jak odejść z klasą ???

23.11.07, 21:48
Od dawna jestem w związku.Nie mieszkamy razem ale mnóstwo czasu
spedzamy a raczej spędzaliśmy razem. Duszę się ....Od pewnego czasu
mam dość. A były wielkie plany - wyznaczona data ślubu, jego dom w
remoncie, wybrany lokal na wesele itd. Ale ja już nie mogę. To chyba
nie ten facet. Cóż dwa dni temu - on jest na wyjeżdzie służbowym -
doszłam do wniosku,że nie tak ma wyglądać moje życie. Jesteśmy z
dwóch innych światów. Ach. Nieważne. Chće- muszę jesli chcę być
szczęsliwa i w zgodzie z sobą - odejść. Chcę to jednak zrobić na
poziomie.Jak mu to powiedzieć??? Boże to przecież tak trudne
powiedzieć komuś że już się nie chce z nim być. Powiedzieć komuś kto
Cię kocha nad życie i robi dla Ciebie wszystko że nie możesz z nim
być. Nie odchodze od niego dlatego że poznałam kogoś innego, nie.
Nie odchodze dlatego że mi wyrządził krzywdę lub był w stosunku do
mnie nie w porządku. Chce odejść bo czuję że to jednak nie to. Jak
zrobić to najdelikatniej. Poradzcie. We mnie jest za dużo emocji. Wy
spoglądacie na to bez emocji. Proszę.
    • cala_w_kwiatkach Re: jak odejść z klasą ??? 23.11.07, 21:51
      powiedz jemu dokladnie to co napisalas nam
    • diablica20 Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 16:25
      a moze mala przerwa by sie wam przydala....
      nie trzeba czasami konczyc wszytskiego...

      przemysl to ;]
      • simona1974 Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 16:53
        myślisz że to jakieś wyjscie z sytuacji??? Wydaje mi sie ze nasz
        związek jest bez szans :O(
    • jasno-niebieskaa Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 16:58
      Wiesz też byłam w zwiazku w ktorym bylo mi dobrze, ale bylam na
      dystans.Dopiero jak zostalam sama wiem ze bardzo bym chciala znow
      byc razem.Moze tak tez jest i z Toba? Niedoceniasz tego co masz?
      Zastanow sie dobrze zebys nie zalowala swojej decyzji
    • pieknaksiezniczka Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 18:00
      Wydaje mi sie ze podobnie poczul sie moj facet prawie rok temu.. Nie z klasa ale rozstal sie ze mna.. Potem byla telenowela i duzo mojego cierpienia.. obecnie znow jestesmy razem, popatrzylismy na siebie z dystansu i okazalo sie ze te dwa inne swiaty jednak moge ze soba wspolgrac ;) Wiec nigdy nic pewnego. Tez radzilabym powiedziec prawde i cala prawde, szczerze, otwarcie.. Porzucana strona na to zasluguje. Ja tego nie dostalam tak do konca :(
    • pawel1940 Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 19:56
      Na pewno porozmawiaj szczerze, w milej atmosferze...
      Ale tez daj przejac mu inicjatywe... Na pewno bedzie chcial sie temu
      przeciwstawic, przekonywac Cie, bedzie sie staral... Pozwol mu na to. Mysle, ze
      na to zasluguje, zebys mu dala szanse... Bardzo czesto okazuje sie, ze takie
      wlasnie chwile kryzysu sa podstawa do tego, aby spojrzec na zwiazek z nowej
      perspektywy. Cos w nim dopracowac. Jesli Wam sie uda to super. Jesli nie... To
      bedziesz wiedziala, ze sprobowaliscie. Dla niego to chyba tez bedzie wazne.

      A takie ostatnie ostatnie spotkanie... Osobiscie uwazam, ze jesli tylko jest to
      mozliwe warto rozstac sie w jakichs szczegolnych okolicznosciach... Restauracja
      moze nie, bo zwykle takie chwile nie sprzyjaja posilkom, ale jakas dobra
      kawiarnia, rozmowa, wspomnienia, kwiaty... Taki moment, ktory ma w sobie duzo
      ciepla, pozostanie pozytywnie w pamieci, a jednoczesnie jest juz ta chwila, gdy
      dwoje ludzi ma juz do siebie pewien dystans. Poczatek nowego etapu. No i...
      zawsze jest szansa, ze po takim czyms jednak do siebie wrocicie ;-).
      • misia12347 Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 20:28
        >Restauracja moze nie, bo zwykle takie chwile nie sprzyjaja
        > posilkom, ale jakas dobra kawiarnia

        Moim zdaniem kawiarnia to kiepski pomysł. Jesli moja miłość by ze
        mną zrywała to wolałabym, żebym nie musiała trzymać fasonu przed
        ludźmi.
        • pawel1940 Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 20:33
          Moze byc spacer, cokolwiek. Ale raczej atmosfera szczegolna i grunt bardziej
          neutralny niz u ktoregos w domu. A trzymanie fasonu... Ja postawilem sie troche
          w roli faceta, bo to o niego chodzilo, wiec mysle, ze nie bylby to az tak duzy
          problem z tym fasonem. A taki dodatkowy motywator bylby mysle dobry ;-).

          Gdyby jednak chodzilo o kobiete i wiedzialbym, ze jest bardzo wrazliwa to na
          pewno wtedy odpada.

          Ale bardziej chodzilo mi o pewna atmosfere wyjatkowosci, nie rozstawanie sie w
          klotni, unikaniem siebie... Ale o te kwiaty, wspolnie spedzony czas, spokojne
          porozmawianie, powspominanie, no po prostu tak milo... Zeby w pamiec zapadlo.

          To czy kawiarnia czy nie to juz detale, zalezy od wyczucia dwojga.
          • pawel1940 Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 20:59
            PS. Dodam jeszcze, ze autorka pytala o odejscie z klasa. No wiec podalem
            najbardziej klasowego odejscia jaki mi przyszedl do glowy.

            Praktyka w takich przypadkach jest mniej klasowa ;-).
            Ale na pewno rozstanie sie w przyjaznej atmosferze, po szczerej rozmowie bedzie
            wielkim sukcesem.
          • polla.k Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 21:00
            pawel1940 napisał:


            >
            > Gdyby jednak chodzilo o kobiete i wiedzialbym, ze jest bardzo wrazliwa to na
            > pewno wtedy odpada.
            >
            > Ale bardziej chodzilo mi o pewna atmosfere wyjatkowosci, nie rozstawanie sie w
            > klotni, unikaniem siebie... Ale o te kwiaty, wspolnie spedzony czas, spokojne
            > porozmawianie, powspominanie, no po prostu tak milo...

            Wiesz, w sytuacji, gdy zostawiasz kogoś, kto Cię kocha, kto pewnie cały czas ma
            nadzieję, że zmienisz zdanie, takie "szczególne okoliczności, wspominanie" to po
            prostu dręczenie, przynajmniej ja tak bym to czuła.
            >
            > To czy kawiarnia czy nie to juz detale, zalezy od wyczucia dwojga.
            • pawel1940 Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 21:09
              > Wiesz, w sytuacji, gdy zostawiasz kogoś, kto Cię kocha, kto pewnie cały czas ma
              > nadzieję, że zmienisz zdanie, takie "szczególne okoliczności, wspominanie" to p
              > o
              > prostu dręczenie, przynajmniej ja tak bym to czuła.

              A ja uwazam, ze jemu nalezy sie jeszcze to, by umozliwic mu walke. Moze wlasnie
              ta rozmowa sprawi, ze uda im sie poprawic cos w tym zwiazku?

              Dlaczego to jedna strona ma podejmowac te decyzje w przekonaniu, ze to jedyna
              mozliwosc, podczas, gdy wspolnie mogliby cos naprawic? Moze sie nie uda, ale
              wtedy wspolnie dojda do takiego wniosku.

              Nie wiem, dla mnie mniejszym dreczeniem bylaby mozliwosc otrzymania szansy niz
              zakomunikowanie "koniec, podjelam te decyzje sama, Tobie nic do tego".
              • polla.k Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 21:13
                Ty zakładasz jeszcze walkę, ja już nie :)
                • pawel1940 Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 21:14
                  > Ty zakładasz jeszcze walkę, ja już nie :)

                  No tak, ale ja mam wrazenie, ze autorka watku nie zalozyla tej walki w ogole ;-).
                  • polla.k Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 21:16
                    autorka wątku założyła,że to koniec i kropka...czasami tak też bywa
                    • pawel1940 Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 21:16
                      I uwazasz, ze to fair z jej strony?
            • pawel1940 Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 21:13
              Poza tym troche bardziej mialem na mysli to, ze to on jako ta osoba
              "skrzywdzona" wyjdzie z inicjatywa takiego zakonczenia. Nie, ze ta druga osoba
              tak chce skonczyc. Dla mnie to nie dreczenie, ale taki sygnal "rozumiem Cie,
              przykro mi, ale zakonczmy to ladnie". Daje on tej drugiej stronie (tej, ktora
              zrywa) tez taka informacje, ze udalo sie to zrobic w cywilizowany sposob. Mnie
              sie taki scenariusz sie bardzo podoba.

              Ale powtorze, z taka inicjatywa wychodzi strona skrzywdzona. Byc moze stad to
              nieporozumienie i wniosek o "dreczeniu".
              • polla.k Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 21:18
                Jeśli chodzi o rozmowę, szczerą rozmowę - to przyznam Ci rację :) Ale kolacja,
                szczególne okoliczności? Nie, raczej spokój.
                • pawel1940 Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 21:19
                  No, ale ja pisalem od poczatku, ze kolacja odpada :-).

                  Ale kwiaty dla mnie obowiazkowe. Mily spacer... Kawiarnia faktycznie
                  kontrowersyjna, wiec zalezy.

                  No gdzie Twoj romantyzm? :>
                  • polla.k Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 21:25
                    pawel1940 napisał:

                    >
                    > No gdzie Twoj romantyzm? :>

                    W rozważanej sytuacji to byłby romantyzm tragiczny. Wiesz, byłam kiedyś w
                    podobnej sytuacji...więcej nie chcę.
                    • pawel1940 Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 21:29
                      Naprawde nie chcialabys sie rozstac rozmawiajac, wyjasniajac sobie rozne rzeczy,
                      w trakcie milego spaceru, otrzymac od drugiej strony pieknego bukietu kwiatow na
                      pozegnanie?

                      Ja juz na rozne sposoby konczylem zwiazki i naprawde nie wspominam dobrze tych
                      zakonczen, gdzie wlasnie wszystko konczy sie nagle, sucho, czesto w jakichs
                      dodatkowych dziwnych okolicznosciach. Pozostaje po tym duzo pytan, duzo
                      watpliwosci, duzo oskarzen, duzo pretencji, ktore przeslaniaja caly czesto ladny
                      zwiazek.

                      Nie wiem, ale ja tam niestety prawie zawsze mam pecha konczyc bez klasy ;-).
                      • polla.k Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 21:32
                        Rozmowa, wyjasnienie - tak,ale bez zbędnego przedłużania tortur. A ja miałam
                        pecha do tych, co konczyli bez klasy - cokolwiek ona tu znaczy :)
                        • pawel1940 Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 21:38
                          I naprawde, naprawde nie mialabys ochoty otrzymac kwiatow w ramach
                          podziekowania, jesli nie od razu to powiedzmy kilka dni pozniej, no tak, ze
                          dziekuje, byl to fantastyczny czas, ktory na zawsze bede cieplo wspominac, zycze
                          duzo szczescia, powodzenia itp.?

                          Szkoda, gdybym byl ta osoba, z ktora zerwano, bardzo chetnie zakonczylbym
                          zwiazek wyslaniem takich kwiatow, gdyby tylko dano mi sposobnosc do zakonczenia
                          zwiazku w przyjaznej atmosferze ;-).

                          >A ja miałam
                          > pecha do tych, co konczyli bez klasy - cokolwiek ona tu znaczy :)

                          No wlasnie, wlasnie, ale ja dokladnie tak samo, nic tylko sie podpisac ;-).

                          Ale w sumie to nie doszlismy do tego jak skonczyc z klasa :-). Bo to co dla
                          jednego bedzie klasa, dla drugiej okazuje sie bez ;-).
                          • polla.k Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 21:43
                            pawel1940 napisał:

                            > I naprawde, naprawde nie mialabys ochoty otrzymac kwiatow w ramach
                            > podziekowania, jesli nie od razu to powiedzmy kilka dni pozniej, no tak, ze
                            > dziekuje, byl to fantastyczny czas, ktory na zawsze bede cieplo wspominac, zycz
                            > e
                            > duzo szczescia, powodzenia itp.?

                            Naprawdę nie. Bo wiem, że w tym czasie byłabym strasznie rozżalona, zła,
                            załamana...a kwiaty pewnie wylądowałyby w koszu.
                            >

                            > >A ja miałam
                            > > pecha do tych, co konczyli bez klasy - cokolwiek ona tu znaczy :)
                            >
                            > No wlasnie, wlasnie, ale ja dokladnie tak samo, nic tylko sie podpisac ;-).
                            >
                            > Ale w sumie to nie doszlismy do tego jak skonczyc z klasa :-). Bo to co dla
                            > jednego bedzie klasa, dla drugiej okazuje sie bez ;-).

                            Dokładnie tak, myślę, że zakończenie związku, zwłaszcza jeśli decyzja o tym
                            zapada jednostronnie jest bardzo delikatną i indywidualną sprawą i nie ma na to
                            złotego przepisu.
                            • pawel1940 Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 21:46
                              To moze zacznijmy juz na poczatku, w trakcie, no kiedys, najlepiej w
                              romantycznych okolicznosciach ustalac... "Kochanie... ale jakbysmy sie tak
                              kiedys mieli rozstac... no wiesz, nie to, ze cos tam... Tak pytam... to jakbys
                              chciala/chcial to zrobic, zeby bylo z klasa?" :-).
                              • polla.k Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 21:49
                                To nie jest głupi pomysł. Tylko,wiesz rozmawiając o tym momencie, kiedy jest
                                cudownie, łatwo jest różne scenariusze wymyslac, bo twdy wydaje nam się, że
                                przeciez to nas i tak nigdy nie będzie dotyczyc, ale jak niestety przyjdzie co
                                do czego...emocje biorą górę i nie jest to już tak oczywiste.
                                • pawel1940 Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 21:53
                                  Niestety masz racje :-). Ale swoja droga, ciekawe jaka bylaby mina partnerki na
                                  tak postawione pytanie, na przyklad w cyklu rozmow po seksie ;-).

                                  To moze zmienmy dyskusje na "jak zerwac bez klasy", chyba bedzie mozna napisac
                                  wiecej ;-).
                                  • polla.k Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 21:55
                                    pawel1940 napisał:


                                    > To moze zmienmy dyskusje na "jak zerwac bez klasy", chyba bedzie mozna napisac
                                    > wiecej ;-).

                                    Zdajesz sobie sprawę jakie wpisy mogą się wtedy pojawic? :)
                                    • pawel1940 Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 21:57
                                      > Zdajesz sobie sprawę jakie wpisy mogą się wtedy pojawic? :)

                                      Ja tam chcac zachowac klase wobec swoich bylych bym milczal :-).
                                      • polla.k Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 21:59
                                        pawel1940 napisał:

                                        > > Zdajesz sobie sprawę jakie wpisy mogą się wtedy pojawic? :)
                                        >
                                        > Ja tam chcac zachowac klase wobec swoich bylych bym milczal :-).

                                        I chwała Ci za to :)
                            • pawel1940 Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 21:49
                              > Naprawdę nie. Bo wiem, że w tym czasie byłabym strasznie rozżalona, zła,
                              > załamana...a kwiaty pewnie wylądowałyby w koszu.

                              Coz, zawsze marzylo mi sie, zeby tak milo to zakonczyc. Oj takie idealistyczne
                              zludzenie ;-). Ale jak tak slucham to dochodze do przekonania, ze chyba jednak
                              zostanie to marzeniem i ze juz na zawsze bedzie jak zwykle :-). I ze szczytem
                              klasy bedzie, gdy brak jest u ktorejs ze stron powodow moralnych do zrywania.
                              • polla.k Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 21:54
                                Do ideału należy dążyc ;)
                                Ja mogę wypowiadac się tylko za siebie, bo znam siebie i wiem jak reaguję w
                                takich czy innych okolicznosciach, chociaż oczywiście nie jest tak, ze jestem
                                zaprogramowana jak cyborg i absolutnie przewidywalna :)) Wręcz przeciwnie,
                                wariatka jestem :))
          • leelo Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 22:02
            > Ale bardziej chodzilo mi o pewna atmosfere wyjatkowosci, nie rozstawanie sie w
            > klotni, unikaniem siebie... Ale o te kwiaty, wspolnie spedzony czas, spokojne
            > porozmawianie, powspominanie, no po prostu tak milo... Zeby w pamiec zapadlo.

            Zeby rozstanie było miłe i w pamieć zapadło? Takie rzeczy raczej chce sie
            zapomnieć, a nie zapamiętać.

            • pawel1940 Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 22:07
              > Zeby rozstanie było miłe i w pamieć zapadło? Takie rzeczy raczej chce sie
              > zapomnieć, a nie zapamiętać.

              Ale ja jestem sentymentalista, wole cieplo myslec o przeszlosci ;-).
              • polla.k Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 22:09
                Eeh, faktycznie niepoprawny jesteś. Czytając to co piszesz, powinnam chyba
                zmienic wpis w swojej wizytówce ;)
                • pawel1940 Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 22:14
                  Bez obawy, jestem z tego skutecznie i systematycznie leczony ;-).
                  • pawel1940 Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 22:15
                    Ale traktuje to jako komplement :-).
                    • polla.k Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 22:17
                      pawel1940 napisał:

                      > Ale traktuje to jako komplement :-).

                      Niech Ci będzie ;)
                  • polla.k Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 22:16
                    pawel1940 napisał:

                    > Bez obawy, jestem z tego skutecznie i systematycznie leczony ;-).

                    Nie daj się ;))
    • shirlie Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 20:43
      Dosyc trudna decyzja,wyslac sms,zadzwonic czy moze umowic sie na
      kolacje do restauracji i tam sobie powspominac a pozniej wyjasnic
      jemu pare rzeczy i ostatnim slowem powiedziec slowo " Odchodze,to
      juz koniec ".Kazdy ze scenariuszy jest najtrudniejszy dla osoby
      ktora chce odejsc poniewaz zabiera nadzieje drugiej osobie,powstaja
      dylematy ale rozumiem Cie poniewaz nie odpowiada Tobie styl zycia w
      jakim przyszloby Tobie z nim zyc.
    • hanka19841 Re: jak odejść z klasą ??? 24.11.07, 20:50
      Musisz wiedzieć ,czy chcesz odejść na zawsze, czy tylko
      odpoczać????!!!!
      Ja dokładnie rok temu zostawilam narzyczonego-gdybbyśmy byli razem,
      to już bym nie żyła,oczywiscie w przenśni!!!
      A obecnie jestem w cudnym związku z najwspanialszym człowiekiem na
      świecie,mogę oddychać:-)
      Powodzenia życzę i podjęcia slusznej decyzji!!!
      Aha,jak zostawialam mojego eks, to zaprosiłm go do mnie do domu i
      strasznie sie poryczalam i on tez, to bylo nie miłe.A płakalam, bo
      zdawałam sobie sprawe,ze zadaje jemu ogromny ból, był zapatrzony we
      mnie, zupełnie tak jak Ty piszesz o swoim partnerze.
    • yagiennka Robisz głupotę 24.11.07, 20:54
      Z tego co czytam tak naprawdę nie masz powodu żeby odejść. To są jakieś twoje
      emocje a nie przyczyna zewnętrzna. Więc działaj w sobie w środku a nie podejmuj
      takich radykalnych kroków. Miej swoje zainteresowania, nie żyj związkiem i tym
      facetem bo wtedy faktycznie można się udusić.
      • pawel1940 Re: Robisz głupotę 24.11.07, 20:56
        > Z tego co czytam tak naprawdę nie masz powodu żeby odejść. To są jakieś twoje
        > emocje a nie przyczyna zewnętrzna. Więc działaj w sobie w środku a nie podejmuj
        > takich radykalnych kroków. Miej swoje zainteresowania, nie żyj związkiem i tym
        > facetem bo wtedy faktycznie można się udusić.

        Tez sie zgadzam, ze to jeszcze nie czas na rozstanie.
        Ale mysle, ze niech porozmawiaja. Jesli cos w tym zwiazku moze byc lepiej, to
        jest to dobry moment, aby to zmienic.
      • fitter_c Re: Robisz głupotę 25.11.07, 11:18
        Yagienko, a jakie ty masz prawo mówić kobiecie, co ma robić? I to właśnie jej
        emocje są najważniejsze, a nie "przyczyny zewnętrzne". Tylko ona sama może
        zdecydować, bo to jest jej życie.

        A co do pytania simony, "jak to zrobić", to na podstawie mojego doświadczenia w
        byciu porzucanym, obawiam się że chęć zaoszczędzenia cierpień porzucanemu
        facetowi może mieć odwrotny skutek. Kiedy mnie porzucała kobieta, która była dla
        mnie najważniejsza na świecie, to tak bardzo nie chciała patrzeć na moje
        cierpienie, że postanowiła porzucić mnie przez zaniechanie: zaczęła mnie omijać
        i okropnie kręcić. Nadmierne owijanie w bawełnę może przedłużyć złudzenia, a tym
        samym cierpienia. Myślę, że za te dobre chwile, które razem spędziliście, należy
        się facetowi szczerość, czyli prawda o tym, co ty czujesz: nawet jeśli nie
        wiesz do końca, co czujesz, to możesz mu to powiedzieć. A jeśli czujesz, że go
        nie chcesz, to najuczciwsze będzie mu to jasno powiedzieć.
        • bellerofont.m Re: Robisz głupotę 25.11.07, 15:41
          > I to właśnie jej emocje są najważniejsze, a nie
          > "przyczyny zewnętrzne". Tylko ona sama może zdecydować,
          > bo to jest jej życie.

          Otóż to. "Przyczyny zewnętrzne" to jest ta sfera związku, nad którą się pracuje. A jej uczucia to jej uczucia. Fundament. Pisaniem, że to za mało, żeby myśleć o rozstaniu, można co najwyżej kobietę wpędzić w wyrzuty sumienia i myślenie, że może rzeczywiście czuje coś "niepoprawnego", skoro jej partner nie daje jej powodów do zakończenia związku, a ona chce to zrobić.

          Kiedy ktoś wstaje rano i patrząc na partnera czuje, że to nie do końca jest "moje miejsce", to jest czas na poważną refleksję. I takiej chyba autorka dokonała.

          Może niech kobieta spróbuje spojrzeć na to z innej strony i odpowiedzieć sobie na pytanie: co by było, gdyby on chciał odejść? Czy wyobraża sobie taką sytuację i czy gdzieś w środku nie poczułaby lekkiej ulgi, pomimo całego bólu, który oczywiście musi być w takiej sytuacji.
          • pawel1940 Re: Robisz głupotę 25.11.07, 15:53
            Wiesz, ja nie twierdze, ze to bardzo malo. Bo to bardzo duzo i to stanowi
            powazny moment do refleksji - tu sie zgodze.

            Ale moze ze zwiazkiem da sie jeszcze cos zrobic? Czesto przeciez wpada sie w
            jakas rutyne, myslac, ze obie strony czuja sie w niej komfortowo, gdy sie nie
            czuja. Ale czasem wystarczy pare szlifow. Glupio byloby konczyc zwiazek, gdy
            bylo sie blisko idealu, nie sadzisz?

            Niech nie ma zadnych wyrzutow, konczenie nieodpowiednich dla siebie zwiazkow to
            niestety normalna rzecz. Jesli juz bedzie zdecydowana to im bardziej stanowczo,
            ale szczerze i otwarcie, bez uciekania, to zrobi, tym lepiej.

            Ale wczesniej niech sie zastanowi czy zrobiono juz wszystko. Takie jest moje
            zdanie. Autorka po prostu zbyt niewiele napisala, aby wiedziec czy ma juz ten
            etap za soba czy nie, stad tez mysle sa rozne rady.
      • pieknaksiezniczka Re: Robisz głupotę 25.11.07, 14:51
        Jakby mnie facet zaprosil do naszej ulubionej knajpki, dal kwiaty i powiedzial ze to koniec.. to bym padla trupem.. Zbyt duza hustawka emocji od zachwytu (a moze sie oswiadczy.. do rabniecia lbem w beton z rozbiegu) Chyba nie chodzi o umilenie tej sytuacji ale zminimalizowanie bolu.. Niestety.

        Wg. mnie nie ma sensu "dawanie sobie czasu" takie "jestesmy razem ale nie do konca". U mnie przez rok byly proby ratowania. W koncu on DEFINITYWNIE zakonczyl. Musialam nauczyc sie byc sama i dopiero dzieki temu mozemy teraz byc szczesliwi. Gdyby powiedzial "zrobmy sobie przerwe" to ja bym tylko czekala na koniec przerwy i nic by sie we mnie nie zmienilo.

        Nie przekonujcie autorki to ratowania, wyglada na to ze ona potrzebuje oddechu. Moze doceni, bedzie chciala wrocic do niego. Ale jak zostanie i bedzie usilnie zlepiac to moze sie udusic i juz nawet nie bedzie chciala zakonczyc zwiazku z klasa.
        • pawel1940 Re: Robisz głupotę 25.11.07, 15:40
          > Jakby mnie facet zaprosil do naszej ulubionej knajpki, dal kwiaty i powiedzial
          > ze to koniec.. to bym padla trupem.. Zbyt duza hustawka emocji od zachwytu (a m
          > oze sie oswiadczy.. do rabniecia lbem w beton z rozbiegu) Chyba nie chodzi o um
          > ilenie tej sytuacji ale zminimalizowanie bolu.. Niestety.

          Nie zrozumialas. Chodzilo o sytuacje, w ktorej kobieta zrywa, facet wrecza
          kwiaty z wyrazami uszanowania decyzji, podziekowania. Tyle tytulem wyjasnienia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja