2szarozielone
09.12.07, 12:26
Wierzycie w miłość bez zaborczości, zazdrości, chęci posiadania partnera na
wyłączność? Miłość, która z żalem, ale bez bólu i złości pozwoliłaby drugiej
osobie na odejście, odrzucenie i szukanie szczęścia z kimś innym? W miłość,
która życzy samego dobra - a w przypadku braku seksu, erotycznej relacji,
zadowoli się szczerą przyjaźnią? Albo może nawet - mimo fizycznego pociągu -
tę przyjaźń będzie cenić wyżej? Wierzycie, że można kochać, być przy kimś
blisko i patrzeć na związek tej osoby z kimś innym - a jednak nie cierpieć,
tylko cieszyć się cudzą radością? I największą przyjemność czerpać z tego, że
ma się zaufanie, przywiązanie, wielką sympatię tej drugiej strony?
Mówię o miłości do osoby płci przeciwnej, o erotycznym jednak podtekście - nie
rodzicielskiej, czy innej jakiejś tam...
Zaczynam wierzyć - ale nie jestem pewna, czy nie jestem straszliwie głupia :)