wya18
02.02.08, 15:53
bylam z facetem bardzo dlgo 8 lat.zamieszkalismy razem, byly
momenty radosci jak rowniez pojawialy sie problemy.Zaczelo
sie zle od momentu jak poszedl na impreze firmowa,niewazne
ze prosilam zeby zostal bo sa andrzejki tez bym chciala z
nim byc.A do tego wykonuje pracy kierowcy wiec bardzo
czesto nie ma go w domu.Umowil sie ze mna ze nie bedzie
dlugo i przyjdzie pozniej do domu i zaprosimy jeszcze jego
znajomych z pracy i posiedzimy.Niestety nawet nie odbieral
tel ode mnie.Tak sie zapomnial.Nastepny raz to bylo przed
swietami.Tak czekalam na niego jak wroci z pracy.On wrocil
ale wstawiony.jeszcze jak wszedl do mieszkania to sie zapytal
co ja tu robie?Zalamalam sie.Z nerw uderzylam go.Kazal mi
sie wyniesc jak najszybciej bo ma dosyc mojego zrzedzenia
ze caly czas mysle ze mniezdradza.Nie jestesmy juz miesiac
razem.Choruje caly czas.Dzwoni nieraz do mnie i opowiada o
swojej dziewczynie bo oczywiscie znalazl sobie pocieszenie
od razu.OPowiada mi o niej.Bardzo mnie to boli bo jakby nie
bylo razem mieszkalismy i zylismy.Poradzcie mi co ja mam
zrobic?czy jest jeszcze szansa zeby powalczyc czy starac sie
zapomniec?