szaro_niebieska
11.02.08, 11:14
Jestesmy razem ok 3.5 roku. Jest wspaniale jednak wciaz powtarza sie taki sam
scenariusz. Jakas sprzeczka czy klotnia a on nie umie/nie chce/nie potrafi -
juz sama nie wiem - normalnie porozmawiac o problemie. To jest nagminne, kiedy
zdarza nam sie jakies nieporozumienie on nie chce o tym rozmawiac, ucieka od
konfrontacji a jego sposobem na wszystko jest udawanie ze nic sie nie stalo i
nie odzywanie sie. np. rozmawiamy na gg- jakis powazniejszy temat czy problem
sie pojawia- on przestaje odpisywac, jak sie kolocimy - nie umie rozmawiac
tylko udaje ze jest wszystko ok. Zazwyczaj wszelkie wazniejsze rozmowy dzieja
sie via telefon albo gg bo na zywo on "nie lubi o tym rozmawiac"...
A to u nas prowadzi do nowych klotni i tak to sie kreci - co pare miesiecy
totalna klotnia o wszystko. Zawsze ja jestem strona ktora probuje wyciagnac
jakies wnioski, cos zaradzic a on zachwouje sie jakby nic sie nie stalo. Mowi
ze kocha, ze mu zalezy... ale zawsze ucieka od problemow.
Nie wiem co robic, jak sie z kims jest i ludziom na sobie zalezy - to wlasnie
powinno sie dazyc do rozmowy i wyjasnien prawda?