seks przed ślubem i inne przekonania

04.01.08, 19:51
Obracam się wśród ludzi "tolerancyjnych". Mają wśród znajomych
gejów, murzynów, żydów, trochę gorzej z cyganami, ale pewnie jakby
się zmusili to rękę by nawet podali.
Bardzo nieładnie jest w tym towarzystwie krytykować cudze poglądy, a
zwłaszcza przekonania religijne. Kolega nie może przyjść do nas w
sobotę, chociaż to ostatni termin, sytuacja "emergency" - cóż, jego
święte prawo, w końcu mamy szabat.

Nikt kolegi nie stara się na siłę przekonać że to co robi jest
głupie, że nie używanie prądu przez jeden dzień w tygodniu jest
gorsze od używania tego prądu, albo że przygotowywanie wszystkiego w
tych samych naczyniach jest lepsze niż koszer. W końcu jego religia -
jego sprawa a my jesteśmy taaaacy tolerancyjni.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy ktoś nie chce iść do łóżka ze swoim
chłopakiem. Przecież to głupie, moherowe, oazowe, och tak, pośmiejmy
się z tego, że jedna z drugą "zachowują swój klejnot dla tego
jedynego". Przecież i tak wszyscy uważają że na pewno dyma wszystkie
panienki dookoła, bo faceci to półzwierzęta i penis bierze górę nad
mózgiem.

Na nowy rok, życzyłabym wszystkim tolerancji torchę mniej
wybiórczej. A na pewno szacunku dla cudzych wyborów. To tak w
odniesieniu do postu marlboro cośtam czy jak jej tam.
    • ewik_75 Re: seks przed ślubem i inne przekonania 04.01.08, 20:03
      to niezupełnie tak.
      Mówimy tu tylko o ideologii, wierze.

      A co z praktyczną stroną tego zagadnienia?
      Małżeństwo budowane tylko na ideologii, przez ludzi którzy nigdy ze
      sobą nie mieszkali, nie znają swoich ciał i swoich potrzeb to jak
      iść na wojnę z karabinem bez amunicji. Można nim wrogowi przyłożyć,
      przed kulami się człowiek uchyli i może przeżyje. Są przecież tacy,
      którym się udało, prawda?

      To moim zdaniem śmieszne i naiwne, żeby nie powiedzieć głupie.
      I to nie jest tylko kwestia, że tak mi się wydaje. Niedopasowanie
      seksualne i zdrady to jedna z głównych przyczyn rozwodu w tym
      kraju...
      Nie zmieni to krótkie "kkochamy się". Ci, którzy się dziś rozwodzą
      też się kochali. Wtedy.
      • xtrin Re: seks przed ślubem i inne przekonania 04.01.08, 21:34
        ewik_75 napisała:
        > A co z praktyczną stroną tego zagadnienia?

        A ścisłe przestrzeganie szabatu jest niby praktyczne?

        > To moim zdaniem śmieszne i naiwne, żeby nie powiedzieć głupie.

        Naiwne jest ocenianie wszystkiego jak leci jedną miarą.
        Osoby, które wytrzymują w postanowieniu utrzymania czystości przedślubnej mają
        albo mniejsze zapotrzebowania seksualne albo większą nad takowymi kontrolę.
        • ewik_75 Re: seks przed ślubem i inne przekonania 05.01.08, 12:45
          xtrin napisała:


          > A ścisłe przestrzeganie szabatu jest niby praktyczne?

          Nie, ale jego przestrzeganie wywołuje znacznie mniej szkód niż
          trwanie do ślubu w seksualnej czystości i nie mieszkanie ze sobą
          przedtem.


          > Naiwne jest ocenianie wszystkiego jak leci jedną miarą.

          Jakie "wzystkiego jak leci"? Wszystkiego, czyli czego jeszcze, na
          przykład? I jak wyobrażasz sobie przykładanie kilku miar do jednej
          kwestii? Mam w tej kwestii zdecydowaną, wypracowaną, jedną opinię.
          Nie kilka na różne okazje ;)

          > Osoby, które wytrzymują w postanowieniu utrzymania czystości
          przedślubnej mają
          > albo mniejsze zapotrzebowania seksualne albo większą nad takowymi
          kontrolę.

          Albo ani jedno ani drugie i cierpią "w imię zasad". A potem płacz i
          cierpienie... Rozwod też nie za bardzo można wziać, bo to wbrew
          naukom Kościoła... A rozwodnicy są we wspólnocie kościelnej niezbyt
          mile widziani...
          • cesarzowa_zyta Re: seks przed ślubem i inne przekonania 05.01.08, 14:33
            > Nie, ale jego przestrzeganie wywołuje znacznie mniej szkód niż
            > trwanie do ślubu w seksualnej czystości i nie mieszkanie ze sobą
            > przedtem.

            To zależy od punktu widzenia...

            > Albo ani jedno ani drugie i cierpią "w imię zasad". A potem płacz
            i
            > cierpienie... Rozwod też nie za bardzo można wziać, bo to wbrew
            > naukom Kościoła... A rozwodnicy są we wspólnocie kościelnej
            niezbyt
            > mile widziani...

            To tak samo jak szabat. Jeśli nie przestrzegasz reguł swojej
            religii, to nie jesteś we współnocie mile widziany - proste. Religii
            nie tratuje się wybiórczo. Jeśli komuś to nie pasuje zawsze można
            założyć swoją.
            • ewik_75 Re: seks przed ślubem i inne przekonania 05.01.08, 15:08
              cesarzowa_zyta napisała:

              > To zależy od punktu widzenia...

              ;)) nie sądzę.
              Ten punkt widzenia musiałby być mooooocno skrzywiony, zeby postawic
              znak równosci miedzy jednym i drugim.

              >

              > To tak samo jak szabat.

              Nie,nie tak samo.
              Rozwodnicy nie mają prawo przystępować do sakramentów w KK.. A czy
              Żyd, któy nie przestrzegał szabatu zostaje automatycznie wykluczony?
              Przestrzeganie szabatu nie pociaga za soba konsekwencji w postaci
              toksycznego małżeństwa do końca życia jednego z małżonków. Widzisz
              różnicę?


              Jeśli nie przestrzegasz reguł swojej
              > religii, to nie jesteś we współnocie mile widziany - proste.

              Teoretycznie.
              Nie wszystkie grzechy traktowane są tak samo i pewnie dobrze o tym
              wiesz.
              Świat nie jest czarno-biały. Religia też nie.

              Religii
              > nie tratuje się wybiórczo. Jeśli komuś to nie pasuje zawsze można
              > założyć swoją.

              Religii się nie zakłada.
              Zakłada się kościól, a raczej organizację wyznaniową.
              Z badań przeprawadzaonych przez episkopat raz na bodajże 2 lata
              wynika, że tych przestrzegających zbyt wiele nie ma. Stad wniosek ze
              wiele jest takich traktujących wymagania wiary wybiorczo.

              Porownaj sobie na przyklad sredni wiek inicjacji seksualnej w POlsce
              ze średnim wiekiem zawierania małżeństwa w Polsce. Potem weż pod
              uwagę, że 90% Polaków deklaruje się jako katolicy a ponad 70%
              małżeństw jest konkordatowych.

              Wnioski wyciągnij sama.

              Podobną operację możesz przeprowadzić dla rozwodów oraz rynku
              środków antykoncepcyjnych tudzież prezerwatyw w Polsce.
              • cesarzowa_zyta Re: seks przed ślubem i inne przekonania 05.01.08, 22:56
                mam na mysli to, że dla Ciebie brakiem szkody jest dopasowanie seksualne, a dla
                kogoś innego - gwarancja ze dla drugiej osoby seks nie jest najważniejszy i
                bedzie potfaiła przy tobie wytrwać nawet gdy seks się skończy.

                jasne że to nie jest reguła, tak samo jak regułą nie jest niedopasowanie
                seksulane ludzi którzy ze sobą nie sypiali przed slubem.
                • ewik_75 Re: seks przed ślubem i inne przekonania 05.01.08, 23:35
                  cesarzowa_zyta napisała:

                  > mam na mysli to, że dla Ciebie brakiem szkody jest dopasowanie
                  seksualne, a dla
                  > kogoś innego - gwarancja ze dla drugiej osoby seks nie jest
                  najważniejszy i
                  > bedzie potfaiła przy tobie wytrwać nawet gdy seks się skończy.

                  No widzisz - brak logicznego wnioskowania.
                  Rozumiem, że jesteś wierząca i szanuję to.
                  Ale myśleć logicznie i wnioskować powinien umieć każdy dorosły
                  człowiek, wiara to nie przeszkoda.
                  Fakt nie współżycia przed ślubem nie daje gwarancji na to, że "dla
                  drugiej osoby seks nie jest najważniejszy i bedzie potfaiła przy
                  tobie wytrwać nawet gdy seks się skończy."
                  Żadnych.
                  Skąd w ogóle taki pomysł?

                  > jasne że to nie jest reguła, tak samo jak regułą nie jest
                  niedopasowanie
                  > seksulane ludzi którzy ze sobą nie sypiali przed slubem.

                  To prawda.
                  Aczkolwiek prawdopodobieństwo niedopasowania jest znacznie wyższe w
                  przypadku nie współżycia, nie sądzisz?
              • cesarzowa_zyta Re: seks przed ślubem i inne przekonania 05.01.08, 23:04
                > Nie,nie tak samo.
                > Rozwodnicy nie mają prawo przystępować do sakramentów w KK.. A czy
                > Żyd, któy nie przestrzegał szabatu zostaje automatycznie wykluczony?
                > Przestrzeganie szabatu nie pociaga za soba konsekwencji w postaci
                > toksycznego małżeństwa do końca życia jednego z małżonków. Widzisz
                > różnicę?

                A czy Żyd nie przestrzegajact wymagań swojej religii dalej jest Żydem?


                Co do reszty w sumie mogłabym popolemizować ale nie o to chodziło w tym wątku.
                Jestesmy dorośli, sami wybieramy sobie drogę zyciową, i jesli dziewczyna prosi o
                radę jak powiedzieć chłopakowi że wybrała własnie taką, to pyta właśnie o to, a
                nie prosi o ocenę własnej postawy religijnej.

                Tak jak ja nie piszę na forum że jedna z drugą się puszcza a jej obyczaje są co
                najmniej lekkie - tak też oczekuję że inni nie będą postawy wpisanej w moja
                religię tak czy inaczej wartościować.

                A dane statystyczne mnie nie obchodzą. Nie równam do tłumu. Katolikiem nie jest
                ten, kto wpisany jest w parafialne ksiegi tylko ten, kto przestrzega katolickich
                zasad.
                • ewik_75 Re: seks przed ślubem i inne przekonania 05.01.08, 23:42
                  cesarzowa_zyta napisała:

                  > A czy Żyd nie przestrzegajact wymagań swojej religii dalej jest
                  Żydem?

                  Tak.
                  Podobnie rozwiedziony katolik dalej jest katolikiem, ale eucharystii
                  przyjmować nie może.


                  > Jestesmy dorośli, sami wybieramy sobie drogę zyciową, i jesli
                  dziewczyna prosi
                  > o
                  > radę jak powiedzieć chłopakowi że wybrała własnie taką, to pyta
                  właśnie o to, a
                  > nie prosi o ocenę własnej postawy religijnej.

                  Zwłaszcza, że u niej to wcale nie wynikało z postawy religijnej ;)))
                  Nie doczytałaś? Nie jest wierząca ;)
                  I wiesz co? Nie spotkałam się jeszcze z wątkiem, zawierającym prośbę
                  o radę w którym nie byłoby dyskusji o przyczynach powstania takiej
                  czy innej sytuacji. W necie to niemożliwe.

                  >
                  > Tak jak ja nie piszę na forum że jedna z drugą się puszcza a jej
                  obyczaje są co
                  > najmniej lekkie - tak też oczekuję że inni nie będą postawy
                  wpisanej w moja
                  > religię tak czy inaczej wartościować.

                  Zawsze będą.
                  Tacy są ludzie.
                  Najbardziej lubią rozmawiać o innych i ich oceniać.
                  Jeśli nie na tym forum, to na innym.


                  > A dane statystyczne mnie nie obchodzą. Nie równam do tłumu.

                  To Ci się chwali, ale pisałam o tych danych w zupełnie innym
                  kontekście.
                  Wynika z nich jasno, że mimo, że 90% ludzi w tym kraju deklaruje
                  wiarę katolicką to jej nakazów przestrzega znacznie mniej. I tylko
                  tyle.


                  Katolikiem nie jest
                  > ten, kto wpisany jest w parafialne ksiegi tylko ten, kto
                  przestrzega katolickic
                  > h
                  > zasad.

                  Szkoda, że Episkopat nie jest tego samego zdania co Ty...
                  Mogłoby się okazać, ze te 90% stopniałoby do jakichś 5%, może 10%...
              • jayin Re: seks przed ślubem i inne przekonania 06.01.08, 12:55
                > Rozwodnicy nie mają prawo przystępować do sakramentów w KK..

                ależ mogą :-)
                w końcu to "tylko" rozwód cywilny, a nie "kościelny" (kościelnych nie ma, są tylko unieważnienia małżeństwa). a cywilny dla kościoła się nie liczy, bo to umowa cywilno-prawna między dwoma osobami, nie religijna. więc wszystko pozostaje dla KK bez zmian, nawet gdybyś tych cywilnych rozwodów miała 100, bo w KK małżeństwo dalej istnieje.
                więc z sakramentów można korzystać bez przeszkód.

                ...pod jednym warunkiem...

                że po cywilnym rozwodzie nadal będzie się żyło jak ślubny małżonek ("kościelny") swojego ex-cywil-męża, albo żony. czyli bez nowych partnerów, bez "cudzołożenia", itd itp...

                sam rozwód cywilny nie wyklucza człowieka z sakramentów KK. tylko jego decyzje co do życia po rozwodzie - czy zgodnie z zasadami KK, czy niezgodnie. jak niezgodnie - to czemu się dziwić, że są jakieś restrykcje? prawo jest prawo. czy cywilne czy kościelne. z kościelnym o tyle łatwiej, jeśli komus z nim nie po drodze - ma wolny wybór i może nie przynależeć do KK.

                tolerancja i wolność wyborów ponad wszystko..;-) a nie wybieranie tego co lepsze, a co gorsze - odrzucanie tego, jako "zmuszanie, niecne obostrzenia, zakazy wredne, nieludzkie, nieżyciowe".

                (nie jestem fanatyczką KK, uprzedzając pytania...;) ba, nawet do kościoła nie chadzam. po prostu czasem dobrze spojrzeć obiektywnie na sprawę i nie gardłować nad czymś bez sensu).
      • croyance Re: seks przed ślubem i inne przekonania 06.01.08, 00:05
        No dobra, ale co CIEBIE to obchodzi? Niech sie potem rozwodza, czy
        to Twoja sprawa? Kazdy ma prawo do swoich niepowodzen i zlych
        wyborow.
      • frutinka Re: seks przed ślubem i inne przekonania 06.01.08, 14:24
        Bzdura! Nigdy nie było więcej rozwodów, jak teraz (kiedy wiekszość par mieszka
        ze soba przed). Bo teraz właśnie jestesmy tacy cholernie asekuracyjni. Wszystko
        robimy na próbę. Ciekawa jestem jak sprawdzisz jak to jest mieć razem dzieci,
        jak to jest, gdy druga strona jest bezrobotna, jak to jest widzieć drugą stronę
        starzejącą się. Mieszkając razem możesz sprawdzic jedynie czy wkurza Cię to, że
        twój partner nie lubi myc naczyń, czy może lubi. natomiast co do seksu
        przedmałżeńskiego - sądzę, że dla osób, które decyduja się poczekac do slubu
        seks nie jest najistotniejszy. I słusznie. Po kilku latach pożądanie znacznie
        opada. A slub bierze się na całe zycie, czyz nie?
        • frutinka Re: seks przed ślubem i inne przekonania 06.01.08, 14:26
          To była odpowiedź do wypowiedzi 2 w drzewku - do ewik... Hmmm, nie wiem czemu
          mnie aż tu przerzuciło
    • rosa_de_vratislavia Re: seks przed ślubem i inne przekonania 04.01.08, 20:16
      cesarzowa_zyta napisała:

      > my jesteśmy taaaacy tolerancyjni.
      >
      > Problem zaczyna się wtedy, kiedy ktoś nie chce iść do łóżka ze
      swoim
      > chłopakiem. Przecież to głupie, moherowe, oazowe,

      Zgadza się....i w dodatku nie jest tak,że współżycie przedślubne
      chroni nas przed bolesnymi rozstaniami i innymi kopniakami,jakie
      niesie wspólne życie.
      Co do par, które nie współżyły do ślubu - znam takie,
      owszem...jednym układa się lepiej, innym gorzej. Niektórzy z tych
      znajomych seks wprost uwielbają, inni są bardziej powściągliwi.
      Sama nie miałam zamiaru "rozdziewiczać się" po ślubie, bo sama błona
      nie ma dla mnie znaczenia,ale trwam niezmiennie w jednym
      postanowieniu - kocham się tylko z kimś, kogo kocham.
      Też może się to komuś wydać śmieszne...kolega mi powiedział, że
      wiele tracę, tyle fajnych chwil....

    • kanapony Re: seks przed ślubem i inne przekonania 04.01.08, 20:40
      nie możesz tego porównywac
      to tak, jakby zastanawiac się nad zderzeniem z muchą i samolotem - w
      końcu oba zderzenia
      jeśli ktoś nic nie robi przez jeden dzień to najwyżej...
      schudnie
      albo nie spotka się ze znajomymi,
      albo inne drobiazgi
      (zazwyczaj, nie rozpatruję sytuacji ekstremalnych)
      to nie są jakieś nieszczęścia
      i ludzie to rozumieją

      nie spanie z kimś przed ślubem (nawet w okresie narzeczeństwa - gdy
      termin już zaklepany)
      dziwi ludzi
      i jasne jest dlaczego
      bo nikt im wcześniej nie powie, czy strona seksualna związku będzie
      udana
      a przecież po sakramencie tego nie zmienią (zakładam, że nadal mają
      przekonania religijne)
      a wiadomo, jak ważna jest ta dziedzina życia - nie mówmy, że można
      bez niej się obejśc
      jedni mogą inni nie, a i to jest czasowe
      jeśli ktoś źle trafi na partnera łóżkowego - może byc do końca życia
      (lub jego życia) nieszczęśliwy...

      więc chyba z dwojga złego lepiej wybrac "grzeszenie" przed ślubem
      niż zerwac sakrament? albo życ tak, że właściwie lepiej nie życ...

      natomiast sprawa wyśmiewania poglądów...
      też bym dwie opcje rozpatrzyła
      1.
      jeśli wyśmiewa ktoś obcy (w sensie niezainteresowany seksualnie) -
      pewnie myśli jak powyżej, ale brak mu ogłady czy kultury
      nie potrafi powiedziec tego w normalny, nikomu nieubliżający sposób
      więc używa słów typu "zaściankowośc" czy "moher"
      2.
      jeśli wyśmiewa chłopak, który chce się przespac z wyśmiewaną
      dziewczyną to jest to po prostu złośc
      złośc, że nie będzie przyjemności, że koledzy wyśmieją, że nie
      uległa, że będzie musiał sam... no czort wie co jeszcze
    • wjeho Re: seks przed ślubem i inne przekonania 04.01.08, 22:39
      Przypomniała mi sie Frytka u Cejrowskiego. Kobieta wyzwolona!!!
    • ewik_75 co do konsekwencji... 05.01.08, 12:59
      skutki nie mieszkania ze sobą przed ślubem - na przykład tu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=72365374&v=2&s=0
      w drugim lub trzecim poście autorki pada "A dni takich nie mieliśmy
      ponieważ nie mieszkaliśmy ze sobą, więc nie było po kłótniach
      cichych dni i traktowania się jak powietrze ze strony mojego męża."


      skutki niedopasowania seksualnego: forum "Brak seksu w małzeństwie".

      Warto też przypomnieć, ze nakaz nie współżycia przed ślubem powstał
      w czasach, kiedy KK stał na pozycji, że współżycie ma służyc tylko i
      wyłacznie prokreacji, a czerpana z niego przyjemność jest grzechem.
      Od kobiety oczekiwało się jedynie spełnienia "obowiązku
      małżeńskiego". Nic więc dziwnego, że kobiety nie współżyły - i ja je
      rozumiem...
      Ale to się w naukach KK zmieniło jakieś 30 lat temu i warto by to
      było wziąż pod uwagę...

      Warto też zauważyć, że KK nie pomoże, kiedy związek zacznie się
      sypać - ma na to jedną receptę "zwróć się ku Bogu".
      Taaaak....
      • menk.a Re: co do konsekwencji... 05.01.08, 14:38
        ..i dźwigaj swój krzyż...
        ;)
      • cesarzowa_zyta Re: co do konsekwencji... 05.01.08, 23:12
        Nie proszę Cię o ocenę. Proszę Cię o nie-ocenę. Nie masz moralnego prawa do
        wartościowania mojej religii. Tak samo jak ja nie wartościuję twoich wyborów.
        • ewik_75 Re: co do konsekwencji... 05.01.08, 23:47
          cesarzowa_zyta napisała:

          > Nie proszę Cię o ocenę. Proszę Cię o nie-ocenę.

          Za późno.
          Już jej dokonałam - jak zresztą zdążyłaś zauważyć.
          Ztesztą jak Ty to sobie wyobrażasz - mam po prostu nie mieć zdania?
          Sorry, myślenie to moje hobby.

          Nie masz moralnego prawa do
          > wartościowania mojej religii.

          Co to jest "moralne prawo"?
          Znam prawo karne, cywilne, administracyjne, handlowe,
          międzynarodowe, ale moralne ?
          Napisz coś więcej, a najlepiej podeślij link do odpowiednich
          kodeksów.

          > Tak samo jak ja nie wartościuję twoich wyborów.

          Jeśli kiedyś zapytam na forum o radę lub opinię dotyczącą moich
          wyborów nie będę się oburzać, jeśli będą one oceniane.
    • kol.3 Re: seks przed ślubem i inne przekonania 05.01.08, 13:20
      Czesto ludzie dekarują, że nie robią tego i tego, bo wynika to z ich
      wiary. Ale już niektóre rzeczy zabronione przez wiarę robią
      zmrużenia oka,hurtowo, a nawet przytaczją wiele argumentów na swoje
      usprawiedliwienie.
      Jeszcze nie spotkałam katolika, który by się stosował do wszystkich
      wymagań swojego kościoła. Dlatego takich deklaracji nie traktuję
      poważnie.
    • nadinka_nadinka Re: seks przed ślubem i inne przekonania 05.01.08, 13:40
      Tak to już jest, jesteśmy tolerancji wobec wszystkiego i wszystkich za wyjątkiem
      religii katolickiej i wszystkiego co się z nią wziąże. W tym przypadku najlepiej
      wykazać jak najdalej idące lekceważenie i krytkanctwo, żeby nikt nas nie
      określił "czarnym zaściankiem". Ciekawe skąd to się bierze? Czy dlatego, że to
      jest dla nas coś normalnego i codziennie spotykanego, a inne religie, poglady i
      orientacje seksualne to takie niby-nowum i znakomicie zaspokaja nasza potrzebę
      oryginalności?
      • cesarzowa_zyta Re: seks przed ślubem i inne przekonania 05.01.08, 23:14
        dokładnie o to mi chodzi. Popatrz, nie prosiłam nikogo o ocenę. Prosiłam żeby
        NIE oceniali i uszanowali.
        Groch o ścianę.
        • ewik_75 Re: seks przed ślubem i inne przekonania 05.01.08, 23:30
          uszanować nie równa się nie oceniać.
          Żyję a tym kraju i choćbym nie wiem jak się starała, katolicyzm
          atakuje ze wszystkich stron. Nie mogę nie mieć opinii. A jeśli mam
          opinię - to oceniam.

          Co nie znaczy, że nie szanuję.
          To intymna sprawa człowieka i jej/jego partnera/partnerki. Nie moja.
          • cesarzowa_zyta Re: seks przed ślubem i inne przekonania 05.01.08, 23:40
            dlatego też nikt nie mówi że zapytana o zdanie masz zrobić głupią minę i udawać
            że nie masz zdania, tylko że przy każdej nadarzającej się okazj, kiedy tylko
            padnie hasło "seks przed slubem", wyrywać się z opiniami ze to moher i oaza.

            Popatrz co się stało w poście o tym jak chłopakowi powiedzieć o swoich
            przekonaniach - ile z tych odpowiedzi radzi autorce jak ma to zrobić a ile
            wartościuje jej wiarę? chyba jednak trochę za duzo.
            • ewik_75 Re: seks przed ślubem i inne przekonania 06.01.08, 00:06
              cesarzowa_zyta napisała:

              > padnie hasło "seks przed slubem", wyrywać się z opiniami ze to
              moher i oaza.

              Nie czynię tego.

              Ale dlaczego takie opinie Cię bolą?
              Rób swoje. Masz ugruntowane przekonania, wiarę, a ludzie często
              brędzą i popadają w stereotypy.

              >
              > Popatrz co się stało w poście o tym jak chłopakowi powiedzieć o
              swoich
              > przekonaniach - ile z tych odpowiedzi radzi autorce jak ma to
              zrobić a ile
              > wartościuje jej wiarę? chyba jednak trochę za duzo.

              Za dużo w stosunku do czego?

              Zwłaszcza, że ona nie jest wierząca i napisała, ze jej decyzja z
              czego innego wynika ;)

        • croyance Re: seks przed ślubem i inne przekonania 06.01.08, 00:08
          Ja sie zgodze ze wszystkim, co tu napisalas. Mnie to rybka, ze inni
          robia czy tamto; ja bym tak nie umiala/nie chciala/nie mogla, ale co
          mi do tego, ze kto inny chce/moze? Dopoki nie ma to wplywu na mnie,
          niech sobie w ogole seksu nie uprawiaja, jesli taka ich wola, mnie
          nic do tego.
    • menk.a Re: seks przed ślubem i inne przekonania 05.01.08, 14:45
      Podziwiam. Naprawdę szczerze podziwiam. Nie jest to dla mnie śmieszne,a raczej
      zagadkowe. To oznaka wielkiego zaufania, wiary i jeszcze większej nadziei. Nie
      wiem, czy ci 'czyści' do ślubu uważają, iż jest to gwarant albo jakiś plus na
      konto trwałości związku... Nie wiem.
      Podziwiam.
      Moja wiara w to skończyła się, kiedy jeszcze byłam nastolatką. Nie żałuję. Nie
      wierzę w żadne gwarancje co do trwałości i szczęścia w związku. Wiem jednak, że
      nieudane życie seksualne jest jedną z zasadniczych przyczyn kryzysów i w
      konsekwencji rozstań. Aczkolwiek może spotkać każdego.
      Ja jednak chcę znać mojego partnera również fizycznie.;)
      • ewik_75 Re: seks przed ślubem i inne przekonania 05.01.08, 14:53
        ja nie podziwiam. Bo i nie ma za co.

        Podziwiam ludzi konsekwentnych, którzy coś sobie zakładają i
        realizują, bo uważają, ze jest to dobre dla nich i/lub ich bliskich.
        Mimo przeciwności.
        Ale wykluczam z tego takie postepowanie, ktorze moze byc bardzo
        szkodliwe lub ryzykowne.


        Do tej samej kategorii można przecież zaliczyć Świadków Jehowy,
        którzy nie akceptują transfuzji krwi bez względu na okoliczności i
        możliwą śmierć pacjenta. To też wiara. Niewzruszona. Należy ich
        podziwiać? Przecież tak głęboko wierzą...

        • menk.a Re: seks przed ślubem i inne przekonania 05.01.08, 14:55
          Jehowe to chyba sekta.
          Podziwiam niewzruszoną wiarę. ;)
          • menk.a Re: seks przed ślubem i inne przekonania 05.01.08, 14:56
            Aczkolwiek skutki.... No cóż. To inna bajka.
            ;)
            • ewik_75 Re: seks przed ślubem i inne przekonania 05.01.08, 15:11
              nie, to ta sama bajka.

              nie każde przestrzeganie zasad zasługuje na podziw.
    • seth.destructor Re: seks przed ślubem i inne przekonania 05.01.08, 15:11
      Słuchaj, ale nikt nie zabrania komentarzy i opinii na jakiś temat.
      Ja sobie mogę myśleć co chcę o gejach i nie przeszkadza mi to z nimi
      pracować.
      • cesarzowa_zyta Re: seks przed ślubem i inne przekonania 05.01.08, 23:10
        ja też nie zabraniam. ale mam wrażenie że ludziom łatwiej przechodzi przez
        gardło "cnotka niewydymka" i "moher", a nie "pedał"

        a już na pewno łatwiej niż teksty o jakiejkolwiek innej religii. Innej, czyli
        egzotycznej i dalekiej. Ludzie są tolernacyjni wtedy, kiedy tą tolerancję trzeba
        okazać wobec tego z czym się na codzień nie stykają.

        łatwiej przychodzi im (przynajmniej w Polsce) dyskryminacja Roma (bo codziennie
        rano na ich skrzyżowaniu i w ich tramwaju zebrzą romskie kobiety z dziećmi) niż
        powiedzmy Murzyna, i łatwiej przychodzi dyskryminacja katolika niż hinduisty.
        • ewik_75 Re: seks przed ślubem i inne przekonania 05.01.08, 23:31
          hinduistów jest w Polsce mniej niż katolików...
          • cesarzowa_zyta Re: seks przed ślubem i inne przekonania 05.01.08, 23:58
            a co to ma do rzeczy?

            myślisz że wierzących, praktykujących i wstrzymujących się z seksem do slubu
            katolików (bo o takich tu mówimy) jest cała masa?
            • ewik_75 Re: seks przed ślubem i inne przekonania 06.01.08, 00:07
              cesarzowa_zyta napisała:

              > myślisz że wierzących, praktykujących i wstrzymujących się z
              seksem do slubu
              > katolików (bo o takich tu mówimy) jest cała masa?

              myślę, że nie.
              • robin241 Re: seks przed ślubem i inne przekonania 06.01.08, 00:17
                a ja znam taka pare gdzie przed slubem nie mieszkali ze soba,
                widywali rzadko, a z seksem to jeszcze po slubie 2 tyg poczekali; i
                jest to jedna z najszczesliwszych par jakie znam, a sa juz tak razem
                prawie 7 lat, jeszcze sie nie klocili ani razu, wszedzie razem;

                mysle ze to zalezy od charakteru, i osobowsci, co kto ze soba chce
                zrobic; jak chce miec szczesliwe malzenstwo i nie lubi sie klocic to
                to da rade
                • ewik_75 Re: seks przed ślubem i inne przekonania 06.01.08, 12:38
                  to super, widać że sie rozumieją i kochają.

                  Pewnie, ze da radę.

                  Na Mount Everest też "da radę" wejść.

                  Ale udaje się nielicznym...
        • seth.destructor Re: seks przed ślubem i inne przekonania 06.01.08, 14:49
          W porownaniu z Murzynami Romowie zrobili wiecej zlego. Tak samo
          katolicy. I dziewice?
    • qw994 Re: seks przed ślubem i inne przekonania 06.01.08, 10:17
      Co do tolerancji i nieoceniania czyichś wyborów, to ja ostatnio
      usłyszałam od znajomych katolików dwie bardzo nieprzyjemne rzeczy a
      propos mojego ateizmu. Tak więc działa to w dwie strony, jak widzisz.

      Mogę nie oceniać głośno decyzji o powstrzymaniem się z seksem do
      ślubu, ale niestety opinię na ten temat mam.
      • ewik_75 Re: seks przed ślubem i inne przekonania 06.01.08, 12:39
        a dlaczego "niestety" ?
        • qw994 Re: seks przed ślubem i inne przekonania 06.01.08, 12:57
          Poniewaz jest to opinia zdecydowanie negatywna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja