j.an Re: Kolęda... ksiądz w dom, dla mnie katastrofa 29.01.08, 17:41 Katolicyzm jest szkołą szalbierstwa i cynizmu. Tadeusz Boy-Żeleński ----------------------- Ucisk – w małych zwłaszcza środowiskach – jest straszny. Tam nie można być nawet neutralnym, trzeba być karnym szeregowcem w kadrach świętoszkostwa, patrzyć bez mrugnięcia okiem na ogłupianie, łupiestwo, cynizm tyjący kosztem skrajnej nędzy, na zuchwałą brutalność czarnych wielkorządców. „Specjalnie tutaj na Śląsku – pisze mi jeden z przygodnych korespondentów - sprawa mieszania się kleru do wszystkiego ma odrębny i niespotykany gdzie indziej charakter. Ta tłusta, czerwona łapa, wyciągnięta z czarnej sutanny, gnębi najmniejszy przejaw myśli..." Od dziecka każdy musi być wpisany do bractwa. Najpierw - do Stowarzyszenia Dzieciątka Jezus, wyciskającego z dzieci - jak dzisiaj - bezrobotnych przeważnie nędzarzy znaczne kwoty na „Murzynka" w Afryce. Starsi - do Stowarzyszenia Młodzieży. Oczywiście składki. Dziewczęta po dziesięć tworzą „różę". Jedenasta już szuka towarzyszek do nowej „róży". Każda „róża" musi przynajmniej raz do roku dać na mszę za członkinie. Prócz tego inne związki młodzieży, Straż Honorowa, tercjarze, sztandary, kwesty, pielgrzymki, niekończące się nigdy „odnowienia kościoła". Składki, składki. Starsi - to przeróżne Bractwa Mężów i Żon Katolickich, Czcicieli Oblicza Pana Jezusa. Najstarsze baby - to Arcybractwo Matek. I znów składki, składki, aż do ostatniego tchu. Ale największy terror połączony jest z obrzędem kolędy. Cóż - za uroczystość, cóż za aparat, i w rezultacie do jakiego celu! Ksiądz obchodzi domy w asyście kościelnych, organistów, zelatorów. Drzwi domów muszą być na oścież otwarte. Na stole ma być krzyż i jarzące się świece; obok - pisma kościelne i religijne, na podłodze klęcznik lub poduszka. Gdyby ktoś w tym czasie - nie daj Boże - musiał wyjechać - ma zostawić pieniądze dla księdza u gospodarza. Tymi i innymi sposobami, tam gdzie komornik nie znajdzie już nic, poborcy w sutannie wyciskają jeszcze z największej biedoty miliony. „Szarlejskie Wiadomości Parafialne", organ Akcji Katolickiej, z dnia 14 lutego 1932. Cóż za posępna lektura! Same „gorzkie żale" - „drogi krzyżowe dla dzieci'' - „drogi krzyżowe dla dorosłych'' i po każdym wierszu: płać, płać, płać! I co za sposoby wymuszania pod grozą mąk piekielnych, hańby doczesnej, no i - o czym się nie wspomina, ale co wszyscy dobrze wiedzą - pod grozą utraty pracy i bytu, z piętnem bezbożnika. Każdy z parafian musi oddać kartkę odbytej spowiedzi: „bez tej kartki (czytamy w „Wiadomościach Parafialnych") - czego Boże nie daj - pogrzeb bez krzyża, bez kapłana, bez miejsca poświęconego, pod płotem..." Ale nie tylko za brak kartki spowiedzi grożą takie rygory. To samo za uchylenie się od k o l ę d y, owej osławionej kolędy, która jest po prostu zorganizowanym szantażem. „W dzień, gdy kapłan chodzi po kolędzie (czytamy tamże), prosimy, żeby wszystkie rodziny zostały w domu... Tu zależy wiele na gospodarzu domu, żeby wszystkich domowników zawiadomił o kolędzie i na nich wpływał... Jeżeli się coś gorszącego dzieje w jakim domu, o czym duszpasterz wiedzieć powinien, ażeby według możności to naprawić, wtedy prosimy nam to przed kolędą powiedzieć w kancelarii albo przy samej kolędzie... W każdym razie ogłaszamy, że w razie pogrzebu - co Pan Bóg nie da - do tej rodziny kapłan po zwłoki nie pójdzie, gdzie mu przy kolędzie wstępu wzbroniono..." A stawki tej kolędy - w stosunku do środków materialnych ludności - olbrzymie. Płacić, płacić, płacić bez ustanku. „W środę (czytamy dalej w „Wiadomościach Parafialnych") uroczystość Trzech Króli... W tym dniu jest kolekta na misje pogańskie... Po rannym nabożeństwie absolucja generalna dla tercjarzy... Po południu przyniosą zelatorzy (zelatorki) ze Stowarzyszenia św. Dziecięctwa Pana Jezusa składkę za styczeń do kancelarii. Niech każde dziecko zdobędzie nowych członków dla naszego stowarzyszenia. Jest jeszcze wiele dzieci w Piekarach, które nie należą, a mogą należeć od urodzenia (!) aż do 16 roku przynajmniej. Dzieci, które jeszcze nie mają nowej listy składkowej, niech przyjdą po nią do kancelarii..." „Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej. Druh kasjer prosi, żeby druhowie zapłacili na składkach zaległości za stary rok i za I kwartał nowego roku." Dalej: ,,Nikt nie ma prawa siedzieć w ławce (kościelnej), jeżeli należytości za miejsce nie zapłacił; przy rewizji kościelnej taki może się narazić, że go się z ławki wyprosi..." Bilans, jaki mi jeden z przygodnych korespondentów z sum wyciskanych tymi drogami w przybliżeniu przesyła, jest przerażający. Kontrast bogactwa kleru z nędzą jego podatników - również. A życie duchowe, umysłowe w tej atmosferze fałszu, ucisku, ciemnoty, szpiegostwa, denuncjacji? Ci, którzy nie są doszczętnie ogłupieni, dławią się po prostu od wściekłości i nienawiści. Obawiam się, że żaden Moskal ani Prusak nie budził takiej reakcji wewnętrznego buntu jak ta okupacja, głębiej wdzierająca się w dusze, w życie prywatne i w kieszenie niż jakakolwiek inna. Toteż ślepota i sobkostwo naszych okupantów są wprost groźne: od iskry, która by padła na te prochy, mógłby spłonąć cały kraj! Katolicyzm w Polsce jest zaledwie w jakich 20% religią, a w 80% przemysłem, znakomicie zorganizowanym przedsięwzięciem finansowym. Aparat działa z drapieżną precyzją, ale zarazem z poczuciem, że wszystko to wspiera się na ciemnocie i na zastraszeniu i że wystarczyłoby trochę światła i powietrza, aby podciąć ten przemysł, uprawiany w mroku i zaduchu. Katolicyzm nasz jest niemal obojętny na punkcie dogmatu - może np. Towiański, który przeczył bóstwu Chrystusa, być in odore sanctitatis? u naszych katolickich pisarzy. Jest obojętny na wszystko, co nie ma bezpośredniego związku z taksami i opłatami (kara śmierci, sądy doraźne); natomiast wszystko, co dotyka w jakiej bądź mierze aparatu finansowego, uderza w najczulszy punkt tego „katolicyzmu". Dlatego wydobywać na światło szalbierczy i świętokradzki przemysł „unieważnień", oświetlić dzisiejsze praktyki rozwodowe, oświadczyć się po stronie uczciwości i prawa, znaczy - w ich języku -„godzić w istotne zasady moralności chrześcijańskiej". Ładne dają świadectwo tej moralności chrześcijańskiej! (Tadeusz Boy-Żeleński - Dziewice konsystorskie)- Tak to widział kolęndę nasz wieszcz a on był dobrym obserwatorem,polecam to zagorzałym katolikom przyjmującym bezkrytycznie wszystko co mówi ich pasterz. Odpowiedz Link Zgłoś
naprawdetrzezwy 1. nie przyjeżdźaj do domu 29.01.08, 17:42 2. wychodź na spacery 3. jeśli nie jesteś samodzielna i nie przyjechałaś na zaproszenie rodziców, to... ...usamodzielnij się jak najszybciej, i/lub wystąp z kościoła kat (www.apostazja.pl/) i będziesz miała święty spokój. Ops, będziesz miała _świecki_ spokój oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
funny.groupie Re: Kolęda... ksiądz w dom, dla mnie katastrofa 29.01.08, 18:34 Nie rozumiem problemu. Nie odpowiada to wyjdź. A rodzicom wytłumacz - z domu cię wyrzucą? Wydziedziczą? Ja naprawdę nie wiem ile masz lat żeby się na to oglądać. Przykro im bo niewierząca jesteś? Jesli tak, to przykro im cały czas. A jeśli im przykro bo księdza nie chcesz słuchać i nudzić się setnie to cos tu chyba jest nie tak. Ja powiedziałam rodzicom, że dla mnie to jest strata czasu i nie mam ochoty dyskutować na ten temat z księdzem bo nie widze powodu. Tym bardziej że nasz też wypytywał czemu mnie w kościle nie ma. Raz trafił przypadkiem i powiedziałam że jestem niewierząca zatem wolałabym pozostać uprzejmie biernym słuchaczem. Na co oczywiście on chciał się wdac w dyskusję... No to trzeba było powiedziec żeby wiernym poświęcił czas i wyjść. Co też zrobiłam. Odpowiedz Link Zgłoś
mozaika491 Re: Kolęda... ksiądz w dom, dla mnie katastrofa 29.01.08, 20:03 A ja zalatwiam to tak: przyjmujemy ksiedza, bo moj maz jest wierzacy. Ksiadz wie, ze ja jestem ateistka. W czasie kiedy ksiadz i moj maz modla sie, ja stoje obok i nie usiluje niczego udawac. Po krotkiej modlitwie propanuje ksiedzu symboliczna herbate lub posilek. Jezeli chce pogadac, przyjmuje zaproszenie. Nigdy nie probuje mnie nawracac, atmosfera jest mila, moj maz zadowolony. Zaznaczam, ze od kilku lat mieszkamy na wsi. No, ale ja mam juz swoje lata i nie boje sie trudnych sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
damakier1 Re: Kolęda... ksiądz w dom, dla mnie katastrofa 29.01.08, 22:23 To masz wyjątkowo sensownego księdza. Ja jestem niewierząca, ale był czas, że miałam chęć w czasie kolędy przyjąć księdza, porozmawiać na przykład o tolerancji, życiu obok siebie wierzących i niewierzących, dać jakąś ofiarę na kościół, bo mieszkam wśród społeczności parafialnej i zależy mi, żeby kościół w mojej dzielnicy był dobrze utrzymany i ją upiększał. Ale to udało się tylko parę razy, a potem to ksiądz zaczynał od tego, że nie mamy ślubu kościelnego, potępiał nas i był koniec rozmowy. No to teraz, kiedy przychodzą ministranci i pytają, mówię, że dziękuję bardzo i tyle. Nie ma z tym problemu. A tak w ogóle, to osoba, która rozpoczęła wątek nie ma problemu z księdzem i kolędą, tylko ze swoją dorosłością i relacja z rodzicami. Odpowiedz Link Zgłoś
baba67 Re: Kolęda... ksiądz w dom, dla mnie katastrofa 30.01.08, 12:38 Szkoda ze nie mieszkasz obok mnie...nasz proboszcz bardzo lubi rozmawiac z niewierzacymi, nawet powiedzial raz na kazaniu ze ma kilku przyjaciol niewierzacych. Odpowiedz Link Zgłoś
olpc Re: Kolęda... ksiądz w dom, dla mnie katastrofa 29.01.08, 20:22 Wyluzuj, Bóg żadnemu z proroków ani apostółów lub świętych nie obiecał, że każdy człowiek będzie dążył do życia wiecznego. Mamy wolną wolę. Nasz broszka, jak z niej skorzystamy. Odpowiedz Link Zgłoś
selica Re: Kolęda... ksiądz w dom, dla mnie katastrofa 29.01.08, 21:46 No i straszna wojna się zrobiła katolików z ateistami :) I tak nikt nikogo nie przekona, jedni niech sobie wierzą w niepokalane poczęcie, inni w boga światowida, inni znowu w kosmitów a jeszcze inni w nic nie wierzą i też jest im dobrze. Na szczęście następna kolęda dopiero za rok :))))))) Pozdrawiam wszystkich (nie)wierzących. Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: Kolęda... ksiądz w dom, dla mnie katastrofa 29.01.08, 22:07 A Demiurg mi świadkiem, że nie miałam zamiaru rozpętać wojny ideologicznej. Naprawdę, chciałam się pożalić tylko, że nie lubię kolędy. Jakby tu zakończyć tę dyskusję, hę? Odpowiedz Link Zgłoś
selica Re: Kolęda... ksiądz w dom, dla mnie katastrofa 29.01.08, 22:13 Proponuję pożegnać wszystkich zgromadzonych i zaprosić na kontynuację dyskusji w przyszłym roku, przy okazji następnej kolędy :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Uwaga UWAGA Uwaga 29.01.08, 22:17 Ja jestem już po kolędzie. Temat jest więc już zamknięty. Dziękuję wszystkim zgromadzonym za dyskusję. Do zobaczenia w czasie przyszłorocznej kolędy. Odpowiedz Link Zgłoś
adomas Re: Kolęda... ksiądz w dom, dla mnie katastrofa 30.01.08, 00:48 Wyluzuj się, ksiądz nie gryzie. Mów prawdę ale uprzejmie i może wyjść z tego fajna dyskusja światopoglądowa a takie są pożyteczne. A jak ksiądz będzie drętwy to powie coś niemiłego i po prostu wyjdzie sam szybko z własnej woli i po krzyku. To człowiek jak ja i ty. Chill out! Odpowiedz Link Zgłoś
otw Re: Kolęda... ksiądz w dom, dla mnie katastrofa 30.01.08, 02:31 Jestes strasznie dziecinna. Tata da klapa za to, ze zrobisz po swojemu? Odpowiedz Link Zgłoś
reklamowiec Re: Kolęda... ksiądz w dom, dla mnie katastrofa 30.01.08, 07:42 Oczywiscie - badz niesympatyczna. Wtedy wizyta ma szanse przebic dla Ciebie niesympatycznie i bedziesz miala powod do kolejnego wpisu na Forum. Czy czasem nie przesadzasz? Moze warto uszanowac poglady innych. I zachowywac sie neutralnie. Odpowiedz Link Zgłoś
borrus Kochasz rodziców? Szanujesz ich uczucia czy wolisz 30.01.08, 07:53 aby cierpieli? Coś mi sie zdaje że wyhodowali sobie małą, cwaną egoistkę- bo cały świat ma sie trząść nad Twoimi uczuciami ale łzy w oczach Twojej mamy i ściśnięcie serca są przecież bez znaczenia..Liczą sie tylko obiadki... ech dzieci- Odpowiedz Link Zgłoś
meg303 A ja kocham dziecko i w związku z tym 30.01.08, 09:26 Ponieważ moja córka ma 15 lat i chodzi na religię( jej decyzja, oboje z męzęm jesteśmy niewierzący), wpuściłam ostatnio kolędę. Ksiądz bardzo taktownie zadawał pytania typu" a wy przed tym cywilnym to długo tak?" i tu mrugnięcie kapłana.... Jedynie obecnośc mojej córki i szacunek dla jej uczuć powstrzymał mnie przed wyrażeniem księdzu w krótkich słowach opinii o tego typu inwigilacji. W przyszłym roku w czasie kolędy nie będzie mnie w domu....jestem przecież pania swojego czasu czyż nie? Pozdrawiam wszystkich, wpuszczających i niewpuszczających:) Odpowiedz Link Zgłoś
cynek2003 Do pacierza bezbożnicy! 30.01.08, 11:01 Nie wpuszczajać księdza, świadomie uszczuplacie dochody kościoła! I za co kupią złote kielichy i świece? Odpowiedz Link Zgłoś
wicary Re: Do pacierza bezbożnicy! 30.01.08, 12:14 cynek2003 napisał: > Nie wpuszczajać księdza, świadomie uszczuplacie dochody kościoła! I > za co kupią złote kielichy i świece? Nie na świece ci oni zbierają tylko na mercedesa i wizyty w agencjach towarzyskich ( wprawdzie coraz częściej agencje zastępują ododane parafianki) A na świece i takie tam drobiazgi czarni łykają z państwowej kasy czasami jak np ojciec dyktator Rydzyk łyskają setki ha ziemi pod zabudowę. Katabas to wciąż świetna profesja Odpowiedz Link Zgłoś
olamazur Re: Kochasz rodziców? Szanujesz ich uczucia czy w 30.01.08, 13:35 borrus napisał: > aby cierpieli? Coś mi sie zdaje że wyhodowali sobie małą, cwaną > egoistkę- bo cały świat ma sie trząść nad Twoimi uczuciami ale > łzy w oczach Twojej mamy i ściśnięcie serca są przecież bez > znaczenia..Liczą sie tylko obiadki... > ech dzieci- Przesadzasz. Serce mojej mamy też się ścisnęło, że nie przyjęłam kolędy (w swoim własnym domu), ale czy ściśnięte serce mamy ma być jedynym powodem przyjmowania kolędy? Do kościoła się chodzi, kolędę przyjmuje, spowiada itd. jak to człowiekowi jest potrzebne, jak wierzy, a nie żeby mamusi przykro nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: Kochasz rodziców? Szanujesz ich uczucia czy w 30.01.08, 13:38 Właśnie problem w tym, że ja całe życie się daję szantażować tym, że moja mama siada i chlipie. Dlatego chodzę do kościoła i zostałam na kolędzie. Odpowiedz Link Zgłoś
olamazur Re: Kochasz rodziców? Szanujesz ich uczucia czy w 30.01.08, 14:09 eluch_a napisała: > Właśnie problem w tym, że ja całe życie się daję szantażować tym, > że moja mama siada i chlipie. Dlatego chodzę do kościoła i > zostałam na kolędzie. Młodaś jeszcze. Wyprowadzisz się na swoje, to będziesz swobodniejsza. Na razie się nie przejmuj :-) Odpowiedz Link Zgłoś
borrus Re: Kochasz rodziców? Szanujesz ich uczucia czy w 30.01.08, 15:06 Odwróćmy sytuację Elżbieto- masz 20 letnią córkę, ona przychodzi do Ciebie i mówi że teraz jest już naprawdę wolna, sama będzie o sobie stanowić i że wybiera kokainę, bo koka to prawdziwa , niczym nie krępowana wolność duszy i umysłu. I że ma prawo... Nawet byś nie chlipnęła? nic? Nie próbowała byś jej od tego odwodzić? Zły przykład?- wcale nie- mechanizm strachu matki jest dokładnie taki sam- Bo Twoja mama sie boi, boi sie o Ciebie Elu bo Cię kocha, kościół wiara , religia mają Ci pomóc bezpiecznie przejść przez życie...Być może sie myli..rodzice także sie czasami mylą Elu ale... Kochaj ich chociaż za to ze Ciebie kochają. I jeśli możesz oszczędzaj im smutku...człowiek to taka krucha istota... Odpowiedz Link Zgłoś
olamazur Re: Kochasz rodziców? Szanujesz ich uczucia czy w 30.01.08, 15:22 borrus napisał: > Odwróćmy sytuację Elżbieto- masz 20 letnią córkę, ona przychodzi > do Ciebie i mówi że teraz jest już naprawdę wolna, sama będzie > o sobie stanowić i że wybiera kokainę, bo koka to prawdziwa , > niczym nie krępowana wolność duszy i umysłu. I że ma prawo... > Nawet byś nie chlipnęła? nic? Nie próbowała byś jej od tego > odwodzić? Sorry, że się wetnę, choć nie jestem Elżbietą. Gdyby moje dorosłe dziecko postanowiło brać kokę, to bym nic nie zrobiła, bo co bym mogła niby zrobić? Póki co mam 3-letnie dziecko i staram się je wychowywać, tak, by tej koki w przyszłości nie miało potrzeby brać. Jak odniosę porażkę _działając_ przez 20 lat, to nie będzie nic takiego, co mogłabym w 20 wiośnie życia mojego dziecka _powiedzieć_, żeby odwrócić te 20 lat działań. Z kościołem analogicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
tapatik Re: Kochasz rodziców? Szanujesz ich uczucia czy w 01.02.08, 07:56 borrus napisał: > aby cierpieli? Coś mi sie zdaje że wyhodowali sobie małą, cwaną > egoistkę- bo cały świat ma sie trząść nad Twoimi uczuciami ale łzy > w oczach Twojej mamy i ściśnięcie serca są przecież bez > znaczenia..Liczą sie tylko obiadki... ech dzieci- Borrus, czy Ty czasem nie przeginasz? Z Twojej wypowiedzi wynika, że rodzice dwudziestokilkulatki, czyli osoby dorosłej, mają prawo ŻĄDAĆ od Niej, aby była obecna na kolędzie, bo inaczej Jej mamusia będzie płakać? Jaki będzie następny krok? "Albo wyjdziesz za Zenka albo mamusia będzie płakać." Przecież świat nie kręci się wokół uczuć jakiejś gó..ary, która swoimi zachciankami ("ja kocham Zygmunta, a nie Zenka") doprowadza mamusię do płaczu. Odpowiedz Link Zgłoś
mini_kks Mój Boże, masz problem... 30.01.08, 13:28 Ile masz lat? Może jeszcze tupnij nóżką, bo rodzice KAŻĄ CI uczestniczyć w kolędzie. :D Ja koledę miałam w niedzielę i to akurat w trakcie wspólnego wyprawiania imienin moich i Brata. Wielkiego problemu nie było, przerwaliśmy na chwilę, pogadaliśmy z księdzem, nawet "co łaska" było - 10 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
olamazur u mnie chodził ksiądz... z innej parafii 30.01.08, 13:30 Poprawcie mnie jeśli coś przekręcam: kolęda ma być po to, by ksiądz poznał swoich parafian, by się z nimi osobiscie spotkał, posłuchał, co mają do powiedzenia itp. Tak czy nie? Pytam, bo u nas chodził ksiądz z innej parafii, bo nasi księża nie dali rady obrobić całego terenu. Czuliśmy się tak, jakby chodził, bo tych kopert szkoda. No i zastanawialiśmy się, czy i ile musieli odpalić wynajętemu księdzu za jego robotę. Odpowiedz Link Zgłoś
tojamyszka bywa , ze nic nie rozumiemy .. 30.01.08, 15:19 Mili moi czy Wasza wizyta zawsze w każdym domu wywołuje radośc ? czy zawsze gdy wchodzisz do do mu kolżanki / kolegi ich Rodzice okazuja Wam szczesliwosc , ze zaszczyciliście ich dom ? Nie . I nie okazuja niecheci . choc pewnie najchetniej niejednokrotnie nie otowrzyliby Wam drzwi . Mam wrazenie , ze czytam ludzi nietolerancyjnych , takich typowych egoistow , ktorzy tylko dla siebie wymagaja , ale od siebie nic , kompletnie nic dac nie chca . Niechec do ksiedza podyktowana jest zapewne " opinia publiczna" ale takze i wydarzeniami z lekcji religi . Ksiadz to tylko czlowiek , ktory wykonuje specyficzny zawod . I jak kazdy smiertelnik bywa rozny . Moglas sie zrazic do katachety , alenie wykreslaj kazdego ksiedza ze swego istnienia . Gdyby Ciebie zapytano czy jestes katolikiem . katoliczka , pewnie odpowiesz , ze tak . Wiec dlaczego nie chcesz wpuścic ksiedza na chwile do swego mieszkania ? Nigdy nie wiemy z jaki podmuch przyniesie nam cieplo . Nikt nie jest nieomylny . Troche pokory moi Kochani . Oczekujecie , ze inni beda pokorni wobec Was , wiec dajcie to z siebie innym . Ktos powie , ze uprawiam katechezę . Nie , nie jestem katechetka . Jestem Matka dwu doroslych corek i wiem ile dobrego zrobilo w moim domu to , ze moje corki zachowaly wiare w sercu . Nie mysl , ze jak poklocisz sie z kims , jak pokazesz swoja sile bedziesz lepszy . Byc dobrym do dawac siebie nie pytajac : a co ja z tego ede miala . Za kolede nie musisz placic . Ksiadz nie kaze Ci dawac koperty . Obleci i bez tego . Chcesz to dasz , nie chcesz to nie dasz. Ale czasem porozmawiaj z kims innym niz z kolega , ktory wlasnie spalił skreta ... Odpowiedz Link Zgłoś
bir.ke a slyszeliscie takie dziwy?! 30.01.08, 15:29 w nowej soli w jednej z wiekszych parafii jest nastepujacy zwyczaj: jesli chce sie przyjac ksiedza, wysyla sie do niego stosowne zaproszenie wraz z gotowka (druki jak mniemam do pobrania w parafii). nie sadze, by trudzil sie na darmo... no comments ___________________________________ "Co za czasy parszywe, jeszcze dziesięć lat temu kolesie od podsłuchów udawali, że ich tam nie ma, a teraz nie dość, że się nie kryją, to jeszcze wchodzą w polemiki" A.Pilipiuk Odpowiedz Link Zgłoś
prom_do_szwecji a do mnie przychodzi dziś 30.01.08, 15:42 i niech przychodzi. Tak samo przyjęłabym ksiedza prawosławnego, mułłe i kazdego z każdej parafii każdego wyznania blisko mojego domu. Nic mi sie nie stanie. Jemu też nie. Tak czuję, ze tak być powinno A poza tym akurat jestm katolikiem i chce zeby mi nowe mieszkanie poświęcił Odpowiedz Link Zgłoś
vandikia Re: Kolęda... ksiądz w dom, dla mnie katastrofa 30.01.08, 19:25 A u mnie był jak zawsze bardzo sympatyczny ksiądz 30latek, ktory na poczatek sie modli z nami, swieci mieszkanie, a pozniej rozmawiamy ogolnie o zyciu. W tym roku gadal z moim mezem o grach komputerowych ze 20 minut. Cos tam przekąsimy, pośmiejemy sie i tyle. Może jestem dziwna, ale nie rozumiem tego drapieżnego nastawienia ludzi do kolędy właśnie. Jeżeli będziesz akurat w domu, to nie rozumiem dlaczego nastawiasz się na bycie niemiłym i z góry wysylasz zle fluidy. Można być przeciez neutralnym. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztof011169 Re: Kolęda... ksiądz w dom, dla mnie katastrofa 30.01.08, 20:12 Nie rozumiesz "drapieżnego nastawienia" do kolędy lub księdza ? Wiesz dlaczego nie rozumiesz? Ponieważ nie masz zielonego pojęcia o np. krwawej historii kościoła katolickiego a co gorsza jesteś tak leniwa że nie zadasz sobie trudu aby wiedzę Ci obcą poznać. Ponieważ część społeczeństwa, w tym wierzącego przejrzała na oczy dlatego też z obrzydzeniem traktuje te Twoje śmieszne kolędy a w szczególności czarnych pasożytów. Pewnie ktoś odpowie że bywają pasożyty lepsze i gorsze... Otóż nie, każdy pasożyt reprezentuje zbrodniczą organizację pod nazwą kościół katolicki, poprzez przynależność do niej godzi się również z mroczną historią tego tworu jak i obecnymi "przypadłościami" typu kasa, przekręty, pedofilia Odpowiedz Link Zgłoś
gwenfrewi Re: Kolęda... ksiądz w dom, dla mnie katastrofa 30.01.08, 23:02 pokaż mi historię czegokolwiek, która była długa a nie mroczna. Odpowiedz Link Zgłoś
vandikia Re: Kolęda... ksiądz w dom, dla mnie katastrofa 31.01.08, 19:44 Żle trafiles ze swoim wywodem, bo na studiach mialam miedzy innymi historie religii, ktorą prowadzila swietna wykładowczyni i wiem co to krucjaty chociazby, wiec sie nie wysilaj. przypadłości ktore wymieniles nie dotycza tylko jednej grupy spolecznej, wiec tez mozesz sobie darowac i moze dla ciebie jest smieszna koleda, ale dla mnei nie. skoro ja nie obrazam, to badz laskaw tak formulowac poglady aby tez nie obrazac - chyba ze agresja slowna to jedyna znana ci forma przekazywania swoich pogladow. Odpowiedz Link Zgłoś
kitek_maly E_lucha. :-) 30.01.08, 21:30 Czy spodziewałaś się, że z tym wątkiem trafisz na pierwszą stronę? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
eluch_a Re: E_lucha. :-) 30.01.08, 22:02 A w życiu... ;) Nikt mi teraz nie uwierzy, ale to naprawdę miał być lekki, luźny, przyjemny, nieco tylko marudzący wątek. A ludzie tu znaleźli we mnie jakąś nienawiść, agresję i nie wiadomo jeszcze co... Heh, za krótko mnie znają... Odpowiedz Link Zgłoś
kylax To watek o Polsce czy o Pakistanie???????????????? 30.01.08, 23:21 Czytam i nadziwic sie nie moge. Rzekomo dorosli ludzie robia to, co zazycza sobie ich rodzice, boja sie presji rodziny i znajomych, zawieraja sluby z powodu ciazy, nie wybieraja takiej religii, lub ateizmu, jaka im odpowiada, tworza jakies zawile klamstwa i intrygi, zeby nie uczestniczyc w obrzedach katolickich etc. Tragedia! Takie zjawisko moga miec miejsce w Pakistanie czy Turcji, a nie w europejskim kraju. Po raz kolejny potwierdza sie fakt, ze monoetnicznosc i monoreligijnosc degeneruja spoleczenstwo. W krajach takich jak USA, Kanada, Australia, Nowa Zelandia, Europa Zachodnia ludzie wybieraja taka religie jaka im odpowiada, albo nie wybieraja zadnej i nie maja z tym prawie zadnych problemow. Ktos urodzil sie w rodzinie anglikanskiej, ale zmienil religie na mormonizm lub baptyzm, a moze i buddyzm. Albo wybral ateizm czy agnostycyzm. Polska z kolei bardziej przypomina kraje islamskie. Odejscie od katolicyzmu jest traktowane gorzej niz gwalt lub morderstwo. Ja, bedac ateista, nie biore ZADNEGO udzialu w katolickich obrzadkach, nie biore udzialu nawet w slubach i pogrzebach. Pojawiam sie dopiero, gdy klecha wyjdzie z cmentarza, a w wypadku slubow, po wyjsciu mlodej pary z kosciolka. No, ale mnie rodzice od malego uczyli samodzielnosci i obrony wlasnego zdania i pogladow. I nie sa katolikami. Odpowiedz Link Zgłoś
kylax Zapomnialem jeszcze dodac. 30.01.08, 23:27 Nie obchodze zadnych wydarzen, pod nazwa Swieto Zmarlych, Boze Narodzenie, czy Wielkanoc. I jakos zyje, ba, calkiem dobrze zyje. Problem jaki musicie pokonac, to katolickie wychowanie, ktore kladzie nacisk na grzecznosc, pokornosc, uleglosc, konformizm i inne takie tam. Dziecko powinno wychowywac sie na silna, niezalezna i praca do przodu, jak burza, osobowosc. Nie przypadkiem katolicyzm ma najwiecej wyznawacow w Ameryce Lacinskiej, Afryce i na Filipinach. Toz to, centra swiatowej gospodarki, nauki, wojskowosci, kultury i bogactwa. Odpowiedz Link Zgłoś
baba67 Re: To watek o Polsce czy o Pakistanie??????????? 31.01.08, 12:15 Z wieloma sprawami sie z Toba zgadzam. Tylko dlaczego KLECHA? Czy nie mozna kulturalniej ? Czy naprawde wierzacy wszyscy nazywaja Cie bezboznica ? CZy uwazasz, ze nie ma tolerancji wsrod katolikow wogole ? Odpowiedz Link Zgłoś
elisa_day daj spokoj, pokaz ze nie bedziesz uczestniczyc.. 30.01.08, 23:23 u mnie - rodzice siedza w swoim pokoju i przyjmuja ksiedza, ja w swoim, ale jesli cos potrzebuje to wychodze nawet jesli widzi. co, wstyd ze nie jestes katoliczką? Odpowiedz Link Zgłoś
carnivore69 Re: daj spokoj, pokaz ze nie bedziesz uczestniczy 31.01.08, 17:25 Fajny nick. Pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
przewoz_pw Re: Kolęda... ksiądz w dom, dla mnie katastrofa 31.01.08, 09:42 Przeczytałem tą wypowiedź i większość odpowiedzi. I śmiać mi się chce z niektórych. Chyba większość piszących to dzieci, które nie lubią księdza na zasadzie "bo się boję". Założycielka wątku też się tu kwalifikuję. Chowanie się w pokoju, albo udawanie, że "mnie nie ma" to na prawdę dziecinada :) Te 5 - 10 minut spotkania przeżywacie mocniej jak czyjś pogrzeb. Ludzie. Ksiądz to też człowiek. Ja ze swoim mogę pogadać, ot tak - swobodnie i się nie boję. Pytania też dobre potrafi zadać, podyskutować lubię. Tym bardziej, że nie ttrawię na przykład o. Rydzyka i x. Jankowskiego. Ale swojego - jak najbardziej. Podobnie jak wielu pozostałych. Czasem wpadam na swojego proboszcza w sklepie. Najczęściej w sobotę, więc wiadomo - piwko na weekend i jakieś luźne zakupy. Pogadamy przy półkach i świat się nie wali nikomu na głowę. Powiem więcej. Szczególnie tym "niewierzącym". Znam kilka akcji, że ksiądz przyszedł do rodziny niewierzącej (innej wiary). Im też korona z głowy nie spadła. Pogadali i sobie poszedł dalej. A wy się tu boicie. Śmieszne. Bać to się będziecie przed śmiercią, jak wam gromnicę nieść będą. Odpowiedz Link Zgłoś
mruczus4 Re: Kolęda... ksiądz w dom, dla mnie katastrofa 31.01.08, 16:40 eluch_a napisała: > Od czterech lat nie miałam wątpliwej przyjemność uczestniczyć w tym > cyrku, bo jakoś mnie nigdy nie było w domu wtedy. A w tym roku > akurat przyjechałam na tę nieszczęsną kolędę do domu. Cholerka... > Rodzice nie zgadzają sie, żebym się ukryła w innym pokoju i > przeczekała... Trudno, skoro muszę, wezmę w tym udział. Ale chyba > nie mogą mnie zmusić, żebym była miła, prawdaż? Więc będę > niesympatyczna. Najlepiej wziąć na uszy zatyczki przeciwhałasowe albo słuchawki z włączoną muzyką. Potem możesz nawet przejść przez pokój z pingwinem i nic cię nie ruszy. === badanie: seks a Kościół Rzymskokatolicki na stronie: Humanizm w Polsce Odpowiedz Link Zgłoś
latajacamysz Re: Kolęda... ksiądz w dom, dla mnie katastrofa 31.01.08, 17:09 A nie możecie zrobić tak jak ja?- Zaprosiłam księdza do domu ale na wstępie poinformowałam go że ja jestem niewierząca a mąż jest greko-katolikiem. Dzieci chrzczone w wierze ojca, a ślubu kościelnego nie mamy. Porozmawialiśmy o tym jak nam się żyje, zapytał o dzieci. Poprosiłam księdza by pomógł mi dotrzeć do potrzebujących w parafi-mam sporo ubrań po dzieciakach, wózek itp. Jednak usłyszałam że w okolicy nie ma nikogo takiego, parafia tylko na święta paczki żywnościowe rozdaje, ale jeżeli chcę wspomóc kościół to on zbiera na nowe ławki i tak 200-300 pln by sie przydało. Pieniędzy nie dałam mówiąc wprost że wolę ludziom pomóc i wiem że nasza wieś nie jest bogata. Pożegnał się i po sprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
yavanna86 Re: Kolęda... ksiądz w dom, dla mnie katastrofa 31.01.08, 17:39 Faktem jest,że w PL podejście do religii jest niezdrowe.Ile znam osób,które traktują kolędę jak upiorny obowiązek,bo co sąsiedzi powiedzą,bo wypada...i nie mają odwagi powiedzieć "Nie przyjmuję kolędy.Do widzenia.". To takie proste... Odpowiedz Link Zgłoś
olejowy.bogacz Re: Matus zakazala, tato pobije... 31.01.08, 17:43 Jajca wykrecasz? Ktos zasponsorowal temacik? A jesli prawda, to przyszykuj grosz co laska i czekaj na ksiezula z lobrazkiem swietym. Odpowiedz Link Zgłoś
fergie18 Re: Kolęda... ksiądz w dom, dla mnie katastrofa 31.01.08, 22:45 mam identyczna sutuacje z rodzicami ;/ przyjechałam uczyć się do sesji bo we wrocławiu ciągle mnie ktos gdzieś zapraszał, jakies imprezy ,a tu w domu mnie księdzem męczą ;/ nigdzie nie ma spokoju Odpowiedz Link Zgłoś