Romans z żonatym?

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.07.03, 13:52
Czytam wypowiedzi forumowiczek na powyższy temat /zresztą niezbyt
pochlebne/i interesuje mnie ile dziewczyn jest lub było w związku z żonatymi
mężczyznami? Wpisujcie się proszę. Chciałabym poznać masowość tego zjawiska
i wasze zdanie na ten temat.
PS wpisuję się pierwsza - przyznaję się bez bicia do związku z żonatym
mężczyzną...
    • Gość: p Re: Romans z żonatym? IP: *.szczecin.pl 30.07.03, 13:53
      Ja.
      Byłam z żonatym. Teraz też jestem z żonatym (tym samym)..ale ze mną.
    • capa_negra Re: Romans z żonatym? 30.07.03, 13:54
      kiedys i byłam
    • Gość: Joana Re: Romans z żonatym? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.07.03, 14:15
      Dołączam sie. Nie rozumiem dlaczego na nas psy wieszają? Ta druga ma wszystko,
      bo zwie się "żona", bez starań, bez zabiegów. A co z nami, nieszczęśliwie
      zakochanymi?
      • Gość: lola Re: Romans z żonatym? IP: korbank:* / 10.0.0.* 30.07.03, 14:51
        Gość portalu: Joana napisał(a):

        > Dołączam sie. Nie rozumiem dlaczego na nas psy wieszają? Ta druga ma
        wszystko,
        > bo zwie się "żona", bez starań, bez zabiegów. A co z nami, nieszczęśliwie
        > zakochanymi?

        Na łeb upadłas? Ze czegos nie rozumiesz to dla mnie jasne, bo z twojej
        wypowiedzi wynika ze nie jestes w stanie pewnych rzeczy pojac. Skąd wiesz że
        bez staran, bez zabiegów? Poszukaj sobie własnego męża to tez będziesz miała
        wszystko, ale widac dla ciebie i tobie podobnym to za trudne, lepiej
        łapac "gotowca". Żona musi takiemu łachudrze prac , prasowac, gotowac, co tam
        jeszcze, a on sie zabawia, tfu.
        Jesli nie ogladałas "Zazdrosci" K. Jandy to szczerze polecam, pełen obraz
        takich jak ty i szmatławca - męza.
        Dodam, ze nie jestem zdradzaną żoną.
        • romanowa Re: Romans z żonatym? 30.07.03, 15:00
          z drugiej strony mozna zadac pytanie gdzie były te idealne zony, gdy im sie
          małżeństwo sypało???? Niewidziały że cos nie tak???
          Poza tym chłop to takie stworzenie, któremu czyste gacie, koszula i micha co
          prawda sa do szczęscia potrzebne, ale nie najwazniesze.
          A stereotyp jest taki, że zawsze winna jest kochanka, wiarołomny mąż czasami, a
          zona nigdy.
          A to chyba nie zawsze i nie do końca prawda????
          • Gość: lola Re: Romans z żonatym? IP: korbank:* / 10.0.0.* 30.07.03, 15:17
            romanowa napisała:

            > z drugiej strony mozna zadac pytanie gdzie były te idealne zony, gdy im sie
            > małżeństwo sypało???? Niewidziały że cos nie tak???


            Nie zawsze jest tak, ze sie sypie. Facet gdyby mu sie taka chetna nie nawinęła,
            dalej byłby przykładnym mezem, faceci sa jak dzieci, lubią nowe zabawki.
            Znam takich,którzy naprawde kochali zony, wszystko ok, a on na boku sie
            zabawiał, po prostu lubi róznorodnosc.Potem wracał do zony, kochanice w kat,
            wiec wolał jednak te gary i gacie, niz tą druga.

            > Poza tym chłop to takie stworzenie, któremu czyste gacie, koszula i micha co
            > prawda sa do szczęscia potrzebne, ale nie najwazniesze.

            > A stereotyp jest taki, że zawsze winna jest kochanka, wiarołomny mąż czasami,
            a
            >
            > zona nigdy.
            > A to chyba nie zawsze i nie do końca prawda????

            Jest to ok, jezeli stawia sie sprawe jasno- zona mi nie pasuje, kocham inna, do
            widzenia. Ale jezeli prawde sie ukrywa, to gdzie tu wina zony?Kochanka jest o
            tyle winna ze wiedzac iz facet ma rodzine, nie odpuszcza, i oczywiscie tłumaczy
            sobie, ze gdyby zona była w porzo toby jej nie zdradzał,akurat, faceci w
            wiekszosci na widok mizdrzacej sie baby, która im pasuje, ulegna, bo taką mają
            nature.
            • romanowa Re: Romans z żonatym? 31.07.03, 09:07
              Masz dużo racji w tym co piszesz, ale przypadki sa przerózne .
              Osobiście znam dziewczynę, która poznała przypadkowo na jakimś piwie faceta
              deklarującego stan kawalerski - po pół roku przyznał sie , że jest zonaty i ma
              jedno dziecko.
              Po pół roku !!!!!- w tym czasie mozna się mocno zakochac.
              Prawda była duzo gorsza - w tym czasie mial juz 2 dzieci , a trzecie w drodze .
              Gdzie tu wina kochanki ????
              Rzucamy gromy na kochanki - owszem sa takie co maja kurevvstwo we krwi, ale nie
              wszystki i ile ludzi tyle przypadków.
              I jakoś dziwnie większość usprawiedliwia facetów - bo to takie prawie że
              niepełnosprawne umysłowo biedulki ....
              Nikt nie twierdzi, że rozbijanie cudzego związku jest dobre, z drugiej strony
              nie zawsze ten związek jest dobry i wina tkwi w nim a nie w kochance
              • Gość: lola Re: Romans z żonatym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.03, 11:19
                romanowa napisała:

                > Masz dużo racji w tym co piszesz, ale przypadki sa przerózne .
                > Osobiście znam dziewczynę, która poznała przypadkowo na jakimś piwie faceta
                > deklarującego stan kawalerski - po pół roku przyznał sie , że jest zonaty i
                ma
                > jedno dziecko.
                > Po pół roku !!!!!- w tym czasie mozna się mocno zakochac.
                > Prawda była duzo gorsza - w tym czasie mial juz 2 dzieci , a trzecie w
                drodze .
                > Gdzie tu wina kochanki ????
                > Rzucamy gromy na kochanki - owszem sa takie co maja kurevvstwo we krwi, ale
                nie
                >
                > wszystki i ile ludzi tyle przypadków.
                > I jakoś dziwnie większość usprawiedliwia facetów - bo to takie prawie że
                > niepełnosprawne umysłowo biedulki ....
                > Nikt nie twierdzi, że rozbijanie cudzego związku jest dobre, z drugiej
                strony
                > nie zawsze ten związek jest dobry i wina tkwi w nim a nie w kochance

                Tak, tu sie zgodze, mnie chodzi o kalasyczny trójkącik, gdy tylko zona o tym
                nie wie
        • droga66 lola 02.08.03, 04:58
          Tak wrednego i ochydnego postu jak Twój, dawno na tym forum nie widziałem.
          Nie pozdrawiam.
          • Gość: lola Re: lola IP: korbank:* / 10.0.0.* 03.08.03, 11:00
            droga66 napisał:

            > Tak wrednego i ochydnego postu jak Twój, dawno na tym forum nie widziałem.
            > Nie pozdrawiam.

            Tak , wiem, szczerość potrafi ranić. Tak mysle, jak napisałam, zdecydowanie
            mówie NIE wszelkiej maści kochankom, które maja czyjeś rodziny za nic i liczy
            sie tylko ICH ŻYCIE, ICH MIŁOŚĆ, ICH ZYCIE. Szczyt egoizmu.
            • droga66 Re: lola 04.08.03, 06:38
              Nie chodzi nawet o Twoje poglady, bo do nich masz prawo, tylko o sposob ich
              wyrazania.
              • Gość: lola Re: lola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.03, 08:33
                droga66 napisał:

                > Nie chodzi nawet o Twoje poglady, bo do nich masz prawo, tylko o sposob ich
                > wyrazania.

                No sorry, ale uwazam ze taki sposób niesie ze sobą ODPOWIEDNI ŁADUNEK
                EMOCJONALNY, nie moge łagodnie i elegancko pisac o osobniku majacym chec
                współzycia z inną kobieta niz jego zona(w wielkiej dla zony tajemnicy)bo dla
                mnie to jest Ł A C H U D R A, elegancje zachowam dla eleganckich mezczyzn.Pzdr.
                • matrek Re: lola 04.08.03, 19:03
                  Juz zdaje sie zadalem pytanie, czy takie samo zdanie masz na temat
                  zdradzajacych kobiet, czy to tylko jednoskierunkowa ocena
        • Gość: życzliwy Re: Romans z żonatym? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.08.03, 19:34

          > Dodam, ze nie jestem zdradzaną żoną.


          Jesteś tego pewna, Skarbie..?
      • Gość: żona Re: Romans z żonatym? IP: *.chello.pl 30.07.03, 17:50
        Pewien nasz znajomy ( żonaty , ojciec i dziadek) wdał sie w romans z kolezanka
        z pracy ( panna dobrze po 40 bez zobowiazań). Musze przyznać, że doskonale
        ukrywali przez dobrych kilka ( a może kilkanaście lat) swój związek. I czy
        wiecie, kto był najbardziej przegrany? Kochanka! Świeta, Sylwester, week-endy z
        żona. Wakacje najczęściej także. W Wigilie wpadał ok 15.00 na chwile z
        prezentem, bo w domu czekały dzieci, wnuki i .......żona. Nie zazdroszczę. W
        końcu dowiedziała sie żona, była awantura i skruszony mąż wrócił na łono
        rodziny..............
      • Gość: kula ~Do Joanny I Loli IP: *.gabo.pl 04.08.03, 17:27
        Gość portalu: Joana napisał(a):

        A co z nami, nieszczęśliwie
        > zakochanymi?

        Joanno.
        Mało masz facetow koło siebie?ze akurat musisz zakochiwac sie w zonatym.
        ztesrza to ze sie zakochasz to jeszcze nie oznacza ze sie ma odbierac zonce meza
        te co to robia to podle suki,.

        Do Loli,
        zazdrosc-K.Jandy>?????a gdzie to mozna zobaczyc. w tv leciało? kiedy??co to za
        film???????
        • Gość: lola Re: ~Do Joanny I Loli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.03, 23:26
          Gość portalu: kula napisał(a):

          > Gość portalu: Joana napisał(a):
          >
          > A co z nami, nieszczęśliwie
          > > zakochanymi?
          >
          > Joanno.
          > Mało masz facetow koło siebie?ze akurat musisz zakochiwac sie w zonatym.
          > ztesrza to ze sie zakochasz to jeszcze nie oznacza ze sie ma odbierac zonce
          mez
          > a
          > te co to robia to podle suki,.
          >
          > Do Loli,
          > zazdrosc-K.Jandy>?????a gdzie to mozna zobaczyc. w tv leciało? kiedy??co to
          > za
          > film???????

          To spektakl z Janda, Segda, córka Jandy, Englertem, leciało ostatnio jakies 2
          tyg. temu- cudo po prostu: facet opuszcza 50 letnia zone dla 30 latki, jakie
          faxy one do siebie sla, a następnie opuszcza 30 letnią sex bombe dla 20
          letniej studentki by skruszonym wrócic do slubnej- wszystkie są sasiadkami. To
          trzeba zobaczyc, kupa smiechu.
    • amidala Re: Romans z żonatym? 30.07.03, 14:19
      Kiedyś tam, dawno temu... z czystej głupoty i nikomu nie polecam.
    • Gość: Paula Re: Romans z żonatym? IP: *.kielce.com.pl 30.07.03, 14:21
      never,forever. Dla mnie zonaty nie jest smakowitym kaskiem. Poza tym to juz
      jest towar uzywany (zuzyty) wiec nie nadaje sie na zwiazek nawet typowo
      romansowo-seksualny.
      • Gość: pola do Paula IP: 212.160.117.* 30.07.03, 14:59
        Gość portalu: Paula napisał(a):

        > never,forever. Dla mnie zonaty nie jest smakowitym kaskiem. Poza tym to juz
        > jest towar uzywany (zuzyty) wiec nie nadaje sie na zwiazek nawet typowo
        > romansowo-seksualny.


        Rozumiem, że Ciebie interesują tylko tacy "nieużywani" wcale. A poza tym
        używany wcale nie znaczy zużyty. Chyba, że trafiałaś tylko na takich.
        • Gość: Paula Re: do Paula IP: *.kielce.com.pl 30.07.03, 15:33
          Gość portalu: pola napisał(a):

          > Rozumiem, że Ciebie interesują tylko tacy "nieużywani" wcale. A poza tym
          > używany wcale nie znaczy zużyty. Chyba, że trafiałaś tylko na takich.

          Polka wyraznie napisalam,ze nie zadaje sie z zonatymi czytaj uzywanymi wiec nie
          moglam trafic cyt. above "tylko na takich". Dla mnie zonaty facet jest zuzyty
          i ma fatalne nawyki.
          Tak, masz racje, mnie interesuja nie uzywani w sensie przejsc malzenskich.
          Jest tyle wolnych facetow na swiecie,ze nie zawracam sobie glowy zajetymi.
          • Gość: pola Re: do Paula IP: 212.160.117.* 30.07.03, 15:37
            Gość portalu: Paula napisał(a):

            > Gość portalu: pola napisał(a):
            >
            > > Rozumiem, że Ciebie interesują tylko tacy "nieużywani" wcale. A poza tym
            > > używany wcale nie znaczy zużyty. Chyba, że trafiałaś tylko na takich.
            >
            > Polka wyraznie napisalam,ze nie zadaje sie z zonatymi czytaj uzywanymi wiec
            nie
            >
            > moglam trafic cyt. above "tylko na takich". Dla mnie zonaty facet jest
            zuzyty
            > i ma fatalne nawyki.

            To nie rozmumiem jednego - skoro się z nimi nie zadajesz, to skąd wiesz, że są
            zużyci, a nawet to, że mają fatalne nawyki.

            > Tak, masz racje, mnie interesuja nie uzywani w sensie przejsc malzenskich.
            > Jest tyle wolnych facetow na swiecie,ze nie zawracam sobie glowy zajetymi.

            Tak trzymaj.
            • Gość: Paula Re: do Paula IP: *.kielce.com.pl 30.07.03, 15:43
              Gość portalu: pola napisał(a):

              >
              > To nie rozmumiem jednego - skoro się z nimi nie zadajesz, to skąd wiesz, że

              > zużyci, a nawet to, że mają fatalne nawyki.


              Polka wiem to z doswiadczen moich kolezanek, ktore za pozno sie o tym
              przekonaly hehe ty tez sie przekonasz
              Pa
              • Gość: pola Re: do Paula IP: 212.160.117.* 30.07.03, 15:56
                ty tez sie przekonasz

                Ja należę do osób, które nie muszą pchać łapy w ogień, żeby przekonać się na
                własnej skórze, że to parzy.

                > Pa
                • Gość: Paula Re: do Pola IP: *.kielce.com.pl 31.07.03, 11:46
                  Gość portalu: pola napisał(a):

                  > ty tez sie przekonasz


                  Nie polka, ja sie o tym nie przekonam, bo nigdy nie bede w zwiazku z zonatym
                  facetem no chyba,ze w przyszlosci z wlasnym mezem.
    • Gość: uparta.m Re: Romans z żonatym? IP: *.sgh.waw.pl 30.07.03, 14:21
      Mialam romans z zonatym mezczyzna a w dodatku ojcem dwuletniej dziewczynki. A
      na dodatek sama bylam mezatka, bezdzietna. Romans goracy, do tego stopnia ze po
      siedmiu miesiacach zdecydowalismy sie oglosic o "Nas" calemu swiatu. Ja
      odeszlam od meza, On od zony i dziecka. Zamieszkalismy razem. Jestemy juz oboje
      po rozwodach, bardzo ze soba szczesliwi, oczekujemy dziecka. Najgorsze sa
      wyrzuty sumienia. Chyba u kobiet znacznie silniejsze. Moj partner znacznie
      lepiej sobie z tym radzi, przynajmniej tak mowi. Jest w stalym kontakcie ze
      swoim dzieckiem. A mnie wyrzuty sumienia gryza ogromne zarowno w stosunku do
      jednej i drugiej strony. Cala moja rodzina potepila mnie i sie odsunela. No bo
      za co tu chwalic. Prawda jest taka, ze mimo to jestem szczesliwa i bardzo
      kocham i czuje sie mocno kochana.
      uparta.m
      • betty-bt Re: Romans z żonatym? 30.07.03, 14:30
        bylam
      • Gość: renata Re: Romans z żonatym? IP: *.ath.spark.net.gr 30.07.03, 14:36
        Wcale sie nie dziwie, ze masz wyrzuty sumienia. W koncu tylko Twoje, z dwojga
        jego dzieci bedzie mialo tate w domu, to tylko Twojemu dziecku tata bedzie
        dawal buzi na dobranoc i tylko ono bedzie moglo wlazic mu na glowe kiedy tylko
        zechce, czy wyciagac go na plac zabaw o kazdej porze dnia i nocy. Drugie siłą
        rzeczy bedzie pokrzywdzone, a z tata bedzie mialo jedynie "widzenia". O jego
        bylej żonie nawet nie wspominam, bo uwazam, ze zona to zona, moze przestal ja
        kochac, moze.... ona jakos sobie da rade, ale dziecku rozbijac rodzine......
        W koncu temu dziecku rozwalilas szczescie dlatego, zebys ty mogla byc
        szczesliwa. I niestety, jak widzisz, zadne z was - ani Ty, ani jego pierwsze
        dziecko, tak naprawde szczesliwe juz nigdy nie bedzie.
        Oby chociaz Wasze wspolne dziecko nie zaplacilo za egoizm swoich rodzicow.
        Pozdrawiam.
        • Gość: uparta.m Re: Romans z żonatym? IP: *.sgh.waw.pl 30.07.03, 14:42
          Masz racje. Dziekuje i nie zycze Ci takiej sytuacji.
          Pozdrawiam.
        • Gość: pola do Renata IP: 212.160.117.* 30.07.03, 15:06
          Gość portalu: renata napisał(a):

          > Wcale sie nie dziwie, ze masz wyrzuty sumienia. W koncu tylko Twoje, z dwojga
          > jego dzieci bedzie mialo tate w domu, to tylko Twojemu dziecku tata bedzie
          > dawal buzi na dobranoc i tylko ono bedzie moglo wlazic mu na glowe kiedy
          tylko
          > zechce, czy wyciagac go na plac zabaw o kazdej porze dnia i nocy. Drugie siłą
          > rzeczy bedzie pokrzywdzone, a z tata bedzie mialo jedynie "widzenia". O jego
          > bylej żonie nawet nie wspominam, bo uwazam, ze zona to zona, moze przestal ja
          > kochac, moze.... ona jakos sobie da rade, ale dziecku rozbijac rodzine......
          > W koncu temu dziecku rozwalilas szczescie dlatego, zebys ty mogla byc
          > szczesliwa. I niestety, jak widzisz, zadne z was - ani Ty, ani jego pierwsze
          > dziecko, tak naprawde szczesliwe juz nigdy nie bedzie.
          > Oby chociaz Wasze wspolne dziecko nie zaplacilo za egoizm swoich rodzicow.
          > Pozdrawiam.

          No to co, żonaci i z dziećmi nie mają prawa do szczęścia. Ma się zabić jak
          pozna osobę którą pokocha (inną niżz matka jego dziecka) i która będzie go
          kochać, bo nie można krzywdzić dziecka. Dziecka za kika (kilkanaście) lat nikt
          siłą w domu nie zatrzyma pod pretekstem, że "rozbija" rodzinę lub
          unieszczęśliwi rodziców swoim wyjazdem.
          A poza tym istnieje realna szansa na to, że jego mama znajdzie mu innego tatę.
          • Gość: Paula Re: do pinda ups do pola IP: *.kielce.com.pl 30.07.03, 15:41
            > No to co, żonaci i z dziećmi nie mają prawa do szczęścia. Ma się zabić jak
            > pozna osobę którą pokocha (inną niżz matka jego dziecka) i która będzie go
            > kochać, bo nie można krzywdzić dziecka. Dziecka za kika (kilkanaście) lat nik

            hehe Polka pewniakiem jest jedna z tych co daje dupy zonatemu, dorobila sobie
            do tego ideologie i wymyslila usprawiedliwienie swoich poczynan.
            Polka broniac zonatych zdradzajacych naprawde nikogo nie przekonasz,ze facet
            ktory zdradza jest w porzadku bo szuka szczescia buehehe
            • Gość: pola Re: do pinda ups do pola IP: 212.160.117.* 30.07.03, 15:51

              > hehe Polka pewniakiem jest jedna z tych co daje dupy zonatemu,

              ...a wyobraź sobie (o ile możesz), że nie.


              > Polka broniac zonatych zdradzajacych naprawde nikogo nie przekonasz,ze facet
              > ktory zdradza jest w porzadku bo szuka szczescia buehehe

              ... no cóż Ty zdaje się znasz ich lepiej (patrz wcześniejsze posty o zużyciu).
              Ja nie twierdzę, że jest w porządku ale nie zrzucam winy tylko na kobiety,
              które zdaniem niektórych poprostu tylko czają się żeby wyrwać jakiegoś zonatego
              i do tego koniecznie z dziećmi. A oni są święci.
              • Gość: Paula Re: do pinda ups do pola IP: *.kielce.com.pl 31.07.03, 11:42
                Gość portalu: pola napisał(a):

                > Ja nie twierdzę, że jest w porządku ale nie zrzucam winy tylko na kobiety,
                > które zdaniem niektórych poprostu tylko czają się żeby wyrwać jakiegoś
                zonatego
                >
                > i do tego koniecznie z dziećmi. A oni są święci.

                Oj polka ales Ty durna kobita. Nie ma na swiecie kobiet, ktore czaja sie tylko
                na zonatych facetow i to koniecznie z dziecmi. Nie ma takich kobiet. Kobieta
                trafia w zwiazek z zonatym przez zwykly przypadek, czesto na poczatku nawet nie
                wie,ze facet jest zonaty, potem jest za pozno. Wina jest obustronna ale ja
                uwazam,ze wieksza wina lezy po stonie zonatego faceta. Zadne glupie
                usprawiedliwienie mnie nie przekonuje np ze on tez ma prawo do prawdziwej
                milosci itp. Mogl sie zastanowic,czy warto brac slub wczesniej.
                • olek_m Re: do pinda ups do pola 02.08.03, 20:31
                  Gość portalu: Paula napisał(a):

                  > usprawiedliwienie mnie nie przekonuje np ze on tez ma prawo do prawdziwej
                  > milosci itp. Mogl sie zastanowic,czy warto brac slub wczesniej.

                  No dobrze, a jak bedziesz robila sobie podsumowanie zycia po 70-tce, to co bys
                  powiedziala: pozwoliem jej odejsc, bo bylem zonaty. Moze jeszcze wywrzec gniew
                  na zonie, ze jest moja zona??
          • Gość: lolyta Re: do Renata IP: *.bct.bellsouth.net 30.07.03, 15:54
            Jeszszsz alez Ty glupoty piszesz.

            Gość portalu: pola napisał(a):


            > No to co, żonaci i z dziećmi nie mają prawa do szczęścia. Ma się zabić jak
            > pozna osobę którą pokocha (inną niżz matka jego dziecka) i która będzie go
            > kochać, bo nie można krzywdzić dziecka.

            Acha, czyli zycie z dala od ukochanej osoby (a taka osoba, to, uwazasz, rowniez
            tata dla takiego dzieciaka, smiem twierdzic ze bardziej ukochana i wazniejsza
            niz nowa laska dla taty), jest nic nie warte, nalezy sie zabic? To proponujesz
            tacie, ktory sie chce zwiazac z inna laska? To zaproponuj to moze od razu
            porzuconej mamie i dziecku, nie byloby to logiczne? Tata ma prawo do szczescia
            wiec odchodzi, mama i dziecko, no coz, niech sie zastrzela, taka kolej rzeczy.
            Porzucona rodzina ma sobie dac rade z dala od ukochanej osoby, a "biedny" tata
            nie, bo on - oni nie - ma prawo do szczescia????

            jesli sie zdecydujesz odpowiedziec, to prosze o jakies logiczne uzasadnienie
            wypowiedzi.

            pozdrawiam
          • aguszak Re: do Renata 30.07.03, 16:06
            Gość portalu: pola napisał(a):

            > No to co, żonaci i z dziećmi nie mają prawa do szczęścia. Ma się zabić jak
            > pozna osobę którą pokocha (inną niżz matka jego dziecka) i która będzie go
            > kochać, bo nie można krzywdzić dziecka. Dziecka za kika (kilkanaście) lat
            nikt
            > siłą w domu nie zatrzyma pod pretekstem, że "rozbija" rodzinę lub
            > unieszczęśliwi rodziców swoim wyjazdem.
            > A poza tym istnieje realna szansa na to, że jego mama znajdzie mu innego tatę.

            A nieco wcześniej...Gość portalu: pola napisał(a):

            > Ja należę do osób, które nie muszą pchać łapy w ogień, żeby przekonać się na
            > własnej skórze, że to parzy.

            Jak to się ma jedno do drugiego, proszę wytłumacz mi ;-/
            • Gość: pola do aguszak IP: 212.160.117.* 31.07.03, 10:32
              Otóż jestem jak najdalsza od oceniania tych ludzi (zdradzających i zdradzanych)
              w kategoriach ogólnych. Jeśli ON zdradza to sku....n, a ona dziwka (sorry za
              słowa), ale to nie do końca jest tak - owszem bywają przypadki facetów
              nieulaczalnie chorych, którzy non stop pchają się w związki poza małżeńskie i
              tacy kwalifikują się moim zdaniem do leczenia, lub być może lasek, które mają
              specyficzne hobby "zaliczania" żonatych (osobiście nie znam takich), ale tak
              naprawdę nie uogólniajamy i nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka. Bo tak
              naprawdę każdy przypadek to zupełnie inna historia i czyjeś zupełnie inne
              nieszczęście. A moim zdaniem i tak każdy zapłaci za to (prędzej czy później).
              A tekst o pchaniu łap w ogień był do Pauli, która po tym co napisałam
              stwierdziała, że jestem dziwką puszczającą się z każdym żonatym facetem (czy
              coś w tym stylu).
              • Gość: Paula Re: do pola IP: *.kielce.com.pl 31.07.03, 11:51
                Gość portalu: pola napisał(a):

                > A tekst o pchaniu łap w ogień był do Pauli, która po tym co napisałam
                > stwierdziała, że jestem dziwką puszczającą się z każdym żonatym facetem (czy
                > coś w tym stylu).

                Pola,nie nazwalam Cie dziwka i nie nazwe. Jesli to tak ostro odebralas to sorry.

          • Gość: renata od Renata do Pola IP: *.ath.spark.net.gr 30.07.03, 16:31
            Gość portalu: pola napisał(a):

            > No to co, żonaci i z dziećmi nie mają prawa do szczęścia.


            Widzisz, to jest tak. Dojrzali ludzie szczescie rozumieja troche szerzej niz
            ZADOWOLENIE. Decydujac sie na dziecko dojrzaly czlowiek bierze pewne obowiazki
            na siebie, rowniez taka mozliwosc, ze bedzie musial obejsc sie smakiem w
            obliczu pokusy rozwalania swojej rodziny z powodu nowej milosci. Ja tego nie
            rozumiem jak mozna odchodzic z inna kobieta niszczac przy tym dwa malzenstwa,
            w tym jedna rodzine. Po prostu ja tego nie rozumiem, nie ma dla mnie
            wazniejszej rzeczy niz moja rodzina i nie potrafilabym rozwalic jej dla
            zadnego innego mezczyzny, nawet gdybym zdradzila swojego meza. Moze po prostu
            nie spotkalam nikogo takiego, kto bylby tego wart, zeby rozwalac moja rodzine,
            moze po prostu mam inne pojecie szczescia. W kazdym razie nie potrafilabym
            porzucic swojego dziecka i miec z innym inne dziecko i nadal spokojnie zyc, ja
            bym po prostu tak nie potrafila, ale jesli ktos potrafi to niech sobie zyja
            tak jak chce. Niemniej nie moge pojac jak mozna mowic o szczesciu w takiej
            sytuacji.


            Ma się zabić jak
            > pozna osobę którą pokocha (inną niżz matka jego dziecka) i która będzie go
            > kochać, bo nie można krzywdzić dziecka.

            Nie musi sie zabijac. UWazam, ze przede wszystkim trzeba zwiazki, ktore groza
            rozpadem rodziny konczyc jak najpredzej, dusic w zarodku, a nad swoja rodzina,
            swoim malzenstwem i swoim szczesciem ciagle pracowac. Małżeństwo, zakladanie
            rodziny to nie moze byc chwilowy kaprys. To powinna byc przemyslana decyzja
            polaczona z odpowiedzialnoscia. Takie skakanie z kwiatka na kwiatek jest fajne
            jak sie jest wolnym czlowiekiem i nikomu sie nic nie slubowalo ani nie
            sprowadzilo sie na swiat dzieci. Nie mowie oczywiscie o sytuacjach gdzie sa
            patologie, pijanstwo, przemoc w rodzinie, wtedy oczywiscie lepiej sie rozejsc,
            ale mowie o zakochiwaniu sie co rusz to w nowej osobie. Zakochanie potrafie
            zrozumiec, ale sa granice, ktorych sie po prstu nie przekracza i koniec.


            Dziecka za kika (kilkanaście) lat nikt
            > siłą w domu nie zatrzyma pod pretekstem, że "rozbija" rodzinę lub
            > unieszczęśliwi rodziców swoim wyjazdem.


            Smiesz zartowac Pola, albo zupelnie nie rozumiesz sensu rodzicielstwa. To
            rodzice sa dla dziecka i maja je przygotowac do doroslosci. ODejscie z domu
            jest kolejnym etapem zycia i nie rozbija rodziny, powyzsze zdanie jest co
            najmniej glupie, bez obrazy.



            > A poza tym istnieje realna szansa na to, że jego mama znajdzie mu innego
            tatę.

            Znowu sobie zartujesz. Nie ma czegos takiego jak inny tata. tata jest tylko
            jeden. Mowie oczywiscie o zdrowych dojrzalych doroslych ludziach. Sprobuj
            wmowic mojemu dziecku, ze ten pan, z ktorym sypiam to jest jego inny tata.
            Wysmieje cie w twarz. Jeszcze moze cie opluje i akurat w tym momencie bedzie
            mialo racje.


            Przy okazji. Moje imie mozna odmieniac ;))))
          • muszek0 Re: do Renata 31.07.03, 10:36
            Gość portalu: pola napisał(a):
            > A poza tym istnieje realna szansa na to, że jego mama znajdzie mu innego tatę.


            wiesz co? po wakacjach znajdziemy ci nowego tatę, a jak będziesz grzeczna to
            mamę również. zakurwiście fajny pomysł, nie?
            • Gość: pola muszek0 IP: 212.160.117.* 31.07.03, 11:10
              muszek0 napisał:

              > Gość portalu: pola napisał(a):
              > > A poza tym istnieje realna szansa na to, że jego mama znajdzie mu innego t
              > atę.
              >
              >
              > wiesz co? po wakacjach znajdziemy ci nowego tatę, a jak będziesz grzeczna to
              > mamę również. zakurwiście fajny pomysł, nie?

              No może nie zupełnie tak, ale kobiety w takiej sytuacji często przecież
              układają sobie życie z innym facetem. A lepiej byłoby, żeby biologiczny tatuś
              został z nimi na siłę z poczuciem winy, lub co gorsza straty (tej drugiej
              kobiety którą pokochał) i wzajemnie z mamusią do końca swych dni zatruwali
              sobie życie na oczach tego dziecka. Tak byłoby lepiej...? Takie jest życie.
              Fajnie byłoby gdyby takie sytuacje nigdy nie przytrafiały się nikomu - bo tak
              naprawdę zawsze ktoś cierpi, ale jeśli już tak jest urządzony ten świat...?
              • Gość: aly Re: muszek0 IP: 62.121.128.* 31.07.03, 11:16
                nie rozumiem zon ktore tkwia w takim "malzenstwie" ..niby dla czyjego dobra??
                dla dobra dzieci ? bzdura.
              • Gość: Paula Re: Pola IP: *.kielce.com.pl 31.07.03, 12:00
                Gość portalu: pola napisał(a):

                > > układają sobie życie z innym facetem. A lepiej byłoby, żeby biologiczny
                tatuś
                > został z nimi na siłę z poczuciem winy, lub co gorsza straty (tej drugiej
                > kobiety którą pokochał

                Polka, tak, oczywiscie,ze byloby lepiej zeby biologiczny tatus zostal z rodzina
                (taki jest jego zasrany obowiazek) na sile mimo poczucia winy i kurewskiego
                uczucia jakim zapalal do tej drugiej kobiety. Poza tym o jakim poczuciu winy
                piszesz? Facet ma miec poczucie winy jakby odszedl od rodziny a nie jakby nie
                odszedl do drugiej kobiety. Ty w ogole to normalna jestes?
                • Gość: pola Paula IP: 212.160.117.* 31.07.03, 12:32
                  Gość portalu: Paula napisał(a):

                  > Gość portalu: pola napisał(a):
                  >
                  > > > układają sobie życie z innym facetem. A lepiej byłoby, żeby biologicz
                  > ny
                  > tatuś
                  > > został z nimi na siłę z poczuciem winy, lub co gorsza straty (tej drugiej
                  > > kobiety którą pokochał
                  >
                  > Polka, tak, oczywiscie,ze byloby lepiej zeby biologiczny tatus zostal z
                  rodzina
                  >
                  > (taki jest jego zasrany obowiazek) na sile mimo poczucia winy i kurewskiego
                  > uczucia jakim zapalal do tej drugiej kobiety. Poza tym o jakim poczuciu winy
                  > piszesz? Facet ma miec poczucie winy jakby odszedl od rodziny a nie jakby nie
                  > odszedl do drugiej kobiety. Ty w ogole to normalna jestes?

                  Sorry Paula ale mam wrażenie, że mnie kompletnie nie rozumiesz. I nie chce mi
                  się już więcej na ten temat pisać (wyeksploatowałam się w tej kwestii i nie mam
                  nic do dodania).
        • olek_m Re: Romans z żonatym? 02.08.03, 20:25
          Gość portalu: renata napisał(a):

          > Wcale sie nie dziwie, ze masz wyrzuty sumienia. W koncu tylko Twoje, z dwojga
          > jego dzieci bedzie mialo tate w domu, to tylko Twojemu dziecku tata bedzie

          No dobrze, ale gdy sie trafila taka okazja, jedna w calym zyciu, zeby znalezc
          prawdziwa milosc, to bys przepuscila i pozwolila odejsc??

          Toz potem przez cale zycie bys zalowala!
    • aguszak A czym się tutaj chwalić...? 30.07.03, 15:08
      Już rozumiem, dlaczego niektórzy omijają to forum szerokim łukiem.
      Żadna tam próba analizy zjawiska, problemowego podejścia do sprawy, tylko:
      byłam, jestem, będę....!
      Zgroza
      P.S. Pociesza mnie tylko jedno: kilka forumowiczek stwierdza, że ma wyrzuty
      sumienia, albo że tak naprawdę to nie było warte niczego...
      :(((
    • moboj Re: Romans z żonatym? 30.07.03, 15:25
      to teraz ja się dopiszę. nigdy nie miałam, mieć nie będę romansu z zonatym
      facetem. co więcej - odczuwam wstręt do takich związków. mój tato ma teraz juz
      trzecią z kolei kochankę. to ja pierwsza dowiedziałam się o jego pierwszym
      romansie, bo po prostu zobaczyłam go na własne oczy z tamtą panią. miałam wtedy
      12 lat, mój brat 8 lat. dla takich dzieciaków jak my to był prawdziwy wstrząs.
      dla mojej mamy, która dowiedziała się o romansie taty rok później podobnie.
      bardzo ojca kochamy, mama również - dałaby sobie za niego ręce i głowę uciąć.
      ojcu w domu naprawdę niczego nie brakowało. od tamtej pory minęło jakieś 13
      lat. tata w tym czasie był w trzech związkach, które skrzętnie ukrywał, ale
      jakoś nie bardzo mu to wychodziło. nawet nie macie pojęcia jak nas zachowanie
      ojca i tych pań bolało. to już 13 lat minęło, ale ja w zyciu nie zapomnę
      tamtego widoku. zwłaszcza, że na drugi dzień o tym wiedział już cała moja klasa
      i miała niezły ubaw z "nowej mamusi":(
      tamte panie uważam za zwykłe szmaty, które doprowadziły do ruiny naszą rodzinę.
      to były młode dziewczyny - mniej więcej trzydziestoletnie. ot, takie sobie
      kurewki, które poleciały na kasę mojego ojca.
      teraz sobie możecie na mnie troche psy pouwieszać. gówno mnie to obchodzi.
      pozdrawiam:)
      • Gość: pola Re: Romans z żonatym? IP: 212.160.117.* 30.07.03, 15:45
        moboj napisała:
        > tamte panie uważam za zwykłe szmaty, które doprowadziły do ruiny naszą
        rodzinę.
        ... A szanowny tatuś był Twoim zdaniem OK.

        > to były młode dziewczyny - mniej więcej trzydziestoletnie. ot, takie sobie
        > kurewki, które poleciały na kasę mojego ojca.

        Może chciał żeby leciały na jego kasę. Dlaczego winisz tylko te dziewczyny.
        Przecież twój ojciec też brał w tym udział (o ile kumam zasady) i to tak
        naprawdę on musiał chcieć ryzykować, że jego dzieci się o tym mogą kiedyś
        dowiedzieć. One może nie miały tego problemu.


      • Gość: Nina Re: Romans z żonatym? IP: *.toya.net.pl / 10.0.227.* 30.07.03, 17:19
        Moboj,to ze winisz kochanki ojca jest chyba normalne-dla dziecka rodzice sa
        calym swiatam i niemal "swieci".Wszystko,co zle przychodzi z zewnatrz,sami
        rodziciele nie maja z tym nic wspolnego.Podobnie jest z pijacymi,narkomanami-
        to towarzystwo tak ich zmienilo.Jednak teraz jestes dorosla kobieta i nie
        mozesz nosic w sobie takiego obrazu,ze to te wstretne kobiety zabraly ci
        ojca.Przeciez wiesz,ze gdyby twoj ojciec nie chcial-nigdy by do tego nie
        doszlo.Wina niestety lezy po obu stronach,czy tego chcesz,czy nie.Nawet wina
        ojca jest wieksza,poniewaz majac rodzine zdecydowal sie na taki krok (nie
        jeden,jak piszesz),nie liczac sie z tym,ze moze kogos skrzywdzic.
        Nie liczylas sie Ty,jego corka;nie liczyl sie Twoj brat,jego syn;i nie liczyla
        sie zona,Wasza mama.To on mial Was gdzies a nie te panie.Niestety.
        Pozdrawiam.
        • moboj Re: Romans z żonatym? 30.07.03, 18:57
          Gość portalu: Nina napisał(a):

          To on mial Was gdzies a nie te panie.Niestety.
          > Pozdrawiam.

          Te panie to były młode dziewczyny - ale już mężatki z dziećmi, jeszcze
          młodszymi od nas. miały w dupie swoje rodziny i naszą rodzinę.
          jedno, co mi się nasunęło po przeczytaniu tego żałosnego wątku: romans z
          żonatym facetem i rozbicie czyjejś rodziny to nie jest powód do dumy. a tu sie
          laski chwalą niczym trofeami myśliwskimi. i to jest żałosne. to żaden powód do
          dumy.
          pewnie, że mój ojciec nie jest bez winy. połowa winy leży po jego stronie i
          nigdy tego mu nie wybaczę. druga połowa winy leży po stronie tych panienek i
          właśnie je uważam za kurewki, takie panienki lekkich obyczajów. przykro mi, ale
          ja zdania nie zmienię. to te panie zrobiły mi piekło na ziemi - kłótnie,
          awantury, dziwne telefony, anonimy itp. o własnych młodzieńczych latach myślę
          tylko jako o zmarnowanych. dzięki właśnie takim romansom, jakimi tu się
          zupełnie bezpodstawnie chwalicie.

          • Gość: aly Re: Romans z żonatym? IP: 62.121.128.* 31.07.03, 08:26
            moboj napisała:

            > pewnie, że mój ojciec nie jest bez winy. połowa winy leży po jego stronie i
            > nigdy tego mu nie wybaczę. druga połowa winy leży po stronie tych panienek i
            > właśnie je uważam za kurewki, takie panienki lekkich obyczajów. przykro mi,
            ale> ja zdania nie zmienię. to te panie zrobiły mi piekło na ziemi


            sory..ale jednak wiecej chyba wiesz o zyciu swego ojca niz "tych pan" - wiec
            moze -skoro je tak wyraziscie okreslasz- to zacznij od poczatku, ze to Twoj
            ojciec byl kurwiarzem. i tyle.
            • Gość: moboj Re: Romans z żonatym? IP: 62.233.250.* 31.07.03, 09:39
              Gość portalu: aly napisał(a):

              > sory..ale jednak wiecej chyba wiesz o zyciu swego ojca niz "tych pan" - wiec
              > moze -skoro je tak wyraziscie okreslasz- to zacznij od poczatku, ze to Twoj
              > ojciec byl kurwiarzem. i tyle.

              jasne, a te panie to na ołtarze trzeba wynieść, bo one święte są. o zyciu tych
              panienek wiem równie dużo jak o zyciu mojego ojca.
              • Gość: aly Re: Romans z żonatym? IP: 62.121.128.* 31.07.03, 09:46
                Gość portalu: moboj napisał(a):

                . o zyciu tych > panienek wiem równie dużo jak o zyciu mojego ojca.

                jakim sposobem? mieszkalas z nimi ? czy uczynne sasiadki opowiadaly co
                pikantniejsze szczegoly? czy moze o zyciu ojca wiesz..rownie malo?
                • Gość: moboj Re: Romans z żonatym? IP: 62.233.250.* 31.07.03, 10:17
                  Gość portalu: aly napisał(a):


                  > jakim sposobem? mieszkalas z nimi ? czy uczynne sasiadki opowiadaly co
                  > pikantniejsze szczegoly? czy moze o zyciu ojca wiesz..rownie malo?

                  a można wiedzieć dlaczego cie to tak obchodzi? byłaś jedną z nich? bo na taką
                  mi wyglądasz. przestań się mnie czepiać. to nie ja romansuję z zonatymi.
                  po prostu dobrze je znałam i tyle. wielokrotnie z jedną, a potem druga
                  rozmawiałam.
                  • Gość: aly Re: Romans z żonatym? IP: 62.121.128.* 31.07.03, 10:34
                    Gość portalu: moboj napisał(a):


                    > a można wiedzieć dlaczego cie to tak obchodzi?

                    to wynik kontekstu twojej wypowiedzi


                    >byłaś jedną z nich? bo na taką > mi wyglądasz.

                    ha ha ha ... po nicku poznajesz ?? zawsze tak szybko sadzisz ludzi o ktorych
                    zyciu nie masz pojecia?


                    >przestań się mnie czepiać. to nie ja romansuję z zonatymi.
                    > po prostu dobrze je znałam i tyle. wielokrotnie z jedną, a potem druga
                    > rozmawiałam.

                    ???
          • Gość: ona Re: Romans z żonatym? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.07.03, 09:42
            Jak te panie nazywasz kurewkami, to jak nazywasz kochanego tatusia?
            • Gość: moboj Re: Romans z żonatym? IP: 62.233.250.* 31.07.03, 09:49
              Gość portalu: ona napisał(a):

              > Jak te panie nazywasz kurewkami, to jak nazywasz kochanego tatusia?

              a czy ja gdzieś napisałam, że to mój kochany tatuś? uważam go za wielką świnię
              i tyle. do końca życia mu nie wybaczę tego, co zrobił. no ale też bez przesady -
              mój ojciec siłą zmuszał te panienki do związku? nie sądzę. dla mnie panienka,
              która ma w dupie swoje dziecko i swojego męza i podrywa żonatego mężczyznę jest
              po prostu kurewką i tyle.
              ja widzę, że założyłyście sobie głupi temat, w którym usiłujecie się wybielić -
              "oj, my miałyśmy romans z żonatym, ale to nie nasza wina tylko jego... my to
              jesteśmy niewinne jak te lilie...". jesteście żałosne. romans z żonatym
              uważacie za powód do dumy?
          • Gość: jendza Wybacz, Moboj:)) IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 31.07.03, 09:46
            Wiesz, kiedy jako kilkuletnia dziewczynka pytalam mojego
            ojca, dlaczego to robi (a robil to wlasnie, co Twoj, a do
            tego jeszcze sie nad nami znecal na wszelkie, opisane
            pod haslem 'przemoc w rodzinie', sposoby...)odpowiedzial,
            ze 'jak podrosne, to zrozumiem'...
            Hm, podroslam....
            I nadal 'nie rozumiem'...:));
            On ma juz ktoras kolejna 'stala partnerke' i jakies
            nieprzeliczone grono nieszczesnych potomkow...

            Ja zas - mnostwo ciezkich doswiadczen za soba,
            zmarnowane dziecinstwo, ogromnie duzo pracy,
            by sie z tego WYZWOLIC...:))
            I wiesz - UDALO SIE:)))

            Dlatego prosze: nie chowaj w sercu tego bolu.
            WYBACZ MU.
            Nie znaczy to, ze masz ZAPOMNIEC, albo
            sie zaraz mu rzucac na szyje,
            zapraszac na niedzielne obiadki etc.
            CHodzi o to tylko, bys sobie oczyscila serduszko...
            Bo wszelkie takie, jakby nie patrzec: NEGATYWNE
            EMOCJE - gdy sa w TOBIE, obciazaja CIEBIE...
            NIe pozwol, zeby to, co CIE skrzywdzilo kiedys,
            krzywdzilo CIE nadal...

            TRZYMAM KCIUKI!
            i pozdrawiam!
            jendza
            • Gość: moboj Re: Witaj Jendzo IP: 62.233.250.* 31.07.03, 09:59
              Gość portalu: jendza napisał(a):

              > Wiesz, kiedy jako kilkuletnia dziewczynka pytalam mojego
              > ojca, dlaczego to robi (a robil to wlasnie, co Twoj, a do
              > tego jeszcze sie nad nami znecal na wszelkie, opisane
              > pod haslem 'przemoc w rodzinie', sposoby...)odpowiedzial,
              > ze 'jak podrosne, to zrozumiem'...
              > Hm, podroslam....
              > I nadal 'nie rozumiem'...:));
              > On ma juz ktoras kolejna 'stala partnerke' i jakies
              > nieprzeliczone grono nieszczesnych potomkow...

              >
              > Ja zas - mnostwo ciezkich doswiadczen za soba,
              > zmarnowane dziecinstwo, ogromnie duzo pracy,
              > by sie z tego WYZWOLIC...:))
              > I wiesz - UDALO SIE:)))
              >
              > Dlatego prosze: nie chowaj w sercu tego bolu.
              > WYBACZ MU.
              > Nie znaczy to, ze masz ZAPOMNIEC, albo
              > sie zaraz mu rzucac na szyje,
              > zapraszac na niedzielne obiadki etc.
              > CHodzi o to tylko, bys sobie oczyscila serduszko...
              > Bo wszelkie takie, jakby nie patrzec: NEGATYWNE
              > EMOCJE - gdy sa w TOBIE, obciazaja CIEBIE...
              > NIe pozwol, zeby to, co CIE skrzywdzilo kiedys,
              > krzywdzilo CIE nadal...
              >
              > TRZYMAM KCIUKI!
              > i pozdrawiam!
              > jendza


              witaj jendzo. widzę, że jest ktoś, kto mnie rozumie.
              wiesz, to jest tak, że często wspominam te ostatnie trzynaście lat i ciągle
              mnie nachodzi ta sama myśl: "kto mi te lata zwróci". ta mysl mnie do rozpaczy
              doprowadza. przez wszystkie te lata zazdrościłam innym dzieciom fajnych
              tatusiów. takich, którzy nie zdradzają i są zawsze w domu. przez wiele lat
              znosiłam kpiące spojrzenia sąsiadów czy glupich koleżanek z klasy. na razie
              mnie nie udało się z tego wyzwolić, nie wybaczyłam mojemu ojcu i na razie się
              na to nie zanosi. ja od 6 lat mieszkam w innym mieście, ale do rozpaczy
              doprowadza mnie myśl, że tam został mój młodszy brat i teraz to jemu ojciec
              marnuje zycie. aj, szkoda gadać.
              po prostu wkurzył mnie ten temat, w którym to jaśnie panienki przechwalaja się
              romansami z żonatymi facetami, a mi usiłują wmówic, że one to są święte i tylko
              faceci są be.
              • Gość: jendza Re: Witaj Jendzo IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 31.07.03, 10:13
                Witaj Moboj:))

                WIesz, nauczylam sie cholernie duzo przez te lata:))
                Przede wszystkim MUSIALAM nauczyc sie skrajnie
                ekonomizowac energie, bo tu mialam staly deficyt.
                A energie zyciowa dziecku dostarcza przede wszystkim
                rodzina, a tak naprawde MILOSC, mowiac metafizycznie
                acz najprecyzyjniej.
                Czlowiek (dziecko) na glodzie emocjonalnym
                MUSI - zeby przetrwac - nauczyc sie czerpac
                ze swych akumulatorkow ekonomicznie:)).
                I wiesz co?
                NIE WARTO zalowac tego, co bylo, bo jest to
                po prostu nieefektywne. Niczego przeciez nie da
                sie zmienic, a czlowiek bez sensu pakuje wlasne
                sily zyciowe w to, co juz bylo, a zatem -
                w pewnym sensie jest nierealne.
                BOwiem jedynie realna jest terazniejszosc.
                POMysl, co mozesz zrobic TERAZ?
                JAK wesprzec brata? Chocby moralnie, emocjonalnie?
                A co z mama? Moze pomoze jej chociaz ciepla
                rozmowa, madra, kochajaca corka,ktora nie osadza,
                a ROZUMIE i potrafi WSPOL-ODCZUWAC?

                A moze trzeba mamie pomoc to wreszcie przerwac??

                A moze trzeba dojrzale porozmawiac z ojcem?
                Przeciez w jego mozgu, jesli nawet psychopatycznym,
                moze snuje sie jakas refleksja??

                Jesli nie mozesz nic zrobic, nie rob.
                ALE NIE ZUJ W SOBIE, NIE PODSYCAJ zlych mysli
                i uczuc... BO to szkodzi tylko TOBIE.

                A juz dosyc CI krzywdy zycie wyrzadzilo...

                Pozdrawiam nieustajaco!
                j.
                • Gość: moboj Re: Witaj Jendzo IP: 62.233.250.* 31.07.03, 10:27
                  Gość portalu: jendza napisał(a):

                  > Witaj Moboj:))
                  >
                  > WIesz, nauczylam sie cholernie duzo przez te lata:))
                  > Przede wszystkim MUSIALAM nauczyc sie skrajnie
                  > ekonomizowac energie, bo tu mialam staly deficyt.
                  > A energie zyciowa dziecku dostarcza przede wszystkim
                  > rodzina, a tak naprawde MILOSC, mowiac metafizycznie
                  > acz najprecyzyjniej.
                  > Czlowiek (dziecko) na glodzie emocjonalnym
                  > MUSI - zeby przetrwac - nauczyc sie czerpac
                  > ze swych akumulatorkow ekonomicznie:)).
                  > I wiesz co?
                  > NIE WARTO zalowac tego, co bylo, bo jest to
                  > po prostu nieefektywne. Niczego przeciez nie da
                  > sie zmienic, a czlowiek bez sensu pakuje wlasne
                  > sily zyciowe w to, co juz bylo, a zatem -
                  > w pewnym sensie jest nierealne.
                  > BOwiem jedynie realna jest terazniejszosc.
                  > POMysl, co mozesz zrobic TERAZ?
                  > JAK wesprzec brata? Chocby moralnie, emocjonalnie?
                  > A co z mama? Moze pomoze jej chociaz ciepla
                  > rozmowa, madra, kochajaca corka,ktora nie osadza,
                  > a ROZUMIE i potrafi WSPOL-ODCZUWAC?
                  >
                  > A moze trzeba mamie pomoc to wreszcie przerwac??
                  >
                  > A moze trzeba dojrzale porozmawiac z ojcem?
                  > Przeciez w jego mozgu, jesli nawet psychopatycznym,
                  > moze snuje sie jakas refleksja??
                  >
                  > Jesli nie mozesz nic zrobic, nie rob.
                  > ALE NIE ZUJ W SOBIE, NIE PODSYCAJ zlych mysli
                  > i uczuc... BO to szkodzi tylko TOBIE.
                  >
                  > A juz dosyc CI krzywdy zycie wyrzadzilo...
                  >
                  > Pozdrawiam nieustajaco!
                  > j.

                  wiem, że jak ciągle o tym myslę to tylko sama sobie krzywdę robię. nawet na
                  długo udało mi się te złe mysli od siebie odsunąć, ale one wróciły razem z tym
                  głupim tematem na FK. te panienki, które tu się tak bezmyslnie przechwalają
                  chyba nie znają drugiej strony medalu.
                  z moim braciszkiem trzymamy fajną "sztamę", przyjaźnimy się, żeby nie
                  zwariować. teraz on juz od ponad roku ma swoją ukochaną dziewczynę i jest
                  bardzo szczęśliwy, ma z jej strony bardzo dużo wsparcia, więc i ja się z tego
                  bardzo cieszę.
                  co do mojej mamy to jest oddzielna historia. ona zyje w swoim świecie i sam
                  diabeł jej stamtąd nie wyciągnie. po drodze były jej cztery nieudane próby
                  samobójcze, potem anoreksja, potem bulimia, a potem wieloletnie leczenie u
                  psychiatrów. szkoda słów na to. wspominam to jak najgorszy koszmar.
                  dzieki Ci za tyle dobrych słów. chyba muszę się czymś zająć, żeby nie mysleć
                  znów o tym wszystkim.
                  pozdrawiam z deszczowego Wrocławia:)
                  • sagan2 Moboj, z innej (troche) beczki 31.07.03, 10:33
                    witaj, smutno mi sie zrobilo, jak czytalam Twojego posta
                    o tym, jak brakowalo Ci normalnej rodziny i ojca.
                    wprawdzie nie przeszlam przez taki koszmar, ale taty tez
                    nie mialam przez prawie cale zycie. moja mama zostala
                    wdowa, gdy z siostra bylysmy malutkimi dzieci i od tej
                    pory bylysmy same. mama robila wszystko, zeby bylo nam
                    dobrze i abysmy mogly siegac tam, gdzie zechcemy. ale nic
                    nie bylo w stanie zastapic taty. na rozne skargi moich
                    kolegow/kolezanek w podstawowce, zawsze mialam odpowiedz
                    - nie wazne, ajki, byle by byl...
                    ... oczywiscie dorastajac zdalam sobie sprawy, ze to byly
                    dziecinne zyczenia... ale w pewnie sposob Cie rozumiem,
                    choc nasze doswiadczenia sa rozne.
                    3maj sie
                  • Gość: jendza Mobojeczko:)) IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 31.07.03, 10:42
                    Pozwole sobie jeszcze na pare slow, choc wiem,
                    ze jestesmy w przestrzeni, gdzie EKSPERTEM
                    jestes TY: po prostu dlatego, ze to TWOJE zycie...
                    Jesli cos mowie, to tylko wowczas, gdy mi sie mysli,
                    ze moze cos rozumiem... i moze jakos wesprzec moge...

                    CUDOWNIE, ze sie z bratem WSPIERACIE:)))
                    To GRUNT!
                    Mame to raczej ten diabel tam wepchnal...:(((
                    To nie w jego interesie, by ja stamtad wyciagac...
                    Rzeczywiscie, pewno nie da sie jej za bardzo pomoc...
                    No, moze tylko mozna jej ULZYC - poprzez stale,
                    konsekwentne, madre i zrownowazone ukazywanie jej,
                    jak ja kochacie oboje z bratem, i jak bardzo jest
                    WAM potrzebna...

                    I juz ostatnia mysl... Otoz - jesli CIe dobrze pojelam,
                    starasz sie o tym nie myslec.
                    Ale bol siedzi gleboko w sercu i CIE trzyma na uwiezi.
                    Niemyslenie o tym jest tak troche, jak implant ze zdrowej
                    skory na rwacy wrzod, wybacz metafore.
                    ZEby ozdrowiec, trzeba ten wrzod BEZLITOSNIE wyczyscic,
                    wyrzucic wszystko z siebie, wziac antybiotyk, by wybilo
                    reszte zarazkow, a wtedy cialo ozdrowieje zupelnie
                    i do glebi:)))

                    CZEGO CI Z CALEGO SERCA ZYCZY:))
                    jendza
                    • Gość: moboj Re: Jendza i Sagan IP: 62.233.250.* 31.07.03, 11:04
                      dziękuję Wam bardzo:):):)
                      pozdrawiam:)
      • olek_m Re: Romans z żonatym? 02.08.03, 21:26
        moboj napisała:

        > dla mojej mamy, która dowiedziała się o romansie taty rok później podobnie.
        > bardzo ojca kochamy, mama również - dałaby sobie za niego ręce i głowę uciąć.
        > ojcu w domu naprawdę niczego nie brakowało. od tamtej pory minęło jakieś 13
        > lat. tata w tym czasie był w trzech związkach, które skrzętnie ukrywał, ale

        Wiesz, ze to co piszesz to zwykla reakcja obronna?
        Widocznie cos mu brakuje w Twojej mamie, ze ma kochanki. To nie zbrodnia,
        a co mialby sobie zalozyc pas cnoty? Moze miec wiecej niz jedna kobiete i ze
        tej mozliwosci korzysta. Bylby glupi, gdyby nie!
        • Gość: lola Re: Romans z żonatym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.03, 17:17
          olek_m napisał:

          > moboj napisała:
          >
          > > dla mojej mamy, która dowiedziała się o romansie taty rok później podobnie
          > .
          > > bardzo ojca kochamy, mama również - dałaby sobie za niego ręce i głowę uci
          > ąć.
          > > ojcu w domu naprawdę niczego nie brakowało. od tamtej pory minęło jakieś 1
          > 3
          > > lat. tata w tym czasie był w trzech związkach, które skrzętnie ukrywał, al
          > e
          >
          > Wiesz, ze to co piszesz to zwykla reakcja obronna?
          > Widocznie cos mu brakuje w Twojej mamie, ze ma kochanki.
          Tak, zdecydowanie brakuje mu ambicji i mózgu.
          To nie zbrodnia,
          > a co mialby sobie zalozyc pas cnoty?
          Nie, po co. Mam nadzieje ze taki jestes (bedziesz) liberalny w stosunku do
          swojej zony, jak jej czegos bedzie brakowało, to po prostu pójdzie sobie
          pouzywac z innym, a Ty wspaniałomyslnie ja zrozumiesz, bo widac ty nie mogłes
          tego jej dac.A co, nie nalezy jej sie?
          Proponuje rzeby wszyscy tak robili, zero problemów, kazdy ciachałby sie z
          kazdym jakby go zaswedziało, wiecie, kobitki sie starzeja, brzydna a tyle
          lasek chetnie by sie obróciło, to naprawde zdrowe podejscie.
          Moze miec wiecej niz jedna kobiete i ze
          > tej mozliwosci korzysta. Bylby glupi, gdyby nie!

          Głupi to ty jestes i niedojrzały, mniemam ze jakies nascie lat.
          • olek_m Re: Romans z żonatym? 04.08.03, 00:59
            Gość portalu: lola napisał(a):

            > > Widocznie cos mu brakuje w Twojej mamie, ze ma kochanki.
            > Tak, zdecydowanie brakuje mu ambicji i mózgu.
            Jak mama jest taka kiepska to jak ma byc inaczej?

            > To nie zbrodnia,
            > > a co mialby sobie zalozyc pas cnoty?
            > Nie, po co. Mam nadzieje ze taki jestes (bedziesz) liberalny w stosunku do
            > swojej zony, jak jej czegos bedzie brakowało, to po prostu pójdzie sobie
            > pouzywac z innym, a Ty wspaniałomyslnie ja zrozumiesz, bo widac ty nie mogłes
            > tego jej dac.A co, nie nalezy jej sie?
            A Twoja mama sie puszcza? Jakos tak jest ten swiat ustawiony, ze zdrada ze
            strony kobiety jest czyms znacznie gorszym niz odwrotnie.
            > Proponuje rzeby wszyscy tak robili, zero problemów, kazdy ciachałby sie z
            > kazdym jakby go zaswedziało, wiecie, kobitki sie starzeja, brzydna a tyle
            > lasek chetnie by sie obróciło, to naprawde zdrowe podejscie.
            No wlasnie, jaki widzisz w tym problem. Ja tak wlasnie mysle, ale jak Ty
            myslisz?
            > Moze miec wiecej niz jedna kobiete i ze
            > > tej mozliwosci korzysta. Bylby glupi, gdyby nie!
            > Głupi to ty jestes i niedojrzały, mniemam ze jakies nascie lat.
            Kula w plot! Zycia nie warto marnowac. Widocznie Twoja mama nie przekonala
            swojego meza, ze jest warta wylacznosci. Oczywiscie, ja Cie rozumiem. Dzieci
            reaguja tak emocjonalnie, przejmuja sie itd. Ale kiedys dochodza do tego samego
            wieku i zaczynaja rozumiec....
            • Gość: lola Re: Romans z żonatym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.03, 08:37
              olek_m napisał:

              > Gość portalu: lola napisał(a):
              >
              > > > Widocznie cos mu brakuje w Twojej mamie, ze ma kochanki.
              > > Tak, zdecydowanie brakuje mu ambicji i mózgu.
              > Jak mama jest taka kiepska to jak ma byc inaczej?
              >
              > > To nie zbrodnia,
              > > > a co mialby sobie zalozyc pas cnoty?
              > > Nie, po co. Mam nadzieje ze taki jestes (bedziesz) liberalny w stosunku do
              >
              > > swojej zony, jak jej czegos bedzie brakowało, to po prostu pójdzie sobie
              > > pouzywac z innym, a Ty wspaniałomyslnie ja zrozumiesz, bo widac ty nie mog
              > łes
              > > tego jej dac.A co, nie nalezy jej sie?
              > A Twoja mama sie puszcza? Jakos tak jest ten swiat ustawiony, ze zdrada ze
              > strony kobiety jest czyms znacznie gorszym niz odwrotnie.
              > > Proponuje rzeby wszyscy tak robili, zero problemów, kazdy ciachałby sie z
              > > kazdym jakby go zaswedziało, wiecie, kobitki sie starzeja, brzydna a tyle
              > > lasek chetnie by sie obróciło, to naprawde zdrowe podejscie.
              > No wlasnie, jaki widzisz w tym problem. Ja tak wlasnie mysle, ale jak Ty
              > myslisz?
              > > Moze miec wiecej niz jedna kobiete i ze
              > > > tej mozliwosci korzysta. Bylby glupi, gdyby nie!
              > > Głupi to ty jestes i niedojrzały, mniemam ze jakies nascie lat.
              > Kula w plot! Zycia nie warto marnowac. Widocznie Twoja mama nie przekonala
              > swojego meza, ze jest warta wylacznosci. Oczywiscie, ja Cie rozumiem. Dzieci
              > reaguja tak emocjonalnie, przejmuja sie itd. Ale kiedys dochodza do tego
              samego
              >
              > wieku i zaczynaja rozumiec....

              Kula w płot! Przeciez ja nie o swojej mamie tu pisze, odpowiadam tylko na
              twoje madrosci skierowane do innej forumowiczki.
              Ale po wypowiedzi na temat gorszej odmiany zdrady kobiet - mysle ze ty
              swiadomie prowokujesz, wcale tak nie uwazasz, moze nawet jestes kobietą.
    • niuniek6 to ja pdwyzsze statystyke 30.07.03, 15:46
      jako zonaty z okolo osmioma paniami mialem do czynienia - czyli mozna dodac +8
      do listy.
      ale nie wiem czy te ktore nie wiedzialy tez sie licza bo ze 3 to nie wiedzialy
      o ile pamietam.
    • rabarbara Re: Romans z żonatym? 30.07.03, 17:39
      Moim skromnym zdaniem żonatych jaki i mężatki należy omijać szerokim łukiem.
      Jeżeli taki(a) szuka odskoczni od swojego związku w postaci kochanka, czy też
      kochanki, oznacza to, że jest osobą głupią, bez szans na zmądrzenia. Dlaczego?
      To bardzo proste. Ożenił się taki, lub wyszła za mąż, bez przemyślenia. Nie
      zastanowiło się to, że poślubiając bierze odpowiedzialność również za tą drugą
      osobę, jak i za dzieci, które będą w związku. Brak odpowiedzialności,
      beztroska, nieszczerość, niemyślenie o przyszłości, zwykła głupota to cechy
      zdradzających (prawie wszystkich). Ja nie miałabym ochoty zadawać się z
      takowymi. I proszę mi nie wmawiać, że człowiek uczy się na błędach i wyciąga z
      nich wnioski.
      R.
    • Gość: Gal Re: Romans z żonatym? IP: polpak:* / 192.168.100.* 30.07.03, 23:56
    • Gość: A-fe Re: Romans z żonatym? IP: *.inowroclaw.sdi.tpnet.pl 31.07.03, 00:36
      Miałam 3 razy, są to najlepsze chwile mojego zycia, najwspanialsze miłości, raz
      o mało nie rozbiło jednej rodziny, ale obciążenie psychiczne było zbyt wielkie,
      żeby to przetrwać (potępienie zewsząd z sumieniem włącznie). Miłość nie zna
      granic,statusów, etc. Tego się nie planuje. Juz po pierwszym razie
      zapowiedziałam sobie-nigdy więcej, ale tego nie mozna sercu wytłumaczyć.
      Wszystko jest OK dopóki zona sie nie dowie, potem jest koszmar dla całej
      trójki. Nie chcę kolejnego takiego związku, ale teraz lepiej rozumiem psychikę
      mężczyzn i niestety błędy żon. Postaram się tego uniknąć we własnej rodzinie.
      Jak czytam to forum i te kategoryczne wypowiedzi niektórych to smutek mnie
      ogarnia, a przecież "tyle się znamy ile nas sprawdzono". Pozdrawiam wszystkie
      żony, kochanki, te które rozbiły rodziny i te które z miłości -tak tak z
      miłości- tych rodzin nie rozbiły.
    • lyche1 Re: A ja Wam zadam pytanie 31.07.03, 08:07
      Która z Was pokwapiła się by zadzwonić lub spotkać się z żoną swojego kochanka
      i ustalić fakty???
      Piszecie, że żony zaniedbują swoich mężów.Skąd pochodzi ta wiedza?? Odpowiem
      Wam - od Waszych kochanków. A nie przyszło Wam kiedyś do głowy, że on po
      prostu kłamie, by wywołać w Was litość ???
      Moja najlepsza ( była) koleżanka wdała się w romans z żonatym i dzieciatym.
      Jego młodsza córka miała 6 tygodni. Co ja się od koleżanki nasłuchałam : że
      żona go zaniedbuje, wykorzystuje jako siłę roboczą ( układał płytki w nowym
      mieszkaniu), nie kupuje nowych ubrań, więc "biedak" chodzi jak łachudra, "żona
      mu nie daje". Moja koleżanka dopięła swego - facet się do niej przeprowadził.
      Po kilku miesiącach poznałam jego żonę. Dziewczyna opowiadała, że facet
      wyprowadził się od niej z dnia na dzień, pozostawiając z dziećmi ( powtarzam
      młodsza córka miała 6 tygodni) w strasznej sytuacji materialnej ( dziewczyna
      nie pracowała - była na wychowawczym). Po tym "gromie z jasnego nieba" (
      dziewczyna twierdziła, że współżyli regularnie, znaczy to ni mniej ni więcej,
      że wychodząc od kochanki lądował w łóżku żony) schudła 8 kg w ciągu 2 tyg.
      Strasznie to przeżyła.
      Na koniec jeszcze dodam, że moja była koleżanka strasznie skarży się na
      alimenty, a oto jedna z perełek z jej ust: "wyobrażasz sobie, że ona za te
      pieniądze kupuje sobie nowe ciuchy ???" No pewnie he he Powinna sobie worek na
      głowę założyć i posypywać popiołem, no nie???
      • lyche1 Re: PS 31.07.03, 08:13
        Tak więc może troszeczkę cywilnej odwagi i jakiś telefonik do żony. Może ta
        druga nie ma ochoty na życie w haremiku ???
      • julla Re: A ja Wam zadam pytanie 31.07.03, 08:17
        Wiesz, lyche, ja juz dawno zauwazyłam, że w żadnych postach nie takiego ładunku
        przerażajacego egoizmu, jak w tych od kochanek żonatych facetów. Nawet nie chce
        mi się ich czytać, bo to zawsze jest ten sam schemat rozumowania.
        Bycie kochanką żonatego to chyba sport dla specyficznego gatunku kobiet, dla
        których "ja" zawsze stoi na pierwszym miejscu, nie docierają żadne sygnały od
        innych ludzi i nie są w stanie wyimaginować sobie punktu widzenia drugiego
        człowieka - tak mi się wydaje.
        • lyche1 Re: "Lepiej być piątą niż żadną" :))) 31.07.03, 08:23
          julla napisała:

          > Wiesz, lyche, ja juz dawno zauwazyłam, że w żadnych postach nie takiego
          ładunku przerażajacego egoizmu, jak w tych od kochanek żonatych facetów.
          Nawet nie chce mi się ich czytać, bo to zawsze jest ten sam schemat
          rozumowania. Bycie kochanką żonatego to chyba sport dla specyficznego gatunku
          kobiet, dla których "ja" zawsze stoi na pierwszym miejscu, nie docierają
          żadne sygnały od innych ludzi i nie są w stanie wyimaginować sobie punktu
          widzenia drugiego człowieka - tak mi się wydaje.
          ----------
          "Lepiej być piątą niż żadną" to kolejny cytat tym razem innej znajomej :)))
    • Gość: p Do Renaty, Poli etc IP: *.szczecin.pl 31.07.03, 08:46
      A co powiecie na taki obrazek:
      Rodzice, od lat nie darzący się uczuciem, kłócący się wiecznie,
      od lat żyjący (w tym sensie, że każdy chodzi swoimi ścieżkami) osobno.
      A między nimi dziecko. Przyglądające się tej patologii.
      Czy uważacie, że każda rodzina, nawet najgorsza jest lepsza od rozwodu?
      Załóżmy, że oboje albo jedno z nich poświęca się dla dziecka i gra przez reszte
      życia kochającego męża albo żonę.
      Myślicie, że dziecko będzie wdzięczne - zwłasza potem - za ten teatr jednego
      widza? A może im jeszcze podziękuje?
      Czy rozwód pozbawia macierzyństwa i ojcostwa? Guzik prawda,
      Przebija przez Was lęk przed taką sytuacją, bo myślicie, że w małżeństwie można
      być bezkarną, a on ma zasrany obowiązek znosić wasze fochy i jak podpisał
      papier to ma tak być.
      Nic bardziej mylnego.
      A jeśli on zapragnie normalnego życia dla siebie i co najważniejsze dla dziecka?
      Nie napisze, że sie zakochał bo to banalne, zresztą nie o gówniarskie uczucie
      tu chodzi. Dzieci często krzywdzi bardziej właśnie ta kochająca mama traktując
      jako karte przetargową.

      Nie mówie o tych skó..synach, co porzucają żonę z małym dzieckiem, o gościach,
      którzy się łajdaczą, a potem wracają z teczuszką z pracy jak gdyby nigdy nic,
      tylko o ludziach, którzy w swoim czasie z udziałem współmałżonka zaniedbali
      swoje uczucia. Gdzie dla obojga jest jasne, że ich małżeństwo poniosło klęske.
      Chciałybyście być tak okłamywane przez swoich rodziców?
      Żądacie aż takiego poświęcenia od nich?
      Ja kocham swoich rodziców i nie wyobrażam,że mogliby męczyć się tylko dla mnie.
      • julla Re: Do Renaty, Poli etc 31.07.03, 08:58
        Poruszyłas zupełnnie inny temat.
        Jesli małżeństwo to horror, to należy coś z tym zrobić, oczywiście, jak
        najbardziej. Ratować albo zakonczyć.
        Problem 'kochanek' to problem kobiet, które najczęściej jak kołek rozporowy
        wciskają sie w dobrze funkcjonujące małżeństwo i usiłują wszystko sprowadzić do
        swojego mianownika. Sama znam dwie takie dziewczyny i naprawdę ich motywacje,
        sposób argumentacji postępowania to krystaliczna forma egoizmu i egocentryzmu.
        Jedna nawet wyśmiewała próbę samobójczą 'byłej żony'.
        W kazdym razie głęboko szanuję kobiety, które potrafią sie wycofać z takiego
        układu dla dobra żony i dzieci swojego ukochanego, to dla mnie jeszcze wyższa
        forma uczuć wyższych:))

        • Gość: p Re: Do Renaty, Poli etc IP: *.szczecin.pl 31.07.03, 09:16
          Potraktowałam problem kochanki szerzej i może od innej strony, ponieważ często
          te "wywłoki" czy "ladacznie" trafiają po prostu na podatny grunt i klapa.
          I nagle dokonuje sie przemiana -wszystkie żony są idealne, małżeństwo jeszcze
          bardziej - a te trzecie sięgają po to, co im się nie należy.
          Nie miałam "problemu zdrady" w swoim domu, ale wiem na pewno, że nie
          pogłaskałabym mojego faceta po głowie : Mój biedaku, ten twój testosteron, a ta
          małpa to jeszcze wykorzystała? Ja jej pokaże!
          W dobrym małżeństwie nie ma miejsca dla kochanek. Skoki w bok to niestety inna
          sprawa..Nie wiem czy wybaczyłam zdradę, ale mam troche samokrytycyzmu i
          zdroworozsądkowego podejścia do życia i wiem,że mój śluby nie jest przy mnie
          uwięziony , a małżeństwo trzeba dbać.
        • Gość: aly Re: Do Renaty, Poli etc IP: 62.121.128.* 31.07.03, 09:24
          julla napisała:

          > Problem 'kochanek' to problem kobiet, które najczęściej jak kołek rozporowy
          > wciskają sie w dobrze funkcjonujące małżeństwo i usiłują wszystko sprowadzić
          do> swojego mianownika.

          nie ma "dobrze funkcjonujacego malzenstwa" tak gdzie sa kochanki/kochankowie.
          malzenstwo zawieraja dorosli ludzie odpowiedzialni za swoje czyny -
          usprawiedliwieniem ma byc "to ta lafiryndra go zbalamucila" ? a biedny malzonek
          to niby co robil wtedy?
          • julla Re: Do Renaty, Poli etc 31.07.03, 09:40
            Gość portalu: aly napisał(a):

            > nie ma "dobrze funkcjonujacego malzenstwa" tak gdzie sa kochanki/kochankowie.
            > malzenstwo zawieraja dorosli ludzie odpowiedzialni za swoje czyny -
            > usprawiedliwieniem ma byc "to ta lafiryndra go zbalamucila" ? a biedny
            malzonek
            >
            > to niby co robil wtedy?
            ***
            Nie usprawiedliwiam facetów, ale zdaje się się że mowimy teraz konkretnie
            o 'kochankach', jeśli będzie watek o zdradzajacych facetach, to może się też
            wypowiem i nie będę wtedy opowiadać o kochankach.
            Poza tym małżeństwa oczywiście nigdy nie są idealne, sa tylko lepsze i gorsze,
            przeżywają swoje wzloty i upadki, rózne kryzysy. Jednak jeśli ludzie są w
            stanie siebie tolerować na codzień to generalnie jest im dobrze ze soba w
            dłuższej perspektywie. Zabijać może niekiedy nuda i rutyna i wtedy robi sie
            podatny grunt dla 'skokow w bok'. Często nie ma to nic wspólnego z tym, że w
            małżeństwie źle się działo, nie rozmawiano ze sobą etc. Po prostu małżonek
            zakocha sie w innej kobiecie, i na pewno nie jest to zawsze wina żony.


      • Gość: renata Re: Do Renaty, Poli etc IP: *.ath.spark.net.gr 31.07.03, 18:29
        Gość portalu: p napisał(a):


        Gdybys przeczytał(a) uwaznie to co napisałam to doczytałbyś się, ze nie jestem
        zwolenniczka trwania w małżeństwie za WSZELKA cene i bez wzgledu na wsyzstko.
        Jesli sie nie da byc razem to lepiej byc osobno. Ale ja odpowiedzialam na post
        Upartej (bodajze). Pisze ona, ze wszystko zaczelo sie od GORACEGO ROMANSU.
        Goracego tak bardzo, ze postanowili dla tego goraca rozbic swoje zwiazki. Nie
        ma tam ani slowa o tym, ze w tych malzenstwach byly patologie. Ja to sobie
        wyobrazam tak, ze spotkal facet laske ktora spowodowala mu wrzenie w żyłach i
        z wzajemnoscia, a zona/maz juz sie troche przejedli i z powodu tej goraczki
        zapomnieli o bozym swiecie. I to jest dla mnie nie do przyjecia bo to jest
        wybor niesprawiedliwy, bardzo egoistyczny. Dorosli ludzie, zwlaszcza chodzi mi
        o tego faceta uznaja, ze jego bycie z kochanka jest wazniejsze niz bycie jego
        dziecka z nim. Nie moge tego zrozumiec. Jego dziecko tak samo, a moze bardziej
        potrzebuje ojca niz tego mezczyzny potrzebuje kochanka. Poza tym w ogole
        uwazam, ze skoro ktos zaklada rodzine to powinien wziac pod uwage to, ze nie
        zawsze bedzie w malzenstwie goraco, nie zawsze bedzie namietnosc, ale to nie
        jest najwazniejsze. Trzeba umiec wybierac co jest naprawde wazne. Krzywda
        dziecka to jest cos na co mi sie noz w kieszeni otwiera. A krzywda dziecka
        jest zarowno tkwienie w patologicznych rodzinach jak i rozwody z powodu
        goracego romansu. Jest to dla mnie po prsotu obrzydliwy egoizm.
        • olek_m Re: Do Renaty, Poli etc 02.08.03, 21:19
          Gość portalu: renata napisał(a):
          > Upartej (bodajze). Pisze ona, ze wszystko zaczelo sie od GORACEGO ROMANSU.
          > Goracego tak bardzo, ze postanowili dla tego goraca rozbic swoje zwiazki. Nie

          Jeden goracy romans i juz mozna spokojnie umierac!

          > ma tam ani slowa o tym, ze w tych malzenstwach byly patologie. Ja to sobie
          > wyobrazam tak, ze spotkal facet laske ktora spowodowala mu wrzenie w żyłach i
          > z wzajemnoscia, a zona/maz juz sie troche przejedli i z powodu tej goraczki
          > zapomnieli o bozym swiecie.

          A ja uwazam za niesprwiedliwe, ze po 10 latach malzenstwa maz i zona leza kolo
          siebie w lozku jak kloda. Mezczyzna ma swoje potrzeby. Jesli instytucja
          malzenstwa ich nie rozwiazuje, to albo zmienic instytsucje albo.... zyc jak
          wszyscy.

          <I to jest dla mnie nie do przyjecia bo to jest
          < wybor niesprawiedliwy, bardzo egoistyczny.

          Milosc jest domena swego rodzaju egoizmu. Bo nie mozna byc z kims kogos ie nie
          kocha, nawet jak sie jest bardzo altruistyczny.

          I powiem Ci wiecej, facet nawet nie moze udawac orgazmow!!
          • Gość: lola Re: Do Renaty, Poli etc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.03, 17:22
            To ze kobieta lezy jak kłoda to WINA FACETA, po prostu jest do bani i tyle.
        • Gość: p Re: Do Renaty, Poli etc IP: *.szczecin.pl 04.08.03, 12:42
          Nie chciałam Cię urazić tylko polemizować. Podeszłam do tego szerzej, bo
          często "ta trzecia" zjawia się w sposób, rzekłabym, naturalny, kiedy związek
          się sypie nie od dziś. Wtedy kochanka jest idealnym kozłem ofiarnym. Zwłaszcza,
          kiedy w tym wszystkim jest dziecko. Smutne, że te, jak to określiłaś -
          patologiczne sytuacje nie należą do rzadkich.
    • Gość: bytula Re: Romans z żonatym? IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.03, 09:22
      dla mnie taka co sypie z żonatym to dziwka i koniec. Uchowaj mnie Boże przed
      takimi koleżankami i oczywiście przed tymi durnymi facetami co uwielbiają
      kręcić na boku. Kłamstwa które tacy faceci serwują kobietom na prawdę potrafią
      mnie zadziwić.
    • Gość: Aisza to wybór świadomy IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 31.07.03, 10:19
      Uważam, że nagłe miłości, zauroczenia, nad którymi nie da się zapanować,
      obezwładniające uczucia itd. to historie z przedziału wiekowego 13-19 lat
      (mniej więcej).
      Natomiast wpakowanie się w romans gdy jedno z dwojga lub oboje już tkwia w
      takim związku to sprawa woli, świadomości, chęci i planowania.
      Nie wierzę, że można być z facetem kilka miesięcy i nie przeczuwać nawet, że
      jest w związku - to samookłamywanie się, poza tym mężczyźni nie potrafią az tak
      kombinować, nie mówiąc o tym, że normalny, odpowiedzialny człowiek zanim wpuści
      kogos do swojego łózka i zycia powinien sprawdzić z kim ma doczynienia :-)... a
      jesli tego nie robi, to PRZECZUWA, ŻE CZEGOŚ NIE CHCE WIEDZIEĆ.
      W takich związkach poczatkowo musiała zajść jedna z możliwości:
      1. A uwodzi - B chce byc uwodzone, więc PODEJMUJE GRĘ (lub odwrotnie)
      2. A uwodzi i B uwodzi więc OBOJE PODEJMUJA GRĘ
      3. A i B biernie pozwalają aby sprawy potoczyły się swoim trybem - a wtedy
      toczą się zgodnie z ZASADĄ ZACHOWANIA GATUNKU, a więc wszystko zmierza do
      kopulacji i prokreacji
      NIE MA INNYCH WARIANTÓW!
      Jestem w związku bez względu na dobre i złe chwile. Czasem wyję z nudów i
      poczucia przemijania bez sensu, czasem płacze ze wzruzenia i poczucia
      szczęścia. I nie wdaję się w żadne gry niebezpieczne dla związku, czyli: nie
      spotykam sie z męskimi przyjaciółmi w nastrojowych knajpkach, nie wysłuchuję
      męskich żalów nad potwornościami ich partnerek, nie pakuje sie w dwuznaczne
      sytuacje (delegacje, podrózę, kolacyjki, pilne projekty itd itp) ... I nie
      dlatego, że jestem taka święta, ale własnie dlatego, że święta nie jestem i
      wiem, że okoliczności sprzyjają romansom, ale na okoliczności wpływ maja ludzie
      A
      • aguszak Myślę, że Aisza ma zupełną rację :) 31.07.03, 10:39
        To samo mniej więcej napisałam w innym wątku, w którym forumowiczka nawołuje:
        pomóżcie, bo nie wiem jak to się rozwinie, a niedługo nie będę miała na to
        wpływu... Kurcze, myślę więc jestem, czyż nie tak? Dorośli ludzie świadomie
        pakują sie w takie układy.
        Pomijam etap początkowy romansu, kiedy oboje idą do łóżka nic o sobie nie
        wiedząc, a facet, czy babka zdejmują na tę okoliczność obrączkę, żeby
        zamaskować małżeństwo - choć sama sytuacja świadczy o tendencji do szukania
        przygód i zarazem guza...
        • Gość: Xanatos Re: Myślę, że Aisza ma zupełną rację :) IP: 195.92.39.* 31.07.03, 10:44
          Myślę, że Aisza ma zupełną rację :)


          - jak zwykle ma rację. Nuuuda ;)))
          • Gość: Aisza do Xanatosa IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 31.07.03, 10:49
            czy ja jestem taka nuuudna, czy tylko sie wmąąąądrzam :-( ???
            • Gość: Xanatos Re: do Xanatosa IP: 195.92.39.* 31.07.03, 10:51
              Gość portalu: Aisza napisał(a):

              > czy ja jestem taka nuuudna, czy tylko sie wmąąąądrzam :-( ???


              Ależ Aiszu jesteś jedną z najmądrzejszych kobiet jakich nie znam :)))
              • Gość: Aisza Re: do Xanatosa IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 31.07.03, 10:56
                no popatrz jaki komplement :-)))
                i brzmi całkiem podobnie jak ten najbardziej patetyczny z ust męża (mojego):
                "Jesteś najpiękniejsza ze wszystkich ... moich żon!"
                • Gość: Xanatos Re: do Xanatosa IP: 195.92.39.* 31.07.03, 11:00
                  Gość portalu: Aisza napisał(a):

                  > no popatrz jaki komplement :-)))
                  > i brzmi całkiem podobnie jak ten najbardziej patetyczny z ust męża (mojego):
                  > "Jesteś najpiękniejsza ze wszystkich ... moich żon!"


                  A gdzie żyjesz? Gdzieś w Azji, Afryce a On jest sułtanem? Islam i te rzeczy? :))
                  • Gość: Aisza Re: do Xanatosa IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 31.07.03, 11:13
                    ach...gdyby tak było, miałabym przynajmniej powód do dumy ...
                    ale niestety szay Lecholand, Piastoland ew. Millercountry
                    a na dodatek żadnych innych wczesniej nie było
      • Gość: limmonka Re: to wybór świadomy IP: 195.245.213.* 03.08.03, 14:17
        Tak Aiszo, święte słowa i rady. Też uważam, że okazja czyni...zdradę. Myślę, że
        każdy miał okazję, a z niej nie skorzystał tylko dla dobra związku w którym
        trwa (mimo wspomnianej monotoni).Generalnie należy UNIKAĆ OKAZJI DO
        ZDRADY.pozdr.lim.
    • Gość: Barberitta Re: Romans z żonatym? IP: 195.117.38.* 31.07.03, 12:31
      ... no cóż może jest fajnie, ale nie można takiego związku traktować poważnie.
      Prawda jest taka, że od samego początku jesteś na straconej pozycji...
      To takie kolejne doświadczenie życiowe, ale nie warte następnego razu...
      • macally Re: Romans z żonatym? 31.07.03, 23:46
        tak bylam i byla to moja druga polowa, nigdy go nie zapomne. ale bylismy juz
        uwiklani w zwiazki , dzieci, moze kiedys sie spotkamy?????????????
        • colma Re: Romans z żonatym? 01.08.03, 01:46
          Niestety tak.To był mój pierwszy facet,ktory umiejetnie uwodził nowicjuszke,a o
          tym ,ze ma zone,ale oczywiscie sie nie układa wspomnial po paru tygodniach
          znajomosci mimochodem .Wtedy bylam juz mocno "zauroczona "
          To było ładnych pare lat temu , wydawalo mi sie ,ze jest dla mnie wszystkim i
          gotowa bylam uciec z nim gdziekolwiek .Skonczylo sie szybko i burzliwie
          (telefony z grozbami od jego slubnej ,od mamusi ,itp...).
          Osobiscie po tym doswiadczeniu jestem skutecznie wyleczona z kontaktow z
          zonatymi .I musze czesto zaciskac zeby,bo zwlaszcza w pracy ,w wiekszosci w
          meskim gronie sytuacje i atmosfera temu sprzyjaja .
          Ostatnio zonaty kolega ,ktory zaczal robic podchody po jednej z firmowych
          imprez ,na moje zbulwersowanie odparl,ze owszem zone ma,ale "az takim
          fanatykiem malzenstwa nie jest ".(!)
    • lalka74 Re: Romans z żonatym? 01.08.03, 10:31
      "Ona juz wie,
      juz zna te historie,
      ze zona go nie rozumie,
      ze wcale ze soba nie spia...
      ona na pamiec to umie..."

      polecam uwadze
    • luiza-w-ogrodzie Re: Romans z żonatym? 01.08.03, 10:47
      romans z zonatym? czyscie na glowe upadly?

      Ktos, kto ma zone a spotyka sie z inna kobieta to nie jest material ani na
      przyjaciela, ani na kochanka, chyba, ze uprawiacie sport zwany "one-hight
      stand". Czlowiek, ktory jest w zwiazku z kobieta a rozglada sie za innymi jest
      nielojalny i nie wzbudza zaufania. To, co zrobil zonie, moze zrobic i nastepnej
      pani. Zazwyczaj stosuje jedna z trzech taktyk:
      1. oklamuje zone
      2. oklamuje kochanke
      3. oklamuje obie

      Zonatych naley trzymac z dala - coz to, nie ma na swiecie fajnych samotnych
      mezczyzn? W koncu rodzi sie ich wiecej niz kobiet!

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
      • Gość: X Re: Romans z żonatym? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.08.03, 11:26

        >
        > Zonatych naley trzymac z dala - coz to, nie ma na swiecie fajnych samotnych
        > mezczyzn? W koncu rodzi sie ich wiecej niz kobiet!
        >
        >chyba masz nieświeże informacje - w Polsce jest niż demograficzny FACETÓW
        > ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((&ord
        > m;>¸.
        > .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`
        > ·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
      • Gość: mika Re: Romans z żonatym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.03, 13:15
        Nie zgadzam sie. Na kochanka zonaty jest IDEALNY. Nie wygada, bo jemu tez
        zalezy na dyskrecji, nie meczy, zebys odeszla od meza, bardziej sie stara, bo
        wie, ze ma konkurencje. Mam juz 3-go i bardzo sobie chwale.
        • megxx Re: Dobre 05.08.03, 17:06
          A czy idąc tym tropem kochanka też powinna mieć męża? Nie wygada, nie będzie
          zawracać zbytnio głowy, bo do domu musi wrócic, coś ugotować, czy takie tam...
          A przecież nie ma problemu dla zdradzanych, dopóki romans się nie wyda lub nie
          popssuje. Wtedy może jakieś żale, złośliwości wg przysłowia dwie miłości
          dogryzą się aż do kości.
    • Gość: miłka Do wszystkich kochanek IP: *.chello.pl 03.08.03, 18:05
      Wasze morale dziewczyny pozostawia wiele do życzenia. Dlaczego robicie to innym
      kobietom? Przecież same jesteście kobietami. Wystarczy postawić się w sytuacji
      żony. Wszystkie wasze usprawiedliwienia sa g...no warte. To tylko
      racjonalizacje dla lepszego samopoczucia. Mdli mnie kiedy czytam te wywody, że
      jakoby w małżeństwie się tym panom nie układa, to szukają przygód na boku. Tyle
      w tym prawdy, co w propagandzie władzy ludowej. Jak się komuś nie układa w
      małżeństwie to idzie na terapię, albo się rozwodzi, a nie szuka kochanki i
      kłamie w domu ( chyba że jest mędą). Najpierw powinien być rozwód, a potem
      szukanie drugiego partnera.
      Tylko tak jest uczciwie. Wszystko inne to mydlenie oczu.
      Oczywiście faceci, którzy zdradzają to tylko napluć na nich. Nawert odzywać się
      nie warto.
      • Gość: Teresa Re: Do wszystkich kochanek IP: *.devs.ac-net.pl 03.08.03, 21:02
        nic dodac, nic ujac.... samo sedno
        podpisuje sie pod tym obiema rekami
        pozdrawiam autorke
        • Gość: Rachele Re: Do wszystkich kochanek IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.08.03, 22:10
          ..na dobry poczatek wyjasnienie: zona to prawnie ustanowiony garkotluk,maszyna
          do prokreacji,kuchta i sluzaca...kochanka jak sama nazwa wskazuje to kobieta
          kochana zwana potocznie "kurwa rozbijajaca szczesliwe malzenstwa" rozbija
          malzenstwo a tak naprawde to po ryju to bic chlopa bo to on jest w zwiazku z
          jakims zasmarkanym brudasem w papilotach i wiecznie niedomyta cipa...wiec
          drogie panie maz ktory idzie za inna szuka tego czego nie ma pod wlasna
          pierzyna,w kuchni i na codzien.I na koniec mile panie ,sponiewierane i
          porzucone zony jedyne co wam pozostaje to byc lepsze od kochanek a to jestna
          droga ny stac sie kochanka dla wlasnego meza..jasne ze i wiek ma tu znaczenie
          bo kochanka to zwykle jedrne i mlode cialo ze sztywna i ciasna cipa...zdrowymi
          zebami i konska wytrzymaloscia na trudy conocnego jebania....a biedne
          zdradzane to wyleniale nadbrzusza,..obwisle ,poorane cycki siegajace pepka
          wieczny smrod i chlupot wydobywajacy sie z rozmamlanej dziury...
          • Gość: Teresa Re: Do wszystkich kochanek IP: *.devs.ac-net.pl 03.08.03, 22:43
            niech zgadne: kazdy sadzi po sobie!!
            a ten jezyk... sama kultura tfu!
            • olek_m Moze dosadne, ale nic dodac nic ujac! 04.08.03, 01:09

      • olek_m Re: Do wszystkich kochanek 04.08.03, 01:06
        Gość portalu: miłka napisał(a):

        > Wasze morale dziewczyny pozostawia wiele do życzenia. Dlaczego robicie to
        innym kobietom?
        Proste. Jest sie odpowiedzialnym za wlasne zycie a nie za szczescie cudze.
        >Przecież same jesteście kobietami.
        Kobiety sa konkurentkami. Nie ma solidarnosci kobiecej, nie bylo i nie bedzie.
        >Wystarczy postawić się w sytuacji żony.
        A dlaczego mialyby sie stawiac w sytuacji kobiety, ktorej nie znaja?
        >Wszystkie wasze usprawiedliwienia sa g...no warte. To tylko
        > racjonalizacje dla lepszego samopoczucia.
        Nie, to prosta analiza faktow.

        >Mdli mnie kiedy czytam te wywody, że
        > jakoby w małżeństwie się tym panom nie układa, to szukają przygód na boku.
        > Jak się komuś nie układa w małżeństwie to idzie na terapię, albo się
        >rozwodzi,
        Dziewczynko, zycie przed toba!
        >a nie szuka kochanki i
        > kłamie w domu
        Czy kobieta jest w stanie przyjac prawde??
        >Najpierw powinien być rozwód, a potem szukanie drugiego partnera.
        Moze powinien, ale nie jest.
        > Tylko tak jest uczciwie. Wszystko inne to mydlenie oczu.
        Bo ja wiem? W tym nie ma uczciwosci. Gdybym mial kobiete w domu, z ktora nie
        czuje sie spelniony a spotkalbym kogos z ktorym bylbym szczesliwy, dla jakiej
        utopii odbierac sobie te ofrobine szczescia.
        > Oczywiście faceci, którzy zdradzają to tylko napluć na nich. Nawert odzywać
        >się nie warto.
        Tak sie mowi. Ale miec 2 kobiety do lozka, to chyba lepiej niu jedna?

        Zamiast oceniac, staraj sie zastanowic jak funkcjonuje realne zycie.
        • Gość: miłka A ty jak zwykle swoje. IP: *.chello.pl 04.08.03, 19:16
          olek_m napisał:

          > Dziewczynko, zycie przed toba!

          Chamstwo jak tylko się odezwiesz. Nie mam zamiaru z tobą gadać.
          • Gość: miłka I jeszcze jedno. IP: *.chello.pl 04.08.03, 19:38
            Z tego co piszesz dzieciaku, widzę, że są to dla ciebie tematy na razie
            abstrakcyjne. Jak wydoroślejesz i coś przeżyjesz to się zgłoś.
      • droga66 Re: Do miłki 04.08.03, 06:42
        Gość portalu: miłka napisał(a):

        > Oczywiście faceci, którzy zdradzają to tylko napluć na nich. Nawert odzywać
        się
        >
        > nie warto.

        Masz takie samo zdanie o kobietach ktore zdradzają, czy to tylko tak wybióczo -
        wobec mezczyzn jedynie ?
        • Gość: miłka Re: Do miłki IP: *.chello.pl 04.08.03, 19:19
          droga66 napisał:

          > Masz takie samo zdanie o kobietach ktore zdradzają, czy to tylko tak
          wybióczo -
          > wobec mezczyzn jedynie ?

          Pisałam na temat. Oczywiście, że takie samo.
    • salomonowe_gacie Re: Romans z żonatym? 04.08.03, 07:51
      Gość portalu: julia napisał(a):

      > Czytam wypowiedzi forumowiczek na powyższy temat /zresztą niezbyt
      > pochlebne/i interesuje mnie ile dziewczyn jest lub było w związku z żonatymi
      > mężczyznami? Wpisujcie się proszę. Chciałabym poznać masowość tego zjawiska
      > i wasze zdanie na ten temat.
      > PS wpisuję się pierwsza - przyznaję się bez bicia do związku z żonatym
      > mężczyzną...


      Te co sa z zonatymi. Pamietajcie o prawie karmy. Wspomniana jest w kazdej
      religii. Wasi mezowie tez beda mieli kochanki.
      • Gość: agna Re: Romans z żonatym? IP: *.*.*.* 04.08.03, 10:05
        Mnie osobiście zastanawia nienawiść kochanek do żon. Wiem to po kochance mojego
        męża. Ona mnie nienawidziła a dlaczego? dlatego że byłam pierwsza?, doprawdy
        nie wiem. Może tylko dlatego że jestem żoną włąśnie jego??
        Twierdziła np.ze trzymam sie kurczowo mojego męża?!?!No tak pewno jak pojawił
        się ktoś "lepszy ode mnie" to powinnam szybko i pokryjomu spakować się i zeby
        mnie więcej nie widzieli ani o mnie nie słyszeli.
        • Gość: p Re: Romans z żonatym? IP: *.szczecin.pl 04.08.03, 12:53
          Pali ich zazdrość, że tak naprawde nigdy nie odnajdą swojego miejsca w nowym
          związku. Nienawidzą żony za to, że w głębi duszy znienawidziły..siebie.
        • Gość: miłka Re: Romans z żonatym? IP: *.chello.pl 04.08.03, 19:10
          Gość portalu: agna napisał(a):

          > Mnie osobiście zastanawia nienawiść kochanek do żon.

          Są wściekłe, że miejsce już zajęte. Ale poważnie, nienawiść to wygodna obrona
          przed wyrzutami sumienia i dylematami moralnymi.

Pełna wersja