czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow?

23.01.08, 14:55
Co tydzien w piatek idzie z kumplami do klubu, dosc duzo pije, na tyle ze mu
sie potem urywa film i twierdzi ze nie pamieta co sie dzialo, potem ma cala
sobote w plecy bo ma zwykle mega kaca, siedzi u siebie w domu i mi truje na gg
"jak to on sie zle czuje i ze nigdy wiecej"- ale za tydzien oczywiscie jest to
samo.

Chodzi tam zwykle z kumplami ale wiem tez ze czesto spotyka tam swoje znajome
i tez chetnie z nimi spedza czas. Ja tego klubu nie lubie, nie odpowiada mi
towarzystwo, wiec on bawi sie tam sam. Ja tez czesto wychodze z kolezankami
potanczyc do "moich klubow". Jednak coraz bardziej martwi mnie fakt ze tak na
prawde sie razem nie bawimy- kazde z nas ma swoje towarzystwo, no i fakt tego
cotygodniowego picia do poziomu "urwanego filmu" zaczyna mnie niepokoic.

Martwie sie bo chyba sie od siebie oddalamy a wzielismy wspolnie kredyt na
mieszkanie i nie wiem co w sumie z tego wyjdzie. On twierdzi ze chce ze mna
mieszkac bo bede min. miec nad nim jakas kontrole i ze bede go pilnowac. Jest
swietnym kochajacym facetem ale nie wiem czy dobrze robie sie w to pakujac.
Jestesmy razem 3,5 roku, i wiele musialam sie nagadac zeby go "wychowac"-to
taki typ niegrzecznego chlopca, czesto sie klocilismy jednak teraz jest niby
ok, moi znajomi za nim nie przepadaja. A ja juz nie wiem sama co myslec o
przyszlosci tego zwiazku.
    • disa Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 23.01.08, 14:58
      "wspolnie kredyt na mieszkanie"
      skąd ludzie mją takie pomysły??
      :/
    • 2szarozielone Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 23.01.08, 15:00
      Jeśli Tobie to przeszkadza - to znaczy, ze coś jest nie tak. Nieważne, czy
      nazwiesz go pijakiem, czy nie...

      A czy Ty nie zakładałaś tutaj watków o jakims innym facecie, niezdecydowaniu i
      niepewności? Jestem zdezorientowana - że masz faceta od 3,5 roku i z nim kredyt
      bierzesz :)
      • kitek_maly Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 23.01.08, 15:03

        > A czy Ty nie zakładałaś tutaj watków o jakims innym facecie,
        niezdecydowaniu i
        > niepewności?

        masz rację. mi też ten nick się z tym kojarzy.
        chodzi z nim na imprezy, on ją komplementuje a na drugi dzień nic
        nie pamięta.
        niech się zatem koleżanka zdecyduje. :-)
        • 2szarozielone Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 23.01.08, 15:05
          Ja zapamietałam, bo szaro-niezdecydowany jak mój :)
    • nemo1968 Tak :( 23.01.08, 15:01
      Przynajmniej moim zdaniem jest uzależniony emocjonalnie. Bez wypicia
      się nie pobawi. Nie obniży pewnego progu lęku i nie będzie w stanie
      się zrelaksować w towarzystwie innych....
      Według wszelkiego prawdopodobieństwa szykujesz sobie kłopoty w
      przyszłości...
    • mala_mee Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 23.01.08, 15:07
      Wiem, ze przywołanie mojej Mamy zabrzmi jak ze sredniowiecza... Ale
      jak kiedyś dawno temu obserwowala moje i bylego osobne wychodzenie,
      i to nie sporadyczne tylko cotygodniowe, to głową kręciła i mówila,
      ze do niczego dobrego to nie prowadzi. I cholera jasna, miała rację.
      Na dobre mi to wyszło, ale nie o to teraz chodzi :)))
    • prom_do_szwecji Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 23.01.08, 15:12
      Ja jak wiecie mam podobny problem. Mój facet jest mocno imprezowy,
      zdarzyło się, ze zniknął na noc po poszedł gdzieś balować z kumplami.
      Moze mnie zdradzał wtedy, może nie - nie wiem. Nie sądze, bo wrócił
      za bardzo narabany, żeby był zdolny się seksić ;)
      awantury o picie trwały długo. Bezskutecznie. Kiedyś wrócił z
      imprezy i zastał mnie zapłakaną w domu, zmartwioną, ze coś mu sie
      stało.
      Pożniej powiedział mi, ze mu srece sie kraje na myśl o tym, co
      zobaczył. Jak na razie jest ok. Picie okazjonalne. Ostatnio
      pojechałam na jego koncert. Była gromada kumpli. Jako jedyny w
      towarzystwie pił wodę. A przeciez nie dlatego, ze ja go złapię bo
      zaszłam tam po drodze z innej imprezy i miało mnie w ogóle nie być
      tego wieczora.
      Prom twierdzi, że wreszcie zrozumiał, ze to robił było głupie i
      krzywdzące. Mam nadzieje, ze ta metamorfoza jest trwała. czego i
      tobie życze
    • menk.a Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 23.01.08, 15:17
      Reasumując:
      1. facet obiecuje, że nigdy więcej, znów obiecuje... i za każdym
      razem to nic nie znaczy
      2. próbuje sprowadzić Cię do roli jego strażniczki i opiekunki
      3. jeśli z Twojego strażnikowania nic nie wyjdzie (a nic nie
      wychodzi, bo on i tak ubzdryngala się w sztok regularnie) to wiedz,
      iz... będzie to odebrane jako Twoja wina, Twoja porażka
      4. chcesz brać odpowiedzialność za kogoś, na kim nie można polegać
      5. wychowuje to się dzieci i to raczej te młodsze

      Ciekawa przyszłość Was może czekać... Od urwania filmu, do urwania
      filmu. Pomiędzy będą nietrwałe próby względnej normalności. Jak to z
      pijakami.;)
      • marzeka1 Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 23.01.08, 15:38
        Jakoś sensu i przyszłości w tym nie widzę, a tu jeszcze wspólne mieszkanie na kredyt, nieźle się wpakowałaś....
        Zawsze chcesz być taką mamusią dla niegrzecznego chłopczyka????
    • dominisia57 Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 23.01.08, 15:47
      zdradza cie co tydzien!!!
    • bupu Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 23.01.08, 15:52
      Regularne picie? Niedobrze. Chlanie do urwania filmu-zły znak. Ględzenie że Ty
      masz go pilnować-czerwony alarm. Czlowiek zdrowy wie że powinien sam się
      pilnować, to alkoholik chce żeby jego picie kontrolowali wszyscy poza nim samym.
    • mrowko_jad Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 23.01.08, 16:57
      dobre pifko to priorytet kazdego normalnego faceta, a ze lubi ekremalnie:] to nie pijak to amator mocnych wrazen:]
      • gloria_harla Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 23.01.08, 17:11
        Szczerze mówiąc, też się kiedyś zastanawiałam, gdzie jest ta cienka granica między piwkiem z kumplami a problemem. Ale jakoś do niczego nie doszłam. Chociaż.. W sumie.. Może się trochę uspokoiłam po przemyśleniu różnych faktów.

        W tym poście bardziej mnie niepokoi właśnie ten kredyt po 3,5 roku. Ależ ludzie mają pomysły... I to pilnowanie! Pewnie, że łatwiej zrzucić winę i odpowiedzialność na kogoś...

        Czy Wy w ogóle mieszkacie razem? No bo rano pisze na gg... Czy będziecie razem mieszkać dopiero, gdy kupicie lokum z tego kredytu??
    • seks_oralny_jest_ok Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 23.01.08, 17:25
      jeśli nie pije denaturatu to nie masz się o co martwić.
    • figgin1 Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 23.01.08, 17:56
      Nie pakuj sie w bycie mamuśką!!!!!
      • szaro_niebieska Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 23.01.08, 18:23
        Nie mieszkamy razem, dlatego ten kredyt (on ma dobra prace i niezle zarabia) -
        zeby w koncu ze soba zamieszkac, bo w sumie teraz widujemy sie 2 h dziennie. On
        cos niby wspominal o slubie ale ja na razie uwazam ze to zbyt powazna sprawa.
        Fakt, jest troche jeszcze takim duzym dzieciakiem, no ale wiem ze mnie bardzo kocha.
        • 2szarozielone Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 23.01.08, 18:40
          Moim zdaniem to tylko kwestia określenie dokładnie tego, co Ci przeszkadza.
          Mnie by nie przeszkadzało, że czasem lubi wypić. Sama lubię w weekend się napić
          i bawić do rana. Byle nie kolidowało to z pracą, obowiązkami, normalnym życiem.
          Ale sygnałem alarmowym są zawsze sytuacje, kiedy Twoje środowisko nie akceptuje
          jego, kiedy Ty nie lubisz jego towarzystwa... Warto się zastanowić dlaczego - bo
          często powody tej niechęci mogą wypłynąć także między Wami - w końcu nasi
          przyjaciele często są do nas w jakimś sensie podobni... Nad tym też się zastanów.
          • burza4 Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 23.01.08, 21:02
            dobór towarzystwa to akurat najmniejszy problem

            różnica pomiędzy "czasem się napić" a "często się uchlać" to różnica
            na miarę budujemy normalny związek czy chory układ.

            jeśli ktoś nie nawali się jak ostatni żul to znaczy, że nie potrafi
            się bawić? mojego obecnego znam kilkanaście lat, a mimo ożywionego
            życia towarzyskiego na którym nikt od alkoholu nie stroni -
            widziałam go co najwyżej na rauszu.

            Kwestia klasy, niektórym rynsztok nie przeszkadza.
            • 2szarozielone Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 23.01.08, 21:16
              To jest kwestia indywidualnego podejścia, od początku o tym piszę. Nigdzie nie
              twierdzę, że jak ktoś nie pije, to się źle bawi :) Sama bawię się czasem na
              trzeźwo, a czasem zdarza mi się naprawdę ostro pojechać - ale to nie znaczy, że
              uważam, że każdy tak powinien robić. I nie uważam, żeby z tego powodu nie dało
              się ze mną stworzyć zdrowego układu. Wręcz przeciwnie - mam dowody na to, że się
              da :)

              A czy towarzystwo to najmniejszy problem? Mnie zastanowiło to, że ona jego
              znajomych i miejsc, gdzie on się bawi, nie lubi. A jej znajomi nie lubią jego.
              To nie zawsze oznacza coś złego. Ale z moich obserwacji wynika, że zazwyczaj
              tak. Po prostu znajomi widzą to, czego nie dostrzega osoba zaślepiona miłością.
              Z kolei osoba zaślepiona miłoscią może dostrzegać wady kolegów wybranka - które
              on również posiada - ale przykładać do nich inną miarę (jak kocha, to wybacza,
              ale innym facetom nie popuści). Z czasem siła zakochania słabnie, włącza się
              rozsądek, spadają łuski z oczu - i zaczynają się schody.
    • modliszka24 Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 23.01.08, 18:52
      to nie ma przyszłości ja się tak wpakowałam dziewczyno uciekaj
      • marzeka1 Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 23.01.08, 21:33
        "Fakt, jest troche jeszcze takim duzym dzieciakiem, no ale wiem ze mnie bardzo kocha"- to zdanie założycielki wątku kompletnie mnie rozwaliło.Aż sama prosi się o kłopoty.I-niestety- będzie je miała.
        • szaro_niebieska Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 24.01.08, 12:13
          :( kurcze, dlaczego widzicie to w czarnych barwach, moim zdaniem wspolne
          zamieszaknie nam pomoze, zreszta to ja wyszlam z inicjatywa kredytu i wspolnego
          mieszkania, on mial watpliwosci najpierw ale w koncu podjelismy decyzje na "tak"
          • dzioucha_z_lasu Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 24.01.08, 12:26
            Świat jest pełen naiwnych idiotek..... Jak chcesz mamusiować i żyć z
            kompletnie nieodpowiedzialnym facetem, to twoja sprawa, przecież on
            cię tak kocha. I pewnie dla tego liczy na to, że przejmiesz na
            siebie odpowiedzialność za jego wybryki - najpierw picie, potem być
            może alkoholizm, zdrady itp - bo nie przypilnowałaś. To jest dorosły
            facet? Ile wy lat macie?
          • burza4 Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 25.01.08, 11:44
            szaro_niebieska napisała:

            > :( kurcze, dlaczego widzicie to w czarnych barwach, moim zdaniem
            wspolne> zamieszaknie nam pomoze, zreszta to ja wyszlam z inicjatywa
            kredytu i wspolnego> mieszkania, on mial watpliwosci najpierw ale w
            koncu podjelismy decyzje na "tak

            o jesooo, czego ci trzeba, żeby ci różowe okularki spadły? i żebyś
            otworzyła oczy na fakt, że jesteś z osobą uzależnioną?
            tego, że sąsiedzi zadzwonią żebyś uprzątnęła nieprzytomnego pijaka z
            klatki schodowej? czy np. tego, że przepity spowoduje jakiś wypadek?

            chcesz się oszukiwać i udawać że problemu nie ma - twoja wola. Tylko
            po co zadajesz pytania, czy to normalne, skoro nie chcesz uwierzyć
            że NIE JEST?

            alkoholizm nie polega na tym, że pije się codziennie i leży na
            ulicy. Polega na tym, że nie kontroluje się skali picia.
            Twoje tłumaczenia, że tylko raz na tydzień, że ma dobrą pracę - są
            śmieszne, ale o tym przekonasz się sama za parę lat.

            P.S. wspólne zamieszkanie jeszcze dopuszczam, póki nie sparzysz się
            na własnych błędach - nie zrozumiesz. Ale wspólny kredyt z
            alkoholikiem?! to już brak instynktu samozachowawczego. Co ci będę
            gadać, jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz.

    • mili_vanili Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 23.01.08, 21:38
      przyszłość widzę - czarną :/ (wiem co piszę - z doświadaczenia...)
      • uyu Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 23.01.08, 22:12
        "On twierdzi ze chce ze mna
        mieszkac bo bede min. miec nad nim jakas kontrole i ze bede go
        pilnowac."

        To z czego on jest zrobiony, ze musisz go pilnowac? Z plasteliny?
        Sam nie moze zapanowac nad soba?
        Powiedz mu, ze jesli bedziesz chciala wychowac chlopca to urodzisz
        syna i zaczniesz od poczatku.

        Slabo to widze.
        On nie zony ale nianki potrzebuje. Jesli chcesz spedzic zycie na
        leczeniu jego kaca, to juz twoja sprawa.
        • szaro_niebieska Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 24.01.08, 12:15
          :( kurcze, dlaczego widzicie to w czarnych barwach, moim zdaniem wspolne
          zamieszaknie nam pomoze, zreszta to ja wyszlam z inicjatywa kredytu i wspolnego
          mieszkania, on mial watpliwosci najpierw ale w koncu podjelismy decyzje na "tak",
          • uyu Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 24.01.08, 12:23
            To co napisalam na ten temat wynika z tego co juz w zyciu widzialam,
            a na ogladanie mialam troche wiecej czasu :))
            To ty musisz wiedziec czy masz sily na to abys do konca zycia byla w
            jakis sposob odpowiedzialna za dwoje. Jesli dasz sobie rade to
            prosze bardzo.
            Upijanie sie na umoc co siedem dni tez dobrze nie wrozy. Zlap chlopa
            za dziob i niech zrobi sobie trzymiesieczna przerwe w piciu na
            imprezach. Jesli wytrzyma - nie jest zle, jeslii nie - to znaczy, ze
            juz istnieje zaleznosc. Potem tylko zmieni sie czestotliwosc.
            • uyu Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 24.01.08, 12:24
              umoc = umor
              • szaro_niebieska Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 24.01.08, 12:42
                mamy po 25 lat
            • bupu Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 24.01.08, 15:12
              Takie testy można sobie rozbić o wiadomy kant, bo alkoholik, o ile nie jest w
              fazie schyłkowej uzależnienia, może sobie nie pić przez trzy miesiące, pół roku,
              czy ile tam. Zresztą jednym z objawów jest ostentacyjne niepicie przez jakiś
              czas, zeby pokazać "że ja nie jestem żaden alkoholik! Ja mogę przestać w każdej
              chwili!" A facet wątkodawczyni wykazuje juz bardzo niebezpieczne tendencje do
              spychania odpowiedzialności za swoje picie i życie na innych. Ja bym wiała.
    • nuova Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 24.01.08, 12:52
      Urwane filmy "palimpsety" to początek uzależnienia od alkoholu. Każdy alkoholik,
      może podpisać sie pod tym.
      A jeśli on twierdzi ze che abyś miała nad nim kontrolę - czy Cie to nie
      niepokoi? Wtedy będzie dopiero mógł pić ile wlezie, a Ty będziesz go, jako dobra
      żona czy partnerka, kontrolowała, aż do momentu kiedy zacznie Cie ta kontrola
      wqu... denerwować i powiesz, że masz dość ciągłej niepewności co on robił jak mu
      się film urwał albo czy wróci na noc czy nie wróci.
      • szaro_niebieska Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 24.01.08, 16:32
        Jak czytam te wypowiedzi to czuje sie jakbym juz byla w zwiazku z alkoholikiem,
        ale jakos mi to nie pasuje do mojego faceta :( pije co tydzien i ma urwane
        filmy, ale w sumie nie mowi mi ze mam go pilnowac czy cos, tylko wspomnial o tym
        w rozmowie dot. mieszkania razem-ze bede miec nad nim wieksza kontrole.
        Ma dobra prace, duzo pracuje i te cotygodniowe wypady traktuje troche jak
        odreagowanie stresu. Nie chce go ograniczac bo zawsze mielismy do siebie
        zaufanie, mam nadzieje ze to wspolne mieszkanie wyjdzie nam na dobre.
        A, i tak sobie mysle o tych urwanych filmach, mozliwe ze to takie sciemnianie bo
        np sie wstydzi ze sie glupio zachowywal czy na serio nie pamieta ? Jak mozna to
        poznac?
        • kitek_maly Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 24.01.08, 17:42

          Ej, ale to jest ten sam, o którym tu wcześniej pisałaś? Pisałaś o
          przyjacielu, który się przymila na imprezach a potem nic nie
          pamięta. :-/
        • nuova Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 24.01.08, 18:06
          Pytasz: "Jak mozna to
          > poznac?".

          Sama sobie odpowiedziałaś w 1-ym poście: "jak to on sie zle czuje i ze nigdy
          wiecej"- ale za tydzien oczywiscie jest to
          samo."

          Piszesz: "tylko wspomnial o ty
          > m
          > w rozmowie dot. mieszkania razem-ze bede miec nad nim wieksza kontrole."

          A czy To jest całkiem zdrowe, że facet tak mówi?

          Reasumując - jeśli Tobie to zaczęło przeszkadzać, a skro napisałas ten post, to
          widzisz, ze nie wszystko jest OK, to znaczy, coś nie gra. Aczkolwiek jak widze
          odzew ze strony innych kobiet nie zrobił na Tobie wrażenia.

          Niczego nie bedę sugerowała. Ja tylko piszę to, co sama zaobserwowałam i jakie
          są wyniki takiego bycia imprezowym i rozrywkowym człowiekiem. Można być
          rozrywkowym i bez alkoholu, a po drugie - jeśli obserwuje sie konkretne objawy,
          to na rozrywke zaczyna być coraz mniej miejsca, niestety.
        • uyu Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 25.01.08, 12:21
          Odreagowac stres pijac? Sa inne sposoby. Mozna biegac, majsterkowac,
          zbierac znaczki, czytac, siedziec na forum (tak jak my to robimy).
          Nikt mi nie wmowi, ze to tylko odreagowanie.
          Sluchaj, alkoholizm to choroba. Ciezka choroba, ktorej nie mozna
          wyleczyc lecz tylko zaleczyc, jak to slusznie napisala jedna z
          przedmowczyn.
          Tym bardziej w kraju w ktorym caly czas chlanie (bo jak nazwac
          inaczej upijanie sie na umor) ma wielka tradycje i, co najgorsze,
          jest postrzegane jako swoisty "powod do dumy".
          Rob co chcesz, tylko potem miej pretensje do samej siebie o to, ze
          spedzisz zycie jako straznik, pielegniarka itp.
          • marzeka1 Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 25.01.08, 14:44
            Najbardziej złudna jest ta wiara, że alkoholik to musi być menel spod budki z piwem, nigdy gość na stanowisku, dobrze zarabiający....
            • laptopek Re: czy to juz pijak czy tak ma wiekszosc facetow 25.01.08, 18:49
              a jak zamieszkacie i bedziesz "miała nad nim kontrole" i zabronisz/poprosisz
              zeby nie szedl z kolegami na impreze to ci odpowie ze jest dorosły i bedzie
              robił co chce...

              mam w pracy pełno alkoholików na stanowiskach, pija super alkohol i to nie do
              urwanego filmu ale codziennie po szklaeczce czy dwoch... i dla mnie to jest tez
              straszne. twierdza ze sie nie upijaja, bo przeciez kolo 9tej wypijaja a potem
              wsiadaja o 15tej do auta...
    • rezurekcja alkoholizm niejedną ma twarz 25.01.08, 22:29
      szaro_niebieska napisała:

      > Co tydzien w piatek idzie z kumplami do klubu, dosc duzo pije, na
      > tyle ze mu sie potem urywa film

      Sa osoby uzaleznione od alkoholu, ktore co jakis czas maja
      kilkudniowe ciągi.
      Sa tacy, ktorzy pija regularnie, np. jak Twoj.
      Sa tacy, ktorzy pija codziennie piwko do obiadu czy do papieroska.
      Kiedy im tego zabraknie, maja fizyczne objawy syndromu odstawienia.

      To, co opisujesz, wyglada źle. I źle rokuje.

      > A ja juz nie wiem sama co myslec o
      > przyszlosci tego zwiazku.

      Spytaj na forum uzaleznienia forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?
      f=176 choc mam wrazenie, ze teraz nie ma juz tych kolegow, ktorzy
      byli kilka lat temu i ktorzy udzielali badrzo rzeczowych odpowiedzi.
      Ale moze sa inni. Beka-smiechu wyglada na dyzurnego trolla.
      • szaro_niebieska cos o nim, moze cos dojrzycie czego ja nie umiem 26.01.08, 16:02
        :( przyznam ze jestem zdolowana tymi wypowiedziami, alkoholik, alkoholizm,
        uzaleznienie...brr brzmi okropnie a to jest przeciez moj mis ktory ciagle mi
        mowi ze mnie kocha, ze teskni za mna, ze jestem naj i w ogole , buuuuu
        Nie chcialabym wierzyc w taka "zla" wersje przyszlosc.
        W sumie teraz usiadlam sobie spokojnie i postanowilam zrobic zimna, obiektywna
        analize jego cech:
        - ma ogormne poczucie humoru
        - jest dusza towarzystwa, ma wielu kumpli, telefon sie urywa, ale chyba nie ma
        jakiegos przyjaciela jednego "od serca"
        - potrzebuje duzo uwagi i zapewnien ze go kocham - sam tez mi to mowi ciagle
        - jest wielkim pieszczochem, uwielbia mi slodzic i lubi jak ja slodze jemu
        - czesto pozycza odemnie kase choc to on pracuje (mowi ze nie ma np. drobnych)
        - w sumie to ja jestem organizatorka naszego zycia, wyjazdy, mieszkanie, kino
        - byl tzw zlym uczniem, czesto rozrabial w szkole i mial kiepskie oceny, za to
        byl super w sporcie
        -ma rodzenstwo, jego relacje z rodzicami sa raczej neutralne, choc nie mowi o
        nich wiele i chyba czesto z nimi nie rozmawia (choc mieszkaja razem)
        -nie ma jakis pasji wiekszych, nie uprawia teraz zadnego sportu choc mowi ze by
        cos chcial (i nic),
        -w sumie zauwazylam ze nie potrafi dyskutowac, nie umie rozmawiac jak mamy
        problem, wycofuje sie i zawsze ma jakas wymowke typu jest zmeczony albo ma prace
        i nie moze gadac :(
        - czesto sam wyciaga reke po klotni, czesto sam powoduje jakies spiecia ale sam
        potem sie przyznaje i przeprasza za glupie gadki
        - wlasciwie czesto zdarza mu sie mowic przy innych - ze cos zrobi, ze cos
        zorganizuje itp i oczywiscie nic nie robi nigdy bo ..i tu jakies wymowki (no
        malo czasu, nie zdarzylem, nie moglem ale chcialem no ale nie wyszlo)

        dziwnie tak wytykac wady komus bliskiemu :( no nie wiem czy z tego co napisalam
        moga obce osoby - wy - cos mi na temat jego charakteru powiedziec - moze
        znajdzie sie jakis psycholog amator, ktory z takiego zlepku informacji dojrzy
        jakis "ksiazkowy przypadek" ? moze ja jestem jeszcze zaslepiona miloscia i nie
        potrafie trzezwo ocenic jego osoby.. :(
        • marzeka1 Re: cos o nim, moze cos dojrzycie czego ja nie um 26.01.08, 16:07
          "moze ja jestem jeszcze zaslepiona miloscia i nie
          potrafie trzezwo ocenic jego osoby.. :("- tu masz całą swoją odpowiedź. Im więcej o "swoim misiu" piszesz, tym bardziej jako kobieta miałabym ochotę zwiewać.To ,że zostajesz i wpakowałaś się z nim w kredyt mieszkaniowy, da się tylko wytłumaczyć ślepym zakochaniem, cóż- stan, któy wobec trudów życia z kimś takim, z czasem mija.
        • uyu Re: cos o nim, moze cos dojrzycie czego ja nie um 26.01.08, 18:24
          Nie jestem psychologiem amatorem tylko chodze po tym swiecie dwa
          razy dluzej niz ty i dlatego mialam okazje spotkac troche wiecej
          takich przypadkow jak twoj misio. Oto moja odpowiedz na twoja
          analize:

          1 - ma ogormne poczucie humoru
          to nie wymaga zadnego wysilku i ludzie latwiej nas akceptuja;

          - jest dusza towarzystwa, ma wielu kumpli, telefon sie urywa, ale
          chyba nie ma jakiegos przyjaciela jednego "od serca"
          jak w ptk 1 + to, ze przyjazn wymaga wysilku, a to juz cos zupelnie
          innego jak odegranie show kilka razy w tygodniu;

          2 - potrzebuje duzo uwagi i zapewnien ze go kocham - sam tez mi to
          mowi ciagle

          3 - jest wielkim pieszczochem, uwielbia mi slodzic i lubi jak ja
          slodze jemu
          slowa nic nie kosztuja a pieszczoty to przyjemna rzecz; mowic mozna
          wiele, to nic nie kosztuje, gorzej z wyrazeniem jej czynami i troska
          o partnera;

          4 - czesto pozycza odemnie kase choc to on pracuje (mowi ze nie ma
          np. drobnych)
          sama widzisz, ze jestes wielofunkcyjna - bankier, kochanka,
          narzeczona, powierniczka, glaskaczka itp. jesli tych sum nie oddaje
          to dorzuc jeszcze frajerke

          5 - w sumie to ja jestem organizatorka naszego zycia, wyjazdy,
          mieszkanie, kino
          normalne, przeciez to meczace i o wiele mniej atrakcyjne od
          blyszczenia dowcipem podczas spotkani towarzyskich, no i nie ma
          nikogo kto natychmiast reagowalby oklaskami i salwami smiechu;

          6 - byl tzw zlym uczniem, czesto rozrabial w szkole i mial kiepskie
          oceny, za to byl super w sporcie
          jestem pewna, ze to nie byly sporty zbiorowe, bo w nich trzeba
          dzielic sie uwaga innych i sukcesem z innymi, a on tego nie lubi

          7 -ma rodzenstwo, jego relacje z rodzicami sa raczej neutralne, choc
          nie mowi o nich wiele i chyba czesto z nimi nie rozmawia (choc
          mieszkaja razem)
          nie dziwie sie, oni juz mieli czas go poznac na wylot i w cuda
          przestali juz dawno wierzyc, on tez juz wie, ze im oczu nie zamydli;

          8 - nie ma jakis pasji wiekszych, nie uprawia teraz zadnego sportu
          choc mowi ze by cos chcial (i nic),
          pasje i sport wymagaja samodyscypliny, wytrwalosci i wysilku, to nie
          dla niego

          9 - w sumie zauwazylam ze nie potrafi dyskutowac, nie umie rozmawiac
          jak mamy problem, wycofuje sie i zawsze ma jakas wymowke typu jest
          zmeczony albo ma prace i nie moze gadac :(
          bo tak naprawde to interesuje go tylko jego wlasne zdanie, ktore juz
          zna wiec po co zawracac sobie glowe dyskusjami z toba?

          10 - czesto sam wyciaga reke po klotni, czesto sam powoduje jakies
          spiecia ale sam potem sie przyznaje i przeprasza za glupie gadki
          bo latwiej wyciagnac reke do zgody niz narazic sie na twoje
          niezadowolenie i ewentualnie narazic sie na koniecznosc zalatwienia
          jakiejs sprawy samemu; od tego to on ma ciebie;

          11 - wlasciwie czesto zdarza mu sie mowic przy innych - ze cos
          zrobi, ze cos zorganizuje itp i oczywiscie nic nie robi nigdy bo ..i
          tu jakies wymowki (no malo czasu, nie zdarzylem, nie moglem ale
          chcialem no ale nie wyszlo)
          Juz Asnyk pisal o tym zjawisku 'gdybym mogl tak jak nie moge',
          Wankowicz nadal mu nazwe i okreslil jako 'chciejstwo' czyli
          chcialbym ale z przyczyn roznych nie moge, ale wierzcie mi, ze
          chcialbym, ale mi klody pod nogi itp itd itp

          12 - dziwnie tak wytykac wady komus bliskiemu :( no nie wiem czy z
          tego co napisalam moga obce osoby - wy - cos mi na temat jego
          charakteru powiedziec - moze znajdzie sie jakis psycholog amator,
          ktory z takiego zlepku informacji dojrzy jakis "ksiazkowy
          przypadek" ? moze ja jestem jeszcze zaslepiona miloscia i nie
          potrafie trzezwo ocenic jego osoby.. :(
          ksiazkowy przypadek? bea przesady, takich jak misio jest pelno na
          tym swiecie - leniwi, egoistyczni, idacy po najmniejszej linii
          oporu, wymagajacy w stosunku do innych poblazliwi w stosunku do
          siebie.... godzinami tak moge, ale po co?

          Znokautowalam ciebie? Coz, przykro mi, nie chcialam, ale mysle, ze
          lepszy maly nokaut od upadku z duzej wysokosci w srodku zycia.
          Bo z takich ukladow wypada sie okolo 35 - 40. Malo wtedy czasu
          zostaje kobiecie na ulozenie sobie zycia, na poskladanie w sobie
          polamanego zaufania, wiary w siebie, w swiat i innych.
          • gloria_harla Re: cos o nim, moze cos dojrzycie czego ja nie um 26.01.08, 21:35
            Doceniam Twoje doświadczenie uyu, ale mam wrażenie, że trochę przesadziłaś. Nie znaczy to, że bronię założycielki tematu, owszem, jej sytuacja jest cokolwiek niepokojąca, ale nie widzę powodu, dla którego podajesz różne ewentualności (sic!) w formie prawdy objawionej, w dodatku jedynej słusznej.
            Podane przez Ciebie wyjaśnienia (zaserwowane na zasadzie objaw-przyczyna) są możliwe, ale zawiera się w nich duża doza potencjalności właśnie i nikt - bez gruntownego poznania tego człowieka - nie ma prawa go tak kategorycznie oceniać.
            W życiu bywa różnie. Forum jest chyba od tego, żeby wymienić się doświadczeniami, ale pozostawić decyzję zainteresowanym - niech sami dopasują zaprezentowane możliwości do własnej rzeczywistości.
            Jeśli dziewczyna nie reaguje na sugestie o tym, że jej facet może rzeczywiście mieć problem (pewnie nie tylko z alkoholem), to siłą jej nic nie wmusisz.

            Sorry za moralizatorstwo, ale się wkurzyłam. Naprawdę zaleciało psychologiem amatorem.

            __________________________________________

            Nie chcę dłużej smażyć tłuczonego szkła...
            • 2szarozielone Re: cos o nim, moze cos dojrzycie czego ja nie um 26.01.08, 21:47
              też mnie to trochę uderzyło - taka radykalna ocena (chociaż możesz mieć rację,
              oczywiście). mam przyjaciela, który pije co tydzień (ostro), do tego jara też
              czasem. Jest optymistą z poczuciem humoru, ma mnóstwo znajomych, w szkole orłem
              nie był - ale głupi nie jest. A przy tym jest odpowiedzialny, dobry, kochany,
              ciepły i go uwielbiam :) i dałabym się za niego pokroić - i gratuluję szczerze
              dziewczynie, która w końcu pokocha i się z nią zwiąże. Chociaż pozory mogą
              mylić, to wiem, że to jest super facet.
              • uyu Re: cos o nim, moze cos dojrzycie czego ja nie um 26.01.08, 23:33
                wyrazilam tylko i wylacznie moja opinie co zaznaczylam na wstepie.
                Rodzajow zaleznosci od alkoholu jest wiele. Znalam niegdys bardzo
                inteligentnego, przystojnego zajmujacego bardzo wysokie stanowisko
                dypsomaniaka. Pijal rzadko ale na umor, bo na tym polega ten rodzaj
                zaleznosci, szmacil sie i szlaja do oporu w najglebszych rynszokach
                poczym wracal upokorzony do zony i corek. To trwalo lata i chyba
                nadal trwa. Z tym, ze odstepy pomiedzy piciem sie zmniejszaly. Nie
                wiem co sie z nimi dzieje, wyjechalam i stracilam kontakt.
                Jedno co wiem, to to, ze alkohol to niebezpieczna zabawka. Jednak
                trudno to zrozumiec w kraju w ktorym, w mysl zasady, ze jesli ktos
                nie pije to albo kapus albo nie mezczyzna, panuje powszechne
                przyzwolenie i akceptacja dla ekscesow alkoholowych i swietych krow .

                Nikogo nie strasze; Dziewczyna zapytala co myslimy na co
                odpowiedzialam zgodnie z moimi doswiadczeniami. To wszystko.
                Reszta nalezy do niej.
        • moore0803 Re: cos o nim, moze cos dojrzycie czego ja nie um 27.01.08, 16:26
          u mnie w domu bardzo podobny typ; na dzień dzisiejszy spłacam jego
          kredyty, utrzymuję cały dom, organizuję dosłownie wszystko. To ja
          noszę spodnie w tym domu i mam dość. Szczerze mówiąc, straciłam
          kompletnie szacunek do tego człowieka, jestem wyczerpana pracą po 12
          godzin na dobę plus weekendy; jedyne czego pragnę to żeby się
          wyprowadził w cholerę. To jest taki typ, co się pod Ciebie podczepi
          i tak będzie to ciągnął bo mu wygodnie (oczywiście jednocześnie jest
          uroczy, kochany, zabawny, ciepły i mówi do Ciebie misiaczku;
          zapewnia o swojej miłości i snuje plany na przyszłość, bo wie, że w
          przeciwnym razie dawno byś go pogoniła)
          nie zazdroszczę, i proponuję zareagować jak najszybciej - wiem, że
          taka rada głupio brzmi od kogoś, kto sam jest w podobnie
          beznadziejnej sytuacji i nie wie co z tym zrobić...; może jesteś
          silniejsza ode mnie i zareagujesz zanim się wykończysz tak jak ja
          (mam 33 lata, ostatnie 4 lata z nim, i czasami myślę, że już nic
          mnie w życiu dobrego nie czeka; byłam silną kobietą a jestem
          tchórzem i boję się powiedzieć - wyprowadź się z mojego mieszkania;
          boję się awantury, przekonywania i tego że znów zmięknę; więc nie
          bądź taka jak ja, tylko zwiewaj i to natychmiast.
          • szaro_niebieska Re: cos o nim, moze cos dojrzycie czego ja nie um 29.01.08, 16:18
            zaczynam sie bac....
            W sumie cos w tym jest, pare miesiecy temu nasz zwiazek wisial na wlosku, cos
            sie miedzy zmienilo, nie dbal juz tak o mnie i czulam ze cos jest inaczej,
            postawilam sprawe na ostrzu noza, i pojechalam do kolezanki na miesiac. W czasie
            mojego wyjazdu, zaczal cos wspominac o tym ze moze bysmy zamieszkali razem, ze
            tak teskni strasznie....jakby faktycznie ten moj wyjazd "zadzialal", pozniej
            znow wyjechalam na miesiac - i teraz znowu sie o mnie stara i jest super.
            Tylko nie wiem czy taka technika wyjazdow w razie problemow jest dobra, czy to
            nie tylko zludzenie. To osoba z ktora ciezko rozmawiac, nie lubi konfrontacji, a
            to ze mnie nie ma przez jakis czas dziala na niego mobilizujaco tzn. dokladnie
            jak piszesz - totalna zmiana postawy, takie niby zachowanie niegrzecznego
            dziecka ktoremu sie zabralo lizaka- tylko jak teraz poznac takiego podczepionego
            leniuszka od kochajacego i teskniacego faceta?
            • rezurekcja Re: cos o nim, moze cos dojrzycie czego ja nie um 29.01.08, 22:23
              szaro_niebieska napisała:

              > zaczynam sie bac....

              Raczej zacznij myslec o przyszlosci. Bo jesli zamieszkacie razem, to
              tobie przybedzie problemow.

              > To osoba z ktora ciezko rozmawiac, nie lubi konfrontacji,

              Czy Tobie to pasuje?
              Kiedy bedziecie mieszkac razem, bedziesz prawdopodobnie musiala
              robic za dwie osoby... zrobic zakupy, ugotowac, pozmywac,
              posprzatac, uprasowac... i byc ochocza w lozku.

              > to ze mnie nie ma przez jakis czas dziala na niego mobilizujaco
              tzn. dokladnie
              > jak piszesz - totalna zmiana postawy,

              kiedys na forum uzaleznienia zony alkoholikow opisywaly takie
              sytuacje,ze kiedy trzeba bylo sie wykazac, to sie mezowie czasem
              wykazywali. A potem bylo jak zawsze. Czyli picie, brak
              zaintersowania rodzina, awantury,

              > tylko jak teraz poznac takiego podczepionego
              > leniuszka od kochajacego i teskniacego faceta?

              Kiedy tak czytam Twoj opis sytuacji, to mam wrazenie, ze jestes dla
              swego lubego przerywnikiem miedzy piwem a innymi zajeciami.
              Ale to moje wrazenie.
    • rezurekcja jescze jedno 29.01.08, 22:28
      szaro_niebieska napisała:

      > Co tydzien w piatek idzie z kumplami do klubu, dosc duzo pije, na
      tyle ze mu
      > sie potem urywa film

      Sluchalam kiedys opowiesci trzezwego alkoholika, ktory pil tak,
      jak Twoj luby, w weekendy, tyle, ze tamten pil ostrzej, kupowal na
      weekend kontener alkoholu, pil dwa dni, nie wychodzac z pokoju, po
      poludniu w niedziele zaczynal trzezwiec (moze konczyl sie alkohol),
      w poniedzialek szedl do pracy, pracowal przykladnie, zarabial
      pieniadze, ale z zona i corka byl coraz dalej, coraz mniej sie
      rozumieli.
      Nie pamietam, co bylo przyczyna, ze chcial wytrzezwiec. Ale chcial.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja