Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę?

IP: *.crowley.pl 21.08.03, 14:17
Czy któraś z Was wybaczyła zdradę w związku, w którym nie było potrzeby
zasłaniać się dziećmi, domem z ogrodem i innymi tego typu "argumentami"? Czy
to jest możliwe by spojrzeć na takiego człowieka bez odrazy? Co więcej
wybaczyć i udać przed sobą samą, że można zapomnieć? Ciekawa jestem jak sobie
z tym poradziłaście? Ja chyba nie potrafię....mimo, że on się stara....
    • Gość: agnis6 Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? IP: 195.116.74.* 21.08.03, 15:19
      ja wybaczylam ale na wiele sie to jednak nie zdalo bo po jakims czasie zrobil
      to znowu. nie zaluje ze mu wybaczylam kochalam go bardzo a on naprawde bardzo
      sie staral o to wybaczenie. dostal szanse ale niestety jej nie wykorzystal. na
      poczatku rzeczywiscie troche dziwnie mi bylo bo caly czas przypominalo mi sie
      ze byl z inna dziewczyna ale jakos dalo sie to zagluszyc. po tym wszystkim
      mysle ze juz wiecej nie wybacze zdrady nie oplaca sie bo jak zrobil to raz to
      jest prawie pewne ze zrobi znowu. moze zdarzaja sie wyjatki ale ja juz w to
      watpie. pozdrawiam pa
    • dido8 Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? 21.08.03, 17:18
      Niestety, nie należę do tych wolnych od odpowiedzialności. Nie mam domu z
      ogródkiem ale mam dziecko i dosyć długi bagaż wspólnego życia we dwoje. Też
      jest mi ciężko wybaczyć i zapomnieć. Czasami mam ochotę się poddać i tak po
      prostu się wyprowadzić ale jestem na to zbyt odpowiedzialna albo zwyczajnie
      się boję...

      Pozdrawiam Cię i trzymaj się. Jest nas więcej (zdradzonych) damy radę to
      wytrzymać.
      • Gość: mona Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.03, 18:16
        wybaczenie dodaje sil....ale potrzeba czasu.
      • nawiedzona_baba Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? 21.08.03, 18:42
        dido8 napisała:

        > Nie mam domu z ogródkiem ale mam dziecko i dosyć długi bagaż wspólnego życia
        > we dwoje.
        ...
        > Czasami mam ochotę się poddać i tak po prostu się wyprowadzić ale jestem na
        > to zbyt odpowiedzialna albo zwyczajnie się boję...

        zbyt odpowiedzialna czy zbyt uzależniona ?
        • Gość: dido Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? IP: w3cache.* / 192.168.3.* 22.08.03, 22:06
          Zbyt odpowiedzialna, bo moja decyzja o tm, że spróbuje mu to wybaczyć jest w
          największym stopniu podjęta ze względu na córeczkę. I wciąż zastanawiam się
          czy mam prawo byc egoistką - myślec tylko o sobie i po prostu kazać mu sie
          wynieść? Nie jestem uzalezniona finansowo od męża....potrafię sobie poradzić w
          zyciu...
    • Gość: lola Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.03, 19:04
      Owszem, cierpiałam długo,codziennie sie zadreczajac, ale udało sie, niestety
      duzo czasu trzeba. Teraz nie ma we mnie tej zadry, potrafie myslec o tym bez
      zalu, trudno, stało sie, jestem dumna ze swej siły, bo najłatwiej w takiej
      sytuacji zostawic, trzasnac drzwiami. A on, no cóz widac było ze strasznie to
      przezył, starał sie wynagrodzic i teraz ja mu ufam, co pewnie niektórzy uznaja
      za przejaw naiwnosci, ale ja wiem jak jest.Nie była to zdrada klasyczna,czyli
      maz zdradza po ilus latach zone, po prostu ciagnał dawny zwiazek (o którym nie
      miałam pojecia)jednoczesnie układajac sobie zycie ze mna.Z doswiadczenia wiem
      ze jest mozliwe zycie po i to całkiem normalne, ale gorzej gdy zdarza sie to
      czesciej niz raz.
    • joasia1 Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? 22.08.03, 08:44
      Wszystko zalezy od definicji okreslenia "zdradzil"
      Dla mnie to ze przespal sie z inna nie ma znaczenia
      o ile zrobil to dyskretnie a nie z sasiadka albo moja kolezanka.

      Za zdrade uwazam rozgadywanie wspolnych tajemnic, przezyc, dyskutowanie z inna
      swoich problemow itp.
      • Gość: cecotto Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 22.08.03, 09:44
        joasia1 napisała:

        > Wszystko zalezy od definicji okreslenia "zdradzil"
        > Dla mnie to ze przespal sie z inna nie ma znaczenia
        > o ile zrobil to dyskretnie a nie z sasiadka albo moja kolezanka.
        >
        > Za zdrade uwazam rozgadywanie wspolnych tajemnic, przezyc, dyskutowanie z
        inna
        > swoich problemow itp.

        ale z ciebie liberał kurcze no....
      • Gość: sonija Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? IP: *.gov.pl 23.08.03, 09:51
        joasia1 napisała:

        > Wszystko zalezy od definicji okreslenia "zdradzil"
        > Dla mnie to ze przespal sie z inna nie ma znaczenia
        > o ile zrobil to dyskretnie a nie z sasiadka albo moja kolezanka.
        >
        > Za zdrade uwazam rozgadywanie wspolnych tajemnic, przezyc, dyskutowanie z
        inna
        > swoich problemow itp.

        Nie pisz tego za głośno, bo jak faceci przeczytają to mogą dojść do wniosku, że
        tak sądzi każda z nas i nie będą już mieli żadnych oporów...
    • balbinia Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? 23.08.03, 10:37
      Gość portalu: Marna graczka napisał(a):

      > Czy któraś z Was wybaczyła zdradę w związku, w którym nie było potrzeby
      > zasłaniać się dziećmi, domem z ogrodem i innymi tego typu "argumentami"? Czy
      > to jest możliwe by spojrzeć na takiego człowieka bez odrazy? Co więcej
      > wybaczyć i udać przed sobą samą, że można zapomnieć? Ciekawa jestem jak sobie
      > z tym poradziłaście? Ja chyba nie potrafię....mimo, że on się stara....


      NIE NIE i NIE !! Zdrada fizyczna to i dla mnie zdrada duchowa, zabicie tego
      wszystkiego co razem budowalismy, w co wierzylismy. Wtedy wszystkie jego slowa
      bylyby nic nie warte. Dla mnie taki facet stracil by na wiarogodnosci,
      wartosci. Wiec po coz sie meczyc..? Tego sie nie da wg mnie odbudowac, zawsze
      zostaje cien niepewnosci, ta igla w sercu. Ja wiem ze bym nie umiala, bo juz
      sama wizja przyprawia mnie o palpitacje serca. Ale akceptuje kobiety, ktore
      potrafia, moze lepiej robia dajac druga szanse..
      • Gość: osa Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? IP: *.class144.petrotel.pl 23.08.03, 21:09
        Zdradził mnie i powiedział mi o tym. To był szok, nie byłam w stanie myśleć o
        niczym innym, ale też nie potrafiłam od niego odejść. Niedawno obchodziliśmy 10
        rocznicę ślubu (zdrada wydarzyła się kiedy jeszcze nie byliśmy małżeństwem) i
        nie żałuję tego,że jesteśmy razem. Pamiętam o tym, ale czas zrobił swoje.
        Jesteśmy szczęśliwym małżeństwem, obawiam się, że gdybym odeszła zawsze bym
        tego żałowała. Czasami więc warto ...
        • pinkink Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? 24.08.03, 03:08

          Wydawalo mi sie, ze tak. Rozumowo tak, ale nie emocjonalnie - nigdy.
          Dopiero jak sama zaczelam go zdradzac pojelam, ze to zaden big deal.
          To tak sie przeciez latwo robi...

          Juz nie jestesmy razem.
          Mysle, ze to jest odpowiedz.
        • Gość: KARO Re: Do WrednaKacha IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.12.* 28.08.03, 09:19
          współczuję ci tego co przeszłas z tym facetem . Jesteście znowu razem.Piszesz
          że nie możesz patrzyć na niego z ufnością bo Cię zdradzał. Teraz zapewnia ,że
          cię kocha .Nie ufaj mu.Zdradzał cię i bębzie to robił.Chce cię mieć bo masz
          swoje zalety które mu odpowiadają . On cię kiedyś zniszczy psychicznie.Zastanów
          się dorze sprawdzaj go i kontroluj przede wszystkim a przekonasz się.
          Skontroluj dyskretnie komórkę itd.Zyczę ci powodzenia i rozsądku przed
          podjęciem ważnej decyzji życiowej.
      • Gość: Kat Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? IP: *.acn.pl 24.08.03, 19:47
        balbinia napisała:

        > NIE NIE i NIE !! Zdrada fizyczna to i dla mnie zdrada duchowa, zabicie tego
        > wszystkiego co razem budowalismy, w co wierzylismy. Wtedy wszystkie jego
        slowa
        > bylyby nic nie warte. Dla mnie taki facet stracil by na wiarogodnosci,
        > wartosci. Wiec po coz sie meczyc..? Tego sie nie da wg mnie odbudowac, zawsze
        > zostaje cien niepewnosci, ta igla w sercu. Ja wiem ze bym nie umiala, bo juz
        > sama wizja przyprawia mnie o palpitacje serca. Ale akceptuje kobiety, ktore
        > potrafia, moze lepiej robia dajac druga szanse..


        Wytłumacz zatem wszystkie swoje zdrady. Dla kobiet obowiązuje inna miara???
        • balbinia Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? 25.08.03, 13:46
          Gość portalu: Kat napisał(a):
          >
          >
          > Wytłumacz zatem wszystkie swoje zdrady. Dla kobiet obowiązuje inna miara???


          Facet.. slow mi brak do ciebie.. Szpiegujesz mnie na wszystkich forach i
          oczerniasz. NIC ci nie zrobilam, nie wiem kim jestes, jak i ty nie wiesz kim ja
          jestem, wiec odwal sie laskawie ode mnie !!!!
    • Gość: WrednaKacha Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? IP: *.gda.pl / 192.168.11.* 24.08.03, 09:19
      Niby wybaczylam. Tzn jestesmy razem dalej. On zdradzal mnie przez dlugi okres
      czasu, przez rok od momentu naszego poznania sie, tzn ciagnal 1 poprzedni
      zwiazek i spotkal sie kilka razy z jeszcze jedna babka. Potem sie rozstalismy,
      ja sie dowiedzialam o wszystkim, on chcial sie spotkac, spotkalismy sie i on
      prosil zebym do niego wrocila a ja wygarnelam mu ze wszystko wiem i zmieszalam
      go z blotem. On sciemnial, klamal ze to nieprawda, wil sie jak piskorz, ale ja
      wiedzialam swoje na 100%.
      Zwinelam manatki i wyjechalam za granice, gdzie swietnie sie bawilam, umawialam
      sie z facetami itp. Po poltora miesiaca wrocilam piekna, opalona, wypoczeta i
      dowartosciowana. On byl zazdrosny.
      Teraz znow jestesmy razem juz od roku, wiem ze on mnie kocha i chyba nikogo nie
      ma na boku, ale cos we mnie zostalo...
      Po pierwsze, poczucie niepewnosci i brak zaufania - bo on moze to zrobic
      kolejny raz.
      Po drugie, przy okazji poznalam elementy jego filozofii zyciowej i niektore z
      nich niespecjalnie mi sie podobaja.
      Po trzecie, pozostal brak szacunku do niego. Caly czas pamietam, jak klamal,
      sciemnial i sie wypieral (a ja naprawde wiedzialam na 100%), jaki byl przy tym
      zalosny... Jak robil z geby cholewe... Po prostu wiem teraz, ze to czlowiek dla
      ktorego honor i prawda sa pojeciami abstrakcyjnymi. Potrafi byc kochany i
      slodki, ale - siedzi we mnie ten obraz jego twarzy, jak klamal. Tego nie
      zapomne i wiem juz, ze potrafi mnie oklamac bez mrugniecia okiem.
    • helaraja Tak, wybaczałam dwa lata. 24.08.03, 18:31
      • helaraja Re: Tak, wybaczałam dwa lata. 24.08.03, 18:33
        Robiłam bez sensu, bo mój mąz pomylił wybaczenie z przyzwoleniem. Załuję, że
        nie wystawiłam mu walizek od razu, oszczędziłabym sobie wiele nerwów i
        upokorzeń - a efekt i tak rozwód...
    • Gość: renia Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? IP: *.ath.spark.net.gr 24.08.03, 22:28
      Ja wybaczylam i mysle, ze nigdy wiecej nie spotkalabym drugiego czlowieka
      takiego jak moj maz, nie potrafie wyobrazic sobie ani samotnosci do konca
      zycia ani tego ze z kim innym moglabym tak naprawde zbudowac taki zwiazek jaki
      mam z moim mezem. To, ze zagraly mu hormony i polazl z jakas pannica do lozka
      to za malo zebym ja zmarnowala sobie zycie, tak uwazam. I moglabym odejsc, bo
      mam odkad, a gdyby mnie notorycznie zdradzal, czy nawet mial staly romas z
      jedna kobieta to na pewno bylby powod zeby nie wybaczyc ale jedno lozko to ja
      potrafie to zrozumiec i uwazam, ze skoro on naprawde chce wybaczenia, a to da
      sie wyczuc, czy facet tylko udaje skruche czy naprawde zaluje bo sam widzi, ze
      to byl blad, wiec to jedno lozko nie moze przekreslic kilkunastu lat mojego
      zycia. Ludzmi jestesmy i tylko ludzmi, kazdy popelnia takie czy inne bledy,
      jednym z bledow jest wlasnie zdrada. Po prostu rozwaz co jest dla ciebie
      waznejsze - jak silny jest wasz zwiazek, ile razem zbudowaliscie na
      plaszczyznie duchowej i fizycznej, co wazniejsze, bo z kolei nie mozna tez
      powiedziec, ze kazdy zwiazek jest tak wazny i silny, by wybaczac zdrady.
      Indywidualna sprawa.
      • Gość: renia z kolei zalosne jest... IP: *.ath.spark.net.gr 24.08.03, 22:32
        ..gdy kobieta przymyka oczy na to ze facet ja zdradza, bo po prostu jest
        uzalezniona finansowo tak, ze nie potrafi sama stanac na nogach, bo dzieci, bo
        rodzina, a facet ja zdradza na lewo i prawo. Znam takie przypadki i tylko
        usiasc i plakac, ze ktos tak sobie potrfi zamotac zycie.
    • lalka74 Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? 25.08.03, 13:40
      Owszem, wybaczyłam i teraz uważam, że więcej przez to straciłam niż zyskałam.
      Wybaczyłam, ale zapomnieć nie potrafiłam, to wciąż siedziało we mnie i
      doprowadzało do szaleństwa. Drugi raz bym nie wybaczyła.
    • Gość: Kasia Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? IP: *.acn.pl 25.08.03, 21:08
      Mój narzeczony powiedział, że nie ma czegoś takiego jak zdrada tam gdzie się
      dwoje ludzi kocha. On mówi, ze dla Niego to nie jest miłość. niech każdy sobie
      interpretuje te słowa jak chce. My uważamy, że to przekreśla wszystko. Jeśli
      się kogoś kocha i szanuje, to żadna chwila słabości się nie zdarzy. co z tego,
      ze jestesmy tylko ludźmi? Ja po tylu latach kocham mojego faceta całym sercem i
      nie wyobrażam sobie innego, nawet pocałunek z innym dla mnie to...ohyda jak o
      tym pomyślę.
      Pewnie zaraztrafią się jakieś niemiłe docinki na mój post, ale co zrobić? tak
      już myślimy.
    • Gość: KARO Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.12.* 27.08.03, 19:42
      Aktualmie jestem w stresie prawdopodobnej zdrady mojego męża.wywiózł mnie i
      dzieci nad morze na 2 tyg. Przyjechał po nas. Dwa dni po powrocie do domu
      przeczytałam sms w jego telefonie.Który wg. mnie świadczy o zdradzie.Złapałam
      telefon jego i zadzwoniłam do panienki utykając jak świni do koryta.A następnie
      dałam telefon staremu ze to niby dla niego rozmowa .Było halo halo i rozłączył
      sie następnie panienka oddzwoniła do niego a ten wyłączył telefon.Na drugi
      dzień dzwoniłam do panienki rano ale nie odbierała oddzwoniła za chwilę i
      tłumaczyła się że ten sms to pomyłka itp .Ale jej numer telefonu był w komórce
      starego kilka razy jako odebrane i wybierane numery .Mąż tłumaczy się że poznał
      ją na spotkaniu służbowym rok temu poza miejscem zamieszkania że nie była sama
      tylko z mężem czy narzeczonym i dzwoniła czy w tym roku też przyjedzie( stary
      był w tym roku też na takim spotkaniu)
      że nawet niewie jak się nazywa W te bzdury nie wierzę. Znazm tylko numer
      komórki tej panienki to Idea moze ktoś by mi ją pomógł zidentyfikować z imienia
      inazwiska i miejscowości z której jest. Narazie od 3-ch tygodni ma wyłączoną
      komórkę abonamentową. Jeśli nie jest z mojego miasta to kładę lagę na nią jeśli
      mieszka tu gdzie my to muszę być baczna na sytuację.Mąż na następny dzień
      przyniósł kwiaty klękał przepraszał że nie wie dlaczego tak się stało, że do
      niczego nie doszło.Możę to i prawda.Jeszcze nie wybaczyłam mu tego co zaszło
      może z czasem zobaczymy. Narazie wypadła choroba dziecka wic ja jestem zajęta
      dziećmi stary też przeżywa.Może poradzicie mi dziewczyny jak rozwikłać taką
      sytuację.
      • Gość: PP Re: Do KARO IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.03, 22:33
        Hej Karo, może ja nie jestem najlepszą radą dla Ciebie, bo to ze mną kilku
        facetów zdradzało swoje żony, ale zdarzyło się tak, bo od sms'a do sms'a od
        spotkania do spotkania mieliśmy szansę na rozwój uczucia. I czesto trwało to
        kilka lat. Tak więc trzymaj swojego mężulka krótko, to do niczego nie dojdzie.
        Bo jak już się zacznie, a facet nie będzie odpowiedzialny to może mu szajba
        odbić. Raz wbrew mojej decyzji i chęci facet chiał rzucić rodzinę. Wiem też już
        z doświadczenia, że my kochanki nie lubimy robić komuś krzywdy (żonom) ani
        słuchać wyzwisk. Wtedy czar pryska. Jak już go przypilnujesz, to pomyśl czego
        on szukał u innej- zwyczajowe powody to - chciał aby kobieta go doceniła,
        chciał być znów w centrum zainteresowania, chciał bliskości uczuciowej, może
        coś z sexem?
        • Gość: KARO Re: Do RR IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.12.* 28.08.03, 09:04
          Dzięki za rady . Ja nie mam sobie nic do zarzucenia.W domu wszystko grało i
          może jeszcze zagra zobaczymy.Mężą doceniałam głaskałam ,seks wg. mnie był ok,
          dzieliliśmy się problemami w pracy mojej i jego. wyrarzałam opinie na temat
          jego problemów starałam się mu pomóc doradzić itd.W domu też grało byłam
          zadowolona dzieci super w szkole sukcesy moje zawodowe męza sukcesy które
          oprócz problemów się pojawiły np. awans. Mąż jest wspaniałym ojcem kocha nasze
          dzieci to dawało mi setysfakcję mnie też zawsze chołbił był miły kochany.Teraz
          kiedy on wyjaśnił swoją wersję sms-a bardzo się stara ale ja nie mogę się
          przemoć by wszystko wróciło do normy.Wierzyłam i ufałam ale nie do końca kiedy
          zapewniał mnie ,że jest za stary na baby za poważny, za dużo ma problemów w
          pracy by się w coś wikłac.Te zapewnienia nie dawały mi jednak 100% pewnosci
          dlatego odczytałam sms coś mnie pchneło do jego telefonu.Teraz zrobiłam się
          bardzo podejrzliwa możę wyjdę z tego.Poza tym ma cholerną intuicję i
          wyczucie .Tak twierdzi wielu znajomych kiedy zwracali się do mnie z problemem
          takim czy innym.Moje rady i sugestie przynosiły im sukcesy. RR jestes kochanką
          czy byłaś wielu żonatych facetów być może kiedyś spota cię zdrada twojego mężą
          czy narzeczonego.Ci Twoi faceci też Cię zdradzają okłamują zapewniają Cię o
          miłości tak naprawdę to kochają siebie i żony.Opamietanie przychodzi im po
          czasie, ale wdedy nie mają czasem jużrodziny żony i kochanka też odchodzi.
          • Gość: EN Po zdradzie IP: *.acn.pl 28.08.03, 09:46
            Zrobiłam coś takiego. Zrodziły się jakieś przeczucia, właściwie nie poparte
            żadnymi dowodami z zewnątrz (a może ich nie dostrzegałam?), a a przeczytałam
            smsy w jego komórce...
            Dobrze, że to zrobiłam. Nawet jeśli to okropne... Nie było sensu tego ciągnąć.
            Nie jestem idealistką, ale pewnych rzeczy się nie robi NIGDY.
            Bliskość albo bliskość. Każda inna. Zależy, jaki związek Wam odpowiada. Ja chcę
            Bliskości. Zerwałam po 10 latach. Po miesiącu oszalałam z miłości do kogoś, kto
            mnie, niemłodej już kobiecie z doświadczeniami, pokazał uczucia, o jakich... A
            myślałam, że już w tamtym związku miałam wszystko. Nie mam żalu do popzedniego
            partnera. Jestem mu wdzięczna. Przecież nie poznałabym miłości swojego życia...
          • Gość: Joasia Re: Do RR IP: *.dip.t-dialin.net 28.08.03, 10:43
            Gość portalu: KARO napisał(a):

            > seks wg. mnie był ok,
            wg. Ciebie ale czy tez wg. Twojego meza?

            > że jest za stary na baby za poważny

            za stary - a co ma 90 lat?
      • matrek Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? 29.08.03, 02:34
        Zachowujesz sie gorzej od niego.
    • Gość: Goha Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? IP: 213.17.164.* 28.08.03, 10:21
      Zdradził - wybaczyłam ale oczywiscie sporo czasu (4 lata) minęło, nie
      zapomniałam, bo takich rzeczy się nie zapomina ale odzyskał moje zaufanie, nie
      straciliśmy naszej miłości. bardzo chcieliśmy to przezwyciężyć, nie ukrywam,
      że ciężko było, często wypominałam Mu ten błąd, pytałam dlaczego choć juz tyle
      razy tłumaczył. Nie byliśmy małżeństwem, nie mięliśmy dzieci, nawet razem nie
      mieszkaliśmy. Walczyliśmy o nasz związek oboje - udało sie, warto było wiem, że
      to był Jego błąd, głupota, której cholernie żałuje ale stało się. Tylko raz a
      jak wiele moze popsuć, dziś jestem silniejsza, nie dzięki zdradzie bo to by był
      absurd ale dlatego, ze umiałam wybaczyć.
    • Gość: pokrybala Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.03, 10:41
      Kurcze, ciekawe, z kim ci faceci zdradzaja swoje zony? Wszyscy z pannami lub
      dziwkami z agencji?
    • Gość: gościu Re: Zdrada ma różne podłoża IP: *.dip.t-dialin.net 28.08.03, 10:51
      Wypowiem się jako mężczyzna z wieloletnim stażem małżeńskim.
      Wiele zależy od tego na jakim tle doszło do zdrady i jaki miała charakter.
      Nie wybaczył bym długotrwałego związku połączonego z czasowym opuszczeniem
      domowego ogniska i/lub zaniedbaniem domu.Oznaczało by to bowiem, że nastąpiło
      całkowite zerwanie więzi emocjonalnej i uczuciowej ze mną.Jeśli połączone by
      to było to ze zdradą fizyczną (co u kobiet zdradzających nie jest zwykle
      najważniejsze, a u mężczyzn ma priorytet), nie wybaczył bym.
      Kobieta oddająca swoją duszę i ciało innemu, wraca do męża zwykle tylko ze
      strachu o dom, dzieci, a jeśli sama ma małe możliwości zarobienia pieniędzy,
      to i chodzi o utrzymanie. Kochanek, z którym się zadała, zwykle nie opuści
      swojej żony, a ew.kawaler, męzatki tak chętnie nie wezmie na stałe, bo służy
      mu ona zwykle jedynie jako obiekt seksualny z doświadczeniem.
      No, ale Ty się pytasz o zdradę męża.
      Sytuacja jest dość podobna. Ja na Twoim miejscu, jeśli zaszły by okoliczności
      j.w. opisane, nie wybaczył bym. Za bardzo przeżywał bym to, wracał myślami i
      drążył ten temat ze współmałżonką. Zdradzający nie lubi o tym rozmawiać, więc
      nie uzyskasz wyjaśnień, a jeśli, to niewiarygodne. Mozesz też zostać uraczona
      formułką, że przecież wybrałem Ciebie, a nie ją.
      Lepiej to przeciąć. Też będziesz cierpieć, ale zycie w oszustwie, to większy
      błąd. Może znajdziesz innego wspaniałego faceta i zapomnisz o tym koszmarze.
      Jeśli jednak zdrada miała inny charakter, chwilowego zauroczenia inną (innym)
      na tle małżeńskiego kryzysu, musisz się poważnie zastanowić.
      Nie jesteśmy nieodporni na pokusy, a chwila słabości może się każdemu
      przydarzyć.
      Ważne jest także czy partner chce szczerej poprawy, a taką może być:
      a)zaniechanie wieczornych wyjść,
      b)środki komunikacji (komórka)będą włączone w domu i w każdej chwili dostępne
      dla współmałżonka,
      c)będzie się na Tobie koncentrował, tj planował różne wyjścia czy załatwianie
      spraw z Tobą,
      d)musisz sama stwierdzić, co było nie tak jeszcze i postawić warunki takie aby
      mąż je zaakceptował. Jeśli będzie się wzbraniał, to poważny sygnał
      ostrzegawczy, że coś jest nie tak.
      Zyczę powodzenia
      • Gość: KARO Re: Zdrada ma różne podłoża IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.12.* 28.08.03, 11:55
        Dziękuję za wasze rady czuję sie silniejsza ale naprawdę snuje podejrzenia mimo
        że bardzo chcę się od nich uwolnić Głupi wczorajszy przykład Mąż jechał z pracy
        do domu odwoził auto do garażu czas dojścia do domu z garażu wynosi ok Moje 6-8
        min. , a przyszedł po dwudziestu minutach. Powiedziałam mu że przejscie do domu
        zajęło mu 20 min. Ale wcześniej kiedy wchodził do drzwi był rozlużniony
        pomimo 16 godz pracy.Moje podejrzenie padło że dzwonił do panienki.
        Powiedziałam mu to .Panienka ma caly czas wylączoną komórkę od czasu rozmowy ze
        mną tj. 3 tygodnie. Więc wg moich podejrzeń mogli umówić się na telefon
        o22.30.Zgłupiał. Na moje oko to dało mi podstawę by mu nie wierzyć w
        zapewnienia o tym że z panienką po odkrytym sms-ie skonczone.Wiem że mogą
        komunikować się z telefonu stacjonarnego podczas pracy ale zbyt jest zajęty
        robotą i sprawami służbowymi.Jak powinnam postępować Poradzćcie.
        Mąż ma 40 lat. Jest przystojny fajny gość .Gdybym go nie znała to napewno
        zwróciłam bym na niego uwagą na ulicy.
        • malen_a Re: Zdrada ma różne podłoża 28.08.03, 12:06
          Gość portalu: KARO napisał(a):

          > Dziękuję za wasze rady czuję sie silniejsza ale naprawdę snuje podejrzenia
          mimo
          >
          > że bardzo chcę się od nich uwolnić Głupi wczorajszy przykład Mąż jechał z
          pracy
          >
          > do domu odwoził auto do garażu czas dojścia do domu z garażu wynosi ok Moje 6-
          8
          >
          > min. , a przyszedł po dwudziestu minutach. Powiedziałam mu że przejscie do
          domu
          >
          > zajęło mu 20 min. Ale wcześniej kiedy wchodził do drzwi był rozlużniony
          > pomimo 16 godz pracy.Moje podejrzenie padło że dzwonił do panienki.
          > Powiedziałam mu to .Panienka ma caly czas wylączoną komórkę od czasu rozmowy
          ze
          >
          > mną tj. 3 tygodnie. Więc wg moich podejrzeń mogli umówić się na telefon
          > o22.30.Zgłupiał. Na moje oko to dało mi podstawę by mu nie wierzyć w
          > zapewnienia o tym że z panienką po odkrytym sms-ie skonczone.Wiem że mogą
          > komunikować się z telefonu stacjonarnego podczas pracy ale zbyt jest zajęty
          > robotą i sprawami służbowymi.Jak powinnam postępować Poradzćcie.
          > Mąż ma 40 lat. Jest przystojny fajny gość .Gdybym go nie znała to napewno
          > zwróciłam bym na niego uwagą na ulicy.


          przechodzilam przez cos podobnego, tzn kolezanka (moja) chciala mojego chlopaka
          usidlic i tez przeczytalam smsa od niej, z tym ze nie zadzwonilam do niej, po
          prostu z ta chwila przestala byc moja kolezanka. uwierzyam mojemu chlopakowi,
          ze nic nie bylo - nigdy wczesniej mnie nie zdradzil nie naduzyl mojego
          zaufania, po prostu mu wierze, ze nic nie bylo ... jednak na poczatku bylo mi
          ciezko, tez jak nawet wychodzil do sklepu to patrzylam na zegarek ... myslalam,
          ze do niej dzwonil...( wiem, ze z nia porozmawial pozniej i wiem, ze juz sie
          nie kontaktuja )wiesz..to minie, tylko nie 'czepiaj'sie meza, tzn nie zatruwaj
          go swoja podejrzliwoscia, bo to moze stac sie prawdziwym problemem - serio.
          wiem, ze nie jest latwo, po prostu obserwuj go i nic nie mow, nawet jak cisnie
          Ci sie na usta wywmowka ... postaraj postawic sie w jego sytuacji :-)
          z czasem juz mniej bedziesz obserwowac :-))
          u mnie zostala tylko nieufnosc do moich nowych kolezanek
          • Gość: KARO Re: Do Malen IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.12.* 28.08.03, 12:33
            Dzięki za wsparcie .Zaluję teraz że powiedziałam mężowi o czasie przejscia z
            garażu do domu. bo podpowiedziałam mu jak może działac tak bym go nie nakryła.
            wracam niebawem do pracy po urlopie , zajmę sie rechabilitacją dziecka może
            pozwoli mi to wyluzować i prowadzić spokojną obserwację jego zachowań.
            • malen_a Re: Do Malen 28.08.03, 12:36
              Gość portalu: KARO napisał(a):

              > Dzięki za wsparcie .Zaluję teraz że powiedziałam mężowi o czasie przejscia z
              > garażu do domu. bo podpowiedziałam mu jak może działac tak bym go nie
              nakryła.
              > wracam niebawem do pracy po urlopie , zajmę sie rechabilitacją dziecka może
              > pozwoli mi to wyluzować i prowadzić spokojną obserwację jego zachowań.

              bedzie dobrze, zobaczysz :-) a szpieguj bardzo ostroznie i delikatnie, zeby
              tylko nic nie zauwazyl!!! nawet pytania niech beda bez podtekstow :-)
              Twoj maz jest napewno niewinny i choc stracilas troszke zaufania do niego
              napewno uda sie Wam obydwojgu to odbudowac :-)
              jak sie "wyluzujesz" i bedziesz miala jeszcze inne sprawy na glowie wszystko
              sie ulozy
              trzymam kciuki :-))
      • matrek Re: Zdrada ma różne podłoża 29.08.03, 02:41
        Bardzo duzo w tym racji, choc moze nie ze wszystkikm sie zgodze.
    • mamalgosia Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? 28.08.03, 11:57
      Nie wiem, czy bym wybaczyła, ale wie, że byłoby mi baaaaaardzo ciężko
      • Gość: do mamalgosia Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.12.* 28.08.03, 12:01
        Jest bardzo ciężko żyć w takiej sytuacji.trzeba to przeżyć Dlatego szukam rad i
        pomcy na forum Karo
        • mamalgosia Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? 28.08.03, 12:52
          rozumiem i z drugiej strony wierzę, ze miłość jednak potrafi zwyciężyć nawet
          takie ciężkie chwile. Jeśli Ty chcesz i on chce, to dacie radę. MOże nie
          natychmiast i nie za miesiąc, ale wierzę, ze będzie dobrze
    • Gość: Karo Do Malen IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.12.* 28.08.03, 12:54
      dziękuję Tobie I wszystkim dotychczas którzy mnie wspierają. Jesteście super
      teraputami.Postaram się korzystać Malen z Twoich rad napewno będzie mi
      ciężko ,ale mąż może zauważy że się nie czepiam bo jestem zajęta pracą dziećmi
      itd.Zobaczymy jakie to będzie miało skutki. Chciałabym by znowu było fajnie jak
      było ale czy się uda.
    • Gość: gościu Re: do Karo IP: *.dip.t-dialin.net 28.08.03, 13:40
      Jeszcze raz melduję się. Jeśli Twój mąż ma 40 lat, tzn, że jesteśmy
      małżeństwami o podobnym stażu.
      U mnie to żona zdradziła mnie (jest b. atrakcyjna, choć nie rzuca się od razu
      w oczy). Okoliczności są niejasne, bo wg żony do niczego nie doszło, poza
      tym, że w pewnym momencie była nim zauroczona, nie było seksu, a dużo
      rozmawiali.Tyle, że trwało to 8 miesięcy. Nie potrafiłem z zoną rozmawiać,
      byłem oschły, więc do tego doszło (te argumenty są akurat prawdziwe).
      Zona przysięga, że tylko tak to wyglądało. Wyobraznia jednak pracuje.Zona jest
      teraz strzępkiem nerwów, a zaraz po wykryciu przeze mnie telefonu, zachowywała
      się do mnie tak, jakby chciała wszystko wynagrodzić. Minęły prawie 2 miesiące
      od wykrycia telefonu i całej (?)historii.
      Nie podjęła z nim kontaktów ani on z nią. Przynajmniej tak to wygląda. Nie
      wydaje mi się, żeby to była nieprawda.
      Co powinniśmy robić?
      Choć to bardzo trudne, jeśli chcemy być z naszymi współmałżonkami, musimy
      działać rozważnie. To, że chcemy być z nimi razem, nie znaczy, że za wszelką
      cenę.
      Jeśli ich związki były poważne, to tak łatwo się to nieskończy. Zauważ, że
      zaangażowany był nie tylko Twój mąż, ale i kochanka.
      Trudno, żeby po głębokim związku nagle wszystko gwałtownie się urwało.
      Nie wypominajmy tych zdarzeń, choć potrzebna jest poważna rozmowa o tym co
      zaszło naprawdę. Ja taką rozmowę przeprowadziłem. Było cięzko, ale jakaś
      logika w tej opowieści była. Sam fakt, że żona potrafiła przyznać, że były
      momenty kiedy było jej w jego obecności bardzo dobrze i czuła się bezpieczna,
      oznacza, wg mnie, że powiedziała prawdę.
      Nie pragnęła natomiast seksu,(on fizycznie nie był atrakcyjny),bo u nas to
      funkcjonowało.
      Czekajmy co będzie.
      Jeśli coś dalej się toczy lub będzie toczyć, stracą czujność.
      Wtedy trzeba powiedzieć "Bye !"Może chcesz porozmawiać b. prywatnie, to podam
      Ci adres e-mailowy.
      Powodzenia
      • Gość: kAro Re: Do gościu IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.12.* 28.08.03, 16:28
        Witam. Cieszę się że uczciwie piszemy. Nasza sytuacja jest barbzo podobna.
        Muszę ci napisać ,że numer tej baby pojawiał się w jego komórce kilka razy już
        przed rokiem . A przed wyjazdem na wakacje z dziećmi był dwa razy .nigdy nie
        sprawdzałam czy to chłop czy baba bo kom. służbowa więc w interesach gada sie z
        różnymi osobami. Dopiero po wspomnianym sms-ie zorientowałam się co jest grane.
        w poprzednich moich listach pisałam co zrobiłam ,że rozmawiałam z tą babą.Mąż
        wieczorem przyniósł kwiaty klęczał. przepraszał ,że niewie dlaczego tak się
        stało.Obiecałam mu ,że jeśli przyniesie bilingi i powie kto to jest z nazwiska
        to niema sprawy.Ale nie powiedział.Napisałam do męża bardzo długi list jak go
        czytał to sie popłakał.Kiedy składałam mu życzenia urodzinowe z kartką to
        wzdychnął,że znowu pisze . Treści były wymowne i głębokie. Rozmawialiśmy dwa
        dni 15,16.08.wydawało mi się ,żę mówi prawdę że nic nie było, że to spotkanie
        znią miało miejsce rok temu na spotkaniu służbowym gdzie jest ponad 100 osób
        (byłam tam 5 lat temu z mężem),że ona wydzwaniała do niego parę razy ,a teraz
        to dzwoniła czy on przyjedzie tzn w lipcu na taka samą imprę.Opowiadał, że jej
        nie było bo rzekomo jest w ciąży.Mnie to tez mówiła jak z nią rozmawiałam. Nie
        mogę w to uwierzyć.przez kilka dni bróbowałam wyciszyć ,ala ten wczorajszy
        numer z garażem rozdrażnił mnie (pisałam w odpowiedziach).Może to moja
        wybrażnia żle funkcjonuje.
        Chyba chcemy być ze swoimi małżonkami i oni też znami. Musimy wyciszyć choć
        cięzko , zmniejszyć ich czujność , obserwować ich. sprawdzać ,a przede
        wszystkim kontrolować dyskretnie.Może nam się uda jakoś powrócić do równowagi
        Ale to też zależy od drugiej strony.Mąż się stara ale ja nie wierze może to
        błąd.Może ja przesadzam sama nie wiem.Mąż jest , był? za domem za mną wszystko
        grało .Musimy trzymać ich dyskretnie krótko.Będzie cięzko. jaby Ci coś wpadło
        do głowy to napisz.Karo








        • Gość: gosciu Re: Do Karo IP: *.proxy.aol.com 28.08.03, 21:25
          Z tymi bilingami u mnie bylo podobnie. Zero informacji,podarcie PIN-ow i szal.
          Nie bedziesz mnie sledzil i terroryzowal. To moj telefon i nie dam bilingow, bo
          sie rozejdziemy. To bylo na poczatku kryzysu.
          Nie chciala mi podac jego nazwiska i imienia, adresu i miejsca pracy.
          Z ciekawosci zazadalem bilingow telefonu domowego z Telekomu - mogli dac z
          kilku miesiecy wstecz i nastapil szok. Dzwonila do niego do domu, do pracy
          kilka razy w tygodniu.
          W sluchawce mam pamiec, wiec okazalo sie po niewczasie, ze i on dzwonil do nas
          do domu z pracy, z domu i z komorki (zona pracowala dwa razy w
          tygodniu).Bezczelnosc!!!
          Byl moment ponad miesiecznej przerwy.
          Znalazlem jego miejce pracy, bo wiedzialem w jakiej branzy pracowal. Moge go
          wiec spotkac i zobaczyc. Co mi to da? Gdyby to bylo w Polsce, bylbym go
          znokautowal(jestem silny fizycznie a on chuderlak). Tu jestem bezsilny.
          Poza tym to obie strony musialy chciec.Sama komorka to malo. Zona stwierdzila,
          ze przeciez moze sobie kupic karte telefoniczna i tez nic nie bede
          wiedzial.Sluszna uwaga, ale nie w sytuacji takiego kryzysu!
          Nie pozwalaj mu na spedzanie czasu wolnego bez Ciebie. To zapewne utrudni
          rozwoj uczucia miedzy nimi.
          Jesli bedzie dalej probowal, to krzyzyk na droge. Nie warto miec kogos na sile,
          a potem zalowac cale zycie i miec twarz bez usmiechu.
          Mysle, ze zarowno Ty jak i ja mamy swoja godnosc, nie warto jej zbytnio
          poswiecac chocby teraz to bardzo bolalo.
          Obu stronom musi zalezec zeby byc razem,a nie zdradzonym. Czsem mam uczucie, a
          zona lekko to mi sama zasugerowala, ze w sumie powinienem byc szczesliwy, bo w
          koncu wybrala mnie a nie jego.Jesli tak bedzie to trwalo, to ja odejde, mimo ze
          bardzo ja kocham i mamy 18 lat malzenstwa za soba + dziecko.
          Na szczescie wypominania koncza sie, a zaczynaja pojawiac sie proby
          porozumienia. U nas wykrycie sprawy nastapilo na poczatku lipca.
          Oboje jestesmy bardzo zmeczeni.Ja nie zalowalem pytan i brutalnych wypowiedzi o
          tym co oni razem wyrabiali (ubarwialem przy tym).Zadalem wyjasnien.
          Zona jest tym bardzo wykonczona, ale jak pomysle, ze moje zycie od maja tego
          roku, gdy zaczalem cos przeczuwac bylo pieklem (spalem po 2 godziny do ub.
          tygodnia), nie moglem prawie pracowac, nie mam litosci.Obie strony musza
          zrozumiec, ze sa winne i musza wspolnie naprawic bledy. Zal mi jej, ale kuracja
          musi byc wstrzasowa. Jak jej nie przezyje ktoras ze stron, tzn, ze jej tak
          bardzo na zwiazku nie zalezy, jest tylko przyzwyczajenie i strach przed
          opuszczeniem gniazda domowego, w ktorym spedzilo sie kilkanascie lat.
          Moze to wazne, ale ja chce byc z osoba ktora mnie kocha, a nie udaje, bo boi
          sie o przyszlosc.
          To na tyle tym razem.Pozdrawiam.
          • Gość: Spa Re: Do Karo IP: *.acn.pl 29.08.03, 02:24
            Gościu, piszesz tak:

            >>>>Jeśli ich związki były poważne, to tak łatwo się to nieskończy. Zauważ, że
            zaangażowany był nie tylko Twój mąż, ale i kochanka.
            Trudno, żeby po głębokim związku nagle wszystko gwałtownie się urwało.

            Poważne związki, głębokie związki oznaczają, że mąż/żona/partnerzy nie
            zdradzają. Jeśli tak się dzieje, to związek przestaje być głęboki. Rzeczy się
            dzieją i zmieniają. Nic nie jest na stałe, nawet jeśli trwa wiele lat.
            Zdrada to zanegowanie wspólnoty i bliskości. To nie jest negacja osoby
            zdradzanej, ale negacja tego co razem tworzyli.

            • mickey.mouse Re: Do Karo 29.08.03, 02:57
              Gość portalu: Spa napisał(a):

              > Zdrada to zanegowanie wspólnoty i bliskości. To nie jest negacja osoby
              > zdradzanej, ale negacja tego co razem tworzyli.
              >

              I wyobrazam sobie, ze chyba to najbardziej boli
              • Gość: Zdradzona żona Do Karo i nie tylko IP: 212.160.182.* 29.08.03, 10:05
                Miła Karo, jeśli Twój mąż sam nie będzie chciał zerwać z tą babą, nic nie
                poradzisz. W ciągu dnia może mieć tysiąc okazji, by zdzwonić się z nią.
                Naprawdę nic nie da wyliczanie czasu marszu z garażu. Jest prawdopodobne co
                piszesz, że spóźnił się z powodu telefonu do niej. Ale tyle jest sposobów
                komunikowania się. Mogą pisać maile, gadać przez gadu-gadu (z pracy). W pracy
                może on jest zajęty, ale nigdy aż tak, by nie znaleźć chwili na telefon do
                niej, jeśli tylko tego zapragnie, a Ty się o tym i tak nie dowiesz.
                Najważniejsze jest, czy mają okazję się spotykać. Jeśli ona jest spoza Twojego
                miasta stanowi dla nich pewną trudność - to już plus dla Ciebie. Wypowiadam
                się, bo kilka lat temu byłam dokładnie taka jak Ty i dokładnie w takiej
                sytuacji. Nie powinnaś mężowi mówić o wynikach Twojego śledztwa, np. o
                wyliczeniach czasu przejścia z garażu. Łatwo może się to obrócić przeciwko
                Tobie. Facet taki kontrolowany czuje się fatalnie i to Ciebie oskarży, że czuje
                się przy Tobie jak w więzieniu.
                Wiesz co ja zrobiłam? Gdy się dowiedziałam to oczywiście był szok i rozpacz. 3
                doby bez przerwy płakałam, przez sen też. Zupełnie jakby mi ktoś umarł. Przez
                tydzień nic nie jadłam, po prostu nie mogłam. Potem zaczęłam wracać do
                rzeczywistości zasypując go pytaniami "dlaczego". Zażądałam aby zerwał z nią -
                przy mnie. Owszem zrobił to, ale potem okazało się, że chwilę wcześniej
                uprzedził ją, że musi tak zrobić. Potem zażądałam bilingów z pracy, by
                sprawdzić czy do niej nie wydzwania. Potem okazało się, że ona wydzwaniała do
                niego, a komunikowali się dzięki mailom. Trafiłam przypadkiem, gdy przyniósł
                służbowy komputer do domu. Myślałam, że umrę. Tak byłam zawiedziona, bo cały
                czas (2 miesiące) zapewniał mnie, że zerwał z nią wszelkie kontakty. Wtedy się
                po prostu wkurzyłam i nie chciałam go oglądać. Zajęłam się sobą. Powiedziałam,
                żeby sobie prał, gotował, bo mnie taki oszust już nie interesuje. Poszłam sobie
                do fryzjera i diametralnie zmieniłam uczesanie. Kupiłam nowe, fajne ciuchy.
                Zapisałam się do szkoły policji na lekcje samoobrony. Mąż po swojej zdradzie
                nie miał argumentu, by mi tego zabronić. Uważnie mi się przyglądał, gdy
                wychodziłam na trening, jak jestem ubrana, czy mam makijaż (oczywiście miałam).
                Widać było, że jest zazdrosny. Treningi pomogły mi się zrelaksować i nie
                zamartwiać. Jednocześnie mąż poczuł się niepewnie, że spodoba mi się inny
                facet. Rzeczywiście wtedy definitywnie zerwał z nią. A ona wściekła się i
                odesłała na MOJE(!) nazwisko wydruki e-maili, które do niej wysyłał. Teraz to
                mąż prosił, żebym pozwoliła mu zostać. Przynosił mi kwiaty. Nadskakiwał, biegał
                do sklepu, zajmował się dziećmi - po prostu ideał.
                Dziewczyny reasumując - polecam typowo męskie hobby, co jest o niebo lepsze od
                kursu angielskiego, czy aerobiku, w sytuacji gdy się chce wzbudzić u męża
                niepokój i nutę zazdrości. Wielki sens ma wyświechtana rada dla zdradzanych
                żon, żeby zadbały o siebie szczególnie w tym trudnym okresie, twarz ubrały w
                maskę obojętności, żeby z tajemniczą miną wychodziły z domu zostawiając mężowi
                opiekę nad dzieckiem. Jednocześnie, żeby w domu był ugotowany obiad, ulubiony
                męża. Nie robić przesłuchań, wymówek. Raczej jeśli jest taka możliwość,
                powiedz, tuląc się "jak dobrze mi z tobą, bardzo się cieszę, że żadna ździra
                nie była w stanie zburzyć tego, co razem zbudowaliśmy". Dobrze jest dodać "a
                pamiętasz...?" - i tu wspomnienia jakichś wspaniałych chwil, które spędziliście
                razem. Spacer do jakiegoś "Waszego" miejsca, "Wasza" piosenka, zdjęcie - Was
                przytulonych, sprzed ślubu, albo z innej szczęśliwej chwili. Sprawdziłam -
                działa. W momencie, gdy mąż był rozdarty między mną, a babą, w której się
                zakochał, rozumieli się bez słów, porozumienie dusz...i takie tam bzdury. Czyli
                sytuacja generalnie trudna. Takim zachowaniem jak napisałam - wygrałam batalię.
                Od tamtej chwili minęło 5 lat. Jesteśmy razem. Nawet pierwszy raz od 5 lat znów
                zaczęłam nosić obrączkę! Pozdrawiam wszystkie Złamane Serca - jeśli kochacie -
                walczcie
            • Gość: gościu Re: Do Spa IP: *.dip.t-dialin.net 29.08.03, 08:15
              Gość portalu: Spa napisał(a):

              > Gościu, piszesz tak:
              >
              > >>>>Jeśli ich związki były poważne, to tak łatwo się to nieskończy.
              > Zauważ, że
              > zaangażowany był nie tylko Twój mąż, ale i kochanka.
              > Trudno, żeby po głębokim związku nagle wszystko gwałtownie się urwało.
              >
              > Poważne związki, głębokie związki oznaczają, że mąż/żona/partnerzy nie
              > zdradzają. Jeśli tak się dzieje, to związek przestaje być głęboki. Rzeczy
              się
              > dzieją i zmieniają. Nic nie jest na stałe, nawet jeśli trwa wiele lat.
              > Zdrada to zanegowanie wspólnoty i bliskości. To nie jest negacja osoby
              > zdradzanej, ale negacja tego co razem tworzyli.
              >
              Może opacznie Cię zrozumiałem, ale ja napisałem, że jeśli związek męża Karo z
              kochanką był głęboki, to będą dążyli do kontaktu.
              I na to musi uważać Karo a także ja sam.
              Pozdrawiam
      • Gość: isis Re: do Karo IP: *.acn.pl 28.09.03, 22:44
        Gość portalu: gościu napisał(a):


        > Jeśli coś dalej się toczy lub będzie toczyć, stracą czujność.
        > Wtedy trzeba powiedzieć "Bye !"Może chcesz porozmawiać b. prywatnie, to podam
        > Ci adres e-mailowy.

        I będziecie sobie korespondować, dopóki Wasi małżonkowie się nie dowiedzą, tak?
        Taaa - w trudnych chwilach wsparcie się przydaje...

        A co - jakby zaiskrzyło?? NIGDY nie mówcie "nigdy"
    • lastka Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? 29.08.03, 08:20

      Wybaczyłam, bo bardzo kocham. Było ciężko , nawet bardzo ciężko bo potem każde
      jego spojrzenie, gest i wyobraznia zaczynała działać. Na wybaczenie zdrady
      miesiąc, dwa, rok to zdecydowanie za mało na to potrzeba kilku lat.
      • Gość: Spa Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? IP: *.acn.pl 29.08.03, 09:23
        Gościu. Ach, tak. Rozumiem. Patrzyłam na to z innej strony. Masz rację, każda
        ważna bliskość powoduje, że jesteśmy skłonni do wyrzeczeń (bo przecież
        porzucenie rodziny jest rodzajem wyrzeczenia ze strony męża, nawet jeśli teraz,
        nieco zaślepiony, tego nie widzi).
        Usłyszałam coś takiego, że "najlepsze" związki to takie, gdy obydwoje partnerów
        jest zaangażowanych jednakowo - bardzo lub nie (tak, wiem że to
        niezmierzalne... ale chodzi o priorytety, granice itp...) Ale w takiej sytuacji
        zdradzona osoba musiałaby stworzyć sobie taki świat, jak zdradzający partner;
        romansu, swoich małych i większych tajemnic. Czy to może być rodzaj terapii?
        A właściwie, czy bardziej dyskutujemy o tym, co czuje i jak ma sobie poradzić
        ze sobą i swoimi uczuciami zdradzona (to sugerowałby tytuł) czy o tym, jak
        zatrzymać zdradzającego przy sobie?
        Na koniec deklaracja: ja nie wybaczyłam i nigdy mi się to chyba nie uda.
        Poprzedniczka pisze o miłości. Dla mnie człowiek, który mnie zdradził, już nie
        jest tym samym człowiekiem, jest kimś zupełnie innym, i w tej formie ja tego
        człowieka nie kocham i nie chcę z nim być.
        • Gość: gościu Re:Do Spa IP: *.dip.t-dialin.net 29.08.03, 10:12
          Zdrady mają różne oblicza i nie są sobie równe. A może się tu mylę, jeszcze
          nie wiem. Jeśli było tak jak u mnie (choć 100% pewności nie mam), że żona
          spotykała się z innym i z nim rozmawiała (ale do zblienia nie doszło -
          przysięgła mi na wszystkie ważne dla człowieka świętości - Boga i dziecko),
          ale zerwała to całkowicie i nie chce tego człowieka znać, mówi że to był
          wielki błąd, to czy mam jej nie wybaczyć ?
          Zwłaszcza, że ja sam nie byłem w porządku przez wiele lat małżeństwa
          lekceważąc jej potrzeby ? Sama kasa to przecież nie wszystko.
          Zona wielokrotnie błagała mnie żebym się zmienił i wylała z tego powodu morze
          łez, a ja nie potrafiłem jej wtedy ukoić.
          Więc jeśli na skutek przypadkowego zbiegu okoliczności i na fali braku
          poczucia miłości znalazł się ktoś kto ją omotał, a ona na krótko poddała się
          temu, to oznacza przekreślenie 17 lat małżeństwa ?
          Po tym krótkim okresie próbowała się z tego wycofać, ale facet z innej kultury
          tak łatwo nie wypuści swojej ofiary. Więc jeśli nie było wcześniej
          porozumienia w małżeństwie, to miała strach przed powiedzeniem o tym mnie.
          Próbowała to jakoś przetrwać, ale to nie takie proste, a on po pewnym czasie
          zmienił taktykę i przekonał, że jest dobry.
          Jak wyjść z czegoś takiego, tak abym ja nic nie wiedział ?
          Powiedzieć mi ? Zle. Może samo się rozwiąże. Niestety, jak przejąłem jego SMS
          nie mam złudzeń, że on miał na jej punkcie "bzika".
          Zona twierdzi, że między nimi do niczego nie doszło, ale był moment, że czuła
          się przy nim dobrze. Jeśli zawsze wracała na noc do domu, jezdziliśmy na
          wczasy, kochaliśmy się i całowaliśmy z radością, to czy można mówić, że w tym
          czasie była też zaangażowana uczuciowo do tamtego ? Powinienem jej uwierzyć
          (myślę). A jeśli natychmiast po mojej interwencji zerwane zostały kontakty, to
          nie jest dowód, że nic poważnego nie było, tylko był moment słabości ?
          Czy nie mamy do tego prawa przez całe życie?
          Rozumiem osobę ewidentnie zdradzoną,nie tylko psychicznie ale i fizycznie,
          która nie upoważniła swoim zachowaniem do czegoś takiego. Wtedy rzeczywiście
          trzeba odejść. Ja niestety bez winy nie byłem, a o zdradzie żony winienem
          chyba powiedzieć jako o braku lojalności wobec mnie.
          Czy w świetle tego masz nadal te same zdanie ?
          Proszę o odpowiedz i pozdrawiam.


          • Gość: KARO Re:Zdradzonej Zony IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.12.* 29.08.03, 15:41
            Bardzo dziękuję za to że dzielisz się ze mną swoim8i doświadczeniami,i radami.
            Z kazdej korespondencji wyciągam rady i napewno będę je realizowała. To są
            najcenniejsze wskazówki. Muszę przełamać w sobie złość ,a przynajmniej ją
            maskować.Zależy mi na mężu bo to chany ojciec i był wydawałoby się dla mnie
            mąż. Zawiodłam się .Teraz to on musi o mnie zabiegać.Jestem ponoć niebrzydką
            kobietą dbałam o siebie i dom zawsze wszystko zorganizowane itp .teraz mimo że
            nie muszę zapiszę się na siłownię, będę zajmować sie sobą nie zaniedbująć domu.
            Choroba dziecka też go zaangażuje i ja bardzo się o to postaram .Dotychczas
            tłumaczyłam go pracą izolowałam od spraw domowych teraz to historia. Zrobię to
            bardzo dyskretnie możę mi się uda.Kiedy wcześniejsze rady przyjmowałam z
            przymróżeniem oka, teraz zaczynam powoli realizować może uda mi się wrócić do
            równowagi .Będę go dyskretnie kontrolować i jak to możliwe organizować czas
            rodzinny jeszcze bardziej niż dotychczas.A jak dalej się kontaktują to i tak
            wpadną, A wtedy " Zegnaj dupo z porami". Chciałabym wiedzieć tylko czy dziwa
            jest z mojego miasta jeśli hnie to kij jej w plecy a jeśli to ktoś na miejscu
            to dla mnie gorzej.Znam tylko jej numer komórki i nie wiem jak zdobyć więc4ej
            bo w jej wersję nie wierzę i starego mimo, że się troszkę pokrywają . Ponoć
            jest z poznania ale ja tego nie mogą nijak sprawdzić. Pozostaje mi tylko
            kontrola starego i Twojerady, które wdrażam od zaraz żobaczymy co z tego
            wyniknie. Napewno będę pisać jak jest. Pozdrawiam
          • Gość: Spa Re:Do Gosciu IP: *.acn.pl 01.09.03, 12:47


            > Zdrady mają różne oblicza i nie są sobie równe.

            Zgadzam się. Zwłaszcza, jeśli piszesz, że i Ty sobie miałeś coś do zarzucenia.
            Gdyby jednak tak nie było (nie chcę gdybać o tym konkretnym przypadku, ale to
            przykład), więc jeśli ja daję z siebie wszystko a ta druga strona coś ukrywa?
            Może powinniśmy łączyć się według potrzeb bliskośći i komunikacji w związku
            też. Ja lubię, cenię i szalenie potrzebuję bliskości. Wtedy jestem lojalna,
            oddana i wierna. Lubię powiedzieć partnerowi o nawet jakimś przypadkowym
            spotkaniu (np. w mieście ktoś próbował mnie podrywać), nie chcę niczego
            pomijać, takie jest nasze życie i nasze emocje.

            > że żona
            > spotykała się z innym i z nim rozmawiała (ale do zblienia nie doszło -

            Czy jednocześnie była w stosunku do Ciebie nielojalna? Bo przecież można
            spotykać się z innymi ludźmi i rozmawiać, przyjaźnie. Najważniejsze, żeby nie
            był to człowiek, któremu można powiedzieć o czymś, o czym nam nie można - to
            przykre. I to jest też dla mnie forma nielojalności.
            Byłam w związkach, w których miałam sobie wiele do zarzucenia, zanim odkryłam,
            żę największą radość i spełnienie niesie właśnie taki rodzaj Bliskości. Polecam.

            > ale zerwała to całkowicie i nie chce tego człowieka znać, mówi że to był
            > wielki błąd, to czy mam jej nie wybaczyć ?

            Tu się powtórzę; jeśli przyznajesz, że z komunikacją było u Was kiepsko, to są
            podstawy, by to wybaczyć. Teraz przynajmniej wiecie, nad czym pracować.
            Nie przyznałabym takiego prawa komuś, kto zdradza, bo w związku nie ma takiego
            seksu, jakiego potrzebuje. Najpierw trzeba to zakomunikować drugiej osobie. I
            razem podjąć decyzję.

            > Zona wielokrotnie błagała mnie żebym się zmienił i wylała z tego powodu morze
            > łez, a ja nie potrafiłem jej wtedy ukoić.
            > Więc jeśli na skutek przypadkowego zbiegu okoliczności i na fali braku
            > poczucia miłości znalazł się ktoś kto ją omotał, a ona na krótko poddała się
            > temu, to oznacza przekreślenie 17 lat małżeństwa ?

            Absolutnie nie oznacza. Zakładam, że ona go nie kocha (nie jest w nim
            zakochana, nim zafascynowana, itp) i nie chce się z nim już spotykać.
            I, zdaje się, ona też ma Ci coś do wybaczenia...

            > Powiedzieć mi ? Zle. Może samo się rozwiąże.

            Powiedzieć - zawsze bardzo dobrze. Nie ukrywać, nie zatajać, nie oszukiwać,
            lawirować...

            > Niestety, jak przejąłem jego SMS

            Tak dowiedziałam się, że Ktoś Z Kim Jestem zafascynowany jest inną kobietą.
            Ucięłam związek ponad 10-letni. Nie potrafiłam wybaczyć, bo nie dostałam
            komunikatu: "halo, coś z nami jest nie tak, coś mi się tu nie podoba" (nie było
            tego widać, akie stare dobre małżeństwo z wariacjami...). Bolała nie fascynacja
            inną, ale bardziej brak chęci porozumienia, obojętność na budowanie zwiążku,
            brak odpowiedzialności za to co razem robimy, nielojalność.
            Może i miłości brakło. Tego nie wiem do końca.
            Powodzenia.
            • Gość: Gościu Re:Do Spa IP: *.dip.t-dialin.net 01.09.03, 15:01
              Witam ponownie,
              może powtórzę się, ale trudno.
              1.Zona od dawna wysyłała mi sygnały, że nie jest ze mną szczęśliwa, bo nie
              potrafię z nią rozmawiać i nie interesuje się jej problemami.Gdyby to nie było
              dla niej ważne, nie płakała by wtedy i nie próbowała ze mną rozmawiać tuż
              przed zaśnięciem, kiedy człowiek najbardziej potrzebuje bliskiej osoby.Wiele
              razy mówiła, że "puści się" z pierwszym lepszym, który okaże jej uczucie. Ja
              uważałem to za babskie fanaberie.
              Sam seks dla niej nie był taki ważny, bo ze mną było jej dobrze.
              Nie mam więc obawy, że jej nielojalność była z tym związana.
              2.Przypominam sobie, że żona chciała ze mną chyba porozmawiać o problemie
              znajomości z obcym mężczyzną ("muszę z Tobą poważnie porozmawiać") i taki ton
              pierwszy raz usłyszałem z jej ust. Zlekceważyłem to totalnie i zapytałem o
              czym, a potem "no dobra, to o polityce, gospodarce, czy czymś innym - gadajmy"
              i odłożyłem gazetę. Nie mogłem chyba bardziej jej zranić, a samemu skazać się
              na to co się wydarzyło.
              Drugi moment to jej nagły wybuch rozpaczy wieczorem, nie mogłem jej dopytać
              się o co chodzi, a był to moment, kiedy ona chciała z tym skończyć, a on ją
              szantażował.
              Gdyby była u nas komunikacja a nie strach, to horror skończył by się szybko.
              3. I tak to się potem toczyło. On ją przepraszał, pokajał się i prosił o
              kontakt.Po prostu podszedł ją, poruszył w niej strunę dobroci, że on nie
              będzie już wiecej jej nachodził, ale niech ona chociaż dzwoni i odbiera jego
              telefony.
              Ponieważ w sumie potrafił z nią rozmawiać, a także w pewnym wcześniejszym
              momencie nie był jej obojętny przez to, że doskonale potrafił wykorzystać jej
              potrzeby duchowe (mówimy w końcu o ludziach doświadczonych 30 paro letnich)
              sprawa dalej się toczyła - rozmowy telefoniczne i rzadkie spotkania na
              kolacjach. Zona pod przysięgą na najważniejsze w Zyciu wartości powiedziała,
              że nie było nigdy u niego (mieszkał z siostrą) ani nie byo kontaktu
              seksualnego.
              Gdy przejrzałem bilingi, pewne potwierdzenie tych opowieści można było wysnuć.
              Nigdy nie było też tak, żeby żona nie wróciła na noc.
              4. Teraz bardzo dużo rozmawiamy także o nieprzyjemnych momentach.
              Zona dawno przyznała, że ona jest nie bez winy, że jej wstyd za to co zrobiła,
              ale ja się niestety do tego przyczyniłem, o czym lojalnie mnie uprzedzała.
              Zresztą mówi, że przykro jej, że przez takie gówno, ja tak bardzo cierpiałem i
              cierpię. Ale niech wdam się w jej sytuację, kiedy ona przez długie lata
              wylewała morze łez, a ja byłem na to obojętny. Poza tym, to były tylko (?)
              spotkania z obcym facetem a nie jakiś wielki dramat połączony z ciążą,
              odejściem.W sumie to ona tego faceta wykorzystywała, fundował kolacje i
              zapraszał ją, a ona i tak już wiedziała, że nic z tego nie będzie. Jeśli nie
              potrafię jej tego wybaczyć odejdzie i zrozumie mnie.
              W sumie dziwi się mnie, że mnie bardziej interesuje, czy mnie fizycznie
              zdradziła a nie jej uczucia do tamtego. Nie będzie mnie okłamywać,
              powiedziała, był moment, że było jej z nim dobrze i czuła się bezpieczna.
              Dziś i od dłuższego czasu to się nie liczy i nie ma dla niej znaczenia, bo
              wie, że tamten umiejętnie ją podszedł.
              W ogóle żona często jeszcze płacze i mówi, że niemal wszystko co zrobiła w
              swoim życiu było złe, a ze strachu przede mną robiła i robi tylko większe
              błędy.
              Chce być ze mną, daje mi to odczuć, ale przeżywa huśtawkę nastrojów (m. in. na
              tle moich wybuchów), boi się, że ja coś wymyślę, a ona straci wszelkie
              złudzenia, że będzie dobrze.
              Co możesz dodać nowego do moich wynurzeń?
              Pozdrawiam serdecznie
              • Gość: Spa Re:Do Gosciu IP: *.acn.pl 01.09.03, 17:15

                > Co możesz dodać nowego do moich wynurzeń?

                Kilka pytań dla Ciebie; czy masz absolutną pewność, że to z Tą kobietą chcesz
                być..? czy nie czujesz żalu...? miewasz pretensje...? wybuchasz czasem, albo
                jesteś bliski tego, by powiedzieć: "co Ty mi/nam zrobiłaś, jakie to okropne
                było, jak mogłaś.."? czy myślisz czasem, że zjawi się pewnego dnia ktoś inny
                (Ktoś Inna) i Ty, wiedziony marzeniem o szczęściu z kobietą, która Cię nie
                zdradzi ani nie opuści, porzucisz żonę? Czy to co się stało nie jest
                zachwianiem równowagi związku na tyle, by chwiał się wciąż?
                Takie pytania rodzą się chyba w związkach "po". Nie chodzi o czysty idealizm
                związku, ale o autentyczną chęć naprawy czegoś, zmiany.
                Wiesz przyszło mi to też trochę do głowy, bo:

                > W ogóle żona często jeszcze płacze i mówi, że niemal wszystko co zrobiła w
                > swoim życiu było złe, a ze strachu przede mną robiła i robi tylko większe
                > błędy.

                Jak gdyby nie miała w Tobie oparcia (może nieświadomie właśnie wysyłasz znaki,
                że jest Ci przykro, nadal żal itp), jakby nie była pewna, że może się przyznać
                do błędu...

                > Chce być ze mną, daje mi to odczuć, ale przeżywa huśtawkę nastrojów (m. in.
                na
                > tle moich wybuchów),

                Właśnie, te wybuchy... Odpowiedziałeś sobie na pytania? Może nie warto narażać
                się na ból wciąż i wciąż, jeśli naprawdę nie jesteś(cie) w stanie nad tym
                pracować. Nie oszukiwać siebie. Ja wiedziałam, że takie wybuchy u mnie będą się
                powtarzać, że nie dam rady. I nie chciałam takiego życia.
                To trudne zadanie. Ale tkwiąc w czymś takim było jeszcze gorzej.
                Postuluję szczerość wobec partnera i wobec siebie.
                Pozdrawiam.
              • Gość: KARO Re:Do Gosciu IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.12.* 01.09.03, 17:31
                Witam. TO o czym piszesz do SPA jest bardzo podobne jak u mnie. Mój mąż od
                czasu kiedy na kolanach przepraszał za tego odkrytego przeze mnie sms-a ma
                huśtawkę nastrojów.Od niesamowitej złości do dziecięcej łagodności . Ja się
                temu przyglądam i nie ukrywam że czasami mnie takie jego zachowanie bardzo mnie
                satysfakcjonuje.teraz nakładają się rózne sprawy w szkole dzieci, mojej pracy i
                w jego sporo problemów , a ja tylko go ładuję że musi sie właczyć do pomocy
                wiem że nie ma czasu ja sama bym to ogarnęła ale po takim wybryku to nie ma
                litośći.Kiedy rozmawiamy ja wyolbrzymiam sprawy i daję mu odczuć żeby miał
                poczucie winy że nie może sprostać sytuacji w jakiej znalzła sie nasza rodzina.
                Teraz moja praca jest najwazniejsza a problemy sobie wymyślam . Staram się być
                spokojna zrównowazona. stanowcza i baaardzo poważna. Troche go piorę
                psychicznie ale sie należy.Jak będzie myślał w pracy o domu i dzieciach to
                może zapomni o dziwce.zobacze jak to będzie wygładało za kilka dni, tygodni.Kto
                zdradził musi ponieść karę, kto otrzymał sms-a też. Przykro mi . Chcemy być
                razem to musimy cierpieć po równo. Kończę .Pozdrawiam .znowu się odezwę.
                • Gość: Gosciu Re:Do Karo i Spa IP: *.proxy.aol.com 01.09.03, 20:49
                  Witajcie,
                  ja bylem zawsze silnym facetem, tak mi sie przynajmniej wydawalo.
                  Po tym zdarzeniu dopiero stwierdzilem, ze czasem jeden cios potrafi wszystko
                  zmienic.
                  Nie moge sie z tego otrzasnac. Wciaz lapie sie na tym, ze sprawdzam szuflady,
                  draze temat.Problem polega na tym, ze przez ostatni rok dalem zonie niemal
                  wolna reke, bo sam mialem problemy w pracy, a dodatkowo myslalem, ze jak sie
                  wyszaleje z kolezankami, bedzie lepiej. Poniewaz umawiala sie z nimi /ich
                  mezowie pracuja albo czasowo w innym miescie badz czesto po nocach/ czulem sie
                  bezpieczny. W pewnym czasie stracilem rachube, bo oprocz tego zona pracowala 2-
                  3 razy w tygodniu do pozna w nocy (ale taki charakter miala praca i tu nic sie
                  nie moglo dziac). Dopiero w maju tego roku zaczalem sie denerwowac, ale nadal
                  nic zlego nie przypuszczalem. Dopiero jak przyszla kartka od pewnego faceta
                  (bylem uprzedzony), zaczalem sie denerwowac. Potem wczasy i ta komorka w rece,
                  wysylane SMS-y. Na koncu pobytu nie wytrzymalem i wybuchnalem, ze to wszystko
                  wskazuje na to , ze jest ktos inny w jej zyciu. Wyparla sie, a ja skierowalem
                  podejrzenia na faceta, ktory byl niewinny. Nadal nieznany byl ten wlasciwy.
                  Dopiero w tydzien po powrocie wybuchla ta bomba.
                  Juz o tym pisalem. Zona wiedzac o tym, ze to nie przelewki, obdzwonila
                  prawdopodobnie wszystkich znanych znajomych aby nie dzwonili, a glownemu
                  winowajcy zabronila kontaktow. On nie dawal za wygrana i prosil zeby poszla na
                  calosc. Dziwi mnie bardzo, ze po mojej interwencji wszystko zostalo zerwane i
                  trwa juz dwa miesiace. Sklaniam sie wiec ku temu, ze moze cos duzo wczesniej
                  bylo, ale wygaslo i ten kontakt tak sie toczyl sila rozpedu, przynajmniej ze
                  strony zony. On natomiast liczyl prawdopodobnie na cos wiecej nadal. Nie
                  zapominajcie, ze on jest innej kultury í wyznania i ladna Europejka mu
                  imponowala.Nie chcial jej wypuscic czy stracic. Potem moze ogarnal go strach,
                  lub tez sam stwierdzil , ze jesli ja juz wiem, to jego glowna karta atutowa -
                  strach zony przed powiedzeniem mi o tym, upadla.
                  Spa, ja wiem ze watpliwosci sa strasznym wrogiem. Ja nie spie normalnie juz 3,5
                  miesiaca. Ale tez nie jestem bez winy. Moze to co zrobila zona jest straszne,
                  ale w sumie jesli jej wierzyc, do najgorszego nie doszlo i probowala wycofac
                  sie tak jak potrafila. Opuscic bezawaryjnie namolnego i obcego kulturowo
                  czlowieka nie jest latwo. Dlatego czesciowo jej wspolczuje, bo wiem, ze i ja ta
                  sytuacja nieco przerosla. Jesli od 2 miesiecy stara sie mi udowodnic, ze zalezy
                  jej na zwiazku i domie, jestesmy razem, to czy mimo watpliwosci powinienem ja
                  odepchnac ? To decyzja bardzo trudna. Jestesmy czasowo za granica i to
                  spowodowalo by takze nie lada komplikacje.
                  Nigdy zadne z nas dotad nie uczynilo drugiemu czegos takiego. Nie czuje sie na
                  silach na taki krok, bo cos mi podpowiada (oprocz wyjasnien zony), ze nie bylo
                  to wydarzenie, ktore powinno pociagnac az takie konsekwencje.
                  Wydaje mi sie, ze najblizsza przyszlosc rozstrzygnie wszystko. Jesli ja bede ja
                  docenial i bede czuly a ona udowodni, ze obce sa jej wyjscia wieczorne beze mnie
                  to powinno byc dobrze.
                  Martwi mnie natomiast to, ze po przeprosinach po wykryciu tej znajomosci,
                  nastapil okres, w ktorym zona zada wrecz abym zaprzestal rozstrzasania tego
                  tematu i po awanturach tym spowodowanych mowi, ze odejdzie, bo juz psychicznie
                  nie wytrzymuje. Dodatkowo mowi, ze przeciez to ja do tego doprowadzilem swoim
                  wieloletnim zachowaniem, a ona mnie ostrzegala, tylko ja bylem gluchy i slepy.
                  To na tyle, na razie. W ogole to mysle, ze jesli macie prywatne adresy, to
                  przejdzmy na taka korespondencje, bo po co tylu ludzi niezainteresowanych ma to
                  czytac.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: Spa Re:Do Gosciu IP: *.acn.pl 01.09.03, 20:59

                    Zdaj się na uczucia, przeczucia, potrzeby.
                    Jeśli potrafisz sobie tylko wyobrazić, że w przyszłości będzie /może być
                    dobrze, to już coś.
                    I jeszcze trochę czasu niech minie...
                    Co nie oznacza, że "samo się", nie, to nie...
                    ehha@gazeta.pl
    • Gość: KARO Re: Do gościu,i Zdradzonej żony IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.12.* 06.09.03, 10:12
      Wczoraj powiedziałam mężowi żę wiem od kogo dostał sms o którym pisałam wcześ
      niej.Podałam imie i nazwisko .jego reakcja wg. mnie to był nerwowy uśmiech
      ucieczka oczami, szybki oddech.Powiedział, że to nie ta osoba ,ale kiedy
      powiedziałam że zadzwonię do jej męża to zabronił mi .tak jakby się wystraszył.
      Dałam mu czas do niedzieli wieczorem by powiedział prawdę.Jak myślisz czy takie
      zachowanie męza może potwierdzić moje przypuszczenie co do tej pani. Mam ochotę
      wysłać do niej sms tel ma wyłączony by skontaktowała się ze mną. Powiem jej że
      jak powie prawdę i potwierdzi moje przypuszczenia to zostawię ją w spokoju i
      tak zrobię jak nie zadzwoni to dotrę do jej faceta tak nie daleko już mam i to
      on zatruje jej życie
      • Gość: WANDA Re: Do gościu,i Zdradzonej żony IP: *.proxy.aol.com 06.09.03, 12:13
        Kobieto, ty sie opamietaj, zanim narobisz cos, czego nie da sie juz naprawic.
        Ty nie ejstes pewna, ty masz tylko przypuszczenia i te przypuszczenia wyzywaj
        na swoim mezu a nie kobiecie, co do ktorej pewnosci nie masz zadnej. ma
        wylaczony telefon? A co ma zrobic, jak jakas nawiedzona idiotka molestuje ja
        pytaniami i telefonami? Ty masz tylko numer z jakiegos SMSa. I podejrzenia. Ty
        sie przyczep swojego tchorzliwego meza a nie jakiejs kobiety. Pomyslalas choc
        chwile, co jest, jesli sie mylisz? jesli to nie jest tak, jak w twoim chorym
        umysle kielkuje?? Dowodo nie masz zadnych. Maz sie wypiera a ty masz tylko
        jakies SMSy i wyobraznie. Jestes godna politowania a twoj maz jeszcze
        bardziej. Ty sobie sama z soba najpierw poradz a potem porzadkuj inne
        malzenstwa. A jak chcesz miec dowody, to zaangazuj dedektywa i bedziesz miala.
        na razie nie masz zadnych dowodow. I to cie gryzie.
        • Gość: KARO Re:DO WANDY IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.12.* 06.09.03, 12:32
          Wando masz rację nie napisałam tego że wiem że nie mogę nikogo skrzywdzić to
          jest podstawa i niema o czym mówić. Ale jak tu zmusić starego by powiedział
          prawdę jak go osaczać oto dla mnie były by rady .Może coś pomożesz.Dzięki.
          • Gość: WANDA Re:DO WANDY IP: *.proxy.aol.com 06.09.03, 13:10
            Chcesz rady? Chcesz znac prawde? To odpusc troche. Nie rob nic. Pozwol, niech
            twoj maz poczuje sie pewny i uspokojony. Udawaj, ze wszystko zapomnialas. A jak
            sie uspokoi a ty znowu zaczneisz przeczuwac, ze cos sie dzieje, nie panikuj,
            tylko wez sobie kogos, kto ci dostarczy dowodow. Dowodow nie do podwazenia. Na
            razie twoj maz jest gora. Wie, ze ty nie wiesz nic. I z nieodpartymi dowodami
            powiedz mu co wiesz. Tylko co potem? Bedzeisz zyc dalej z taka swinia? Pomysl,
            co dalej?? Wiesz, czasem lepiej jest nie wiedziec, bo nie trzeba z tego
            wyciagac konsekwencji. A panika i atakami i takim zachowaniem, jak dotychczas
            utwierdzasz tylko twojego meza, ze jestes idiotka i to usprawiedliwia w nim
            samym, jego ew zdrade. Pomysl o tym chwilke.
            • Gość: KARO Re:DO WANDY IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.12.* 06.09.03, 13:32
              Wanda bardzo dziękuję napewno skorzystam z Twojej rady jesteś bardzo mądra.
              Mnie tej rozwagi bardzo brakuje działam pochopnie. Wiem ,że to bląd ale Twoja
              rada mnie wzmocniła.Dotychczas to ja dawałam rady kumpelom znajomym i to im
              pomagało .Byli wdzięczni ,że im pomogłam .Dzisiaj ja potrzebuje pomocy i szkam
              jej na forum . dzieki Ci wyrzucam na luz i działam jak radzisz. Pozdrawiam
              • Gość: gosciu Re:DO Karo IP: *.proxy.aol.com 06.09.03, 17:39
                Karo !
                Pamietaj, ze w poczatkowej fazie to zdradzajacy maja przewage.
                Nie udziela zadnej informacji, kreca i uwazaja lub daja Ci do zrozumienia, ze
                to TY jestes chora z podejrzliwosci, a tak naprawde nic nie bylo.
                Potem, na skutek naszej dociekliwosci udziela szczatkowych informacji,ale nadal
                wpadaja w szal lub zadaja zaprzestania przesluchiwan.
                Na pewno u Ciebie tez tak jest.
                Trzeba kontrolowac, ale dyskretnie. Ja dodatkowo puszczam w eter informacje,jak
                wyobrazam sobie dalsza przyszlosc. A wiec zadnych wyjsc beze mnie, a jesli juz
                to bardzo sporadycznie i zawsze do kogos kogo znam. Mowie, ze jeden taki numer
                wiecej i jest koniec.
                Spotykam sie z uwagami, ze nie jestem panem i wladca, ale to funkcjonuje.
                Pamietaj, ze jesli jest z Toba, tzn, ze i jemu z a l e z y.
                Ja dodatkowo, troche podzwonilem do licznego grona znajomych mojej polowicy
                (przy niej) i powiedzialem, zeby zawiesili kontakty, bo zona zle sie czuje, a
                ja ich nie znam, wiec czy chca zebym ja poznal ich zony ? To pomaga. Jak widze
                reakcje zony, to zdaje sobie sprawe jak teraz cierpi. Mowie, ze trzeba pic
                piwo, ktore sie rozlalo. Nie mam litosci, bo i wobec mnie nie bylo.
                Czytalem wypowiedz jednej z babek, ktora zdradzala, mimo ze b. kochala swojego
                meza.To bylo od niej silniejsze. Wreszcie ona na chwile odeszla, a jak
                stwierdzila, ze tak na prawde tylko maz sie liczy, bylo za pozno. Dzis ma do b.
                meza pretensje (!), ze nie byl wobec niej twardy i stanowczy, tylko myslal, ze
                dobrocia osiagnie zaprzestanie ekscesow.
                Dlatego pamietaj ! My tez mamy karty. Zdradzajacy tak latwo nie odejdzie. Nasza
                milosc zas po czyms takim tez slabnie. Czasem niewiele potrzeba, zeby
                stwierdzic, ze ma sie dosc, ze trzeba cenic swoja godnosc,a nie zyc w piekle
                wyobrazni i szpiegowania.
                Ja patrze teraz na inne kobiety i widze, ze niektorym tez sie podobam. Dotad
                tego nie robilem. Zmienilem swoj wyglad, bardzo schudlem po tym i ci ktorzy
                teraz mnie widza po dluzszym czasie twierdza ze wygladam super.
                Nie zdaja sobie niestety sprawy jakim kosztem.
                No wiec, kocham ja nadal, ale juz nie bezgranicznie. Potrafie zdobyc sie na
                moment, kiedy stwierdze w 100% ze jestem oszukany, zeby odejsc.
                Na pewno bede tez cierpial, ale na litosc Boska ! Mezczyzna tuz po 40-ce,
                dobrze wygladajacy i z zawodem, tez ma szanse na dalsze zycie.
                Kobieta, ktora zostanie odstawiona, zwlaszcza majac taka prase, nie latwo ulozy
                sobie zycie, zwlaszcza z kims wartosciowym.
                Kazdy z nas wie ile moze stracic i dlatego niezaleznie od hormonow i pokus musi
                sie kontrolowac. Wierze, ze bedzie to tez kontrola swiadoma, a nie tylko strach.
                Moze cos Ci pomoglem.
                Z
                • Gość: KARO Re:Do Gosciu IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.12.* 06.09.03, 18:19
                  Wczoraj powiedziałam męzowi ze ta pani to i tu imie i nazwisko. usmiechnał sie
                  głupawo, zdenerwował szybko oddychał rano był zdenerwowany teraz jest na
                  działce .podczas rozmowy tel. powiedział ,ze jak rusze ta pania to bedzi ze mną
                  zle i ty samym potwirdził moje domniemanie. wszystko złożyło się jak puzle Jej
                  i jego opowieści z przed 2 lat mam pamięc analitycznea i logiczną sam sie
                  zdradził a teraz wpadł nie musiałam do nikogo dzwonic pytac tylko do byłej
                  pracy tej pani i potwierdziła biedna sekretarka to co ja sie domyslałam. i juz
                  jsestem pewna .czekam kiedy stary potwierdzi moją wiedze.gościu dzięki Ci za
                  wsparci . Jestesmy rówieśnikami wiekiem i stażem małażeńskim jutro mamy 18
                  rocznice slubu.kiedyś planowałam ze bedzie gorąca dziś wiem że nie. dzieki
                  Pozdrawiam .To jest chyba cholerny kryzys.
                  • Gość: Pirat_roger Re:Do Gosciu IP: 63.147.222.* 07.09.03, 10:42
                    a wniosek z tego taki ...faceci pilnowac swoich telefonow komrokowych jak oka w
                    głowie albo jeszcze bardziej i za zadna cholere nie zostawiac bez opieki i nie
                    dawac w łapska waszych kobiet
                    hihihi pozdrawiam
                    • Gość: KARO Re:Do Pirat IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.12.* 07.09.03, 13:04
                      i tak nie upilnujecie swoich komórek przed nami kobietami.jesteśmy cwańsze.hi
                      hi hi
                  • Gość: Gosciu Re:Do Karo IP: *.proxy.aol.com 07.09.03, 10:58
                    Ja swoja rocznice mialem na urlopie. Mielismy po powrocie cos zrobic, ale juz
                    wtedy wiedzialem, ze cos nie tak i sie przyczailem. Tak wiec rocznicy nie bylo,
                    tylko jedna klotnia. Rocznice obchodzi sie w atmosferze uczciwosci i milosci a
                    nie, ze jest rocznica.
                    Dopoki nie przekonasz sie, ze jest OK i jestes jego pewna,badz racjonalnie
                    chlodna,ale grzeczna. Jak Cie kocha, bedzie Ci sam nadskakiwal. Wyczujesz to
                    sama. Musisz myslec racjonalnie. Psycholog powiedzial mi, ze licza sie fakty, a
                    nie moje domniemywania z korzyscia dla opowiesci zony (u Ciebie meza).
                    Trzymaj sie.
    • megxx Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? 07.09.03, 11:41
      Kiedy opadną pierwsze emocje związane z odkryciem zdrady należy zastanowić się
      spokojnie co zrobić z tą sytuacją.
      Trzeba odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: czego chcę.
      Podstawową sprawą jest relacja z partnerem. To w tym miejscu należy działać, a
      nie po kręgach na które nie mamy wpływu.
      Jeżeli chcesz ratować związek, to przede wszystkim zapytaj partnera, czy też
      tego chce. Odpowiedź pozytywna to zielone światło. Musicie po pierwsze
      odbudować relacje między Wami, ale nie w oparciu o zdradę, to bez sensu.
      Rozmowy, wyjaśniena, ale dotyczące Was i Waszych potrzeb, oczekiwań. Im
      bardziej znajdziecie się ponad zdradą, tym łatwiej się odnajdziecie.
      Teraz jest szansa na postawienie grubej kreski i zaczęcie życia trochę inaczej.
      Oczywiście strona zdradzana musi zachować czujność, czy aby nie jest nadal
      oszukiwana, musi wiedzieć jak postąpi, gdyby tak było.
      To strona zdradzająca musi przerwać zdradę, a Wam po co wiedzieć kto to był.
      próby porównywania się z kochankiem są bez sensu.
      Polecam tez wątek:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=7583157
    • Gość: KARO Re: Do Gościu IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.12.* 08.09.03, 12:58
      Powoli dochodzę do siebie staram się nie wracać już tak ciągle do sprawy.tak
      jak pisaliście wybrałam dla siebie to co korzystne.Niemniej jednak dopiero
      teraz zrobiłam sie czujna . Czekam jak mój maz troche straci czujnośc zapomni
      sobie o tym by nie pilnowac się przedemną.Pomału przypominam mu o tym co ma i
      czego powinien pilnować,pokazuje mu ,ze jego ciągła praca to tracenie kontaktu
      z dziećmi i rodzina . Udowadniam mu na konkretnych przykładach że traci kontakt
      z córkami i widzę ,ze go to boli. Wpędzam go w poczucie winy.uświadamiam
      mu ,ze jesli nas straci to nie będzie miał nikogo ,że nikt na niego nie bedzie
      czekał.Mimo wszystko jest bardzo za domem.Wczoraj zapytałam czy myśli o
      wspólnym wyjeżdzie w zimie na narty bo ja chę wyjechac z dziecmi tam gdzie on
      nie będzie mógł nas odwiedzać np. w weekend.Zastanowił się nad tym ,ze to my
      już nie potrzebujemy jego towarzystwa to on teraz musi do nas lgnąć.Może taka
      metoda da mu cos do myslenia .ponad to poprzez swoją postawę staram się zwrócic
      na siebie uwage moich znajomych odswierzam stare dobre kontakty ze znajomymi,
      któryrzy nas nie widzieli zmieniłam się teraz jeszcze bardziej na korzyść więc
      to zostanie zauważone i wypowiedziane .Może mi się uda tą metodą ytrzeć nosa
      mężowi .Znowy napisze o tym jak korzystam z waszych rad i czy zdają egzamin
      • Gość: lola Re: Do Gościu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 20:37
        Gość portalu: KARO napisał(a):

        > Powoli dochodzę do siebie staram się nie wracać już tak ciągle do sprawy.tak
        > jak pisaliście wybrałam dla siebie to co korzystne.Niemniej jednak dopiero
        > teraz zrobiłam sie czujna . Czekam jak mój maz troche straci czujnośc
        zapomni
        > sobie o tym by nie pilnowac się przedemną.Pomału przypominam mu o tym co ma
        i
        > czego powinien pilnować,pokazuje mu ,ze jego ciągła praca to tracenie
        kontaktu
        > z dziećmi i rodzina . Udowadniam mu na konkretnych przykładach że traci
        kontakt
        >
        > z córkami i widzę ,ze go to boli. Wpędzam go w poczucie winy.uświadamiam
        > mu ,ze jesli nas straci to nie będzie miał nikogo ,że nikt na niego nie
        bedzie
        > czekał.Mimo wszystko jest bardzo za domem.Wczoraj zapytałam czy myśli o
        > wspólnym wyjeżdzie w zimie na narty bo ja chę wyjechac z dziecmi tam gdzie
        on
        > nie będzie mógł nas odwiedzać np. w weekend.Zastanowił się nad tym ,ze to my
        > już nie potrzebujemy jego towarzystwa to on teraz musi do nas lgnąć.Może
        taka
        > metoda da mu cos do myslenia .ponad to poprzez swoją postawę staram się
        zwrócic
        >
        > na siebie uwage moich znajomych odswierzam stare dobre kontakty ze
        znajomymi,
        > któryrzy nas nie widzieli zmieniłam się teraz jeszcze bardziej na korzyść
        więc
        > to zostanie zauważone i wypowiedziane .Może mi się uda tą metodą ytrzeć nosa
        > mężowi .Znowy napisze o tym jak korzystam z waszych rad i czy zdają egzamin


        Ło Boze, toz to pole bitewne, a nie małzeństwo...Jest dobra strona tej
        sytuacji- Karo na pewno sie nie nudzi, to tropienie jest szalenie absorbujace..
        • Gość: Marna Graczka Re: Do Gościu IP: *.crowley.pl 23.09.03, 16:54
          Tyle tu padło słów o wojnach, walkach odzyskania partnera na siłę. Czy nikomu
          po prostu bez wojen, walk po obupulnych staraniach (a zwłaszcza strony, która
          zdradziła) nie udało się WYBACZYĆ. Zacząć wszystko od nowa, bez ryzyka powtórki
          dramatu po latach?
          • Gość: Triss Merigold Re: Do Gościu IP: *.acn.waw.pl 23.09.03, 17:04
            Kiedyś wybaczyłam ale w rewanżu sama zdradziłam nie przyznając się oczywiście.
            Pomogło ale na dłużej straciłam zaufanie. To było bez sensu bo związek i tak
            rozpadł się po pewnym czasie, a ja po fakcie dowiedziałam się o kolejnych
            zdradach.
      • malen_a Re: Do Gościu 30.09.03, 21:20
        ja znow sie odzywam, bo cos mi sie w tych wszystkich wypowiedziach nie zgadza,
        wiekszosc opisuje tutaj, ze bylli zdradzani przez wspolmalzonkow/partnerow.
        wszystkie te rady i przemyslenia sie zgadzaja, jesli bylas zradzana, a czy
        bylas na pewno?
        z tego co pisalas to chyba tak nie wynikalo, ael mze sie pogubilam, bo jesli
        nie bylas...to wydaje mi sie, z wszystkie "gierki" sa zbedne, a moga nawet
        czasem zaszkodzic :-)
        pozdrawiam
    • Gość: EWA Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 22:44
      Słuchajcie, nie da się kogoś upilnowac, ja sama zdradziłam męża i chociaż
      sprawdzał mnie ze wszystkich stron, nic nie dało, zobaczyłam, że przegląda mi
      telefon, to mój kochanek kupił mi nową kartę, która służyła tylko do kontaktów
      z nim, a mój telefon leżał grzecznie na stole, na widoku, żeby mąż mógł go
      sobie oglądać. ja brałam drugi aparat i szłam z nim i z karta np. do łazienki i
      wysyłałam i odbierałam smsy. Po prostu jeśli go sprawdzasz to rób to tak, żeby
      absolutnie nie wiedział o tym, bo zabezpieczyc się można na różne sposoby.
    • Gość: stokrotka Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? IP: *.nysa.ws 28.09.03, 21:49
      Czy wybaczyłabym zdrade?
      NIGDY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: LOLA Re: Czy wybaczyłaś kiedyś zdradę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.03, 22:44
        NIGDY NIE MÓW NIGDY
    • Gość: aga Raz tak, dwa - nie IP: 62.114.154.* 30.09.03, 14:05
      Jezeli zdradzil raz, czuje sie winny, wie, ze zrobil zle to zdrade powinno sie
      wybaczyc. Osoba, ktora zdradzila czesto czuje sie jeszcze gorzej niz osoba
      zdradzona. "Jezeli cos sie zdarzylo raz - nie oznacza to, ze sie powtorzy. Ale
      jezeli zdarzylo sie dwa razy, zdarzy sie po raz trzeci...."(parafraza
      z "Alchemika" Paulo Coelho).

      • Gość: mokato Re: Raz tak, dwa - nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.03, 21:55
        Nie jestesmy malzenstwem, nie mamy dzieci. Dwa tygodnie temu dowiedzialam sie,
        ze moj mezczyzna mnie zdradzil. Jestesmy ze soba prawie 6 lat. Od pol roku
        potezny kryzys. Kiedy mi powiedzial wybaczylam. rozum mowil nie, serce mowilo
        tak.
        Zbyt wiele dla mnie znaczy ten zwiazek zeby nie wybaczyc.
        Serdecznie pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja