Dziewczyna marynarza

27.11.07, 21:35
Teraz myślę,że dziewczyna marynarza to chyba synonim siłaczki.
Ciągłe borykanie się z codziennością bez Niego, nauczenie się samotności i
przyzwyczajenie się do tego bólu spowodowanego brakiem.
Mój chłopak 3 tygodnie temu wyjechał na rejs...jesteśmy ze sobą od 3 miesięcy,
a On wyjechał na 5!!!Jeśli któraś z Was jest w podobnej sytuacji, macie za
sobą może już więcej wyjazdów i powrotów swoich ukochanych i chciałybyście się
podzielić swoimi doświadczeniami to piszcie.Jak poradziłyście sobie z
tęsknotą, jak wygląda związek z marynarzem........czekam na cenne rady, które
pomogą mi się pozbierać
    • kinga-1981 Re: Dziewczyna marynarza 28.11.07, 12:13
      witaj, no napewno nie jestes sama jest nas kobiet , zon marynarzy
      bardzo durzo. ja jestem zona marynarza 5 lat aktualnie jest na
      kontrakcie, kolejne swieta bez niego, wieczne czekanie, ale kocham
      go nad zycie i za nic w swiecie nie zamieniłabym go ! staram sie o
      przyjecie na forum zona marynarza spróbuj i ty, ja czekam na
      zaproszenie moze mnie wpuszcza. zawsze mozemy poklikac tutaj. podaj
      nr gg to porozmawiamy.pozdrawiam kinga
      • wilma_2 Re: Dziewczyna marynarza 28.11.07, 18:47
        Dzięki za odzew:) Fajnie będzie porozmawiać z osobą, która jest w podobnej
        sytuacji....mój nr gg:5546473.Pozdrawiam
    • ania_swrsc1 Re: Dziewczyna marynarza 21.12.07, 00:07
      z chęcią podzielę sie z Toba swoimi odczuciami. Podobnie jak Ty poznałam swojego mężczyznę 3 m-ce przed jego kolejnym kontraktem. Potem rozstanie na 4m-ce. W tym czasie dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Teraz mam śliczną córeczkę, której mój mężczyzna jeszcze nie widział, ponieważ wyjechał na kontrakt przed moim porodem. jest ciężko, ale najważniejsze jest to, by cały czas go wspierać, bo marynarzom jest naprawde cholernie ciężko. Zapraszam na gg 312642
      • dolres_k123 Re: Dziewczyna marynarza 25.12.07, 22:20
        HEJ ja nie jestem zona marynarza ale za to kochajaca dziweczyna, jestesmy ze
        soba rok co z tego widzielismy sie 5 miesiecy, niestety trudno jest. Ja tez mam
        stopien marynarza lecz wycofalam sie z plywania wlasnie dlatego by moj Pawel
        wiedzial ze ma na ladzie kogos kto na niego czeka. Obecenie jest w morzu wiec
        swieta osobno i sylwestrem tez, w rocznice tez razem nie bedziemy. Jednak wiem,
        ze jesli bede plakac i mowic mu ze jest mi zle i ciezko nie pomoge mu w tym. My
        kobiety marynarzy powinnismy ich wspierac ile mozna by wiedzieli, ze nie sa sami
        na tych statkach, oni tesknia bardziej niz MY, wiec wspierajmy naszych meżczyzn
        by wieldzieli, ze sa kochani. Wiem ze jest ciezko, ale wlasciwie oni maja tylko
        nas, a My mamy jeszcze jakas kolezanke ktorej mozemy sie wyplakac. Powodzenia
        zycze i wiary w siebie. Bedzie dobrze!
        • wilma_2 Re: Dziewczyna marynarza 26.12.07, 17:22
          Musi być dobrze!!! Dzięki za słowa wsparcia:)Jak mój M wyjeżdżał to nie mogłam
          sobie wyobrazić jak przetrwam nawet miesiąc bez niego.
          Okazało się ze minął miesiąc i dałam radę,12 stycznia minie drugi miesiąc i też
          na pewno dam radę:)Tylko teraz ten czas by mógł trochę szybciej płynąć, a
          zwolnić jak przyjedzie Albert....
    • martamartita Re: Dziewczyna marynarza 13.01.08, 19:44
      witam serdecznie wszystkie czekające kobiet...od ponad 3 tygodni mój mężczyzna jest na morzu...a co gorsza, za tydzień i ja idę na morze...oboje jesteśmy marynarzami...oboje w tym samym czasie będziemy poza domem...poznaliśmy się na poprzednim statku, niestety teraz każde z nas będzie na innym...spotkamy się dopiero w czerwcu...jak to znoszę?...znam świat marynarski...pewne sprawy pozostaję na pokładzie i nigdy z niego nie schodzą...kobieta jak i mężczyzna dla marynarza musi być podporą...złotym środkiem jest uzbrojenie się w cierpliwość, zaufanie i bezgraniczna miłość...głowy do góry...każdy mężczyzna na statku myśli tylko o swojej kobiecie i o niej opowiada załodze...dopiero na statku docenia ją w 100%...po prostu kochane dziewczyny marynarzy czekajcie, kochajcie i jeżeli macie możliwość piszcie do waszych mężczyzn maile...na wielu statkach marynarze mają dostęp do poczty...pozdrawiam marynarz;)
      • superagnes76 Re: Dziewczyna marynarza 06.02.08, 00:35
        Dzięki MARTAMARTITA.
        Gdy przeczytałam to co napisałaś, pomyślałam o sobie,ze jestem chyba
        egoistką, bo myślałam tylko o tym jak ja cierpię, gdy GO nie ma....
        Otworzyłaś mi oczy........
        • ulusia83 Re: Dziewczyna marynarza 11.02.08, 20:11
          Witam wszystkie dzieczyny/ zony marynarzy :)
          Moj mezczyzna niedawno wyplynal na 4miesieczny rejs. jak pomysle sobie ze to az
          tyle czasu to naprawde az lezki pojawiaja sie w oczkach, ale jak o tym nie mysle
          to jest ok. Najwazniejsze ze mam z moim miskiem kontakt przez smsy, skaypa. Moja
          rada dla wszystkich smutnych kobietek ktore zostaly teraz same to dobre
          zagospodarowanie czasem.ja mam duzo obowiazkow- praca, pisanie pracy dyplomowej
          itd. Ale oczywiscie sa tez dni ze jest strasznie smutno i ciezko (np dzisiejszy
          dzien), dlatego tez wchodze na rozne stronki i sobie duzo czytam. wiem wtedy, ze
          ja nie jestem sama i sa tez inne cierpiace osoby. Pisze wtedy do mojego
          Misiaczka smsa-ze go mocno kocham i pocieszam go, bo wiem ze jemu tez nie jest
          latwo, a mi wtedy przychodzi taka ulga. Pozdrawiam wszystkich.
          • ana217 Re: Dziewczyna marynarza 23.03.08, 10:58
            Witam.Jestm dziewczyna marynarza od 9 miesięcy.2 tyg. temu wypłynął
            na morze na pół roku i jest mi bardzo ciężko.Kontaktuje się ze mną
            jak może ale z tym jest też ciężko.Czasem siedzę i się dobijam bo
            nie mam z kim o tym porozmawiać moi przyjaciele odradzają mi ten
            związek nie rozumią tego ze zdecydowalam sie na taki związek,kocham
            go i poczekam.
      • dorka2808 Re: Dziewczyna marynarza 14.05.08, 19:49
        witam
        mojego narzeczonego nie ma niecale dwa miesiace i to jest pierwszy
        rejs.jakos to znosze ale czasami jest ciezko tym bardziej ze zawsze
        bylismy codziennie razem.sama niewiem czy chce zeby dalej plywal
        wiem ze dla mnie z tego zrezygnuje ale chcemy splacic dlug i wogole.
        caly czas myslalam ze to mi jest naj gorzej a on dobrze sie bawi i
        troche mu dokuczalam czesto sie klocilismy.dzieki twojej histori
        mysle inaczej i chce odbudowac nasza milosc wiem ze mu zalezy.mam
        pozwolic zeby dalej plywal?troche sie boje samotnosci i mam glupie
        mysli
    • edytka1210 Re: Dziewczyna marynarza 13.04.08, 16:37
      Witam:)
      Byłam w bardzo podobnej sytuacji jak Ty :( Poznałam mojego M w styczniu, 3 lata temu... zaczęliśmy się spotykac...a w marcu wyjechał na 4,5 msc... Było mi ciężko, pierwsze rozstanie było nagorsze, przyznam.
      Nie wiedziałam co mam z sobą zrobic, ale teraz... jak wspominam te czasy wiem że było warto. Bardzo kocham swojego (teraz już) męża, nie wyobrażam sobie życia bez Nigo. Za 3-4 tygodnie wraca z kolejnego rejsu... juz nie moga się doczekac powrotu... Nie przejmuj sie gadaniem innych... mi tez "koleżanki" odradzały (na początku związku) ale teraz, te same koleżanki zazdroszczą. Takie rozstania (wbrew pozorom) dają Nam taki powiew świeżości... tak cudowne po 4-msc. rozstaniu:)) Jestem bardzo szczęśliwa:)) Życzę owocnego związku, pozdrawiam
      Edyta
      • n_i_c_o_l_a_1 Re: Dziewczyna marynarza 17.04.08, 19:40
        Kiedy czytam Wasze wypowiedzi, dobijam się jeszcze bardziej. Poznałam mojego chłopaka rok temu przez net. Rozmawialiśmy, przyjechał do mnie, zaczęliśmy się spotykać, on przyjeżdżał do mnie co weekend, chociaż mieszkamy na dwóch skrajnych końcach Polski. Zakochałam się z wzajemnością. Od początku wiedziałam, że studiuje i będzie marynarzem. Teraz wypływa na 4 miesiące, a moja psychika jest w strzępach. Kocham go, chcę z nim być, ale ciągle nie wyobrażam sobie jak moje życie będzie wyglądało przy jego boku. Nie chcę i nie umiem ciągle być sama. Zastanawiałam się już nawet nad tym, żeby od niego odejść. Nie wiem, jak można całe życie czekać, płakać, tęsknić, samej się ze wszystkim borykać, nie mieć wsparcia od najbliższej osoby z jednego prostego powodu: bo jej przy nas nie ma! Rodzić, spędzać święta i Sylwestra w pojedynkę? To tak jakby nie mieć męża. Ciągle się irytuję i mam mętlik w głowie. Jak Wy sobie z tym radzicie? :-(
        • edytka1210 Re: Dziewczyna marynarza 19.04.08, 22:05
          Smuci mnie Twoja wypowiedź...
          Jeżeli jesteś zdecydowana że kochasz, to zrobisz dla kochanej osoby wszystko (na dobre i na złe...). Musisz pamiętac, że w życiu nie mozna tylko wymagac od innych, nic nie dając od siebie. Pamiątaj ze marynarze to też ludzie, tęskniący mężczyźni... potrzebujący Naszego wsparcia. Powiedzenie o "kobiecie w kazdym porcie" jest tylko głupim powiedzeniem, mającym się nijak do rzeczywistości. Czasaami (wiem po swoim mężu) nawet 3 miesiące nie schodzi ze statku...
          Fakt, lekko nie jest... ale takie jest życie? Czy wolałabyś aby Twój mąż jeździł TIR-ami... to jeszcze gorsza praca, a o tym sie nie mówi... Mam w rodzinie wujka, który tak pracuje i nie ma Go czściej od mojego męża... Wpada do domu na dzień, czasami na kilka godzin... i znowu w trasę. A na statkach jest o wiele bezpieczniej niż na drogach. Na początku mojego związku mialam podobne kłebiące się myśli jak Ty... Ale teraz wstyd mi za takie myśli, że ze względu na pracę jaką wykonuje- uzależniałam Nasz związek. Jeżeli na prawdę kochasz swogo chłopaka... to bądź z Nim... nie myśl od razu o perspektywie całego życia i że nie będzie Go na święta... różnie z tym bywa...?! Ale jak wróci z morza to Go masz 24h na dobę:) Wtedy macie mnóstwo czasu dla siebie...
          Uwierz mi: można byc szczęśliwą żoną marynarza... ale wybór nalezy do Ciebie

          Pozdrawiam, Edyta
          • megg2003 Re: Dziewczyna marynarza 29.05.08, 08:08
            Edytka, powiem Ci tak. Moja koleżanka (żona marynarza) mówiła dokładnie tak samo
            jak Ty, gdy była po 3 latach małżeństwa. Teraz minęło już 10 lat i... ma
            kochanka. Nie dlatego że jest wyrafinowaną wiedźmą, która uwielbia ranić, ale
            dlatego, że zwyczajnie nie wytrzymała tej okropnej samotności. Kiedyś myślała,
            ze skoro kocha, na pewno sobie poradzi. Samotne macierzyństwo, dom (ma piękny
            domek z wielkim ogrodem na obrzeżach naszego miasta), wciąż samotne życie ją
            przerosło chociaż silna z niej baba. Potrzeba bycia blisko z ukochaną osobą jest
            tak ogromna, że życie w ciągłej rozłące niszczy uczucie. Uważam, że nie da się
            stworzyć prawdziwej bliskości i przyjaźni (tylko ona Wam pozostanie na starość)
            jeśli nie żyje sie razem. Dlaczego tak często się słyszy, że po miesiącu pobytu
            marynarza w domu wszyscy domownicy czują się jakoś nieswojo i gdzieś w głębi
            serca czekają na jego wyjazd?? Bo nie ma w nich radości życia codziennego!! Nie
            potrafią się cieszyć sobą na codzień ale od święta. A życie to "szarość" dnia, a
            nie święto kiedy jesteśmy razem... To smutne. Od razu nasuwa mi sie pytanie, czy
            w takim wypadku marynarze "powinni" być skazani na samotność by nie ranić siebie
            i innych?? Myślę, że nie. Myślę, że są takie kobiety i tacy mężczyźni, którzy
            potrafią tak kochać. Przedstawiam oczywiście tylko swój punkt widzenie i zgodnie
            z nim stanowczo stwierdzam JA TAK NIE POTRAFIĘ. Dla mnie to miłość niespełniona,
            której wciąż czegoś brakuje, która wciąż tęskni za czymś nieosiągalnym. Dla mnie
            to ciągłe życie w świecie marzeń, w jakiejś iluzji, w oderwaniu od
            rzeczywistości. Mi osobiście groziłoby to chyba jakimś obłędem. A ja chce żyć
            trzeźwo i w realnym świecie, to na pewno da mi zdrowie fizyczne, psychiczne oraz
            pełnię szczęścia. Pozdrawiam.
          • kama1983-22 Re: Dziewczyna marynarza 02.09.08, 16:04
            Witam!
            Całkowicie sie z Toba zgadzam Edytko. Ja również jestem zoną marynarza. Poznalam
            juz nie raz smak rozłaki, tesknoty, smutku i łez...(niekiedy bywalo ze moj mąż
            wypływał na 6, 7 miesięcy), ale nigdy przez myśl nawet mi nie przeszlo zeby
            zostawic mojego męża. Kocham go ponad zycie i nie wyobrazam sobie zycia bez
            niego. Jako młoda mężatka przezyłam juz święta i sylwestra samotnie było ciężko,
            ale dzięki przyjaciołom "przeżyłam". Najwazniejsza jest dobra organizacja czasu.
            Kiedyś babcia mi powiedziała że mi zazdrości, bo zawsze gdy moj mąż bedzie
            wracał będę miała miesiąc miodowy:). Gdy jest mi ciężko i smutno przypominam
            sobie te słowa i od razu robi mi sie lżej na sercu. Obecnie mój mąż jest na
            staku za 1,5 miesiaca wraca a ja juz planuje co bedziemy robic i gdzie
            pojedziemy. Uważam że marynarz to tez człowiek i tak samo zasługuje na miłośc.
            Dziewczyny pomyslcie czy ze wzgledu na wykonywany zawód marynarz nie ma prawa do
            rodzinnego ciepła? Pomyslcie, na statku nie maja nikogo komu mogliby sie
            wyzalic, z kim pogadac. Caly czas te same twarze i woda dookoła. Im naprawde
            jest cieżko. Bedąc na statku miło jest wiedziec ze ktos za nimi teskni i
            czeka...Sama byłam marynarzem wiec może dlatego jestem tak wyrozumiała.
            pozdr
      • ijurczuk29 Re: Dziewczyna marynarza 23.06.09, 22:11
        witam serdecznie wszystkie żonki marynarzy):.Ja swojego marynarza poznałam w
        2000 r.w marcu 2001 r brat załatwił mu robotę na 3 miesiące z racji tej ze miał
        wszystkie papiery. On nie chciał jechać. Znaliśmy się 3 miesiące ale ja czułam
        ze to jest on. Bal się, ze go zostawia i takie rożne historie. Tłumaczyłam mu
        żeby jechał,Ze jak ma się coś nie udać to nie będzie miało znaczenia czy jest na
        statku czy na ladzie. Obecnie (z mężem) mamy dwójkę wspaniałych synków jest już
        9 lat na morzu tylko teraz kontrakty miesiąc na miesiąc. Nie wyobrażam sobie
        życia bez niego. A co do koleżanek tez mi odradzały (tak na marginesie to niech
        pilnują własnego życia). Powiem wam dziewczynki, ze taka rozłąka ma swoje plusy
        i minusy, ale ten moment jak wraca daje mi druga młodość. Pozdrawiam
    • ania-is-one Re: Dziewczyna marynarza 23.08.08, 21:09
      Ja uważam, że nie tylko Ty borykasz sie tym. Pomyśl o tej drugiej osobie, że
      jemu jest o wiele ciężej niż Tobie. On ma tylko morze, załogę pracę i nic
      więcej. Zawsze kiedy jest Ci ciężko pomyśl, ze jemu jest 2 razy ciężej. Do
      samotności musisz sie przyzwyczaić, musisz być wierna jeśli zasługuje na to i
      wierz, że warto się starać. Mój narzeczony wypłynął na pierwszy rejs na 4
      miesiące, też mi jest ciężko ale czekam na niego wiernie bo wiem jak pięknie
      będzie jak wróci. musisz myśleć POZYTYWNIE, planować Z NIM CO ZROBICIE JAK
      wróci, ZAPLANUJCIE wspólny WYJAZD, TO będzie IDEALNY CZAS BY nacieszyć SIE sobą
      I zadrobić zaległy CZAS:)POZDRAWIAM
      • megg2003 Re: Dziewczyna marynarza 05.09.08, 14:11
        W początkowych latach trawania związku może to jest nawet podniecające, kiedy
        czekasz na kolejny powrót i "miesiąc miodowy", ale gdy widzisz jak dzieci
        wychowują się bez ojca, nie mogą się doczekać, gdy wyjedzie, bo nie są z nim
        związane emocjonalnie (no bo kiedy miała się ta więź narodzić??), gdy wiesz, że
        Twoje życie to ciągłe czekanie przeplatane chwilami ulotnego szczęścia, masz
        dość. Chcesz żyć normalnie.
        Bliskości nie da się budować na odległość.
        • 1dorota1990 Re: Dziewczyna marynarza 18.08.13, 14:03
          megg2003 napisała:

          > W początkowych latach trawania związku może to jest nawet podniecające, kiedy
          > czekasz na kolejny powrót i "miesiąc miodowy", ale gdy widzisz jak dzieci
          > wychowują się bez ojca, nie mogą się doczekać, gdy wyjedzie, bo nie są z nim
          > związane emocjonalnie (no bo kiedy miała się ta więź narodzić??), gdy wiesz, że
          > Twoje życie to ciągłe czekanie przeplatane chwilami ulotnego szczęścia, masz
          > dość. Chcesz żyć normalnie.
          > Bliskości nie da się budować na odległość.
          masz racje,mój chłopak nie jest marynarzem,ale wyjeżdża często na miesiąc,\wówczas zabawiam się wibratorem,ale już czuje skutki uboczne,bo jak przyjedzie po rozłące i mi wsadzi to spuszcza się w 5 minut ,wówczas to mi brakuje tego dużego wibratora z kórym kchałam się co drugi dzień,a nieraz ze 3 razy w ciągu nocy
    • nintendie Re: Dziewczyna marynarza 03.03.09, 12:02
      HEy:) Jestem z nim 7miesięcy, nasz zwiazek zaczął sie podobnie, poznaliśmy sie,
      na 3 spotkaniu było wiadomo że to ten facet... po miesiącu musiałam zostać
      sama... popłynął na miesięczny rejs, dzwonił jak tylko dał rady. CZekałam na
      niego... i warto było. Juz teraz nauczyłam sie z nim zyć, prawda..nie widujemy
      sie jak normalne pary, ale nauczylismy sie potrzymywać nasz związek przez
      telefon:) gdy wraca jest naprawde super. Ufamy sobie, kochamy sie... i to chyba
      jest najwazniejsze!!! Wydaje mi sie że do takiego zycia można sie przyzwyczaic
      ale również trzeba być silną, walczyć z opiniami innych , nie dac sobie wmówić
      ze on za twoimi plecami myśli o zdradzie!!!
    • calkaeasy Re: Dziewczyna marynarza 19.03.09, 14:02
      Witam, jestem z marynarzem 2 lata i muszę powiedzieć, że jest...
      samotnie. Co tu ukrywać, gwiazdy, jest smutno, czasami niewiadomo
      gdzie się podziać, chciałoby się wyjść do kina, na spacer a tu nie
      ma z kim... Koleżanki i przyjaciółki też wolą spędzać czas z mężami,
      chłopakami a nie "zajmować się" i prowadzić terapie psychologiczne
      dla dziewczyny której jest smutno że jej facet jest daleko. Póki
      jest się młodym, podchodzi się do sprawy na luzie "Poradze sobie, co
      to dla mnie, będę miała jakaś autonomię, będę mogła czas poświęcać
      na spotkania towarzyskie itd." Ale prawda jest taka że nikt nam nie
      zastąpi naszego ukochanego... Nie użyjemy tutaj zjawiska sublimacji.
      Dopiero teraz, kiedy jestem coraz bliżej skończenia studiów i
      wzięcia własnego życia w swoje ręcę uświadamiam sobie jak dużo te
      ręcę będą musiały unieść... To nie jest "jednorazowy wysiłek" to
      proces dlugotrwały. A w związku z tym trzeba swoją przyszłość
      przemyśleć, trzeba "mierzyć siły na zamiary". A jeżeli ktoś ma
      cierpieć w związku to z góry już nie ma to sensu przetrwania.
      Pozdrawiam :)
      • azjatka08 Re: Dziewczyna marynarza 19.06.09, 21:07
        jestem żoną marynarza od 10 lat. Jest bardzo ciężko. Dlatego radzę się dwa razy
        zastanowić zanim zwiążecie się z marynarzem. Samotne święta itp. Trzeba borykać
        się z wszystkimi problemami samemu. Ponadto niestety nie ma co się oszukiwać, iż
        nasi kochani marynarze będący na kilku miesięcznym rejsie, nie wychodzą w
        portach, aby się trochę zabawić tylko jak to nam wmawiają ciężko pracują. Nie
        wierzcie w to drogie Panie!Wiem co mówię, życie jest brutalne!
        • kobieta94 Re: Dziewczyna marynarza 22.06.09, 23:19
          jestem z marynarzem już ponad 15 lat a 12 lat jego żoną.Wiem tak jak i Wy że
          jest ciężko ale inne kobiety nie mają takich cudownych chwil w życiu kiedy nasi
          marynarze wracają do domu.Nasze dzieci przynajmniej doceniają kazda chwilę
          spędzoną z Tatą choć zawsze z utęsknieniem czekają na jego powrót.One także
          dostrzegają miłość jaką obdarzamy się na codzień i przynajmniej nie musimy
          udawać tak jak inni którzy dawno już się sobą znudzili.Proszę Cię więc azjatko08
          nie porównuj wszystkich marynarzy jedną miarką że każdy marynarz
          zdradza.Zastanów się czy wystarczającym ciepłem otaczasz GO jak wraca do DOMU.To
          przecież najcudowniejsze chwile w naszym życiu.Pamiętaj MY-KOBIETY jesteśmy silne.
          • azjatka08 Re: Dziewczyna marynarza 25.06.09, 19:42
            Ok zgadzam się z wpisem-kobieta 94 , że życie z marynarzem ma swoje
            dobre strony , o czym napisałaś. Jednakże ja "twardo stoję na ziemi"
            i widzę również te ciemne .Dlatego uważam, że te związki wymagają
            dużo siły od kobiety!!!
            • kobieta94 Re: Dziewczyna marynarza 25.06.09, 22:46
              To przeciez napisalam ze My Kobiety musimy byc silne.I wiecie co wiecej wiary w
              ludzi a w szczegolnosci w naszych M.Pozdrowionka
      • megg2003 Re: Dziewczyna marynarza 26.11.09, 08:43
        A gdy pojawią się dzieci, samotność, wbrew pozorom, jeszcze bardziej się
        pogłębia. Wszystkie problemy spadają tylko na matkę. Zwykła organizacja
        codziennego życia, choroby dzieci - wszystko bez wsparcia najbliżej osoby..
    • aryam Re: Dziewczyna marynarza 04.01.10, 23:24
      Też jestem dziewczyna marynarza, wyjechal wczoraj a ja jeszcze dzis czuje zapach jego perfum w pokoju... 5 miesiecy daleko ode mnie, nie moge sie pozbierac z mysla ze tyle czasu go nie bedzie ale tez nie wyobrazam sobie ulozyc zycia z kims innym...
      • a_priori00 Re: Dziewczyna marynarza 18.01.10, 19:17
        Witajcie,
        śledziłam różne wątki zakładane przez dziewczyny/żony marynarzy i
        wiedziałam,że też kiedyś do was dołącze...Mój chłopak też wypłynął, na
        6 miesięcy i mam nadzieję,że jakoś uda nam sie przetrwać
        • aryam Re: Dziewczyna marynarza 23.01.10, 22:39
          Witaj, dla mnie osobiście najtrudniejszy jest chyba okres od razu po wyjeździe. Z czasem "przyzwyczajam" się do tego, że go nie ma. Co za tym idzie powroty są również dla mnie ciężkie, 'przywyczajona' do jego "nieobecności' mam go znów cały czas dla siebie. Jeszcze tyle czasu a ja dalej płacze w poduszke wieczorami :( Myśle, że wbrew temu co inni mówią możemy być pewne naszych mężczyzn, ale czy każda z was jest pewna siebie? I nie obawia sie chwili 'słabości' podczas jego nieobecności?
    • dorotagryf7 Re: Dziewczyna marynarza 22.02.10, 12:48
      Witam! Od sześciu lat jestem z marynarzem. Nie jest łatwo ale można
      sie przyzwyczaic, z każdym kolejnym rejsem jestem silniejsza i radze
      sobie lepiej. A radze sobie tak że odliczam dni do jego powrotu.
      Założyłam tez zeszyt i zapisuje w nim co mnie boli i co chce mu
      powiedziec jak wraca to daje mu do przeczytania. Mi jest wtedy
      łatwiej i on sie cieszy ze wie wszystko :)
      Pozdrawiam i życze wytrwałości w czekaniu na ukochanego.
      • 3.asiek Re: Dziewczyna marynarza 28.02.10, 19:09
        czesc dziewczyny.jestem dziewczyna marynarza od ponad roku.moj
        mezczyzna wyplyna w rejs tydzien temu na 2 miesiace.jest to nasze
        pierwsze rozstanie.jest mi ciezko,do glowy przychodza glupie
        mysli.nie wyobrazam sobie zycia bez niego ale nie wiem czy on jest
        mi wierny.pozdrawiam was kobietki:)
        • bumer21 Re: Dziewczyna marynarza 01.03.10, 19:11
          hej zapraszam na nasze forum moi-marine wyślij zgłosznei to Cię przyjmę:0
          wszystkei tam jestesmy żonami, dziewczynami i narzeczonymi:)
          • weronka88 Re: Dziewczyna marynarza 11.04.10, 14:01
            Witam:)
            Jestem dziewczyną marynarza już od prawie 5 miesięcy. Niecały miesiąc temu wypłynął. Jest mi bardzo smutno. Jest to Nasza pierwsza rozłąka. Wypłynął na 3 miesiące więc niby nie na tak długo, ale i tak bardzo mi Go brakuje. Wiem że Jemu też jest ciężko nawet pewnie bardziej niż mnie ale gdy piszę do Niego to zawsze Mu mówię jak mi Go brakuje i nie wiem czy dobrze robię bo czy to Go nie dobija bardziej? Nie wiem w zasadzie jak powinnam się zachowywać jestem w tej sytuacji pierwszy raz. Kocham Go i chcę z Nim być ale boję się tej samotności choć wiem że nie jestem w stanie zdradzić czy nawet pomyśleć o innym mężczyźnie. I zastanawiam się jak to będzie po Jego powrocie, czy On się nie zmieni. Czasem do mnie pisze że jest ok fajnie itd a czasem że tęskni bardzo i że nie jest super że jest smutno. Nie wiem co o tym myśleć. Jeśli któraś z Was mogłaby mi jakoś pomóc wytłumaczyć. Wiem że TO JEST TO ale jest mi tu ciężko samej, przyjaciółki starają się pomóc ale to niewiele daje. Jestem silna mimo to przeraża mnie perspektywa jeszcze dwóch miesięcy rozłąki. Boję się też tego że nie uda Nam się odbudować relacji z przed rejsu. A jak Wy to robicie?jak cały ten czas podtrzymujecie tę miłość?
    • e_gosza1987 Re: Dziewczyna marynarza 05.06.11, 14:32
      Witam serdecznie wszystkie "Marynarki" ;)
      Od ponad półtora roku jestem w związku z Marynarzem. Nie powiem, łatwo nie jest... To juz kolejny Jego rejs... Wraca za miesiąc. Całe szczęście pływa 2 miesiace na 2. Najgorzej jest w pierwszym tygodniu Jego nieobecności... Pózniej jakos juz idzie, ciężko jest ale staram się zyc normalnie... Najgorsze są dni ważne dla nas, typu rocznica, walentynki... Wiem, że i Jemu jest ciężko a ja jeszcze czasami pogarszam sytuację swoimi głupimi komentarzami... Wcielam się w rolę ofiary... Choć wiem, że Jemu jest jeszcze gorzej. Ja mam tu znajomych, rodzinę, przyjaciól... Zawsze sobie jakoś zagospodaruje wolny czas... A On? Praca, morze, codziennie te same twarze... Na początku też miałam mnóstwo wątpliwości czy ten związek ma jakieś perspektywy, czy nam się uda... Teraz jestem tego pewna! Nie wyobrażam sobie życia bez Niego... Planujemy ślub... Wiem, że nie będzie łatwo gdy pojawią się dzieci jednak wiem, że jestesmy juz na tyle silni, że poradzimy sobie tak jak ze wszystkim... A wiecie co jest najpiekniejsze? Gdy widzimy się na skypie i widzę Jego radość i uśmiechniętą buźkę tylko dlatego, że może mnie zobaczyć! Nie musi wtedy nic mówić, miłość jest wymalowana na Jego twarzy ;) Więc Kochane Kobietki... Wiele ludzi żyje w związkach na odległość a potrafia być szczęliwi... Ja z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że pomimo wszystkich trudności jestem w 100% szczęśliwa i TO JEST MĘŻCZYZNA MOJEGO ŻYCIA! Przepraszam za dość chaotyczną wypowiedż ale mam za dużo myśli na ten temat ;) Życzę Wam wszystkim powodzenia i cierpliwości ;)
      • magda27855 Re: Dziewczyna marynarza 28.05.14, 12:04
        Dziewczyny podziwiam was za tą życiową mądrość Ja jestem z marynarzem 8 miesiecy w tym 4 on na kontrakcie. Przed wyjazdem była sielanka, wspólne plany było cudownie. Jak wyjechał częściej myślałam o swoich potrzebach niz o tym że jemu też ciężko i pewnie ciężej niż mi. Skąd w was tyle wyrozumiałości? ja nie widziałam tego wówczas, a teraz gdy wrocil z kontraktu, mowi ze już nie wierzy w nas że sie wypalił. Bo go nie rozumiem i nie potrafie byc kochajaca jak go nie ma. Kocham go nad życie i wiem że mimo braku i tęsknoty chce byc tylko z nim. Tak bardzo chcę to naprawić, żyć z nim, co zrobic by uwierzył ze potrafie tak żyć. Chce na niego czekać i być oparciem. Wy od razu wiedzialyscie jak należy postępować ? NIie wiem co zrobic by mi uwierzył i znow uwierzył w nas.
    • agnieszkadsk Re: Dziewczyna marynarza 01.09.11, 14:55
      Błagam Was o pomoc. Jestem ze swoim chłopakiem bardzo krótko, 3 miesiące.. już drugi raz wszedł na statek, dzięki Bogu, wchodzi tylko na 2 tygodnie, chociaż dla mnie to i tak bardzo długo.
      Bardzo bym chciała zrobić mu niespodzianke i wysłać mu paczke - ze zdjeciem, listem. Niestety, nie za bardzo wiem jak mam się za to zabrac, zeby przesylka do niego dotarla.. nie mam pojecia jak ją zaadresowac. Błagam o pomoc.
      • asiano Re: Dziewczyna marynarza 16.12.11, 22:45
        Ja bym chciala, zeby moj chlopak wyplywal na 2 tygodnie :/ u mnie to 2,3,4 miesiace...roznie bywa. Zazdroszcze! Po co mu paczke chcesz wyslac, jak za 2 tygodnie bedie w domu ;)
    • unosardinia Re: Dziewczyna marynarza 05.04.13, 11:59
      Polecam serdecznie ciekawy kanał YouTube - Życie i praca na statku
      Autor fitta58

      www.youtube.com/user/fitta58/featured
      Zapewne człowiek z dużą wiedzą i chętnie odpowiada na pytania!
    • agi.78 Re: Dziewczyna marynarza 18.06.13, 22:10
      Witam, cieszę się, że powstało takie forum.
      Jestem żoną marynarza, znamy się 5 lat, mamy synka.
      Czuję się potwornie osamotniona, momentami zastanawiam się czy to wszystko ma sens. Rodzina daleko i ja sama w domu z dzieckiem. M aktualnie jest w morzu.
      Jestem w stanie przetrwać rozłąkę, jego wyjazdy, święta bez niego. Radzę sobie w każdej sytuacji. Znajomi i rodzina nie mają pojęcia jak to jest. Czasami bywa naprawdę ciężko.
      Ale nie potrafię sobie poradzić z wycofaniem mojego M. Nie wiem, czy to kwestia tego, że pływa, czy charakteru. Zamyka się w sobie, nie mogę do niego dotrzeć. Wszystko Go nudzi. Niby wraca do domu, ale tak naprawdę nie ma Go przy mnie. Wcześniej tak nie było, ale od 2 lat coś się psuje, równia pochyła...



    • martaa855 Re: Dziewczyna marynarza 19.05.14, 13:41
      Sama nie jestem żoną/dziewczyną marynarza, ale mój facet również bardzo często wyjeżdża ze względu na jego pracę. Częściowo czuję to co Wy... To prawdziwy test dla związku, układ dla silnych kobiet, bardzo odważnych i samodzielnych.
Pełna wersja