przeprowadzka z miłości :-)

07.01.08, 20:07

Czy ktoś z Was zmieniał miejsce zamieszkania z miłości? ;-) Czyli
przeprowadzał się do miasta swojego lubego/ lubej? Czy jesteście z
tej zmiany zadowoleni? Czy łatwo było Wam się w nowym mieście
odnaleźć? :-)

Kiedyś znalazłam się w takiej sytuacji, że poważnie rozważałam taką
możliwość. Niestety stchórzyłam. Ciekawa jestem jak by się ułożyło z
tamtym chłopakiem, gdybym odważyła się wtedy zaryzykować. :-)

Dziwne, bo teraz sama planuję przeprowadzkę do Warszawy [a może
Kraków :-))] a jak byłam w tamtym związku, to jednak nie
zdecydowałam się, choć wtedy miłość była dodatkową motywacją do
tego :-) Przede wszystkim bałam się tego, że gdyby nam nie wyszło i
dodatkowo nie odnalazłabym się w tym mieście, to on będzie czuł się
winny i w jakiś sposób zobowiązany tym odważnym krokiem, który
miałam wtedy podjąć.

A teraz żałuję :-)
    • shayah Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:09
      Chciałam i miasto i kraj nawet :)
      Zapraszam do Warszawy:)))
      • kitek_maly Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:16

        rozumiem, że nie doszło to do skutku ;-)
        jaki kraj? to ta sytuacja z byłym? :-)
        • shayah Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:19
          Tak, do UK. I chyba nadal byłabym gotowa to zrobić.
          A jak było z Tobą?:)
          • kitek_maly Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:23


            > Tak, do UK. I chyba nadal byłabym gotowa to zrobić.
            > A jak było z Tobą?:)

            na co zatem czekasz? :-)
            a ze mną to było tak, że to też miała być Warszawa. w sumie
            zagadkowa sprawa, bo z miłości potrafię zrobić wiele :-) jestem
            skora do 'poświęceń' itd. a na to jakoś zdecydować się nie mogłam. a
            teraz myślę, że gdybym postawiła wtedy wszystko na jedną kartę to
            dziś bylibyśmy dalej razem :-)
            • shayah Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:26
              > na co zatem czekasz? :-)
              Do tanga trzeba dwojga, Kitku :)

              > a ze mną to było tak, że to też miała być Warszawa. w sumie
              > zagadkowa sprawa, bo z miłości potrafię zrobić wiele :-) jestem
              > skora do 'poświęceń' itd. a na to jakoś zdecydować się nie mogłam.
              a
              Może jednak to nie było to?

              > teraz myślę, że gdybym postawiła wtedy wszystko na jedną kartę to
              > dziś bylibyśmy dalej razem :-)
              O kurczę, czyżby Cię na sentymenta wzięło?:)
    • rasgeea Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:10
      tez miałam się przeprowadząc ale też stchórzyłam.Młoda i głupia wtedy byłam. I
      chyba trochę żałuję... ale nie ma co się rozczulać:)))

      Moja koleżanka dla miłości rzuciła dosłownie wsyztsko i poleciała za nim do
      Australii :-)
      Są szczęśliwi do dziś:)
      • shayah Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:11
        Do odważnych świat należy. A zawsze przecież można wrócić :)
      • olka-0306 Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:11
        Ja to planuję ale to dopiero po ślubie;)
        • kitek_maly Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:18

          olka-0306 napisała:

          > Ja to planuję ale to dopiero po ślubie;)

          ale mieszkaliście już razem?
          • olka-0306 Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:22
            nie. mieszkamy kilkadziesiąt km od siebie i każde ma życie w swoim mieście ale
            po ślubie to ja się przeprowadzam do jego missta
            • kitek_maly Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:24

              bardzo ryzykowne.
              • olka-0306 Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:26
                Być może ale narazie nie mamy ani możliwości (kasy) ani że tak powiem
                przychylności innych co do tej kwestii więc narazie jest jak jest.
                • kitek_maly Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:33

                  > Być może

                  na pewno. i powie Ci to 95% osób( i mam tu na myśli zarówno tych,
                  którzy przed ślubem mieszkali razem, jak i tych, którzy się w taki
                  sposób nie sprawdzili).

                  > ani możliwości (kasy)

                  dlaczego nie możesz pójść do pracy?
                  • olka-0306 Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:37
                    Ja obecnie mam staż (zarabiam 480 miesiecznie) a on studiuje dziennie i nie
                    bardzo ma jak. Poza tym jest też inna przeszkoda, wiem że moi rodzice źle by się
                    z tym czuli pewnie większość napisze że to moje życie, jestem dorosła i powinnam
                    podejmować własne decyzje ale niestety mam trudną sytuacje tzn. mam chorego
                    ojca, wiem że moja wyprowadzka bardzo by go zraniła a nie chce mu jeszcze
                    "dokłądać"
      • kitek_maly Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:16

        > Moja koleżanka dla miłości rzuciła dosłownie wsyztsko i poleciała
        za nim do
        > Australii :-)
        > Są szczęśliwi do dziś:)

        no wiesz... nie dobijaj człowieka na wieczór ;-)
        • duende1 Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:20
          aha :)
          ja z milosci przeprowadzilam sie do anglii. po miesiacu znajomosci.
          na poczatku czasem bywalo trudno - nie mialam znajomych, musialam
          znalezc prace, etc.

          bylo to 3.5 roku temu, przez caly ten czas mieszkamy razem, jestemy
          razem i jestesmy szczesliwi :)


          a kiedys dawno, jeden z moich eksow przeprowadzil sie do krakowa,
          zeby ze mna byc. ja nie chcialam na poczatku, bo tez sie martwilam
          tym, co byloby gdyby sprawy miedzy nami zaczely sie psuc. w kazdym
          razie, po jego przeprowadzce bylismy razem jeszcze ze 3 lata, potem
          sie rozstalismy, ale on wciaz mieszka w krakowie. w tej chwili juz z
          zona i dzieckiem, wiec tez szczesliwy.
          • kitek_maly Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:26

            > aha :)
            > ja z milosci przeprowadzilam sie do anglii. po miesiacu znajomosci.
            > na poczatku czasem bywalo trudno - nie mialam znajomych, musialam
            > znalezc prace, etc.

            a poznaliście się w Polsce i wyjechaliście razem czy?.. :-)

            w kazdym
            > razie, po jego przeprowadzce bylismy razem jeszcze ze 3 lata,
            potem
            > sie rozstalismy, ale on wciaz mieszka w krakowie. w tej chwili juz
            z
            > zona i dzieckiem, wiec tez szczesliwy.

            zatem nie ma tego złego... ;-)
            • duende1 Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:31
              nie, poznalismy sie w anglii - ja bylam na wakacjach i we wrzesniu
              mialam wracac do krakowa.
              wrocilam we wrzesniu...zeby spakowac reszte rzeczy i poinformowac
              rodzine i znajomych, ze wyjezdzam na okres blizej nieokreslony,
              bo "love is in the air" ;)
              • kitek_maly Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 21:32

                szalonaś :-)
    • mala_mee Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:18
      Były takie plany, na szczęście skończyło się zanim zdjęłam walizkę z pawlacza :)))
    • aasb Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:18
      Ja kiedyś za moim "miłym" :) chciałam jechać do Katowic z Warszawy, ale wszystko
      się rozsypało i teraz mieszkam w stolycy ;) i jest fajnie z moim mężem :)

      ale dla miłości byłabym zdolna przeprowadzić się na koniec świata.
      • shayah Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:20
        Bo miłość najważniejszą jest :)
    • eleni80 Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:32
      przeprowadziłam się z miłosci do wawy na 5 lat, po czym wróciłam na stare śmieci ;)
      • eleni80 Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:35
        a tak odpowiadając na dalszą część pytań ;P nie miałam kłopotów z oswojeniem się
        w nowym mieście, chyba nawet lepiej się z nim czułam, niż on ;)
        gdybym cofnęła czas, pewnie zrobiłabym to samo - tylko inaczej pokierowałabym
        związkiem, ale wtedy byłam zbyt młoda i głupia... nie tylko ja, on też
    • pawel1940 Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:33
      Czy liczy sie plan wyjazdu we dwojke i zamieszkania razem w obcym miescie? :-).
      • shayah Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:34
        Jeśli pomysł nie był Twój, to się liczy:)
        • pawel1940 Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 21:46
          Pomysl byl obustronny. Nie pamietam kto go rzucil, albo kto chcial bardziej, ale
          nakrecalismy sie oboje.
          • shayah Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 21:48
            Nie doszło do skutku, jak rozumiem?
      • kitek_maly Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 21:39

        wszystko się liczy :-)
      • kitek_maly Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 23:48

        > Czy liczy sie plan wyjazdu we dwojke i zamieszkania razem w obcym
        miescie? :-).

        Pawle, w tym przypadku nie byłaby to przeprowadzka z miłości tylko z
        miłością ;-))
    • strawberryfield Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:36
      tak. mam za sobą przeprowadzkę z miłości. do innego miasta w dodatku
      za granicę.

      po 2 latach odwiedzania się i pisania pojechałam do niego, a po
      trzech tygodniach okazało się, że jest zupełnie kimś innym niż
      myślałam. nieodpowiedzialny egotyk w dodatku dość nieciekawy. żeby
      się o tym przekonać musiałam poznać go w kontekście jego rodziny,
      przyjaciół, srodowiska... ale wcale nie wróciłam do siebe. zostałam
      tam 1,5 roku, bo bardzo polubiłam jego znajomych, poznałam nowych
      ludzi i znam język. było fajnie.
    • avital84 Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:50
      Ja się znalazłam kiedyś przed takim wyborem.
      A więcej niż raz się nad tym zastanawiałam.
      Z tym, że zawsze był to ktoś z innego państwa, nie miasta.
      Gdańsk jest moim zdaniem najpiękniejszym miastem w Polsce.
      Również ciężko było by mi opuścić takie miejsce.
      Ale nie można się za bardzo do miejsca przywiązać. Trzeba być mobilnym. ;)
      Przywiązywać powinno się jedynie do ludzi. :)
      Kitek wtedy byłaś widocznie zbyt młoda.
      Ciężko podjąć takie wyzwanie, kiedy ma się jeszcze szkołę,
      jeszcze trochę takie oderwane od odpowiedzialności życie.
      I generalnie wiek ma tu duże znaczenie.

      Ale wiesz co nie popełniłaś wtedy błędu.
      To nie był ten czas. A jeżeli macie być ze sobą to będziecie.
      Jeżeli jest naprawdę miłość to ona to pokona.

      Widzisz jak to jest u mnie? Odnowiłam kontakt, ale zdałam
      sobie naprawdę sprawę, że jednak nie chcę nic zmieniać.
      Może miało tak być. A raczej tak miało właśnie być. :)

      Jeżeli naprawdę było by warto wydaje mi się, że byś zaryzykowała.
      Bo jeżeli naprawdę nam zależy to nie boimy się niczego.
      A teraz to pewnie samotność i tęsknota za byciem z kimś i za miłością.
      Tak mi się wydaje.
      • shayah Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 20:57
        >A teraz to pewnie samotność i tęsknota za byciem z kimś i za
        miłością.
        Tak mi się wydaje.
        Żałosne tak bardzo za tym tęsknić. Jestem żałosna :)
      • kitek_maly Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 13:10

        > Gdańsk jest moim zdaniem najpiękniejszym miastem w Polsce.
        > Również ciężko było by mi opuścić takie miejsce.
        > Ale nie można się za bardzo do miejsca przywiązać. Trzeba być
        mobilnym. ;)

        naprawdę uważasz, że Gdańsk jest najpiękniejszym miastem w Pl? :-))
        mnie zachwycił jeszcze gdy byłam w liceum i obiecałam sobie, że się
        tu przeprowadzę i udało się. z tym, że jakoś tak mi się życie
        ułożyło, że dość często bywałam w Warszawie, której w ogóle nie
        brałam pod uwagę, gdy wybierałam się na studia. w zasadzie tylko
        Gdańsk mi chodził po głowie. i te wycieczki do Wawy pozostawiły tyle
        wspomnień :-) i mam straszny sentyment do tego miasta i po prostu je
        bardzo lubię :-) już nie raz pisałam na forum, dla mnie Wwa nie jest
        szara, betonowa i płaska :-) patrzę na nią przez różowe okulary
        chyba :-))

        > Jeżeli naprawdę było by warto wydaje mi się, że byś zaryzykowała.
        > Bo jeżeli naprawdę nam zależy to nie boimy się niczego.

        może masz rację.
        jeśli chodzi o uczucie, to tak naprawdę jestem w stanie zrobić
        wiele, chyba nawet to oklepane 'wszystko' :-) zatem coś musiało byc
        na rzeczy ;-)
    • nadinka_nadinka Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 21:22
      Ja tak zrobiłam półtora roku temu. I jak na razie jestem szczęśliwa. Co będzie
      dlaej czas pokaże. Kto nie ryzykuje, ten nie ma ;-)
      • kitek_maly Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 12:38

        > Kto nie ryzykuje, ten nie ma ;-)

        ehh szkoda, że ja wtedy tak nie myślałam.. cóż byłam parę lat
        młodsza :-) i świat wydawał mi się taki straszny :-)
    • sumire Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 21:29
      raz jeden w życiu dopuszczałam bardzo poważnie taką możliwość.
      przy czym podejrzewam, że miejsce zamieszkania obiektu westchnień (Podhale) miało spory wpływ na moje entuzjastyczne podejście do przeprowadzki. gdyby chodziło o taki Wałbrzych - z całym szacunkiem dla mieszkańców - pewnie nie chciałabym wszystkiego rzucać i jechać tam na zawsze...
      • kitek_maly Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 12:40

        hmm wnioskuję, że do przeprowadzki nie doszło...
        a długo byliście parą zanim zaczęłaś rozważać taką możliwość?
        • sumire Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 19:40
          z tydzień może ;) więc bardzo szybko się u mnie pojawiło gorące pragnienie wyjechania za chłopem choćby i do Patagonii. no, ale to była miłość życia.
    • nuova Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 22:45
      >Przede wszystkim bałam się tego, że gdyby nam nie wyszło i
      > dodatkowo nie odnalazłabym się w tym mieście [...]

      To o mnie :)
      Odpowiedz na swoje pyt. juz znasz :)
      • kitek_maly Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 12:47

        ehh a ja sama nie rozumiem, czemu wtedy się nie zdecydowałam. tak
        się strasznie bałam, że nic z tego nie wyjdzie. a przede wszystkim
        tego, że będzie mi tam źle. teraz jestem przekonana, że bez problemu
        znalazłabym nowych znajomych. po prostu chyba się zmieniłam przez te
        kilka lat i łatwiej przychodzi mi nawiązywanie znajomości :-)

        dziś żałuję strasznie, że stchórzyłam. zwłaszcza, że teraz już
        delikatnie zapuściłam korzenie w Gd i nie wiem czy przenosiny nie są
        zbyt irracjonalnym pomysłem :-)
        • nuova Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 13:40
          Ehehehe, z tym zapuszczaniem korzeni też mam podobnie ;/Ale z miłości/-ą nie ma
          szans, zebym wyjechała do innego miasta :)

          ...ale nie mówię ostatecznego "nie" ;)
          • kitek_maly Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 13:53

            > ...ale nie mówię ostatecznego "nie" ;)

            nigdy nie mów nigdy ;-)

            ale w ogóle skąd się bierze:

            Ale z miłości/-ą nie ma
            > szans, zebym wyjechała do innego miasta :)

            ?? :-)
            czyż miłość nie jest najważniejsza?
            • nuova Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 14:04
              > Ale z miłości/-ą nie ma
              > > szans, zebym wyjechała do innego miasta :)

              poprawka: z miłości do miasta [jako podmiotu] wyjechałabym raczej na pewno :)


              > czyż miłość nie jest najważniejsza?

              a co ze zdrowiem? mówili, że najważniejsze ;))
              • kitek_maly Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 14:09

                > poprawka: z miłości do miasta [jako podmiotu] wyjechałabym raczej
                na pewno :)

                a to dopiero! :-) a z miłości do ludzia nie? mi o taką miłość
                chodziło :-)

                > a co ze zdrowiem? mówili, że najważniejsze ;))

                najważniejsza jest zdrowa miłość ;-)
                • nuova Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 14:14
                  > a to dopiero! :-) a z miłości do ludzia nie? mi o taką miłość
                  > chodziło :-)

                  kto wie? maybe baby ;)

                  > najważniejsza jest zdrowa miłość ;-)

                  do miłości to trzeba mieć dopiero zdrowie! ;D
                  • kitek_maly Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 14:27

                    > do miłości to trzeba mieć dopiero zdrowie! ;D

                    a to już insza inszość ;-)

                    ehh czy mam zastosować swoje sposoby i pokazać, że byłabyś do tego
                    zdolna? ;-)))
                    • nuova Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 14:30
                      uno momento, bo sie pogubiłam :P co chcesz udowadniać? ;>
                      • kitek_maly Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 14:35

                        hehe, że za miłością przyjedziesz do Gdańska :-)))))
                        • nuova Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 14:38
                          we wakacje, nad morze, ale tylko wtedy jak będzie ładna pogoda ;)))
                          • kitek_maly Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 14:41

                            uuu do wakacji bez problemu dam radę Ciebie w sobie rozkochać :-)))
                            • nuova Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 14:46
                              ...obawiam sie, że mogę mieć "chorobę morską" ;/ Czy chcesz kocha sie w osobie,
                              która cierpi an tę nieuleczalną chorobę? ;))))
                              • kitek_maly Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 14:52

                                > ...obawiam sie, że mogę mieć "chorobę morską" ;/ Czy chcesz kocha
                                sie w osobie
                                > ,
                                > która cierpi an tę nieuleczalną chorobę? ;))))

                                miłość wszystko zwycięży. :-))
                                a poza tym nie posiadam łóżka wodnego, więc chorobą morską się nie
                                wykręcisz :-PP
                                • nuova Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 20:03
                                  no dobrze. Przeszła pani do etapu drugiego <brawa>
                                  A teraz pytanie sakramentalne - skąd mi pani góry wytrzaśnie w Gd.? ;P
    • conena Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 23:14
      ciężki temat. latem byłam w odwrotnej sytuacji, tzn. zastanawiałam się czy nie
      wybyć zarobkowo do innego miasta. mój ukochany powiedział mi wtedy, że niczego
      obiecać mi nie może i tyle:/ strzeliła mnie potężna cholera i zaczęłam stawać na
      rzęsach żeby tylko dostać tą robotę, wyjechać i... no w sumie to nie wiem co
      chciałam dalej, afekt mnie zaślepiał. chyba chciałam za wszelką cenę zobaczyć
      jak to się dalej potoczy. skończyło się tak, że zrezygnowałam jednak z tej pracy
      ale z innych względów i nie wybyłam. tzn. wybyłam ale tylko na dwa miesiące, na
      innych zasadach, krótkoterminowy związek na odległość przetrwał i tyle.
      a ja prawdopodobnie bym wyjechała, byle w granicach kraju naszego pięknego.
      zawód mam taki, który by na to pozwolił. nawet fajnie byłoby pomieszkać w innym
      mieście.
      • alexandra01 Re: przeprowadzka z miłości :-) 07.01.08, 23:38
        Ja tez przeprowadzilam sie z milosci az do Nowego Jorku,prawie dwa
        lata temu.I co?Dalej nie potrafie sie tu przystosowac,jest mi tu
        zle.Za daleko do Polski,do rodziny.Do tej pory jeszcze nie bylam w
        Polsce bo czekam na zielona karte.Raz nie wytrzymalam i zwierzylam
        sie mojemu mezowi ze jest mi tu zle i chcialabym wrocic,a on na to
        czy chce w zwiazku z tym rozwodu?Myslalam ze mnie krew zaleje!Bo
        wiem ze ma mozliwosc pracy w Europie(tam sie poznalismy).Myslalam ze
        poswieci sie dla mnie,tak jak ja poswiecilam sie dla niego.Potem juz
        o rozwodzie nie wspominal ale mowil ze sie przyzwyczaje,zebym sie
        nie poddawala.Przyjechalam tu za nim bo ma tu dziecko,i wiem ze chce
        przy nim byc,ale jak dlugo mam kogos uszczesliwiac a sama byc
        nieszczesliwa.Kiedys mu sie palnelo ze jak by dostal gdzie indziej
        super prace to by mogl byc w separacji z dzieckiem!a tak poza tym to
        miedzy nami jest dobrze,troszczy sie o mnie.Takze sama juz nic nie
        wiem
    • modliszka24 Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 09:41
      nie nie zrobilam tego niegdy i napewno tego nie zrobie
      • szonik1 Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 11:55
        Tak,niedlugo,za niecale 2 miesiace pakuję manatki i przeprowadzam sie z jednego
        z ładniejszych zakątków kraju do jednego z brzydszych.Zobaczymy jak
        bedzie.Miedzy nami na pewno sie uda,bo mieszkalismy juz razem dłuższy czas za
        granicą,ale nie jestem pewna mojej aklimatyzacji i zadowolenia z innych aspektów
        życia tam niż miłość (jak na razie przynajmniej).
        • kitek_maly Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 12:54

          > z jednego
          > z ładniejszych zakątków kraju do jednego z brzydszych.

          a co to za zakątki? :-) zielone płuca Polski i .... ? [tu nie wiem
          co wstawić, bo nie chciałabym nikogo obrazić a też w wielu zakątkach
          naszego kraju nie byłam, więc mogłabym tylko strzelać na podstawie
          zasłyszanych opinii ;-)]
    • justyna1606 Moj maz przeprowadzil sie z nad morza 08.01.08, 13:35
      I byl to blad jestesmy ponad rok po slubie mamy dziecko ale on co
      miesiac jezdzi tam do swojej rodzinki (mnie nigdy nie zabral) i
      teraz z perspektywy czasu uwazam ze to wszystko bylo bledem..,.
      • kitek_maly Re: Moj maz przeprowadzil sie z nad morza 08.01.08, 13:49

        > I byl to blad jestesmy ponad rok po slubie mamy dziecko ale on co
        > miesiac jezdzi tam do swojej rodzinki (mnie nigdy nie zabral) i
        > teraz z perspektywy czasu uwazam ze to wszystko bylo bledem..,.

        a dokąd się przeprowadził? tak z ciekawości pytam, bo w zasadzie
        chyba nie ma to znaczenia skąd - dokąd. i tu chyba problem raczej
        leży w tym, że coś między Wami nie gra, skoro nie chce, żebyś z nim
        jeździła do rodziców. a może to on nie odciął jeszcze pępowiny
        łączącej jego z rodziną. oczywiście mogę się mylić.

        zawsze jeździł tam sam?
        jak dawno się przeprowadził?
        przed ślubem nie mieszkaliście razem?
    • menk.a Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 15:40
      Hmmm Musiałabym się wściekle zakochać. Trudno mi tak deliberować na
      zimno.
      W zwiazki na odległość nie bardzo wierzę, ale rozstawać się z powodu
      odległosci... Lepiej się przeprowadzić. Przeprowadza się ten ko
      kocha mocniej? Czy ten kto ma perspektywy znalezienia pracy? Bo
      zakładam, że czasem trudno zostawić wszystko ze strachu przed utratą
      jakiejś niezależnosci finansowej;)
    • ela.buu Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 16:30
      ja mialam obydwie sytuacje zaraz po studiach nie zdecydowalam sie wyjechac do
      swojego "narzeczonego " do Angli
      baalam sie ale teraz wiem ze po prostu tak bardzo nie byulam pewna naszego
      zwiazku ze slubu tez nic nie wyszlo
      ale nadal sie przyjaznimy ale po 3 latach poznalam fantastycznego faceta i po 4
      miesiacach wzielismy slub a po roku wyjechalam za nim do Angli ( nie mowiac po
      angielsku )jestesmy w uk juz 2 rok i dzis juz wiem ze jestem pewna tego zwiazku
      na tyle ze pojade z nim tez do Chin bo najiprawdopodobniej bedzie wymagac tego
      jego rozwoj zawodowy albo nawet zrezygnuje z mieszkania w europie ale na ta
      decyzje dal mi kilka lat ( dalismy sobie )- wiec narazie zwiedzam europe
      • skara Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 18:02
        Ja sie przeprowadzilam do Hiszpanii (Murcja). Z milosci wlasnie.
        Co prawda wielkie poswiecenie to nie bylo, bo Hiszpania byla moja
        pasja od wielu lat i tam sie wlasnie wybieralam, ale moja kochana
        Malage ewentualnie Granade zastapila Murcja. Na poczatku bylo
        ciezko, nie podobalo mi sie miasto, mialam malo znajomych, ale jakos
        sie ulozylo.
        Nie zaluje, w sierpniu wychodza za maz i z Murcji pewnie juz sie nie
        rusze bo mi sie podoba :)
    • makuffka Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 18:28
      hmmm, dwie moje znajome przeprowadziły się z miłości, jedna do japonii, druga do
      nowej zelandii, czyli hardcorowo, ale z tego co wiem, obie są szczęśliwe i nie
      żałują. ja? nie byłam w takiej sytuacji, ale myślę, że mogłabym to zrobić,
      mieszkałam do tej pory w trzech różnych miastach, w tym jednym za granicą,
      myślę, że mogłabym mieszkać w kolejnym.

      ale nie sądzę, że roztrząsanie tego, że się kiedyś nie przeprowadziło, ma sens,
      bo już tego nie zmienisz. bałaś się, to ludzkie i zrozumiałe, być może ten
      strach uniemożliwiłby ci funkcjonowanie w tym związku i może źle byś się tam
      czuła w związku z tym.

      pozdrawiam,
      m.
    • annelie1 Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 18:30
      U mnie bylo tak...
      Polecialam do N.Y., tam po miesiacu zmienialam lokum i poznalam na
      nowym mieszkaniu moja milosc, jest Czechem. Oswiadczyl sie po 1,5
      miesiaca znajomosci- przyjelam oswiadczyny. Pobylismy jeszcze 2 lata
      w Stanach, po tym czasie wrocilismy do Polski i zdecydowalam, ze
      chce zyc w Czechach. Po kilku miesiacach narzeczony znalazl sobie
      prace 400 km od swojego miasta, z ktorego poczodzi, czyli calkiem na
      drugim koncu panstwa. Chwile pozniej ja dojechalam do niego i tak
      oto zyjemy sobie w Czechach. Jeszcze w Polsce wzielismy slub. Jestem
      najszczesliwsza na swiecie. Nosze pod sercem nasze dziecko. Za
      miesiac porod. Wszystko, co sie wydarzylo od momentu wyjazdu do USA,
      bylo tego warte. Zycze wszystkim tyle szczescia!
      • kitek_maly Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 18:36

        fajna historia :-)
        aż bije radością z Twojego postu :-))
    • enith Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 19:28
      Za miłością swojego życia przeprowadziłam się na zachodnie wybrzeże USA, w
      okolice Seattle. I choć tęsknię bardzo za rodziną i przyjaciółmi, nawet przez
      sekundę nie żałowałam swojej decyzji. W ubiegłym roku pobraliśmy się po pięciu
      latach związku, kupiliśmy dom i jest wspaniale. Jedynym moim życzeniem jest to,
      żeby Polakom łatwiej było podróżować do USA i żeby podróż nie była tak męcząca,
      bo bardzo chciałabym zaprosić tu całą moją rodzinę. A i zmiana stref czasowych
      do najprzyjemniejszych nie należy.
    • nighthrill Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 19:54
      Przeprowadziłam się z Krakowa na Górny Śląsk, do dość zapyziałego miasta, gdzie
      jedna knajpa...Faceta znałam wcześniej 8 miesięcy, odwiedzaliśmy się co weekend
      i było ok.
      Ale po przeprowadzce szybko okazało się, że koleś jest zbyt młody na wspólne
      mieszkanie ( miał 20 lat! nie wiem, co ja sobie myślałam...) i ubolewa nad tym,
      że musiał przenieść się na inne osiedle (!), nie próbując zająć się mną, pokazać
      mi miasta itp. Rozstaliśmy się po niecałym roku, poznałam kogoś innego i
      niesamowicie się zakochałam. Na Śląsku pobyłam jeszcze rok i z nowym facetem (
      już nie taki nowy on, minęły 3 lata) przenieśliśmy się na północ, bo
      postanowiłam dokończyć studia...do miasta, w którym oboje wcześniej nie
      mieszkaliśmy.
      Teraz myślimy o Poznaniu, Trójmieście lub UK. Zobaczymy.
    • suomi6 Re: przeprowadzka z miłości :-) 08.01.08, 20:36
      Od pewnego czasu planuję wyjechać do Kanady, do chłopaka, który jest
      tam od kilku miesięcy, ale jak pomyślę o tych wszystkich wymaganiach
      jakie trzeba spełnić, by znależć się w Kanadzie, to nie wiem czy
      temu wszystkiemu podołam:(
Inne wątki na temat:
Pełna wersja