etaminaeasy
15.01.08, 12:00
Zapisałam się na kurs w innym mieście. Poznłam na nim faceta, który
(jak niedługo potem się okazało) mieszka w moim mieście. Ponieważ
jest to jedyna osoba na kursie, która pochodzi z moich okolic
jeździmy i wracamy na kurs tym samym pociagiem. Ostatnio zauważyłam,
że gość zaczyna czuć do mnie miętę przez rumianek. Tragedia...Facet
nie jest absolutnie w moim typie, nic mi w nim nie odpowiada:
zaczynając od wyglądu na sposobie bycia kończąc. Owszem, mogę z nim
pogadać dwie,trzy godziny w drodze na kurs, ale nic poza tym!! Co
gorsze: gość raczej nie przyjmuje do wiadomości, że nic w tego nie
wyjdzie.Ostatnia nasza rozmowa, w trakcie której tłumaczyłam mu, że
łączy nas tylko kurs i nic więcej nigdy nas nie połączy, zamiast
pomóc pogorszyła jeszcze sprawę, bo gośc chyba przyjął taktykę, że
im bardziej mi się narzuca tym lepiej, bo może w końcu
zmieknę.Wysyła mi smsy typu: może pójdziemy dzis razem na spacer?
ALBO co porabiasz? może nudzisz sie tak samo jak ja tego wieczoru? A
dzis na przykład napisał: może zjemy razem kolację? ja stawiam! I
teraz nie wiem co robić. Może pójdę na tę kolację i jeszcze raz z
nim pogadam. Ale jak ? Skoro wcześniejsza rozmowa tylko pogorszyła
sprawę? Nie chcę też,żeby gość pomyślał, że przyszłam, bo jednak mi
zależy! Dodam, że na wspomniane wcześniej smsy nie odpisuję, chyba
że dotyczą kursu. Ludzie, co za natręt! Macie jakiś pomysł jak w
miare delikatnie uświadomic go na zawsze, żeby dał sobie spokój?
Piszę "delikatnie", gdyż mam świadomość tego, że siłą rzeczy
będziemy spotykać się jeszcze przez najbliższy rok na tym
nieszczęsnym kursie, a nie należę do typu osób, którym powiedzenie
natrętowi: "odp...ol się bo mnie to wku... " nie sprawia żadnych
trudności i które potrafią później zachowywac się jak gdyby nigdy
nic. Poradźcie coś kto może! :) Z góry dzięki!