peter_bz
24.12.07, 23:29
Witam.
Jestem z moją dziewczyną od 2lat. Już bylem 2 razy na BOze Nardzoenie u Niej w
domu, raz na Wielkanoc.
A w te Swieta powiedzialem ze niestety nie przyjadę. Powiedziałem, ze do mnie
zjechało się dużo rodziny, i mnie zapraszają. Powiedziałem,że dziękuję za
zaproszenie ale raczej nie dam rady.
Jej mama mnie zapraszała i moja dziewczyna też.
Gdy powiedziałem, że nie przyjadę, to oczywiście żal, smutek etc.
Matka powiedziała, że "nieładnie się zachowałem, że tak nie wypada, że
nieładnie sobie układam stosunki z rodziną, etc" !
A moja dziewczyna -przez to jej smutno i ma do mnie żal.
No dobrze-może i jako chłopak oczywiście mogłem pojechać.
Ale kurcze(!) chyba mogę w końcu raz nie przyjechać na Święta, skoro do tej
pory zawsze byłem. I nie robiłbym z tego takiej tragedii. Trochę też powinni
mnie zrozumieć i nie strzelać focha etc. Też mam swoją rodzinę!
Czy Waszym zdaniem mam rację? Chyba mam prawo raz nie przyjechać mimo
zaproszenia na Święta?
A Wy jak spędzacie/nie spędzacie Świąt u rodzin swoich partnerów?Jak to u Was
jest?