Kochane pomóżcie!

20.11.07, 10:18
Niedługo chrzest bratanka mojego partnera.Jesteśmy razem od 17-stu lat.Jego
brat poprosił go o zostanie chrzestnym dla jego dziecka,poprosił podczas
odwiedzin mojego ,,miłego''u niego w domu.Dzwonił do mojego partnera na
komórkę,nie na domowy nr.Słuchajcie nie wiem jak mam się zachować,rodzice
dziecka nie zaprosili mnie na ten chrzest,nie zadzwonili ani nie przysłali
żadnego zaproszenia.We wszystko angażuje się emocjonalnie matka mojego
partnera.Wydzwania do mnie,żebym doprowadziła do tego aby mój przyjaciel się
wyspowiadał,że to moja duża rola.Nawet niedawno zasugerowała aby do momentu
chrzcin mój partner przeprowadził się do niej,no bo jak przystąpi do komunii
kiedy żyje ze mną w związku nieformalnym.Dostaje natłoku myśli,nie wydaje mi
się abym była tam chciana,przynajmniej ja tak odbieram takie zachowanie.Czy
muszę jechać na ten chrzest tylko dlatego,że mój przyjaciel zostanie
chrzestnym? Czy za dużo oczekuję i jestem przewrażliwiona,myśląc,że w takim
przypadku powinno się wysłać jakieś zaproszenie lub chociaż przedzwonić na
domowy nr i zaprosić również i mnie i mojego 16-sto letniego syna(który jest z
kolei chrześniakiem brata mojego partnera).Kochani cóż o tym myślicie...
    • kozica111 Re: Kochane pomóżcie! 20.11.07, 10:25
      No...dali Ci jasno do zrozuimienia co o Tobie myślą...
      Według mnie Twoj przyjaciel powinien odmowic jezeli Ty nie
      zostaniesz zaproszona, idac sam daje do zrozumienia ze mysli tak
      samo o Tobie jak cala reszta świetej rodzinki. Ewentualnie isc tylko
      do kosciola a zignorowac uroczystosc po.
      • malgosia403 Re: Kochane pomóżcie! 20.11.07, 10:34
        Wiesz,mój partner już się zgodził,zresztą wydaje mi się,że dla niego to będzie
        naturalne ,że mam jechać z nim,dlatego nic nie mówi.A rodzinka cały czas tak
        mnie w sumie traktuje.Matka mojego partnera jeszcze do niedawna usilnie
        namawiała mnie do składania papierów o unieważnienie mojego 1-szego
        małżeństwa.Tak się cieszyłam,że myśli o nas.A tu guzik z mojej radości...potem
        okazało się,że mój partner ma zostać świadkiem na ślubie brata no i chrzestnym,a
        dlatego nalegała na nasz ślub kościelny żeby wszystko było po ,,bożemu''-tak mi
        to zakomunikowała.Wiesz,rodzice mojego partnera nie byli nawet na chrzcie
        naszego syna,no może dlatego też jestem tak rozżalona.Do kościoła może i bym
        podeszła lecz to zbyt daleko od mojego miejsca zamieszkania.
    • mala_mee Re: Kochane pomóżcie! 20.11.07, 10:27
      A czy obgadałaś to ze swoim partnerem?? Czy pytałaś się czy Ty
      również jedziesz?
      Moim zdaniem dzwonienie na ten czy inny telefon jest bez różnicy,
      wystarczy, że powiedzieli, że macie przyjechac wszyscy.. Tylko czy
      tak powiedzieli??
      • malgosia403 Re: Kochane pomóżcie! 20.11.07, 10:37
        Hmmm,nikt mi nie powiedział,że mamy przyjechać wszyscy.No właśnie tu tkwi
        sęk.Kurcze,ten brat jak dzwonił do mojego to zapraszał go wtedy na swoje
        urodziny i właśnie wtedy poprosił go o zostanie chrzestnym.
        • mala_mee Re: Kochane pomóżcie! 20.11.07, 10:43
          Jak dla mnie sęk tkwi w braku komunikacji.
          Przemilczenie waznych spraw do niczego dobrego nie prowadzi a
          jedynie do nawarstwiania się Twojego żalu.
    • trypel Re: Kochane pomóżcie! 20.11.07, 10:28
      w tej sytuacji powinien odmówic. Jasno i zdecydowanie. I powiedziec dlaczego.
      Chyba że dla niego to nie jest problem... wtedy Ty masz zgryza co o tym myślec
      • malgosia403 Re: Kochane pomóżcie! 20.11.07, 10:41
        Starałam się jasno dać do zrozumienia mojemu o co mi w tym wszystkim chodzi,że
        mi przykro,że jego brat powinien nauczyć się pewnych zasad.Usłyszałam,że jestem
        mściwa,że zionę jadem...i skończyłam dyskusję.Niedawno prosił mnie o kupno
        czegoś na chrzest,w sumie mogę coś kupić lecz tak mi jakoś dziwnie..
        • trypel Re: Kochane pomóżcie! 20.11.07, 10:44
          akurat jestem w takich sytuacjach zwolennikiem konkretnych chirurgicznych cięć
          :) żadnego owijania w bawełne i jasno i prosto - co przeszkadza i czego
          oczekujesz. Dla mnie sytuacja nie do zaakceptowania - traktują Cie jak obca
          osobe po tylu latach
    • modliszka24 Re: Kochane pomóżcie! 20.11.07, 15:06
      ja bym pojechała teraz są takie czasy że jak mówią wszystko wypada nawet
      zaprosić telefonicznie nie daj powodu żeby coś znowu gadali że masz muchy w
      nosie trochę luzu i bądz sobą
Pełna wersja