O przyjaźniach i ich granicach

17.12.07, 15:06
Czytałam sobie ostatnio kilka najdłuższych wątków na tym forum i w
ten sposób poznałam historię pana, którego żona jest prostytutką
(pewnie była to prowokacja, ale ja nie o tym). Ktoraś dziewczyna
napisała w toku dyskusji, że nie widziałaby problemu w przyjaźnieniu
się z ową panią, bo jej zawód nie ma żadnego znaczenia. I tak się
zadumałam... Bo dla mnie jednak ma. Nie wyobrażam sobie przyjaźni z
kobietą, która z własnej woli wybiera taki rodzaj zarobku (ani z
mężczyzną, o którym wiem, że chodzi do burdeli, dodam od razu). Nie
wyobrażam sobie też przyjaźni z kimś, kto bije żonę albo jest
neofaszystą.
Jasne, że przyjaciele mogą się różnić, jest to wręcz wskazane, ale
nie jestem w stanie przeskoczyć ponad pewnymi różnicami, które mają
dla mnie fundamentalne znaczenie.
Czy jestem przez to złym człowiekiem? Czy Wy jesteście w stanie
przyjaźnić się z kimś, czyje widzenia świata jest dla Was skrajnie
odpychające?
    • kamyk-zielony Re: O przyjaźniach i ich granicach 17.12.07, 15:11
      angazetka napisała:

      > Czy jestem przez to złym człowiekiem? Czy Wy jesteście w stanie
      > przyjaźnić się z kimś, czyje widzenia świata jest dla Was skrajnie
      > odpychające?

      Nie. Zresztą przyjaciół możemy sobie dobierać i z reguły robimy to
      wg jakiegoś klucza.
      • smily4kama1 Re: O przyjaźniach i ich granicach 17.12.07, 15:15
        Nie masz sobie nic do zarzucenia.

        Ja rowniez wyznaczam sobie pewne granice, i robie to rowniez w
        przyjazni.

        Przyjaznic sie z kims, to akceptowac go takim, jaki jest.
        Przynajmniej dla mnie.

        Nie wyobrazam sobie przyjaznic sie z kims kto na przyklad nosi
        prawdziwe futra, bo kocham zwierzaki i nigdy nie zrozumiem tych
        ludzi.

    • kitek_maly Re: O przyjaźniach i ich granicach 17.12.07, 15:13
      > Nie wyobrażam sobie przyjaźni z
      > kobietą, która z własnej woli wybiera taki rodzaj zarobku (...)
      z kimś, kto bije żonę albo jest
      > neofaszystą.

      ale bicie żony a 'zawód', o którym piszesz to dwie różne sprawy.
      pani, która w ten sposób zarabia na życie nikomu krzywdy nie robi.
      oczywiście, masz prawo do stawiania tych dwojga ludzi na równi. moim
      zdaniem nie świadczy to w taki sam sposób o człowieku.

      > Czy jestem przez to złym człowiekiem?

      nie.

      Czy Wy jesteście w stanie
      > przyjaźnić się z kimś, czyje widzenia świata jest dla Was skrajnie
      > odpychające?

      nie.
    • zwroclawianka Re: O przyjaźniach i ich granicach 17.12.07, 15:17
      angazetka napisała:

      > Czytałam sobie ostatnio kilka najdłuższych wątków na tym forum i w
      > ten sposób poznałam historię pana, którego żona jest prostytutką
      > (pewnie była to prowokacja, ale ja nie o tym). Ktoraś dziewczyna
      > napisała w toku dyskusji, że nie widziałaby problemu w
      przyjaźnieniu
      > się z ową panią, bo jej zawód nie ma żadnego znaczenia. I tak się
      > zadumałam... Bo dla mnie jednak ma. Nie wyobrażam sobie przyjaźni
      z
      > kobietą, która z własnej woli wybiera taki rodzaj zarobku (ani z
      > mężczyzną, o którym wiem, że chodzi do burdeli, dodam od razu).
      Nie
      > wyobrażam sobie też przyjaźni z kimś, kto bije żonę albo jest
      > neofaszystą.
      > Jasne, że przyjaciele mogą się różnić, jest to wręcz wskazane, ale
      > nie jestem w stanie przeskoczyć ponad pewnymi różnicami, które
      mają
      > dla mnie fundamentalne znaczenie.
      > Czy jestem przez to złym człowiekiem? Czy Wy jesteście w stanie
      > przyjaźnić się z kimś, czyje widzenia świata jest dla Was skrajnie
      > odpychające?

      Przyjaźń rodzi się na wielu podłożach- na pewno dużą rolę spełnia
      podobny punkt widzenia świata,podobne zasady moralne, ale też wiek,
      upodobania, podobna sytuacja życiowa, zaufanie, lojalność, swoistego
      rodzaju wierność.. Co byś zrobiła, gdyby Twoja wieloletnia
      przyjaciółka, która tysiąc razy Ci pomogła w naprawdę cięzkich
      sytuacjach, wyznała Ci cichutko, że czasami oddawała sie za kasę? i
      że jest strasznie jej ciężko z tym? Czasami przyjaciele robią
      rzeczy, z którymi się nie zgadzasz..

      Próbowałam wymyśleć, co musiałaby zrobić moja przyjaciółka, zebym
      ją "opuściła". Jakby zatłukła męża, który starał się ją skrzywdzić,
      możliwe, że bym pomogła go jej zakopać (wcześniej oczywiście
      rozważając, czy nie lepiej iść na policję itp)..
    • spacecoyote Re: O przyjaźniach i ich granicach 17.12.07, 15:23
      Latwo Ci mowic, dopoki to sie nie wydarzy. Znam jedna dziewczyne, ze
      wzgledu na odleglosc geograficzna nie widuje sie z nia za czesto.
      ale uwazam ja za swoja przyjaciolke. Niedawno powiedziala mi, ze
      zaczela pracowac w burdelu. I co? mam sie przestac do niej odzywac?
      dalej jest bardzo inteligentna osoba, z ktora swietnie jest pogadac
      o wszystkim, wyjsc na piwo, pojechac pod namiot, mozna z nia konie
      krasc!

      Zawsze miala problemy emocjonalne, kompleksy, proby samobojcze itd.
      Zawsze uwielbiala seks i miala wielu partnerow. Nie widze powodu,
      zeby ja dlatego dyskredytowac.

      Natomiast oczywiscie nie zadawalabym sie z kims, czyje zachowania sa
      dla mnie "odpychajace", jak to ujelas.
Pełna wersja