Samotny ojciec

03.01.08, 16:27
Mój chłopak od przyszłego miesiąca będzie sam opiekował sie
dzieckiem (teraz dziecko mieszka z byłą żoną). Trochę mnie przeraża
związek z samotnym ojcem i boje sie, ze nie dam rady.
Ma ktoś podobne doświadczenia? Rzeczywiście będzie tak cieżko jak
sie wydaje?
    • ansag Re: Samotny ojciec 03.01.08, 16:40
      Swojego czasu spotykałam się z samotnym ojcem. Krótko, ale mogę trochę w tym
      temacie się wypowiedzieć.
      Była żona wpadała tylko na weekend po córkę (miała wtedy 4 latka) i zabierała na
      kilka godzin, a później odwoziła.

      Osobiście, nie miałam żadnych problemów z tego tytułu. Mała mnie bardzo
      polubiła, ja ją też. Na początku trochę jej kłamaliśmy, że jestem jej nianią
      (ale też koleżanką ojca) itp. Oczywiście 4-latka widzi i rozumie, więc szybko
      zorientowała się, że nie tylko koleżanką, ale nie była jakoś specjalnie tym
      przejęta, bo obie przypadłyśmy sobie do gustu. Z tym problemu nie było.
      Natomiast schody zaczynały się wtedy, kiedy chcieliśmy się gdzieś wybrać. Zawsze
      spotykaliśmy się w jej towarzystwie, raz na jakiś czas podrzucaliśmy ją babci,
      ale ja nie bardzo przepadałam za tym rozwiązaniem (było mi jakoś głupio). Zwykle
      nasze spotkania polegały na bawieniu się z nią, mieliśmy dla siebie trochę
      więcej czasu, tylko kiedy ona była z mamą, u babci, albo po prostu spała. Ja
      bardzo lubię dzieci i ona mi w ogóle nie przeszkadzała, ale np. kiedy chciałam
      go pocałować czy przytulić, nie mogłam już tego zrobić przy niej, po prostu nie
      chcieliśmy za bardzo się z tym afiszować. Skończyło się, w sumie nawet nie wiem
      dlaczego. Spotykaliśmy się coraz rzadziej, on dużo pracował - wyszło samo z
      siebie. Przyjaźnimy się do dzisiaj, ale on nadal nie ma nikogo. Jedyną kobietą
      dla niego jest jego córka - i w sumie to rozumiem :)
      • prom_do_szwecji Re: Samotny ojciec 03.01.08, 16:45
        jego syn za 3 miesiace skończy 12 lat, moze czasem sam zostać w
        domu. Zwłaszcza, ze bedzie coraz starszy. To chyba nie powinien być
        problem. Mój facet chce, zebyśmy docelowo - jak mały skończy za rok
        podstawówkę kupili mieszkanie za warszawą i zamieszkali razem. A
        teraz żebym z nimi pomieszkiwała. Boje się, że sobie nie poradze i
        nie będe umiała o dziecko zadbać
        • ansag Re: Samotny ojciec 03.01.08, 17:36
          E, to już stary chłop ;)
          O takiego to już specjalnie dbać nie trzeba :)
          Czasem pomożesz w lekcjach, zrobisz coś do jedzenia i wsio ;)
          Co prawda z takim 12 latkiem nie ma za bardzo o czym gadać - wiem, bo mam brata
          w tym wieku. Zupełnie nie umiem się z nim kontaktować, nie wiem dlaczego. Za
          mały na wiele tematów, za duży na zabawy, a ja za stara, albo nie rozumiem jego
          zachwytów nową grą - sama rozumiesz.
          No, ale to zależy też dużo od podejścia dziecka :)
          • kitek_maly Re: Samotny ojciec 03.01.08, 17:43

            > Co prawda z takim 12 latkiem nie ma za bardzo o czym gadać - wiem,
            bo mam brata
            > w tym wieku. Zupełnie nie umiem się z nim kontaktować, nie wiem
            dlaczego.

            z tym się nie zgodzę.
            myślę, że im starsze jest dziecko, tym więcej jest tematów do
            rozmowy. zresztą z dziećmi w każdym wieku trzeba dużo rozmawiać, a
            tematem może być wszystko - szkoła, film, bajka.
            a poza tym, Prom będzie z nim w innej relacji, niż Ty z bratem.
            pewnie Twoja mama znajduje z Twoim bratem wspólny język :-)
            • ansag Re: Samotny ojciec 03.01.08, 21:56
              > z tym się nie zgodzę.
              > myślę, że im starsze jest dziecko, tym więcej jest tematów do
              > rozmowy. zresztą z dziećmi w każdym wieku trzeba dużo rozmawiać, a
              > tematem może być wszystko - szkoła, film, bajka.

              No właśnie, jak mi opowiada o szkole, to jakoś mnie to w ogóle nie interesuje, a
              bajki tym bardziej!

              > a poza tym, Prom będzie z nim w innej relacji, niż Ty z bratem.
              > pewnie Twoja mama znajduje z Twoim bratem wspólny język :-)

              Raczej jego mama ;) Mówiłam o bracie ciotecznym, to syn mojej matki chrzestnej.
              Oni mają świetny kontakt, ale ja z nim, nie bardzo.
    • eluch_a Re: Samotny ojciec 03.01.08, 16:48
      Znam takiego, chociaż nie jestem z nim związana. W każdym razie
      fajny z niego facet i dobrze sobie radzi, a mały jest wygadany - po
      tatusiu.
      • prom_do_szwecji Re: Samotny ojciec 03.01.08, 16:50
        on sobie poradzi na pewno, bo zajmuje sie dzieckiem bardzo czesto.
        Ale ja sie boje, że nie dam sobie rady w nowym układzie
    • pustynna_roza Re: Samotny ojciec 03.01.08, 18:39
      prom_do_szwecji napisała:

      > Mój chłopak od przyszłego miesiąca będzie sam opiekował sie
      > dzieckiem (teraz dziecko mieszka z byłą żoną). Trochę mnie przeraża
      > związek z samotnym ojcem i boje sie, ze nie dam rady.
      > Ma ktoś podobne doświadczenia? Rzeczywiście będzie tak cieżko jak
      > sie wydaje?

      A czy to nie Ty gdzies pisalas, ze Twoj facet mieszka w Twoim
      mieszkaniu i ze bardzo lubi jak za niego placisz? Nie chcialas
      chyba napisac, ze jego syn ma sie tez do Ciebie wprowadzic, bo to
      dla mnie bylby juz szczyt egoizmu z jego strony...jesli cos
      pomieszalam to sorry ;-)
      • prom_do_szwecji Re: Samotny ojciec 04.01.08, 14:25
        mieszka w moim mieszkaniu, ale za niego nie płace.
        a wprowadzaja sie do innego domu
    • modliszka24 Re: Samotny ojciec 03.01.08, 19:26
      ja bylam z mezczyzna ktory mial 2 dzieci i nie ma nic w tym trudnego
      • niunka24 Re: Samotny ojciec 03.01.08, 22:16
        zależy dużo od dziecka i od stosunku ojca do niego. To trudna sprawa, bo
        dzieciak może bardzo przeżywać zmianę jaką jest przejście od mamy do taty, może
        Cię nie zaakceptować jako "drugą mamę" i to będzie problem, na który musisz być
        przygotowana. Nawet, jeśli teraz Cię lubi i jest ok, to nie wiadomo, jak będzie,
        gdy z nim zamieszkasz, przecież teraz ma tatę tylko dla siebie, czy będzie
        chciał się nim dzielić? Musisz też zdawać sobie sprawę, że życie z dzieckiem
        jest zupełnie inne od życia tylko we dwoje. Zupełnie;) I to, czy sobie z tym
        poradzisz, zależy od Ciebie, czy będziesz umiała pogodzić się z tym, że w nocy
        może płakać za mamą, wołać tatę w czasie upojnego seksu, albo wpaść z
        nieoczekiwaną wizytą, bo szkoła wcześniej się skończyła:)))) Wszyscy rodzice to
        wiedzą, ale swoje dziecko traktuje się jednak inaczej... Z drugiej strony możesz
        uciec do bycia super dobrą ciocią, która na wszystko pozwala.... Mój mąż nie
        mieszka ze swoim dzieckiem, ja się z nimi widuję średnio często, ale to
        skomplikowana sytuacja z ex robi swoje;), ale jak Młody jest z nami to już się
        robi inaczej.... nie mówię, że jest źle. no ale inaczej,. trudniej w pewien
        sposób też. Ja nie chcę Cię straszyć, tylko hmmmmmmmm może przygotować na
        problemy i powiem Ci szczerze, że naprawdę warto się z takim problemem wybrać do
        dobrego terapeuty. Zapytać go, jak się przygotować? Jak przygotować dziecko do
        TAKIEJ ZMIANY? Dziecko w tym wszystkim jest najważniejsze, jego uczucia i
        pamiętaj, że musisz być, przynajmniej na początku, trochę zepchnięta w cień....
        na pewno trzeba porozmawiać z synem Twojego partnera jak z równym, wytłumaczyć,
        co i jak, przygotować, spytać o zdanie... to duży chłopiec na pewno rozmowa z
        nim Wam wszystkim dobrze zrobi:)
        POWODZENIA!!!
    • bruxa_magdalena Re: Samotny ojciec 04.01.08, 02:08
      Ja ci opowiem wizje i to z zupelnie innej strony. Bylam kiedys opiekunka do
      dzieci, kilka miesiecy. Dwojka chlopcow w wieku wczesnoszkolnym, po
      traumatycznych przezyciach ( matka alkoholiczka - odebrane prawa). Ojciec mlody,
      naprawde sie staral i nawet mu to szlo. Duzo czasu zajelo mi wogole zdobycie
      zaufania tych dzieci, czasem nerwowo nie wytrzymywalam ale jakos tam lecialo.
      Nagle wprowadzila sie tam jego dziewczyna...mloda, wydawalo jej sie, ze wejscie
      w zwiazek z dzieciatym to takie lekkie. Miala szoka. Standardem bylo to ze
      slyszala od chlopakow, ze nie jest ich matka...Nie wygladalo to dobrze, a ona
      glupia byla zazdrosna o wszystko. Chciala miec faceta na wylacznosc a wiadomo,
      ze on chcial dzieciom wynagrodzic rozwalona rodzine. Potem sie zmylam bo
      dostalam lepsza prace i nie wiem jak dalej sie potoczyly ich losy, ale od
      poczatku bylo widac tarcia. Mi sie wydaje, ze im dziecko mlodsze tym prosciej
      wejsc w to. Pamietaj tylko, ze ono ma matke i bedziesz musiala zaakceptowac, ze
      nawet jesli ona bylaby zla tak jak to bylo w przypadku ktory opisalam, to zawsze
      bedzie jego matka. Na poczatku chyba lepiej zostac z boku i bacznie obserwowac.
    • kitek_maly Re: Samotny ojciec 04.01.08, 14:37

      Promiku, w styczniowych Charakterach jest ten temat poruszany. co
      prawda tylko 3 strony i to tylko teoria, ale tak mi się z tym Twoim
      postem skojarzyło, to piszę.

      nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ale wydaje mi się, że wiem czego
      się boisz. facet, który ma dziecko to jedno a facet, który ma
      dziecko i je wychowuje to już całkiem inna sprawa. to tak jakbyś
      nagle miała mieć swoje dziecko, bez tego 9 m-cznego oczekiwania,
      kiedy można się na to przygotować i z tą myślą zaprzyjaźnić. :-)

      a druga sprawa jest oczywista - nieważne jakim aniołkiem były ten
      chłopiec, to nie jest Wasze wspólne dziecko.

      mam w rodzinie ciocię, która wyszła za wdowca z dwójką dzieci.
      różnie jej się stosunki z dziećmi układały. generalnie nie
      zazdroszczę jej drogi, którą wybrała. z tym, że gdy ona wchodziła do
      tej rodziny, to dzieci były w najgorszym okresie dojrzewania. może z
      tego względu tak bardzo burzliwie to wszystko na początku
      przebiegało.
      • prom_do_szwecji Re: Samotny ojciec 04.01.08, 14:56
        dokładnie tego się boję, że nagle i niespodziewanie w moim domu
        wychowuje sie małe dziecko. Tyle, ze wiem, ze ono MUSI z nami
        mieszkać i nawet nalegam, zeby to się stało jak najszybciej. Nie
        znam matki chłopca, ale jak ktoś ćpa przy dziecku to nie ma się nad
        czym zastanawiać
        • lacido Re: Samotny ojciec 04.01.08, 14:59
          a dlaczego musi? Jak to sie stało że już nie będzie mieszkać z mamą?
          • prom_do_szwecji Re: Samotny ojciec 04.01.08, 15:01
            mama miała kiedyś problemy z narkotykami, leczyła się ale przestała
            i znów jedzie na amfie, sprowadza dziwne towarzystwo itp.
            • lacido Re: Samotny ojciec 04.01.08, 20:57
              o rany
              współczuję małemu, to dla niego musi być ciężkie, ale z drugiej strony na pewno
              rozumie sytuację i raczej Ciebie nie będzie obwiniał o nic, chociaż nigdy nic
              nie wiadomo z dziećmi.
              A opieka jest uregulowana prawnie tzn każde z nich ma władzę rodzicielską i czy
              cała akcja ze zmianą zamieszkania jest wynikiem porozumienia obu stron?
          • niunka24 Re: Samotny ojciec 04.01.08, 15:03
            Ty nalegasz, ale czy dziecko tego chce? Czy nie możesz dać im szansy pobycia
            tylko we dwójkę, wiesz, ten chłopiec i tak przeżyje bardzo rozstanie z matką,
            jaka by ona nie była, a tu jeszcze obca kobieta "gratis". może lepiej dać im
            trochę czasu...? Nie jesteś jego matką, a on powinien w trudnej sytuacji być
            przede wszystkim z najbliższymi, których zna, kocha, którzy go rozumieją...
            Rozmawiałaś w ogóle z tym chłopcem? Wiesz, czego ON chce? Przecież już umie
            wyrażać swoje potrzeby...
            a co do artykułu, niezły był też w Polityce, napisany przez red.Pietkiewicz,
            poszukaj w archiwum, polecam.
            • prom_do_szwecji Re: Samotny ojciec 04.01.08, 15:10
              może czytaj uwazniej ;)
              już kilka razy napisałam, ze dziecko bedzie mieszkało z ojcem, a ja
              zostaje w swoim mieszkaniu sama.
              Mój chłopak rozmawia z dzieckiem. Faktycznie srednio chce się
              przeprowadzać. Ale chyba nie dziwne, ze ojciec nie chce, zeby jego
              dziecko wychowywała zaćpana matka. I uważam, ze ma racje
              • niunka24 czytam uważnie i widzę..;) 04.01.08, 15:22
                napisałaś "dokładnie tego się boję, że nagle i niespodziewanie w moim domu
                wychowuje sie małe dziecko. Tyle, ze wiem, ze ono MUSI z nami
                mieszkać i nawet nalegam, zeby to się stało jak najszybciej. Nie
                znam matki chłopca, ale jak ktoś ćpa przy dziecku to nie ma się nad
                czym zastanawiać"

                Napisałaś, że będzie mieszkało z WAMI, więc zrozumiałam to jednoznacznie.
                Oczywiście, ojciec robi tak, jak powinien. Tylko czy Ty powinnaś się w ten układ
                mieszać, to zupełne inna kwestia po prostu....
                • prom_do_szwecji Re: czytam uważnie i widzę..;) 04.01.08, 15:31
                  ale wcześniej pisałam, ze oni bedą mieszkać we dwójke a za rok
                  chcemy kupić wspólne mieszkanie. A to bedzie mój dom i dziecka z
                  niego przeciez nie wyrzucimy. Bardziej mi chodziło o niemal
                  codzienny kontakt. Ja sie nie mieszam, zapytał mnie o zdanie, to go
                  poparłam. Nie wiem jak ja się niby mieszam? Powinnam się z n imi nie
                  widywać, bo to ich wolny czas.
                  • niunka24 Re: czytam uważnie i widzę..;) 04.01.08, 15:50
                    Nie wiem, co powinnaś. Widzisz, to nie jest takie proste. Mam koleżanki z
                    dziećmi, które są samotnymi matkami, obserwuję ich związki. Tylko jednej się
                    udało, ma fajnego faceta, który złapał kontakt z dzieckiem, ale dla niej i tak
                    zawsze dziecko jest na pierwszym miejscu. Jak facet odejdzie, to nie jest taka
                    tragedia... Zrozum, ze dla dziecka to jest szok, co go czeka, niekoniecznie musi
                    chcieć, żebyś Ty była z nimi i spędzała z nimi wolny czas. po prostu.
                    Wydaje mi się, że oczekujesz, żeby Ci tu wszyscy powiedzieli - nie martw się,
                    będzie dobrze. Ale może nie być dobrze i lepiej się mile rozczarować chyba?
                    Musisz pamiętać, że w tym wszystkim liczy się najbardziej dziecko, nie
                    Ty,szczególnie na początku... To trudna sytuacja, pewnie będziecie się mniej
                    widywać, mniej seksu, mniej wydatków na Ciebie, mniej czasu dla Ciebie, musisz
                    się na to przygotować... ja bym sie raczej nie pchała w taki trudny układ,
                    jeszcze,żeby dziecko było od malutkiego z nim, to też inaczej...a tu taka zmiana
                    dla jego syna.... no ale to JA;))) powodzenia!!! Musisz być bardzo silna bardzo
                    tolerancyjna wyrozumiała i bardzo kochać swojego faceta. Jeśli tak jest, a on
                    darzy Cię takimi samymi uczuciami, to się Wam uda na pewno! Powodzenia.
                    • prom_do_szwecji Re: czytam uważnie i widzę..;) 04.01.08, 16:11
                      raczej jestem zdziwiona, że tyle osób mówi, ze nie bedzie
                      strasznie.Podobno nowego partnera matki zaakceptował bez problemu,
                      dlatego mam nadzieję, ze ze mną tez źle nie bedzie
    • burza4 Re: Samotny ojciec 04.01.08, 15:03
      no cóż - szanse, że sprawy potoczą się bezproblemowo są praktycznie
      znikome.

      chłopak jest duży - co nie znaczy, że nie będzie się trzeba nim
      zajmować. Przede wszystkim - wkracza w trudny wiek, a czym innym
      jest spotykanie się z doskoku, a czym innym - mieszkanie pod jednym
      dachem na stałe. To dziecko jest już ukształtowane, ma swój
      charakter i nawyki - które niekoniecznie będą ci się podobać. I
      pewnie nie będą - każdy najlepiej wie, jak cudze dzieci wychowywać:)

      nie będziesz dla niego "drugą mamą" - a obcą babą, która będzie się
      w jego opinii wtrącać w nie swoje sprawy. Ale te sprawy będą cię
      dotyczyć - czy to w postaci dodatkowego sprzątania, czy gotowania,
      czy zmywania po obiedzie. WArto ustalić z partnerem czego on tak
      naprawdę się spodziewa, jak on to widzi, jaka ma być twoja rola w
      tym wszystkim. Z jednej strony - wychowywać powinien ojciec, z
      drugiej - trudno żeby czekać z poleceniem sprzątnięcia po obiedzie,
      aż tata wróci z pracy. Znaczna część ojców ma szalenie optymistyczne
      poglądy na taki układ, nie zdając sobie sprawy że dla osoby obcej
      jego dziecko to nie ósmy cud świata, na który patrzy się
      bezkrytycznie. Wielu z nich tak naprawdę nie ma pojęcia na czym
      polega codzienność z dzieckiem na głowie. Nawet jeśli się często z
      dziećmi widują - to nie oni pilnują zazwyczaj lekcji, nie oni po
      nich sprzątają, nie im dzieci pyskują.

      Sytuacja jest mało komfortowa dla kobiety - ojciec z synem to
      rodzina, ty - dodatek do nich.
      • prom_do_szwecji Re: Samotny ojciec 04.01.08, 15:13
        na szczęscie u mnie w domu to mój facet gotuje a nie ja. I teraz
        spotyka sie z dzieckiem codziennie, codziennie odbiera ze szkoły.
        odrabia lekcje itp. Moze to robić, bo pracuje wieczorami.
        Ale też sie boje mało komfortowej sytuacji, dlatego nie chce z nimi
        mieszka na stałe, tylko od czasu do czasu. Ja też potrzebuję czasu
        • burza4 Re: Samotny ojciec 04.01.08, 15:38
          prom_do_szwecji napisała:

          > na szczęscie u mnie w domu to mój facet gotuje a nie ja. I teraz
          > spotyka sie z dzieckiem codziennie, codziennie odbiera ze szkoły.
          > odrabia lekcje itp. Moze to robić, bo pracuje wieczorami.
          > Ale też sie boje mało komfortowej sytuacji, dlatego nie chce z
          nimi > mieszka na stałe, tylko od czasu do czasu. Ja też potrzebuję
          czasu

          TERAZ tak jest, z czasem oczekiwania rosną:)

          skoro facet pracuje wieczorami - może oczekiwać pomocy od ciebie, bo
          ktoś z dzieckiem powinien być. Dodatkowo - jeśli zamieszkacie razem,
          siłą rzeczy nie da się uniknąć zaangażowania również w sprawy
          dziecka. Wyjazdy, wyjścia - będą stanowić problem, brak możliwości
          bycia razem we dwoje - też bywa męczący. Mało rodziców potrafi
          patrzeć na swoje dzieci obiektywnie, a co dopiero jeśli dziecko
          jest "po przejściach" - w takich sytuacjach dominuje często chęć
          wynagrodzenia dziecku doznanych krzywd, co niekoniecznie ma dobry
          skutek wychowawczy. Ojciec może nie chcieć stawiać synowi granic,
          może pozwalać wchodzić sobie na głowę, może oczekiwać od ciebie
          bałwochwalczego akceptowania każdego zachowania syna na
          zasadzie "przecież to tylko dziecko, powinnaś ustąpić, bo będzie mu
          przykro". Mało jest rodziców potrafiących kochać mądrze, nie tylko
          dających, ale i wymagających od dzieci. Skoro na razie będziesz z
          doskoku, to tym bardziej będziesz orbitowac na marginesie ich świata
          i ich spraw. Nie wiem, czy ta rola przypadnie ci do gustu.

          generalnie - pożyjesz, zobaczysz. Nie ma co się oszukiwać - jest to
          z założenia bardzo trudny układ, doświadczywszy tego na własnej
          skórze nigdy nie brałabym pod uwagę możliwości powtórki, nawet gdyby
          facet był księciem z bajki.
          • prom_do_szwecji Re: Samotny ojciec 04.01.08, 16:15
            nie ma szans, nienawidzi mojej kuchni a lubi dobrze zjeść ;)
            ja gotuje chętnie, ale mu nie smakuje. Cóż, życie...
            Wolę orbitować, zeby się przekonac, czy mi to odpowiada i w razie
            czego w miarę bezbolesnie się wynieść.
            Na razie ufam facetowi, bo jest rozsadny i z synem stara się
            kumplowac. Ale też widze, ze nie pozwala mu na wszystko. Mam
            nadzieję, ze mu się nie zmieni
    • zwroclawianka Re: Samotny ojciec 04.01.08, 16:08
      Uch, promie! Ze szczerego serca życzę powodzenia i trzymam kciuki!
      Znam tylko związki z drugiej strony- matka z dzieckiem i facet nowy.
      Cięzki układ.

      Chyba najważniejsze jest jasne ustalenie: kto moze wydawac polecenia
      chłopcu; czy masz być opiekunką i ciocią, czy bardziej kumpelą. Żeby
      ojciec z synem porozmawiał i wyraźnie zakomunikował sytuację ("Prom
      jest dla mnie ważna, proszę, byś jej słuchał i szanował, jak masz
      jakiś problem to siądziemy i porozmawiamy"- czy coś tam takiego),
      ale żeby z Tobą również ustalił jasne zasady. No i chyba by dziecko
      widziało, że Wy tworzycie "wspólny front" odnośnie wychowania, a
      nieporozumienia poza nim załatwiacie.. Moze najpierw wyjedźcie
      gdzieś wspólnie we 3 na jakieś wakacje, wtedy wyjdą potencjalne
      trudności i problemy; okaże się, czy macie podobne oczekiwana?! A
      moze we dwójkę pójść do psychologa- niby zbędne na razie, ale moze
      lepiej dmuchac na zimne?

      Szczerze trzymam kciuki!
Pełna wersja