proszę o radę...

24.11.07, 21:13
u Mojego Ukochanego ostatnim czasem wykryto komórki nowotworowena podst.
histopatologii guza. Póki co nie odnaleziono przerzutów w obrebie głowy i
szyi. Wierzę, głęboko wierzę, że wszystko będzie dobrze... On się boi,
rozumiem go świetnie, sama bym się bała. Ciężko jest pzremówić osobie, żeby
starała się przyjąć bardziej optymistyczną postawę...

Ale do sedna... Boli mnie, gdy słysze, ze on nie chce, zebym ja sie martwiła,
ze wystarczy, ze jego rodzina sie martwi, on nie chce mnie tym obciążać, bo
nie wiadomo, co będzie... Ja tego nie potrafie słuchać już... Czy on nie
rozumie, że uczucia sie nie przekreśli? że zwiazek to być z sobą na dobre i na
złe... Kocham go i nawet najgorszy moment nie pozwoliłby mi zwątpić w to
uczucie...
Mamy siebie... na gorsze i lepsze dni... i jakakolwiek sytuacja nie powinna
tutaj być przeszkoda, a powinna wzmacniać... Jak ja mam mu wbić do głowy to,
ze ja nie potrafie go zostawić, ze nie chce by był sam, jak ja mam mu do
cholery uświadomić, że miłość to też odpowiedzialność, to też wsparcie, a
przede wszystkim jedność...
    • cala_w_kwiatkach Re: proszę o radę... 24.11.07, 21:19
      mnie sie wydaje ze on tak tylko mowi, wiadomo ze wolalby abys sie
      nie martwila z jego powodu ale na pewno w glebi serca sam sie boi i
      wierzy ze z nim zostaniesz; na pewno Twoja obecnosc dodaje mu sil;

      jestes mu potrzebna i oboje przeciez doskonale o tym wiecie
      • katja1987 Re: proszę o radę... 24.11.07, 21:25
        och ja przeciez go nie zostawie tak... Ale te jego słowa... Rozumiem, ze sie
        denerwuje, dziś chyba nie wytrzymał (w srode zaczyna mu sie radioterapia) ja
        chciałam go juz jakos racjonalnie przekonać, ze bedzie dobrze, bo nie bede tutaj
        jakis wyrazów współczucia odstawiała... wiec mu zaczęłam tłumaczyc spokojnie,
        jak ma sie podejście człowieka do jakiegokolwiek leczenia, ze przeciez nie mozna
        z góry zakładać najgorszego. Podniósł głos... Ma prawo do nerwów... Chciałabym
        być jeszcze silniejsza, szczególnie teraz
        • energia_slonca Re: proszę o radę... 24.11.07, 21:28
          Nie zwazaj na jego slowa,tylko po prostu przy nim badz,bo na pewno
          potrzebuje Cie teraz bardziej niz kiedykolwiek. To jest dla niego
          ekstremalna sytuacja, nerwy puszczaja,wiec jego slowa moga
          ranic...ale na pewno wierzy w to i pragnie tego,abys przy nim
          byla.Trzymam kciuki za Was oboje.
          • cala_w_kwiatkach Re: proszę o radę... 24.11.07, 21:32
            zgadzam sie z energia slonca,
            nerwy i niepewnosc kieruja jego slowami
            ma prawo sie bac
            zycze duzo wyrozumialosci i wytrwalosci, musisz byc opanowana to
            moze jemu tez sie udzieli spokoj
            wiem jak powazna choroba moze zmienic psychike i zachowanie czlowieka
            • katja1987 Re: proszę o radę... 24.11.07, 21:54
              dziękuję za te ciepłe słowa...

              Oby było jak najlepiej... Dzieli nas spora różnica wieku. Ja studiuję, kazdego
              weekendu albo ja albo on przyjeżdża. Ostatnio, gdy leżał w szpitalu dzwonił,
              cały czas dzwoni, chce rozmawiac, staram sie zajmowac go jakimis innymi
              tematami, zeby nie myślał, jakos czas organizować. Wierzę, że będzie dobrze...
              musi być! Póki co wyniki badań nie wykazały nic. Miał PET w środę, wyniki bedzie
              miał po niedzieli...
        • horpyna4 Re: proszę o radę... 25.11.07, 17:33
          Nie musisz przekonywać, że będzie dobrze. To bardzo oklepany frazes.
          Lepiej uświadomić sobie, że wszyscy jesteśmy śmiertelni, ale do końca
          nie wiadomo, komu z brzegu. Możesz przecież Ty wpaść jutro pod
          tramwaj, dobre zdrowie nie gwarantuje długiego życia. Dajcie sobie
          spokój z przyszłością, trzeba się cieszyć dniem dzisiejszym.
          Spróbuj żartować razem z nim nawet z tego najgorszego. Jeżeli na
          przykład straci włosy wskutek terapii, to śmiej się, że poprawili mu
          urodę i teraz jest podobny do... (tu wymień jakiegoś łysego aktora)
          i przez to bardziej seksowny.
          • energia_slonca Re: proszę o radę... 25.11.07, 17:51
            horpyna4 napisała:

            > Nie musisz przekonywać, że będzie dobrze. To bardzo oklepany
            frazes.

            W pewnych chwilach nie trzeba silic sie na oryginalnosc.
            Nie kazdy potrafi obrocic w zart taka sytuacje jak chemioterapia.
            Nie jestem do konca przekonana czy chlopak czulby sie dobrze z
            tym,ze jego dziewczyna robi sobie w takiej chwili zarty...Niektorzy
            sa na to zbyt wrazliwi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja