kuba27j
12.02.08, 17:46
W wakacje 2007 poznałem pewną młodą dziewczynę. Na początku myślałem, ze to
tylko zwykła znajomość, bo ja mam 27 lat a ona 18. To była zwykła znajomość,
ale spotkaliśmy sie ponownie w kilka miesięcy później i niestety jakoś tak
wyszło, że nawiązał się mały romansik. Kolejnym niestety jest to, że ona jest
w ciąży. Jej ojciec nie żyje, matka to wariatka i alkoholiczka, kiedy
dowiedziała się o ciąży wyrzuciła ja z domu. Chcąc nie chcąc, od miesiąca
mieszkamy razem. Niby to nie problem, mam duże mieszkanie dobrze zarabiam i
ogólnie nie mogę narzekać jeśli chodzi o warunki materialne. Ona jest w 2
miesiącu ciąży, w tym roku zdaje maturę. Tylko, że ta cała sytuacja mnie
trochę przeraża. Miał być niezobowiązujący romans, a okazuje się, ze nie dość,
że razem mieszkamy, to wygląda też na to, ze zostanę ojcem. Do tego
wszystkiego ona się chyba zakochała i chce "normalnego związku" Nie mówi tego
wprost, ale nie jestem idiotą i widzę co się święci. Ostatnio nawet uczy się
gotować :-))) Będzie prawdziwa szczęśliwa rodzinka, styrany mąż przychodzi do
domu po pracy a tam uśmiechnięta żona czeka z pysznym obiadkiem :) Żartuję
oczywiście, ale sytuacja naprawdę mnie przeraża. Czy mi się to podoba czy nie,
muszę się nią zaopiekować, za kilka miesięcy dojdzie jeszcze dziecko, już
teraz razem mieszkamy, a co będzie później? Ja się nie chcę z nikim wiązać,
lubię swoje kawalerskie życie i raczej kiepski byłby ze mnie mąż. Zresztą nie
chcę tego, nie byłbym szczęśliwy. Próbowałem o tym rozmawiać, delikatnie
tłumaczyłem, niby wszystko rozumie, wie jaka jest sytuacja a wieczorem słyszę,
ze płacze w drugim pokoju. Jak z nią rozmawiać, jak to wszystko poukładać.
Wiem, ze muszę się zaopiekować swoją nową "rodziną", ale jak to zrobić by z
matką mojego dziecka być w przyjacielskich stosunkach, nie budując jakichś
głębszych relacji? Poradźcie co byście zrobili na moim miejscu, bo już
naprawdę się pogubiłem.