...związki, miłość - samotność, cierpienie...

24.01.08, 19:04
Witam wszystkich bywalców forum "Kobieta"!!

Ostatnimi czasy nie zaglądam tutaj regularnie, ale może ktoś kojarzy mnie z wcześniejszych rozterek. Nazbierało się we mnie troszeczkę bałaganu i trzeba by go "przelać na papier" (niestety nie ma komu takowego listu wysłać).

Czy istnieje miłość w XXI wieku?

Zdaję sobie sprawę, że to pytanie jest strasznie kontrowersyjne i w zasadzie nie ma obiektywnej odpowiedzi - zakochany powiedziałby nie, porzucony tak - nie mniej jednak nie chciałbym tutaj jednoznacznie odpowiadać na to pytanie, jedynie się ustosunkować. "Usłyszeć" co reszta użytkowników forum ma do powiedzenia na ten temat.

Zacznę od tego co skłoniło mnie do napisania.... tego?!

Pierwszy raz w życiu zakochałem się 28 lutego 2005r. Miałem wtedy 18 lat, a w zasadzie jeszcze 17. To był ogromny przypadek. Snowboardowy wypad na narty wraz z ludźmi z LO. I stało się, zobaczyłem ją, "zagadałem" (jak to ładnie opisałem znajomym), później pozostało już tylko działać, co też oczywiście uczyniłem... Nie wiedzieć czemu zakochałem się, zakochałem się w osobowości, zakochałem się całym serduchem w kobiecie, dla której zrobiłbym wszystko...

Oboje byliśmy dla siebie "pierwszymi" (czyt. pierwszymi prawdziwymi) - może tu właśnie tkwił problem - partnerami. E. była osoba przy której dorosłem. Dorosłem fizycznie, ale i dorosłem mentalnie. Byłem gotów, a może inaczej, zacząłem planować nasze wspólne życie. Tak wiele razem przeszliśmy, że nie wierzyłem iż cokolwiek może to zepsuć...

Pierwsza randka, pocałunek, noc spędzona u niej, pierwsze wspólne wakacje, pierwsze wakacje z teściami, pierwszy pierścionek który kupiłem kobiecie, obie studniówki, wspólne zachody słońca, czy comiesięczny uśmiech E. gdy wręczałem jej kwiatuszka.... Tego się nie da zapomnieć!

Jednak E. się rozmyśliła... po 28 miesiącach powiedziała mi, że chce spróbować czego innego, że chce się wyszaleć, że odchodzi.... Pisałem, płakałem, starałem się, ale skutek był odwrotny. Poddałem się lecz serce płacze... Mówią czas leczy rany, tak to prawda, ale rani tym innych!

Pod koniec wakacji wyjechałem na kampus akademicki, tam zamiast się "wyszaleć" zapoznałem się z pewna piękna Panią, którą skrzywdziłem. Chciałem ją pokochać, ale uwierzcie mi nie da się kogoś pokochać po tak krótkim czasie, w zasadzie to było poszukiwanie sobowtóra E. Poszukiwanie tego uczucia! (na prawdę nikomu tego nie polecam). Zrozumiawszy, że to nie ma sensu, zacząłem się bawić... używać życia. Imprezy, alkohol kobiety (wiem trywialne to, ale jeśli kobieta wie co może dostać i jej to pasuje to why not?!)! Wybawiłem, się i bawię się dalej, ale dlaczego teraz wszystko stało się takie skomplikowane?!

To już nei jet to, kiedy człowiek spotyka się z kobieta i mysli tylko o tym żeby spotkanie dobiegło końca. Nie umówi się z kobieta, która tego by chciała... Czemu moje cholerne "wymagania" tak bardzo wzrosły?

Całe moje bardzo krótkie doświadczenie życiowe nauczyło mnie wielu rzeczy, ale nie nauczyło mnie najważniejszej.... Nie nauczyło mnie rozkochać kogoś w sobie w takim samym stopniu jak ta osoba potrafiła mi zamieszać w serduchu. Chociaż się starałem nad życie, nie zauważyłem że będąc w związku człowiek posiada tylko połówkę serca...
Druga połówką powinien się opiekować w podobnym stopniu!

To sum up ...
Dochodzę powoli do wniosku, że nie ma miłości pośród XXI wieku. Dzisiejsza młodzież nie rozumie, że słowa "kocham cię" tak wiele znaczą... że rozmowa przez komunikatory czy sms, to nie jest rozmowa, że spotkanie w międzyczasie nie istnieje...

A co jeśli miłość XXI wieku istnieje, ale utraciła swój romantyzm, utraciła coś co czyniło ja wyjątkową i dlatego jest teraz taka "powszechna"... Co jeśli ludzie nie wiedzą co znaczy być kochanym!?

CO JEŚLI PRAWDZIWA MIŁOŚĆ JEST PRZEZNACZONA TYLKO RAZ W ŻYCIU ?!


Jeśli ktoś ma coś do powiedzenia to zapraszam do dyskusji, jednak bardzo proszę o powstrzymanie się od uszczypliwych komentarzy.

Regards,
Strange_One
    • nutopia Re: ...związki, miłość - samotność, cierpienie... 24.01.08, 19:07
      strange_one napisał:

      > Witam wszystkich bywalców forum "Kobieta"!!
      >
      > > Jeśli ktoś ma coś do powiedzenia to zapraszam do dyskusji,
      jednak bardzo proszę
      > o powstrzymanie się od uszczypliwych komentarzy.
      >
      no to nic nie napiszę
      • simply_z Re: ...związki, miłość - samotność, cierpienie... 24.01.08, 19:15
        do szału doprowadza mnie stwierdzenie o braku miłości w XXI
        wieku ,przepraszam bardzo ,a kiedy niby było tak dobrze? w
        sredniowieczu kiedy 13 letnie dziewczynki wydawano wbew ich woli za
        dwa lub trzy razy starszych mezczyzn? w w XIX w. kiedy czesto
        chodzilo o łączenie majatkow ,a mezalians spoleczny nie wchodzil w
        gre? poza tym masz dopiero 20?21 lat? co to jest? przed toba cale
        zycie ,szereg doswiadczen ...
        • widokzmarsa Re: ...związki, miłość - samotność, cierpienie... 24.01.08, 19:22
          a w czym objawia się twój szał?
          • nutopia Re: ...związki, miłość - samotność, cierpienie... 24.01.08, 19:23
            widokzmarsa napisał:

            > a w czym objawia się twój szał?

            :D
            • simply_z Re: ...związki, miłość - samotność, cierpienie... 24.01.08, 19:29
              :D wolałbyś nie wiedzieć
              • fiji60 Re: ...związki, miłość - samotność, cierpienie... 24.01.08, 19:53
                Strange, miłość jest, istnieje w XXI wieku i to jaka miłosć!
                Daj Sobie trochę czasu a Sam się przekonasz. Życzę Ci, aby dopadła
                Cię jak najprędzej, bo niecierpliwy jesteś.
                Pozdrawiam
                • funny_game Re: ...związki, miłość - samotność, cierpienie... 24.01.08, 20:02
                  fiji60 napisała:

                  > Strange, miłość jest, istnieje w XXI wieku i to jaka miłosć!
                  > Daj Sobie trochę czasu a Sam się przekonasz. Życzę Ci, aby dopadła
                  > Cię jak najprędzej, bo niecierpliwy jesteś.
                  > Pozdrawiam

                  Jessuuu, przeczytałam: "Życzę Ci, aby ODPADŁA CI jak najprędzej"...
              • widokzmarsa Re: ...związki, miłość - samotność, cierpienie... 24.01.08, 19:53
                ech wy wszystkie tu prawie niedopieszczone jakieś...
        • strange_one Re: ...związki, miłość - samotność, cierpienie... 25.01.08, 01:05
          Masz rację, źle to zdefiniowałem...

          Brak miłości w ludziach (młodzieży) pokolenia XXI wieku.
          • figgin1 Re: ...związki, miłość - samotność, cierpienie... 25.01.08, 08:09
            strange_one napisał:

            > Masz rację, źle to zdefiniowałem...
            >
            > Brak miłości w ludziach (młodzieży) pokolenia XXI wieku.

            A co to jest pokolenie XXI wieku? Dzieci urodzone po 2000 roku. No tak, co
            biedactwa mogą o tym wiedzieć.
            • strange_one Re: ...związki, miłość - samotność, cierpienie... 25.01.08, 12:06
              1983+
    • dwazera Re: ...związki, miłość - samotność, cierpienie... 25.01.08, 00:04
      Oczywiście, że w dzisiejszych czasach miłość nie istnieje. kiedyś to ludzie
      umieli dopiero kochać i żyło się szczęśliwie.

      Rada na przyszłość: egzaltowane osoby w wieku dwudziestu lat proszone są o
      nieużywanie słowa "doświadczenie życiowe".
      Rada nr2: miłość to zupełnie co innego niż się Tobie wydaje. i istnieje, wierz mi.
      • strange_one Re: ...związki, miłość - samotność, cierpienie... 25.01.08, 01:04
        dwazera napisała:

        > Oczywiście, że w dzisiejszych czasach miłość nie istnieje. kiedyś to ludzie
        > umieli dopiero kochać i żyło się szczęśliwie.
        >
        > Rada na przyszłość: egzaltowane osoby w wieku dwudziestu lat proszone są o
        nieużywanie słowa "doświadczenie życiowe".
        > Rada nr2: miłość to zupełnie co innego niż się Tobie wydaje. i istnieje, wierz mi.

        Jak podkreśliłem, moje doświadczenie życiowe jest "marne", nie mniej jednak,
        pozwala mi ono na podjęcie dyskusji.

        Co do drugiego, masz racje.... Zapewne definicja słowa miłość zmieni się jeszcze
        w mojej głowie, ale kiedy człowiek żyje naturą romantyka, jest mu ciężej.... Do
        tego ta niecierpliwość, eh!!!:(
    • figgin1 Re: ...związki, miłość - samotność, cierpienie... 25.01.08, 08:08
      Długie i głupie. Oczywiście, że miłość istnieje. Ja osobiście nigdy nie miałam
      jacuzzi, ale nie neguję ich istnienia. Naiwne myślenie typu "jak ja nie umiem to
      znaczy, ze nikt nie umie" dowodzi wielkiej niedojrzałości. Większej, niż
      rozrywkowy styl życia.
    • noelllka Re: ...związki, miłość - samotność, cierpienie... 25.01.08, 08:41
      Ja swoja pierwsza milosc przezylam w wieku 16 lat. Trwala do 18 roku
      mojego zycia. Wszystko sie rozpadlo, a ja dalej kochalam, choc
      czasami myslalam, ze nienawidze...

      Nastaly 4 lata szalenstwa. Umawialam sie z roznymi chlopakami, do
      zadnego z nich nic nie czulam, tylko sie bawilam. Imprezy, imprezy,
      imprezy.

      Az...
      Po 4 latach spotkalam ponownie kogos, komu oddalam swoje serducho i
      cala siebie. Z wzajemnoscia. Jestesmy razem juz prawie 3 lata.
      Kochamy sie, mieszkamy razem. Nie bedzie juz w moim zyciu nigdy
      nikogo oprocz M. Mam nadzieje, ze dozyjemy razem starosci ;)

      Czy milosc istnieje? Jak najbardziej TAK!
    • aire1 Re: ...związki, miłość - samotność, cierpienie... 25.01.08, 09:03
      Przepraszam, a ty w którym wieku tak się na zabój zakochałeś??
    • conena t/l, d/r 25.01.08, 09:56
      :P
    • modliszka24 Re: ...związki, miłość - samotność, cierpienie... 25.01.08, 11:07
      takie wlasnie jest to popaprane zycie
      • strange_one Re: ...związki, miłość - samotność, cierpienie... 25.01.08, 12:08
        modliszka24 napisała:

        > takie właśnie jest to popaprane życie

        jakieś plusy tego są.... nie jest nudno i brak monotonii :)
Pełna wersja