frustrujacy "samiec alfa"

08.12.07, 04:14
dwa miesiace temu do mojej grupy znajomych dolaczyl taki jeden. Milutki,
szarmancki, inteligentny, przystojny. musze mu to przyznac. przebojem zdobyl
popularnosc, nie spodziewalam sie ze tak szybko mozna poznac nowych ludzi i
wtopic sie w towarzystwo. prawie wszystkie nasze spotkania, okolicznosciowe
imprezy "przechodza" przez niego. teraz okazuje sie ze wszyscy czekaja co
zaproponuje na sylwestra.
problem polega na tym, ze moi znajomi, niektorzy jeszcze z liceum strasznie
zmieniaja sie pod jego wplywem, tak ze nie wiem czy to jeszcze moi znajomi czy
juz jego. a typek jest jakby urwal sie z choinki! nie przestrzega zadnych
zasad, wyprawia co mu sie tylko podoba i zawsze uchodzi mu to na sucho, a
wrecz inni zaczynaja go malpowac. zawsze musi skupiac na sobie cala uwage,
najglosniejszy, zawsze zabiera glos za cala grupe. o poprawnosci jakiejkolwiek
chyba nigdy nie slyszal. nie wiem jak to zjawisko opisac nawet! a jakie ma
teorie o kobietach, polityce..
faceci chca sie do niego upodobnic, dziewczyny z nim flirtuja, nie wylaczajac
mezatek! a on nic sobie z tego nie robi, no moze poza tym ze "zaliczyl" dwie
moje kolezanki. a co dziwne staly sie one nagle atrakcyjne dla reszty mezczyzn!
czuje ze trace przyjaciol i nie wiem co z tym zrobic, jak wyrwac ich spod jego
"uroku"?
nie wiem juz co robic, probowalam delikatnie rozmawiac z nimi, ale nikt nie
zauwaza problemu! im bardziej mnie to frustruje tym on zdaje sie lepiej bawic.
ciagle jest dla mnie mily, caluje w reke na powitanie, chociaz wie ze za nim
nie przepadam...
    • listekklonu Re: frustrujacy "samiec alfa" 08.12.07, 10:56
      Czy przypadkiem nie masz ochoty upolować tego samca alfa? :)
    • avital84 Re: frustrujacy "samiec alfa" 08.12.07, 11:22
      A ja się w takim bujnęłam. To jest dopiero koszmar.
      Wydaje mi się, że to wszystko do czasu. Kiedyś w końcu Twoi znajomi zaczną się
      orientować, że coś nie gra, że ktoś namieszał i w ich paczce nie jest już tak
      jak dawniej. Udowadnianie tego w niczym raczej nie pomoże. Jeżeli są pod jego
      dużym wpływem nie posłuchają Cię. Jedyne co pozostaje to chyba obserwować i
      śmiać się z jego poczynać. Może po prostu potraktuj jego osobę z żartem i w
      sumie niech on to widzi.
      Może zacznie go peszyć to, że ktoś w jego zachowaniu widzi śmieszność.
      • klio.o Re: frustrujacy "samiec alfa" 08.12.07, 15:29
        bron boze, nie chcialabym miec takiego faceta! chcialam byc obiektywna dlatego
        napisalam kilka dobrych slow o nim, zebyscie nie pomyslaly ze po prostu go
        nienawidze i wyolbrzymiam to sobie. moze jakas napalona 18 cieszylaby sie z
        takiego superpopularnego chlopca ale gdybys widziala jak on postepuje z kobietami!
        dla kazdej ma mily i "szczery" komplement (naprawde sprawia wrazenie swiecie
        przekonanego o wszystkim co mowi) ja np. jestem "inteligentna indywidualistka
        niepospolitej urody" :), z kazda rozmawia jakby chcial prosto udac sie z nia do
        lozka (podteksty, aluzje).
        malo tego, przepija wszystkich na imprezach a potem lowi pozostawione na jego
        pastwe dziewczyny, wygaduje rzeczy za ktore zamiast dostac w twarz dostaje
        calusy! ostatnio jak bylismy w klubie wyrywal "gorace malolatki" i przyprowadzal
        je uwieszone na szyji specjalnie zeby wzbudzic zazdrosc kolegow (co mu sie
        doskonale udaje!). fakt, tanczy niezle. bierze numery telefonow a pozniej
        ostentacyjnie wyrzuca lub kasuje. innym razem uprowadzil laske do samochodu,
        narobil jej zdjec (juz po) a potem uciekal przed nia do konca imprezy, swietnie
        sie przy tym bawiac.
        to nie jest tak, ze mu bronie sie bawic jak chce, ale przykro mi kiedy wyplakuje
        mi sie zadurzona w nim dziewczyna ktora wykorzystal, a juz gotuje sie we mnie
        kiedy slysze od niej jaki on wspanialy!!
        robi ludziom pranie mozgu, jakiego nie potrafilabym sobie wyobrazic gdybym tego
        nie widziala. i wszystko w bialych rekawiczkach, zawsze uwiarygadnia swoje tezy
        na jakim bierzacym przykladzie, a juz najbardziej bezlitosny jest dla facetow
        ktorzy nie radza sobie ze swoimi kobietami. Wszelkie proby krytyki jego
        zachowania, obraca w zart ktory gorzko skrupia sie na "miernych ale wiernych"
        swoim kobietom kolegach. Zwlaszcza jeden wygodny przyklad, kiedy rzeczywiscie ma
        troche racji bo jeden nasz znajomy jest pantoflem totalnym ("nie chce skonczyc
        tak jak on"), ale wszyscy juz sie z tym oswoili i skoro mu to odpowiada to ok.
        Ale nie dla Niego! Do tego dziewczyna tego "pantoflarza" z ktorym jest juz 6 lat
        slini sie do niego tak, ze juz jej kolezanki zwracaja uwage!

        Absurd, moje drogie panie. Albo jak pijany kazal sobie przygotowac kapiel z
        piana, przekaski i czytac Lalke (Prusa) dziewczynie rozebranej do bielizny.
        oczywiscie moje wieloletnie kolezanki rzucily sie na wyprzodki realizowac jego
        fantazje....

        A co do smiesznosci jego zachowania to wyobraz sobie, ze rozmawial o tym ze mna
        na przykladzie poprzedniej "przewodniczki naszego stada" (dzialaczka spoleczna,
        troche feminizujaca), skwitowal to cytatem z jakiegos klasyka ze od wielkosci do
        smiesznosci jeden krok. i on jest zawsze pierwszy do naigrywania sie z siebie,
        taki klasowy klaun co specjalnie robi z siebie glupka zeby rozbawic publike. i
        raczej nic na swiecie go nie speszy ani nie zawstydzi.

        chce zeby zniknal!!!
        • golfstrom Re: frustrujacy "samiec alfa" 08.12.07, 16:43
          Może to trochę brutalne pytanie, ale czy Twoi znajomi to nie jest
          banda idiotów?
          Bo z Twojego opisu, to albo właśnie kończą liceum i strasznie ich
          rajcują "pikantne" zabawy, albo zatrzymali się na tym poziomie.

          Szczerze mówiąc ja bym sobie dała spokój z takimi ludźmi, no tyle że
          ja mam minimalne potrzeby towarzyskie (nie potrzebuję częstego
          kontaktu, wspólnych wyjść itp).

          Na pewno nic nie zdziałasz, jesli będziesz próbowała im otwierać
          oczy. Będą ślepi do samego końca, a potem będa potrzebowali kozła
          ofiarnego. Ostatecznie sami pozwalają się upokarzać. A koniec
          nastąpi dopiero wtedy, kiedy Twoja paczka znudzi się temu gościowi.

          A Ciebie najwyraźniej próbuje misiu wziąć na tzw. szczerość - będzie
          opowiadał, jaki to z niego łajdak, ponieważ Ty jesteś dużo
          inteligentniejsza od stada, potrafisz przejrzeć człowieka i nie
          warto przed Tobą udawać. Tzw. szczerość będzie zaś miała na celu
          wywołanie w Tobie przekonania, że istnieje jakies drugie dno, że on
          nie jest łajdakiem, tylko cynikiem, ale to nie jest jego wina, bo w
          głebi duszy jest bardzo, bardzo wrażliwym człowiekiem (najlepszy
          dowód - że tak otwarcie z Toba rozmawia). Poza tym, mimo że za nim
          nie przepadasz, on Cię szanuje za Twój indywidualizm.

          Tylko nie daj się złapać - tego gościa najwyraźniej strasznie fiut
          swędzi. Można złapać coś paskudnego.
          • simon_r Re: frustrujacy "samiec alfa" 10.12.07, 15:35
            heh.... z opisu wygląda, że to naprawdę fajny gość potrafiący wykorzystać małe
            stadko baranków, żeby się dobrze pobawić :))
            Cynik... a jakże... zapewne nim jest.. przypomina mi się zaraz taki film
            "Czarownice z Eastwick" :)))

            -------------------

            SuDoKu... wciąga :)
    • nuova co znaczy "samiec alfa"? n/t 08.12.07, 16:48

      • pan_i_wladca_mx Re: co znaczy "samiec alfa"? n/t 08.12.07, 21:15
        samiec dominujacy
        • kawitator Re: co znaczy "samiec alfa"? n/t 08.12.07, 21:54
          poprzedniej "przewodniczki naszego stada" (dzialaczka spoleczna,
          troche feminizujaca),
          Czy tu przypadkiem piesek nie jest pogrzebany To ty byłas ta przewodniczką stada czy może tylko jej przyboczną?
          Taki lajf niestety
          • klio.o Re: co znaczy "samiec alfa"? n/t 09.12.07, 20:11
            wlasnie w tym rzecz, ze zdecydowana wiekszosc indoktrynowanych znajomych to
            ludzie na naprawde wysokim poziomie intelektualnym ale tez moralnym, dojrzali,
            rozni... troche artystycznie, troche korporacyjnie, mlody prokurator sie
            znajdzie, kilka leserow :)
            paczka jest naprawde liczna i zgrana, dlatego tak przejmuje sie ze nagle jeden
            "arbiter elegancji" przejmuje nad nami kontrole! i to kto!?
            czlowiek z misja dostosowania swiata do siebie, i to w sposob doslownie
            SKANDALICZNY. Dzisiaj na forum calej posiadowki ujawnil a potem wyszydzil epizod
            prostytucyjny naszej najbardziej postrzelonej kolezanki. Nie zeby byla to jakas
            wielka tajemnica, dziewczyna nie z tych co to latwo ja przegadac, niczym sie nie
            przejmuje ale az glupio mi bylo tego sluchac, jak nagle wszyscy zaczeli
            przyznawac mu racje. w ogole to postanowilam przyjac taktyke, zeby obnazyc jego
            kontrowersyjne przekonania inspirujac tego typu tematy. on jako zapalony
            dyskutant i przekonowyacz lapie kazdy haczyk. dziewictwo - on kocha wszystkie
            dziewczyny ale nigdy by sie nie ozenil z niedziewica. no prosze was,
            sredniowiecze. a potem pol godziny uzasadniania itp.
            no i faszyzm antynikotynowy. w jego towarzystwie nie bedzie palenia papierosow.
            i co? impreza na balkonie w domu osoby ktora pali! to jest niedouwierzenia normalnie

            a co do przewodniczki stada to prosze nie lapac za slowka, zreszta akurat mialam
            z nia troche na pienku (tak, poszlo o faceta:)
            • ultima-thule Re: co znaczy "samiec alfa"? n/t 10.12.07, 09:28
              Bylam z podobnym facetem trzy lata...brrrr.... koszmar.... Z tym że
              ja glupia widząc jego wady kochalam go mimo to. Wkurzalo mnie mimo
              wszystko, że jest taki popularny, lubiany mimo swojej dwulicowości,
              prostactwa i glupoty.
              Powoli reszta jego znajomych zaczęla zauważać, że ten wlaśnie
              przywódca stada nie jest taki super znakomity, jak się wydawalo, ale
              zajęlo to kilka lat.
              Obawiam się, że sami się muszą przekonać.
              • mikolaus Re: co znaczy "samiec alfa"? n/t 10.12.07, 11:01
                Ja nie wiem po co tyle gadania i wypisywania bzdur na
                forum.Obciagnij mu wreszcie bo chyba tego chcesz ale sie
                boisz...Rzeczywiscie paczke masz na poziomie-ze niby prawnik i
                towarzystwo artystyczne...a najwieksza wada goscia jest to (i to cie
                boli) ze jest od was wszystkich inteligentniejszy i cwanszy - no i
                ze jest antynikotynowym faszysta.zalosne.
    • pawel1940 Re: frustrujacy "samiec alfa" 10.12.07, 11:09
      A to nie jest tak, ze tacy kobiety kreca? ;-). Nie mowie, ze na stale, ale...
      Kazda ktora powie, ze nie to raczej wyjatek potwierdzajacy regule :-).
    • elektrokapusciocha Re: frustrujacy "samiec alfa" 10.12.07, 13:30
      klio.o, podobna sytuacja miala miejsce w grupie przyjaciol mojego (wowczas
      'swiezego') chlopaka.
      Otoz, byla sobie ekipa przyjaciol. Ludzie dorosli, wyksztalceni, inteligentni.
      Jeden z chlopakow przedstawil pewnego dnia grupie swoja dziewczyne. Dziewczyna
      ta okazalo sie typowa 'samica alfa' - czyli towarzyska, elokwentna, wszedzie jej
      bylo pelno, skupiala na sobie cala uwage. Generalnie wszyscy ja polubili,
      dziewczyna bardzo sprytnie sie wkupila w grupe - dziewczyny zdobyla graniem
      'przyjaciolki', ktorej mozna sie bylo zwierzyc przy piwie.
      Chlopaki natomiast ja uwielbiali, kumplowali sie z nia i adorowali, mimo, ze
      pieknoscia nie byla. Po prostu miala to 'cos', te iskre.
      W kazdym razie, jej zwiazek z kolega po jakims czasie sie rozpadl - ciagle sie
      klocili, scierali, on byl spokojny, ona sie darla, plakala, histeryzowala.
      Rozstanie oczywiscie bylo poprzedzone wielka awantura.
      W kazdym razie, po rozstaniu panna ciagle sie kumplowala z ekipa, a poniewaz
      kolega nie mogl scierpiec jej widoku, zostal sila rzeczy odsuniety od grupy.
      Dziewczyna po prostu wygryzla go z towarzystwa. Ludzie byli w niej juz tak
      zakochani, ze zapomnieli o koledze, ktorego znali znacznie dluzej i lepiej. Ona
      sterowala spotkaniami, wszedzie byla, zawsze pierwsza chetna na jakis grupowy
      wyjazd. Kolega wyladowal na oucie, nieliczni tylko o nim pamietali i ciagle sie
      z nim spotykali - nie w tak licznej grupie oczywiscie.
      Wszystko sie skonczylo, kiedy ludziom otworzyly sie oczy i zobaczyli, ze laska
      ciagle gra, ze sie placze strasznie w swych opowiesciach, mowi prtaktycznie
      tylko o sobie, nieustaniie podkresla, jaka jest wspaniala, ze opowiada o jakis
      super planach i przygodach, podczas gdy wiadomo, ze zadna z tych rzeczy nie
      zostala/zostanie zrealizowana, liczy sie tylko moment zaimponowania, badz moment
      szoku i pozalowania jej, kiedy opowiadala o swoich wypadkach/zlych przezyciach.
      Konfabuluje i koloryzuje.
      Gwozdziem do trumny bylo jak sie poklocila z dwojka swoich najlepszych znajomych
      z grupy o jakas zupelna pie.., wyklela ich ,wyrzucila ze wspolnie
      wynajmowanego mieszkania, powiedziala, ze nie chce ich znac. Reszta jak sie o
      tym dowiedziala, stwierdzila, ze chyba naprawde cos z nia jest nie tak.
      Ja sie po prostu dziwie, ze ludzie wczesniej tego nie widzieli. Sama na ta
      sytuacje patrzylam z boku i od razu wydawalo mi sie to dziwne i chore.
      Na szczescie ludzie przejrzeli na oczy, kolega znowu moze jezdzic na wyjazdy i
      bywac w towarzystwie nie niepokojony.
      Niestety zajelo to prawie dwa lata.
      Miejmy nadzieje, ze Twoi znajomi tez w pewnym momencie zorientuja sie, ze cos
      nie gra. Jak kolega zacznie ostro przeginac, to powinno to dac ludziom do
      myslenia. A na pewno zacznie, wiec to po prostu kwestia czasu.
      • dita.von.teese Re: frustrujacy "samiec alfa" 10.12.07, 21:08
        dla mnie pojecie samca alfa ma mimo wszystko wydzwiek pozytywny, a opisany tu
        facet jest raczej przypadkiem narcyza, moim zdaniem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja