ania67 21.01.08, 14:21 Chcialabym uslyszec Wasze doswiadczenia... ale nie te skrajne np. bo pil i mnie bil. Tylke takie bo nam po prostu nie wyszlo. Jak to wplynelo na Wasze dzieci i w jakim byly wieku? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
shayah Re: jak naprawde rozwod wplywa na dzieci? 21.01.08, 14:22 Mogę wyłącznie z perspektywy dziecka, interesuje Cię? Odpowiedz Link Zgłoś
przedszkolanka_anka Re: jak naprawde rozwod wplywa na dzieci? 21.01.08, 14:23 A ja moge z perspektywy przedszkolanki.Interesuje Cie to? Pozdrawiam anka Odpowiedz Link Zgłoś
rozowakotka Re: jak naprawde rozwod wplywa na dzieci? 21.01.08, 14:52 Mnie interesuje. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: jak naprawde rozwod wplywa na dzieci? 21.01.08, 14:32 Ja też z perspektywy dziecka. Miałam 3 latka, jak rodzice się rozwiedli, nic z tego okresu nie pamiętam. Ojciec się mną nie interesował, a ja nie odczuwałam jego braku. Kiedy się pojawił ileś lat później, kiedy byłam już dziewczynką, szybko zrozumiałam przyczyny rozwodu - nieodpowiedzialny, rozrywkowy, niesłowny. Kontakty z nim utrzymuję, ale więzi między nami nie ma. Na pewno to, jakiego mam ojca, wpłynęło na moje życie, zwłaszcza na relacje z facetami (cholernie mi trudno obdarzyć kogoś zaufaniem), ale myślę, że gdyby nawet rodzice się nie rozwiedli, miałabym takie kłopoty, bo przecież ojciec byłby taki sam, jak jest. A tak przynajmniej miałam spokojne, szczęśliwe dzieciństwio, a do tej pory mam rewelacyjny kontakt z mamą. Reasumując - rozwód rodziców oceniam pozytywnie. Lepiej mieć jednego rodzica szczęśliwego niż jednego nieszczęśliwego, a drugiego do d... Odpowiedz Link Zgłoś
shayah Re: jak naprawde rozwod wplywa na dzieci? 21.01.08, 14:41 A nie masz niezdrowego pociągu do starszych panów? Pytam, bo to dość typowe, sama przez to przechodziłam. Do tego dochodzi kompleks porzucenia, ciągłe przekonanie o tym, że coś musi z Tobą być nie tak skoro ojciec Cię zostawił, więc pewnie i każdy inny facet zrobi to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: jak naprawde rozwod wplywa na dzieci? 21.01.08, 14:47 Pociągu do starszych panów nie mam i nigdy nie miałam. Wręcz przeciwnie, starszy pan w typie czarującego lowelasa wzbudza we mnie odruch wymiotny. Kompleks porzucenia mam, to fakt. Uczucie, że jestem jakaś gorsza - zwłaszcza, że ojciec, kiedy już się pojawiał, nigdy nie był ze mnie zadowolony. Ale zastanawiam się, czy gdyby on mieszkał z nami, nie byłoby jeszcze gorzej (a raczej jestem pewna, że by było). Odpowiedz Link Zgłoś
shayah Re: jak naprawde rozwod wplywa na dzieci? 21.01.08, 14:52 A ile masz lat, jeśli mogę spytać? Wydaje mi się, że nie jest to kwestia mieszkania z nim i nie do końca tego czy był z Ciebie zadowolony. To się robi jakoś podświadomie, że najważniejszy mężczyzna w życiu dziewczynki odchodzi. Robi się takie przeświadczenie, że skoro tak, to znaczy że jestem jakaś beznadziejna. Tu jest to świetnie opisane, polecam lekturę. kiosk.onet.pl/charaktery/1228664,1250,artykul.html Odpowiedz Link Zgłoś
kontik_71 Re: jak naprawde rozwod wplywa na dzieci? 21.01.08, 15:33 Kobiet ychyba jednak zupelnie inaczej przezywaja takie rzeczy.. Moi rodzice sie rozstali gdy mialem 7 lat. bylem na tyle duzy aby do dzisiaj pamietac niektore rzeczy, ktore sie dzialy w domu. Zdecydowanie nie mam syndromu porzuconego dziecka.. a ojca wyrzucilem z moich mysli i w sumie to dla mnie nie zyje Odpowiedz Link Zgłoś
jendza1 Re: jak naprawde rozwod wplywa na dzieci? 22.01.08, 11:13 Mysle Kontiku, ze to osobniczo zmienne, niekoniecznie zwiazane z plcia. Ale moze sie myle? Mialam 9 lat. To ja namawialam mame do rozwodu, wspieralam ja i bronilam - takze wowczas, kiedy byla bita (za co rowniez dostawalam, jako jej porte parole). Nie utrzymuje kontaktow z ojcem, bo dla mego ojca dziecko tozsame jest z obowiazkiem alimentacyjnym. A ja juz jestem poza - sama sie utrzymuje:). Skoro zatem zadnej ze stron kontakt nie jest potrzebny... Moj ojciec to klasyczny przypadek psychopaty. nie mam syndromu porzuconego dziecka. Z mezem codziennie budujemy. I mamy efekty:). Mozna sie z tego wyleczyc. Tylko najpierw trzeba rzecz sobie uswiadomic w pelni, nastepnie prze-bolec. I zyc. Czego wszystkim DDRRom zycze! j Odpowiedz Link Zgłoś
ania67 Re: jak naprawde rozwod wplywa na dzieci? 22.01.08, 13:21 Ja wiem na pewno, ze moj obecny maz by dzieci nie zostawil na pastwe losu. Na pewno by sie interesowal!!! Znacie takie przypadki jak to wplynelo na dziecko? Mnie jedynie zastanawia, czy to on ten jedyny, czy go jeszcze kocham. Zastanawiam sie nad tym, bo poznalam innego. Do zadnych scen miedzy nami nie doszlo i nie dojdzie dopoki nie zdecyduje kto jest ta prawdziwa miloscia. Zreszta ten drugi powiedzial, ze nie chcialby rozbijac rodziny i ze powinnam zostac z mezem dla dobra rodziny. Ale za kazdym razem jak o nim mysle, to mi sie tak cieplo robi na sercu. Jaki facet mowie Wam! :-) Odpowiedz Link Zgłoś
jendza1 Re: jak naprawde rozwod wplywa na dzieci? 22.01.08, 13:30 Aniu, zawsze powtarzam memu Jedynemu, ze atrakcyjniejszy by sie pewnie na swiecie znalazl, bez problemu zadnego, ale ja chce JEGO. Nikogo innego. Milosc to nie fascynacja atrakcyjnoscia, ale akt woli, konkretna decyzja bycia wlasnie z ta jedna, konkretna osoba. Z calym dobrodziejstwem inwentarza. Zreszta to dziala w obie strony - mezczyzna tez przeciez moze sobie znalezc mlodsza/ladniejsza/bogatsza/lepsza/co tam tylko jeszcze. Masz dzieci. Masz, jak rozumiem, dobrego meza. TO szanuj to. Buduj zwiazek, chuchaj i dmuchaj w ognisko domowe. Zdrada niszczy. ZNiszczy Ciebie, meza, dzieci. A bol pojdzie w pokolenia. Nie igraj z ogniem - zastanow sie. Podjecia jedynej madrej decyzji zyczy j Odpowiedz Link Zgłoś
ania67 Re: jak naprawde rozwod wplywa na dzieci? 22.01.08, 14:39 Ogolnie nie mam na razie zamiaru nikogo zdradzac. My tylko rozmawiamy. Z tych rozmow wnioskuje nadal: Boze co za facet! Ale... ... on chyba w ogole nie ma pojecia o tym co to znaczy byc w malzenstwie... to nie oznacza patrzenie sobie w oczy, trzymanie sie za raczke, czy kupowanie kwiatow (oczywiscie mozna czasami zaskoczyc partnera). Mial dziewczyne przez 11 lat, ale nawet nie wiem czy oni ze soba mieszkali przez ten czas. Poza tym duzo pracuje (kierownik wysokiego szczebla), czasami nawet do 7, w weekendy gra w softbal. No to kiedy on by mial czas dla rodziny? Odpowiedz Link Zgłoś
jendza1 Hm, czy ja dobrze rozumiem, 22.01.08, 15:51 ze Ty sobie wyobrazasz, iz mezczyzna, ktorym jestes aktualnie zafascynowana, wezmie Cie do siebie razem z dzieckiem/dziecmi po rozwodzie, ktory przeprowadzisz, by byc z nim? I ze nie interesuje Cie, ze wlasciwie juz tymi myslami zdradzilas meza i wyrzadzasz krzywde dziecku/dzieciom, tylko sie namyslasz, czy ten nastepny bedzie mial 'czas' dla (Twojej) rodziny? Nie chce Cie martwic, ale jutro mozesz spotkac kogos jeszcze bardziej frapujacego - i na wyzszym stanowisku... I co - od nowa??? Jeju, a moze ten watek to prowakacja? Bo ze ktos tak 'na powaznie', to jakos mi ciezko pojac... Odpowiedz Link Zgłoś
ania67 Re: Hm, czy ja dobrze rozumiem, 22.01.08, 16:27 To ze maly romans (intelektualny!) przeprowadzilam, to zdaje sobie z tego sprawe. On by mnie wzial z trojka dzieci, tyle tylko ze on nie zdaje sobie sprawy co to jest byc w malzenstwie i miec trojke dzieci. Ale dlaczego prowokacja? Takie rzeczy sie zdarzaja... Odpowiedz Link Zgłoś
jendza1 Bede szczera 22.01.08, 16:32 Z tego, co piszesz, rozumiem, ze Ty tez sobie nie zdajesz sprawy:( Odpowiedz Link Zgłoś
ania67 Re: Bede szczera 22.01.08, 17:26 No... corcia ponad 2 latka, blizniaki 7 miesiecy... no jak ja nie zdaje sobie sprawy z tego jak to jest miec dzieci to nie wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
jendza1 Re: Bede szczera 22.01.08, 21:37 Jak to jest miec rodzine, nie - jak to jest miec dzieci. A 'rodzina' - to najpierw maz i zona, przestrzen, ktora wspolnie kreuja, dzieci sa dopelnieniem tego malzenskiego kosmosu. A Ty chcesz 'sobie' zachowac dzieci, zas meza 'wymienic' na lepszy 'model'. Nie miesci mi sie w glowie, jak kobieta, matka trojki maluchow, moze tak nie rozumiec... Odpowiedz Link Zgłoś
ania67 Re: Bede szczera 23.01.08, 15:41 Moze najpierw mala historia! A wiec tak: Zauwazylam go pierwszy raz we wrzesniu 2005 roku, wtedy bylam pierwszy raz w ciazy, mial prezentacje u nas na oddziale. On tez mnie zauwazyl. Ale wtedy nic sie nie zaczelo, bo on byl w dlugoletniej relacji i tez nie chcial umawiac sie z nikim z pracy. Pozniej jak wrocilam z macierzynskiego, to zapytal mnie sie czy jestem zamezna (nie wiem po co sie pytal, bo wiedzial przeciez ze mam dziecko, ale to tak na boku :-)). Pozniej w listopadzie zeszlego roku koledzy z pracy organizowali mu randke w ciemno (rozszedl sie z dziewczyna po 11 latach). Bylam na prawde zazdrosna i zastanawialam sie dlaczego! Nie dalam po sobie poznac ale ostatnio mu sie do tego przyznalam. A on przyznal sie, ze chcialby miec ze mna te randke w ciemno. Wiec jak widzisz to nie jest od tak sobie lepszy model, to juz trwa troche dluzej. I zastanawiem sie czy to zauroczenie (jezeli tak dlugo trwa), co mnie laczy z mezem? Bo jezeli tylko i wylacznie dzieci... to ja nie wiem... powinno byc cos wiecej. Do ktorego momentu walczyc o rodzine - zawsze warto, ale do ktorego momentu. Powiedzialam mu wczoraj, ze lepiej zebysmy byli przyjaciolmi. Jezeli rozwiode sie z mezem, to zrobie to dla siebie, a nie dla niego (chyba rozumiesz roznice?). A poza tym wykanczalo mnie to psychicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
jendza1 Re: Bede szczera 23.01.08, 16:33 Aniu, staram sie rozumiec, ale mi trudno. Wiesz, czemu? Nic nie piszesz o mezu. W ogole. Czemu za niego wyszlas? Skoro masz z nim 3 dzieci, to cos Was przeciez laczy/laczylo, prawda? Co to jest? Jesli to byla milosc, to co sie stalo, ze juz jej nie ma? A moze jest, tylko jest dla Ciebie tak oczywista i wszechobecna, ze sobie z tego nie zdajesz sprawy? Pamietasz Barbare Niechcic z NOcy i dni bodaj? Cale zycie gonila za tym, o czym myslala tylko, ze jest miloscia, a Bogumila docenila dopiero, gdy go stracila. Dopiero wtedy pojela, ze to jego wlasnie kochala... Albo zbyt pochopnie wyszlas za maz, albo zbyt pochopnie chcesz sie rozejsc. Albo juz sama nie wiem, co... ALe cos mi w tym wszystkim nie gra, naprawde... Odpowiedz Link Zgłoś
ania67 Re: Bede szczera 23.01.08, 17:56 Maz jest ogolnie super, nie moge narzekac. Pomaga mi przy dzieciach, wszystko umie zrobic. Czyli takiego to ze swieca szukac, jakby moja babcia powiedziala. Wiec jesli o to chodzi, to naprawde go za to szanuje! A czemu za niego wyszlam: milosc od pierwszego wejrzenia, mialam 21 jeden lat. Pobralismy sie jak mialam 27, 2 lata pozniej urodzila sie nam corka. Wiec jakby nie bylo znamy sie ponad 10 lat. Jak patrze jak nasza relacja przebiegala do tej pary, to moge powiedziec: wszystko musialo byc na szybko. Ja musialam miec koniecznie duzy dom (zgodzil sie, nie patrzylismy na konsekwencje, ze daleko od pracy, teraz stoimy w korkach prawie po 3 godziny dziennie, srednio 2 napewno!). Ogolnie to juz 4 razy sie przeprowadzalismy. W przyszlym roku jesli dobrze pojdzie, znowu sie przeprowadzamy. Druga ciaza tez musiala byc na szybko, bo chcialam miec drugie. W sumie nie spodziewalam sie, ze tak szybko bede w ciazy za drugim razem, i to jeszcze do tego z blizniakami! Moze to dla Ciebie zabrzmi chaotycznie. Ale pomiedzy przeprowadzkami i dziecmi, gdzies mi sie nasze uczucie zagubilo i trwa juz dosyc dlugo. Nie wiem do ktorego momentu mam szukac tej milosci i czy ja jeszcze znajde... a na razie to mnie dzieci tutaj trzymaja i nic wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
jendza1 Re: Bede szczera 24.01.08, 12:30 Wyglada na to, ze 1 to Ty chcialas za niego wyjsc. 2 to Ty chcialas dzieci - i to szybko, jak piszesz. 3 to Ty chcialas duzego domu i decydowalas o przeprowadzkach. 4 to TY teraz chcesz tego nastepnego mezczyzne, albo tez - to Ty chcesz sobie odpowiedziec na pytanie - czy warto... Zrobisz, co zechcesz. Nadto: uzyskasz to, co wybierzesz. Zawsze uzyskujesz. Tylko - trzeba sie zastanowic nad wyborem. Dzieci przezyja rozwod. Zawsze przezywaja. W lepszej, czy gorszej kondycji, ale sie przezywa. Tylko ze dziecko wie, co bylo przyczyna rozwodu, czy, jak wolisz, czyja to byla wina. Dzieci znaja swoich rodzicow i jako bezposredni uczestnicy dramatu wiedza, co, kto, jak i dlaczego. Czasem jest tak, ze dzieci nalegaja na rozwod (jak bylo np. w przypadku mojej rodziny, bo to bylo jedyne wyjscie, zeby przezyc), a czasem bywa odwrotnie, gdy rozstanie ma nastapic na skutek nieprzemyslanej decyzji jednego z malzonkow, jego widzimisie, czy czegos rownie malo istotnego. Co wydaje sie byc wlasnie Twoim przypadkiem. Naprawde to przemysl. A moze warto poszukac milosci, a raczej dostrzec milosc, ktora masz, ktora sie zywisz na codzien? Ktora sie objawia nie motylkami w Twoim brzuchu, ale codzienna decyzja meza o wspolnym budowaniu, nocnym wstawaniem do dzieci i tym tysiacem drobiazgow, ktorym czlowiek z kazda chwila udowadnia drugiemu milosc wlasnie? Dorosnij, znaczy, rzec by sie chcialo... I nie karz swoich dzieci oraz lojalnego, jak rozumiem, ich ojca oraz Twego meza. Zajrzyj w siebie, zobacz, co naprawde tam jest... Z perspektywy tego, co piszesz, widac, ze jest tam tylko i jedynie... 'ja' - i to 'ja' rozchwiane, niepewne i niedorzale... pzdr j Odpowiedz Link Zgłoś
ania67 Re: Bede szczera 25.01.08, 14:56 Moj maz mowi mi, zebym dala sobie na wstrzymanie (rozmawialismy o tym). Ze to normalne przy trojce takich malych dzieci! A moze to hormony ciazowe jeszcze na mnie dzialaja. Moze nie potrzebnie panikuje i ze wszystko dojdzie do normy... za jakis czas.... za rok.... a u mnie z cierpliwoscia to nie najlepiej (na szczescie moj maz ma tego po dostatkiem). Wiem takze, ze moja corka uwielbia swojego tate. Jak wraca do domu z pracy to wita go u drzwi. Wiem, ze drugiego takiego ojca dla moich dzieci bym nie znalazla. W ogole sposob w jaki sie odzywa do dzieci z szacunkiem, ze spokojem. Duzo by tu opowiadac! Odpowiedz Link Zgłoś
mrsnice Re: jak naprawde rozwod wplywa na dzieci? 22.01.08, 11:35 jestem z rozwiedzionej rodziny i sama się rozwiodłam. Ani ja ani moje dziecko nie mamy żadnych schiz, lepiej mieć tylko szczęśliwa mamę, niż oboje rodziców nieszczęśliwych! Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: jak naprawde rozwod wplywa na dzieci? 22.01.08, 12:44 jednoznacznej odpowiedzi na takie pytanie nie ma, ilu ludzi, tyle historii. Reakcja dzieci zależy od tego jak było przed rozwodem i jak było po rozwodzie. Moja córka rozwód przeżywała - w sensie stresu z powodu wiecznych kłótni, pomogło cierpliwe tłumaczenie, że nie możemy mieszkać razem, ale oboje ją kochamy. No i fakt, że potrafiliśmy przezwyciężyć animozje między nami i w kwestiach córki dogadywać się jak ludzie. No, z wyjątkiem alimentów, rzecz jasna:) W każdym razie - nie było problemów z kontaktami, ojciec zawsze był obecny w jej życiu, mają świetne relacje. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: jak naprawde rozwod wplywa na dzieci? 22.01.08, 13:12 Moja miała lat 6, wczesniej córeczka tatusia nagle musiała zamieszkać z matką i to pewnie cięzko przeżyła. Teraz bedzie miała 9 i juz moge powiedziec że nastapiła pełna akceptacja sytuacji. Tzn wie że ma mame i tate i wie że na kazde liczyć może ale że każde jest gdzie indziej i ma swoich partnerów. Z kontaktami nie ma problemu bo słyszymy sie codziennie a widzimy raz w tygodniu. No i cały czas sie odgraża że jak dorośnie to sie do mnie wyprowadzi :) I też jestem zdania że jest to duży błąd - tłumaczenie kontynuacji nieudanego związku dobrem dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
miauka Re: jak naprawde rozwod wplywa na dzieci? 22.01.08, 14:50 Mój syn miał 7 i bardzo ciężko to przeżył. Choć ojciec jest obecny w jego życiu, zawsze dużo kasy na niego dawał (także poza wysokimi alimentami, które sam zaproponował w takiej wysokości), mój 18-letni teraz syn wciąż cierpi. To nie jest wina mojego ex, ale kompletnie nie nadawał się na ojca, nie chciał brać udziału w życiu swojego syna, nie wyrażał chęci na spotkania itd. Myślę jednak, że to nie rozwód jest problemem, ale to, jakimi jesteśmy rodzicami i czy potrafimy naszym dzieciom dać to, czego potrzebują, czyli miłość. Ja świadomie także miałam długi czas pretensje do mojej mamy, dlaczego nie wywaliła mojego ojca na zbitą twarz z domu. Zawsze żyłam w przeświadczeniu, że mój ojciec to dno. Wstydzę się teraz tego. Nie wierzę, że jedni ludzie są be, a inni cacy (heh, powtarzam to dziś 2 raz :) Bardzo pracowałam nad relacją z moim tatą przez ostatnie 5 lat i mam wspaniałe rezultaty - nie, mój ojciec się nie zmienił, JA się czuję z tym lepiej :) Jeśli ktoś mówi: "ojciec dla mnie nie istnieje", "matka dla mnie nie istnieje", to ja mogę tylko współczuć, bo to nie jest szczęśliwa, pełna szacunku dla siebie i innych osoba :( Odpowiedz Link Zgłoś
yagiennka To zalezy 22.01.08, 14:54 Ja nie miałam takiej sytuacji bo jeszcze nie mam męża ani dzieci :) Ale mam kolezankę, ma bliźniaki i jest po rozwodzie. Nie wiem ile w tym prtawdy ale ona twierdzi że jej dzieci zlały ten rozwód. Ojca i tak prawie nie było w domu bo dużo pracował, były z nim mało związane. Paradoksalnie - co się często zdarza - po rozwodzie nagle zaczął mieć czas dla dzieci, nagle wszystkie prawie weekendy z nimi spędza, nagle wyjeźdza z nimi na wakacje, interesuje się itp. O ironio, będac mężem nie miał na to czasu ani chęci. Dzieciaki nie opuściły się w nauce, z tego co je widzę sa takie same jak wcześniej. Czyli chyba to różnei bywa i nie zawsze to jest trauma. Odpowiedz Link Zgłoś
ania67 Re: To zalezy 22.01.08, 16:30 smiesznie ze mowisz o blizniakach... bo ja mam wlasnie trojke dzieci i w tym blizniaki :-) Odpowiedz Link Zgłoś
lacido Re: jak naprawde rozwod wplywa na dzieci? 22.01.08, 16:36 moi się nie rozwiedli i czasem sie zastanawiam co ich u licha razem trzyma Odpowiedz Link Zgłoś
jakas_kobietka Re: jak naprawde rozwod wplywa na dzieci? 22.01.08, 16:54 Ja miałam 7 lat, tuż po przeprowadzce do nowego, wielkiego, drogiego w utrzymaniu domu - zostawił mamę dla młodszej, ładniejszej.. z początku koszmar, nienawidziliśmy (ja i braciszek) jej, po prostu horror, jak jej na złość robiliśmy, brr... uważaliśmy że poleciał tylko na jej ładną dupę. teraz super się kochają, my też ją b. lubimy, można powiedzieć że się zaprzyjaźniliśmy. mama spoko, ojciec już jej całkiem wisi, tatę mama też kompletnie nie interesuje. widzimy się z nim dwa razy na miesiąc, jest super, bardzo mojego tatę lubię i widzę, że lepiej mu z tą drugą (zmienił się, ta teraz do niego bardziej pasuje niż nasza matka). ogólnie nie wyobrażam sobie już moich starych razem, byliby na pewno bardzo nieszczęśliwi. pozdro. Odpowiedz Link Zgłoś
ania67 Re: jak naprawde rozwod wplywa na dzieci? 22.01.08, 17:24 Usmialam sie komentarzem od lacido. U mnie rodzice tez mieli wiele problemow, teraz to chodza i tylko narzekaja na siebie i mowia ze tylko siebie maja! Odpowiedz Link Zgłoś
modliszka24 Re: jak naprawde rozwod wplywa na dzieci? 22.01.08, 19:55 dla dzieci jest to straszne doświadczenie ale tak naprawdę to nie trzeba na to tak mocno patrzeć zycie jest jedne i z praktyki mówię ci jeżeli chcesz się rozejść zrób to ,dziecko zawsze sobie po jakimś czasie poradzi /5 lat/ i dała rade a teraz jest nam super Odpowiedz Link Zgłoś
ania67 Re: jak naprawde rozwod wplywa na dzieci? 23.01.08, 18:00 Moglabys napisac cos wiecej, jak u Ciebie bylo. Napisalam w poprzednim poscie (w temacie 'bede szczera'), ze gdzies pomiedzy przeprowadzkami i trojka dzieci nasze uczucie mi sie zagubilo i nie wiem do ktorego momentu tego mam szukac. Ogolnie dobra rada, ze zycie jest jedno. A wiem na pewno, ze moj maz by sie dziecmi napewno interesowal!! Tylko w ktorym momencie mam wiedziec, ze juz koniec. Czy dac sobie na razie na uspokojenie i odczekac moze samo przyjdzie?? tyle pytan i malo odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś