Gość: Jacek
IP: 81.210.19.*
11.08.03, 11:16
"W stosowanej dziś technice tzw. zapłodnienia in vitro nie do
zaakceptowania jest nie tyle fakt, że życie powstaje w probówce,
ale rola lekarza - osoby wybierającej zarodek "zasługujący" na
przeżycie. Zapłodnionych zostaje bowiem kilka komórek jajowych,
a życie darowuje się tylko jednemu dziecku. Chodzi nam o to,
żeby podporządkować technikę etyce. Nie może być odwrotnie -
możliwości techniki medycznej nie mogą przesądzać o tym, co jest
dobre, a co złe. Rozumiem, że dziecko jest wielkim dobrem, ale
nie wolno dochodzić do jego posiadania za wszelką cenę.
Zwłaszcza jeśli tą ceną jest życie innych, skazanych na zagładę,
a "wyprodukowanych" na zapas embrionów."
Podoba mi się ten pogląd. Dziś tyle mówi się o prawach człowieka,
a często zapomina się o podstawowym prawie: Prawie do życia.