szaro_niebieska
23.01.08, 14:55
Co tydzien w piatek idzie z kumplami do klubu, dosc duzo pije, na tyle ze mu
sie potem urywa film i twierdzi ze nie pamieta co sie dzialo, potem ma cala
sobote w plecy bo ma zwykle mega kaca, siedzi u siebie w domu i mi truje na gg
"jak to on sie zle czuje i ze nigdy wiecej"- ale za tydzien oczywiscie jest to
samo.
Chodzi tam zwykle z kumplami ale wiem tez ze czesto spotyka tam swoje znajome
i tez chetnie z nimi spedza czas. Ja tego klubu nie lubie, nie odpowiada mi
towarzystwo, wiec on bawi sie tam sam. Ja tez czesto wychodze z kolezankami
potanczyc do "moich klubow". Jednak coraz bardziej martwi mnie fakt ze tak na
prawde sie razem nie bawimy- kazde z nas ma swoje towarzystwo, no i fakt tego
cotygodniowego picia do poziomu "urwanego filmu" zaczyna mnie niepokoic.
Martwie sie bo chyba sie od siebie oddalamy a wzielismy wspolnie kredyt na
mieszkanie i nie wiem co w sumie z tego wyjdzie. On twierdzi ze chce ze mna
mieszkac bo bede min. miec nad nim jakas kontrole i ze bede go pilnowac. Jest
swietnym kochajacym facetem ale nie wiem czy dobrze robie sie w to pakujac.
Jestesmy razem 3,5 roku, i wiele musialam sie nagadac zeby go "wychowac"-to
taki typ niegrzecznego chlopca, czesto sie klocilismy jednak teraz jest niby
ok, moi znajomi za nim nie przepadaja. A ja juz nie wiem sama co myslec o
przyszlosci tego zwiazku.