czy wybaczylabys zdrade?

04.08.03, 10:33
w sumie nie mam prywatnych problemow na tym tle i mam nadzieje, ze nigdy nie
bede miala, ale jestem ciekawa czy wybaczylabys zdrade i to nie chlopaka, z
ktorym jestes 2 miesiace, ale meza lub dlugoletniego partnera, z ktorym
planujesz swoja przyszlosc :-)
Tak sobie czasem mysle czy potrafilabym ... chyba taka jednorazowa, typu upil
sie na imprezie ... chyba potrafilabym, ale oszukiwania przez miesiace - nie
umialabym juz wybaczyc.
    • soczewica Re: czy wybaczylabys zdrade? 04.08.03, 10:35
      malen_a napisała:

      > w sumie nie mam prywatnych problemow na tym tle

      lepiej nie kuś losu wobec tego... każdy przypadek rozpatruje się przecież
      indywidualnie.
      • malen_a Re: czy wybaczylabys zdrade? 04.08.03, 11:11
        soczewica napisała:

        > malen_a napisała:
        >
        > > w sumie nie mam prywatnych problemow na tym tle
        >
        > lepiej nie kuś losu wobec tego... każdy przypadek rozpatruje się przecież
        > indywidualnie.
        >
        >

        Nie kusze losu ale wiele razy z moim F. sobie na ten temat rozmawialam i
        wlasnie w tym momencie bylismy zgodni. Wiadomo oczywiscie, ze kazda zdrada jest
        inna, ale jest ogolna roznica pomiedzy jednorazowa akcja a dluzszym
        oszukiwaniem.
        • aguszak Ależ Malen_o... 04.08.03, 11:32
          malen_a napisała:

          > Nie kusze losu ale wiele razy z moim F. sobie na ten temat rozmawialam i
          > wlasnie w tym momencie bylismy zgodni. Wiadomo oczywiscie, ze kazda zdrada
          jest
          >
          > inna, ale jest ogolna roznica pomiedzy jednorazowa akcja a dluzszym
          > oszukiwaniem.

          ... rozmawiałaś o tym ze swoim facetem? Przecież to jest jedna z takich rzeczy,
          które musimy rozważyć w swoim własnym sumieniu. Tym samym daliście sobie ciche
          przyzwolenie na jednorazowy "wyskok"... :(
          • malen_a Re: Ależ Malen_o... 04.08.03, 11:50
            aguszak napisała:

            > malen_a napisała:
            >
            > > Nie kusze losu ale wiele razy z moim F. sobie na ten temat rozmawialam i
            > > wlasnie w tym momencie bylismy zgodni. Wiadomo oczywiscie, ze kazda zdrada
            >
            > jest
            > >
            > > inna, ale jest ogolna roznica pomiedzy jednorazowa akcja a dluzszym
            > > oszukiwaniem.
            > Rozmawialam, bo uwazam, ze kazdy temat trzeba poruszyc, nie uwazam jednak,
            zeby jednoczesnie dala mu pozwolenie na jedna zdrade, tak samo jak i on
            mi...moj F. wie, ze jakikolwiek skok w bok zniszczy to co wypracowalismy przez
            tak dlugi czas i do konca nie da sie tego odbudowac.


            > ... rozmawiałaś o tym ze swoim facetem? Przecież to jest jedna z takich
            rzeczy,
            >
            > które musimy rozważyć w swoim własnym sumieniu. Tym samym daliście sobie
            ciche
            > przyzwolenie na jednorazowy "wyskok"... :(
            >
            • neferet Re: Ależ Malen_o... 04.08.03, 14:26

              > > Rozmawialam, bo uwazam, ze kazdy temat trzeba poruszyc, nie uwazam jednak,
              >
              > zeby jednoczesnie dala mu pozwolenie na jedna zdrade, tak samo jak i on
              > mi...moj F. wie, ze jakikolwiek skok w bok zniszczy to co wypracowalismy
              przez
              > tak dlugi czas i do konca nie da sie tego odbudowac.
              >
              A w pierwszym poście pisałaś, że jednorazowy skok mogłabyś wybaczyć... Jakąś
              sprzeczność tu widzę.
              • malen_a Re: Ależ Malen_o... 04.08.03, 14:33
                neferet napisała:

                >
                > > > Rozmawialam, bo uwazam, ze kazdy temat trzeba poruszyc, nie uwazam je
                > dnak,
                > >
                > > zeby jednoczesnie dala mu pozwolenie na jedna zdrade, tak samo jak i on
                > > mi...moj F. wie, ze jakikolwiek skok w bok zniszczy to co wypracowalismy
                > przez
                > > tak dlugi czas i do konca nie da sie tego odbudowac.
                > >
                > A w pierwszym poście pisałaś, że jednorazowy skok mogłabyś wybaczyć... Jakąś
                > sprzeczność tu widzę.
                Male sprostowanie: chyba moglabym wybaczyc, nie wiem tak na 100%, poza tym
                nawet jak umialabym wybaczyc, to nie znaczy, ze nic by sie nie stalo. Cos by
                minelo bezpowrotnie, cos zostaloby zniszczone i napewno dlugo trwaloby
                odbudowanie tego zaufania, ktore jest obecnie (jakby w ogole sie udalo)
        • Gość: patyczako Re: czy wybaczylabys zdrade? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.03, 18:04
          To jest na prawdę indywidualna sprawa....Teraz owszem mozecie sobie wiele
          dyskutować na ten temat a zupełnie inaczej może być gdyby coś takiego się
          wydarzyło. Wiem z doświadczenia...Wiec lepeij nie gdybajcie za duzo...
    • neferet Re: czy wybaczylabys zdrade? 04.08.03, 11:03
      Nie. Nawet takiej typu "upił się na imprezie". Nie.
      • wilczyca33 Re: czy wybaczylabys zdrade? 04.08.03, 11:09
        Dokładnie. Żadnej zdrady. Ani jednorazowej fizycznej, ani tym bardziej
        emocjonalnej. Ta ostatnia pewnie wynikałaby z zaniedbania relacji pomiędzy
        ludźmi, ta pierwsza z chęci "pyknięcia fajnej laski", choćby po wódce była
        tylko fajna. Nie nie nie
        • malen_a Re: czy wybaczylabys zdrade? 04.08.03, 11:18
          Dobrze, generalnie sie z Wami zgadzam, ale wyobrazcie sobie sytuacje: jestescie
          10 lat po slubie, 2 dzieci, zycie fajnie wam sie uklada, maz jest naprawde
          kochany i wiecie, ze na to wlasnie ten...na jakas impreze idzie maz sam, wpada
          mu w oko jedna panienka, na trzezwo nawet by z nia pewnie nie rozmawial, ale
          pod wplywen alkoholu...no moze nie pojda do lozka, ale caluja sie namietnie..po
          imprezie mowi Wam sam, na wyrzuty sumienia, sam sie przyznaje, wyraza
          skruche ... ja mysle ze warto wtedy jeszcze dac sobie szanse, nie warto
          niszczyc tego co bylo...tzn ja wiem, ze facet to niszczy...ale warto jeszcze
          raz sprobowac (to samo moze zreszta sie Wam przydarzyc, z tym ze z jakims
          facetem)
          No wiec jak w takiej sytuacji byscie sie zachowaly?
          Inna sprawa jest z dlugotrwalym romansem...tego oszukiwania napewno bym nie
          zniosla.
          Pozdrawiam
          • wilczyca33 Re: czy wybaczylabys zdrade? 04.08.03, 11:28
            Sama widzisz, że pójście do łóżka sama wyeliminowałaś, nawet pod wpływem.:)
            Oczywiście, nie warto poświęcać zbudowanego domu, rodziny dla jednej chwili
            słabości któregoś z członków tej rodziny, o ile ta słabość nie upokarza innego
            członka rodziny na tyle mocno, że nie potrafi on żyć z partnerem i ze
            świadomością tego co zrobił.
            Wszystko jest kwestia indywidualną. Wiele kobiet, za dostatni dom i spokojne,
            poukładane życie, "bo co ludzie powiedzą", godzi się na przygodne romanse swych
            meżów. Inaczej sprawa się ma, jeśli podstwawowym kryterium w związku jest
            przyjaźń i obopólny szacunek.
            W Twojej historii, te pocałunki i skrucha wypadają jednak niewinnie i pewnie
            wiele dojrzałych kobiet potrafiłoby to przełknąć i normalnie funkcjonować potem
            nadal, bez większych kłopotów.
            • kropeska Alkohol to nie wymowka, ludzie !! 04.08.03, 19:49
              kobiety, opanujcie sie !! To usprawiedliwiacie zdrade, tym, ze sobie wypil ??
              To moze on specjalnie upije sie przed aby zwalic to na alkohol. Ja mowie jasno
              i twardo: nie traktuje pijakow, ktorzy nie umieja sie kontrolowac i tchorzy,
              ktorzy wine zwalaja na alkohol, brr...
      • capa_negra Re: czy wybaczylabys zdrade? 04.08.03, 11:32
        Zdradę typu "upił sie na impresie" albo "nudy w delegacji " nigdy
        bo niby dlaczego mam wybaczać głupę i chamstwo - ostatecznie jesteteśmy podobno
        rozumnymi ludźmi i jesteśmy wstanie, wręcz powinniśmy umiec zapanowac nad
        instynktami.

        Myslę, że predzej wybaczyłabym, a może tylko zrozumiała .... gdyby sie zakochał
        w innej - bolało by bardzo, ale to może zdarzyć się każdemu, miłośc to cos na
        co nie mamy większego wpływu i nie zawsze da sie zabic to uczucie w zarodku.

        Mam nadzieje, że nie będe musiała rozstrzygac takiego dylematu..
        • fem.me Re: czy wybaczylabys zdrade? 10.08.03, 11:00
          capa_negra napisała:

          > Zdradę typu "upił sie na impresie" albo "nudy w delegacji " nigdy
          > bo niby dlaczego mam wybaczać głupę i chamstwo - ostatecznie jesteteśmy
          podobno
          >
          > rozumnymi ludźmi i jesteśmy wstanie, wręcz powinniśmy umiec zapanowac nad
          > instynktami.
          >
          > Myslę, że predzej wybaczyłabym, a może tylko zrozumiała .... gdyby sie
          zakochał
          >
          > w innej - bolało by bardzo, ale to może zdarzyć się każdemu, miłośc to cos na
          > co nie mamy większego wpływu i nie zawsze da sie zabic to uczucie w zarodku.
          >


          Otóż to, ja również nie mogłabym przeboleć wyskoku- to jednak zwykle oznacza,
          ze coś jest nie tak: związek źle funkcjonuje, czegoś Mu brakuje, albo on jest
          po prostu niedojrzały i prymitywny. Alkohol? No tak, ale to chyba musiałby się
          znaleźć w damskim towarzystwie beze mnie i trochę rozmyslac o "tych" rzeczach?
          hmmm...

          Ja też predzej zrozumiem, jesli się zakocha, co nie znaczy, ze ot! daruję i
          dalej będziemy razem - on moze na dwa fronty.Jak sie zakocha, z bólem serca ale
          będę mu życzyć szczęścia- pod warunkiem, ze nie będę oszukiwana miesiącami z
          powodu jego tchórzostwa. Ja też kilka razy rozmawiałam o tym z moim facetem.
          Nie uważam tego za coś destrukcyjnego- samej rozmowy nie. Chciałam mu dać do
          zrozumienia, zeby mnie broń Boże nie informowal o ewentualnym "wyskoku", bo
          strasznie by mnie zranił i może bym wybaczyła ale zepsułby cos na
          zawsze.Natomiast prawdę o nowej miłości chcę znać natychmiast. I z mojej
          strony moze się spodziewać tego samego.
          pozdrawiam




          • malen_a Re: czy wybaczylabys zdrade? 11.08.03, 12:10
            fem.me napisała:

            > capa_negra napisała:
            >
            > > Zdradę typu "upił sie na impresie" albo "nudy w delegacji " nigdy
            > > bo niby dlaczego mam wybaczać głupę i chamstwo - ostatecznie jesteteśmy
            > podobno
            > >
            > > rozumnymi ludźmi i jesteśmy wstanie, wręcz powinniśmy umiec zapanowac nad
            > > instynktami.
            > >
            > > Myslę, że predzej wybaczyłabym, a może tylko zrozumiała .... gdyby sie
            > zakochał
            > >
            > > w innej - bolało by bardzo, ale to może zdarzyć się każdemu, miłośc to cos
            > na
            > > co nie mamy większego wpływu i nie zawsze da sie zabic to uczucie w zarodk
            > u.
            > >
            >
            >
            > Otóż to, ja również nie mogłabym przeboleć wyskoku- to jednak zwykle oznacza,
            > ze coś jest nie tak: związek źle funkcjonuje, czegoś Mu brakuje, albo on jest
            > po prostu niedojrzały i prymitywny. Alkohol? No tak, ale to chyba musiałby
            się
            > znaleźć w damskim towarzystwie beze mnie i trochę rozmyslac o "tych"
            rzeczach?
            > hmmm...
            >
            > Ja też predzej zrozumiem, jesli się zakocha, co nie znaczy, ze ot! daruję i
            > dalej będziemy razem - on moze na dwa fronty.Jak sie zakocha, z bólem serca
            ale
            >
            > będę mu życzyć szczęścia- pod warunkiem, ze nie będę oszukiwana miesiącami z
            > powodu jego tchórzostwa. Ja też kilka razy rozmawiałam o tym z moim facetem.
            > Nie uważam tego za coś destrukcyjnego- samej rozmowy nie. Chciałam mu dać do
            > zrozumienia, zeby mnie broń Boże nie informowal o ewentualnym "wyskoku", bo
            > strasznie by mnie zranił i może bym wybaczyła ale zepsułby cos na
            > zawsze.Natomiast prawdę o nowej miłości chcę znać natychmiast. I z mojej
            > strony moze się spodziewać tego samego.
            > pozdrawiam
            >
            >
            >
            >
            -----------------------------

            hej! napisalabys, ze wolalabys nie wiedziec o jego wyskoku, ale czy jestes tego
            pewna, nie wiedziec, ze jestes oszukiwana??
            • fem.me Re: czy wybaczylabys zdrade? 11.08.03, 12:29
              Witam


              napisałam, ze wolałabym nie wiedzieć o jego j e d n o r a z o w y m wyskoku,
              gdyby juz rzeczywiscie do niego doszło, bo jesli nawet bym mu wybaczyła, nie
              mogłabym o tym zapomniec i być moze jednak musiałabym go zostawić...Długotrwałe
              czy wielokrotne oszukiwanie naturalnie nie wchodzi w ogóle w grę. Gdybym się
              dowiedziała, straciłabym dla niego szacunek. Dlatego wolę wiedzieć o nowej
              miłości mojego lubego.
              pozdrawiam
          • capa_negra fem.me!!!! 11.08.03, 12:51
            Też kiedyś miałam taka rozmowę z moim i doszliśmy do tych samych wniosków.
            Jesli by sie zdarzył wyskok to nie daj boże żeby 2 strona wiedziała, zreszta
            uważam że informowanie parnera to usiłowanie przerzucenia częsci winy?? na
            niego i po co żeby cierpiał??
            Co innego miłość tu jesteśmy tez zgodni - żadnego oszukiwania misiącami i
            latami - lepiej rozstać się nawet w bólu niż w nienawiści czym niewątpliwie by
            sie skończyło gdybym sie dowiedziała o jego "miłości"
            • malen_a Re: fem.me!!!! 11.08.03, 13:15
              capa_negra napisała:

              > Też kiedyś miałam taka rozmowę z moim i doszliśmy do tych samych wniosków.
              > Jesli by sie zdarzył wyskok to nie daj boże żeby 2 strona wiedziała, zreszta
              > uważam że informowanie parnera to usiłowanie przerzucenia częsci winy?? na
              > niego i po co żeby cierpiał??
              > Co innego miłość tu jesteśmy tez zgodni - żadnego oszukiwania misiącami i
              > latami - lepiej rozstać się nawet w bólu niż w nienawiści czym niewątpliwie
              by
              > sie skończyło gdybym sie dowiedziała o jego "miłości"


              ------------------

              a ja sie z tym nie zgadzam, tez kiedys o tym myslalam i z jednej strony
              rzoumiem, ze jak sie nie wiem, to nie ma problemu, ale z drugiej strony, ja
              osobiscie wolalabym wiedziec o zdradzie, nawet jednorazowym wyskoku ... po
              pierwsze dlatego, ze uwazam, ze prawda zawsze kiedys wyjdzie na powierzchnie a
              nie chcialabym sie dowiedziec po 10 latach o czyms takim, po drugie zeszta
              powiazane z pierwszym ... zawsze znajdzie sie jakas "zyczliwa kolezanka", komus
              sie wymknie, bo nie wierze, ze nikt ze znajomych nie wie..., po trzecie mialalm
              taka sytuacje, ze moja kolezanka wyznala milosc mojemu chlopakowi...wiem, ze
              nic miedzy nimi nie bylo i trakotowal ja jak kolezanke, ale... jak bym sie nie
              dowiedziala nadal ona by byla moja kolezanka, bo moj chlopak napewno jakos
              chcialby to szybko zamkanc, nie mowic mi o tym, a tak ... juz jej nie znam...
              nie jest to moze dobry przyklad, bo nie zdradzil mnie chlopak, ale czulam sie
              zdradzona przez ta kolezanke, tez bolalo... i ciesze sie, ze sie o tym
              dowiedzialam. dlatego reasumujac o jakiejkolwiek zdradzie wola wiedziec
              • capa_negra Re: fem.me!!!! 11.08.03, 14:01
                No cóż każdy ma prawo do swojego zdania
                Mój jest po rozwodzie, a ja po dłuugim związku i każde z nas swoje w życiu
                przezyło. Nawet jesli nie dopuszczamy do siebie mozliwości zdrady
                w "sprzyjających" okolicznościach może sie ona zdarzyc
                Jesli jest to sytuacja jednorazowa i winowajca sam sie tym gryzie to nie ma
                potrzeby żeby gryzła sie jeszcze i druga strona.
                Natomiast jesli to jest długi związek to lepiej sie rozstać.
                Kiedyś mój były przyznał się że całował się z taka jedną.
                Mimo, że do fizycznego aktu nie doszło długo czułam obrzydzenie
                Wtedy właśnie przekonałam sie,ze nie jestem w stanie wybaczyć "wyskoku" prędzej
                miłość.
                Długo potem doszłam do wniosku, że wolałabym gdyby nie był "tak szlachetny" i
                nie przyznał sie do tego całowania czułabym sie owiele lepiej
                Mam w nosie taką szczerośc!!!
      • kropeska Re: czy wybaczylabys zdrade? 04.08.03, 19:38
        NIE !! NIE !! NIE !! I wiem co mowie, zostawilabym za jednym zamachem meza,
        gdybym sie dowiedziala, chocby i nas dzieci, dom itd laczyly. Moja siostre maz
        zdradzil, po 6 latach malzenstwa, wspolne dziecko, mieszkanie itd.. i ona tez
        od niego odeszla, blagal o szanse, o powrot, rodzina blagala. I prawidlowo !!
        Moge byc wyrozumiala dla roznych wad i slabosci mego faceta, ale zdrada stawia
        go wlasnie w pozycji zdrajcy, a ze zdrajcami, oszustami, klamcami (bo skoro
        przysiegal) to ja nie chce miec nic do czynienia. Zranilby mnie tym tak bardzo,
        ze w ruiny przeistoczylby wszystko co bylo miedzy nami. Nie byloby wiec sensu
        wybaczac komus kogo przez to traktowalabym jak zdrajce, oszusta i znienawidzila.
        • Gość: Kat Re: czy wybaczylabys zdrade? IP: *.acn.pl 09.08.03, 23:21
          kropeska napisała:

          > NIE !! NIE !! NIE !! I wiem co mowie, zostawilabym za jednym zamachem meza,
          > gdybym sie dowiedziala, chocby i nas dzieci, dom itd laczyly. Moja siostre
          >maz zdradzil, po 6 latach malzenstwa, wspolne dziecko, mieszkanie itd.. i ona
          >tez od niego odeszla, blagal o szanse, o powrot, rodzina blagala. I
          >prawidlowo !! Moge byc wyrozumiala dla roznych wad i slabosci mego faceta, ale
          >zdrada stawia go wlasnie w pozycji zdrajcy, a ze zdrajcami, oszustami,
          >klamcami (bo skoro przysiegal) to ja nie chce miec nic do czynienia. Zranilby
          >mnie tym tak bardzo, ze w ruiny przeistoczylby wszystko co bylo miedzy nami.
          >Nie byloby wiec sensu wybaczac komus kogo przez to traktowalabym jak zdrajce,
          >oszusta i znienawidzila.

          Przecież ty ciągle oszukujesz i zdradzasz tego swojego Turka, o czym ze
          szczegółami opowiadasz pod różnymi nickami na forum - więc jak to ma być??!
          Żelazne zasady mają działać tylko w jedną stronę?
    • lastka Re: czy wybaczylabys zdrade? 04.08.03, 11:20
      Ja wybaczyłam i nie żałuję, długo trwało aż nabrałam zaufania ale nie żałuję.
      On się przez to czegoś nauczył i ja też. Teraz jesteśmy po slubie, bardzo się
      kochamy i własnie czekamy na dzidzie która jest w drodze do nas.
      Czasem warto wybaczyć chociaż to baaaaaaaardzo boli.
    • Gość: kohol Re: czy wybaczylabys zdrade? IP: *.crowley.pl 04.08.03, 11:27
      Tak.
    • penelopa.pitstop Re: czy wybaczylabys zdrade? 04.08.03, 13:02
      Wiecie co zaden facet nie zdradzil mnie do tej pory (przynajmniej nie
      dowiedzialam sie o tym) ale jednemu z nich zrobilam wielka awanture, ktora
      stala sie bezposrednia przyczyna zakonczenia zwiazku. Poszlo o to, ze
      przyjechala do niego w odwiedziny dziewczyna poznana na necie, przejechala pol
      Polski, zeby niby sie kolezensko z nim spotkac a decyzje podjela ok. 23.00 w
      piatek, po tym jak sie dowiedziala od mojego lubego, ze on nie bedzie ze mna
      jechac tam gdzie mial jechac. Niby niewinna sprawa, ale ja nie wierze w takie
      kolezanki z internetu, co to rzucaja wszystko i jada 500km spotkac sie ot tak z
      facetem. Podobno tej jednej nocy spali w oddzielnych pokojach i wszystko bylo
      niby grzecznie ale gosc byl juz dla mnie spalony. Za sam fakt, ze spotkal sie z
      taka laska. Moze to nie zdrada ale mysle, ze daleko by nie bylo do przespania
      sie z nia. Po tym jak rozstalismy sie byl z nia przez rok - niewinna znajomosc
      z internetu, pseudo kolezanka a malo w gacie nie robila jak z nim gadala
      wczesniej (czytalam zapis rozmow).
      Takze mysle, ze czasami takie cos moze byc wiekszym ciosem niz zdrada. Nie wiem
      jakbym sie zachowala w przypadku zdrady. Zakladam , ze nie dowiem sie tego na
      przykladzie obecnego lubego i nie bede tez sprawdzac czy on by mi wybaczyl, bo
      wiem ze nie wybaczylby mi. Ma dosc surowe zasady.
      Zgadzam sie jednak, ze latwiej przelknac przypadkowe przespanie z laska, ktorej
      wiecej sie nie widzi niz romans i oszukiwanie.
      Ostatnio ogladalam film "Good Girl" polecam wszystkim paniom decydujacym sie na
      zdrade, idealny przyklad jak mozna sobie skomplikowac zycie.

      Penelopa.
      • iwona_ar Re: czy wybaczylabys zdrade? 04.08.03, 14:36
        Mój A. też miał taką historię z panienką z netu. Z tym, że sie z nią nie
        spotkał, podobno. Facetom nie można do końca wierzyć. Laska sie w nim
        zakochała, wydzwaniała do niego, rozmawiala na gg. W końcu nie wytrzymałam i
        pogadałam sobie z nią. Dowiedziałam sie takich rzeczy, że.... Ach szkoda słów.
        Uważam, że była to w pewnym sensie zdrada, tym bardziej, ze stanął w tej
        rozmowie po jej stronie. Było mi przykro. Już mu nie ufam. A zdrady fizycznej
        lub emocjonalej, nie wybaczyłabym. Nie lubię kiedy sie ze mnie robi idiotkę.
    • Gość: miłka Myślę, że nie. nt IP: *.chello.pl 04.08.03, 17:32
    • megxx Re: czy wybaczylabys zdrade? 04.08.03, 18:42
      Wydaje mi się, że przychylam się do zdania capa_negra. Jednorazówka, o której
      bym się dowiedziała to obrzydlistwo. Zero wybaczenia. Ale gdyby stało się coś
      co w dzisiejszym świecie często miast zdrada małżeńska(czyli po kontrakcie
      pisemnno-prawnym)nazywa sie zakochaniem, to być może...ale albo on się na
      prawdę zakochał i rozstajemy się w pokoju, albo jednoznacznie zrywają. Drugi
      raz taka sytuacje już nie mogłaby mieć miejsca.
      A w ogóle to nie powinien zdradzać , albo robic to tak by nikt nigdy o tym nie
      wiedział.(Ale jak to mówią kłamstwo ma krótkie nogi:))
      Zainteresowałam się tym wątkiem bo przypadkiem podsłuchałam w autobusie taką
      rozmowę:
      -jedna pani do drugiej:i wiesz co ta zdzira powiedziała, że to on jej zepsuł
      reputację(niby kochanek tak z treści wynika), że nie spocznie aż go upodli i
      zniszczy(pewnie kochanek zawiódł)
      Co Wy na to? Jak obrażona kochanka może się zemścić? Czyżby naoglądała się
      Fatalnego zauroczenia ?
    • Gość: Gunia Re: czy wybaczylabys zdrade? IP: *.sloneczny.pl / 10.102.21.* 04.08.03, 18:48
      Być może wybaczyłabym. Raz. Jesli bym wiedziała, że to jest ten facet na całe
      życie i szkoda będzie. I jeśli bym sam powiedział, żałował, przepraszał. I
      jeśli to rzeczywiście byłoby raz, a nie romans przez pól roku.
    • mroczna_panna Re: czy wybaczylabys zdrade? 04.08.03, 19:23
      Nigdy....chociażmoże...mam faceta, którego kocham tak bardzo, że może i
      zdradębym mu wybaczyła. Wszystko, żeby ratowaćnasz związek...czy wszystko
      rzeczywiście?? Sama nie wiem...Teraz tak mówię, ale jeśli znalazłabym się w
      takij sytuacji, to może zareagowałabym inaczej? Póki co mówię, że dla miłości,
      byłabym w stanie wybaczyć. Na razie...
    • atlantis75 Re: czy wybaczylabys zdrade? 11.08.03, 13:44
      Kilka lat temu na twoje pytanie odpowiedziałabym: "nigdy w
      życiu!". Torby za próg i żegnaj na zawsze.
      Dziś... potrafię spojrzeć się na zdradę pod innym kontem.
      Gdybym się dowiedziała, że TO się stało pewnie byłabym w
      szoku i rozpaczy. Potem starałabym się znaleźć przyczynę.
      Od niej zależałoby, czy wybaczyłabym zdradę. Jeżeli w
      jakiejś części wina rozkładałaby się i na mnie,
      spróbowałabym wybaczyć. Jeżeli byłby to niczym nie
      uzasadniony, głupi skok w bok... ????? Trudno odpowiedzieć
      na to pytanie, szczególnie jak się jest 5 dni przed ślubem
      :)))

      Pozdrawiam. Atlantis :)
    • Gość: Rabarbar Re: czy wybaczylabys zdrade? IP: *.radio.com.pl 11.08.03, 17:50
      Rozmowa o "skoku w bok", która się tu toczy jest bardzo interesująca, ale dla
      mnie, jako dla mężczyzny, niektóre argumenty są trochę niezrozumiałe. Piszecie,
      że jednorazowa "chwila słabości" i w konsekwencji wspólnie spędzona noc to
      grzech nie do wybaczenia. Może rzeczywiście tak jest, ale w przypadku faceta
      zwykle tak się to zaczyna i tak się to kończy. Jedna noc i do widzenia. Nie
      wiem w czym jest to gorsze od spacerowania kobiet z facetami, patrzeniu im
      głęboko w oczy, wzdychaniu, muskaniu dłoni, zwierzaniu się ze swoich problemów
      (realnych, albo wyimaginowanych), objęcia przyjaznym ramieniem, albo nie daj
      Boże od wspólnego gotowania, a po powrocie z wyjazdu (bo w takich
      okolicznościach się to zwykle dzieje) chodzenia z głową w chmurach przez klka
      dni i brakiem kontaktu z resztą rodziny, albo partnerem. Myślę, że większość
      kobiet, takiego postępowania jak tu opisałem nie traktuje jako zdradę. Wielu
      mężczyzn pewnie też. Ja nie wiem co dla mnie było by większym ciosem: czy to że
      moja żona poszła z kimś raz do łózka, czy taka romantyczna delegacja. Myślę, że
      nalepszym wyjściem z tej sytuacji jest zrobienie wszystkiego, żeby partner się
      o tym nie dowiedział. Przepraszam, że trochę "zboczyłem z kursu", wszak nie
      taki jest temat wątku i jednym złem nie można usprawiedliwiać drugiego zła.
      Chciałem tylko uświadomić bezkompromisowym Żelaznym Damom, które się tu
      wypowiadały, że nie wszystko jest białe, albo czarne. Rozmowa na ten temat
      kobiety i mężczyzny jest trudna. To tak jak rozmowa katolika i ateisty o
      środkach antykoncpcyjnych, albo o przerywaniu ciąży. Każdy ze swojego punktu
      widzenia ma rację. Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja