problem :(

06.02.08, 22:29
Z teściową:( Zupełnie nie wiem, co robić, co myśleć, oboje z mężem
mamy już dosyć tej absurdalnej sytuacji...

Mieszkamy z teściową w jej mieszkaniu (z tym, że ona spędza w nim ok
pół roku, często wyjeżdża), jesteśmy pół roku po ślubie, jeszcze ok
2 lat planujemy mieszkać razem, dopóki nie skończę studiów i nie
przeprowadzimy się do mojego rodzinnego miasta daleko stąd. Z matką
mojego męża mieszkaliśmy już ok 2 lat przed ślubem.
Problem polega na tym, że kompletnie nie udaje nam się dogadać, jak
to zwykle bywa gdy się mieszka razem z teściami.. Moja teściowa nie
jest typową teściową z dowcipów, to w sumie fajna kobieta,
przynajmniej gdy patrzę na nią obiektywnie. Niestety ma jedną wadę-
drugiego syna, którego faworyzuje i krzywdzi tym mojego męża,
ponieważ w ogóle go nie docenia i traktuje zupełnie inaczej, jak
dziecko. Boli mnie to, że strasznie kocha swoją drugą synową (a
właściwie pierwszą), a ja jestem tą gorszą... Jest mi tak przykro z
tego powodu, że odcinam się zupełnie od teściowej, niewiele z nią
rozmawiam, czuję przed nią jakiś lęk. Próbowałam z nią rozmawiać,
ale ona była oburzona tym, że moim zdaniem ona faworyzuje któeś ze
swoich dzieci. Nie mogła mówić z oburzenia, że śmiałam jej zwrócić
uwagę i że tamta synowa nigdy by tak nie powiedziała. Dla niej matka
to świętość, trzeba ją zawsze chwalić, jest obrażona gdy gotuję
obiad, a jest jeszcze reszta obiadu, który ona ugotowała. Źle mi z
tym:( Nie wiem, czy jest to uzasadnione, może to przesadna zazdrość
z mojej strony, kompletnie nie potrafię na to obiektywnie spojrzeć.
PRzeżywam każdą naszą rozmowę, każdą sprzeczkę. Teściowa ma do nas
pretensje o to, że mało z nią rozmawiamy, że zamykamy się w naszym
pokoju i że mieszka z nami jak z lokatorami. Ale nie wiem jak
mogłabym o zmienić.. Ona całe dnie przesiaduje w jednym pokoju
oglądając TV i marzy o tym, żeby zrobić herbatkę, przynieść ciasto i
poplotkować. A ja nie mam na to ani czasu, ani ochoty.. Bo boli mnie
to, jak nas traktuje.
Wiem, że powinniśmy się wyprowadzić, cały czas myślimy tylko o tym,
ale mamy szansę zamieszkać sami, gdy skończę studia, oszczędzamy jak
możemy. Z drugiej strony kiedyś bardzo dobrze mieszkało nam się
razem z tęsciową, nie chcę teraz uciekać od problemu, bo on nie
zniknie, będą inne pretensje z jej strony, a z mojej - nadal żal, że
jesteśmy gorsi. A ja chcę to zmienić, chcę żeby było dobrze, tylko
nie wiem czy to jeszcze możliwe, czy jest szansa że się mylę co do
niej:(
    • kitek_maly Re: problem :( 06.02.08, 22:33

      jeszcze ok
      > 2 lat planujemy mieszkać razem, dopóki nie skończę studiów i nie
      > przeprowadzimy się do mojego rodzinnego miasta daleko stąd. Z
      matką
      > mojego męża mieszkaliśmy już ok 2 lat przed ślubem.

      Nigdy w życiu z teściami. Brrrr.
    • kontik_71 Re: problem :( 06.02.08, 22:35
      Zacisnac zeby i tak szybko jak to mozliwe sie wyprowadzic.. Wszelkie
      proby "naprawy" jej stosunku do Twojego meza tylko pogorsza sytuacje
      • agaoki Re: problem :( 07.02.08, 14:08
        dla mnie jest tu za mało konkretów. w jakich sytuacjach teściowa faworyzuje
        "tamtych", jak to okazuje?
        ja myślę, że nie jest tak źle, a Ty jesteś za bardzo wyczulona i trochę zazdrosna.
        • china_rose Re: problem :( 08.02.08, 12:00
          Konkrety: jest mi przykro, że przy wszelkich spotkaniach rodzinnych
          teściowa siada jak najbliżej swojej drugiej synowej i co chwilę ją
          przytula, a na mnie prawie nie zwraca uwagi. Do niej zwraca się po
          imieniu i zdrobniale, do mnie bezosobowo. Cały pokój ma obwieszony
          ich zdjęciami, codziennie rozmawia z nimi przez telefon (a gdy
          wyjechala i mieszkaliśmy pół roku sami, dzwoniła do nas co 2-3
          tygodznie i rozmawiała króciutko, bo spieszyla się do dzieci). Może
          to głupie, ale mnie jest przykro. Nie lubię, kiedy teściowa
          porównuje męża do brata i przy kimś zawsze wychwala tamtego. Oni
          (mąż i matka) w ogóle nie mają ze sobą normalnego kontaktu, w tym
          domu się czuje, że matka jest najważniejsza i nie można jej na nic
          zwrócić uwagi. Zero rozmowy.. Nie ma więc szans szczerze z nią
          porozmawiać, bo kiedy mąż raz próbował, to była oburzona, że jak on
          śmie mówić do niej, że ciągle jest krytykowany. Ja tego nie umiem
          pojąć, bo u mnie w domu rozmawiało się otwarcie- teraz to doceniam.

          Wiem, że jestem zazdrosna i przewrażliwiona, ale nie umiem inaczej:(
          Może niepotrzebnie się przejmuję, ale nie wiem co z tą sytuacją
          zrobić, bo jednak coś w tym jest- mieszkamy razem, a w domu
          atmosfera grobowa po prostu i tak mi jakoś źle:/
    • modliszka24 Re: problem :( 07.02.08, 14:43
      na 100 takich sytuacji 99% dziewczyn powie ci to samo jakie są biedne
      pokrzywdzone przez teściową ja też tak myślałam i jeszcze czasem myśle ale nam
      się to tylko wydaje każdy gest teściowej do tej drugiej odbierany jest przez
      nas, żle ale przecież wy razem mieszkacie i jest inna relacja ,oni są oddzielnie
      Jak przyjdą w odwiedziny to normalny człowiek chce jak najlepiej ugościć a ty
      już inaczej myślisz jak będziecie osobno mieszkać będzie tak samo też teściowa
      będzie inna serdeczna
      • tusia224 Re: problem :( 08.02.08, 12:25
        My też mieszkaliśmy z teściem przed ślubem. Kłótnie były na porządku dziennym.
        Nie będę teraz się rozpisywać o co chodziło, bo czasami nawet o głupie
        drobnostki. Od kiedy mieszkamy sami wszystko się zmieniło. Z tata utrzymujemy
        "zdrowe" stosunki, wpadamy do niego na obiadki, jeździmy na zakupy, stał się
        zupełnie innym człowiekiem.
        Prawda jest też taka, że nie każdego da się polubić. Nie tylko jeśli chodzi o
        rodzinę, ale również o zwykłe kontakty międzyludzkie. Są sympatie i antypatie.
        Nie mówię, że teściowa Cię nie lubi, tak tylko przytoczyłam swoją myśl, że jest
        to możliwe.
        Ja ogólnie jestem zdania, że z rodzicami nie powinno się mieszkać. Nawet ksiądz
        mówił nam to na naukach przedmałżeńskich. Żeby jak najszybciej odciąć
        przysłowiową "pępowinę". Więc zaciśnijcie żeby i jeszcze trochę przeczekajcie.
        Jeżeli natomiast chcesz przetrwać ten okres trochę milej, pierwsza wyciągnij
        rękę. Jeżeli teściowa jest w domu i ogląda tv, kup albo zrób ciasto, herbatę,
        usiądź z nią, porozmawiaj. Mówisz, że jest taka zła a sama nie robisz nic żeby
        poprawić z nią stosunki... Moja teściowa też jest bardzo wyniosłą i snobistyczną
        osoba, ale ja znalazłam sposób na to, że by się z nią zaprzyjaźnić. Pomagam jej
        w pilnowaniu synka, w prasowaniu, czasmi dzwonię i pytam co tam słychać. Takie
        drobne rzeczy, ale naprawdę skutkuje. Bo jak sama wspomniałaś - problem nie
        zniknie wraz z przeprowadzką. Ona nadal będzie matk ą Twojego pmęża.
        Powodzenia :)
        • china_rose Re: problem :( 09.02.08, 10:01
          Jakoś trudno mi się przemóc po tylu nieudanych próbach, kiedyś
          potrafiłysmy usiąść przy kawie i pogadać, a teraz żałuję wszystkiego
          co powiem w przypływie serdeczności, bo jestem wyczulona na
          najmniejszą krytykę...

          Ostatnie dni mijamy się dużo, ja wychodzę do koleżanek jak mąż jest
          w pracy, a ona w domu, bo mnie to trochę przytłacza, nie mogę nawet
          przymknąć drzwi od swojego pokoju, bo tesciowej jest przykro z tego
          powodu. Ona ma czasem takie wybuchy, kiedy mnie lub mężowi (nigdy
          razem) "wygarnia" wszystko co jej leży na sercu, te oskarżenia są
          często nieprawdziwe, ale ja nawet z nią nie dyskutuję, prawie się
          nie odzywam, bo każde moje słowo jest później przeciwko mnie...

          Na codzień nie jest tak źle, spotykamy się w domu późnym
          popołudniem, niby dzień za dniem szybko mija, ale czy warto tak
          czekać te 2 lata? Twoje rady są dobre, tusia, ale nawet nie wiesz
          jak mi ciężko przemóc się, żeby chociaż kawy się z nią napić, tak
          bardzo już się od siebie oddaliłyśmy. I nie wiem, czy może być tak
          fajnie jak kiedyś, ponieważ ona mnie porównuje do swojej drugiej
          synowej i wydaje mi się, że choćbym nie wiem jak się starała, to ona
          i tak będzie zawsze o tamtej myślała lepiej. Tamta synowa jest w
          typie teściowej, ponieważ nie pracuje i całe dnie potrafią
          przesiedzieć przy kawce, na spacerach, zakupach, tamta ma zawsze dla
          niej czas, przytakuje każdemu zdaniu teściowej, nawet jak się z nim
          nie zgadza, ciągle ją chwali i prosi, żeby ich odwiedzała... Też bym
          potrafiła taka być, gdyby nie to, że w moim odczuciu, nie mam szans
          na to, żeby być też taką ulubioną synową i czuję się gorsza, bo wiem
          że tamtej nie dorównam. Teściowa zna tamtą synową kilka lat dłużej
          ode mnie i są bardzo zżyte.

          Tak naprawdę to ja mam ciągle dylemat: starać się czy nie, czy po
          prostu żyć obok siebie w zgodzie, bez jakiejś wielkiej przyjaźni. Za
          każdym razem, jak już mi się wydaje, że jest lepiej, to wydarza się
          coś, albo pada jakieś słowo, po którym mi się już nic nie chce.

Pełna wersja