A miało się udać.......

04.01.08, 08:51
Hej :) Wraz z Nowym Rokiem mam doła...chociaż z drugiej strony
patrząc powinnam się cieszyć. Usłyszałam wczoraj (po 5 latach) od
faceta, że mnie nie kocha i nie planuje ze mną przyszłości ale chce
ze mną być bo mu dobrze ze mną, lubi mnie i miło spędza czas ze mną
a innej nie chce szukać bo po co następna ma mu suszyć głowę i
robić "jazdy" jak coś jej się nie spodoba..-na zasadzie takiej, że
ja jestem już sprawdzona. Dodam jeszcze, że chłopak dbał o mnie, był
dla mnie dobry-noi kiedyś mnie kochał (podobno..bo teraz już w nic
mu nie wierzę). Bombowo prawda?! Powiedziałam "PA" i mam zamiar
wytrzymać ale ryczeć mi się chce od wczoraj <gil> :(
    • avital84 Re: A miało się udać....... 04.01.08, 08:54
      Ja również bym go zostawiła. Dobrze zrobiłaś.
      Facet jest durny jeżeli liczył, że zrozumiesz.

      Są pozytywy tej sytuacji. Nie będziesz już dłużej marnować
      życia z kimś kto tak do tego podchodzi i być może spotkasz
      nareszcie kogoś kto będzie potrafił Cię docenić.

      Tak naprawdę to dopiero początek. Trzymaj się. Dużo uśmiechu i powodzenia!!!
    • rosa_de_vratislavia Re: A miało się udać....... 04.01.08, 08:55
      elphina napisała:

      > Usłyszałam wczoraj (po 5 latach) od
      > faceta, że mnie nie kocha i nie planuje ze mną przyszłości ale
      chce ze mną być bo mu dobrze ze mną. Powiedziałam "PA" i mam zamiar
      > wytrzymać ale ryczeć mi się chce od wczoraj <gil> :(

      Jesteś BARDZO BARDZO BARDZO dzielna!
      Ja bym się zapałakała ze sto razy błahszego powodu.
      Dobrze zrobiłaś żegnając go - zmarnowałabyś kolejne miesiące/lata.
      Trzymaj się, imponujesz mi siłą ducha:)
      • elphina Re: A miało się udać....... 04.01.08, 09:00
        Tytuł wątku brzmi tak dlatego, że byliśmy po jednym rozstaniu w
        lipcu ale wróciliśmy do siebie i miało tym razem się udać. Do tej
        pory było tak (tzn. od lipca do teraz), że nie wiedział
        jednoznacznie czy mnie kocha-miał wątpliwości itp..Szkoda, że
        wątpliwości go ogarnęły jak się oświadczył.. No nic-jestem
        skrzywdzona chyba już na stałe. Znając mnie to chyba odstraszam
        adoratorów :) Dzień pierwszy czas zacząć :// Poczytam po pracy
        odpowiedzi-może mnie rozweselą i podtrzymają na duchu..
        • rosa_de_vratislavia Re: A miało się udać....... 04.01.08, 09:14
          elphina napisała:

          >Szkoda, że
          > wątpliwości go ogarnęły jak się oświadczył...

          A to jest już ewidentne świństwo.
          Możesz soie pozwolić na mały "seans nienawiści", jeśli Ci to umili
          czas.
          Przekłuj jego zdjęcie szpilkami, niech go wszystko boli: D


          • elphina Re: A miało się udać....... 04.01.08, 09:22
            Zdążyłam zauważyć, że jak go olewam to bardziej go boli niż
            największa szpila :)
            • rosa_de_vratislavia Re: A miało się udać....... 04.01.08, 09:25
              elphina napisała:

              > Zdążyłam zauważyć, że jak go olewam to bardziej go boli niż
              > największa szpila :)

              To go olej. Konsekwentnie.
              Najgorzej boli urażona ambicja...
              • elphina Re: A miało się udać....... 04.01.08, 09:28
                Do tego będę potrzebowała wiele siły. Bo zaczęłam nawet myśleć, że
                można żyć w związku bez miłości z jednej strony-skoro poza tym
                wszystko gra.. Inne takie głupoty też się mnie trzymają :/
                • rosa_de_vratislavia Re: A miało się udać....... 04.01.08, 09:33
                  elphina napisała:

                  > Do tego będę potrzebowała wiele siły. Bo zaczęłam nawet myśleć, że
                  > można żyć w związku bez miłości

                  Nienienienie...bo facet znajdzie sobie dzierlatkę, krew mu uderzy do
                  głowy ( i nie tylko), stwierdzi,że to Wielka Miłość i się ożeni w
                  miesiąc,a Ty zostaniesz potrzaskana i upokorzona.
                  Nawet o tym nie myśl....

                  Poza tym "czas płynie tik-tak-tik-tak" (jak mówiła jedna z ciotek
                  w "Pamiętniku Bridget Jones") i na polu zostje mniej wartościowych
                  samców, więc szkoda czasu na trwanie w bezsensownym układzie.
    • izabellaz1 Re: A miało się udać....... 04.01.08, 08:59
      elphina napisała:

      > Dodam jeszcze, że chłopak dbał o mnie, był dla mnie dobry

      No dziewczyno! Normalnie napisałaś jakbyś jakimś zwierzęciem gospodarskim była...
      • elphina Re: A miało się udać....... 04.01.08, 09:02
        Chciałam w skrócie ale faktycznie bajka wyszła :DD Poprawnie już
        napiszę, że jakbyś spojrzała na nas jako parę z boku to
        pomyślałabyś, że nam się wspaniale układa. O! :)
        • izabellaz1 Re: A miało się udać....... 04.01.08, 09:21
          elphina napisała:

          > Chciałam w skrócie ale faktycznie bajka wyszła :DD Poprawnie już
          > napiszę, że jakbyś spojrzała na nas jako parę z boku to
          > pomyślałabyś, że nam się wspaniale układa. O! :)

          Teraz lepiej;P
    • lowca_anielic Re: A miało się udać....... 04.01.08, 09:04
      A ja gratuluje! To fantastyczna informacja. Po 5 latach meki gosc
      dal sygnal do odnowy zyciowej i masz szanse na lepszy i glebszy
      nowy zwiazek.

      Co Ty sie kobieto denerwujesz? Zle wybralas mezczyzne, wydawalo Ci
      sie, ze to jest to, a tymczasem to byla wielka pomylka i dobrze, ze
      stracilas tylko 5 lat. 5 lat to malo, nie ma sie co przejmowac.
      Na swiecie jest pewnie miliard odpowiednich dla ciebie facetow i
      zamiast ryczec - trzeba sie zabrac praktycznie do poszukiwania.
      • elphina Re: A miało się udać....... 04.01.08, 09:05
        Myślałam, że to TO. Miało być..
        • lowca_anielic Re: A miało się udać....... 04.01.08, 09:16
          no widzisz? Nie przejmuj sie. To, czy to jest to, czy nie to, to
          bedziesz sobie mogla porownac, jak poderwiesz 20 mezczyzn i
          chlopcow. W zwiazkach zawsze ktos troche klamie. Klamia albo baby,
          albo mezczyzni. Ty masz taki przyklad, ze Twoj chlop klamal caly
          czas. Udawal i sie meczyl. Zdarza sie. Zaden wstyd. Wstyd natomiast
          tkwic w takich udawanych zwiazkach. Trzeba korzystac z zycia,
          poznawac nowych ludzi, jezdzic na wycieczki, dawac dupy i szukac.
          Przejmowanie sie starym trepem, ktory Cie olal jest najglupsza
          rzecza jaka mozna zrobic. Jestes wolna, rozumiesz? Inni, majacy
          dzieci, domy, obraczki i pieniadze tylko marza o tym, zeby druga
          polowa dala rozwod. Ty masz swiety spokoj bez poswiecen, placenia,
          podzialu majatku i stresu. Przeciez to sa same pozytywy!






          • elphina Re: A miało się udać....... 04.01.08, 09:21
            A bez dawania du.py się nie da?? :DD
            • lowca_anielic Re: A miało się udać....... 04.01.08, 09:32
              a co w tym zlego? a, te polskie uprzedzenia..

              Oczywiscie, ze sie nie da. Na tym polega zwiazek pomiedzy mezczyzna
              i kobieta, ze jest seks i im wiecej tym lepiej. Robi sie to po to,
              aby sie nawzajem wyprobowac. Niestety seks jest dla duzej ilosci
              kobiet czyms zupelnie niestosownym. Jest masa takich suchych i
              uprzedzonych kobiet, ktorych marzeniem jest zlapac meza i miec
              jedno dziecko. One sie do tego zupelnie nie nadaja, pra do
              malzenstwa za wszelka cene, zaciagaja facetow na jedna upojna noc i
              niszcza sobie zycie, niszcza zycie mezczyzny i tych swoich dzieci,
              ktore powielaja takie schematy.


          • eleni80 Re: A miało się udać....... 04.01.08, 13:45
            fajny post ;)
            sama skorzystam z tej rady :)))
            • lowca_anielic Re: A miało się udać....... 05.01.08, 09:12
              naprawde? to mnie ucieszylas. z tej strony to trudno wydedukowac,
              czy inni sie zgadzaja, czy nie
      • widokzmarsa Re: A miało się udać....... 04.01.08, 09:23
        z tym miliardem to przesadziłeś, chcesz ją wysłać do Chin czy Indii?
        • lowca_anielic Re: A miało się udać....... 04.01.08, 09:33
          he he he.
    • modliszka24 Re: A miało się udać....... 04.01.08, 12:05
      masakra ja bym sie zalamala i nie dziwie sie ze chce Ci sie ryczec ja zapewne
      nie podnosila bym sie z lozka. w zyciu sobie czegos takiego nie wyobrazam mam
      nadzieje ze jestes na tyle silna ze juz w zyciu go nie wpuscisz w swoje zycie
    • alpepe Czy to nie Ty aby....... 04.01.08, 12:32
      do mnie kiedyś napisałaś?
      Nieważne zresztą. Tak, masz rację, powinnaś się cieszyć skończyło się pięć
      najbezsensowniejszych lat twojego życia. Pora na zmiany.
      Ten facet cię skrzywdził, ale następnym razem się nie dasz skrzywdzić i będzie
      dobrze. Zobaczysz.
      • elphina Re: Czy to nie Ty aby....... 04.01.08, 22:13
        Tak, pisałam do Ciebie kiedyś-jak zaczęły się te głupie problemy.
        Lubię Twoje wypowiedzi bo są trzeźwe jak nikogo innego, obiektywne i
        raczej chłodne-tak ja je odbieram. Nie wiem w sumie czy to zalety ;)
        Boję się sama siebie w tym momencie..tego, że jak mu się zachce to
        polecę jak na skrzydłach.. Najgorsze, że to pierwsza osoba jaką w
        życiu pokochałam. Nie mogę w tej sytuacji wiedzieć napewno, że
        będzie lepiej bez niego-bo właściwie to nie pamiętam jak to było :(
    • dr_juna Re: A miało się udać....... 04.01.08, 22:22
      Elphina to dla kontrastu napiszę, że jestem w podobnej sytuacji jak Ty tzn. po
      pierwsze to jestem facetem i usłyszałem dzisiaj od mojej narzeczonej po 7 (!!!)
      latach związku (rok temu zaręczony, w tym roku miał być ślub) że ona chyba nie
      jest gotowa na ustatkowanie się i chce jeszcze skorzystać z życia...może
      spróbować z kimś innym...jak to usłyszałem to jestem w szoku do teraz i nie wiem
      kiedy się skończy :(((( jestem tak przybity i zaskoczony, że nawet mam problem z
      napisanie tego postu :(((((((
      • elphina Re: A miało się udać....... 05.01.08, 07:42
        Pewnie wróci do Ciebie-bo długo razem byliście. I pewnie za następne
        pół roku znów odejdzie...jak u mnie
        • dr_juna Re: A miało się udać....... 05.01.08, 08:03
          Najgorsze jest to czekanie teraz. Z jednej strony czekam z nadzieją na powrót do
          mnie a z drugiej strony nie umiem zaangażować się w coś inneg o i przestać myśleć...
          • elphina Re: A miało się udać....... 05.01.08, 08:19
            Nic Ci nie da jeśli napiszę, żebyś nie wracał do niej. Ja też to
            słyszałam wiele razy ale sama musiałam powiedzieć dość. Pewnie jej
            nie zaufasz już, nie dasz z siebie 100%.. Nie ma to sensu pewnie ale
            sam musisz zrozumieć.
            • dr_juna Re: A miało się udać....... 05.01.08, 08:31
              W tym momencie wydaje mi się że po powrocie do mnie ona nie mogłaby się
              zaangażować w 100%. Tak mi na niej zależy że boję się że znajdzie sobie kogoś
              innego, stwierdzi że jest jej z nim lepiej :((( najgorsze jest to że przez tyle
              lat byliśmy całym życiem dla siebie, weszliśmy razem w dorosłe życie,
              zmienialiśmy sie dla siebie żeby było nam jak najlepiej... a teraz taka pustka
              że nie potrafie racjonalnie myśleć :(((
    • fioletowen Re: A miało się udać....... 05.01.08, 15:07
      Hmmm, jest nas więcej:( Mój mąż przed świętami (po ponad 5 latach
      małżeństwa)powiedział, że mnie nie kocha. Nie kochał mnie również w
      dniu ślubu. Ożenił się ze mną bo myślał, że takie jest życie i nic
      lepszego go już nie spotka:o. Dodam, że w ciąży nie byłam, więc
      nie "musiał" sie ze mną żenić. Wkurza mnie to, że zmarnował mi w
      sumie prawie 8 lat mojego życia (młodści), a teraz muszę zaczynać
      wszystko od nowa. Wszystko!!! Wystarczyło powiedzieć prwadę na
      począku i nie było by teraz tego wszytkiego.


      Nie miałabym pretensji gdybym to ja ciągneła do ołtarza, ale było
      odwrotnie:(((

      • dr_juna Re: A miało się udać....... 05.01.08, 16:19
        Jak ja bym się dowiedział że od początku mnie nie kochała to też bym mówił że
        zmarnowałem 7 lat życia ale moja narzeczona (była) kochała mnie przez prawie
        cały okres (jak wczoraj rozmawialiśmy zapewniała mnie że tylko przez ostatni
        miesiąc miała wątpliwości...) i tym bardziej mnie to boli że układało nam się
        świetnie i tak naprawde wcześniej nie rozmawiając ze mną, zerwała z dnia na
        dzień :((( jaki byłem szczęśliwy jak się oświadczałem...mieliśmy już
        "załatwiony" ślub i wesele :((((
    • seth.destructor Re: A miało się udać....... 05.01.08, 15:08
      Sorki, ale takie jest życie. Powody, które podał twój mężczyzna
      utrzymują małżeństwa przy życiu.
      • fioletowen Re: A miało się udać....... 05.01.08, 15:29
        Nie tym razem! On chyba przeżywa drugą młodość:/ Nie mogę byćz nim,
        żeby być. Poświęcić mu kolejnego roku mojego życia, czekając na
        ewentualne porzucenie. Latka lecą, aż się wierzyć nie chce jak
        prędko! Chciałabym mieć kiedyś dziecko, on może i by chciał za 10
        lat. Może!!! A jak nie zechce? Albo w końcu naprawde pokocha kogoś?
        Sami widzicie, że jak najszybciej trzeba mi zacząć życie od nowa,
        bez niego.
        Jedyny plus z całej tej sytacji jest taki, że drugi raz już się nie
        dam nabrać:)

        PS. Lepiej być samą niż z byle kim!!!
    • kookardka Re: A miało się udać....... 05.01.08, 15:25
      nie mieści mi się w głowie jakimi faceci potrafią być egostami
      i bezczelnymi gnojkami ... dałabym mu w twarz, gdybym usłyszała
      to co Ty ... nie planuje z Tobą przyszłości, ale chciałby z Tobą
      być, bo mu tak wygodnie ... no rzesz ku.. mać !!! to typowa dla
      gó..arzy asekuracja, bo jak pozna jakąś laskę, która go zakręci,
      to odejdzie i bez żadnych skrupułów może powiedzieć "przecież
      uprzedzałem, że Cię nie kocham, nie możesz stać na mojej drodze
      do ułożena sobie życia z kimś innym " ... bardzo dobrze, że mu
      powiedziałaś pa i nie żałuj, bo ten facet nie zasługuje na to by
      za nim płakać, zabrał Ci kilka ładnych lat życia i przez cały czas
      stwarzał pozory, bo mu tak wygodnie ... teraz czeka Cię kilka dni
      szarpania się z emocjami, tęsknotą, ale wierzę, że wytrwasz,
      z czasem emocje opadną i sama zobaczysz, utwierdzisz się w swojej
      decyzji :) uszka do góry :)))
      • elphina Re: A miało się udać....... 05.01.08, 21:15
        Mija dopiero drugi dzień a chyba jest gorzej niż wczoraj. Łamię się-
        chcę wysłać wiadomość, zadzwonić ale na szczęście powstrzymuję się w
        ostatnim momencie. Przypomniało mi się, że powiedział, że chce być
        ze mną ale nie teraz ale kiedyś w przyszłości... Nie wierzę, że ta
        osoba takie rzeczy powiedziała.. :(((
        • alpepe Re: A miało się udać....... 05.01.08, 21:23
          misiu, jak masz potrzebę się łamać, to się złam i dzwoń czy esemesuj, ale nie
          rób sobie nadziei, kiedyś przestanie boleć, kiedyś znajdziesz siłę, by się
          wewnętrznie uwolnić z tego związku.
          • elphina Re: A miało się udać....... 05.01.08, 21:43
            No się nie daję przecież :P Poza tym jak by nie było to już nie
            wierzę w ani jedno słowo i powtarzam sobie jego słowa jak mantrę w
            każdej chwili kiedy próbuję go usprawiedliwić. Jeszcze daję radę ale
            boję się, że będzie coraz gorzej a nie lepiej. Tydzień minie..może
            ze dwa nawet w miarę spokojnie a później co? Pusto :( Poza tym
            byłabym farciarą gdyby moja wielka pierwsza miłość skończyła się
            happy endem-a farciarą nigdy nie byłam. Dodam jeszcze, że nie
            kontaktuję się w żaden sposób bo wiem, że wrócilibyśmy do siebie-na
            100%.
            • alpepe Re: A miało się udać....... 05.01.08, 21:49
              po prostu ty jeszcze w tym związku tkwisz, on, dlatego tak Ci ciężko, ale to
              przejdzie. Ja przechodziłam tak dokładnie to rok, albo i dłużej do porządku
              dziennego nad tym faktem. Nie potrafiliśmy się rozstać. Więc to da się, tylko
              czasem ciężko :-)
              • elphina Re: A miało się udać....... 05.01.08, 21:56
                Ale kiepsko to było co jakiś czas na maxa.. Przy sprzeczce o
                pierdołę wychodziły takie jazdy czasem, że traciliśmy hamulce,
                odechciewało się wszystkiego i ktoś w końcu mówił "po co to dalej
                ciągnąć". Ja chciałam naprawiać na różne sposoby bo myślałam, że
                może mamy problem w komunikacji i poprostu nie możemy się dogadać w
                ostatnim czasie-kilka miesięcy. A teraz to właściwie wiem dlaczego
                tak wychodziło...bo jeśli komuś nie zależy to krzywdzi i nie zdaje
                sobie sprawy jak bardzo. Przez rok mówisz...ale powód był podobny?
                Przeraża mnie taki czas.
            • lowca_anielic Re: A miało się udać....... 05.01.08, 22:09
              > Dodam jeszcze, że nie
              > kontaktuję się w żaden sposób bo wiem, że wrócilibyśmy do siebie-
              na
              100%.


              co?
              to walcz dziewczyno, to moze ten zwiazek zyje, tylko sie
              poklociliscie? moze ten facet potrzebuje ciebie bardziej jak ty?

              sluchaj, a moze on jest obrazony?
              niektorzy panowie maja siano we lbie i trzeba im tlumaczyc.
              no ale trzeba najpierw wyrwac prawde, chocbys miala bucowi wyrwac
              serce
              bo jak nie znasz prawdy, to nie wiesz co mu przeszkadza
              a to moze byc jakis idiotyzm

              wyjasnij to dokladnie, bo cie bedzie dusza gryzla dluuuugo
              pamietaj, ze NIC NIE RYZYKUJESZ, bo przeciesz juz sie z nim
              poklocilas i postanowiliscie odejsc

              teraz mozesz w niego walic jak w beben i zadac wyjasnien
              najlepiej przez email i na pismie wszystko, zeby mozna bylo
              dokladnie obmyslec strategie, czasem dobrze z jakas madra
              psiapsiolka



              • lowca_anielic Re: A miało się udać....... 05.01.08, 22:18
                acha, krytykuj go namietnie i bez wyzwisk, jedno, bo musi mu sie we
                lbie poukladac, a drugie, bo jak do ciebie wroci, to zeby nie bylo
                zalu

                facetow trzeba strasznie krytykowac, wyjasnic rzeczowo co i jak
                wypunktowac az do knockout'u wiem z autopsji
                jak porzadnie nie opiepszysz goscia, to on nawet nie wie, ze zle
                zrobil


      • lowca_anielic Re: A miało się udać....... 05.01.08, 22:04
        mać !!! to typowa dla
        gó..arzy asekuracja, bo jak pozna jakąś laskę, która go zakręci,


        nie masz racji.dlatego, bo faceci odchodza od kobiet z innych
        powodow jak gowniarstwo. trzeba szukac przyczyn, zawsze.
        gowniarstwo jest tylko wtyedy jak sie ma 20 lat i zrobi sie
        dziewczynie dziecko i ucieknie za granice
        wtedy jest gowniarstwo

        mezczyzni maja powody a kobieta zwykle tego nie wie, bo nie pyta,
        bo jest zapatrzona w siebie


        • elphina Re: A miało się udać....... 05.01.08, 22:18
          No wiesz Ty co?!! No teraz to żeś mnie wnerwił :D Jaki masz powód
          odejścia od kobiety, która cię kocha, okazuje uczucia, akceptuje
          wady i chwali zalety? Pewnie nudna była bo za dobrze z nią
          masz...nie? Powodów słyszałam już dziesiątki a najczęściej
          powtarzanym był taki, że on chce jeszcze żyć jakby miał naście lat a
          ja już powoli po 5 latach chciałam wprowadzić w życie plany, które
          okazały się moimi-chociaż przy rozmowach i uzgadnianiu pewnych
          rzeczy planował więcej niż ja. Nie wiem ale nie bawi mnie życie cały
          czas i na okrągło jakbyśmy się spotykali pół roku dopiero. Teraz
          mieliśmy możliwość razem zamieszkać-a w dalszej przyszłości kupić
          mieszkanie i co? I właśnie wtedy się okazało, że chyba tak sobie
          tylko gadał. Nie śpieszyło nam się do ślubów i dzieci ale w tym, że
          chcemy razem mieszkać byliśmy zgodni-tylko w słowach jak się okazało.
          • elphina Re: A miało się udać....... 05.01.08, 22:28
            Poza tym do mnie dotarłoby gdyby powiedział "kocham cię ale..." a
            powiedział, że nie kocha. I to już wtedy był koniec rozmowy z mojej
            strony. I nie trzasnęłam drzwiami aż huczało bo nie jestem taka.
            Spaliśmy w jednym łóźku bo przecież nagle nie miałam zamiaru wpadać
            do domu i "hello, I'm back" albo budzić kogoś aby u niego
            przenocować. Rankiem gdy wyszłam już do pracy dostałam smsa że nie
            tak miało to wyglądać i nie miałam tych wszystkich złych rzeczy
            usłyszeć. I? Dalsza analiza?
            • elphina Re: A miało się udać....... 07.01.08, 10:44
              Dalej to się okazało, że co prawda nie chciał aż tak strasznie tego
              powiedzieć ale skutek byłby ten sam i nic się nie zmienia. Zaczynam
              więc się przyzwyczajać do samotności :(
              • cztery_koty Re: A miało się udać....... 12.01.08, 04:15
                dziewczyno, nie lam sie! dokladnie wiem, co czujesz. ja dokladnie rok temu bylam
                w podobnej sytuacji. tez rozstanie, z klamstwami, tez po zareczynach, trzy
                miesiace przed slubem i takim cyrkiem, ze nie bede tu pisac.. balam sie jak
                cholera, czulam sie okropnie ale.. minelo :) od dobrych kilku miesiecy jestem
                szczesliwa, od ponad trzech miesiecy w nowym zwiazku. bedzie dobrze, zobaczysz.
                tylko sie nie zlam. jestes bardzo dzielna, ze powiedzialas mu "pa". tak trzymaj!
                nawet sie nie obejrzysz i znow zaczniesz sie usmiechac. obiecuje :)

                a jak masz ochote pogadac, napisz do mnie maila!
          • lowca_anielic Re: A miało się udać....... 12.01.08, 03:04
            to co nie jest powodem dla ciebie, jest powodem dla niego.
            na tym polega brak zrozumienia malzenskiego.

            Dam ci przyklad z zycia. Chcesz byc dla niego czula i mowisz do
            niego "misiu", a jemu sie kojarzy, ze ty jestes mala dziewczynka.
            A on jest mezczyzna i chce miec kobiete a nie dziewczynke.
            No i masz konflikt, bo go od ciebie odrzuca bo zamiast kobiety, ma
            w domu dziecko. A przeciez z dziecmi nie wolno tego robic. W takim
            przypadku, im bardziej bedziesz mu mowic "misio", glaskac go po
            glowce, zdrabniac wyrazy i oczekiwac glasakania, tym bardziej go to
            bedzie wku..ac. Ale on ci o tym nie powie, tylko spakuje torbe i
            ucieknie. Stanie sie to wtedy, kiedy jego nerwy przewaza jego
            lenistwo.

            Sa mezczyzni, dla ktorych kobiety okazujace uczucia sa najgorsze z
            mozliwych, bo ich wku..aja. Kobieta ma ich zaczepiac i ew.
            podniecac. Ja ci tylko mowie jacy sa mezczyzni. Nie mowie, ze twoj
            tak ma. Moze nie ma. Ale to sa glupie sprawy. A kobiety nie maja
            pojecia co sie dzieje w glowie faceta. Robia prania, sprzatanie
            gotowania, mowia do faceta "misio" i oczekuja wielkiej wzajemnosci.
            Maja PRETENSJE, ze ich "misio" jest taki nieobecny, zajety
            komputerem i graniem w gry. Tymczasem mezczyzna ma ochote sie isc
            bic, isc na piwo, przyjsc do kobiety i sie piepszyc.

            Kolejna sprawa: kobiety mowia swoim "misom", ze sa chamami,
            swiniami albo smierdza...
            To tez jest problem. Wtedy taki "misio" nic ci juz wiecej nie powie.
            Nie mowie, ze trzeba takie cechy tolerowac. Trzeba umiec ze soba
            rozmawiac. Przeciez kobiety maja wyzsza inteligencje werbalna
            (zwykle). Mezczyzna potrafi raczej wyjsc, jak z kobieta dyskutowac.
            Dlatego ciezar odpowiedzialnosci w konstruktywnej rozmowie jest po
            stronie kobiet.

            Wy jestescie tutaj na tym forum jak takie wielkie stado
            intelektualistek. Myslicie sobie teoretycznie o mezczyznach,
            rozmawiacie o swoich "misiach" a obserwacje opieracie na swoim
            otoczeniu. A jak wam ktos napisze, ze jest inaczej, to piszecie:
            "No wiesz Ty co?!! No teraz to żeś mnie wnerwił"
            A przeciez za taka opinie to powinnas podziekowac.
            • wielo-kropek Re: A miało się udać....... 12.01.08, 03:24
              Tak, tak, stado intelektualistek. Ja jakos czytajac tresc
              zakladanych tu watkow i ich tytuly odbiegam od tak pochopnego
              stwierdzenia. Mowa tu o ogole, bo wyjatki sie zdarzaja jak
              wszedzie. W tym przypadku wydaje mi sie ze facet jej nie kochal i
              nie kocha. Poprostu uznal ze czas jej o tym powiedziec, bo ciagnac
              to dalej byloby na jego sumieniu, czyli w pewnym stopniu jakoby
              ja oszukiwal. Chcial zeby dziewczyna wiedziala co sie dzieje i na
              czym stoi. No i teraz wie. Dla mie osobiscie on jest cymbalem,
              ktorego wprawdzie nie rozumiem. Dlatego ze ja na jego miejscu
              nigdy bym nie tracil czasu i zycia by byc z kobieta ktorej bym
              nie kochal. No, chyba ze zylbym na tzw zupelnym bezrybiu, wtedy
              musialbym kochac sie tez z rakiem.
              • elphina Re: A miało się udać....... 12.01.08, 13:54
                Podobno kochał kiedyś teraz kocha na swój sposób. No to ja nie chcę
                tego człowieka w takim razie. Byłby ze mną bo właśnie to, bo
                przyzwyczajenie, bo ciepło, blisko itp. Nie potrzebuję takich
                ochłapów i ich nie przyjmuję. Wcześniej walczyłam o ten związek bo
                niby kochał..a teraz już nie ma o co. Minął ponad tydzień a ja się
                nie łamię. To jego "nie kocham Cię" uleczyło mnie z niego chyba na
                100% chociaż wiadomo bywają gorsze dni i wspomnienia i łzy-ale
                więcej płakałam jak byłam z nim niż jak go nie ma więc chyba dobrze
                zrobiłam :)
    • jendza1 Milosc i uczucie 12.01.08, 09:18
      Sciskam wspol-czujaco...
      Ech, to zycie...

      Jemu sie wszystko pomylilo, temu misiu, zabraklo dojrzalosci, zrozumienia tego,
      czym sa podstawowe wartosci. Pomylila mu sie milosc z pierwszymi porywami
      namietnosci...

      Uczuciem bowiem jest namietnosc - i jako taka, jako uczucie wlasnie, daje sie
      'nasycic'. To tak, jak z uczuciem glodu - gdy sie najemy, uczucie glodu zostaje
      'nasycone' i mija. Podobnie jest z namietnoscia. Specjalisci twierdza, ze 5 lat
      (rany, wlasnie piec lat...) to najczestszy okres pelnego rozwoju 'uczucia
      namietnosci' - od pierwszych porywow do nasycenia, czyli wygasniecia.

      A milosc to zupelnie co innego.
      I daj, swiecie, temu panu, by to jak najszybciej pojal.
      Bo jak na razie - wyglada, ze spapral sobie to, co najwazniejsze.

      Hm, jest wiele mozliwosci - mozna go kompltenie zostawic, mozna mu probowac
      pomoc dojrzec, mozna dalej trwac w obecnym status quo, mozna przebudowac te
      relacje w tzw. 'przyjazn'...

      Wybor nalezy do Ciebie.

      Ale powiadam - wyglada na to, ze sie pogubil, ze nie rozumie.
      NIe wiedzac, co to milosc, nie moze wiedziec, czy kocha.
      Zycie pokaze.

      Dbaj o siebie, rozpieszczaj i nie daj sobie zrobic krzywdy cudzym brakiem
      dojrzalosci.

      pozdrawiam!
      j
Inne wątki na temat:
Pełna wersja