przyjaciółka i jej facet...

18.01.08, 16:15
dylemat stary jak świat, a jednak, kiedy taka sytuacja mnie spotkała, zupełnie
nie wiem jak się zachować.
Bo oto facet mojej najlepszej przyjaciółki od pewnego czasu wyraźnie się do
mnie przystawia. Początkowo sądziłam, że to zwczajny wyraz sympatii (lubimy
się, fakt), ale jakiś czas temu stało się jasne, że nie tylko o to chodzi.
Nie ukrywam, interesujący mężczyzna, i dodam, że nie znaliśmy się wcześniej,
więc odpada scenariusz, kiedy to on z nas dwóch od początku wybiera mnie.
W każdym razie sytuacja jest taka, że do tej pory zajęty facet był dla mnie
JASNY sygnał: dać sobie spokój, nie angażować się, nie interesować.
Tak też się staram robić, ale są 2 kwestie które mnie męczą:
1.lojalność wobec przyjaciółki
2.możliwość stracenia szansy. mówiąc górnolotnie: może to nasze przeznaczenie?
Znacie sytuacje, kiedy taki konflikt da się rozwiązać?
Przyjaciółka oczywiście zakochana, on najwyraźniej mniej..
Ja nie daję się wciągnąć w tę grę (nie reaguję na dwuznaczne zaczepki, nie
opisuję na smsy, nie odbieram telefonów), ale widzę, że tak dłużej być nie może.
Co radzicie?
    • smily4kama1 Re: przyjaciółka i jej facet... 18.01.08, 16:21
      nie mieszac sie w istniejacy zwiazek- jaki by on nie byl.

      Grozi utrata przyjaciolki, a ona chyba wazniejsza, niz facet, ktory
      majac dziewczyna, szuka sobie nowej
      • passion.fruit Re: przyjaciółka i jej facet... 18.01.08, 16:31
        a czy to nie jest nielojalne wobec przyjaciółki?
        to nie jest zasłyszana historia, ale TO JA biorę w niej udział, i TO JA widzę,
        że będąc z nią, jednocześnie przystawia się do mnie!
        Nic nie mówić..?
        • disa Re: przyjaciółka i jej facet... 18.01.08, 16:36
          pozbierałabym te 2 znaczne sms'y od niego i pokazała Przyjaciółce ze słowami
          "to wysyła do mnie. Bałam sie Ci to pokazać bo bałam sie, ze Cię strace, ale ta sytuacja jest dla mnie męcząca. Ciekawe do ilu jeszcze tak robi"

          Niech Przyjaciółka sama oceni.
    • disa Re: przyjaciółka i jej facet... 18.01.08, 16:26
      TYPOWE dla emocjonalnych popaprańców

      gdyby On uważał, że Wy=PRZEZNACZENIE zerwał by z Twoja Przyjacółką, odczekał chwile i dopiero sie do Ciebie zalecał.
      a tak to cham i prostak z niego.
      • alpepe Re: przyjaciółka i jej facet... 18.01.08, 16:31
        j.w.
        odpuścić sobie chłopca, chłopca, bo prawdziwy facet powinien wiedzieć, czego chce.
        • passion.fruit Re: przyjaciółka i jej facet... 18.01.08, 16:33
          może i wie, ale ja nie okazuję, że mi się podoba (a nie ukrywam, że się podoba).
          tak jak napisałam wyżej- nie reaguje na smsy, telefony, propozycje.
          A teraz mi przyszło do głowy- może go zaciągnać na szczerą rozmowę, i zapytać o
          co chodzi?!
          tylko jak się okaże, żę chodzi o mnie, no to wiadomo- przyjaciółka stracona.
          RANY.
          • disa Re: przyjaciółka i jej facet... 18.01.08, 16:38
            Stawiasz Faceta który na Twoich oczach nie szanuje ważnej dla Ciebie osoby ponad poniżana przez niego PRZYJACIÓŁKĘ?
            Kobieto on Ci na tacy podaje fakt, że z Tobą będzie robił tak samo jak z Twoją rzyjaciółka, a w klatce go nie zamkniesz.

            Czasami głupota Bab mnie poraża
            • alpepe Re: przyjaciółka i jej facet... 18.01.08, 16:41
              nie tak bystro disa, już wiem, czemu nie masz faceta ;-).
              Może chłop jest taki, jak niektóre baby, asekuruje się, bo chce mieć kobietę,
              więc nie zrywa z dziewczyną, dopóki nie będzie pewien uczuć jej przyjaciółki, a
              już na pewno to ma marzenia o ich dwóch w jego łóżku...
              • disa Re: przyjaciółka i jej facet... 18.01.08, 16:44
                a! mam chłopaka ;]
                o nie! :] wyglądam na taka co nie ma? :D


                no to ostatnie jest najbardziej prawdopodobne "Ja+Moja Dziewczyna+Jej Przyjaciółka" :]

                asekuracja? w każdym innym przypadku TAK, ale nie jeśli chodzi o Przyjaciółki. Dla mnie to popapranie emocjonalne ;]
                • alpepe Re: przyjaciółka i jej facet... 19.01.08, 10:24
                  aaaa! to chyba z kimś pomyliłam, to nie ty pisałaś rzewne wątki, ze masz 28 lat
                  i jesteś samotna??? Nie? To sorry.
                  • disa Re: przyjaciółka i jej facet... 19.01.08, 21:48
                    NIGDY W ZYCIU!!!
                    ;]
                    Mam 24 i cierpie na nadmiar :D przez co nabawiam sie nerwicy bo od jakiegos czasu jestem wierna Jednemu :]
            • passion.fruit Re: przyjaciółka i jej facet... 18.01.08, 16:44
              zupełnie nie!
              gdyby tak było, już dawno pewnie bylibyśmy razem.
              ale widząc jaka jest szczęśliwa, nie potrafię jej po prostu wszystkiego wygarnąć.
              rozmowa z nim miałaby wyłącznie prowadzić do jasnego postawienia sprawy- albo
              kończymy te gre, albo ona się dowie.

              z drugiej strony, czysto teoretycznie: dlaczego zakładasz, że facet boi się
              odejśc, widząc, ze u mnie nie ma szans?
              może naprawdę mogłoby coś z tego byc, ale ja mu nie daję żadnych nadziei..choć
              oczywiście- zastanawiam się, czy tak właśnie być powinno.
              • smily4kama1 passion.fruit 18.01.08, 16:51
                prepraszam Cie, ale musze to powiedziec- widze, ze Tobie tak troche
                pasuje ta gierka, bo niby chcesz powiedziec, ale ciagle widzisz
                jakies "ale".

                I co z tego, ze nie reagujesz na jego zaczepki. Ja po pierwsym
                telefonie, badz sms-ie poszlabym do swojej przyjacioki i powiedziala
                co i jak.

                I co to za gadanie, ze ona jest taka szczesliwa, bla bla bla

                Co z tego? jak jest oszukiwana? Kiepska z Ciebie przyjaciolka.
                • passion.fruit Re: passion.fruit 18.01.08, 16:57
                  łatwo powiedzieć: "poszłabym i powiedziała.."
                  wszystko jest bardzo świeże, może facet się opamięta?
                  nic się nie stało, bo ja na to nie pozwalam i nie pozwolę, a ona świata poza nim
                  nie widzi (jej pierwszy "poważny" związek)
                  • disa Re: passion.fruit 18.01.08, 17:00
                    Kobieto Ty po 1 smsie powinnas z nim to wyjasnic ;]
                    • passion.fruit Re: passion.fruit 18.01.08, 17:09
                      powinnam była, ale nie traktowałam tego poważnie.
                      ot, takie głupie zaczepki, żarty.wydawało mi się, że ten związek ma duże szanse,
                      więc tym bardziej nie brałam takiej sytuacji pod uwagę.
                  • smily4kama1 Re: passion.fruit 18.01.08, 17:10
                    oczywiscie, ze latwo powiedziec. dla mnie nawet latwo zrobic.

                    No i faktycznie powazny ten jej zwiazek...tylko pozazdroscic.

                    Ile Ty masz dziewczyno lat? 18? Ze nie umiesz sobie z takim
                    problemem poradzic.

                    A jesli nie umiesz i szukasz porady, to po co odpychasz wszystkie
                    dane Ci przez nas sugestie i wszystko probujesz tlumaczyc???

                    • passion.fruit Re: passion.fruit 18.01.08, 17:30
                      Nie odrzucam, tylko analizuję.
                      Poważny, oczywiście w jej oczach. Do tej pory nie była związana z nikim, więc
                      domyślasz się, że świata poza nim nie widzi.
                      Ja go po prostu nie chcę wszystkiego jedną rozmową skreślać, bo widzę w nim
                      wiele pozytywnych cech i takie jego zachowanie było dla mnie ogromnym
                      zaskoczeniem (dlatego uważałam, że to żarty itd).
                      Chciałabym wierzyć, że się opamięta, ot co.
              • beau13 Re: przyjaciółka i jej facet... 19.01.08, 12:13
                tok Twojego rozumowania jest przerażający

                obym nigdy nie miała takiej "przyjaciółki"
                • passion.fruit Re: przyjaciółka i jej facet... 19.01.08, 20:22
                  najłatwiej krytykować.
                  nie znasz chłopaka, więc nie wiesz jaki jest naprawdę.
                  popsuć jest łatwo, trudniej naprawić.
                  nie bronię go, bo zachowuje się nielojalnie, ale z drugiej strony to jest
                  totalne odstępstwo "od normy".
                  Nie chce mi się wdawać w te dyskusję, w każdym razie sprawa nei jest tak prosta,
                  jakby się mogło zdawać.
    • golfstrom Re: przyjaciółka i jej facet... 18.01.08, 16:59
      > Ja nie daję się wciągnąć w tę grę (nie reaguję na dwuznaczne
      zaczepki, nie
      > opisuję na smsy, nie odbieram telefonów
      > Co radzicie?

      Tak trzymać.

      > ale widzę, że tak dłużej być nie może

      Dlaczego nie? Chciałabyś, ale się boisz?

      Po co Ci ewentualna rozmowa z nim? Ma Ci pochlebić? Przecież juz
      wiesz, że się do Ciebie przystawia - to powinno wystarczyć, żeby
      zaspokoić każdą próżność.
      A gość, który 1) oszukuje swoją kobietę, 2) stawia inne osoby w
      dwuznacznej sytuacji 3) i jeszcze nie przejawia oznak świadomości,
      że robi coś nie w porządku, to nie jest materiał na partnera. Na
      buca owszem.
      • passion.fruit Re: przyjaciółka i jej facet... 18.01.08, 17:17

        Tak trzymać.
        >tylko tak nie można w nieskonczonośc, nie wydaje ci się?

        > ale widzę, że tak dłużej być nie może

        Dlaczego nie? Chciałabyś, ale się boisz?
        zaraz, ale czego miałabym się bać?


        Po co Ci ewentualna rozmowa z nim?
        ultimatum. albo z tym kończy, albo ona się dowiaduje...

        A gość, który 1) oszukuje swoją kobietę, 2) stawia inne osoby w
        dwuznacznej sytuacji 3) i jeszcze nie przejawia oznak świadomości,
        że robi coś nie w porządku, to nie jest materiał na partnera. Na
        buca owszem.

        i tu by się zgadzało.
        chociaż z drugiej strony: czy wiedząc, że TA druga nie okazuje Tobie żadnego
        zainteresowania, porzuciłbyś dla niej ciepłe gniazdko?
        Facet próbuje grać na 2 fronty, typowe.
        • golfstrom Re: przyjaciółka i jej facet... 18.01.08, 17:30
          Powiem Ci tak.

          Oszukujesz się i próbujesz do tego dorobic ideologię.
          Już Ci się wydaje, że dla Ciebie ten gość zrobi coś, czego nie robi
          dla kobiety, której deklaruje uczucie. Wydaje Ci się, że jak mu
          powiesz "Zachwouj się przyzwoicie" to on to zrobi dla Ciebie i
          Twoich pięknych oczu. Myślisz, że on się przejmie Twoim ultimatum?
          Że nie znajdzie jakiegoś poręcznego bajeru? Że na tym się skończy?

          Śnij dalej.

          Jeśli masz potrzebę działania, to raczej zaryzykuj rozmowę z
          przyjaciólką. Jeśli ona nie doceni Twojej odwagi i szczerości, to
          sama będzie sobie winna, jak ją następnym razem ktoś wyroluje.
          • passion.fruit Re: przyjaciółka i jej facet... 18.01.08, 17:43
            chyba sie nie rozumiemy..
            jaką ideologię?
            Napisałam, że facet mi się podoba, w tym znaczeniu, że nie uważam, że jest
            jakimś totalnym kretynem. Wręcz przeciwnie- jego zachowanie w stosunku do mnie
            było dla mnie totalnym zaskoczeniem.Zupełnie się tego po nim nie spodziewałam.

            Nie interesuje mnie, co zrobi dla mnie, bo u mnie nie ma szans.
            Pisanie o "przeznaczeniu" było czystym teoretyzowaniem.
            W tej sytuacji chodzi tylko o kwestię: wtrąca się czy nie.
            NAS nie było i nie będzie.

            • golfstrom Re: przyjaciółka i jej facet... 18.01.08, 18:14
              Przez ideologię rozumiem każde "ale" które w tej dyskusji
              przytoczyłaś, odpowiadając nie tylko mnie.
              Sytuacja jest jasna jak słońce, nie ma żadnego "ale".

              > Pisanie o "przeznaczeniu" było czystym teoretyzowaniem.
              Teraz nie pisz, że to było czyste teoretyzowanie, bo to był jeden z
              Twoich wyjściowych argumentów.

              > Napisałam, że facet mi się podoba, w tym znaczeniu, że nie uważam,
              że jest
              > jakimś totalnym kretynem.

              A powinnaś, bo jego zachowanie wskazuje na to, że jest kretynem,
              cokolwiek powiedzieć o jego IQ.


              > W tej sytuacji chodzi tylko o kwestię: wtrąca się czy nie.

              Nie byłaś tak radykalna w swoim pierwszym poście. Szczerze mówiąc, w
              żadnym nie byłaś, az do teraz. Ale to dobry znak - robisz postepy :)

              Ja juz napisałam, co na ten temat sądzę, ale powtórzę. Partnerem do
              rozmowy w tej sytuacji jest Twoja przyjaciółka, a nie ten gość.
              Istnieje ryzyko, że przyjaciólka się na Ciebie obrazi, bo ludize już
              tak mają, że wolą słodkie kłamstwa niż gorzką prawdę. Możesz też się
              nie wtrącać i czekać, aż sama przejrzy na oczy (długoterminowe
              odrzucanie czyichś telefonów i nieodpowiadanie na SMSy nie wydaje mi
              się jakimś tytanicznym wysiłkiem, choć może być uciążliwe).

              > Nie interesuje mnie, co zrobi dla mnie, bo u mnie nie ma szans.

              Pytam ponownie - po co w takim razie chcesz się z nim spotykać i
              odbywać jakieś rozmowy? Jaki ma byc cel tej rozmowy? Przychodzą mi
              do głowy dwa wytłumaczenia.
              A)Chcesz usłyszec wyraźnie, że mu się podobasz. I choćbyś mu miała
              zaraz potem chlusnąć drinkiem w twarz, to chodzi tylko o
              zaspokojenie próżności.
              b) Wydaje Ci się, że wpłyniesz na niego, przypomnisz mu o znaczeniu
              słów "lojalność", "uczciwość" itd. Niestety, płonne nadzieje,
              podsycane jeszcze motywacją z wariantu A.

              Nie zrozum mnie źle - każdy z nas jest trochę próżny i nie ma w tym
              nic złego. Mnie też by mile łechtało, gdyby atrakcyjny facet, choćby
              facet mojej przyjaciólki, dawał mi do zrozumienia, że mu sie
              podobam. Ale podsumuj wszystkie fakty (właśniwie to większość roboty
              zrobiły za Ciebie dziewczyny w tym wątku) i wszystko stanie się
              jasne.
              • passion.fruit Re: przyjaciółka i jej facet... 18.01.08, 19:20
                nie byłam stanowcza, bo chciałam rozważyć wszystkie możliwości.
                poza tym tak jak napisałaś- ludzie wolą słodkie kłamstwa niż gorzką prawdę i nie
                ukrywam, że boję się reakcji przyjaciółki, w której oczach to oczywiście ideał.
                ale wygląda na to,że nie mam wyjścia..
                zobaczymy, jak to się skończy.
                dziękuję za wszystkie odpowiedzi!
    • kalina.tt Re: przyjaciółka i jej facet... 18.01.08, 17:07
      > 2.możliwość stracenia szansy. mówiąc górnolotnie: może to nasze przeznaczenie?

      Jane, spiknij się z nim. Za pół roku on znajdzie swoje następne przeznaczenie.
      Ile razy musimy się sparzyć, żeby pozbyć sie tej górnolotnej naiwności?
    • qw994 Re: przyjaciółka i jej facet... 19.01.08, 10:31
      Ja bym była bezwzględnie lojalna wobec przyjaciółki. Bo o miłostki
      nietrudno, a przyjaźń jest bezcenna.
      • szonik1 Re: przyjaciółka i jej facet... 19.01.08, 10:44
        Idę do przyjaciólki,pokazuje jej smsy od niego,mówię,ze wg mnie niedobrze to im
        wróży.To wariant A.
        Wariant B: odpisuje kolesiowi,zeby dal sobie spokoj z dziwnymi tekstami,bo jego
        zachowanie jest co najmniej dwuznaczne i nie schlebia jego dziewczynie.JA
        osobiscie wybralabym wariant B.
    • nighthrill Re: przyjaciółka i jej facet... 19.01.08, 10:46
      To ja może przedstawię sytuację z drugiej strony:)
      Parę lat temu miałam chłopaka, bardzo we mnie zakochanego, nawet razem
      mieszkaliśmy (krótko co prawda), ale czegoś mi brakowało. Poznałam jego dobrego
      kumpla i miałam dylemat. Rozwiązaliśmy go szybko, bez ukrywania się i gry na dwa
      fronty. Po dwóch tygodniach już z tym chłopakiem nie mieszkałam, z jego kumplem
      jestem do dziś.
      Więc - jeśli się zakochałaś i czujesz, że to jest to, to czasem warto zachować
      się nie do końca fair, bo inaczej ważny związek i wielka miłość przejdą koło
      nosa. Ja swojej decyzji ani razu nie żałowałam. jestem bardzo szczęśliwa, a mój
      były również ułożył sobie życie.

      Ale twoja sytuacja wygląda inaczej; to nie ty się za kochałaś, tylko on w tobie.
      Albo i nie, tylko liczy na seks, podnieca go granie na dwa fronty? Cholera wie
      co to za człowiek, ale jeśli umie kręcić z tobą, a jednocześnie sprawiać, że
      przyjaciółka myśli, że wszystko ok, to niezły z niego frajer i dwulicowiec.
      Ja bym się nie dała poderwać tego typu kolesiowi; nie warto, szkoda przyjaźni.
      • marzeka1 Re: przyjaciółka i jej facet... 19.01.08, 21:01
        Przypomnij sobie historią Hanny Smoktunowicz< Tomasza Lisa i Kongi Rusin, to też były przyjaciólki, Hanna S. była nawet świadkową na ich ślubie, potem poczuła nagłą miłość do pana Lisa, rozwaliła małżeństwo, gdzie była 2 dzieci, teraz jedzie jako pani Lis, a Kinga to była przyjaciołka. Można i tak-dla mnie to najbardziej jaskrawy dowód nielojalności w przyjaźni.
        Moim zdaniem- lecisz na tego faceta,dlatego ciągle, w każdym poście szukasz jakieś usprawiedliwienie dla dupka, któy gra na 2 fronty.A spiknij się s nim, za pól roku on spotka też jakieś "przeznaczenie".
        • ab03 Re: przyjaciółka i jej facet... 19.01.08, 21:11
          sprawa jest prosta. musisz sie mu oddac ale tylko jesli masz kolejna dobra
          przyjaciolke na boku. tak zeby on mial kolejna przyjaciolke do obskoczenia.

          to jest tzw lancuszek szczescia.

          ---
          Z tomiku poezji: Co ? Gó..!
          • passion.fruit Re: przyjaciółka i jej facet... 19.01.08, 21:32
            dosyć zabawne wydają się posty tych, którzy sądzą, ze pozjadali wszystkie rozumy.
            gdyby coś miało z tego być już dawno by było, ale gdybyś przeczytała uważnie
            wszystkie posty, to byś wiedziała, że nie było i nie będzie.
            nie widzę związku z trójkątem lis-smoktunowicz-rusin.
            Szczerze mówiąc jestem tu po stronie Smoktunowicz- serce nie sługa.
            • dori-dora Re: przyjaciółka i jej facet... 19.01.08, 22:48
              wiesz co nie byłam nigdy w takiej sytuacji jak Ty ale może rzeczywiście powinnaś
              spróbować z tym facetem. W końcu to nie zachowujesz się nie fair wobec swojej
              przyjaciółki gdyż to on jest tu stroną aktywną. Widzę,że tak naprawdę ten facet
              Ci się podoba i tak naprawdę to chyba jednak chciałabyś z nim spróbować
              być...hm...skomplikowana sytuacja bo pewnie nie chcesz zranić przyjaciółki ale z
              drugiej strony może to faktycznie to przeznaczenie, które może przejść koło
              nosa. Jak nie zaryzykujesz to nie będziesz wiedziała. A wszystkie głosy świętego
              oburzenia są trochę zabawne bo nic nie jest w życiu takie czarno-białe jakby sie
              wydawało.Masz problem nie ma co kryć bo jakoś czuję podskórnie, że trudno Ci
              powiedzieć facetowi żeby się odczepił. A może Ty się troszkę w nim zakochałaś?;)
              pozdrawiam
        • blondynka.ladna Re: przyjaciółka i jej facet... 19.01.08, 22:01
          Ty masz jakieś obsesje na tle Smoktunowicz, widać Lis wolał Hanię,
          skoro wybrał ją a nie zonę. Zresztą co to chłop to rower, że się
          przychodzi i kradnie z piwnicy ? Musi chłop chcieć odejść, widać Lis
          chciał:)
          A może Ty Rusin jesteś, że kółko o nich nadajesz?:DD
    • mamaigiiemilki Re: przyjaciółka i jej facet... 19.01.08, 21:47
      sprawa prosta- facet oszukuje twoja przyjaciółke to i bedzie kiedys oszukiwał Ciebie; jezeli nie kocha obecnej partnerki niech sie z nia rozstanie i wtedy szuka nowej; inaczej mowiac: niech bedzie UCZCIWY;
      ja tez czasem nie rozumiem kobiet...o naiwnosci...
    • widokzmarsa Re: przyjaciółka i jej facet... 19.01.08, 23:02
      a ja głupi myślałem że masz dwa wyjscia
      1. powiedzieć
      2 nie powiedzieć
      a tobie chodzi o faceta i otrzymanie forumego błogosławieństwa by puknąć
      narzeczonego przyjaciółki. Brawo!
      • passion.fruit Re: przyjaciółka i jej facet... 19.01.08, 23:10
        chyba żartujesz?!
        gdyby się tak miało stać, już dawno by się stało.
        chodzi właśnie o to, czy powiedzieć, czy nie.
        1.dopóki facet jest zajęty, dla mnie nie istnieje.
        2.zachowanie w stosunku do mojej przyjaciółki też nie za dobrze o nim świadczy.
        3.najbardziej chciałabym, żeby wszystko się samo wyprostowało: czyli on się
        odczepia, a oni są szczęśliwi.
        nie wiem skąd tyle pochopnych wniosków,rany.
    • modliszka24 Re: przyjaciółka i jej facet... 20.01.08, 11:01
      ja nie widzę problemu u mnie tak było to wzięłam go na stronę i powiedziałam ze
      jeszcze raz a powiem wszystko jego Pani a jak nie to więcej tu nie przyjdę a
      koleżanka będzie przychodzić do mnie a zresztą nie podoba mi się i nie wiem czy
      cię lubię, i było po sprawię,, ale bardzo szybko reagowałam żeby facet nic sobie
      nie pomyślał
    • passion.fruit Re: przyjaciółka i jej facet... 20.01.08, 23:32
      Ok, wątek spadł i nie wzbudza więcej emocji;), więc mogę wyjawić, że to wszystko
      nieprawda..
      założyłam go, bo interesowały mnie 2 kwestie:
      1)ocena takiego faceta (jest z jedną, być może czuje coś do drugiej, ale ona nie
      daje mu szans)
      2)relacje między przyjaciółkami.
      Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego związek, który narodziłby się poniekąd ze
      zdrady, nie znajduje poparcia, nawet jeśli okazałby się wielką miłością...
      Może to wyłącznie moje spostrzeżenia.
      A znacie takie przypadki, że wszystko skończyło się dobrze? Nowa para żyła długo
      i szczęśliwie, a przyjaźń przetrwała próbę..?
      Tak z ciekawości.
      Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja