anndelumester
04.08.03, 11:18
bardzo interesująca dyskusja,
www2.tygodnik.com.pl/tematy/antykoncepcja/
a już list z ostatniego numeru.....
..cytuję w całości:
"Mniejsze zło?
Jesteśmy młodym, katolickim małżeństwem, niespełna dwa lata po ślubie. Mamy
siedmiomiesięcznego, wyczekanego synka, którego karmię piersią. Na razie nie
chcemy mieć dzieci. Zarówno fizycznie, jak psychicznie, byłoby to dla nas za
trudne. Zamierzaliśmy stosować NPR, ale teoria teorią, a praktyka... Jak
wierzyć pomiarom temperatur, jeśli ani razu od porodu nie spałam nocą dłużej
niż 5 godzin? Obserwacja śluzu również jest nieprzydatna, ponieważ choruję na
zapalenie dróg rodnych. Rozterki o różnym pochodzeniu nie pozwalają nam
stosować prezerwatywy, więc oboje - zwłaszcza mój wspaniały mąż - cierpimy.
Jesteśmy białym małżeństwem od co najmniej 7 miesięcy (plus wstrzemięźliwość
w ostatnich miesiącach ciąży), ponieważ metody NPR nie mają nam nic do
zaoferowania. Kurs, który przeszliśmy, i liczne przeczytane na ten temat
książki omawiają sytuacje modelowe, nie naszą. Każdy dzień jest dla nas
wielką próbą, oddalającą od siebie. Przynajmniej, jeśli chodzi o współżycie.
Czy naprawdę wybieramy "mniejsze zło" sypiając osobno, niż gdybyśmy stosowali
antykoncepcję (nie środki wczesnoporonne!) i byli prawdziwym małżeństwem?
Dziękuję za zmuszającą do myślenia dyskusję.
(nazwisko i adres do wiadomości redakcji)"