teściowie, długie

03.12.07, 11:19
Mam pewien problem, z pozoru może wydawać się on błahy, ale dla mnie
nie jest. Jesteśmy ze sobą od kilku lat, małżeństwem od kilku
miesięcy. Mieszkamy ze sobą ponad 4 lata. Mój problem dotyczy
teściów. Naprawdę są bardzo dobrymi ludźmi, możemy na nich liczyć,
są sympatyczni, ciepli, lubią mnie itp., ale jest jeden problem.
Mieszkają jakieś 100 km od nas, sami, ale pracują. My także
pracujemy, na różne zmiany, także w soboty, nie zawsze możemy
wygospodarować czas, żeby ich odwiedzić częściej niż raz w miesiącu.
Tym bardziej, że ja mam swoja rodzinę również daleko. Mam wrażenie,
że jest to przez nich negatywnie odbierane, że najlepiej gdybyśmy u
nich siedzieli w każdy weekend, albo oni u nas. Jestem osobą, która
nie lubi niespodzianek i nieplanowane wizyty teściów irytują mnie.
Oczywiście na tym tle dochodzi do kłótni miedzy mną, a mężem, on
uważa, że jestem mało elastyczna, że moje plany spędzenia np.
wieczoru z książką i wyciszenia się są egoistyczne itp. Nie wiem,
być może ma racje, w końcu to jego rodzice i zawsze powinni mieć u
nas drzwi otwarte, i mają, ale kosztem moich nerwów.
Rzecz, która jednak irytuje mnie najbardziej to codzienne telefony
głównie teściowej, rzadziej teścia. Specjalnie zakupili sobie taki
abonament, by po 20.00 i w weekendy mieć darmowe rozmowy. Rzecz
dzieje się od ponad 3 lat. Na początku było mi to obojętne, później
dziwiło, ale ignorowałam, teraz na dźwięk telefonu po godz. 20.00
dostaje gęsiej skórki. I tak jest CODZIENNIE. Ja już nie odbieram
tych telefonów, bo nie potrafię udawać. O czym można rozmawiać
codziennie? Moja teściowa dzwoni do mojego męża, żeby powiedzieć mu
dobranoc, poplotkować jak jej i nam minął dzień. W weekendy dzwonią
wcześniej np. gdy jemy śniadanie wtedy pyta, co jemy? A jeśli w
czasie obiadu to pyta co jemy na obiad. A jeżeli nas nie ma, to
dzwoni później i pyta gdzie byliśmy, bo dzwoniła a nikt nie
odbierał. Ta sytuacja mnie wkurza, irytuje, może jestem już
przewrażliwiona, ale to chyba nie jest normalne. Założyłam już
sobie, że w nowym mieszkaniu, nie będziemy mieć telefonu
stacjonarnego. Nie wiem jak rozwiązać ten problem. Naprawdę się z
tym męczę, bo pomimo całego szacunku do teściów trącę do nich
sympatie. Boję się tego i nie chcę, żeby na tym tle były konflikty.
Próbowałam poruszyć temat z mężem, on nie widzi problemu, problem
jest we mnie, bo się czepiam, a poza tym on im nie powie żeby nie
dzwonili, bo to jego rodzice i mogą się obrazić itp. Ja uważam, że
to on powinien załatwić. Doszło do tego, gdy on jest wieczorem w
pracy ja już po 20.00 nie odbieram żadnych telefonów, żeby się nie
denerwować. Później muszę się tłumaczyć , że np. byłam w łazience.
Paranoja. Poradźcie coś, czuje się bezradna.
    • tezromantyczka Re: teściowie, długie 03.12.07, 12:55

      Szkoda, że Twój mąż uważa ten stan rzeczy za normalny, to
      nieumożliwi Wam jakiekolwiek zmiany, a te powinny wyjść z jego
      inicjatywy.
    • kamelia04.08.2007 Re: teściowie, długie 03.12.07, 13:07
      nie może byc takiej sytuacji, że boisz sie odebrac telefon w domu.
      na poczatku moga byc kwasy, ale uważam, że powinnaś odbierać
      telefon, i jak to będzie teściowa, to po krótkiej wymianie
      uprzejmości, przeproś, że musisz konczyć rozmowe i zakoncz.
    • apogeum77 No, nieźle... 03.12.07, 14:44
      Serdecznie współczuję. Mam podobna sytuację, z tym że teściowa
      atakuje męża na gg, a jesli nie odbbiera wiadomości, to przysyła sms
      z informacja, że wysłała wiadomość na gg. Wiem, jak bardzo może to
      byc dla Ciebie uciążliwe. Ja gg nie musze odbierać, z telefonem
      jednak nie jest tak prosto. Nie do pojęcia jest fakt, iż Twój mąż
      uważa to za normalny stan. Pole manewru masz niewielkie. Jedyne
      wyjście to nie odbierać telefonu. Mąż jeśli chce, niech odbiera,Ty
      odczekaj dwa, trzy połączenia, odbierz, zamien kilka zdań
      kurtuazyjnie, i zakończ uprzejmie rozmowę, dając męża do telefonu.
      Jesli mężuś będzie z nimi musiał gadać za każdym razem, może
      zrozumie. Oczywiście nie przestaniesz sie denerwowac, ale z czsem
      teściowie powinni pojąć o co chodzi. Pozdr.!
    • modliszka24 Re: teściowie, długie 03.12.07, 15:56
      przeczekaj to ja jeszcze miałam stale wizyty i zaglądania w gary ale nic sobie
      nie robiłam jak przyszła to zawsze robiłam i mówiłam ze nie mam czasu posiedzieć
      aż pewnego pięknego dnia się skończyło przetrzymaj to
    • lillaj Re: teściowie, długie 03.12.07, 19:54
      Jakbym czytała o swojej teściowej. Na szczęście mąż podziela moją niechęć do
      rozmów. U nas jest podział. Jednego dnia dzwoni mąż, a drugiego teściowa. Pełna
      obraza jeżeli mąż zapomni lub nie ma czasu zadzwonić. Wiem jak strasznie jest to
      irytujące i mam identyczną gęsią skórkę, gdy słyszę dzwonek telefonu. Codzienne
      pytania co robiliśmy, gdzie byliśmy gdy nas nie było w domu itp. Mąż się
      zbuntował na tyle, że odpowiada półsłówkami, albo po prostu mówi, że wyszliśmy
      bez podawania szczegółów. Ja staram się nie odbierać telefonów, a jeżeli już mam
      tego pecha to staram się jak najszybciej zakończyć rozmowę. Kiedyś mieliśmy
      jeszcze jeden problem. Każdego roku gdy zbliżał się termin urlopów, teściowa
      namawiała nas na wspólne wyjazdy. Na szczęście nie podtrzymywaliśmy tematu i po
      prostu zrozumiała, że nie jest to szczyt naszych marzeń, trochę to jednak
      trwało. Jest to o tyle irytujące, że mamy ponad 30 lat i jesteśmy 5 lat po
      ślubie. Wiem, że może się to wydać śmieszne, ale to naprawdę duży problem,
      zwłaszcza, że poza tym teściowa jest raczej w porządku. Nie potrafi przeciąć
      pępowiny i nie ma własnego życia. Zwłaszcza od kiedy jest na emeryturze staje
      się to coraz bardziej męczące. Nie mam dla Ciebie żadnej sensownej rady. Szczera
      rozmowa z teściową w tym wypadku może przynieść odwrotny skutek. Teściowa będzie
      czuła do Ciebie niechęć, mąż będzie wściekły. Chyba jedynym wyjściem jest
      nabranie dystansu do całej sytuacji, czego Tobie i sobie życzę.
      • ais.anders Re: teściowie, długie 04.12.07, 09:25
        Dziękuję za wsparcie. "Pocieszające" jest to, że mój przypadek nie
        jest odosobniony, spróbuje się zdystansować, pozdrawiam
Pełna wersja