zazdrość...

20.08.03, 09:40
Jestem strasznie zazdrosna o swojego faceta. Powoduje to, że mam dość niską
samoocenę, a każda dziewczyna w moich oczach jest 1000% lepsza ode mnie. Czy
znacie moze lekarstwo na coś takiego :(((((((((( To naprawdę utrudnia mi
zycie...
    • Gość: grogreg Re: zazdrość... IP: 212.160.165.* 20.08.03, 09:50
      Alez oczywiscie.

      Mozesz przykuc swojego faceta do kaloryfera, karmic, dbac o niego i cieszyc sie
      nim, bez zadnego ryzyka.

    • Gość: nana Re: zazdrość... IP: 195.94.203.* 20.08.03, 09:50
      proponuję iść do psychologa
    • Gość: suri Re: zazdrość... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.03, 09:50
      saralee napisała:

      > Jestem strasznie zazdrosna o swojego faceta. Powoduje to, że mam dość niską
      > samoocenę, a każda dziewczyna w moich oczach jest 1000% lepsza ode mnie. Czy
      > znacie moze lekarstwo na coś takiego :(((((((((( To naprawdę utrudnia mi
      > zycie...

      mysle, ze jest odwrotnie - mozesz miec niska samoocene i stad pojawia sie
      zazdrosc. a tu pomoze tylko praca ze soba. bywalam kiedys zazdrosna i zupelnie
      sie z takich emocji wyleczylam wiec wiem, ze jest to do zrobienia i nie jest
      wcale trudne.
      jedyne czego potrzebujesz to troche czasu :)
      • zielona_wrona Re: zazdrość... 20.08.03, 09:59
        Suri, bardzo proszę, powiedz, na czym to polegało? Jak to zrobiłaś?
        Jestem w podobnej sytuacji jak autorka wątku. Kompletnie sobie nie radzę.
        Jeśli nie tu to na priva... please.
        • Gość: suri uwaga, rozpisalam sie ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.03, 11:34
          poradzilam sobie sama i skutecznie. bardzo dlugo myslalam o tym co jest
          faktycznie problemem. czy to, ze On zachowuje sie w sposob pozostawiajacy duzo
          do zyczenia, nie dajac mi poczucia bezpieczenstwa, nie okazujac szacunku, czy
          tez sa to moje chore imaginacje i nadinterpretacje.

          zazdrosc jest powiazana z potrzeba zawlaszczenia drugiej osoby, kontroli
          (chociaz wiem, ze takie stwierdzenie moze budzic sprzeciw). a tego sie zrobic
          nie da bez jej krzywdzenia i robic sie nie powinno bo nie daje to szczescia.
          trzeba dac maksiumum zaufania a to rodzi poczucie odpowiedzialnosci za wlasne
          poczynania. pamietac, ze nie ma nic takiego przed czym mozne Cie uchronic
          zazdrosc. za to doskonale wiemy, ze zatruwa najpiekniejsze uczucia.

          zazdrosc powoduje specyficzne sprzezenie zwrotne, ktorego nie rozgryzlam
          jeszcze do konca, a polega ono na tym, ze jesli zazdrosna nie jestes to nie
          wydarza sie nic co mogloby takie uczucie obudzic i odwrotnie.
          drugi czlowiek czuje, ze masz szacunek dla siebie i dla niego wiec nie
          sprawdzasz, nie kontrolujesz ale zyczysz sobie i jemu jak najlepiej i takie
          madre podejscie ceni kazdy. Ty i on. a przeciez to wszystko co czujemy jest
          subiektywnym obrazem tego co sie wydarza. mamy wiec moc wplywania na to, jakie
          emocje sie w nas budza bo jest to kwestia interpretacji.
          zamiast oddawac sie negatywnym uczuciom, potraktuj je jako wyzwanie do
          zmierzenia sie z najgrozniejszym przeciwnikiem - sama soba. praca wcale nie
          taka ciezka, obiecuje:) - w kazdej chwili kiedy chcesz zrobic cos, co jest
          powodowane zloscia, zalem, zazdroscia skup sie na tym uczuciu nie robiac nic az
          do momentu, kiedy to uczucie rozbroisz i pozbawisz sily. doprowadz do sytuacji
          kiedy mozesz mu sie przyjrzec spokojnie i dojsc do wniosku, ze nie ma sensu
          nakrecac spirali negatywnych wrazen. badz ponad to.
          --
          przeciez chodzi o to zeby bylo Wam dobrze. rob wiec z usmiechem dla Was tyle
          ile mozesz i traktuj to jak dawanie prezentu. radosne jest poszukiwanie
          pomyslu, dawanie niespodzianki, sprawienie przyjemnosci sobie poprzez
          sprawianie przyjemnosci innym, a nie oczekiwanie rewanzu.
          przeciez nie po to to robimy, prawda?

          pozdrawiam cieplo
    • anulex Re: zazdrość... 20.08.03, 09:59
      Moze pomysl o makijazu, nowej fryzurze, jakiejs ciekawej ksiazce? Tak na dobry
      poczatek, zeby poczuc sie troszke lepsza :) I przede wszystkim upomnij sie u
      swojego mezczyzny o komplementy! Mnie nic tak nie dowartosciowuje, jak
      swiadomosc, ze bardzo podobam sie swojemu ukochanemu :)
    • Gość: lola Re: zazdrość... IP: korbank:* / 10.0.0.* 20.08.03, 12:57
      Niewiele ci pomoge, choc sama kiedys to przezywałam, nie bezpodstawnie jak sie
      okazało,ale obecnie przeszło mi( po urodzeniu dziecka siłą rzeczy skupiłam sie
      bardziej na maleństwie niz rozmyslaniu o rzekomych zdradach).
      A tak a propos tej zazdrości- otóż znam faceta, który wrecz "choruje " na
      kobitki, powodzenie ma ogromne i nie przepusci zadnej, obecnie oficjalnie
      związany z pewna panną, na boku kilka sztuk.Kiedys zdarzyło mi sie pójsc z
      towarzystwem (a miedzy innymi z nim) na impreze, była z nim jego oficjalna,
      której wczesniej nie znałam, jego znam kilkanascie lat. Jak mozna sie było
      spodziewac zamiast zabawiac panne krazył koło obcej, tym razem padło na mnie,
      ale ja znając go nie dopusciłam do zadnych incydentów, kierując go dyskretnie
      ku jego lubej, ale on oczywiscie z uporem maniaka ja ignorował, ona z kolei
      zabiegała o jego względy, i tak sie imprezka toczyła.ja na boku jej
      wytłumaczyłam ze tyle lat go znam, ze naprawde nie mam wobec niego zadnych
      zamiarów, itd, ale to widac jej nie przekonało.
      Po jakims czasie, gdy zachodziła okoliczn\osc ponownego spotkania sie panna
      wszem i wobec poinformowała, ze to ja uwodziłam tego jej "męza", ze
      zachowywałam sie skandalicznie, obmacywałam go na forum publicznym, ze
      prawdopodobnie sie z nim spotykam, itd- to wszystko usłyszeli znajomi i
      rodzina, nie omieszkała zadzwonic do mojego męża zeby zainteresował sie co tez
      zona wyprawia. Przezyłam szok, bo to przeciez nie ja za nim latałam, po drugie
      na sekunde nie byłam z nim sama, wszystko widziała wiec gdyby taki fakt miał
      miejsce to nie obeszło by sie bez reakcji, po prostu nakłamała ile
      wlazło.Okazuje sie ze nie ja jedna jestem "winna", jej ataki przezyło juz kilka
      kobiet- co z tym robic?Gdy chciałam z nią porozmawiac to unika mnie jak ognia,
      mówiąc tylko ze sie zemsci, ale niby za co? Pretensje wg mnie powinna kierowac
      do winowajcy a nie do mnie, bo ja ani myslałam sie nim zajmowac zdrugiej strony
      trudno uciekac w popłochu w sytuacji gdy wszyscy sie bawia . Teraz trzymac sie
      bede na kilometr od tego towarzeystwa, bo z niczego zrobiła sie afera, a on i
      tak zdradza ja na okrągło.
    • lalka74 Zazdrości można się oduczyć 20.08.03, 17:40
      To okropne uczucie i lepiej się go wystrzegać. Ja się oduczyłam i teraz mi o
      wiele lepiej, chyba nie umiem powiedzieć jak to zrobiłam, ale jakoś się udało.
      A przeszłam wiele psychicznych tortur z powodu pracy chorej wyobraźni :)))
      Zazdrość to uczucie upokarzające i chociażby dlatego warto pracować nad
      zielonookim potworem i nie karmić go niczym. Powodzenia.
      • zielona_wrona Re: Zazdrości można się oduczyć 20.08.03, 18:12
        Lalko... co znaczy "nie karmić"? Nie prowokować sytuacji z potencjalnymi
        rywalkami, unikać jakiś spotkań, które nas przyprawiają o obłęd?
        Co to dla Ciebie znaczy: "nie karmić"?

        I jeszcze zapytam... czy o swojej trawiącej umysł zazdrości powinno się mówić
        partnerowi? nie w formie pretensji ale jako o oczymś co nas boli i sprawia, że
        tracimy chcęć do życia i radośc z bycia razem? Czy lepiej pozostawić go w
        nieświadomości, by go do siebie nie zniechęcać lub nie martwić?
        • Gość: helka Re: Zazdrości można się oduczyć IP: *.icpnet.pl 20.08.03, 19:53
          zielona_wrona napisała:

          > Lalko... co znaczy "nie karmić"? Nie prowokować sytuacji z potencjalnymi
          > rywalkami, unikać jakiś spotkań, które nas przyprawiają o obłęd?
          > Co to dla Ciebie znaczy: "nie karmić"?
          >
          > I jeszcze zapytam... czy o swojej trawiącej umysł zazdrości powinno się
          mówić
          > partnerowi? nie w formie pretensji ale jako o oczymś co nas boli i sprawia,
          że
          > tracimy chcęć do życia i radośc z bycia razem? Czy lepiej pozostawić go w
          > nieświadomości, by go do siebie nie zniechęcać lub nie martwić?

          mam podobny problem. powiedziec mu, zeby w moim towarzystwie nie wodzil oczami
          za dziewczynami czy milczec w tej kwestii-niech sie nie cieszy ze jestem
          zazdrosna. on to niestety robi b.dyskretnie i pewnie mie ma zielonego pojecia
          ze ja to widze. najgorsze gdy taka panna tez na niego zerka. Wtedy moja
          wyobraznia szaleje, bo on robi sie wyjatkowo taka zainteresowany.
          moim marzeniem jest jak najszybciej sie z tego wyleczyc, bo to okropnie meczy!
          • Gość: saralee Re: Zazdrości można się oduczyć IP: 81.15.130.* 20.08.03, 22:08
            dzięki za wszelkie odpowiedzi!!!! Dobrze wiedzieć, że nie jestem sama...Może
            założymy klub wzajemnego wsparcia :)
            • lalka74 Re: Zazdrości można się oduczyć 21.08.03, 10:48
              zazdrość to jest mój problem a nie mojego partnera i to ja musze sobie z tym
              poradzić a nie zatruwać mu życie. Mozna mu powiedzieć, że ciężko to znoszę,
              kiedy on wodzi oczami za laskami - ale trzeba szybko dodać, że mam jednocześnie
              świadomość, że ogląda kobiety tak jak obraz i że nic mi nie grozi. Trzeba w
              sobie zbudować silne przeświadczenie, że nic mi nie grozi i że mu ufam. Zazdość
              zjada mój umysł i wykańcza związek - i dlatego jest bardzo groźna, dlatego
              należy jej się pozbyć.
              :) takie jest moje zdanie - pozdrawiam :)
    • zauberfee Re: zazdrość... 20.08.03, 22:25
      ja tez z czegos takiego probuje wylezc :o) moj facet, siatkarz, ma za duzo
      kolezanek siatkarek :o) jestem zazdrosna, gdy rozmawia z innymi dziewczynami,
      ale z drugiej strony mu ufam, gdy mowi, ze nie ma w tym zadnych podtekstow.
      znalazlam rade na moja zazdrosc: komentuje przy nim wszystkie panny w zasiegu
      wzroku (dosc obiektywnie!) i kaze mu sie patrzec na ladne tylki czy dlugie
      nogi :o) podchodze bardziej na luzie do moich obaw o wlasnego mezczyzne. a
      zazdrosc to rzecz normalna!
    • Gość: jj Re: zazdrość... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.08.03, 22:40
      A ja z kolei lubię jak za moim facetem latają kobiety, to mnie przekonuje, że
      on jest naprawdę fajny, wiem, że to żałosne.
    • Gość: suzy Re: zazdrość... IP: proxy / 172.30.1.* 21.08.03, 11:01
      no cóz
      "są chwile gdy wylołabym martwym widzieć cie,
      nie musiałabym sie Tobą dzielić- już nie
      Gdybym mogła schowałabym twoje oczy w mojej kieszeni,
      zebys nie mógł ogladać tych, które są dla nas zagrozeniem....

      do pracy nie moge puścić Cie - o nie,\
      tam tyle kobiet - a kazda w myślach gwałci Cie
      ........"

      współczuję
      • saralee Re: zazdrość... 22.08.03, 08:39
        Ej, ludziska...Nic nie jest żałosne! Zazdrośc to ludzka rzecz, kiedys tez
        usłyszałam, ze jestem żałosna, bo jestem wściekle zazdrosna...Ale nie uważam
        tego za ujmę dla mojej osoby...To co, zakładamy Klub Zazdrosnych Serc :)
        Będziemy się nawzajem wspierać :)))) Pozdrawiam wszystkich zazdrośników
Inne wątki na temat:
Pełna wersja