Związek bez miłości czy czekanie na Tego Jedynego?

28.11.07, 09:45
Witam,
Chetnie poznam Waszą opinię w nurtującej mnie sprawie, otóż:
jak myślicie, czy lepiej jest wiązać z facetem, z którym nie łaczy
nas nic głębszego ale jest on "tzw. "dobra partią" (porządny, bez
nałogów, z dobrej rodziny, wykształcony, bez zobowiązań no i
świetnie ustawiony materialnie ) czy czekać na tę Wielką Miłość?
Sytuacja wyglada tak, że przez wiele lat byłam związana z mężczyzną,
którego bardzo kochałam ale zaraz po tym, jak urodziło się nasze
dziecko, on nas po prostu zostawił i do dzisiaj nhie interesuje go,
co sie dzieje z małym. Natomiast ta "dobra partia" to facet, którego
znam dłuzszy czas, zawsze robił do mnie podchody (jeszcze za czasów
exa) ale nic wczesniej miedzy nami nie było. Niemalże wszyscy
znajomi i rodzina namawiaja mnie, żebym sie nawet nie zastanawiała,
że drugi taki mi sie już w zyciu nie zdarzy (i pewnie maja rację),
że ideałów nie ma a książę na białym koniu to juz nie dla prawie 30
samotnej matki z dzieckiem...
Dodam, że w zaden sposób nie jestem zaangażowana w żadnego innego.

Co byscie wybrały? Związek bez miłości ale z materialnym poczuciem
bezpieczenstwa czy czekanie na miłość (bez gwarancji, że się zdarzy:(
    • modliszka24 Re: Związek bez miłości czy czekanie na Tego Jedy 28.11.07, 09:52
      ja bym spróbowała teraz bezpieczeństwo dziecka jest najważniejsze
      • kr_ka_11 Re: Związek bez miłości czy czekanie na Tego Jedy 28.11.07, 10:05
        różne są szkoły.. mówi się, że miłość może się zrodzić po upływie jakiegoś czasu
        ale ja nie zdecydowałabym się na związek nie będąc choć trochę zakochana.
        to przecież łączy się z innymi sprawami.

        a podoba Ci się chociaż? tęsknisz za nim jak go nie ma, brakuje Ci go?

        co w ogóle do niego czujesz?
      • cloclo80 Re: Związek bez miłości czy czekanie na Tego Jedy 28.11.07, 13:32
        Wątpliwe czy facet połakomi się na taką "partię".
    • eseczka1 Re: Związek bez miłości czy czekanie na Tego Jedy 28.11.07, 10:05
      Dziewczyno zastanów się czy będziesz z tym człowiekiem szczęśliwa,
      czy on będzie z Tobą skoro nic do niego nie czujesz, nie wiąż się z
      nim, kasa to nie wszystko, a jeśli zasłaniasz się dobrem dziecka, to
      nie sądzę, że będzie ono zadowolone, wydaje mi się że nie muisz
      podejmować decyzji natychmiast, przemyśl to, może jednak nie jest
      ten mężczyzna ci obojętny, może jednak darzysz go uczuciem a sama
      nie chcesz się do tego przyznać, jeśli tak jest, spróbujcie, ale
      jeśli jesteś pewna że nie, to nie krzywdz, siebie jego i dziecka,
      związkiem bez miłości.
    • wraczek Tego jedynego z telewizji? 28.11.07, 10:07
      • kr_ka_11 Re: Tego jedynego z telewizji? 28.11.07, 10:28
        metoda zdartej płyty? ;P
        • wraczek Re: Tego jedynego z telewizji? 28.11.07, 10:31
          Myślę, że tak. Bo kto niby miałby być "tym jedynym"? Zwykły facet?
          Nie sądzę.
          • misiu.stefan Re: Tego jedynego z telewizji? 28.11.07, 11:01
            Moim zdaniem jeśli czujesz że możesz pokochać tego obecnego faceta i
            być z nim szczęśliwa - spróbuj :)

            Najważniejsze żebyś Ty była szczęśliwa, spokojna, wtedy i Twój
            synek będzie szczęśliwy i nowy facet.

            Jeśli czujesz, że byłby to związek bez miłości=z rozsądku -
            ABSOLUTNIE wybij to sobie z głowy.


            I po pierwsze - spokojnie, nic na siłę.


          • kr_ka_11 Re: Tego jedynego z telewizji? 28.11.07, 11:53
            a niby czemu nie.. idąc Twoim tropem nie powinny istnieć żadne związki oprócz
            tych w "siołbiznesie" ;)
            • wraczek Re: Tego jedynego z telewizji? 28.11.07, 13:06
              Jeśli każda kobieta tak wzdycha to niestety wnioski nie mogą być
              inne.
    • sybilla777 Re: Związek bez miłości czy czekanie na Tego Jedy 28.11.07, 11:02
      Witam Cię i nie zazdroszczę Ci dylematu. Faktycznie fajny facet, któremu możesz
      zaufać, a jednak nie ma między Wami chemii. Nie podejmuj decyzji na razie wcale.
      Dziecko ma Ciebie, więc krzywda mu się nie dzieje. Spotykaj się z nim dalej i
      zobaczysz co z tego wyjdzie, może sytuacja się sama niebawem rozwiąże albo w
      jedną albo w drugą stronę. Może to nie jest żadna twórcza rada, poza tym może
      Twój przyjaciel naciska, ale wtedy zawsze możesz go prosić jeszcze o czas.
      Życzę Ci powodzenia i trzymam kciuki.
    • aire1 Re: Związek bez miłości czy czekanie na Tego Jedy 28.11.07, 11:23
      Co to znaczy czekanie, jeśli kursujesz między pracą w której są same
      koleżanki a domem w którym również spędzasz weekendy to szanse na
      poznanie kogokolwie są nikłe, bo gdzie? W autobusie? W kolejce w
      sklepie? Jeśli jesteś w takiej sytuacji i nie masz zbyt wielu
      możliwości poznawania nowych mężczyzn, odpuść sobie romantyczną
      miłość i postaraj się bliżej poznać tego faceta. Przeciez nie musisz
      nic deklarować, wazne żeby facet wiedział że nie jesteś przekonana,
      ale chcesz spróbować.
      • i.nes Re: Związek bez miłości czy czekanie na Tego Jedy 28.11.07, 13:26
        aire1 napisała:

        > bo gdzie? W autobusie? W kolejce w sklepie?

        a dlaczego nie? znam historię pewnej pani, która jeździła do pracy autobusem.
        Tym samym autobusem jeździł pan. Zerkali na siebie, kojarzyli swoje twarze. Aż
        pewnego dnia ten podszedł do niej i nieśmiało zapytał, czy by nie poszła z nim
        na kawę. Zgodziła się. Od lat są małżeństwem :)
        • kr_ka_11 Re: Związek bez miłości czy czekanie na Tego Jedy 28.11.07, 14:09
          jakbyś powiedziala o tramwaju pomyslalabym, ze jestes moja siostra :)
    • aeris Re: Związek bez miłości czy czekanie na Tego Jedy 28.11.07, 11:28
      spróbuj. niezobowiazujaco, ale sproboj. moze pokochasz go za cechy
      ktorych nie mial Twoj byly?
    • ddarr Re: Związek bez miłości czy czekanie na Tego Jedy 28.11.07, 12:48
      witaj,:)

      Poczytałem i na podstawie swoich doswiadczeń. Jesli go nie kochasz
      nie wiaz sie z nim po jakim czasie skrzywdziszi jego i siebie. Nic
      nie bedzie was łaczyć nie warto. Pomysl czy bedziesz potrafiła być z
      nim jak w przelocie poznasz kogoś odpowiedziego. zdrada ? układ ?
      Twoje dziecko jest najwazniejsze nie pakuj go w kłopoty za pare lat
      nie warto... Powodzenia t
      • mimozajka Re: Związek bez miłości czy czekanie na Tego Jedy 28.11.07, 13:38
        dzięki za odzew.
        ech, w szczegółach sprawa wyglada tak, że (na sczęście) na razie nie
        musze ustalać daty slubu i mogę próbować. Ale męcza mnie wyrzuty
        sumienia, że ja sobie tak "próbuję" a przeciez on też może sie
        zaangażować głebiej i potem go skrzywdzę.

        jak ktoś słusznie zauważył, rzeczywiście, szans na poznanie "tego
        jedynego" nie mam zbyt wiele - pracuję w małym zespole, gdzie 90% to
        kobiety, wszystkie z ułożonym życiem. Zostaje jeszcze tylko ten
        autobus ;)

        jasne, cuda się zdarzają, mogę w każdej chwili poznać kogos
        wyjatkowego ale przyznam, że po moich doświadczeniach nie bardzo juz
        w to wierzę. No i obawiam się, że cos się we mnie wypaliło.

        Co do Niego, to znam go juz prawie 7 lat (ostatnio śmiał się, że do
        bohatera "Miłości w czasach zarazy", który czekał na kobietę 50 lat,
        zostało mu jeszcze 43;). Prawda jest taka, że bardzo go lubię,
        dobrze się z nim dogaduję, nigdy nie było mniędzy nami
        sprzeczek ,TYLKO BRAKUJE Z MOJEJ STRONY TEGO MAGICZNEGO "CZEGOŚ". Ja
        nawet mogłabym chyba z nim zamieszkać ale jakoś nie wyobrażam
        sobie...hm... no, sypiania z nim...

        Dookoła mnie mnóstwo par, i niestety, wiele wcale nie jest
        szczęsliwych a trwają ze soba "z rozsądku". Patrzę na nie i myślę
        sobie, że skoro wielu nie jest dane spędzić życie u boku ukochanego
        i cudownego faceta, to niby dlaczego miałoby sie mnie udać?
        Ponadto, sprawa finansowa - wiem, pewnie wiele osób mnie tu niemalże
        za to zje, ale faktem jest, że on jest świetnie ustawiony finansowo
        (firma, nowe mieszkanie 110m na super osiedlu, dochody rzędu 20 tys
        mies)a ja, jedyne co mam, to wieczny debet i małe dziecko... Sama
        sie dziwię, co on we mnie widzi :( Ja pracuję w małym biurze, mam
        1200 zł netto i bywało nawet i tak, że chodziłam z bolącym zębem, bo
        nie miałam środków na wizytę u stomatologa (wybór: kupię synkowi
        mleko i pieluchy czy pójdę do dentysty. Oczywiście, mogłam poprosic
        Jego, na pewno nie byłoby problemu, no ale... jakoś mi tak było
        głupio, honor itp)
        Czasami nawet przychodzi mi do głowy, że taki związek to z mojej
        strony cos w rodzaju prostytucji :( ale jestem już tak zmęczona
        szarpaniem sie z dniem codziennym... Zastanawiam sie czasem, czy
        czekanie na te Wielka Miłośc to nie jest egoizm z mojej strony, bo
        przeciez nie żadnej gwarancji, że sie spełni - a dziecko rośnie, ma
        swoje potrzeby.

        He, he - a nawet jak sie zakocham, to czy w tej "malignie" na pewno
        wybiorę odpowiednia osobę? jakis czas temu trafiłam na taki "ideał"
        (po szczegóły odyłam do watku o skąpcach;)

        A może po prostu ja zbyt wiele od zycia wymagam? Może zycie jest
        jakie jest i nie ja pierwsza i nie ostatnia zastanawiam sie nad
        związkiem bez tego czegoś magicznego?

        Pozdrawiam serdecznie.
        • saphorina Re: Związek bez miłości czy czekanie na Tego Jedy 28.11.07, 14:09
          Czytajac Twoja wypowidz czytam wlasne mysli :-) To zabawne. Akurat
          znajduje sie w podobnej sytuacji. Z ta roznica, ze moje finanse maja
          sie niezle. Zyje za granica, studiuje, prowadze wlasna dzialanosc i
          jest mi naprawde dobrze. 2 lata temu poznalam mezczyzne ktory opisem
          pasuje do Twojego. Wyglada normalnie, jest wiele starszy ode mnie (
          20 l. ), odnosi wielkie sukcesy, jest bardzo zamozny i zakochany we
          mnie jak nikt inny dotad. Nie czuje do niego nic oprocz sympati i
          zaufania. Jest silny, stabilny, madry, rozwazny, inteligetny,
          interesujacy choc lekko nudnawy i spokojny. Nie czuje wzlotow, jakie
          przezywalam w swoim dlugim zwiazku z facetem z ktorym dzielilam
          wielka namietnosc. Ale gdy doszlo do powazniejszych rzeczy niz
          restauracje, dyskoteki i wypady do kina moj ukochany za ktorym tak
          szalala okazal sie prawdziwym dupkiem. Teraz choc jestem z facetem
          ktorego nie kocham jak kochalam kiedys tamtego, ale kocham bardziej
          jak przyjaciela niz partnera choc jest najlpszym partnerem jakiego
          mozna sobie wymarzyc. Nosi mnie na rekach, jest mily, spelnia kazde
          moje rzyczenie, wspomaga, pomaga, szaleje za mna. Prowadze zycie
          ustabilizowane, ciekawe bo ciagle cos sie dzieje - ze wzgledu na
          jego i moj zawod oraz upodobania, mam kogos na kim moge polegac, mam
          wsparcie o jakim marzy niejedna z nas, czuje sie dowartosciowana i
          kobieca jak nigdy przedtem. Prowadze po prostu tradycyjny zwiazek
          przy boku partnera ktory jest jednym slowem fantastyczny do mnie.
          Niefantastyczny w wygladzie i wieku. Za pol roku sie wprowadzamy d
          wspolneo domu a od miesiaca staramy sie o dziecko. Meczylam sie z ta
          decyzja, odrzucalam go nie wyobrazajac sobie zycia z czlowiekiem
          ktorego nie kocham, ktory mnie nie pociaga. Jestem mloda,
          nieglupia, zadbana i atrakcyjna. Wokol pelno przystojniakow, wydaj
          sie fajni i madrzy, ale jakos zade z nich nie jest tak stanowczy i
          silny jak moj facet. Imponuje mi soba, nie wygladem. To lekko
          skomplikowane. Na razie jest wspaniale, choc nie ukrywam ze tesnie
          nie zadko za namietnoscia z przystojnym, mlodym chlopakiem. Kazdy
          musi sam odpowiedziec sobie na to pytanie co dla niego liczy sie
          bardziej. Mysle ze rozsadna kobieta wybierze silnego mezczyzne.
          Silnego pod kazdym wzgledem i przy takim poczuje sie dowartosciowana
          i ustabilizowana. Ale kazdy biegnie za czyms innym. Ty sama musisz
          zdecydowac. Wszystkiego na raz nie dostaniemy nigdy. Ja uwazam ze
          nie powinno sie odrzucac kogos wartosciowego i warto choc sprobowac.

          Powodzenia.
    • i.nes prawda jak zwykle leży po środku... 28.11.07, 13:32
      Nie dostaniesz ani gwarancji na miłości, ani gwarancji na bezpieczeństwo
      materialne. W ogóle życie nie jest objęte gwarancją.

      Warto poznawać bliżej ludzi, bo nigdy nie wiesz, kto z nich stanie się Twoim
      przyjacielem. Czasem z przyjaźni rodzi się miłość.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja