jej siostra... (długie)

12.12.07, 10:03
Po powrocie z pięknych wakacji dwa dni później moja dziewczyna pojechała z
siostrą i ich wspólnym przyjacielem na kolejne, mimo iż zapewniała, że tego
nie zrobi. Tych dwoje zepsuło nasz urlop dzwoniąc codziennie by namówić ją na
ich wyjazd, do tego gorąca linia esemesowa między siostrami. Po jej powrocie i
wielu cichych dniach jakoś doszliśmy do siebie.
Przed jednym z weekendów powiedziała, że sobotni wieczór chce spędzić z
siostrą. W dniu ich wypadu obudziło nas przypomnienie w moim telefonie o jej
imieninach. Tłumaczyła się, że chciała być tylko z siostra bo imienin nie
obchodzi i myślała, że nie będę o nich pamiętał.
Miesiąc później zaprosiłem ją na koncert światowej gwiazdy do Pragi. Cztery
dni w hotelu w centrum, zwiedzanie, rozrywka. Musiała się nad tym zastanowić
bo siostra w tym terminie chciała iść na koncert jakiegoś trzecioligowego
polskiego zespołu w niedużej salce z biletami po kilkanaście złotych (w Pradze
jeden ponad 200) i nie może jej zawieść. W końcu pojechała ze mną, ale cos za
coś - tydzień później andrzejki spędziła z siostrą do 3 rano w jakimś klubie,
a ja sam. W środę po andrzejkach przyszła do mnie, dostała esa i poszła
odpisywać do łazienki. Tłumaczyła, że nie chce mi przeszkadzać w rozmowie
telefonicznej. Przeżyłem pisanie przez nią setek esów w różnych sytuacjach i
nigdy się nie czaiła, tym bardziej że oboje potępiamy kontrole – zero
szpiegowania to moja podstawowa zasada – dostałem hasła do maili od osób
doskonale mnie znających - moich dwóch ex, siostry i dwóch najbliższych
przyjaciół o czym ona wie. Więc każdy jej najbardziej podejrzany sms był
bezpieczny – nie musiałaby się ukrywać.
Dwa dni później w piątek powiedziała, że spotkamy się w sobotę i siedziała w
klubie z siostra do 5 rano. W sobotę oznajmiła, że spotkamy się w niedzielę,
jak zadzwoniłem i spytałem o powód powiedziała, że będzie w domu, zapytałem
czy mogę wpaść – krzyknęła NIE! Po tym powiedziałem, że to koniec. Miała
pretensję, że łatwo się poddałem, dwie minuty słuchała bez słowa i rzuciła
słuchawką.

Musze dodać, że w środę było super. Skąpa w wyrażaniu opinii sex wspominała
jeszcze podczas odwożenia. Nie chciała ode mnie wyjść, musiałem ja wyganiać ze
względu na wczesną pobudkę. Powiedziała „kocham” drugi raz w ciągu pół roku –
przychodzi jej to z trudem ze względu na zimy wychów. Dodatkowo rodzice
zerwali z nią kontakt przez nasz związek (różnica 12 lat), tego wieczoru
powiedziała, że nie jedzie na święta do domu, a lojalna siostra wraz z nią.

Z jednej strony jej ogromne poświęcenie – zerwane stosunki z rodzicami, zero
finansowania, konieczność podjęcia pracy. Propozycję by okłamywała rodzinę
stanowczo odrzuca w imię zasad. Z drugiej wiedząc, że piątek i sobota to
jedyne dni po których nie musze się wcześnie zrywać do pracy pozwala bym był
wtedy sam… Proszę o opinie.
    • aserath Re: jej siostra... (długie) 12.12.07, 10:12
      wiesz, na początku myślałam, że chodzi o jej siostre - o to ze jest tak
      absorbująca, ze one dwie papużki nierozłączki a ty biedny sam jeden.
      A potem na koncu rzuciłes teksty o różnicy wieku, zerwanych stosunkach z
      rodzicami itd. Jeżeli ona jest bardzo młoda, to po prostu nie dojrzała do
      takiego związku jakiego ty oczekujesz. Moze wie, ze teraz ma tylko siostrę i
      dlatego tak kurczowo się siebie trzymają. A moze siostra ma tez jakies problemy
      emocjonalne itd? Wydaje mi sie ze dziewczyny po prostu mają przekonanie ze mogą
      liczyć tylko na siebie. Zostałes dopuszczony do jednej z nich, nawet jezeli
      łączy was miłość, to ta miłość nie jest w stanie przebić zamkniętego kręgu
      siostr. Cięzka sprawa jednym słowem. POzostaje ci miec nadzieje, ze moze w koncu
      dziewczyna pokocha cie na tyle ze będziesz dla niej równie ważny co siostra,
      albo (w co szczerze mówiąc nie wierzę) ważniejszy.
    • mrsnice Re: jej siostra... (długie) 12.12.07, 10:18
      Już raz na tym forum mówiłam, że siostry to chory twór. Szczególnie
      siostry mężów.
      • tezromantyczka Re: jej siostra... (długie) 12.12.07, 10:29

        Jak to dobrze, że mój mąż ma tylko braci. :-)
    • kr_ka_11 Re: jej siostra... (długie) 12.12.07, 10:52
      Przeżyłem pisanie przez nią setek esów w różnych sytuacjach i
      nigdy się nie czaiła, tym bardziej że oboje potępiamy kontrole – zero
      szpiegowania to moja podstawowa zasada – dostałem hasła do maili od osób
      doskonale mnie znających - moich dwóch ex, siostry i dwóch najbliższych
      przyjaciół o czym ona wie. Więc każdy jej najbardziej podejrzany sms był
      bezpieczny – nie musiałaby się ukrywać.

      to dosc nielogiczne co napisales. w ogole tego nie rozumiem, moze zle ze
      skupilam sie tylko na tym ale tak jakos mnie to zaabsorbowalo ze nie moge teraz
      ogarnac calosci. pomozesz?
      • cubase Re: jej siostra... (długie) 12.12.07, 11:17
        Ona otwarcie pisze esy wszędzie - nawet w chwilę po sexie gdy wychodzę do
        łazienki. Napisała przy mnie ich setki, zadnego nie czytałem (mimo zachęceń z
        jej strony), nie sprawdzałem nadawcy, adresata - jest w pełni bezpieczna dlatego
        nie jarzę czemu poszła odpisywać do łazienki gdy tłumaczyła, że robi to by mi
        nie przeszkadzać w dzwonieniu.
        • kr_ka_11 Re: jej siostra... (długie) 12.12.07, 11:35
          cubase napisał:

          > Ona otwarcie pisze esy wszędzie - nawet w chwilę po sexie gdy wychodzę do
          > łazienki. Napisała przy mnie ich setki, zadnego nie czytałem (mimo zachęceń z
          > jej strony), nie sprawdzałem nadawcy, adresata - jest w pełni bezpieczna dlateg
          > o
          > nie jarzę czemu poszła odpisywać do łazienki gdy tłumaczyła, że robi to by mi
          > nie przeszkadzać w dzwonieniu.


          no tak ale wspomniales rowniez o tym ze Twoje ex daly Ci haslo do swojej poczty
          mailowej, czy dobrze zrozumialam? wczesniej miales taki uklad a teraz jestes tak
          tolerancyjny? przepraszam za wnikliwosc ale cos mi tu nie gra.

          to, ze wyszla piszac o niczym swiadczyc nie musi (ale moze). a nie mowiles
          przypadkiem glosno, moze nie mogla sie skupic?
          powiem szczerze, ze cala ta opowiesc daje mi taki obraz, ze wiecej Was dzieli
          niz laczy. moze po prostu porozmawiaj z nia o swoich obawach zapytaj o te "esy"
          i jakos to sobie poukladacie.

          • cubase Re: jej siostra... (długie) 12.12.07, 12:00
            > no tak ale wspomniales rowniez o tym ze Twoje ex daly Ci haslo do swojej poczty
            > mailowej, czy dobrze zrozumialam? wczesniej miales taki uklad a teraz jestes ta
            > k
            > tolerancyjny? przepraszam za wnikliwosc ale cos mi tu nie gra.

            Ex/przyjaciel/siostra - ma problem typu - czekam na waznego maila a nie mam
            dostepu do netu - możesz prawdzić? itp. Wiedzą, że nie otworzę żadnego innego
            listu.

            > to, ze wyszla piszac o niczym swiadczyc nie musi (ale moze). a nie mowiles
            > przypadkiem glosno, moze nie mogla sie skupic?

            bardzo mozliwe, na to nie wpadlem
            • kr_ka_11 Re: jej siostra... (długie) 12.12.07, 12:14
              normalnie pogadajcie, podstawa to komunikacja.. samemu myśląc czasem można sobie
              namieszać bardzo solidnie. ogląd sytuacji widzianej tylko z jednej perspektywy
              jest zwykle zdeformowany.

              jej więź z siostrą jest naturalna, sama wiem co to znaczy i wiem również jakim
              problemem byłaby dla mnie konieczność godzenia tych relacji. nie wprowadzaj jej
              w poczucie winy z tego powodu.

              • kr_ka_11 Re: jej siostra... (długie) 12.12.07, 12:16
                aha i sorki za to nieporozumienie z poczta ale napisałeś to dość chaotycznie.
    • cioccolato_bianco Re: jej siostra... (długie) 12.12.07, 11:05
      a jestes pewny, ze siostra to siostra a nie jakis kolega? ;)
      tak czy siak, na twoim miejscu kategorycznie bym powiedziala, ze
      albo zmieni swoje zachowanie, albo nie widzisz przyszlosci tego
      zwiazku. trudno grac drugie skrzypce po czyjej
      siostrze/mamie/kumplach/pracy etc etc
    • cioccolato_bianco Re: jej siostra... (długie) 12.12.07, 11:06
      aha, jeszcze jedno. dlaczego ty nie pojechales z nimi na te wakacje,
      nie chodzisz z dziewczyna i jej siostra na imprezy? nie chcesz czy
      cie nie zaprasza?
      • cubase Re: jej siostra... (długie) 12.12.07, 11:12
        Nie zapraszała mnie nigdy na wyjscia z siostrą, do nich przychodze gdy popsuje
        się komputer, światło, albo trzeba coś zrobić z rosyjskiego dla siostry na
        studia. Gdy raz jedyny chciałem się wbić w sobotę powiedziała ze złością że nie.
        A co do wakacji to dojechały do tego ich wiecznego przyjaciela z którym mam kosę
        na maksa - wspólny wyjazd wykluczony.
        • cioccolato_bianco Re: jej siostra... (długie) 12.12.07, 11:34
          zatem gdyby moj partner sie tak zachowywal, to albo by niezwlocznie
          zmienil zachowanie, albo moglby szukac sobie nowej kobiety ;) i tyle.
    • dzikoozka Re: jej siostra... (długie) 12.12.07, 11:44
      bez sensu to wszystko. Nie chce mi sie wierzyc, ze jestes 12 lat
      starszy, jakbyś był dojrząłym facetem nie szukałbys opinii o swoim
      zwiazku na forum. Mamy ci powiedzieć, w czym siedzisz na podstawie
      kilku subiektywnych opisów sytuacji? Z dopiskiem na marginesie"aha,
      zapomniałem, zerwała kontakt z rodziną"....
      Dla niej to moze wygladać zupełnie inaczej, mozesz byc zazdrosnym
      samcem pilnujacym jej na każdym kroku. Daj jej oddychac, człowieku...
      Nawet jak kogoś poznała, to niech idzie sobie, na siłę jej nie
      przywiążaesz do siebie, zwłąszcza że jestes 12 lat starszym facetem,
      ona pewnie nie ma żadnych innych doświadczeń. I to podkreślanie
      swojej wspaniałomyślnej postawy (kupiłem bilet za 200 a nie
      kilkanaście zł, sponsorowałem wyjazd do Pragi) boszsz jaki jestes
      dobry a ona niewdzieczna...Dla mnie ten związek wyglada na chory
      układ. Początkowo taki układ dobrego wujka z zależna od niego
      dziewczynką (zły ukłąd we własnej rodzinie i brak oparcia), która
      dorasta do dojrzałosci i wujek widzi, ze mu się Lolita wymyka...
      To podpowiedź mojej intuicji, skoryguj, jeśli coś źle zrozumiałam.
      • cubase Re: jej siostra... (długie) 12.12.07, 11:55
        Nikogo nie pilnuje - gdy po balowaniu do piatej rano spytała czemu esów do niej
        nie pisałem powiedziałem, że nie chcialem zakłócać jej spokoju podczas zabawy
        wiec o pilnowaniu nie ma mowy.
        O opinię na forum pytam ponieważ chcę też wysłuchac osób nie związanych ze
        sprawą - wiadomo - przyjaciele często mówią że ma się racje w jakimś
        problemie/konflikcie. Jej popierają ją, moi mnie. Stąd ten post.
        • dzikoozka Re: jej siostra... (długie) 12.12.07, 12:09
          Ale sytuacje jakie opisałeś nie wystarczaja do obiektywnej oceny.
          Zawsze osoba zaintereoswana przedstawi siebie w dobrym świetle, a tę
          drugą w złym. Jest młoda i ma prawo bawic sie z siostrą czy
          przyjaciółmi. Nie zmusisz jej, by kochała Cie bardziej, by spedzała
          wiecej czasu z Toba, ani jej nie kupisz drogimi sponsorowanymi
          wyjazdami, opieką materialną czy supportem technicznym w domu.
          Jak kogoś kochasz, daj mu wolność. Inaczej tworzy się niezdrowy
          układ, ona ma dobrego wujka a nie partnera w Tobie, traktuje cie jak
          tatuska do pomocy i oparcia w zamian za prawdziwego ojca, którego
          nie ma, albo który nie spełnia jej oczekiwań. A w tym wieku młoda
          dziewczyna potrzebuje swoich (młodych) znajomych, którzy byc moze
          mają inne poglady na świat niz taki "stary piernik" (sorry ale w
          wieku np, 20 lat 32 latek to dziadek, inaczej sie zachowują,
          taki "szczylowaty" wiek ma swoje szczylowate prawa! Nie ma co
          pozbawiać jej tego na siłę. ŻĄdasz od niej, zeby była dojrzała ponad
          swój wiek.
          • cubase Re: jej siostra... (długie) 12.12.07, 12:40
            Sorry, ale nie tatusia, jak mnie poznawała i wkręciła myślała, że mam 22, góra
            25 lat. Regularnie wszyscy się mylą. Nie przeżywam też, że mi lolitka ucieka, bo
            jej największą konkurentka do bycia ze mną jest jej rówieśniczką która przy
            poznawaniu pomyliła się z szacowaniem wieku identycznie jak moja dziewczyna. I
            poznanie prawdy niczego nie zmieniło bo mało który jej rówieśnik prowadzi tak
            intensywne życie rozrywkowe, nie mówiąc o moich rówieśnikach. Szkoda czasu na
            bezczynność i jestem zarówno na dużych imprezach (w szerokim spektrum od Mayday,
            Tiesto, przez Red Hot Chilly Peppers po superagresywnego Slayer’a) jak i w
            małych klubach na niszowej muzie d’n’b. Prawdę mówiąc ona dużo czasu spędza nic
            nie robiąc, najczęściej leżąc, i jak sama szczerze przyznaje będzie najgorszą
            żoną bo niczego nie sprząta i nic nie gotuje – mówi, że polegać będzie na mnie.
            Przeze mnie zaczęła jeździć na takie imprezy.
            Nikogo nie będę zmuszał do spotkań - właśnie dlatego gdy tylko poczułem, że może
            chcieć innego towarzystwa się wycofałem.
            • dzikoozka Re: jej siostra... (długie) 12.12.07, 12:51
              cie wkręciła?? No i co z tego ze pomyliła twoj wiek? Dajesz jej
              opieke materialną, zapewniasz rozrywki i prezenty, wie ze moze na
              ciebie liczyć, jestes jej opiekunem.
              Czy Ty w ogóle zauważasz, jak o niej piszesz? poczytaj sobie sam
              swoje wpisy. Czego Ty szukasz właściwie w kobiecie?
              Żony na pewno nie, wiec cie nie obchodzi czy jest tzw. "gospodarna"
              (to w sumie jest obecnie najmniej ważne kryterium), wiec o co chodzi?
              • cubase Re: jej siostra... (długie) 12.12.07, 13:05
                > Czego Ty szukasz właściwie w kobiecie?
                > Żony na pewno nie, wiec cie nie obchodzi czy jest tzw. "gospodarna"

                O, na Wszechwiedzącą trafiłem – to dobrze, na pewno rozwikłasz mój problem :)
                Dla Twoje wiadomości – nigdy nie spałem z kobietą której nie kochałem i której
                nie widziałbym w roli matki moich dzieci i żony. Pierwsze rzeczą jakiej szukam w
                kobiecie to właśnie żona.

            • xtrin Re: jej siostra... (długie) 12.12.07, 13:07
              cubase napisał:
              > Nie przeżywam też, że mi lolitka ucieka, bo jej największą
              > konkurentka do bycia ze mną jest jej rówieśniczką

              Nie wiem, śmiać się, czy płakać... Dziewczyna, żeby być z Tobą zerwała kontakty
              z rodzicami, wywróciła swoje życie do górny nogami, a Tobie w zasadzie nawet
              specjalnie nie zależy i już masz zastępczynię na oku? Żenujące.
              W sumie należy dziewczynie życzyć, żebyś jak najszybciej zniknął z jej życia.
              • cubase Re: jej siostra... (długie) 13.12.07, 09:16
                > Nie wiem, śmiać się, czy płakać... Dziewczyna, żeby być z Tobą zerwała kontakty
                > z rodzicami, wywróciła swoje życie do górny nogami, a Tobie w zasadzie nawet
                > specjalnie nie zależy i już masz zastępczynię na oku? Żenujące.
                > W sumie należy dziewczynie życzyć, żebyś jak najszybciej zniknął z jej życia.

                Najlepiej płacz bo widze, że Twoje doświadczenia życiowe spowodowały, iż masz
                uczulenie na punkcie bycia zestepowaną przez inną i przez nie zaczynasz
                nadinterpretować. Tamto napisałem ponieważ zarzucono mi, że przeżywam, iż mi
                lolitka ucieka. Tłumaczyłem tylko, że nie przeżywam, bo lolitek w moim życiu nie
                brakuje i nigdy nie brakowało. Nie chodzi mi o bycie razem z powodu tego że jest
                lolitka - przeżywam, że rozpada/rozpadł się związek z kobieta która kocham,
                którą podziwiam za inteligencję i wyobraźnie.
                • xtrin Re: jej siostra... (długie) 13.12.07, 11:18
                  cubase napisał:
                  > Najlepiej płacz bo widze, że Twoje doświadczenia życiowe
                  > spowodowały, iż masz uczulenie na punkcie bycia zestepowaną
                  > przez inną

                  Pudło. Daruj sobie takie strzały, bo celność masz żałosną.

                  > Tłumaczyłem tylko, że nie przeżywam, bo lolitek
                  > w moim życiu nie brakuje i nigdy nie brakowało

                  Nawet jeżeli Twoje intencje są dobre to styl tego tłumaczenia był paskudny.
                  • cubase Re: jej siostra... (długie) 13.12.07, 11:42
                    > > Najlepiej płacz bo widze, że Twoje doświadczenia życiowe
                    > > spowodowały, iż masz uczulenie na punkcie bycia zestepowaną
                    > > przez inną
                    >
                    > Pudło. Daruj sobie takie strzały, bo celność masz żałosną.

                    Twoja nerwowa reakcja tylko utwierdziła mnie w przekonaniu - na pudła reaguje
                    się zupełnie inaczej :p
                    • xtrin Re: jej siostra... (długie) 13.12.07, 13:22
                      cubase napisał:
                      > Twoja nerwowa reakcja tylko utwierdziła mnie w przekonaniu
                      > - na pudła reaguje się zupełnie inaczej :p

                      Twoje złudzenia mnie obchodzą tyle co zeszłoroczny śnieg na Kamczatce. Myśl se
                      co chcesz.
                      Natomiast drażnią, zniesmaczają, oburzają i wyprowadzają mnie z równowagi
                      zarówno podejście "mam już zastępczynię jakby co" (ze względu na wrodzoną
                      empatię) i styl dyskusji jaki zaprezentowałeś (ze względu na umiłowanie
                      kulturalnej rozmowy).
                      • cubase Re: jej siostra... (długie) 13.12.07, 14:48
                        "Nie wiem, śmiać się, czy płakać... Żenujące.
                        W sumie należy dziewczynie życzyć, żebyś jak najszybciej zniknął z jej życia."
                        Sama zaczęłaś. I to ta Twoja kultura? :))))
                        I nie pisz już więcej bo wątek podbijasz, a rada za tym żadna nie idzie tylko
                        swoją urażona dumę próbujesz ratować. dziekuję za jeden post, przyda się,
                        reszta kosz. papa.
                        • xtrin Re: jej siostra... (długie) 13.12.07, 15:35
                          cubase napisał:
                          > Sama zaczęłaś. I to ta Twoja kultura? :))))

                          Oceniłam Twoje podejście, które jest - po części przynajmniej - przedmiotem
                          całej dyskusji. Moje życie nie ma tutaj nic do rzeczy i wnikanie w nie jest
                          tyleż głupie co niekulturalne.

                          > idzie tylko swoją urażona dumę próbujesz ratować

                          Proszę, nie ośmieszaj się.
    • cubase I jeszcze jedno 12.12.07, 12:49
      Duże znaczenie ma dla mnie jej pogodzenie się z rodziną i obecność na świętach -
      skoro nie chce kłamać to nie będzie musiała...
      • strawberryfield Re: I jeszcze jedno 13.12.07, 17:24
        ladnie z twojej strony. tak czy siak nie powinienes byc zazdrosny o
        siostre. ty nigdy nie zastapisz jej siostry/przyjaciolki. jestes jej
        sporo starszym facetem.
    • xtrin Re: jej siostra... (długie) 12.12.07, 12:57
      Robisz z igły widły. Chce dziewczyna czasami spędzić trochę czasu z siostrą. No
      straszne rzeczy! Że się zastanawiała nad wyjazdem na koncert to nic dziwnego, w
      końcu WCZEŚNIEJ zobowiązała się iść z siostrą. Naturalne, że chciała później w
      jakiś sposób wynagrodzić to siostrze.
      Mocny związek między siostrami to dobra i wartościowa rzecz. W tym przypadku tym
      ważniejsza, że dla Twojej dziewczyny siostra to jedyna rodzina, bo dla CIEBIE z
      reszty zrezygnowała. Uszanuj to.
      • michal_powolny12 Re: jej siostra... (długie) 13.12.07, 00:46
        Masz rację. Związek między rodzeństwem jest ważny. O tym jak jest
        ważny przekonałem się w chwili śmierci mojego ojca. Choć nie byliśmy
        w dobrych stosunkach czułem żal, wściekłość że za późno się
        odezwałem. Pomogła mi moja siostra. Twoja ukochana ma jeszcze
        rodziców na tym świecie. Może przyjechać, przeprosić, może spróbować
        się dogadać. Moja żona nie ma takiej możliwości. I to już od bardzo
        dawna. Gdy zmarł mój ojciec zrozumiałem co to znaczy rodzeństwo i
        teraz inaczej patrzę na relacje żony z jej siostrą.
      • cubase Re: jej siostra... (długie) 13.12.07, 09:25
        Z kolei za ten post bardzo dziękuje – spojrzenie z tej strony jest dla mnie
        niezwykle przydatne. Ogólnie dziękuję wszystkim za odpowiedzi.
    • sir.vimes Jeszcze więcej? 13.12.07, 13:26
      Dziewczyna zerwała z rodzicami, przeorganizowała sobie życie - ale ty chcesz
      JESZCZE WIĘCEJ. I więcej... niech zrezygnuje z siostry, niech zrezygnuje z
      kolegów i koleżanek, niech przybiega kiedy zagwiżdżesz...

      Naprawdę jesteś tego wart? Takie z ciebie cacko?
      • inka323f Re: Jeszcze więcej? 13.12.07, 14:04
        jakos strasznie tu jadowicie w tym watku...
        ...facet prosil o rady a nie krytyke... a jak juz musicie
        krytykowac, to robcie to konstruktywnie...

        ...dobrze ktos wyzej napisal, ze przede wszystkim trzeba
        porozmawiac - szczerze - powiedziec, co sie czuje i dowiedziec sie
        co czuje partnerka...
        • sir.vimes Re: Jeszcze więcej? 13.12.07, 15:09
          Nic dziwnego , że jadowicie - bo związek jest ewidentnie toksyczny.

    • mary_an Re: jej siostra... (długie) 13.12.07, 15:51
      Wiesz, ja mam podobnie. Mam starszego chlopaka (tez sporo) i tez
      ciagle mysle, jak tu gdzies na jakas impreze sie z moja najlepsza
      przyjaciolka wymknac. I tez jade na wakacje w zimie z nia a nie z
      nim. A dlaczego? Bo po prostu nie do konca sie pod wszysktimi
      wzgledami rozumiemy, jest mi z nim swietnie, ale to z nia moge sobie
      poszalec i poczuc sie rzeczywiscie jak dziewczyna w moim wieku. Z
      nia moge robic wszystkie najwieksze glupoty, tez mamy
      swoje "sekrety", czasami, jak na nas patrze z boku, to mam wrazenie,
      jakbysmy byly glupimi dwunastolatkami. Ale ja po prostu tego
      potrzebuje, nie moge tak nagle z 20-sto latki stac sie 30-sto paro
      latka.
      I tez czasami jest tak, ze wolalabym isc z nia na jakis szalony
      garazowy koncert reggae niz z nim pojechac do Paryza na koncert
      jakiejs gwiazdy, ale trzeba zawsze znalezc zloty srodek. Dodam, ze
      jeszcze nigdy nam sie nie zdarzylo pojsc wszyscy razem na impreze,
      bo roznice w wieku i podejscie do pewnych spraw sa zbyt duze, ona
      jest ode mnie sporo mlodsza, on ode mnie sporo starszy i tego
      wszystkiego nie da sie pogodzic. No ale mam swoje priorytety, staram
      sie dzielic czas :)
      Ale to wcale nie znaczy, ze go oszukuje, czy ze cos jest miedzy nami
      nie tak. Po prostu pewnych rzeczy nie da sie przeskoczyc. Moze ona
      jest jeszcze bardziej niedojrzala, bo ze mna az tak zle nie jest,
      ale chyba mozesz z nia szczerze i na powaznie porozmawiac?
    • strawberryfield Re: jej siostra... (długie) 13.12.07, 17:21
      ja tez jestem bardzo blisko z siostra. papuzki nierozlaczki.
      i zawsze jest jakis czas zarezerwowany tylko dla niej.

      ale bylo pare takich zwiazkow kiedy zachowywalam sie tak samo jak
      twoja dziewcyna a nawet gorzej.
      chlopak wydzwanial, a ja nie mialam ochoty odebrac, bo ogladalysmy z
      siostra dvd i gadalysmy. ale ja tych kolesi nie kochalam. w ogole. i
      to bylo dla mnie jasne. rodzice tez byli zawsze wazniejsi niz takie
      zwiazki i dlatego ta historia wydaje sie dziwna
    • cubase FINAŁ 14.12.07, 15:30
      Odezwałem się. Odrzuciłem dumę i obawy, że jest jakiś nowy facet. Bardzo pomogły
      mi w tym głosy o jej poświęceniu. Okazało się, że to znowu wina przyjaciela. Ze
      względu na anonimowość jaką daje forum pozwolę sobie na odrobinę ekscybicjonizmu
      i wklejenie kilku jej esow:

      O ukrywanym powodzie przekładania spotkania:
      Przyjechal ktos do nas - ten przyjaciel - i chcielismy poogladac filmy na kompie :(
      A zobaczyl jak wyglada zrozpaczona kobieta po utracie ukochanego mezczyzny :(
      Balam sie przyznac, bo go nie lubisz. Juz postanowione [że ograniczy rolę
      przyjaciela]. Kocham Ciebie, a on mi pecha przynosi w zyciu. To on robil kwasne
      miny ze nawet w sobote nie moge zostac a tak rzadko sie widzimy

      O reakcji:
      Jak to mowiles mialam lzy w oczach, na koniec zapytales czy slyszalam ale nie
      moglam nic odpowiedziec, rozlaczylam sie, upuscilam tel i wybieglam do lazienki,
      w niedziele tez płakałam. Bylam zrozpaczona, nie znajac powodu. Bralam rozne
      opcje pod uwage, balam sie tego ze nadazyla sie okazja i zrywasz, ze mogles
      planowac to juz wczesniej

      Czego ode mnie oczekuje:
      Bycie z Toba do konca zycia, jak najdoskonalsze polowki z tak dobrym
      porozumieniem. Przytul mnie i nigdy nie przestawaj kochac


      Mam nadzieję że ta historia nas wzmocni i będziemy bardziej doceniać to co mamy.
      Może ktoś z Was skorzysta odrzucając dumę i uprzedzenia w rozwiązywaniu własnych
      problemów. Czasem obawy, podsycane wybujałą wyobraźnią, paraliżują, a powód tak
      naprawdę może być blachy i łatwy do wybaczenia.
      Dziękuję wszystkim za pomoc. Szczególne podziękowania dla Inki323f za empatię –
      Xtrin bierz przykład bo Twoja empatia jakaś jadowita jest ;) Miłego weekendu.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja