czemu to takie trudne

19.01.08, 18:25
czemu tak trudno podjąć decyzję "Mam już dość - to już koniec"?
Jestem mężatką od prawie 3 lat i czasem czuję się zmęczona tym małżeństwem,tym
stresem, tym przez co przechodzę. Po raz kolejni mnie zawiódł, znów wyzwiska
"jesteś nienormalna" "franca" ... "spie..j" "zrób mi laskę""zamknij ryj".
Ostatnio zaczęło się układać, aż do wczoraj kiedy wyszedł z kolegą na piwo
obiecując, że wróci najpóźniej o 22ej i że nie opije się. Ja w tym czasie
poszłam do koleżanki. Wracając do domu przechodziłam obok baru - drzwi były
uchylone i usłyszałam dobiegający głos męża. Weszłam myśląc, że skoro już 22ga
to wejdę i poczekam na niego i razem wrócimy do domu. A on na
mój widok dostał ataku złości. Od razu głośnym tonem powiedział "do domu"
powtarzał to kilkakrotnie. Słyszało to parę osób, Ci którzy siedzieli blisko
nas. Zaczął mnie wyzywać od "nienormalnych" i że nie mam prawa tu być, że mam
iść do domu bo on ma zamiar siedzieć do końca. Zaczął mi wygrażać, że jak
natychmiast nie wyjdę to albo mnie sam wyprowadzi albo zrobi w barze rewoltę.
Dodał, że po jego powrocie do domu pożałuję, że poniosę pewne konsekwencje.
Nie chciałam się z nim kłócić więc wstałam i wyszłam. Przyszedł o 2ej w nocy -
pijany na maksa. Zaczął się w łóżku do mnie przymilać - odtrąciłam go mówiąc
"że teraz to jestem żona a wcześniej?". Wkurzył się. Zaczął ubliżać, że mam
zamknąć ryja, że sra na mnie i żebym spie..ła. Dziś twierdzi że nie pamięta
co mówił, więc mu powiedziałam. Stwierdził, że trudno mu w to uwierzyć a jeśli
tak mnie potraktował to mogę mieć pretensje do samej siebie bo to moja wina.
Ja już nie wiem jak mam z tym człowiekiem rozmawiać, jak mu uświadomić że
niszczy nasze małżeństwo. Mimo wszystko go kocham i chcę aby nam się ułożyło.
Od dłuższego czasu było w miarę dobrze a on wczoraj to wszystko przekreślił
jedną wielką krechą. Dziś czuję się okropnie, odczuwam wewnętrzną
beznadziejność, bezradność i ten ogromny żal do niego.
Czy ktoś z Was przeżywał coś podobnego? jak sobie z tym radzić?
    • alpepe Re: czemu to takie trudne 19.01.08, 18:29
      w jednym miał rację: to twoja wina.
      Pozwoliłaś mu na takie zachowanie wobec ciebie bez żadnych konsekwencji.
      Masz jeszcze do siebie jakikolwiek szacunek? Czy dla siebie też jesteś francą,
      nienormalną i masz spie..ć?
      • misia12347 Re: czemu to takie trudne 19.01.08, 18:36
        Nie, to nie jest jej wina, to on odpowiada za swoje zachowanie.
        Myślę, że to głupota zwalać odpowiedzialność na osobę pokrzywdzoną.
        A jesli mogę coś Ci poradzić, to na mój gust on jest alkoholikiem.
        Mam rację? Jeśli koniecznie chcesz walczyć o to małżeństwo, to
        nagraj go, kiedy mówi te wszystkie złe rzeczy i puść mu, jak
        wytrzeźwieje. Ciekawe czy to go ocuci. Musi też iść na terapię dla
        alkoholików, i w ogóle powinien się zapisać do psychologa, bo widać,
        że sobie średnio radzi z rzeczywistością. Jeśli się nie zgodzi na
        terapię, albo ją przerwie, to uciekaj jak najdalej.
        • alpepe Re: czemu to takie trudne 19.01.08, 18:50
          to jej wina, że na to pozwala, powinna się zwinąć z tego związku w momencie.
          • kitek_maly Re: czemu to takie trudne 20.01.08, 12:07

            to jej błąd, że na to pozwala.
            ale wina?? dziwne podjeście.
            • mozambique Re: czemu to takie trudne 25.01.08, 12:58
              jest w zwiazku,
              toleruje
              pozwala
              godzi sie

              jej wina
    • wbita_w_jego_cien Re: czemu to takie trudne 19.01.08, 18:35
      Wspolczuje i zastanaiwam sie co ty jeszcze robisz w tym zwiazku, czy
      wczesniej takich akcji nie bylo? nie widizlas przed slubem w jakie
      bagno wdepnelas?? Ten facet to jakis prymityw. Porazaka szczerze
      wspolczuje i radze uciekac ;/;/
    • marzeka1 Re: czemu to takie trudne 19.01.08, 18:40
      Jeśteś z tym dupkiem o 3 lata za długo, takie prostaki są niereformowalne, należy od nich zwiewać, bo ratować można tylko siebie, bo związku tu nie ma. Raz: może się zdarzyć coś takiego, drugi- już nie, kobieta nigdy nie powinna sobie pozolić, by ktoś ją tak traktował (w drugą stronę to też działa).
      wychodząc za mąż , nie wiedziałaś, że wychodzisz za chama i buraka?
      • aniesia26 Re: czemu to takie trudne 19.01.08, 18:45
        > wychodząc za mąż , nie wiedziałaś, że wychodzisz za chama i buraka?

        Nie, nic nie wskazywało na to że nasze małżeństwo będzie tak wyglądać, przed
        ślubem nigdy złego słowa na mnie nie powiedział
        • cloclo80 Re: czemu to takie trudne 19.01.08, 18:56
          A pił?. Jeśli nie to kiedy się rozpił? Stacił pracę, czy coś podobnego?
          • aniesia26 cloclo80 20.01.08, 16:08
            > A pił?. Jeśli nie to kiedy się rozpił? Stacił pracę, czy coś > podobnego?

            Owszem przed ślubem zdarzało mu się od czasu do czasu wypić ale zawsze potrafił
            nad swoim zachowaniem zapanować. Nigdy nawet po pijaku do mnie złego słowa nie
            powiedział. Jak się opił to strasznie brało go na szczere rozmowy a teraz zdarza
            się, że jak wypije to staje się agresywny i niemiły. A ja po prostu nie mogę się
            z tym pogodzić, że tak się mogło zmienić.
            Stracic pracy to nie stracił, wręcz przeciwnie w ubiegłym roku udało nam się
            założyć własną działalność, która dość dobrze prosperuje. Jedynie co to konflikt
            męża z jego ojcem, który od dłuższego czasu dość mocno się zaostrzył.
    • katherin_durango Re: czemu to takie trudne 19.01.08, 18:47
      Zawsze zastanawiałam się co myslą sobie takie kobiety...Zostaw go i
      daj jakieś ultimatum,np.kaz mu isc na terapie jesli bedzie chciał
      wrócic,ten Twoj,,facet''wyładowuje na Tobie swoje frustracje a to,że
      mu na to pozwalasz swiadczy o Twojej głupocie,wspólczuje Ci ale taka
      jest prawda
    • iberia.pl Re: czemu to takie trudne 19.01.08, 18:48
      a czy wczesniej tez Cie tak traktowal?Podejrzewam, ze mu na to
      pozwolilas....
      • aniesia26 iberia.pl 20.01.08, 16:01
        > a czy wczesniej tez Cie tak traktowal?
        przed ślubem byliśmy jako para sporo, nawet przez rok mieszkaliśmy razem - było
        wszystko w porządku. Po ślubie zamieszkaliśmy z jego rodzicami. Dopiero po
        ślubie zmieniło się zachowanie męża. Gdyby ktoś przed ślubem powiedziałby mi, że
        po ślubie mój mąż zacznie tak się do mnie odzywać to nie uwierzyłabym w to.
        Dodam, że od dłuższego czasu jest konflikt między mężem a jego ojcem
    • trusia29 Re: czemu to takie trudne 19.01.08, 19:17
      a ja mysłalam że moje pierwsze małżeństwo bylo koszmarem, teraz
      widze że inni maja gorzej. Dziewczyno, na co ty czekasz? Dleczego
      pozwalasz się poniżać? Nie ma co gadac z takim prostackim chamem,
      uciekaj bo zmarnujesz zycie. Jak by mi facet powiedział, że "sra na
      mnie" to dostalby w twarz i nigdy więcej nie chciałabym miec z nim
      do czynienia!
      • m.i.n.e.s Re: czemu to takie trudne 19.01.08, 19:29
        Nie pozwalaj mu na takie traktowanie.
        Ja w swoim zyciu naogladalam sie relacji mojej mamy i ojca. Jednego
        dnia on ja wyzywal, bil, wyganial, a ona i tak na drugi dzien
        przynosila mu obiad.
        Ona nie szanowala siebie, wiec i on jej nie szanowal. Ja tez mam
        probelm z szacunkiem do matki, wlasnie za to ze tak dala sie
        traktowac.

        Brak twojej zdecydowanej rakcji, otwiera mu droge do coraz
        smielszych poczynan. Uwazaj zebys nie obudzila sie z reka w nocniku.
    • i.nes Re: czemu to takie trudne 19.01.08, 19:25
      "Pożycie stron początkowo układało się pomyślnie i harmonijnie. Od blisko 2 lat
      pozwany zmienił swoje zachowanie. Stał się konfliktowy, wybuchowy i arogancki.
      Zaczął w stanie nietrzeźwym późno przychodzić do domu, a zdarzało się, iż przez
      kilka dni przebywał poza domem.

      W czasie swej bytności w domu urządzał awantury bez żadnego powodu, podczas
      których wyzywał powódkę wulgarnymi słowami. Często też sytuacje takie zdarzały
      się, gdy był pod wpływem alkoholu. Kilka razy w trakcie awantur uderzył powódkę."



      to początek wzoru pozwu o rozwód
      pasuje? brakuje tylko, by na Ciebie ręką podniósł.
    • shics Re: czemu to takie trudne 20.01.08, 09:20
      "Mimo wszystko go kocham i chcę aby nam się ułożyło."


      Ty go nie kochasz. Ty sie go boisz i pragniesz, aby to byla tylko pomylka.
      Starasz sie wierzyc, ze on naprawde taki nie jest.
      Jestes molestowana psychicznie ta sytuacja, ale odrzucasz od siebie mysl, ze tak
      jest i ta sytuacja dotyczy ciebie.



      > czemu tak trudno podjąć decyzję "Mam już dość - to już koniec"?


      To nie jest najtrudniejsze. Najtrudniej jest przemyslec to sobie i zrozumiec, ze
      milosc jest czyms zupelnie innym. Chociaz nie, to nawet nie jest najtrudniejsze.
      Najtrudniejsze jest zrozumienie, ze ON jest naprawde taki, jakim go widzialas w
      barze. Natomiast w domu on jest inny. On w domu gra a hamulce puszczaja mu w
      niektorych momentach. Dopiero kiedy zrozumiesz, ze ten czlowiek jest zlym
      czlowiekiem, dopiero wtedy zrozumiesz, ze twoj zwiazek sie skonczyl.

      • aniesia26 shics 20.01.08, 15:43
        > Ty go nie kochasz.
        dlaczego tak uważasz?
    • modliszka24 Re: czemu to takie trudne 20.01.08, 11:18
      u mnie w domu tak było i zawsze nadzieja będzię dobrze przecież go kocham ale
      jesteś 3 lata po ślubie czyli jesteś młoda ZOSTAW go z tego co widzę on ma chyba
      amnezję albo sprytnie udaję a jeszcze włącza mu się agresor a do rękoczynów to
      bardzo bliziutko .życie mamy jedno ,uciekaj
      • aniesia26 cd. 22.01.08, 18:56
        dwie przykładowe sytuacje:
        WCZORAJ
        niby od rana wszystko dobrze, mówi "misiu" "kochanie" daje buziaczki. Wieczorem
        kładzie gdzieś płytę CD i zapomina gdzie, wpada w furię, krzyczy na mnie
        obwiniając mnie, że ja musiałam mu ją zabrać. Tłumaczę mu, że nie brałam żadnej
        płyty i nawet nie wiem o jaką mu chodzi. Wpadł w szał, zaczął krzyczeć typu "nie
        wiesz gdzie jest, Nie! no to h.." po chwili znajduje płytę. Cisza, po paru
        minutach mówi przepraszam.

        DZIŚ
        Cały dzień ok, gotuję obiad - wchodzi do kuchni i zaczyna mi z jeszcze nie
        ugotowanego do końca sosu wyjadać mięso. Żartobliwie go szurnęłam, wtedy z
        widelca spadł mu kawałek mięsa. Wpadł w szał. Rzucił widelcem po czym wyszedł z
        kuchni trzaskając za sobą drzwiami. Po paru minutach wrócił (był na papierosie).
        Cisza ale widzę, że robiąc kanapkę zaczął strzelać chlebakiem i drzwiami od
        lodówki. Spytałam o co mu chodzi, powiedział że jest głodny. Poszedł do pokoju
        siadł przed komputer. Ja w tym czasie skończyłam obiad i go wołam ... raz ...
        drugi i trzeci ... nie idzie. Więc mu mówię to taki głodny jesteś że pierw się
        wściekasz a jak wołam Cię na obiad to nie idziesz. Wpadł w szał. Z całej siły
        uderzył w wysuwaną półkę od biurka na której stoi klawiatura. Kazał mi zamknąć
        ryja. Krzyczał że mam nie wyparzonego ryja i że nie da się ze mną żyć oraz, że
        nie życzy sobie abym trzaskała drzwiami. Tylko że drzwiami trzaskał on.
        Powiedział że mojego jedzenia nie będzie jadł i że idzie na obiad do
        restauracji. Wyszedł. Po powrocie chciałam z nim porozmawiać dowiedzie się o co
        mu tak naprawdę chodzi. Po co ta agresja? Powiedziałam mu że nie podoba mi się
        takie zachowanie i te jego odzywki do mnie. On na to, że jemu też nie podoba się
        to jak ja się do niego odzywam. Więc spytałam aby podał mi choć jeden przykład
        mojej brzydkiej odzywki skierowanej do niego. Nie potrafił dać takiego
        przykładu. Więc pytam go jaki jest powód takiego jego zachowania a on mi na to
        odpowiedział "a sraki jak nie wiesz jaki". Spytałam co się dzieje a on mi
        odpowiedział "gó..".
        • cala_w_kwiatkach Re: cd. 22.01.08, 19:03
          kobieto, ten facet ma powazny problem z psychika, nie radzi sobie ze
          soba wiec wyzywa sie na tobie i prowokuje wielkie klotnie z byle
          powodu
          sam nie potrafi wyltumaczyc co sie z nim dzieje, wiec ty tymbardziej
          mu nie pomozesz
          uciekaj, szkoda zycia..
          • aniesia26 cala_w_kwiatkach 23.01.08, 21:15
            > kobieto, ten facet ma powazny problem z psychika,
            wiem, że z nim dzieje się coś nie tak. A jak mu to powiedziałam i przy okazji
            zaproponowałam mu wizytę u psychologa to uparcie twierdził, że z nim jest
            wszystko ok tylko ze mną jest coś nie tak i to ja powinnam iść ale nie do
            psychologa ale do psychiatry. Zdenerwowała go moja propozycja, powiedział żebym
            nie robiła z niego wariata. Wtedy powiedziałam mu, że z chęcią pójdę z nim do
            psychologa, na taką wspólną terapię. Póki co odmawia.
            • cala_w_kwiatkach Re: cala_w_kwiatkach 26.01.08, 20:46
              skoro odmawia, to Ty zaaplikuj mu domowa terapie wstrzasowa
              zostaw go, przestan sie nim interesowac, nie reaguj na jego
              zaczepki - wtedy moze sie opamieta, bo teraz to widze wielka
              manipulacje z jego strony
              opamietaj sie, bo on zrujnuje jeszcze twoja psychike
        • kitek_maly Re: cd. 22.01.08, 19:12

          Twój mąż to jakiś psychol.
          radzę Ci się wyprowadzić, bo jak on tak nad sobą nie panuje, to
          kiedyś może Ci niechcący krzywdę zrobić.
    • hotally jaki on jest znak zodiaku? 22.01.08, 19:15
      Ludzie się tak łatwo nie zmieniają.
      Odpowiedz sobie sama na pytanie: Czy zasługuję na to, aby tak do końca żyć?
      I weź się w garść!

      Zabierz mu rodzinę, pieniądze i godność.
      • cala_w_kwiatkach Re: jaki on jest znak zodiaku? 22.01.08, 19:17
        jasne, moze niech jeszcze do wrozki pojdzie?:P
        • kitek_maly Re: jaki on jest znak zodiaku? 22.01.08, 19:18

          szkoda kasy na wróżkę, z powodzeniem możemy jej z fusów powróżyć. ;-)
        • aniesia26 cd1. 23.01.08, 11:19
          > jasne, moze niech jeszcze do wrozki pojdzie?:P

          a propos tej wróżki, to jak wczoraj spytałam go o co tak naprawdę mu chodzi, że
          z byle powodu wpada złość to powiedział abym poszłam do wróżki i ona mi prawdę
          powie, albo żebym napisałam do gazety "Przyjaciółka". Ja powiedziałam mu co
          myślę o takim jego zachowaniu, nie przemilczałam sprawy tylko bez ogródek
          powiedziałam mu prawdę w oczy, że z nim jest coś nie tak, że zachowuje się
          nienormalnie. On już się nic nie odezwał.
          Cały wieczór milczeliśmy, w pewnym momencie podszedł do mnie siadł na łóżku koło
          mnie i przytulił mnie tak mocno, że nie potrafiłam się uwolnić. I tak wtulony we
          mnie siedział z 2 min. w milczeniu. Przeprosił i powiedział, że on sam nie wie
          co się z nim dzieje, że czasem nie potrafi zapanować nad sobą i wtedy wybucha
          złością. Zaproponowałam mu wspólną wizytę u psychologa. Wcześniej jak
          proponowałam mu taką formę pomocy to za każdym razem mi odmawiał, ponieważ jemu
          się wydaje że do psychologa chodzą psychicznie chorzy a on nie jest jakimś tam
          wariatem. Wczoraj jak po raz kolejny wspomniałam o psychologu, powiedział że
          najpierw spróbuje brać jakiś lek na uspokojenie a jak po nim nie będzie
          spokojniejszy to pomyśli o tym psychologu.
      • aniesia26 hotally 23.01.08, 11:24
        > Re: jaki on jest znak zodiaku?

        obydwoje jesteśmy z pod znaku Ryby

        > Czy zasługuję na to, aby tak do końca żyć?
        Na pewno nie, ale mimo wszystko jest mi trudno zrezygnować z tego małżeństwa,
        ponieważ nie mogę tego zrozumieć dlaczego tak jest, przecież byliśmy szczęśliwą
        parą i mąż nigdy wcześniej nie dawał znać po sobie, że tak się kiedyś będzie
        zachowywał. Po prostu dla mnie jest to szokiem, z którym sama nie wiem jak sobie
        poradzić.
      • raohszana Re: jaki on jest znak zodiaku? 24.01.08, 21:17
        Jak ja lubie jak tkos pierniczy o zodiakach i jawne głupoty '
        zabierz mu godnosc' I moze go jeszcze zwyzywaj i w ogole zachowuj
        sie jak on?

        Owszem, zabierz godnosc - ale swoja w garsc i szukaj szczescie i
        pomopcy gdzie indziej. Polecam zapytac w gminie o stowarzyszenia
        pomocy dla kobiet badź oddział CPK jesli.
        • aniesia26 raohszana 25.01.08, 12:21
          > Jak ja lubie jak kos pierniczy o zodiakach
          ja doskonale wiem, że znak zodiaku nie ma nic do tego jak człowiek się
          zachowuje, że znak zodiaku nie jest odpowiedzialny za takie psychiczne
          zachowanie człowieka ... ale skoro ktoś mnie zapytał z jakiego on znaku jest to
          odpowiedziałam.

    • mrowko_jad Re: czemu to takie trudne 23.01.08, 17:04
      bo jakby bylo latwe to by bylo nudno?
      • aniesia26 Re: czemu to takie trudne 23.01.08, 18:54
        > bo jakby bylo latwe to by bylo nudno?
        mrowko_jad dzięki za odpowiedź.
    • aniesia26 Re: czemu to takie trudne 24.01.08, 20:03
      Jestem sama na siebie zła. dziś kolejny dzień kiedy to mąż dostaje ataki furii z
      byle powodu. A mianowicie dziś zabolało go serce i zaczął krzyczeć że to moja
      wina, że wykańczam go psychicznie. Kazał mi się zamknąć, bo nie ma ochoty mnie
      słuchać. Zabrałam się i pojechałam do domu rodzinnego, ok 17ej przedzwonił że po
      mnie nie przyjedzie bo strasznie go serce boli. Po paru minutach przedzwonił
      powtórnie, telefon odebrał mój tato i jakby nigdy nic spokojnie grzecznie "tato
      czy Agnieszka jeszcze jest w domu?" tata podał mi słuchawkę i do mnie też
      milusio że już po mnie jedzie i żebym się szykowała bo mu na czasie zależy bo
      idzie do kardiologa. Przyjechał otworzyłam drzwi i jakby nigdy nic - milusi.
      Wsiadłam do samochodu a on zaczął szaleć, miałam niezłego pietra bo jechał
      bardzo szybko - jedną ręką trzymał kierownicę a druga wymachiwał mi przed nosem
      grożąc, że jak lekarz powie mu że z sercem ma coś nie tak to będzie to moja
      wina. Wyzywał mnie od "zasranych magistrów" że bezrobotna jestem a on musi na
      mnie zapie..ć. Tylko, że on prowadzi własną działalność gospodarczą i
      wszystkie sprawy papierkowe ja mu prowadzę, ja załatwiam mu comiesięczne sprawy
      z ZUSem, ja załatwiam mu sprawy ze skarbówką. On ma tylko na głowie wykonywać
      usługi a cała reszta papierkowej roboty należy do mnie. A po drugie tak się
      złożyło że dziś otrzymałam telefon, że zostałam wybrana i będę zatrudniona na
      czas określony ... ale on o tym nie widział, bo nawet nie miałam mu jak o tym
      powiedzieć, ponieważ od samego rana krzyczał na mnie i wreszcie zakazał mi się
      odzywać.
      • kitek_maly Re: czemu to takie trudne 24.01.08, 20:13

        Wiesz, niedługo nikt Ci nie będzie odpisywał. Wszyscy radzą a Ty
        biernie czekasz nie wiadomo na co. Sytuacja sama się nie zmieni. On
        chyba jednak nie widzi problemu. Wyprowadź się. Po co się męczyć?
      • kaktusica6 Re: czemu to takie trudne 24.01.08, 20:31
        Wracaj do tego domu rodzinnego i z niego nie wychodź. Każ rodzicom przywiązać
        Cię do kaloryfera i nie odwiązywać aż nie zmądrzejesz. Przestań się katować
        dziewczyno, zmarnujesz sobie życie, a ten facet się nie zmieni. Czy zasługujesz
        na takie traktowanie do końca życia? Chcesz mieć depresję i kiedyś popełnić
        samobójstwo? Nie daj się tym jego dobrym słówkom i chwilom dobroci, bo to tylko
        chwile, a sama widzisz jaka jest sytuacja na co dzień.
        Wiesz, miałam chłopaka, który też miał różne ataki furii. Wyzywał mnie, szarpał,
        groził, że pobije. Trwało to prawie 3 lata. Tzn. nasz związek, bo przez pierwsze
        2 był zupełnie inny. Po prostu jak poczuł się pewnie, to maska spadła. Pewnie
        tak się stało w przypadku Twojego męża. Wcześniej się hamował, a jak zostałaś
        "zaklepana" to się odsłonił. Jeszcze pewnie jest sfrustrowany z powodu konfliktu
        z ojcem i pewnie ma problem z wyrażaniem emocji w bardziej komunikatywny sposób.
        Do tego zobaczył, że może w taki sposób się zachowywać, Twoje wieczne wybaczanie
        nauczyło go, że może zrobić wszystko, a Ty i tak wybaczysz i tak oto wyładowuje
        się na Tobie, bo może Ci wejść na głowę. Powiedz mu, że ma miesiąc na poprawę,
        inaczej składasz pozew o rozwód. I złożysz go jeżeli tylko wróci do swojego
        zachowania. A teraz leć do prawnika i zacznij go przygotowywać, bo małżonek
        raczej się nie zmieni. Przeprasza, na pewno się nie zmieni.
        Powodzenia życzę. I więcej rozumu.
        Jeszcze jedno... czy Twoja rodzina wie, co się dzieje? I co oni na to? Na pewno
        Cię wesprą w trakcie rozwodu.
        Aha, tamten koleś groził mi samobójstwem i moją śmiercią. Nic nie zrobił, a ja
        jestem teraz w szczęśliwym związku ze wspaniałym mężczyzną. Ty też możesz i
        zasługujesz na szczęście. Zastanów się nad tym.
    • lajton Re: czemu to takie trudne 25.01.08, 12:24
      Trudno jest odejść, ale powinnas już naprawdę zmiatać z tego związku.
      • mozambique Re: czemu to takie trudne 25.01.08, 13:05
        kretynka i tyle

        facet ma klasyczne obajwy zaburzen osobowosci , moze i paranoi a ją
        swirowanie meza najwyraźniej rajcuje

        zamiast pójsc po porade do psychologa czy psychiatry , na policje
        alebo gdziekolwiek do fachwoców szuak porady na forum albo w
        PRZYJACIÓLCE

        winszuję dojzrałości
        • aniesia26 mozambique 27.01.08, 01:28
          > kretynka i tyle
          mógłbyś chociaż mnie nie obrażać.

          > a ją swirowanie meza najwyraźniej rajcuje
          mylisz się
    • pigwaa Konfikt między mężem i jego ojcem 25.01.08, 16:10
      Pisałaś, ze jest konfikt pomiędzy twoim meżem i jego ojcem. Na
      dodatek mieszkacie z jego rodzicami. Na czym polega ten konflikt?
      Kto jest przyczyną konfiktu?
      • ab554 Re: Konfikt między mężem i jego ojcem 25.01.08, 21:22
        Niech sobie zrobi tomografie.To moze byc guz mozgu.Psychiatra tak czy owak
        konieczny.
        • nicewoman3 Re: Konfikt między mężem i jego ojcem 26.01.08, 17:48
          Nie obwiniajcie jej proszę, nikt z nas nie ma do tego prawa. Wiele z tych rad
          jest zbyt prostych i mało skutecznych. Dlaczego jeszcze nie odeszła ktoś pytał -
          dlatego, że to nie jest proste, między dwoma osobami które są w związku jest
          wiele sytuacji, zajść, emocji, czasem są dzieci, kredyty itp.

          aniesia26 mam chyba podobnie, tylko jestem 17 lat po ślubie, od kilku jest
          trudno, może nawet bardzo, mam dziecko. Nie oczekuję rady, osadzania tym
          bardziej potępienia. jeśli masz ochotę pogadać, napisz. Doskonale Cię rozumiem.
          • aniesia26 nicewoman3 27.01.08, 01:45
            Dzięki.
            > Dlaczego jeszcze nie odeszła ktoś pytał - dlatego, że to nie jest > proste,
            między dwoma osobami które są w związku jest
            > wiele sytuacji, zajść, emocji, czasem są dzieci, kredyty itp.
            dokładnie. Ja z mężem jesteśmy w sumie z sobą ponad 9 lat. On jest moim
            pierwszym poważnym partnerem, gdy momencie gdy zostaliśmy parą mieliśmy po 17
            lat, więc łatwo się domyśleć, że oboje razem wkraczaliśmy w dorosły wiek, razem
            uczuliśmy się "partnerskiej intymności". Razem przeszliśmy mój ciężki okres
            życia (śmierć Mamy). Wiele razem wspólnie przeżyliśmy - więc proszę nie
            osądzajcie mnie tak ostro.
      • aniesia26 pigwaa 27.01.08, 01:38
        > Pisałaś, ze jest konfikt pomiędzy twoim meżem i jego ojcem. Na
        > dodatek mieszkacie z jego rodzicami. Na czym polega ten konflikt?
        > Kto jest przyczyną konfiktu?
        Teść jest osobą konfliktową, potrafi z igły zrobić widły. Ja sama do niedawna
        miałam z nim dobry kontakt ale zauważyłam że ostatnio i mnie zaczepia i
        dogaduje. Przykład: mąż pali papierosy - teść jest przeciwko palaczom i na
        każdym kroku nie miłym słowem karci za to męża. Ostatnio przyniósł do domu pustą
        paczkę papierosów i od razu przyszedł z nią do mnie z pretensjami, że to mój mąż
        specjalnie ją rzucił na chodnik przed domem. I od razu z tekstem, że na pewno
        zrobił to specjalnie aby go zesłościc. Pytam czy widział jak wyrzucał tą paczkę
        - odpowiedział, że nie ale w zaparte szedł, że to nikt inny tylko na 100% mój
        mąż. Zwyzywał mojego męża od "skurw.." A co najciekawsze paczka nie należała do
        mojego męża, ponieważ on pali zupełnie inne papierosy. No ale cóż teść musiał
        znaleźć sobie jakiś powód aby się uczepić, zdenerwować i zwyzywać. A jak się
        okazało, że ktoś inny musiał ją wyrzucić, bo przecież chodnikiem mnóstwo ludzi
        chodzi - to teść nawet nie przeprosił. Takich przykładów jest sporo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja