wilma_2
27.11.07, 21:35
Teraz myślę,że dziewczyna marynarza to chyba synonim siłaczki.
Ciągłe borykanie się z codziennością bez Niego, nauczenie się samotności i
przyzwyczajenie się do tego bólu spowodowanego brakiem.
Mój chłopak 3 tygodnie temu wyjechał na rejs...jesteśmy ze sobą od 3 miesięcy,
a On wyjechał na 5!!!Jeśli któraś z Was jest w podobnej sytuacji, macie za
sobą może już więcej wyjazdów i powrotów swoich ukochanych i chciałybyście się
podzielić swoimi doświadczeniami to piszcie.Jak poradziłyście sobie z
tęsknotą, jak wygląda związek z marynarzem........czekam na cenne rady, które
pomogą mi się pozbierać