julcia_bleble
17.01.08, 20:29
Dobry wieczór! właśnie napisałam mojej dobrej koleżance ( tez
singielce) czy nie miałaby ochoty jutro albo w sb sie zobaczyc
gdzies na kawce czy piwku bo tak dawno sie nie widziałysmy..na co
ona pisze ze bardzo chetnie spotkalaby sie ze mna,jednak nie da rady
przez jakies 2 tyg. Kurcze no! zdziwiłam sie..a może nawet i trochę
się wściekłam.Rozumiem ze kazdy moze miec swoje sprawy ale jakies
spotkanie takie.. 2 h to chyba mozna sobie zaplanowac.Tym bardziej
że ja zawsze byłam wtedy kiedy ona chciała sie spotkać.Jedna nie ma
czasu,druga jedzie gdzies z facetem w gory, trzecia znowu pracuje
itd.Ja wiem ze świat nie kręci sie wokol mnie i zdaje sobie dorbze z
tego sprawę,zreszta nie o tym jest ten post:)ale znowu sie czuję tak
jakbym to ja została sama ot tak zwyczajnie na lodzie.Nikt nie ma
czasu.Niby ma sie wielu znajomych a tak naprawdę to sie zostaje
samemu.Ja juz nawet nie mam z kim wyjsc na jakies piwo..tzn czasami
mam,takze nie jest jeszcze tak źle.Albo ludzie powyjezdzali za
granice, albo maja swoje zycie..takze chyba w zasadzie nie mam sie
czemu dziwic. A jak jest u Was? Macie jakos tez tak czzasami??