
          żeby należało winić tylko męża, bo to on przysięgał. To jest
          niezaprzeczalne. Nie należy również tego robić innym kobietom,
          dzieciom, ludziom. Nawet obcym. Ale oczywiście trudno szanować
          innych ludzi, jeśli nie szanuje się siebie. To jest chyba klucz do
          tej sprawy. To dziewczę mojego męża szybko swoje zapłaciło.
          Napłakała się. Myślała, że jak już powiedział żonie, a powiedział
          szybko, to się do niej wprowadzi, rozwiedzie, ożeni i będą żyli
          długo i szczęśliwie. On myślał, że ona tak jak on, z gościnności w
          kroku, a żona doceni jego szczerość i nie zarządzi końca związku.
          Kto by nie był winien, płakali wszyscy. Tyle że ta pani na własną
          prośbę, a moje dziecko nie. W takiej sytuacji po prostu przegrywają
          wszyscy. Może więc lepiej nie robić krzywdy innym, a co
          najważniejsze, sobie. Na świecie byłoby trochę mniej łez.
          • olkaaaa emilka 14.11.07, 10:35
            a czy on jest gotowy zostawić rodzine dla ciebie nic nie piszesz
            założyłaś wątek i sie nie odzywasz
            • emilika Re: emilka 14.11.07, 11:34
              już odpisuje :) nie każdy siedzi cały czas na internecie.

              Porozmawialiśmy bardzo poważnie ..powiedziałam mu że nie chce być ta
              trzecią.

              Czy jest gotowy? widzieliśmy się dopiero 4 razy...ciężko stwierdzić.
              Nie jest szczęśliwy i od dłuższego czasu myśli o zrobieniu pewnych
              kroków - ale wiadomo dziecko - Tylko o nim teraz myśli - chociaż
              jest już bardzo odchowane.
              A to że ja sie pojawiłam w jego życiu może spowoduje odważniejsze
              kroki i że zacznie cos robić a nie tylko myśleć.

              Rozmawialiśym o tym co by było jakby się rozwiódł itd itp.
              Ciężkie rozmowy :)


              • ice_ice Re: emilka 14.11.07, 12:33
                Nie mogę uwierzyć w to, co czytam. Widzieliście się dopiero 4 razy i on już chce
                zostawić dla Ciebie żonę, a Ty go w tym wspierasz? rozmawiacie o rozwodzie??
                Powiedz, że już zaplanowaliście imię dla dziecka i dyżury przy praniu.

                Dziewczyno, Tobie nie trzeba wiadra wody, tylko młota pneumatycznego.

                Naprawdę, jestem daleka od oceniania rozmaitych sytuacji, wychodzę z założenia,
                że różnie w życiu może być i trzeba być tolerancyjnym, ale dla sytuacji opisanej
                przez Autorkę nie mam tolerancji ani zrozumienia. Jak dla mnie każda kobieta,
                która decyduje się na związek z żonatym, to nie dość, że idiotka, to jeszcze
                suka bez serca. Argumenty już tutaj padły. Można sobie być zakochaną, ale trzeba
                mieć rozum. Postawa takiego faceta zasługuje na osobną ocenę. Jak mu źle - niech
                sie rozwiedzie. Dzieci, jak mówisz, dojrzewają, poradzą sobie z dochodzącym
                tatusiem. Żona też. Pod warunkiem, że sprawa będzie postawiona jasno.
                • emilika Re: emilka 14.11.07, 12:52
                  NIe dla mnie - dla siebie jest nieszczęśliwy ! i był zanim mnie
                  poznał. Ja mogę być tylko dobrym powodem do tego aby coś zrobił
                  NIe pomyślałaś co to musi byc skoro widzielismy sie 4 razy i juz
                  rozmawiamy o takich rzeczach? NIe trafił Cie nigdy taki piorun?
                  Jestem dość rozsądna kobieto ale przy tym wymiękam...

                  NIe wspieram go wrecz przeciewnie to ona ma zdecydowac a ja mu mówie
                  że może sie wszystko jeszcze między nimi ułoży. Że w końcu to
                  małżeństwo.
                  Mi tez sie ta sytuacja nie podoba, bo ja to rozumem objąć?
                  Nie decyduje sie na tern zwiazek - nie chce by kochanką.

                  '' Można sobie być zakochaną, ale trzeb a mieć rozum.''

                  ŚWIETNE ZDANIE!!!

                • czar_namamba Re: emilka 14.11.07, 12:52
                  > Nie mogę uwierzyć w to, co czytam. Widzieliście się dopiero 4 razy
                  i on już chc
                  > e
                  > zostawić dla Ciebie żonę, a Ty go w tym wspierasz?

                  Skoro widzieli sie dopiero cztery razy, to oczywiste, ze nie z jej
                  powodu chce zostawic zone. Dlaczego ma go nie wspierac?
                  Inna sprawa jest jej zycie i komplikacje, ktore moga dla niej z
                  takiego zwiazku wyniknac. Nie oszukujmy sie, kazdy ma obowiazek
                  myslec o sobie najpierw. Kazda z was, ktora opowiada o dbaniu o zone
                  takiego pana i jej dobro - lze jak bura suka. Dla mnie na przyklad
                  dobrem i blogoslawienstwiem bylo, jak mojego eksa jakas tam sobie
                  wziela. :)))
                  • ice_ice Re: emilka 14.11.07, 13:04
                    Sorry, po prostu mnie zniosło, bo jak czytam o związkach z żonatymi to budzi się
                    we mnie lwica ;)

                    Paradoksalnie, 2 lata PO też uważałam to za błogosławieństwo. Ale co przez te 2
                    lata to przeżyłam tego nie życzę żadnej kobiecie. A z kompleksów i poczucia
                    wyniszczenia wyleczyłam się dopiero niedawno.

                    Nie do końca zgadzam się z obowiązkiem dbania o siebie - jeszcze nikt nie
                    zbudował szczęścia na czyjejś rozpaczy.

                    Nie powinna go wspierać, dlatego, że nie zna, nie może znać całej sytuacji. Zna
                    ją tylko z opowiadań jednej strony. A nie można kilkunastu lat związku
                    opowiedzieć podczas czterech spotkań.

                    Już mi lepiej. Emilka, mimo wszystko wyglądasz rozsądnie, niniejszym CHLUP
                    wylewam Ci wiadro wody i obudź się, rozejrzyj. Nie jesteś pierwsza zakochana,
                    ani ostatnia, a kiedyś będziesz sobie gratulować siły woli.
                    • czar_namamba Re: emilka 14.11.07, 16:54
                      Bo to paskudne. A poza tym, zwiazki z zonatymi to glupota. Wbrew
                      pozorom zona ma duzo mocniejsza sytuacje. Wcale nie jest bezbronna
                      istota. I jak napisalam, ta druga wchodzi w sytuacje jako agresorka,
                      niszczycielka, niezaleznie od wszystkiego.
                      jest cos, czego szczerze mowiac ja nie rozumiem - z jednej strony
                      slyszy sie o sytuacjach "on mowil, ze jest nieszczesliwy i
                      obiecywal, ze sie rozwiedzie" a drugie "maz mnie zdradzil,
                      wybaczylam, nie moge zapomniec" I wbrew pozorom te dwie panie maja
                      podobne charaktery, zeby nie powiedziec, ze w ten sposob o dwoch
                      sprawach mowi ta sama, taka sama kobieta. to na marginesie.

                      Co do lwicy jeszcze. Wiesz... facet nie jest bezwolnym worem. A
                      jesli jest, to niech sobie idzie w cho.ere. Jesli szuka przygod,
                      romansu, czy nowego zwiazku, to jak nie ta, to inna. Zloscisz sie na
                      odbieranie licecji na obsluge pracia? Przepraszam, ale tak to widze.

                      Jezeli doprowadza sie kogos do rozpaczy, jezeli robi sie krzywde -
                      to w ten, czy inny sposob na sprawcy sie odbija. Wiec, zycie tak,
                      zeby ni eczynic szkody jest dbaniem o siebie przede wszystkim.

                      Ze nie powinna wspierac? A moze tym robi dobry uczynek wlasnie?
                      Jesli nie, to dostanie po tylku. Od tego wlasnie faceta.

          • duza-zolza Re: Kalino! 14.11.07, 11:07

            > Kalino, nigdzie się nie wypowiadałam na temat czyjejkolwiek winy.
            Na
            > pytanie autorki wątku przedstawiłam jej opis sutuacji drugiej
            > strony, bo o tym coś wiem niestety. Zaznaczając, że nie wiem, czy
            > jest to dla niej zimna woda, czy nie.
            > A jeśli już mówimy o winie, to sądzę, ża ta pierwsza pani winna
            > jednak jest, bo od początku wiedziała o żonie i dziecku. Nie
            sądzę,
            > żeby należało winić tylko męża, bo to on przysięgał. To jest
            > niezaprzeczalne. Nie należy również tego robić innym kobietom,
            > dzieciom, ludziom. Nawet obcym. Ale oczywiście trudno szanować
            > innych ludzi, jeśli nie szanuje się siebie. To jest chyba klucz do
            > tej sprawy. To dziewczę mojego męża szybko swoje zapłaciło.
            > Napłakała się. Myślała, że jak już powiedział żonie, a powiedział
            > szybko, to się do niej wprowadzi, rozwiedzie, ożeni i będą żyli
            > długo i szczęśliwie. On myślał, że ona tak jak on, z gościnności w
            > kroku, a żona doceni jego szczerość i nie zarządzi końca związku.
            > Kto by nie był winien, płakali wszyscy. Tyle że ta pani na własną
            > prośbę, a moje dziecko nie. W takiej sytuacji po prostu
            przegrywają
            > wszyscy. Może więc lepiej nie robić krzywdy innym, a co
            > najważniejsze, sobie. Na świecie byłoby trochę mniej łez.

            Każda kobieta uwaza się za niezastąpioną,choć sądzi, że sama mogłaby
            zastąpić bez trudu każdą inną. Pitigrilli

            Zonaty facet szczególnie ten z jakąs pozycja zawsze był
            łakomym kąskiem.Bo od razu widac pozycję zawodową,zasobnośc portfela
            itp.,Ile znacie przypadków,w których kobiety z miłosci pogarszały
            swój status życiowy,swoją pozycję,no chyba że jakis niewypał.

            Do tego dochodzi tłumiony glos sumienia typu :"żona go nie
            rozumie","nie uklada sie im","nie sypiają ze soba" itd itp.
            A ona sama to by spowodowala,że właśnie z nią stworzył by wspaniały
            zwiazek.

            Nie ma takich małzeństw,w ktorych zawsze jest dobrze,bo to nie jest
            mozliwe.





    • emilika Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 14.11.07, 11:39
      Przestańcie pisać że chodzi o sex i jakieś dupczenie na boku.
      To okropne!!!


      Życze każdemu przezycie czegoś takiego ja mi sie przydażyło
      pod warunkiem że ta osoba będzie WOLNA..

      ale...
      syty głodnego nie zrozumie...
      • olkaaaa Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 14.11.07, 11:50
        ja cie nie oceniam ,sama mam dziecko faceta i ciężko by mi było jak
        by odszedł od innej ty akurat dla mnie nie jesteś niczemu winna
        zastanawiam sie tylko czemu ten facet tak oszukuje swoją żone ,a
        myśle ,że ona by wolała zresztą moze i nie wiedzieć ,a ona wogóle
        sie domyśla czegokolwiek mówi coś ci ten mężczyzna na ten temat
        • emilika Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 14.11.07, 11:54
          jeśli jest inteligentą kobieta a wiem że jest to się domyśla -
          innego wyboru nie ma
          skoro po tym co mi opowiadał jak wyglądają ich relacje to ...
          Sama zresztą odsunęła sie od niego - żyją razem ale osobno

          On mi wszystko mówi, zresztą sama oto proszę
          Lubie grać w otwarte karty - mam jeszcze swoja dumę
          chociaż jest przygnieciona tym uczuciem...

          smutne to

    • ajsza28 Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 14.11.07, 11:53
      Uciekaj kobieto !!! To nie ma sensu!Wiem bo byłam i jestem w takiej sytuacji
      tylko,ze on wyprowadzil sie od zony a ja przejzalam na oczy i jakbym mogla to
      ucieklabym w sina dal tylko ze my juz mamy male dziecko!A ja nie moge zapomniec
      o przykrosciach i klamstwach zwiazanych z tym zebysmy byli razem! I jak ktos
      napisal ze Ci przejdzie bo bedzie trzeba wyniesc smieci to tak bedzie!Wina
      zawsze lezy po dwoch stronach!
      • emilika Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 14.11.07, 11:58
        Ale nigdy nie masz pewności - nawet jeśłi chodzi o wolnego mężczyznę

        Widać po tym forum jak wszyscy stąpają twardo po ziemi
        nikt już nie wierzy w Uczucie, w miłość - większość osób
        zgorzkniałych...

        Takie to przykre


        • olkaaaa Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 14.11.07, 12:07
          A czy moge spytać ile ma lat i ile są małżeństwem.Ale czasem tak
          jest gotowy się rozwieść dla ciebie,dziecko odchowane to ma lat ile
          10 ,7,czy może rok bo dla każdego inaczej
          • olkaaaa Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 14.11.07, 12:09
            troche pomieszałam ,ale moje pytanie jest czy gotowy dla ciebie jest
            zrobić ten krok ,a czy mieszkają w swoim włąsnym mieszkaniu czy
            moze mają zaciągnięty kredyt bo czasem takie rzeczy trzymają ludzi
            a,a nie miłość
            • emilika Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 14.11.07, 12:15
              :)

              dziecko powoli wchodzi w okres dojrzewania.. a małżeństwem byli
              przed poczęciem dziecka :)

              Kupili mieszkanie na kredyt nie wiem czy spłacili.
        • meduzaa1 Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 14.11.07, 12:16
          emilika napisała:

          > Ale nigdy nie masz pewności - nawet jeśłi chodzi o wolnego
          mężczyznę

          a co dopiero jeśli chodzi o nie wolnego...
          >
          > Widać po tym forum jak wszyscy stąpają twardo po ziemi
          > nikt już nie wierzy w Uczucie, w miłość - większość osób
          > zgorzkniałych...
          >
          > Takie to przykre

          Przykre jest to co ty robisz dziewczyno, niestety:/ Radzę zacząć
          stąpać twardo już teraz bo potem może się to źle dla ciebie
          skończyć, taka moja rada. A prędzej czy później zaczniesz, skończą
          się cukierki. Wszystkie te miłości rozpływają się gdzieś w powietrzu
          a zostaje przykra, szara rzeczywistość. I nie dziecko, nie ma
          potrzeby kończyć pisać o "dupczeniu" bo tak to właśnie wygląda,
          radzę przyjąć to do wiadomości a nie wymyślać bajki o księciu co to
          uczuciem się karmi.
          >
          >
          • emilika Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 14.11.07, 12:30
            wolny nie wolny każdy może okazac się sk....

            Przykre jest to co mnie spotkało,owszem tez mi jest siebie żal
            Wziełam rozum w obroty i jest już lepije, bo on nie potrafiłby
            tak bardzo go wzieło...tak wiem powiecie bla bla bla

            NIe każda miłośc rozpływa sie tak w powietrzu.
            Ale jestes zgorzkniała albo Ci bardzo zycie dało w kość- przykro mi
            Te Twoje poprzednie wypowiedzi takie ...
            No trudno, nie wiem ile masz lat , moze masz racje moze nie
            Tego sie teraz nie dowiem.
            I naprawe prosze nie pisać o ''dupczeniu'' - nie kazdy jest taki
            sam..

            Będzie co ma być - a że Go spotkałam widocznie tak miało być
            Czuje że żyje! .. choc przez chwilke...

            A ze jestem romantyczą no to co w tym złego :)
            nigdy nie przestane...





    • cioccolato_bianco Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 14.11.07, 12:23
      facet niech sie najpierw rozwiedzie, a pozniej miesza innym w
      glowach. wez pod uwage, ze jest wielce prawdopodobne iz mowi, ze w
      malzenstwie mu sie nie uklada, bo kobiety sie na to lapia,
      poprostu... jesli jest mu zle, to powinien sie rozstac z zona, dla
      dobra wszystkich.
      • emilika Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 14.11.07, 12:31
        ja to się wszystko prosto mówi!

        On nie jest typem takiego faceta, to się czuje to się wie...
        On nie szukał...bronił sie przed tym uczuciem jak mógł
        az przykro było patrzeć
        • lib Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 14.11.07, 14:00
          Emilko, nie obraź się, ale to rozczulające czytać, jak on się
          biedactwo przez całe cztery spotkania bronił przed uczuciem. Ta pani
          mojego męża też czuła, też wiedziała :-( Właściwie wszelkie
          komentarze są tu zbędne, wystarczy, żebyś dobrze zapamiętała własne
          słowa.
          • olkaaaa Re:emilka 19.11.07, 00:20
            jak sie sprawy mają
        • marta2xs Re: pomocy!niech ktoś wyleje na mnie kubeł zimej 19.11.07, 15:39
          Wyplacz sie z tego dziewczyno jak najszybciej. Nie Ty pierwsza slyszysz od takeigo zonatego jaki jest nieszczesliwy z zona. A moze podasz jego imie albo co robi, bo mogloby sie okazac, ze sa juz jakies inne jego ofiary.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja