Romans i nieplanowana ciąża

12.02.08, 17:46
W wakacje 2007 poznałem pewną młodą dziewczynę. Na początku myślałem, ze to
tylko zwykła znajomość, bo ja mam 27 lat a ona 18. To była zwykła znajomość,
ale spotkaliśmy sie ponownie w kilka miesięcy później i niestety jakoś tak
wyszło, że nawiązał się mały romansik. Kolejnym niestety jest to, że ona jest
w ciąży. Jej ojciec nie żyje, matka to wariatka i alkoholiczka, kiedy
dowiedziała się o ciąży wyrzuciła ja z domu. Chcąc nie chcąc, od miesiąca
mieszkamy razem. Niby to nie problem, mam duże mieszkanie dobrze zarabiam i
ogólnie nie mogę narzekać jeśli chodzi o warunki materialne. Ona jest w 2
miesiącu ciąży, w tym roku zdaje maturę. Tylko, że ta cała sytuacja mnie
trochę przeraża. Miał być niezobowiązujący romans, a okazuje się, ze nie dość,
że razem mieszkamy, to wygląda też na to, ze zostanę ojcem. Do tego
wszystkiego ona się chyba zakochała i chce "normalnego związku" Nie mówi tego
wprost, ale nie jestem idiotą i widzę co się święci. Ostatnio nawet uczy się
gotować :-))) Będzie prawdziwa szczęśliwa rodzinka, styrany mąż przychodzi do
domu po pracy a tam uśmiechnięta żona czeka z pysznym obiadkiem :) Żartuję
oczywiście, ale sytuacja naprawdę mnie przeraża. Czy mi się to podoba czy nie,
muszę się nią zaopiekować, za kilka miesięcy dojdzie jeszcze dziecko, już
teraz razem mieszkamy, a co będzie później? Ja się nie chcę z nikim wiązać,
lubię swoje kawalerskie życie i raczej kiepski byłby ze mnie mąż. Zresztą nie
chcę tego, nie byłbym szczęśliwy. Próbowałem o tym rozmawiać, delikatnie
tłumaczyłem, niby wszystko rozumie, wie jaka jest sytuacja a wieczorem słyszę,
ze płacze w drugim pokoju. Jak z nią rozmawiać, jak to wszystko poukładać.
Wiem, ze muszę się zaopiekować swoją nową "rodziną", ale jak to zrobić by z
matką mojego dziecka być w przyjacielskich stosunkach, nie budując jakichś
głębszych relacji? Poradźcie co byście zrobili na moim miejscu, bo już
naprawdę się pogubiłem.
    • kitek_maly Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 17:50

      Miał być niezobowiązujący romans, a okazuje się, ze nie dość,
      > że razem mieszkamy, to wygląda też na to, ze zostanę ojcem.

      A według mnie to jest pewne.
      Trzeba było wcześniej pomyśleć.

      Rozumiem, że teraz żadnych kontaktów seksulanych nie utrzymujecie?
      • jaskier32 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 17:51
        > A według mnie to jest pewne.

        zaraz tam pewne, może nie on jest ojcem? :))
        marne szanse, ale na wszelki wypadek zrób testy dna
        • kitek_maly Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 17:53

          Może nie. :-) Jak jest taki dobrze zarabiający to na pewno będzie go
          stać na sfinansowanie testów DNA. :-)
          Pewnie użył tego określnienia 'wygląda na to, że zostanę ojcem', bo
          dopiero się z tym oswaja. ;-)
          • polcia85 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 17:22

            Dlaczego uważasz, że to pewne, że zostanie ojcem? Poronienia się
            zdarzają, tym bardziej w tak wczesnej ciąży.
      • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 17:55
        > Rozumiem, że teraz żadnych kontaktów seksulanych nie utrzymujecie?

        nie, nie chcę jeszcze bardziej nakierowywać sytuacji na typowy związek.
    • jaskier32 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 17:50
      chyba wiesz, jak tego typu "problemy" rozwiązują nowocześni ludzie w
      nowoczesnych krajach? pozostaje ci zabrać dziewczynę na wycieczkę do niemiec lub
      do czech, dziewczyna młoda, głupia, wiec łatwo ja zbajerujesz.

      A tak na serio, to nie zazdroszczę :))
      • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 17:54
        Żadna "wycieczka" nie wchodzi w grę, nie powiem, zebym był szczęsliwy z powodu
        ciązy, ale musze się zachowac odpowiedzialnie... cokolwiek to oznacza
        • kitek_maly Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 17:56

          > Żadna "wycieczka" nie wchodzi w grę, nie powiem, zebym był
          szczęsliwy z powodu
          > ciązy, ale musze się zachowac odpowiedzialnie...

          Nooo już trochę lepiej to brzmi. :-)
        • ewik_75 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 19:54
          to może na początek się zastanów, co to tak naprawdę w tym wypadku
          oznacza to "odpowiedzialnie", co?

          najchętniej byś się jej pozbył, gdyby tylko miała dokąd pójść.
          Czuje, ze jest Ci garbem i nie jest jej z tym dobrze. Niczego jej
          nie gwarantujesz - żadnej stabilizacji. To jest odpowiedzialne?
          Takie tymczasowe rozwiązanie na zasadzie "niech wreszcie ona stąd
          zniknie!" ??
          • kena1 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 20:05
            A co ma zrobić? Ożenić się z nią i być nieszczęśliwym przez resztę życia? Jak
            dla mnie takie wymuszone małżeństwa "z wpadki" są żałosne... (nie mówię tu o
            parach, które są ze sobą, ale ślub biorą dopiero jak im się "przydarzy" dziecko)
            • ewik_75 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 20:22
              zenic sie nie musi.

              ale IMHO albo razem mieszkaja i wychowuja małe, az ona nie zacznie
              porzadnie zarabiac i bedzie ja stac na wynajem/zakup płasnego M albo
              aborcja.
              • widokzmarsa Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 23:28
                mózg sobie abortuj. Można dać dziecko do adopcji
          • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 20:08
            guzik prawda. gdybym chciał sie jej pozbyć, to w ogóle bym niczego nie zaczynał.
            Naprawdę ja lubię, czuje sie odpowiedzialny zarówno za nią jak i za dziecko,
            chcę pomóc, to chyba dobrze?
            • ewik_75 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 20:21
              dobrze - na poczatek.
              ale diabel siedzi w szczególach.

              mieszkac z nia nie chcesz.
              na wynajem oddzielnego mieszkania na dluzsza mete Cie nie stac.
              Ona nie ma zadnego wyksztalcenia ani doswiadczenia zawododwego i w
              ciagu co najmniej najblizszych 5 lat miec nie bedzie...

              Jak Ty to sobie wyobrazasz?
              Dobre chceci to za mało.

              Liczą się KONKRETY.
    • trypel Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 17:50
      Nie zwlekaj bo z czasem jej bedzie coraz trudniej. Powiedz że odpowiedzialność
      bierzesz ale związku nie chcesz, przyzwoite alimenty + udział w wychowaniu
      dziecka...
      Byle nie czekac i nie robic jej nadziei
      • mikka07 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 17:56
        A dokąd ona ma teraz pójść? Żeń się chłopie. Będziesz szczęśliwy
        • posraldescu Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 19:39
          Z kim? Potencjalną wariatką i alkoholiczką. Jeśli dziecko rzeczywiście jest
          twoje to uważam że trypel ma rację.
    • bupu Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 17:51
      Ona jest małolatą, ale Ty, dorosły chłop, powinie neś był myśleć głową, a nie
      fiutem i zadbac o antykoncepcję. A skoro narozrabiałeś, to teraz się męcz.
      • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 17:56
        > Ona jest małolatą, ale Ty, dorosły chłop, powinie neś był myśleć głową, a nie
        > fiutem i zadbac o antykoncepcję. A skoro narozrabiałeś, to teraz się męcz.

        mówiła, ze bierze tabletki... i brała, ale widac niezbyt sumiennie
        • kitek_maly Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 17:58

          Hmmm czyli bzyknąłeś się bez żadnego innego zabezpieczenia z
          dziewczyną, która niebędąc w związku bierze tabletki??
          • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 17:59
            > Hmmm czyli bzyknąłeś się bez żadnego innego zabezpieczenia z
            > dziewczyną, która niebędąc w związku bierze tabletki??

            spotykaliśmy sie jakiś czas na stopie "koleżeńskiej", później wyszedł z tego
            romans, nie jednorazowa przygoda.
            • kitek_maly Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:02

              Ehh ja na Twoim miejscu bym się przebadała.
              Cóż, konsekwencje musisz ponieść. Dzięki Bogu nie jesteś młodzikiem
              i masz już w miarę poukładane życie. Pomyśl sobie o tym, w jakiej
              sytuacji ona się znalazła. :-( Samotna 18stka z dzieckiem, bez
              opracie w rodzinie.
        • mikka07 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 17:58
          mówiła, ze bierze tabletki... i brała, ale widac niezbyt sumiennie

          jakie?
          • kitek_maly Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 17:59

            Rutinoscorbin. :-P
            • mikka07 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:05
              > Rutinoscorbin. :-P
              >
              Bo opakowanie było takie kolorowe..
          • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:00
            > jakie?

            nie wiem, była u ginekologa, zapisał jej tabletki i tyle. nie pilnowałem jej,
            zresztą teraz to już i tak nie ma znaczenia.
            • eeela Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 21:05
              Ja wiem, ze w tym przypadku to jest po ptokach, ale na milosc boska, pamietaj
              przynajmniej na przyszlosc i ty, i ona (po tobie nalezaloby sie spodziewac, ze
              juz te wiedze posiadles), ze seks bez prezerwatywy ma prawo istniec tylko w
              stalym zwiazku, w ktorym zachowuje sie monogamie albo przynajmniej ostroznosc w
              kontaktach z osobami spoza zwiazku! Jak ty sie uchowales, ze nie wiedziales o tym?
              • figgin1 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 15:26
                niezobowiązujący romans też może być monogamiczny
                • eeela Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 23:45
                  Ale ja napisalam wyraznie o stalym zwiazku.
        • avital84 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 17:58
          Głupio to zabrzmi. Zwłaszcza, że jestem kobietą, ale może chciała Cię wkopać.
          Miała ciężką sytuację i potrzebowała pomocy. Niektóre dziewczyny tak robią. Ale
          nie twierdzę, że tu tak jest. Brałeś udział w romansie, seks był:), więc teraz
          trzeba ponosić konsekwencje, ale nie niszcz życia sobie i jej i nie pakuj się w
          związek moim zdaniem.
          • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:02
            > Głupio to zabrzmi. Zwłaszcza, że jestem kobietą, ale może chciała Cię wkopać.
            > Miała ciężką sytuację i potrzebowała pomocy. Niektóre dziewczyny tak robią. Ale
            > nie twierdzę, że tu tak jest. Brałeś udział w romansie, seks był:), więc teraz
            > trzeba ponosić konsekwencje, ale nie niszcz życia sobie i jej i nie pakuj się w
            > związek moim zdaniem.


            nie przesadzajmy, chyba żadna normalna 18 latka nie zachodzi celowo w ciąże, tym
            bardziej z facetem którego nie zna zbyt długo. Zresztą skąd mogła wiedzieć, że
            jej nie oleję?
            • avital84 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:03
              Chyba, że nie jest normalna. Po prostu znam takie przypadki.
              Ale to dobrze, że tak nie myślisz. :)
              • mikka07 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:07
                Dziewczyna ma poważny stosunek do życia. Myśli o gotowaniu...
                Wychowasz ją.
        • bupu Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:05
          Ale pamiętasz że ciąża to tylko jeden z możliwych skutków ubocznych seksu, a
          przed innymi tabletki nie chronią?
          • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:06
            > Ale pamiętasz że ciąża to tylko jeden z możliwych skutków ubocznych seksu, a
            > przed innymi tabletki nie chronią?

            nie rób ze mnie debila :/ Ja byłem na 100% zdrowy, ona nie miała wcześniej
            faceta (ponoć ;p) zresztą tak jak mówiłem, to nie była jednorazowa przygoda
            • ewik_75 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 20:00
              tylko to "ponoć"...

              poza tym są choroby, które można nabyć inna droga, a przekazać przez
              kontakt seksualny.
        • xibba Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 14:12
          kuba27j napisał:

          > mówiła, ze bierze tabletki... i brała, ale widac niezbyt sumiennie


          widac od razu ze chciala Cie zlapac na brzuch...
          • dzioucha_z_lasu Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 14:14
            Ta, zrób z niego menczennika, który nie wiedział, że z tego dzieci
            mogą być
    • avital84 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 17:53
      Nie ma czegoś takiego jak niezobowiązujący romans. Zwłaszcza, kiedy się dobrze
      ludzie nie zabezpieczają. Ryzyko jest w to wkalkulowane.
      Nie wiem co masz zrobić, ale na pewno nie zwiewać, a być odpowiedzialnym za
      dziecko, zwlaszcza finansowo. Jeżeli się nie kochacie, a łączy Was tylko dziecko
      nie musicie tworzyć związku.
      • trypel Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:02
        a nawet nie powinni. Chocby po to żeby nie zafundowac dzieciakowi super dzieciństwa
        • avital84 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:04
          Tak czy inaczej dzieciak pod tym względem dzieciństwa nie będzie miał super,
          więc chociaż niech pomyślą o sobie.
        • ewik_75 wszystko fajnie, ale... 12.02.08, 19:59
          gdzie ona ma mieszkać i z czego się utrzymywać?
          Ma 18 lat, nie skończyła żadnej szkoły, w ciaży jej do pracy nie
          przjmą, potem tez nie, dopoki nie znajdzie opieki nad dzieckiem. to
          co najmniej jeszcze rok! A potem? nawet jak podejmie prosta prace,
          na wynajem nie starczy...
    • anilana Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:02
      Człowieku rozkochałeś w sobie nastolatkę!
      Ona poza Toba świata nie widzi, nagina wszystko do Ciebie
      Daj jej szanse, może warto zaryzykować?
      I tak z Toba mieszka
      no i pomysl o zdrowiu twojego dziecka gdzie nerwy matki sie na nim odbijaja...
      P.s. Dlaczego sie nie zabezpieczales?
      • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:04
        > Człowieku rozkochałeś w sobie nastolatkę!
        > Ona poza Toba świata nie widzi, nagina wszystko do Ciebie
        > Daj jej szanse, może warto zaryzykować?
        > I tak z Toba mieszka
        > no i pomysl o zdrowiu twojego dziecka gdzie nerwy matki sie na nim odbijaja...
        > P.s. Dlaczego sie nie zabezpieczales?

        związek nie wchodzi w grę, raz, że ja lubię (czy lubiłem) swoje dotychczasowe
        zycie a dwa, ze ona jest prawie 10 lat młodsza.
        Zabezpieczaliśmy sie
        • avital84 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:06
          A jak z nią sypiałeś to nie widziałeś , że jest 10 lat młodsza.
          Bo sorry, ale ten argument był bardzo dziecinny, raczej nie pasuje do 27
          letniego faceta. ;)
          • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:08
            > A jak z nią sypiałeś to nie widziałeś , że jest 10 lat młodsza.
            > Bo sorry, ale ten argument był bardzo dziecinny, raczej nie pasuje do 27
            > letniego faceta. ;)

            dlaczego dziecinny? Co inego iść do łózka z młoda ładną dziewczyną, a co innego
            spędzić z kims resztę zycia.
            • avital84 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:10
              No właśnie dziecinny. Osiemnastolatka to fakt, jeszcze prawie dziecko.
              Jeszcze raczej nie kobieta. Owszem ma ładne ciało, ale poważny facet powinien
              sobie zdawać sprawę z konsekwencji jakie niesie za sobą spanie z kobietą o
              nastoletnim ciele.
              • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:13
                poważny facet powinien
                > sobie zdawać sprawę z konsekwencji jakie niesie za sobą spanie z kobietą o
                > nastoletnim ciele.

                dokładnie takie same jak spanie z kobietą o ciele 30 latki :) Zresztą nie
                planowałem zostawac ojcem a na pewno nie teraz. Tak za 15 lat może bym się
                zastanowił
                • avital84 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:20
                  Ale nie chodzi o planowanie, ale trzeba to brać pod uwagę.
                  Ja też nie jestem święta. Mi się znów zdarzyło mieć romans
                  z o wiele starszym ode mnie facetem, ale brałam pod uwagę to
                  jakie mogą być tego konsekwencje.
                  • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:23
                    Ja też brałem pod uwage konsekwencje, ale bądzmy szczerzy, ani Ty ani ja tak
                    naprawdę nie wierzyliśmy w to, ze zostaniemy rodzicami :)) Tobie się udało (na
                    razie ;p) mnie nie
                    • avital84 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:27
                      Ja powiem Ci tylko tyle, że zaczęłam współżycie w wieku lat 23 czyli pół roku
                      temu. Między innymi dlatego, że teraz jest to bardziej świadome. Póki
                      wiedziałam, że ewentualna ciąża zakończyła by się na przykład myślami o aborcji,
                      strachem przed powiedzeniem o tym rodzicom, zmarnowaniem życia to nie robiłam
                      tego. Teraz jestem na takim etapie, że mogłabym całkiem świadomie zostać matką i
                      tym nasze sytuacje się różnią. Ten facet okazał się *** i dopiero po tym jak się
                      okazał *** myślałam, że jestem w ciąży. Miałam wszystkie objawy i podjęłam
                      decyzję o tym, że jeżeli tak jest to urodzę i byłam nawet szczęśliwa. Miałam
                      tylko kłopot z tym czy mu w ogóle o tym mówić. Nie byliśmy już razem, on
                      mieszkał w Stanach, był kłamcą i do tego o wiele starszym. To był problem, nie
                      dziecko.
        • mikka07 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:09
          P.s. Dlaczego sie nie zabezpieczales?

          Pamietaj o tym w przyszłości
      • kitek_maly Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:04

        Pisał wyżej, że podobno brała tabletki.
        Hmm skoro mieszkają razem, to chyba wątek ten jest wynikiem tego, że
        autor zdaje sobie sprawę, że nie nadają na wspólnych falach i
        związku z tego nie będzie.
    • palya Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:03
      z powodu, ze żadna met.antykoncepcyjna nie daje 100%pewnosci nie
      puka sie kogos, z kim nie chce sie miec dziecka..
      ...a jesli nie chce sie miec dziecka wcale...to sorry winetu, ale
      trza sobie radzic samemu..

      żal mi tej dziewczyny. zycie ją juz mocno kopneło i na dotatek
      trafiła na takiego fiuta...ehh

      wg mnie nie ma idealnego wyjscia z sytuacji..zawsze ktos bedzie
      cierpiał...pytnia tylko kto? kobieta w ciązy czy hmm z grzeczności
      napisze tylko: ty.

      rozumiem, ze jestes przerazony i ze nie taki byl plan, ale stało
      sie...wiec idz do niej, przytul, kochaj sie z nią, i ustalcie taką
      relacje, ktora obojgu z was bedzie odpowiadac...ona jest jeszcze
      młoda i pewnie tez chce sie wyszalec, wiec 'kawalerskie zycie' da
      sie zrobic...i mysle, ze ona bedzie w stanie poczekac az ty
      dorośniesz...
      • trypel Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:06
        palya napisała:


        > żal mi tej dziewczyny. zycie ją juz mocno kopneło i na dotatek
        > trafiła na takiego fiuta...ehh

        On fiut bo szczery?
        Tradycyjnie podejscie kobiet trąca brakiem logiki
        • palya Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:09
          szczery? hmm ja mysle ze autor wątku sam nie wie czego chce..
          2 miechy dla faceta to za mało zeby sie oswoic z taką sytuacją..
          ..tryplu, nie widzisz jak on trzącha gaciami, ze nei bedzie mogl z
          kumplami na piwo wyjsc?
          • trypel Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:12
            kurde nie kazdy związek musi sie kończyc małżeństwem to raz.
            Dwa że lepiej załatwic to teraz niż pozabijac sie za 10 lat i zabrac 10letniemu
            dziecku ojca
            Trzy że wina lezy po obydwu stronach (wiecie dobrze że 18 latka jest tak
            dojrzała jak nie bardziej jak on)
            Jest szczery i chce to załatwic a nie spieprza do Nowej Zelandii
            • ewik_75 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 20:06
              trypel napisał:


              > Jest szczery i chce to załatwic

              szczery jest z nami - jej do końca tego nie powiedział.
              Chce "załatwić"? Nie, nie załatwić - pozbyć się problemu tak, że by
              nic się nie zmieniło w jego zyciu. To żadne "załatwienie".

              > a nie spieprza do Nowej Zelandii

              Pewnie go nie stać i tyle.
          • kitek_maly Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:13

            > szczery? hmm ja mysle ze autor wątku sam nie wie czego chce..

            A ja widzę, czego chce. Nie chce mieć dziecka, ale duży plus dla
            niego, że chce się do niego przyznać i pomóc jego matce.

            > ..tryplu, nie widzisz jak on trzącha gaciami, ze nei bedzie mogl z
            > kumplami na piwo wyjsc?

            Ma do tego prawo. Był przekonany, że dziewczyna bierze pigułki (moim
            zdaniem to i tak było ryzykowne), więc nie dopuszczał tak daleko
            posuniętych zmian w życiu. Co tu dużo mówić, czasem przy
            zaplanowanej ciąży facetom odbija.
        • ewik_75 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 20:03
          nie dlatego fiut, że szczery; ale fiut. Szczery dodatkowo.
          • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 20:28
            > nie dlatego fiut, że szczery; ale fiut. Szczery dodatkowo.

            dziwne jesteśce, jestem fiut, chociaż chce jak najlepiej i nie umywam rąk, a jak
            bym zrobił tak jak wiekszosc to kim bym był? Twoja jedyna sensowna propozycja
            aby nie być fiutem to aborcja?
            • ewik_75 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 20:36
              nie.

              jeśli nie chcesz być fiutem to niestety, ale musisz starać się
              stworzyć z tą dziewczyną szczęśliwy zwiazek.
              • kitek_maly Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 20:42

                > jeśli nie chcesz być fiutem to niestety, ale musisz starać się
                > stworzyć z tą dziewczyną szczęśliwy zwiazek.

                Ale dlaczego? Też tego nie rozumiem.
                IMO szczerość jest lepsza niż udawanie, zmuszanie się.
              • trypel Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 20:59
                ewik_75 napisała:

                > ale musisz starać się
                > stworzyć z tą dziewczyną szczęśliwy zwiazek.

                -Ozeniłem sie stary
                -To musisz być szczesliwy
                -Oj tak, MUSZE

                tak mi sie dowcip przypomniał o zmuszaniu do szczescia :)
                • ewik_75 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 21:32
                  to fakt, z tym szczęściem w tym związku to może być trudno..
                  no, powiedz - Ty kitku_maly i Ty, Tryplu czy możliwa jest taka
                  sytuacja bez psychicznego wykończenia się dziewczyny?

                  Sytuacja, w której razem mieszkają, wychowują i opiekują się
                  wspólnym, kilkuletnim dzieckiem, a jednocześnie NIE SĄ RAZEM ? Dla
                  mnie to fikcja. Niech on nawet codziennie jej mówi - nie kocham Cię,
                  na nic nie licz - ale będę w sensie funcjonowania RODZINĄ. JĄ to
                  wykończy. Jednego dnia - karmienie, spacerek, zabawa z dzieckiem,
                  drugiego - hej, mała, wychodzę dziś z kumplami, nie wrócę na noc, a
                  w weekend wyjezdzam z chłopakami - bo jestem wolnym człowiekiem. W
                  nastepny - rano budzi sie w mieszkaniu, w ktorym jest jeszcze jedna
                  pani - jego panna. A dziecko? Jak ona sie w tym odnajdzie?

                  Nie wyobrazam sobie tego..

                  • lolyta Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 04:40
                    ojno, zawsze moze byc tak, ze pojda do sadu i panna powie ze sie zrzeka dziecka
                    na rzecz tatusia.
                    Ostatecznie moze jej tez jest zal utraconej mlodosci?
                    Dlaczego to tylko ona ma ponosic konsekwencje?
                    A tak, to pojdzie do szkol, zdobedzie posade, moze nawet placic tatunowi alimenta.
                    Zwiazek da sie zbudowac, nawet bez motyli w brzuchu, ostatecznie nie tak dawno
                    znakomita wiekszosc malzenstw byla aranzowana i ludzie jakos sie nei
                    nienawidzili wzajemnie ani nie przyprowadzali nagminnie obcych panien do domu,
                    tylko sa potrzebne checi, a ten pan ich poki co nie ma. Na pewno nic z tego nie
                    wyjdzie jesli pan radosny sie bedzie tak konsekwentnie jak teraz koncentrowal na
                    zlych stronach calej sytuacji.
              • panikazia Re: Romans i nieplanowana ciąża 18.02.08, 23:14
                ewik_75 napisała:
                > jeśli nie chcesz być fiutem to niestety, ale musisz starać się
                > stworzyć z tą dziewczyną szczęśliwy zwiazek.

                rany boskie!!
                po zadnym pozorem!!

                dziewczyno co ty chcesz tej dziewczynie urzadzic? nie dosc ze zaszla w ciaze z
                facetem ktory jej nie kocha, to jeszcze usilujesz ja wrobic w wymuszony
                zwiazek??!! jakas krzywde ci zrobila?

                nie chce mi sie tego wszystkiego czytac,
                ale kuba twoje zycie niewatoliwie zmianie ulegnie, pomieszkasz z dziewczyna,
                urodzi sie dziecko, sadze ze kwestie mieszkania bedziesz musial przetrzymac
                przez jakis czas, zeby ja na prosta wyprowadzic, a potem wymyslec sposob na
                usamodzielnienie mamy - bo nie ma oparcia w nikim, jest mloda, wiec wszystko na
                twojej glowie
                i tyle

                niewatpliwie fajna rzecza jest to ze z nia nie sypiasz, dzieki temu nie robisz
                jej nadziei. ja wiem ze mowic latwo, ale moze uda ci sie z nia zaprzyjaznic, tak
                sobie gdybam, bo to by bylo optymalnym rozwiazaniem

                nie bede pisala ze fajnie ze jestes odpowiedzialny za dziecko i mame bo to juz
                paranoja zeby chwalic kogos za to ze nie jest gnojkiem
                ale oczywiscie milo ze nie jestes





      • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:10
        nie musisz mnie obrażać. staram się jak moge, chcę być odpowiedzialny, chcę jej
        pomóc, chce się zaopiekowac dzieckiem, co jeszcze mam zrobić? Wiekszosc na moim
        miejscu to wiadomo co by zrobiła, więc chyba az takim skończonym skur*** nie jestem
        • palya Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:14
          przepraszam...ale wybacz, nalezy ci sie..
          napisales post i ustawiles siebie w pozycji ofiary..
          rozumiem, ze sytuacja jest dla ciebie trudna..ale mam doswiadczenie
          z facetami z podobnym podejsciem do zycia jak ty..nie, to nie jest
          złe doswiadczenie..z jedym z nich jestem

          masz 27lat...nigdy nei chcesz miec rodziny i dziecka...czy po prostu
          nei w tej chwili?

          jesli jednak widzisz siebie kiedys u boku kobiety, prowadzący synka
          na mecz..to po co sobie życie komplikujesz...

          ustaw luźną relacje: ja zyje prawie jak dotąd, ty masz poczucie
          bezpieczenstwa...czy jakos tak..

          nie musisz jej ranic zeby byc szczeliwy..tylko jeszcze tego nei
          widzisz.. :)
          • palya Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:17
            ojj wlasnie przeczytalam: 'ona wczesniej nie miala faceta'

            tzn ze byles jej pierwszym? wiedziales ze nei dasz jej milosci a
            pukałes ją jako pierwszy....cofam przeprosiny :P
            • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:21
              > tzn ze byles jej pierwszym? wiedziales ze nei dasz jej milosci a
              > pukałes ją jako pierwszy....cofam przeprosiny :P

              ponoć pierwszym, a to różnica :)
              zreszta co to za znaczenie czy pierwszym czy 10?
              • palya Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:24
                no jak widze, to dla ciebie pewnie zadne...
                ..a dla neij na 90%spore...
                • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:27
                  > no jak widze, to dla ciebie pewnie zadne...
                  > ..a dla neij na 90%spore...

                  gdyby było takie wazne, to by czekała na jakiegoś księcia z bajki, czy na kogo
                  tam się teraz czeka. Nie gloryfikuj tak pierwszego razu, bo seks to tylko seks.
                  • palya Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:31
                    powtarzam...to jest twoje podejscie...podejscie mezczyzny...

                    ze znanych mi kobiet tylk jedna mysli tak jak ty..

                    reszta, podswiadomie lub nie, na tej podstawie układa swoje dalsze
                    zycie seksualne..nie mowie, ze z tym samym facetem...ale..ahh nie
                    bede konczyc bo nawet jakbys mógł to zrozumiec(a potrzebne byłoby
                    troche empatii), to chyba nie chcesz..
                  • lubie_siebie Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 11:54
                    Myslisz się i to bardzo! Dla kobiet ten pierwszy raz ma ogromne
                    znaczenie, im dziewczyna starsza tym wieksze. Ta zakochała się w
                    Tobie, prawdopodobnie sądziła że to właśnie da podstawe związkowi.
                    Że właśnie tego Tobie potrzeba aby związek był prawdziwy. Bidula,
                    mloda i glupiutka
            • exclusively_bebe Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:29
              Skontaktuj sie z prawnikiem, ustalcie, co nalezy sie dziecku. Ona
              NIE POWINNA Z TOBA MIESZKAC, to tylko pogarsza sytuacje. Jesli
              naprawde chcesz pomoc - nie wiem, wynajmij jej kawalerke?
              • dita.von.teese Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:44
                Moze to i sensowne rozwiazanie, jesli w autorze watku odgrywanie szczesliwej
                rodzinki z dziewczyna ktorej nie kocha bedzie budzic tylko agresje. Ale ona jest
                dopiero w 2gim miesiacu, on jeszcze sie tak naprawde nie oswoil z mysla ze
                bedzie ojcem, a moze tak byc, ze jak urodzi sie juz dziecko, to jego nastawienie
                sie zmieni.
          • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:19
            > przepraszam...ale wybacz, nalezy ci sie..
            > napisales post i ustawiles siebie w pozycji ofiary..
            > rozumiem, ze sytuacja jest dla ciebie trudna..ale mam doswiadczenie
            > z facetami z podobnym podejsciem do zycia jak ty..nie, to nie jest
            > złe doswiadczenie..z jedym z nich jestem

            nie robię z siebie ofiary, wiem, ze bedę miał dziecko i chce sie jakos wywiązac
            z roli bycia ojcem. A to, ze nie skacze z radości, fakt, ale jakoś nie za bardzo
            się ciesze

            > masz 27lat...nigdy nei chcesz miec rodziny i dziecka...czy po prostu
            > nei w tej chwili?

            teraz mnie chcę dziecka, nie wiem co bedzie za 10 czy 15 lat, zresztą to bez
            znaczenia, bo chce czy nie to i tak bede miał.

            > ustaw luźną relacje: ja zyje prawie jak dotąd, ty masz poczucie
            > bezpieczenstwa...czy jakos tak..

            badz pewna, że to nie przejdzie :)) Do tej p[ory wiodłem typowo kawalerskie
            zycie, ze wszystkimi tego plusami... i minusami :)
        • ewik_75 OK, kuba, ale: 12.02.08, 20:11
          1/ napisałeś, że chcesz pomoc matce. Jak? Chcesz, aby nadal u Ciebie
          mieszkała, nie wchodząc z nia w zwiazek? To fikcja, w dodatku
          meczaca zwłaszcza, gdy pojawi się dziecko. Jeśli nie, to jak sobie
          tę pomoc wyobrażasz?

          2/ chcesz "zaopiekować się dzieckiem". Jak? Jak to ma wygladac?
          Codzienne kapanie i przewijanie, czy tylko co 2 dzien? Wstawanie w
          nocy? chodzenie na spacerki? to wazne, szczegolnie jesli nie
          bedziecie mieszkac razem. A moze zamierzasz ograniczac sie do
          placenia matce alimentow i juz uznasz, ze sie "opiekujesz" ?

          IMHO wyjscia sa dwa.
          1/ aborcja
          2/ razem mieszkacie i wychowujecie dziecko.

          Drugie wyjście Ci się nie podoba...
          • kuba27j Re: OK, kuba, ale: 12.02.08, 20:25
            > 1/ napisałeś, że chcesz pomoc matce. Jak? Chcesz, aby nadal u Ciebie
            > mieszkała, nie wchodząc z nia w zwiazek?

            a jak inaczej mogę pomóc? dopiero zdaje maturę, nie ma wykształcenia ani pracy,
            a jak sie urodzi dziecko, to tej pracy przez jakiś czas na pewno miała nie
            będzie. wspólne mieszkanie to jedyne rozwiązanie.

            > 2/ chcesz "zaopiekować się dzieckiem". Jak? Jak to ma wygladac?
            > Codzienne kapanie i przewijanie, czy tylko co 2 dzien? Wstawanie w
            > nocy? chodzenie na spacerki? to wazne, szczegolnie jesli nie
            > bedziecie mieszkac razem. A moze zamierzasz ograniczac sie do
            > placenia matce alimentow i juz uznasz, ze sie "opiekujesz" ?

            nie wiem jak, nie mam jeszcze dzieci. Jeżeli razem bedziemy mieszkali to pewnie
            jakoś bedę pomagał, nie wiem co sie robi z dziecmi, przewija, chodzi na spacery,
            czyta bajki? Jakos sie wszystkiego powoli nauczę.

            > IMHO wyjscia sa dwa.
            > 1/ aborcja
            > 2/ razem mieszkacie i wychowujecie dziecko.
            >
            > Drugie wyjście Ci się nie podoba...

            opcja pierwsza nie wchodzi w gre, a co do drugiej to nie napisałem, że nie
            podoba mi się mieszkanie razem i wychowywanie dziecka, chodzi mi tylko o
            "unormowanie sytuacji emocjonalnej" Nie mam nic przeciwko temu by ona i dziecko
            ze mna mieszkali, ale chciałbym aby wszystko było jasne. Jesteśmy rodzicami,
            przyjaciółmi i tyle. Kazdy ma prawo do swojego życia, na tyle na ile to możliwe
            rzecz jasna
            • ewik_75 Re: OK, kuba, ale: 12.02.08, 20:35
              to fikcja.
              Miła, kolorowa, ale fikcja.
              Myślisz, ze matka twego dziecka bedzie akceptowac Twoje wypady
              kawalerskie do knajp i przelotne zwiazki z innymi pannami? Nie
              bedzie w stanie, psychika jej nie pozwoli. Wykończy się
              psychicznie.. wspólne dziecko i fakt, ze razem bedziecie je
              wychowywac i sie nim opiekowac bardzo zbliza. Z kazdym gestem, kazda
              kapiela dziecka, kazdym wspolnym spacerem jej nadzieja bedzie
              rosnąć, a potem - z każdym Twoim romansem - gwałtownie gasnąć. I tak
              w kółko. Ona będzie pewnie o Ciebie walczyć, Ty nie bedziesz tego
              chciał...

              Straszne.
              • kuba27j Re: OK, kuba, ale: 12.02.08, 20:52
                skąd wiesz, może bedzie jej odpowiadało takie zycie? Sama przeciez tez jest
                młoda, moze sama zechce się "wyszaleć"? Poza tym ja nic nie pisalem o
                sprowadzaniu jakichś panienek do domu, aby ktokolwiek musiał to oglądac.
                • ewik_75 Re: OK, kuba, ale: 12.02.08, 21:34
                  kuba, rózne sa aspekty takiego zycia - sam wiesz. To byl tylko
                  przyklad. Ona juz sie nie wyszaleje, nie z kilkuletnim dzieckiem.
              • burza4 Re: OK, kuba, ale: 12.02.08, 21:15
                ewik_75 napisała:

                > to fikcja.
                > Miła, kolorowa, ale fikcja.
                > Myślisz, ze matka twego dziecka bedzie akceptowac Twoje wypady
                > kawalerskie do knajp i przelotne zwiazki z innymi pannami? Nie
                > bedzie w stanie, psychika jej nie pozwoli.

                taaa, a co zrobi? wróci do matki wariatki i alkoholiczki, która ją
                wywaliła na bruk? nie sądzę, raczej zrobi to, co wiele innych
                kobiet, które nie mają wyjścia - zaciśnie zęby i będzie się modlić,
                żeby dawał jej nadal kasę na życie.

                Żeby móc rozważać emocjonalne mankamenty związku trzeba mieć dach
                nad glową i pełny talerz. Osób które go nie mają, które są skazane
                na cudzą łaskę - nie stać na takie dywagacje
                • ewik_75 zgadzam sie w 90%. 12.02.08, 21:37
                  co do dywagacji - to bedzie je prowadzic non-stop. Juz to robi,
                  skoro wieczorami chlipie w poduszke. Gdyby osoby w ciezkiej sytuacji
                  materialnej "nie stac było na takie dywagacje" to nie byłoby wśród
                  nich depresji i np. samobójstw. A tak nie jest.

                  Dziewczyna się wykończy psychicznie IMHO.

                  P.S. poczytaj posty na "młodizutkich mężatkach"..
                  • triss_merigold6 A to już trudno 12.02.08, 21:57
                    Podobno panna łykała pigułki. Taaa jasne. Mogła usunąć ciążę,
                    ostatecznie organizacyjnie to żaden problem. Jesli mimo wszystko
                    chce urodzić to niech bierze pod uwagę konsekwencje emocjonalne
                    układu i szybko pozbywa się złudzeń za to, że ma gdzie mieszkać, co
                    jeść i w przyszłości jej dziecko też będzie miało co jeść. Czas na
                    ambicję, dumę etc. minął. Na depresję - prochy. Będzie matką, tak
                    wybrała więc niech dorasta.
            • enith Re: OK, kuba, ale: 12.02.08, 21:01
              Zgadzam się z ewik, wspólne mieszkanie i opieka nad dzieckiem, a jednocześnie twoje związki z innymi kobietami chyba trudno będzie pogodzić. Jak ty to sobie wyobrażasz? Ty, kawaler, będziesz zapraszać do domu panny, a za ścianą będą siedzieć twoje dziecko i jego matka? Wspólne zamieszkiwanie da jej nadzieję na to, że między wami może być coś więcej, a ty przecież nie chcesz tego, prawda? Chyba jedyną sensowną opcją byłoby wynajęcie jej osobnego kąta, gdzieś niedaleko ciebie, zwłaszcza, że nie planujesz wiązać się z tą dziewczyną na stałe.
    • sabriel Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:28
      To jeden z powodów dla, którego dla mnie nie istnieją "niezobowiązujące romanse".
      Niestety nie ma 100% gwarancji, dlatego jak się uprawia seks trzeba się liczyć z
      tym,że można zaliczyć wpadkę. W takiej sytuacji nie pozostaje ci nic innego jak
      przyjąć na siebie pełne konsekwencję swojej beztroski, zwłaszcza, że wziąłeś się
      za bardzo młode dziewczę...
      Ona sama jest jeszcze dzieckiem.Nie ma w tej chwili nikogo prócz ciebie.Nie
      zawiedź jej.
      Wydaje mi się,że nie powinieneś z góry zakładać, że nie będziesz z nią wchodzić
      w głębsze relacje.Wprost przeciwnie, nastawić sie pozytywnie i starać się aby
      się wam ułożyło.Może po urodzeniu dziecka sprawy przybiorą inny,lepszy obrót.
    • iberia.pl Kubuś 12.02.08, 18:40
      skoro wagarowales na lekcjach biologii to jedyna rada jest taka :
      jesli nie uwazales jak robiles to rob jak uwazasz.
    • burza4 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:43
      cóż, stało się, nie ty pierwszy, nie ostatni.

      problem w tym że tej sytuacji NIE DA SIĘ rozwiązać w dobry dla
      ciebie sposób, tzn. tak, żeby to dla ciebie było nieodczuwalne.
      Dziewczyna nie ma oparcia w rodzinie, dopiero zdaje maturę -
      przecież jej sytuacja, czyli całkowita zależność od ciebie - nie
      skończy się wcześniej niż za parę lat! uświadom sobie, że ona nie
      będzie miała gdzie iść - nie tylko po porodzie ale i 5 lat później!

      co z tym zrobisz? naturalnie o żadnym ślubie nie może być mowy, ale
      ona jest zdana jedynie na ciebie, uczepiła się ciebie jak ostatniej
      deski ratunku. Być może wcale nie jest zakochana, tylko przerażona i
      stąd jej rozpaczliwe próby odnalezienia się w roli pani domu. Stara
      się być użyteczna.

      Szczerze mówiąc - nie wyobrażam sobie życia obok siebie 2 obcych
      sobie osób, które praktycznie nic nie łączy. Ale przecież do matki
      nie wróci... piszesz, że dobrze zarabiasz - na tyle, żeby oplacić
      jej wynajem osobnego mieszkania i życie?

      uważam, że powinienieś jasno jej powiedzieć na czym stoi. Nie
      kochasz jej, czujesz się jedynie za nią odpowiedzialny. Że zapewnisz
      jej dach nad głową do czasu aż... musisz mieć jakiś plan na
      przyszlość, i to z nią omówić - co i jak trzeba zrobić, żeby za parę
      lat stanęła na nogi. Chyba, że z czasem zmienisz zdanie, choć
      szczerze wątpię czy związek oparty od początku tylko na przywiązaniu
      może przetrwać. A swoją drogą - badania DNA bym zrobiła.
      • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 20:14
        > co z tym zrobisz? naturalnie o żadnym ślubie nie może być mowy, ale
        > ona jest zdana jedynie na ciebie, uczepiła się ciebie jak ostatniej
        > deski ratunku. Być może wcale nie jest zakochana, tylko przerażona i
        > stąd jej rozpaczliwe próby odnalezienia się w roli pani domu. Stara
        > się być użyteczna.

        Wiem, że w obecnej sytuacji może liczyć tylko na mnie, dlatego chce jej pomóc. A
        do roli "pani domu" w zadnym razie jej nie namawiałem :) Sam sobie świetnie
        radziłem przez kilka lat, także z głodu byśmy na pewno nie umarli


        Ale przecież do matki
        > nie wróci... piszesz, że dobrze zarabiasz - na tyle, żeby oplacić
        > jej wynajem osobnego mieszkania i życie?

        na jakis krótki czas stac mnie na to by wynająć jej mieszkanie i ją utrzymywac,
        ale na dłuższą metę raczej bym nie wyrobił (chyba, ze całkowicie zrezygnuję ze
        swoich "przyjemności) Jak sama pisałaś, taka sytuacja potrwa pewnie kilka lat,
        wiec to raczej nie wchodzi w grę. Nie mam problemów finansowych, ale nie jestem
        też Bilem Gatsem.
        • burza4 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 21:23
          no właśnie - tu mowa o co najmniej paru latach opieki i
          finansowania. Lepiej się z tym pogódź, bo innego wyjścia nie widzę.

          Z tym, że to rozwiązanie ma sens dopiero jak dziecko będzie miało
          parę miesięcy, bo teraz nie możesz jej zostawić samej.

          przy tym dziewczyna zapewne nie ma zielonego pojęcia jak wygląda
          samodzielne życie i jak się płaci rachunki. Nie da rady załatwić
          tego zostawiając ją samopas w wynajętym mieszkaniu. Pomijam już
          kwestie bezpieczeństwa - nie wiadomo jak będzie znosić ciążę, ktoś
          powinien być przy niej.

          będzie miała poślizg w skończeniu szkoły, jeśli nawet pójdzie do
          pracy po maturze - to z pewnością nie zdoła zarobić sobie na
          mieszkanie, i bardzo marne są szanse, że zarobi tyle, żeby wynająć.
          Opiekunka do dziecka bierze w Warszawie od 1200 zł w górę, żłobek ma
          rację bytu jeśli bedzie ktoś, kto się dzieckiem zajmie jak będzie
          chore.

          niestety - ale wspólne mieszkanie to jedyna rozsądna opcja póki czas.
          • triss_merigold6 Wiesz co Burza? 12.02.08, 21:39
            Ty mu lepiej poradź, żeby dokładnie i ze zrozumieniem przeczytał
            pannie KRiO. Dziewczyna ma prawo do alimentów od matki dopóki się
            uczy i pewnie renty po nieżyjącym ojcu + jako samotna matka bez
            dochodów do pomocy finansowej z MOPS.
            • ewik_75 Re: Wiesz co Burza? 12.02.08, 21:44
              dobry pomysł z tą rentą i alimentami. Zawsze to jakiś grosz na
              początek. Ale trzeba też koniecznie pomóc dziewczynie zainwestować w
              jej przyszłość - musi znaleźć zawód, zrobić odpowiednie szkolenia,
              może studia.

              Tutaj kuba możesz jej pomóc.
              • kuba27j Re: Wiesz co Burza? 12.02.08, 21:47
                pomogę, jutro pójde do kolegi, jest prawnikiem i wytłumaczy co i jak, chociaz na
                alimenty to bym nie liczył, bo ciekawe z czego jej matka miała by to płacic
                • triss_merigold6 Re: Wiesz co Burza? 12.02.08, 21:51
                  To mało istotne czy ma z czego. Obowiązek prawny istnieje.
                  Ostatecznie z czegoś się kobieta z córką dotąd utrzymywały.
                • ewik_75 Re: Wiesz co Burza? 12.02.08, 22:02
                  tak trzymaj.
                  co do egzekucji alimentów - od tego są komornicy.
                  Dowiedz się też, czy są jakieś programy kształcenia, kursy itp dla
                  samotnych matek. to całkiem możliwe.

                  Na uczelni - jeśli się zdecyduje - może liczyć na indywidualny tok
                  studiów.

                  powodzenia.
                  • triss_merigold6 Re: Wiesz co Burza? 12.02.08, 22:10
                    Hm... mam pytanie: a dlaczego on? Dziewczyna jeszcze nie rodzi,
                    analfabetką nie jest więc ma mnóstwo czasu na zainteresowanie się
                    perspektywą własnego wykształcenia i znalezienia pracy w
                    przyszłości.
                    • kuba27j Re: Wiesz co Burza? 12.02.08, 22:15
                      coś ty taka cięta? wiem, ze dziecko nie bierze się z powietrza i albo nie brała
                      tabletek wcale albo niezbyt starannie przestrzegała "zaleceń" W klasyczne wpadki
                      nie bardzo wierzę :) Tylko jakie to ma znaczenie? Jest w ciązy i tyle, wiem, ze
                      nie jest jej lekko więc chce jej pomóc i nie mam zamiaru działac w imię zasady
                      "wrobiłaś mnie to ja się zemszczę" bo to i tak niczego nie zmieni. Jest jak jest
                      i trzeba sobie z tą sytuacją poradzić
                      • triss_merigold6 Juz wyjaśniam;) 12.02.08, 22:24
                        Dlatego, że w imię zasad zdejmujesz z pełnoletniej kobiety
                        odpowiedzialność za jej życie i jej wybory. Nie chodzi o brak pomocy
                        czy uchylanie się od odpowiedzialności przez Ciebie tylko o w miarę
                        równe rozłożenie tej odpowiedzialności (nie finansowej oczywiście,
                        bo tu dziewczyna ma mimimalne szanse w porównaniu z Tobą). Jeśli
                        teraz przyzwyczaisz ją do tego, że Ty za nią myślisz, organizujesz,
                        dowiadujesz się, konsultujesz z prawnikiem to w przyszłości zamiast
                        zatroszczyć się o siebie i dziecko bedzie na Tobie zwisać jak
                        bluszcz.
                        Jest młoda ale pełnoletnia, nie ona pierwsza i nie ona ostatnia
                        będzie rodzić w okolicach matury. Zamiast załatwiać wszystko za nią
                        lepiej spróbuj dziewczynę nakłonić do wysiłku.
                        Hehe, ja piszę z perspektywy matki faceta, wprawdzie trzyletniego
                        obecnie ale w przyszłości faceta.
                        • kuba27j Re: Juz wyjaśniam;) 12.02.08, 22:30
                          Nie zdejmuję z niej odpowiedzialnosci, ale staram sie pomóc tam gdzie moge, po
                          co mam w imie wspomnianych przez ciebie zasad zmuszac ją by załatwiała sprawę z
                          tymi alimentami, skoro mam kumpla prawnika i powie mi od reki co i jak? Do
                          niczego nie chcę jej przyzwyczajać, ale jest w ciązy, za kilka tygodni matura,
                          matka zachowuje sie jak mała gó..ara... po co mam jeszcze dokładac problemów w
                          "imię zasad"? Na wszystko w zyciu przyjdzie czas, na dorosłość także :))
                          • triss_merigold6 Re: Juz wyjaśniam;) 12.02.08, 22:33
                            Błąd. Ona już jest dorosła. Za chwilę będzie prawnym opiekunem
                            dziecka z pełnią władzy (i odpowiedzialności) rodzicielskiej. Do
                            prawnika idźcie razem w końcu chodzi przecież o ewentualne alimenty
                            dla niej, prawda?
                            • kuba27j Re: Juz wyjaśniam;) 12.02.08, 22:39
                              > Błąd. Ona już jest dorosła.

                              pełnoletnia, do dorosłości to jeszcze trochę brakuje... nawet mnie :))

                              Do
                              > prawnika idźcie razem w końcu chodzi przecież o ewentualne alimenty
                              > dla niej, prawda?

                              jak najbardziej masz rację
                    • ewik_75 Re: Wiesz co Burza? 12.02.08, 22:41
                      nie mówię, że ma to zrobić za nią.
                      Mówię, ze może pomóc.
                      Jak - to już do uzgodnienia...

                      Poza tym -ona jest przed maturą i zakładam, że nieźle ją to
                      pochłania.
              • triss_merigold6 Re: Wiesz co Burza? 12.02.08, 21:48
                I co jeszcze? Niech maturę zda, potem zaoczne zacznie i do pracy.
                Ostatecznie panienka albo źle łykała pigułki (w co nie wierzę) albo
                nie łykała tylko kłamała (w co uwierzę znacznie szybciej) i jest w
                równym stopniu odpowiedzialna za przyszłość swojego potomstwa.
    • kitek_maly Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:46

      A w ogóle jak wyglądają Wasze stosunki obecnie?
      Wracasz po pracy, ona pewnie już wróciła ze szkoły [;-)] i co?
      Rozmawiacie ze sobą? Razem oglądacie TV?
      • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 20:05
        > A w ogóle jak wyglądają Wasze stosunki obecnie?
        > Wracasz po pracy, ona pewnie już wróciła ze szkoły [;-)] i co?
        > Rozmawiacie ze sobą? Razem oglądacie TV?

        Oczywiście, że rozmawiamy :) Nie jest tak, jak niektórzy tutaj piszą, że wręcz
        jej nienawidzę, lubie ją, uważam, że to naprawdę fajna dziewczyna, inteligentna
        i sympatyczna. Czasami gdzieś wychodzimy, czasami pooglądamy jakiś film, czasami
        jak zostaje po godzinach w pracy to po powrocie do domu ona już śpi, także
        różnie jest, ale stosunki mamy pozytywne.
        • an-nna Mam jedno pytanie skoro ... 13.02.08, 00:39
          tak dobrze CI się z nią mieszka i jet pozytywnie czemu nie chesz z nią związku fizycznie Cie pociąga uważasz,że jest mądra itp. wiec czemu nie spróbować 10 lat to normalna różnica wieku
          • kuba27j Re: Mam jedno pytanie skoro ... 13.02.08, 12:26
            nie chodzi o nią tylko o mnie. Po prostu nie chcę żadnego zwiazku uczuciowego,
            bo nie wierze w takie brednie, że mozna razem, do grobowej deski kochac i być
            szczęsliwym. Nie chodzi o to, ze nie chce z nią, tylko, ze nie chcę z nikim.
            Przyjaźń jak najbardziej mi wystarcza, a miłość kiedys się "kończy" i było by
            jeszcze gorzej niz jest teraz, zarówno dla mnie jak i dla niej
      • agaoki Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 11:03
        kuba, musisz sobie zdać sprawę, że takiego życia jak do tej pory już prowadzić
        nie będziesz, niezależnie od relacji z tą dziewczyną. będziesz ojcem i z tego,
        co piszesz, myślisz o tym poważnie i chcesz pomagać w wychowaniu dziecka. a to
        oznacza mniej czasu na kolegów, panienki i imprezy. czasami nie obejrzysz meczu
        (czy czegoś tam), bo dziecko akurat będzie gorączkować i trzeba będzie je
        uspokajać, podawać lekarstwa. im będzie starsze, tym obowiązków będzie przybywać
        - odebrać z przedszkola, pójść na przedstawienie, zagrać w nogę... a jeśli
        chcesz pomóc dziewczynie w zdobyciu wykształcenia, w wyjściu na prostą, to
        musisz się liczyć z tym, że ona będzie miała mało czasu i automatycznie wiele
        obowiązków spadnie na ciebie. więc siłą rzeczy twoje życie się zmieni. musisz
        być tego świadomy.
        ale myślę, że jesteś odpowiedzialnym facetem i poradzisz sobie.
        a z dziewczyną pogadaj otwarcie i poważnie. ona teraz płacze, bo jest
        przerażona. też na pewno tego nie planowała, nie była gotowa, nie ma oparcia w
        rodzinie, a z twojej strony też pewnie nie dostaje takiego poczucia
        bezpieczeństwa jakby chciała. boi się na pewno samej ciąży i porodu, a jeszcze
        do tego jest przed maturą. dlatego płacze, a nie koniecznie dlatego, że chce za
        wszelką cenę być z tobą w związku.
        ustal z nią, na co może liczyć z twojej strony i czego ty od niej oczekujesz.
        zapewnij ją, że jej nie wyrzucisz, że może czuć się bezpiecznie. ale ty sam
        musisz być tego pewny.
        a jesteś pewny, że za tydzień, miesiąc, rok nie poznasz kobiety, w której się
        zakochasz? a jeśli cię "trafi" i będziesz chciał zamieszkać ze swoją dziewczyną,
        stworzyć związek? co wtedy?
        sytuacja nie jest łatwa, ale też nie jest beznadziejna. sam musisz sobie
        wszystko dokładnie przemyśleć, zaplanować, ustalić priorytety.
        mimo wszystkich twoich błędów jakoś wzbudzasz moją sympatię i życzę ci
        wszystkiego najlepszego! trzymaj się!
    • kol.3 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 18:50
      To znaczy ona na razie z Tobą mieszka ale ponieważ nie chcesz tego
      związku ani nie chcesz dziecka to co dalej, wyeksmitujesz ją z
      dzieciakiem na ulicę, do domu samotnej matki? Boże skąd się biorą
      tacy ludzie!!?. Masz człowieku 27 lat i nie wiedziałeś co robileś?!.
      • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 20:09
        a czy ja mówię, ze nie chce dziecka? Mówię tylko, że nie chcę "związku", nie
        uchylam sie od pomocy zarówno dla niej jak i dla dziecka
    • misia12347 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 19:24
      Hmm, myślę, że w tej sytuacji dyskusja o tym czy mogli się lepiej
      zabezpieczać nie ma większego sensu, bo skoro zaszła w ciążę, to
      znaczy, ze mogli :). Szczerze mówiąc Twoja sytuacja jest nie do
      pozazdroszczenia. Masz dość szczeniackie podejście do życia, czego
      romans z 18-nastolatką i tekst, ze do ojcostwa będziesz gotowy za 10
      lat. Przy czym fakt, że ją teraz utrzymujesz i przyjałeś ja do
      siebie to dla Ciebie duży plus. Dziewczyna jest w zdecydowanie
      gorszej sytuacji niz Ty, bo jest w ciąży, nie ma jeszcze
      wykształcenia, nie zarabia, jej roddzina się jej wyparła i w dodatku
      ojciec jej dziecka jej nie chce. W wieku 18-nastu lat to bardzo dużo
      porażek. Hmmm, myslę ze do porodu i jakis czas po będziesz musiał ją
      utrzymywać. Zeby udało Ci się stworzyć 2 odrębne domy ona musi stać
      się samodzielna, bo jak nie będzie mogla na siebie zarobić, to Twoje
      alimenty nie wystarczą i Twoje dziecko będzie klepać biedę. A może
      Ty będziesz wychowywał dziecko? Jako osoba z zarobkami i znacznie
      starsza chyba lepiej byś się do tego nadawał. A jakie ona miała
      plany na życie zanim zaszła w ciążę -dalsza edukacja, praca? Może
      warto do tego wrócić?
      • whereisnemo Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 19:59
        Wynajem osobnego mieszkania dziewczynie, też nie rozwiąże sprawy:( chodzi o to,
        że ona pewnie zrobi tą maturę i co dalej? Pewnie będzie szukała pracy, ale nie
        będzie miała z kim zostawić dziecka:( jej matka jej nie pomoże, Ty jej nie
        pomożesz to kto ma jej pomóc? Postaw się chłopie na Jej miejscu! Zamieszkajcie
        razem i wychowujcie razem dziecko przynajmniej do czasu, aż nie będzie
        potrzebowało permanentnej opieki. Później zadecydujecie co dalej chcecie z tym
        zrobić. Mam jednak nadzieję, że przez ten okres zakochacie się w sobie i życia
        poza sobą nie będziecie widzieć. Życzę szczęścia, ale wam obojgu (ups! dziecku
        też:)!
      • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 20:18
        >i w dodatku
        > ojciec jej dziecka jej nie chce

        nie chcę związku, ale jesli o nia chodzi to naprawdę ją lubie i szanuję, tyle,
        że nie potrafię obiecywac cudów, wiecznej miłości i nieskończonego szczęscia.

        A może
        > Ty będziesz wychowywał dziecko? Jako osoba z zarobkami i znacznie
        > starsza chyba lepiej byś się do tego nadawał.

        Sama z siebie dziecka na pewno nie odda, a odbierac jej go siłą nie zamierzam,
        zreszta i tak bym nie miał w sądzie szans.

        A jakie ona miała
        > plany na życie zanim zaszła w ciążę -dalsza edukacja, praca? Może
        > warto do tego wrócić?

        chciała iść na studia, może pójdzie, ale nie wiem czy na dziennych da radę.
        • e1982 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 20:48
          Wiesz..nawet, jeśli laska wcześniej Ci mówiła, bądź okazywała, że też ma "luźne"podejście do waszych relacji - nie wiesz, co naprawdę siedziało w jej głowie:)
          Całkiem możliwe, że ta 18-latka (bardzo) zakochała się, niestety - bez wzajemności ..
          Faktycznie - Twoje podejście wskazuje, że jeszcze nie "dorosłeś" do roli ojca - męża..Ale nie wiesz, czy to się po urodzeniu dziecka nie stanie:) Niektórzy tak mają... ;)
          Może nie warto tak od razu przekreślać tego, że stworzycie jeszcze związek? Tego nie wiesz..
          Narazie i tak-po tym co piszesz - jesteście "skazani"na siebie..Więc może wyluzuj i poczekaj...Staraj się być opiekuńczy i odpowiedzialny w jakimś sensie za to co zrobiliście - zrobiłeś.
          Nie usprawiedliwiam Ciebie, ani nie pochwalam, ale w pewnym sensie masz małego plusa, że jakąś odpowiedzialność czujesz za to, co się dzieje...
          • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 20:57
            > Wiesz..nawet, jeśli laska wcześniej Ci mówiła, bądź okazywała, że też ma "luźne
            > "podejście do waszych relacji - nie wiesz, co naprawdę siedziało w jej głowie:)
            > Całkiem możliwe, że ta 18-latka (bardzo) zakochała się, niestety - bez wzajemno
            > ści ..

            nie wiem,może. ale kazde zakochanie kiedyś mija i dobrze by było aby wtedy
            łaczyła nas przyjaźń. Chciałbym to wlaśnie w taki sposób ukierunkowac

            > Może nie warto tak od razu przekreślać tego, że stworzycie jeszcze związek? Teg
            > o nie wiesz..

            nie wiem, ale co jeśli nic niezwykłego sie nie stanie (a to więcej niż wysoce
            prawdopodobne)? Wtedy bedzie jeszcze gorzej, dlatego od razu wolałbym ustalić
            stosunki jakie nas łączą.
            • e1982 Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 20:59
              no to po prostu nie widzę innego wyjścia jak wprost z nią - szczerze porozmawiać :)
              a co do zakochania itp. - niektórym ten stan dłuuugo trwa.... :)No i nie wiem, czy ona chciałaby się po tym wszystkim akurat "przyjaźnić"z Tobą...bądź co bądź nie jest to jakaś "typowa"sytuacja
            • triss_merigold6 Finanse 12.02.08, 21:05
              Przede wszystkim to panienka dopóki się uczy ma prawo do alimentów
              ze strony matki i renty po nieżyjącym ojcu i należy jej się to jak
              psu zupa więc niech załatwia kasę. Wtedy nie będzie tak totalnie od
              Ciebie finansowo uzależniona. Matka nie mogła jej ot tak wyrzucić,
              ponieważ dopóki jest zameldowana na stałe w lokalu to ma prawo tam
              przebywać i wrócić z policją.
              BTW w łykanie pigułek nie wierzę. No way. Jestem stara, cyniczna i
              IMO laska zobaczyła w Tobie szanse na lepsze życie i wyrwanie się od
              patologicznej mamuśki i zrobiła to w jedyny sposób w jaki umiała.
              • trusia29 Re: Finanse 12.02.08, 22:35
                renta to jej sie nalezy, o ile ojciec takie prawo "wypracował"...
            • stedo Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 00:17
              Wkopaliście się zupełnie bezrozumnie to już wiesz.Zakładając tylko głupotę twoją
              i dziewczyny/Niedostateczne zabezpieczenie/ a nie jakiś jej plan w związku z
              tobą,to jeśli dziewczyna jak piszesz jest w porządku/rozsądna, zrównoważona, w
              miarę odpowiedzialna i w przyszłości będzie w stanie opiekować się dzieckiem/ i
              chce tego dziecka a ty na razie nie widzisz szans na związek z nią to powinieneś
              z nią bardzo poważnie porozmawiać.Powiedzieć że niestety nie chcesz z nią
              tworzyć związku, jesteś nie gotowy na to, nie możesz jej w sensie emocjonalnym
              nic obiecać a chcesz być odpowiedzialny a nie obiecywać"gruszek na wierzbie", bo
              potem będziecie się ze sobą męczyć/może jakiś psycholog byłby
              pomocny?/Powiedzieć że chcesz jej pomóc i jak ona to widzi, aby jak najmniej
              cierpiała, nie przywiązywała się do ciebie a już na pewno nie zakochała bo tego
              nie chcesz, bo nie jesteś w stanie tym samym odpłacić/ do miłości nie można
              zmusić/.Na razie do zdania przez nią matury/przypilnuj tego koniecznie,
              bezwarunkowo/ i porodu chyba musi z tobą mieszkać.Musisz zadbać by dbała o
              siebie, odpowiednio się odżywiała aby dziecko było zdrowe.Gdy urodzi i nadal
              będzie chciała tego dziecka/bo jak nie to można oddać do adopcji/to musisz
              zapewnić jej podstawy finansowe bo sama nie da rady.Jak nie dasz rady wynająć
              jej mieszkania i pomocy do dziecka no to tylko pozostaje wyjście że mieszka z
              tobą.Jak będzie się dalej uczyć to może jednak ta renta po ojcu byłaby realna i
              jakieś stypendium.Musisz być stanowczy ale delikatny.Przekonać ją że nie
              zostawisz jej samej sobie w sensie warunków bytowych ale na nic więcej nie może
              liczyć.No i musisz pilnować by zdobyła jakieś kwalifikacje i stawała się
              stopniowo niezależna. To długi proces i trudny w waszej sytuacji,ale cóż za
              głupotę czasami ciężko się płaci.Wiele też zależy od dziewczyny. Jeśli stanie na
              wysokości zadania i będzie potrafiła znależć się w tej sytuacji,będzie opiekować
              się dzieckiem przy twojej pomocy i uczyć a jednocześnie od ciebie za wiele nie
              wymagać to kto wie wszystko może się zdarzyć/ może ją pokochasz/.Ale musisz
              liczyć się też z tym że być może będzie tylko z ciebie doić pieniądze a sama nie
              będzie dbała o to aby się usamodzielnić a co gorsza wpadnie w nałóg/zważywszy na
              jej dzieciństwo i wzorce rodzinne/to pomyśl co wtedy z dzieckiem.Może przyjść
              taki moment że to ty będziesz jego jedynym opiekunem.No cóż jak nie myślało się
              wcześniej to teraz trzeba myśleć na zapas.Trzymaj się.
              • stedo Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 08:59
                P.S. Namów ją może aby i ona tu napisała i podzieliła się swoimi uczuciami.Wtedy
                będzie łatwiej nam pomóc wam obojgu.Piszcie tu oboje co dalej.Pozdrawiam.
      • la-panthera Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 22:38
        Jeszcze kilka postów i przebijecie wątek "podejrzenia"
        Hit po prostu
    • hsirk coz... 12.02.08, 21:06
      problem stary jak swiat.

      nie uwazales jak robisz, to rob jak uwazasz. i nikt ci nic nie
      podpowie ani nie pomoze. sam sobie musisz poradzic.
      • triss_merigold6 Re: coz... 12.02.08, 21:13
        Przede wszystkim - jeśli jest się nieźle ustawionym finansowo
        gościem - to trzeba być idiotą, żeby uwierzyć osiemnastolatce z
        patologicznej rodziny, że łyka pigułki i można nie zakładać gumy.
        • hsirk Re: coz... 12.02.08, 21:16
          ty jestes ta triss co ja znalem kiedys ???
          • triss_merigold6 Re: coz... 12.02.08, 21:18
            Z forów owszem, osobiście no way.;) dziś ma jazdę cyniczną.P
            • hsirk Re: coz... 12.02.08, 21:27
              jasne ze osobiscie nie. z FP z dawnych czasow? tylko bez numerka 6?

              a ja, jak zwykle mam jazde romantyczna. tylko nikt mi nie wierzy.
              • triss_merigold6 Re: coz... 12.02.08, 21:32
                Owszem, kiedyś bez numerka a potem zaczęłam się logować. Na FP
                obecnie za duże stężenie schiz. Romantycznie miewam ale rzadko.;)
                • hsirk Re: coz... 12.02.08, 21:39
                  a ja caly czas. oni tylko przezywaja mnie cynikiem, panie doktorze :)
    • niewierny_facet Skrobanka? 12.02.08, 22:13
      U nas to nielegalne, więc nie namawiam. Ale za granicą? :)
      Ewentualnie dziecko można zawsze zostawić po urodzeniu w szpitalu.
      I wtedy możecie spróbować związku, jak się sprawdzi to niech Ci urodzi jeszcze raz
      • panistrusia Re: Skrobanka? 12.02.08, 22:19
        jak w simsach:)
        • niewierny_facet Re: Skrobanka? 12.02.08, 22:29
          Nie zartuj :)
          Powaznie ja doceniam kolege, ze odpowiedzialnie sie zachowuje.
          99% by olalo sprawe albo ja zmusilo do aborcji.
          Ale myslmy realnie - dziecko skomplikuje sytuacje przede wszystkim tej 18 latce!
          Facet sobie poradzi, jak nie bedzie chcial placic alimentow wyjedzie do
          Australii (z dzieckiem lub bez). A kobieta zostanie sama.
          Dla niej za wczesnie na ciaze - ona ma sie uczyc, zodbywac doswiadczenie. Za
          wczesnie na bycie matka
          • triss_merigold6 Re: Skrobanka? 12.02.08, 22:30
            Osobiście również uważam, że to za wcześnie ale decyzję powinna
            podjąć dziewczyna, bo to ona poniesie największe konsekwencje.
            Namawianie jej wydaje mi się nieetyczne.
            • kuba27j Re: Skrobanka? 12.02.08, 22:36
              a aborcja jest etyczna?
              szczerze? zagubiona nastolatkę mozna "namówić" do wszystkiego, tylko czy to
              bedzie świadoma decyzja? W żadnym razie, ja wychodze z założenia, ze trzeba
              ponosić konsekwencje swoich decyzji i jeżeli już jest ciąza, to trzeba zostać
              rodzicem bez względu na to czy jest nam to na reke czy nie. W przyszłości pewnie
              wiele się zmieni i wiem, że kiedyś bede się bardziej cieszył z faktu posiadania
              potomka niż obecnie :))
              • niewierny_facet Uważaj! 13.02.08, 09:20
                > wiele się zmieni i wiem, że kiedyś bede się bardziej cieszył z faktu >
                posiadania potomka niż obecnie :))

                Mozesz nie posiadac potomka wcale. Jesli jej nie kochasz to ona dlugo z toba nie
                wytrzma, ani ty z nia. A za pewne bedzie chciala odejsc z dzieckiem. Wiec
                wywyalczy solidne alimenty i cie oleje.
                Przed sadem fakt zaplodnienia nastolatki bedzie rzutowal na ciebie
                niekorzystnie: nieodpowiedzialny, niedojrzaly itp... A ona opiekuncza matka, wie
                jak sie zajac dzieckiem, ze to dla dobra dziecka, bo tylko ona sie niem zajmuje
                i dziecko jest do niej przywiazane bezgranicznie. Alimenty pozwola jej zapewnic
                dobre warunki do wychowywania dziecka - takie argumenty beda przed sadem
          • hsirk Re: Skrobanka? 12.02.08, 22:32
            ale czy sie wyskrobie to wylacznie jej decyzja. on nie ma prawa tego
            od niej wymagac.
            • kuba27j Re: Skrobanka? 12.02.08, 22:37
              > ale czy sie wyskrobie to wylacznie jej decyzja. on nie ma prawa tego
              > od niej wymagac.

              już pisałem. Nastolatka nigdy nie podejmie sama takiej decyzji. Aborcja lub jej
              brak w głównej mierze wynika z postawy rodziców i mysle, ze 99% nastolatków
              akceptuje "decyzje rodziców" Z jednej strony czują sie usprawiedliwone, z
              drugiej nie bardzo mają inne wyjście
              • hsirk Re: Skrobanka? 12.02.08, 22:43
                ale on spuszczajac sie w jej pochwe trafnie, juz podjal jakas
                odpowiedzialnosc za jej zycie. jezeli jest taki mocarz, ze potrafi i
                za skrobanie i ewentualne nastepstwa, to prosze bardzo. ale nie
                p.i.e.r.d.o.l.m.y. jezeli tak zrobi to tylko ze strachu o siebie.
                boi sie strasznie o siebie tylko i wylacznie. ona bedzie tu tylko
                malo znaczacym szczegolem.
                • kuba27j Re: Skrobanka? 12.02.08, 22:45
                  on to ja, prócz wulgaryzmów nie bardzo zrozumiałem o co ci w tym poście chodzi
                  • nom73 Re: Skrobanka? 12.02.08, 22:51
                    kuba27j napisał:

                    > on to ja, prócz wulgaryzmów nie bardzo zrozumiałem o co ci w tym poście chodzi

                    o Twój egoizm, myślisz tylko o sobie ...
                    • kuba27j Re: Skrobanka? 12.02.08, 22:53
                      > o Twój egoizm, myślisz tylko o sobie ...

                      a konkretnie? bo to, ze chce pomóc chyba nie jest egoistyczne? Owszem mam obawy
                      i nie jest mi to na rękę, ale mimo wszystko staram się robić wszystko jak najlepiej
                      • nom73 Odpowiedzialność. 12.02.08, 23:02
                        kuba27j napisał:

                        > a konkretnie? bo to, ze chce pomóc chyba nie jest egoistyczne?

                        Chcesz tak pomóc, żeby Tobie było dobrze, żeby dalej mógł prowadzić swoje
                        wygodne życie. W życiu podejmujemy decyzje i ponosimy później konsekwencje tych
                        decyzji. Znam sporo kobiet po 30-ce, które dość wcześnie zaszły w ciąże i facet
                        je zostawił. Do tej pory są same, bo trudno im komukolwiek zaufać, pomimo, że
                        czują się bardzo samotne. Nie chcę Cię namawiać do życia z tą dziewczyną, skoro
                        jej nie kochasz, bo może znajdzie sobie kogoś wartościowego, kto ją pokocha wraz
                        z jej dzieckiem. Jedynie co możesz zrobić to pomóc jej w najtrudniejszym okresie
                        jakim jest ciąża i po porodzie. W życiu trzeba brać odpowiedzialność za swoje
                        czyny, tylko tyle.
                        • kuba27j Re: Odpowiedzialność. 12.02.08, 23:05
                          przeciez tak własnie chcę zrobić, poza tym nie zapominaj, ze jej dziecko to
                          także moje dziecko. Zresztą, ona ma dopiero 18 lat, jeszcze zdąży być w 10
                          innych związkach.
                          • hsirk Re: Odpowiedzialność. 12.02.08, 23:06
                            na pewno zdazy. moze nawet w tej chwili wali sie z innym. tak, tak.
                            a ty odejdz w strone swiatla.
                          • nom73 Re: Odpowiedzialność. 12.02.08, 23:08
                            kuba27j napisał:

                            > także moje dziecko. Zresztą, ona ma dopiero 18 lat, jeszcze zdąży być w 10
                            > innych związkach.

                            Tak oczywiście, przy małym dziecku jest czas na zawieranie znajomości. ;-)
                            • lacido Re: Odpowiedzialność. 13.02.08, 23:17

                              > Tak oczywiście, przy małym dziecku jest czas na zawieranie znajomości. ;-)

                              jesteś samotną matka <lol> że to wiesz?
                      • hsirk Re: Skrobanka? 12.02.08, 23:05
                        Owszem mam obawy
                        > i nie jest mi to na rękę, ale mimo wszystko staram się robić
                        wszystko jak najle
                        > piej



                        sranie w banie. jestes w panicznym strachu i probujesz sie przekonac
                        ze wszechswiat sie nie zmienil.

                        ale niestety zmienil sie. i cokolwiek zrobisz nie bedzie latwo.
                  • hsirk Re: Skrobanka? 12.02.08, 23:02
                    odpowiem ci. zakladajac ze watek nie jest wkretem, co mi nie robi,
                    lubie sobie popieprzyc tak czy inaczej, szukasz usprawiedliwienia
                    przed samym soba za decyzje ktora podejmiesz. a z tej sytuacji nie
                    ma bezbolesnych wyjsc. kogos bedzie bolalo, ciebie, ja, oboje, kogos
                    wiecej kogos mniej teraz nie wiadomo.

                    a faceta poznaje sie po jajach.

                    jak nabroil, to robi co uwaza za stosowne i nie probuje sie wybielic
                    przed samym soba.
    • cala_w_kwiatkach Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 23:00
      wynajmij jej mieszkanie, plac alimenty, interesuj sie jej zdrowiem i
      dzieckiem
      nie zmuszaj sie do zwiazku, bo w koncu to wybuchnie i nie daj Boze
      wyrzucisz ja kiedys w zlosci z domu, bo przeciez nie chcesz z nia
      mieszkac
      jesli nie jestes w stanie zapewnic jej bezpieczenstwa emocjonalnego
      to chociaz zadbaj o strone finansowa aby jej i dziecku niczego nie
      zabraklo, to twoj obowiazek a milosc nim nie jest
      • nas-daq Re: Romans i nieplanowana ciąża 12.02.08, 23:27
        Wiesz, napiszę Ci coś z punktu widzenia matki, która praktycznie
        sama wychowje dzecko. Pierwszy rok jest bardzo ciężki i naprawdę
        pomoc męża jest nieoceniona, nawet w takich przyziemnych sprawach
        jak zakupy z małym niechodzącym dzieckiem, pójście do apteki gdy
        dziecko jest chore. Zawsze musisz planować kto zostanie z dzieckiem
        gdy chcesz wyjść. Dlatego myślę, że dobrze by było gdybyście
        przynajmniej do ukończenia przez dziecko 2 lat pomieszkali razem,
        potem już jest dużo łatwiej. Myślę że to nie będzie aż tak wielkie
        poświęcenie z Twojej strony. Warto byłoby spróbować wspólnego
        mieszkania dla dobra tego malicha. A potem zobaczysz, czy będziesz
        chciał to kontynuować. Przecież nawet szczęśliwe małżeństwa się
        rozpadają. Nie rób jej nadziei, nie obiecuj, ale też nie warto od
        razu skreślać wspólnej przyszłości. Ja Ciebie rozumiem, widzę że
        chcesz zachować się odpowiedzialnie nie marnując sobie życia.
        • la-panthera w/w hitem przebiliście... 12.02.08, 23:34
          ...szystkie wątki, proponuję dojechać do 500 postów, następnie
          wykonać wyrok
        • primadonna5 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 01:33
          kurcze, jakieś to wszystko smutne :(

          wygląda na to, ze fajny facet z ciebie - zaproponowałeś dziewczynie pomoc, nie
          unikasz odpowiedzialności. Tylko strasznie szkoda, ze nie chcesz stworzyć związku...
          Sama jestem matka samotnie wychowująca dziecko i naprawdę wiedz, że
          pozostawienie matki kiedykolwiek samej sobie to krzywda i i dla niej i dla
          dziecka. Zwłaszcza dla tak młodej dziewczyny, która nawet jeśliby chciała, już
          się nie zabawi, jak mogłoby się wydawać.
          A może coś się zmieni, kiedy już zobaczysz tego malucha? Może będziesz chciał go
          przewijać i karmić, a jego mamie będziesz wdzięczny, ze tak się stało?

          Chciałabym wierzyć, ze kiedyś ją pokochasz :). wygląda na to, ze dziewczyna nie
          jest ani głupia, ani jakoś odstręczająca :)
          Może to ty musisz dorosnąć?
          Kawalerskie życie jest fajne, ale wychowywanie dziecka i ciepło w rodzinie też :)

          Powodzenia w każdym razie dla was obojgu :)
    • mar.was Gajowy? Jeśli nie, to... 13.02.08, 00:28
      Nie dorosłeś do swych lat i mam wrażenie że nie dorosłeś również do konsekwencji
      swoich działań, co niestety może źle wpłynąc na relacje między tobą a dziewczyną
      oraz dzieckiem.
      Skoro zaliczyliście wpadkę, a Ty nie wiesz co zrobić to stań przed lustrem i
      odpowiedz sobie czy chcesz uciekać, czy może się z tym zmierzysz.

      -----
      "...Najwyraźniej moja twarz nie przypadła do gustu mieszkańcom tej dzielnicy.
      Mimo to nadal zamierzałem się z nią obnosić. Przynajmniej do czasu, aż znajdę tę
      małą..."
      • malutkaberlin20 Re: Gajowy? Jeśli nie, to... 13.02.08, 02:52
        kuba nie zostawiaj teraz tej dziewczyny samej uwiez ze jej jest
        teraz znacznie ciezej niz tobie,bo ty masz juz w miare
        ustabilizowane zycie masz zdobyty zawod,masz dach nad glowa i dobrze
        platna prace a ona...ona dopiero wchodzi w zycie ma tylko18lat,
        mature przed soba,nie ma oparcia w rodzinie jedynym ktory moze jej
        pomoc jestes wlasnie ty..porozmawiaj z nia szczerze powiedz ze jej
        pomozesz ze nie jest sama ze chcesz sie nia i malenstwem
        zaopiekowac. tak jak ktos juz tu pisal pomieszkajcie razem przez
        okres ciazy i dopoki dziecko nie skonczy roczku bo wtedy jest mama
        najciezej tymbardziej ze nie ma zadnej pomocy ze strony
        mamy,siostry,cioci itp.pozniej wynajmij im jakies mieszkanko moze
        wtedy sprobowac dalej sie uczyc lub pracy.z czasem sie jakos
        wszystko ulozy i napewno znajdzie kogos kto pokocha ja i ta mala
        istotke,faceta ktory stanie sie jej zyciowym partnerem i wspanialym
        ojcem dla"ich"malenstwa
    • skorpionica11 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 11:30
      trzeba bylo wczesniej myslec o zabezpieczniu jak sie bzykales z
      malalata
      najlepiej zeby poszla do domu samotnej matki ,jak najszybciej a ty
      mozesz sie do porodu opiekowac nia odwiedzac ja i pomagac finansowo
      a pozniej alimanty ustal
    • p.s.j Alimenty, stary. 13.02.08, 11:40
      Skoro nie uważałeś, jak robisz, to rób jak uważasz :), _ale_:

      ojcem wkrótce zostaniesz, natomiast do pełnienia roli rodzica nikt cię,
      zaręczam, nie zmusi. Możesz "wykupić" się i od związku, i od dzieciaka ustaloną,
      płatną miesięcznie kwotą, czymś w rodzaju dodatkowego "czynszu za spokój", czyli
      alimentami. I po sprawie, z panną ani dzieckiem spotykać się nie musisz.

      Moim zdaniem w twojej sytuacji i przy twoim nastawieniu psychicznym - opłaca się.
    • martucha90 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 11:51
      Wy jesteście w tej ciąży razem. Ona nosi je w brzuchu, to oczywiste,
      ale dziecko jest zrobione razem i to jest Wasze wspólne dziecko.

      Nie wolno przyjmować postawy, że to jest tylko jej dziecko, a Twoja
      tylko "odpowiedzialność", czyli co? - pieniądze?
      To jest dziecko, człowiek, osoba do kochania, przytulania,
      hołubienia, czytania bajek i ścierania łezek, gdy boi się cieni na
      ścianie. Twoja cząstka, Twoja krew. A krew nie woda - jak się kiedyś
      mówiło.
      Nie chrzań, że "nie dorosłeś", media Ci to wmówiły czy jak? Młodsi
      od Ciebie dorastali. Natura tak sprawia, że jak tylko komuś rodzi
      się dziecko, to ten ktoś je kocha. O ile oczywiście nie jest jakimś
      potworem. Ale Ty nie wyglądasz na potwora. Nawet nie będę
      pisać "spróbuj pokochać to dziecko", bo tego nie trzeba "próbować".
      Dostanie pierwszej kolki, a rękę będziesz chciał sobie dać uciąć,
      byle tylko maluszka nie bolało.

      Nie podoba mi się rada - wynajmij jej mieszkanie i po prostu za to
      płać. Kobiecie w ciąży i z małym dzieckiem bardzo potrzebna jest
      pomoc, pieniądze nie wystarczą. Uruchomcie wyobraźnię - choćby taka
      sytuacja, że trzeba wyjść do sklepu na 5 minut, jest zima. Ubieranie
      malucha, znoszenie wózka itp. zajmuje z pół godziny, a małe ma np.
      katar. Koszmar. Wózek ciężki, siaty też, dzidziuś płacze.
      Bez pomocy tylko siąść i wyć.

      Jeśli ta dziewczyna jest ładna, mądra, inteligentna i zapowiada
      się na dobrą matkę Twojego! dziecka, to może chociaż spróbujesz
      nie przekreślać? nie zakładać z góry, że się Wam nie uda?

      Natychmiast po porodzie się zorientuj, jakie są środki
      antykoncepcyjne dla kobiet karmiących. Mogę popowiedzieć, że depo
      provera jest wygodna - dostaje się zastrzyk raz na 3 m-ce, nie
      trzeba pilnować brania tabletek. Raczej nie byłoby dobrze dla
      nikogo, gdyby szybko pojawiło się drugie dziecko. Pierwszy zastrzyk
      można przyjąć 6 tygodni po porodzie.
      • p.s.j Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 12:13
        > Natura tak sprawia, że jak tylko komuś rodzi
        > się dziecko, to ten ktoś je kocha.

        Pieprzenie w bambus. Postawię w zakład diamenty przeciw orzechom, że gdyby
        ciężarną wywieźć do innego miasta i zakazać jej kontaktów z naszym autorem
        wątku, to nie pokochałby tego dziecka z automatu i na odległość tylko z tego
        powodu, że ono się (gdzieś tam) urodziło.
        • martucha90 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 12:22
          > Pieprzenie w bambus. Postawię w zakład diamenty przeciw orzechom,
          > że gdyby ciężarną wywieźć do innego miasta i zakazać jej kontaktów
          > z naszym autorem wątku, to nie pokochałby tego dziecka z automatu
          > i na odległość tylko z tego powodu, że ono się (gdzieś tam)
          > urodziło.

          A jeśli nie na odległość?
          • p.s.j Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 12:27
            > A jeśli nie na odległość?

            A jeśliby tu było przedszkole w przyszłości? Przecież raptem post wczesniej
            napisałaś z dużą dozą autorytatywności, że, cytuję: "Natura tak sprawia, że jak
            tylko komuś rodzi się dziecko, to ten ktoś je kocha". Nic nie mówiłaś, że na
            odległość, czy nie na odległość.

            Po prostu - facetowi mieszkającemu w Warszawie rodzi się dziecko, np. w
            Honolulu, on w ogóle nie wiedział, że zapłodnił jakąś kobietę, ale
            (telepatycznie chyba?) od od razu owo dziecko kocha. Tak to przedstawiłaś, czyż nie?
            • martucha90 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 12:37
              > Dostanie pierwszej kolki, a rękę będziesz chciał sobie dać uciąć,
              > byle tylko maluszka nie bolało.

              Tak to przedstawiłam. Tu bliskość aż krzyczy. "Opowieść o kolce w
              mailu z Honolulu" jest niczym w porównaniu z widokiem 2-tygodniowego
              wyjącego z bólu malca. To trzeba doświadczyć bardzo blisko. Widzisz
              swojego potomka jak wyje i chcesz sobie dać rękę uciąć. W moim
              wypadku była to myśl "wolałabym przezyć poród raz jeszcze" - a poród
              miałam masakryczny wielogodzinny. Krew nie woda. Zkładam że u
              facetów też.
              • p.s.j Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 14:28
                > Krew nie woda. Zkładam że u
                > facetów też.

                To śmiałe założenie, chociażby per analogiam do samców innych naczelnych, ale
                nie mam kontr-argumentów. _Wydaje_ mi się, że przeceniasz emocje ludzkiego samca
                w obliczu dziecka, nawet własnego.
                • martucha90 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 14:38
                  > _Wydaje_ mi się, że przeceniasz emocje ludzkiego samca w obliczu
                  > dziecka, nawet własnego.

                  Całkiem możliwe :-) Ale tu nie chodzi o samca jako przedstawiciela
                  gatunku, tylko o Kubie, który z tych porządniejszych samców chyba
                  jest :-) To se ufam po cichu, że pokocha to małe z kolką.
                  • trypel Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 14:40
                    Małe pewnie pokocha- to jego dziecko, ale po co sie zmuszać do zycia z jego
                    mamusią skoro nie chce. I po co jej nadzieje robic.
      • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 12:29
        nie odtrącam ani jej ani dziecka, z czasem pewnie sytuacja jakoś sie sama
        ustabilizuje, najcięższe pewnie będą 2 najbliższe lata. A związku nie chcę, nie
        tyle z nią co z nikim, napisałem o tym wyżej i jakos nie potrafię udawać.
        • martucha90 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 12:41
          kuba27j napisał:

          > nie odtrącam ani jej ani dziecka, z czasem pewnie sytuacja jakoś
          > sie sama ustabilizuje, najcięższe pewnie będą 2 najbliższe lata.
          > A związku nie chcę, nie tyle z nią co z nikim, napisałem o tym
          > wyżej i jakos nie potrafię udawać.

          Dobrze gadasz. Jak dla mnie, to Ty już wszystko wiesz.
          A tak poza tym, nie smuć się. To nie koniec świata :-)
        • ewik_75 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 12:45
          kuba27j napisał:

          > A związku nie chcę, nie
          > tyle z nią co z nikim, napisałem o tym wyżej i jakos nie potrafię
          udawać.

          Współczuję.
          czemu tak myślisz?
          • kuba27j Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 12:48
            współczujesz, ze nie chcę udawać?
            a myslę tak, bo jak wczesniej pisałem nie wierzę w wieczną miłość, szczescie i
            tym podobne bzdety. Dla was pewnie żałosne, ale ci ktorzy maja więcej niz 20 lat
            doskonale wiedza o czym mówię. Mało to tych "miłości" spotyka sie póxniej na
            sali rozprawa, albo sa razem ale się nienawidzą? Nie czarujmy, kazdy facet
            znudzi się kobieta po 20 latach i kazda kobieta znudzi się facetem, mozna
            chrzanić jakies pseudoromantyczne bzdety, ale to nie zmieni rzeczywistości
        • martucha90 nie zapomnij o antykach! 13.02.08, 12:45
          Oglądałam ostatnio "uwagę" na tvn o nieletnich mamach. Jedna młoda
          szybko miała pierwsze dziecko, a potem jakoś tak szybko drugie.
          W wieku 25 lat miała już czwórkę. Szukała pewnie miłości i oparcia,
          a kończyło się to ciążami. To tak ku przestrodze.
          Zapisz sobie nazwę tej depo provery, bo potem wątek zniknie i
          zapomnisz, dobrze Ci radzę.
          • kuba27j Re: nie zapomnij o antykach! 13.02.08, 12:50
            nie sypiamy razem i się nie zanosi, więc to nie bedzie potrzebne. Zresztą dziwna
            sytuacja, odkąd dowiedziałem się o ciąży jakoś straciłem ochotę, chyba
            podswiadomie czuję, ze "musze" być wobec niej lojalny i nie szukałem nikogo,
            chociaż tak naprawde nie jesteśmy razem, sam nie wiem co się dzieje :))
            • martucha90 Re: nie zapomnij o antykach! 13.02.08, 12:55
              Nie pisałam, że Ty będziesz ojcem następnych.
              Nie oczekuj od dziewczyny, że w celibacie będzie żyła. Będzie szukać
              miłości, oparcia, przyjaźni, a to może się skończyć seksem. Ta
              z "uwagi" w tvn-ie miała 4 dzieci z 3 ojców.

              Broń boże nie porównuję jednej do drugiej. Ta Twoja na pewno jest
              w porządku, ale o antykach trzeba myśleć zawczasu. Depo provera to
              wredny lek, ale na laktację pomaga (dzidziuś będzie miał więcej
              mleka) i niepłodnym się jest.
              • kuba27j Re: nie zapomnij o antykach! 13.02.08, 12:58
                > Nie pisałam, że Ty będziesz ojcem następnych.

                to fakt :))) ale chyba nie mój problem, ona doskonale wie jak się zabezpieczyć,
                więc jeśli nie zechce to nie "wpadnie" Zresztą do porodu jeszcze daleko. Ale
                masz rację, porozmawiam z nią, a sama zrobi co zechce
                • martucha90 Re: nie zapomnij o antykach! 13.02.08, 13:12
                  > to fakt :))) ale chyba nie mój problem, ona doskonale wie jak się
                  > zabezpieczyć,

                  Nie wyglądasz na faceta, który zwykł mówić "nie mój problem" ;-)
                  Zresztą: Twój. Nie chcesz, żeby matka Twojego dziecka miała ciężko
                  w życiu, zapewniam Cię, że nie chcesz :-) Raczej wolałbyś, by się
                  jej wszystko super ułożyło, wykształcenie, zawód, praca, dobry mąż
                  itepe, itede.
                  (Tak wiem, że jestem słodka aż mdli :).

                  > więc jeśli nie zechce to nie "wpadnie"

                  Już raz nie chciała, a wyszło jak wyszło. Dziewczyna szuka miłości,
                  jak zwykle, gdy się w rodzinie nie ma oparcia. A jak szuka, to
                  znajdzie, raczej trafi podobnie, lepiej ją przed tym zabezpieczyć.

                  Zwyczajnie jej pomóż nie popełnić drugi raz tego samego błędu.
                • dzioucha_z_lasu Re: nie zapomnij o antykach! 13.02.08, 13:55
                  Jak "nie twój problem"?? A o prezerwatywach słyszałeś? Najfajniej
                  zrzucić na kobietę zabezpieczanie, bo gumka niewygodna, więc niech
                  się truje prochami czy co tam - przecież to nie twoja sprawa. Otóż
                  twoja, chłopczyku. Przy takim właśnie podejściu dorobiłeś się
                  niechcianego dziecka i nadal nie nauczyłeś się niczego...
                  • trypel Re: nie zapomnij o antykach! 13.02.08, 14:00
                    przeczytałas całosć? To ona mówiła że bierze tabletki a nie on ja do tego zmusił...
                    • dzioucha_z_lasu Re: nie zapomnij o antykach! 13.02.08, 14:06
                      Ok, mówiła i co z tego? To zdejmuje z faceta odpowiedzialność?
                      Odrobine wyobraźni trzeba mieć, tabletki nie są w 100% skuteczne,
                      dziewczyna może uczciwie, regularnie brać, ale wystarczy, że np.
                      bierze aspirynę - i skuteczność tabletek spada, albo sie struła - i
                      skuteczność tabletek spada. Jak się chce tylko pobzykać bez
                      angażowania się, to się należy zabezpieczać, żeby potem nie było
                      takiego zdziwienia. Po to wymyślono prezerwatywy.
                      • trypel Re: nie zapomnij o antykach! 13.02.08, 14:09
                        tabletki są dużo pewniejsze od prezerwatyw. O tym chyba tez wiesz?
                        • dzioucha_z_lasu Re: nie zapomnij o antykach! 13.02.08, 14:11
                          Pewniejsze niż tabletki + prezerwatywa? Próbujesz usprawiedliwiać
                          wygodnictwo faceta, który przerzuca odpowiedzialnosć na kobietę z
                          którą sypia nie mając zamiaru się wiązać
                          • trypel Re: nie zapomnij o antykach! 13.02.08, 14:14
                            czyli jeżeli facet by używał prezerwatyw a ona nic i by zaszła to wina byłaby
                            jej bo przerzuciła całą odpowiedzialność na faceta.
                            OK pasuje mi takie wyjasnienie
                            • dzioucha_z_lasu Re: nie zapomnij o antykach! 13.02.08, 14:22
                              Owszem, tak to widzę. Chyba, że tak właśnie oboje ustalili godząc
                              się na konsekwencje tego, gdy prezerwatywa zawiedzie - ale tak
                              zwykle bywa w związku a nie przy niezobowiązującym seksie. Tu akurat
                              tak nie było, chłopczyk chciał sobie miło pobzykać bez gumki -
                              pewnie, że to fajne, ale związane z ryzykiem ciąży lub choroby.
                              Chłopczykowi zabrakło wyobraźni lub myślał innym organem, a teraz
                              ojej, co robić, ja chce się jeszcze pobawić.
                              • trypel Re: nie zapomnij o antykach! 13.02.08, 14:26
                                OK. Ten sposób rozumowania jest jasny. Bo ja mam takiego kolege co jego głównym
                                zajęciem jest rwanie lasek (tak średnio 50 rocznie) ale on uzywa zawsze gumek.
                                Więc rozumiem że jakby cos sie zdarzyło to już problem tych lasek...
                                • dzioucha_z_lasu Re: nie zapomnij o antykach! 13.02.08, 14:31
                                  Otóż nie do końca :) Tak się składa, że dziecko ma dwoje rodziców :)
                                  • trypel Re: nie zapomnij o antykach! 13.02.08, 14:34
                                    One nigdy nie znają jego adresu ani prawdziwego nazwiska a on uważa wiec problem
                                    jest po ich stronie... i to sie zgadza z tym co piszesz
                                    • dzioucha_z_lasu Re: nie zapomnij o antykach! 13.02.08, 14:38
                                      Jeśli tak, to cóż, faktycznie ich problem, chociaż facet postępujący
                                      w taki sposób to musi być straszny dupek
                                      • trypel Re: nie zapomnij o antykach! 13.02.08, 14:39
                                        jest. Przynajmniej w tej kwestii. Ale uważający bardzo dupek i biorący
                                        odpowiedzialność w swoje ręce :)
                        • ewik_75 Re: nie zapomnij o antykach! 13.02.08, 16:59
                          trypel napisał:

                          > tabletki są dużo pewniejsze od prezerwatyw. O tym chyba tez wiesz?

                          Jak widać na powyższym obrazku ;)))
      • exclusively_bebe Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 12:34
        Martucha, strasznie jest slodkie to co piszesz (szczerze mowiac, to
        az mnie troche mdli, za wysokie C jak dla mnie), ale jak sie nie ma
        co sie lubi to sie lubi co sie ma. Laska nie jest w szczesliwym
        zwiazku z mezczyzna, ktory ja kocha. I musi sobie radzic sama. Jak
        tysiace przed nia i tysiace po niej. Da rade.
        Jesli facet chcialby mieszkac ze mna z litosci to szybko kazalabym
        mu spadac na drzewo. A potrafie dosc wczuc sie w role - sama
        spodziewam sie dziecka.
        • ewik_75 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 12:39
          exclusively_bebe napisała:

          > Jesli facet chcialby mieszkac ze mna z litosci to szybko kazalabym
          > mu spadac na drzewo.

          pod warunkiem, że Ty sama miałabyś dokąd "spadać".

          Są tysiące takich, które rady nie dały.
          I sporo takich, które "dały radę" np. zarabiając jako prostytutki...
          Więc nie mów, ze "dały radę tysiace, to i ona da radę"...
          • exclusively_bebe Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 13:37
            Przeciez facet chce jej pomagac finansowo, czyz nie? Chyba, ze
            rozmawiamy o idei ,a nie o tym konkretnym przypadku. W takim razie
            wyjasnie - ja mowie o tym konkretnym przypadku.
            • ewik_75 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 13:44
              chce, ale w jakim stopniu podoła?
              Sam napisał, ze na dłuższą metę nie da rady.
        • martucha90 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 12:42
          exclusively_bebe napisała:

          > Martucha, strasznie jest slodkie to co piszesz (szczerze mowiac,
          > to az mnie troche mdli, za wysokie C jak dla mnie),

          :-D
          Może i Ciebie kiedyś szczęście spotka i mniej cyniczna będziesz :-)
          • exclusively_bebe Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 13:44
            Po prostu jestesmy inne. Dziekuje.
      • panistrusia Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 12:35
        Ludzie! Co Wy go tak swatacie?
        Nie chce, nie czuje a Wy tu jakieś klisze z komedii romantycznych zasuwacie...

        Lepiej, żeby mieli dziecko żyjąc w normalnych, może nawet przyjacielskich
        stosunkach, a nie na siłę pobierali i za kilka lat, gdy już nie będą mogli na
        siebie patrzeć, rozwodzili.

        TO właśnie jest odpowiedzialność: nie robić osiemnastolatce nadziei, nie
        wyręczać jej w życiu z konsekwencji jej decyzji, a nie hodować kobietę-bluszcz,
        bo dzidziuś słodziutki...
        Facet się przyznał, że ma dach nad głową, pieniądze, to od razu robicie z niego
        św.Mikołaja i nianię.

        Związek to oni owszem, mogą stworzyć, ale dopiero gdy dziewczyna zdobędzie jakąś
        niezależność, gdy będzie partnerką.
        Zapominacie, że żeby stworzyć związek, nie wystarczy miłość jednej strony, a w
        tym układzie, nawet jeśli facet by pokochał, to uczuć tej dziewczyny miłością
        nazwać nie można.
        • ewik_75 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 12:43
          wiesz, mogłąbym się z Tobą zgodzić, ale zapominasz o paru bardzo
          istotnych elementach tej ukłądanki.

          1/ ona nie ma gdzie mieszkać i w ciagu najbliższych kilku lat to się
          raczej nie zmieni
          2/ nie ma z czego utrzymać siebie ani dziecka, a alimenty czy renty
          to psie pieniądze
          3/ nie ma pracy, doświadczenia, nic.

          o partnerstwie i nie wchodzeiu w zwaizek mozna zaczac rozmawiac, jak
          powyzsze warunki sa spelnione. A nie sa i niepredko beda.

          Co z tego wynika? Musza mieszkac razem, nie ma innej mozliwości.

          A jesli razem beda mieszkac i opiekowac sie dzieckiem, to jak
          wyobrazasz sobie "nie bycie w zwiazku"? To bardzo zbliża. O ile
          facet nie będzie z domu uciekał, oczywiście.
          • nas-daq Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 12:57
            Nie przesadzajmy, po porodzie akurat nie seks będzie dziewczynie w
            głowie, a czy dziecko zbliża to też nie jest takie pewne, raczej
            wystawia nawet szczęśliwy związek na wielką próbę. Moja rada- którą
            już raz napisałam- mieszkać razem na początku, żeby dziecko miało
            dobrą opiekę. Dziewczynie nic nie mówić, po co wyprzedzać fakty. O
            ślubie oczywiście nie ma mowy.
          • panistrusia Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 12:57
            Błędy logiczne:
            1. Wcale nie musi upłynąć kilka lat, żeby dziewczyna zamieszkała sama.
            2. Ma faceta, który deklaruje chęć pomocy, przetrwania najtrudniejszych chwil.
            3. Jeśli teraz dziewczyna się nie zbierze w garść, czyli przestanie liczyć na
            to, że ojciec jej dziecka będzie i dla niej tatusiem, którego tak jej brakowało,
            to nigdy nie będzie mieć pracy ani doświadczenia.


            Mogą mieszkać razem, ale nie oszukiwać się(już nie wnikam, kto kogo), że będą
            zawsze razem, że się kochają. Mogą wspólnie kochać dziecko i troszczyć się o
            nie, a dla siebie pozostać przyjaciółmi.
            Skąd zalożenie, że jak się ze sobą TYLKO mieszka, tym bardziej dlatego, że
            okoliczności to wymusiły a nie wolna wola spowodowała, to trzeba zaraz tworzyć
            jakiś 'romantyczny' związek?
            • ewik_75 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 13:20
              panistrusia napisała:

              > Błędy logiczne:
              > 1. Wcale nie musi upłynąć kilka lat, żeby dziewczyna zamieszkała
              sama.

              Bardzo to ciekawe, co piszesz. Owszem, może mieszkać sama - np. w
              domu samotnej matki. Albo na ulicy. Albo w pokoju, w którym mieszka
              jeszcze kilka innych osób. Może też wygrać w totka, albo znaleźć
              sponsora. Jak sobie to inaczej wyobrażasz?

              Wynajem kawalerki na przedmieściach duzego miasta (a o takim, zdaje
              sie, pisze Kuba) to ok. 2000 miesięcznie. Do tego gaz, prad, woda (a
              przy dziecku zuzycie jest duże), jedzenie, ciuchy dla małego,
              dojazdy. 3000 jak nic. A skad? Z pracy? OK, to dolicz jeszcze koszt
              opieki dla dziecka, kiedy ona będzie w pracy. Razem jakieś 4000 na
              rękę. Musiałaby zarabiać jakieś 6000 brutto.

              Z renty i alimentów może dostanie jakieś 1000 miesięcznie... Jeśli
              nawet Kuba będzie jej finansowo pomagał, to całego ciężąru nie
              udźwignie (sam pisał). Powiedzmy, że opłaci opiekę dla dziecka i
              połowę mieszkania. Stąd musiałaby zarabiać jakieś 4000 - 5000
              brutto.
              Bez doświadczenia? Po jakimś kursie / liceum zawodowym, z małym
              doświadczeniem?

              Może być baaardzo ciężko.


              > 2. Ma faceta, który deklaruje chęć pomocy, przetrwania
              najtrudniejszych chwil.

              Tak - na razie. Jak zareaguje dziewczyna, która od ojca swojego
              dziecka usłyszy teraz "nie kocham Cię, bądźmy przyjaciółmi"? Może
              być różnie... Na razie ma co jeśc i gdzie spać, a co bedzie za 1, 2
              lata? Jeśli będzie się ciągle czuła jak niechciany garb? A będzie.

              > 3. Jeśli teraz dziewczyna się nie zbierze w garść, czyli
              przestanie liczyć na
              > to, że ojciec jej dziecka będzie i dla niej tatusiem, którego tak
              jej brakowało
              > ,
              > to nigdy nie będzie mieć pracy ani doświadczenia.

              Bzdura. Teraz nie ma nawet matury. Jak ja zda, pozostanie końcówka
              ciąży. Na studia raczej nie pójdzie - przynajmniej w tym roku
              akademickim. Na kurs? z malutkim dzieckiem? Chyba
              korespondencyjny... Jak będzie miało 2 latka, może zacząc się
              zastanawiać, ale zawodowo będzie wciąż bezradna.


              > Mogą mieszkać razem, ale nie oszukiwać się(już nie wnikam, kto
              kogo), że będą
              > zawsze razem, że się kochają.

              Nie namawiam do tego.

              > Mogą wspólnie kochać dziecko i troszczyć się o
              > nie, a dla siebie pozostać przyjaciółmi.

              Taaaak... wspólnie mieszkając?

              > Skąd zalożenie, że jak się ze sobą TYLKO mieszka, tym bardziej
              dlatego, że
              > okoliczności to wymusiły a nie wolna wola spowodowała, to trzeba
              zaraz tworzyć
              > jakiś 'romantyczny' związek?

              Wspólnie mieszkając - wcale nie trzeba. Ale wspólnie mieszkając i
              wychowując dziecko? Zakładam, ze sumiennie, i ze Kuba sie w to
              zaangazuje? To kim on tam bedzie? Sanitariuszem? Opiekunem dziecka i
              mamy?

              Psychologia człowieka i kobiety tak jest skonstruowaana - juz o tym
              zresztą pisałam... Facet kochający dziecko, opiekujący się nim budzi
              ciepłe uczucia matki. Ona będzie o niego (pewnie) walczyć. Gorzej z
              nim. Jeśli nie będzie ich podzielał, będzie trudno. Wyobrażasz
              sobie - wraca Kuba wieczorem do domu, krotki relaks, zabawa z
              dzieckiem, kapiel, krotkie bla bla z matka... Będzie dobry dla niej
              i dla bobo. Ona już bedzie sobie malowac obrazek slubu.. Bedzie
              płakać przyjaciółkow w słuchawkę i pisać na forach "on jest taki
              dobry dla mnie i dla nszego dziecka, tak go kocham, praktycznie
              jesteśmy razem. Czemu on mnie nie kocha? Przecież jesteśmy
              szczęśliwą rodziną!" No włąsnie - będą rodziną....
              I co Ty na to?

              Wzięcię u innych kobiet Kuba też będzie miał raczej umierkowane, bo
              czasu za wiele miał nie będzie, a mieszkać będzie na stałe z kobietą
              i ich wspólnym dzieckiem. Która się właduje w taki układ?

              Uważasz, że "pozostaną przyjaciółmi"... ??
              Nie sądzę.

              • kena1 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 13:44
                Ona będzie o niego (pewnie) walczyć. Gorzej z
                > nim. Jeśli nie będzie ich podzielał, będzie trudno. Wyobrażasz
                > sobie - wraca Kuba wieczorem do domu, krotki relaks, zabawa z
                > dzieckiem, kapiel, krotkie bla bla z matka... Będzie dobry dla
                niej
                > i dla bobo. Ona już bedzie sobie malowac obrazek slubu.. Bedzie
                > płakać przyjaciółkow w słuchawkę i pisać na forach "on jest taki
                > dobry dla mnie i dla nszego dziecka, tak go kocham, praktycznie
                > jesteśmy razem. Czemu on mnie nie kocha? Przecież jesteśmy
                > szczęśliwą rodziną!" No włąsnie - będą rodziną....

                I związku z tym, że ona tak bardzo będzie cierpiała (o ile nie
                zmienią się uczucia Kuby), to co radzisz? Poświęcenie się faceta dla
                jej dobra? Życie z niekochaną kobietą? Dziwna logika: on ma się
                unieszczęśliwiać (wyraźnie pisze, że jej nie kocha i nie chce z nią
                być, chyba że Ty wiesz lepiej od niego...), żeby przypadkiem ona nie
                była nieszczęśliwa i nie wyżalała się znajomym. Po przykładach
                swoich znajomych widzę, że takie małżeństwa z rozsądku albo długo
                nie trwają albo są po prostu nieszczęśliwe. A co będzie, jak Kuba
                poświęci się i zostanie z nią, a za jakiś czas spotka miłość swojego
                życia?? Rozumiem, że najważniejsze jest szczęście dziecka (chociaż
                to niekoniecznie - żrący się rodzice nie są niczym dobrym) i
                kobiety, ale faceta to już niekoniecznie.
                Poza tym, zdaje się, że to ona dała ciała jeśli chodzi o
                antykoncepcję (we wpadki przy regularnym braniu tabletek i popijaniu
                ich wodą a nie sokiem - nie wierzę), ale to on ma poświęcić swoje
                szczęście w imię jej dobrego samopoczucia?
                Mało prawdopodobne jest założenie, że jak zobaczy dziecko i je
                pokocha, to od razu poczuje niesamowite przywiązanie do mamusi.
              • crises Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 13:46
                > Wynajem kawalerki na przedmieściach duzego miasta (a o takim,
                > zdaje sie, pisze Kuba) to ok. 2000 miesięcznie.

                Chyba w Nowym Jorku. W Krakowie bez problemu wynajmie się kawalerkę
                za 700-1000 zł.
                • ewik_75 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 16:57
                  crises napisała:


                  > Chyba w Nowym Jorku. W Krakowie bez problemu wynajmie się
                  kawalerkę
                  > za 700-1000 zł.

                  w wawie za mniej niż 2000 nie wynajmiesz. jeśli w Krakowie to ok.
                  Choć w Krakowie też mniej się zarabia, niestety..
          • crises Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 13:44
            > 1/ ona nie ma gdzie mieszkać i w ciagu najbliższych kilku lat to
            > się raczej nie zmieni

            To nie jest jego problem. Pani ma trudną sytuację, mogła nie
            zachodzić w ciążę (w ciążę na prawidłowo zażywanych tabletkach nie
            wierzę). On ma prawny obowiązek pokrycia połowy kosztów utrzymania
            dziecka (moralnie dyskusyjny, skoro dziecka nie chciał, a pani
            deklarowała, że dba o antykoncepcję). I nic więcej.

            > 2/ nie ma z czego utrzymać siebie ani dziecka, a alimenty czy
            > renty to psie pieniądze

            J.w. - to nie jest jego problem.

            > 3/ nie ma pracy, doświadczenia, nic.

            J.w. - to nie jest jego problem.

            Facet na tle tego wszystkiego jawi się jako naprawdę odpowiedzialny
            osobnik - został wrobiony w dziecko, którego nie chciał, uczciwie
            stawia sprawę, że nie chce związku i bawienia się w tatusia,
            deklaruje pomoc i wsparcie, a Wy jeszcze w ramach bonusa usiłujecie
            go wrobić w mieszkanie z kimś, na przebywanie z kim nie ma
            specjalnej ochoty, wmawiając mu, że może z panią stworzyć szczęśliwy
            związek - taaa, jasne, już widzę jak mieszkanie z panienką, z którą
            niewiele ma wspólnego, i z niechcianym dzieckiem sprawi, że mu się
            zmieni.

            Pomysł ze wspólnym mieszkaniem jest potworny - mieszkanie pod jednym
            dachem z kimś, kogo się nie kocha, to masakra. Najlepiej byłoby
            wynająć pannie jakieś niewielkie mieszkanko i wspierać, finansowo i
            nie tylko, choć nie wiem, czy wątkotwórcę stać na tę imprezę.
            • stedo Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 14:33
              Była już wyżej mowa że na dłuższą metę nie da rady.I on poczuwa się "do zabawy w
              tatusia".Proszę czytać poprzednie posty zanim napisze się swój bo tak to nie ma
              sensu.
              • kena1 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 14:41
                A ja "wczytuję" się w całość wszystkich wypowiedzi Kuby, a nie
                czepiam się jednego niefortunnego sformułowania. I odnoszę wrażenie,
                że rozumie swoją odpowiedzialność za dziecko i na dokładkę za
                mamusię. To ostatnie trzeba mu wpisać na wyjątkowy plus, bo to tak
                naprawdę nie jest JEGO obowiązek.
                • dzioucha_z_lasu Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 14:43
                  A możesz wytłumaczyć, czemu to nie jest jego obowiązek?
                  • trypel Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 14:52
                    no ja sobie pozwole :) dziecko jest jego. Mamusia jest pełnoletnia i jest
                    odpowiedzialna sama za siebie.
                  • jaskier32 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 14:53
                    > A możesz wytłumaczyć, czemu to nie jest jego obowiązek?

                    rany, gdzie ty się dziecko wychowałaś? obowiązkiem dorosłego faceta nie jest
                    utrzymywanie dorosłej kobiety, to chyba tak oczywiste, ze nie trzeba tutaj nic
                    wyjaśniać. Wyświadcza jej przysługe, bo równie dobrze mógłby ją wykopac i nikt
                    by mu nic nie zrobił, po porodzie płacił by kilkaset zł alimentów i miał by
                    spokój a dziewczyna wyladowała by w jakims przytułki bo za kilka stówek się nie
                    utrzyma
                    • dzioucha_z_lasu Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 15:02
                      Po pierwsze - nie jestem dzieckiem, synku, po drugie - już sypiając
                      z nią przyjął na siebie pewne zobowiązania i odpowiedzialność. Jako
                      facet - nie wątpię, że bardzo młody i równie bezmyślny jak autor
                      wątku - uważasz, że dziecko powinno być problemem wyłacznie kobiety,
                      a tatuś który jest tak samo odpowiedzialny może ewentualnie po
                      porodzie jakies tam alimenty płacić? Facet swoją beztroską i głupotą
                      wpędził dziewczynę w problemy - i tak, jest w tej chwili
                      odpowiedzialny również za nią, bo to dzięki niemu została wywalona z
                      domu, będzie miała dziecko i całe jej dotychczasowe życie zostało
                      wywrócone do góry nogami.
                  • kena1 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 15:02
                    > A możesz wytłumaczyć, czemu to nie jest jego obowiązek?

                    Żarty sobie robisz? Czy należysz do grupy pasożytów, które uważają,
                    że facet ma obowiązek utrzymywać je przez całe życie?
                    • dzioucha_z_lasu Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 15:04
                      Masz 15 lat? Bo taką mentalność i podejście do kontaktów damsko -
                      mękich prezentujesz
                      • kena1 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 15:15
                        Samodzielność i nie uzależnianie się od mężczyzny finansowo uważasz
                        za przejaw infantylizmu?? Uśmiałam się :D
                        • dzioucha_z_lasu Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 15:19
                          Piszesz o sobie? Bo jakos nie mogę połączyć mojego pytania z twoją
                          odpowiedzią? Jakaś taka nie na temat
                  • crises Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 15:07
                    Bo panna jest pełnoletnia, w dodatku wzięła na siebie
                    odpowiedzialność za antykoncepcję i schrzaniła sprawę.
                    • dzioucha_z_lasu Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 15:20
                      A facet był niepełnoletni? Ktoś go siłą zapędził do łóżka? Zabronił
                      gumki użyć? Myślał, że dzieci przynosi bocian?
                      • trypel Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 15:23
                        i własnie dlatego powinien płacić alimenty, i jesli zechce (byc może lepej dla
                        dziecka nie) miec z nim kontakt.
                        I to wszystko.
                        • crises Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 15:26
                          Amen.
                        • ewik_75 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 17:08
                          niezupełnie.

                          Obowiązkiem OBOJGA rodziców jest zabezpieczenie dziecku warunków
                          bytowych. Jeśli matka nie będzie miała gdzie mieszkać, on będzie
                          musiał je zabezpieczyć. Dziecku. Przejmie opiekę nad dzieckiem?
                          Całodobową? Może, of course. Ciekawa jestem, jak by sobie poradził.
                          Mamusia odwiedzała by dziecko u niego.

                          Jest to jakieś wyjście, ale alimenty z pewnością sprawy nie załatwią.
                          • jaskier32 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 17:13
                            jeżeli mieszkanie jest jego własnością (a on nie zechce z nia mieszkać), to po
                            porodzie sad powinien jemu przyznac prawa do opieki, dziewczyna powinna płacić
                            alimenty i ma prawo do odwiedzin w wyznaczonych godzinach. Ale takie rzeczy, to
                            tylko w erze, bo w polsce wiadomo jaka jest sprawiedliwośc sądów, predzej dadzą
                            dziecko bezdomnej małolacie niż ustawionemu finansowo i odpowiedzialnemu facetowi
              • crises Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 15:24
                OK - "nie poczuwa się do zabawy w rodzinę", co IMHO tak wiele nie
                zmienia.
    • kena1 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 12:13
      Zupełnie nie rozumiem zmasowanej krytyki i napaści na autora wątku.
      Że niby taki nieodpowiedzialny, niedojrzały etc. Fakt, wpadka była
      przejawem niedojrzałości. Ale powiedzcie mi ilu facetów zaprosiłoby
      dziewczynę z przelotnego romansu do mieszkania ze sobą (nawet
      tymczasowo), ilu wzięłoby na siebie obowiązek utrzymywania nie tylko
      dziecka, ale i matki (przynajmniej na początku) i generalnie czułoby
      się odpowiedzialnych za jej los. Bo ja śmiem twierdzić, że z reguły
      spotyka się odmienne podejście, na zasadzie: twoja ciąża - twoja
      sprawa albo: dziecku pomogę (czytaj jakieś marne ochłapy
      alimentacyjne), ale tobie już nie.
      Naprawdę przestaję powoli lubić dużą część przedstawicielek mojej
      płci. Wy jesteście nienasycone! Dać Wam palec, to chcecie całą rękę
      i uważacie, ze wszystko WAM się należy, a faceci są źli,
      niedojrzali, nieodpowiedzialni, a w ogóle to istnieją TYLKO po to,
      by zaspokajać Wasze potrzeby.
      Za życie tej dziewczyny odpowiedzialna jest przede wszystkim ona
      sama i jej rodzina. Moim zdaniem ma szczęście (przy takiej sytuacji
      rodzinnej), że spotkała kogoś, kto, mimo, ze jej nie kocha, chce jej
      pomóc i stanowić dla niej oparcie (fakt że przede wszystkim
      finansowe, ale bez tego wylądowałaby pewnie w domu samotnej matki
      albo w przytułku dla bezdomnych). Pewnie jest zraniona brakiem uczuć
      Kuby, ale do miłości nikogo się nie zmusi.
      • claudel6 Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 14:16
        kena: uff...w koncu ktos cos normalnego napisal. zgadzam sie calkowicie.
        dziewczyna jest dorosla, a z faktu, ze zaszla w ciaze w zadnym wypadku nie
        wynika obowiazek poswiecenia zycia dla niej przez ojca dziecka
    • a.b1 Twoje życie 13.02.08, 12:57
      współczuje Ci bardzo, bo pewnie to nie jest kobieta Twojego życia, a
      pewnie taką chciałbyś spotkać....
      moze nie teraz, za pare lat
      niestety stało się, będziesz ojcem
      wydaje mi się, że narazie skupiaj się na sprawch bierzących, czyli
      na zdrowiu młodej mamy, na zdrowiu dziecka, potem nalezy przygotować
      sie do przywitania malucha, wiec jakieś ciuszki i te sprawy...
      To oczywiste...
      Pytasz co robić, zeby miec dobre stosunki z matką a jednoczesnie móc
      spełniac sie zyciowo?
      Nie wiem
      tego nikt nie wie
      bo co powiesz na taki scenariusz?
      rodzi sie to maleństwo i jesteś tak w nim zakochany, ze już nie
      widzisz swiata poza nimi?
      Widzisz, najbliższe miesiące moga przynieść setki scenariuszy, nie
      przewidzisz teraz tego
      Z mojego punktu widzenia, powiem Ci, że podoba mi się Twoja postawa,
      podoba mi się to, że chcesz ponosić konsekwencje swojego zachowania.
      Jedyna rada jaka moge dać, to nie zastanawiaj się teraz zbytnio nad
      tym co będzie tylko czekaj na to co najblisza przyszłość przyniesie
      • jasmina_tdi Re: Twoje życie 13.02.08, 16:03
        Ja to wam normalnie faceci - wspólczuje.
        Jak zrobicie dzieciaka i zwiejcie - afera.
        Jak zrobicie dzieciaka i nie zwiejcie - też afera. Powinniście
        zamienić się w beznamietne roboty obslugujace podstawowa komorkę
        spoleczną w ramach odpowiedzialnosci i innych wielkich wyrazow, tyle
        tylko, ze potem scenariusz jest nastepujacy:
        Jak zasuwacie od rana do nocy - jest afera, bo nie ma was w domu.
        Jak siedzicie w domu to tez jest afera, bo nie zasuwacie od rana do
        nocy.

        Normalnie odlot.
        • kena1 Re: Twoje życie 13.02.08, 16:19
          :D
        • ewik_75 jest takie piekne... 13.02.08, 17:09
          .. wyrażenie, rozwiązaujące te wszystkie rozterki.

          ZŁOTY ŚRODEK.

          Polecam.
          • la_luna25 Jedno pytanie 13.02.08, 17:46
            Czy ona wiedziała, że to jest tylko przelotny romans? Bez zobowiązań?
            Czy może robiłeś jej wodę z mózgu i mówiłeś bóg wie jakie bzdury?
            Bo to jest ważne, czy dziewczyna wiedziała, że Ty traktujesz to jak
            zabawę i że jej nie kochasz, tylko kochasz się z nią?
            A właściwie uprawiasz seks. To określenie w tym przypadku bardziej
            tu pasuje.
            • trypel Re: Jedno pytanie 13.02.08, 18:36
              la_luna25 napisała:

              > A właściwie uprawiasz seks. To określenie w tym przypadku bardziej
              > tu pasuje.

              A co zlego w tym okresleniu?
    • vandikia Re: Romans i nieplanowana ciąża 13.02.08, 17:43
      Nie wiem co bym zrobiła. Najważniejsze jest to, że jesteś
      odpowiedzialny i nie zostawiłeś dziewczyny na pastwe losu. Kochac na
      sile nie da rady, poki co proponuje przeczekac. Dziecko sie urodzi..
      to moze wiele zmienic w zyciu i Twoim i jej i moze zupelnie inaczej
      spojrzycie na niektóre sprawy. Powodzenia :)
    • jonna38 Re: Romans i nieplanowana ciąża 14.02.08, 08:41
      Strasznie zrobilo mi sie smutno jak przeczytalam twoj post.Jak znam zycie
      dziewczyna zwyczajnie zakochala sie w tobie.Jestes jej pierwszym mezczyzna.Gdyby
      byla z tych "puszczalskich" i "rozrywkowych" nie bylbys jej
      pierwszym...Napisales, ze ja lubisz... Wiesz to bardzo dobry poczatek dla
      ewentualnego malzenstwa... w ewentualnej przyszlosci...Takiego rozwiazania nie
      powinienes wykluczac... dziewczyna jest jeszcze bardzo mloda, uczy sie- bedzie
      miala mature, wiec nie jest glupia... ma wiele mozliwosci przed soba...Moze
      dobrym rozwiazaniem w twojej sytuacji byloby zwyczajne bycie razem...Nie musisz
      deklarowac nic ponad to co rzeczywiscie czujesz.Wazne bys jej nie odtracal, bo
      czeka ja bardzo wiele ciezkich chwil, gdzie zwyczajnie bedzie potrzebowala
      twojego wsparcia...daj jej mozliwosc bycia z toba- niech gotuje, niech sprzata
      jesli ma na to ochote...Ona bedzie sie przygotowala do roli matki i ewentualnej
      zony- to nic zlego.Ty bedziesz mial szanse poznac ja dobrze, byc z wlasnym
      dzieckiem, byc mezczyzna... Moze nawet ja kiedys pokochasz? Nigdy nic nie
      wiadomo.... cos was do siebie ciagnelo, ze macie wspolne dziecko...Mozecie
      przeciez sprobowac pobyc w tzw wolnym zwiazku...
      Lepiej bys staral sie jej nie odtracac teraz i zaraz po porodzie, jak dziecko
      bedzie bardzo male, bo biologia sprawia, ze w tym czasie jej uczucia beda bardzo
      chwiejne...
      Ja np w jej sytuacji, gdybym zostala odtracona zwyczajnie bym sie zabila...
      • martucha90 Re: Romans i nieplanowana ciąża 14.02.08, 08:55
        Myślę jonna38 mniej więcej to samo co Ty. Tylko jeden element mi
        tu doskwiera - co z seksem? Bo szansę, czas na pokochanie itp.
        sobie dać można, jasne, ale jak w szczegółach: nie spać ze sobą?
        spać? spać z kimś innym?
        W celibat nie wierzę. W ich udany związek po tym, jak jedno z
        nich /lub oboje/ prześpią się z kims innym, też nie.
        • jonna38 Re: Romans i nieplanowana ciąża 14.02.08, 10:42
          Seks? Niech on decyduje, jak mu pasuje... Teraz nie musi sie zabezpieczac, bo w
          ciaze drugi raz w tym roku nie zajdzie...
          Jak czuje do niej sympatie moze ja jej okazywac...moze ja przytulic, spedzic z
          nia milo czas...Jakby chciali ona tez seks tez moze byc...
          Mysle, ze autor postu tak najbardziej przerazil sie sytuacja, bo nie byl na nia
          psychicznie przygotowany.Ale stalo sie... Teraz zas ma czas na przemyslenia i
          poznanie dziewczyny...
          Jej bardzo mlody wiek ma te dobra strone, ze ma on szanse w pewnym stopniu
          uksztaltowac ja i nauczyc tych rzeczy, ktore z jego punktu widzenia sa wazne. A
          to bedzie procentowalo niezaleznie od tego czy beda razem czy nie, bo i tak
          bedzie ona matka jego dziecka.
          • claudel6 Re: Romans i nieplanowana ciąża 14.02.08, 11:08
            ej kurde, was naprawde porabalo!! skad wy sie beirzecie dziewczyny? z innej
            planety?? facet ma sprobowac ja pokochac? sprobowac? pokochac? co to za figura w
            ogole?
            nie moge po prostu tego czytac
            • martucha90 Re: Romans i nieplanowana ciąża 14.02.08, 11:31
              > ej kurde, was naprawde porabalo!! skad wy sie beirzecie
              > dziewczyny? z innej planety?? facet ma sprobowac ja pokochac?
              > sprobowac? pokochac? co to za figura w ogole?
              > nie moge po prostu tego czytac

              Historii nie znasz. Miłość tzw. romantyczna, miłość z wyboru to są
              nowe wynalazki, koło 100 lat mają. I ich nastanie witano z
              oburzeniem i nie wróżono im przyszłości, tak, tak... Poczytaj sobie.
              Miłość przez rozum i małżeństwo z rozsądku - oto co królowało całe
              wieki.
              :D
          • ewik_75 ależ to jest możliwe... 14.02.08, 11:14
            > Seks? Niech on decyduje, jak mu pasuje... Teraz nie musi sie
            zabezpieczac, bo w
            > ciaze drugi raz w tym roku nie zajdzie...

            nieprawda, niestety.
            okres połogu ani karmienia piersią nie chroni przed ponownym
            poczęciem... to mit. mało to jest rodzeństw z różnicą wieku ok. 12
            miesięcy ? ;)
            • martucha90 Re: ależ to jest możliwe... 14.02.08, 11:28
              > nieprawda, niestety.
              > okres połogu ani karmienia piersią nie chroni przed ponownym
              > poczęciem... to mit. mało to jest rodzeństw z różnicą wieku ok. 12
              > miesięcy ? ;)

              Toć trąbiłam: zastrzyk z depo provery w tyłek 6 tygodni po porodzie.
              A za 3 miesiące następny. Na wszelki wypadek i na laktację to jest
              dobre.
              • ewik_75 Re: ależ to jest możliwe... 14.02.08, 12:11
                OK, ale mój post odnosił się do stwierdzenia jonny38, że po porodzie
                nie trzeba się zabezpieczać...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja