havana8
05.02.08, 21:59
Mam taki kłopot mały...sama nie wiem co mam myśleć o tym i
pomyślałam,że podziele się tym \"kłopotem\" i może ktoś mi poradzić.
A więc, poznałam pewnego chlopaka jakies pół roku temu. I od razu go
polubiłam, mamy mnóstwo tematów do rozmów, jest bardzo wesoły i
świetnie sie dogadujemy.
Na poczatku tylko się przyjaźnilismy,on miał dziewczyne, ja
chłopaka i tak się kręciło.Ja zerwałam z chłopakiem,on miał nadal
dziewczyne,zerwał z nią,był z inną itd.
Pewnego wieczoru(bo zmieniamy sie w pracy ok.22) jakos tak wyszło,że
zagadaliśmy się i zostałam dłuzej,on wpadł na pomysł,zeby wypic
wino. No i wszystko ok,wypilismy wino,pogadalismy ok.24 zwinełam się
do domu. Do niczego nie doszło miedzy nami oczywiscie,ale on zaczął
sie dziwnie zachowywać,zaczął mi pisac sms-y,do pracy nie
przychodzil juz w dresie jak zawsze itd. itd. Po kilku tygodniach
zadzwonil do mnie,żeby się wyżalić, że zerwał z dziewczyna.byłam w
szoku,że on w ogole dalej miał dziewczynę,ale jako dobra koleżanka
starałam sie go wspierać. I tak to nasze wspieranie sie dziwnie
rozkręciło,zaczelismy sie spotykac-kino, pizza,piwko itd.
I nawet nie wiem kiedy zaczeło mi na nim zależec,niestety pewnego
dnia dostałam od niego sms-a o treści mniej więcej takiej \"zależy
mi na tobie,jestes super dziewczyną,bardzo mi się podobasz,ale przez
moje złe doswiadczenia w miłosci,wole byc sam\"
Troche mnie to zabolało,ale spokojnie i cierpliwie,powiedziałam
\"ok,chcesz byc sam to spoko,rozumie\".
Jednak za kilka dni,zaprosił mnie na piwko, dziwnie sie
zachowywał,patrzył na mnie jak w obrazek,usmiechał sie, gdy
wychodzilismy czule mnie objął a na dowidzenia namiętnie pocałował.
Wtedy zwariowałam zupełnie, tu pisze,ze chce byc kolegą,potem
namiętnie caluje,gdzie w tym sens?
To jego dziwne zachowanie powtórzyło się kilkakrotnie-na spacerze,
przytulał się co chwile,obejmował,a gdy spotkał mój zdziwiony wzrok
odsuwał się.
Zaczeło mi to przeszkadzać, ta cała sytuacja, wiec napisałam do
niego i znów dostałam w odpowiedzi \"ze on mnie bardzo lubi,ale nie
chce mnie zranić,że jestem fantastyczna i jakby nie to,że jego
milosci konczyly sie zle napewno bylibysmy razem\"
Wkurzyłam się i dałam do zrozumienia \"ze słowa nie ida w parze z
czynami\".
No i żeby było śmiesznie... na początku to on, non stop dzwonił,
pisał, zapraszał mnie itd. z czasem przestał a gdy ja proponowałam
wspólne wyjscie(bo przeciez to TYLKO \"kolega\"wiec czemu nie?) non
stop nie ma czasu,sie spóźnia czasami nawet godzine i zawsze ma
jakies wyjaśnienie,ostatnio nigdy nie dotrzymuje słowa nawet jesli
chodzi o głupie podrzucenie ksiązki. Wciąż zabiegany i to w dodatku
w dziwnych godzinach bo zawsze wieczornych.
Nie wiem co mam myśleć,bo czasami zachowuje się jakby mu na serio
na mnie zależało, a czasami jakby nie istniala. Czasami wyskakuje
sam z zaproszeniem i to na już, a czasami pol dnia sie musze go
prosić o wspolne wyjscie a potem ok.21 dostaje wiadomosc \"ze on
idzie spac\".
Wkurza mnie ta cala sytuacja,bo nie wiem czy cierpliwie czekać na
niego, czy go olać.
POMOCY!! nawet bardzo szczere i bolesne opinie przyjme z pokora
oczywiscie!!! dziekuje