zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie

13.02.08, 19:10
Zakładam, że wśród Was są również takie, które zdradziły, albo zdradzają swoich partnerów.
Mam męża, wspaniałego synka, mąż ma świetną pracę, ja też... teoretycznie jesteśmy szczęśliwą rodziną. Ale... żyjemy obok siebie nie ze sobą. Maż dawno temu przestał mnie dostrzegać, stałam się tylko kurą domową.
2 miesiące temu poznałam wspaniałego mężczyznę. On docenił to kim jestem, sprawił, że znowu poczułam się kobietą.
3 tygodnie temu pierwszy raz poszliśmy do łóżka. Zastanawiałam się jak to będzie... było fantastycznie i zmysłowo.
Wiecie co najbardziej mnie zdziwiło? Że nagle w małżeńskiej sypialni wszystko odżyło. Znowu zaczęliśmy się kochać namiętnie, prawie tak jak na początku naszej znajomości. Czy też tak miałyście?
    • dziewice Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:13
      nie :)
    • syriana Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:13
      nie miałyśmy, ale to normalne zjawisko psychologiczne ponoć
      nakręciłaś się z kochasiem, to i z mężem miałaś ochotę
    • kitek_maly Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:15

      Maż dawno temu
      > przestał mnie dostrzegać, stałam się tylko kurą domową.

      > Wiecie co najbardziej mnie zdziwiło? Że nagle w małżeńskiej
      sypialni wszystko o
      > dżyło.

      Czyli to jednak nie była wina męża a Twoja.
      • suflerka_blond Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:22
        kitek_maly napisała:

        > Czyli to jednak nie była wina męża a Twoja.



        ?
        A skąd ta dziwna konkluzja? Wina męża też chyba jest. Przestał
        zauważac w niej kobietę i dopiero inny sprawił ze autorka wątku znow
        poczula się seksowna i fajna. I stąd zaczela miec ochote na seks, na
        eksperymenty i namiętna bliskosc. Ja tak to widzę.
        • kitek_maly Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:25

          Gdyby mąż zaniedbał ją do tego stopnia, o którym ona pisze, to nie
          sądzę, żeby NAGLE, na samym początku znajomości z kimś nowym miała
          ochotę na seks z mężem.
          • suflerka_blond Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:27
            kitek_maly napisała:

            >
            > Gdyby mąż zaniedbał ją do tego stopnia, o którym ona pisze, to nie
            > sądzę, żeby NAGLE, na samym początku znajomości z kimś nowym miała
            > ochotę na seks z mężem.

            Faktycznie, to akurat jest dziwne ale ja nie jestem w temacie
            specjalistką. Nigdy jeszcze nie mialam okazji byc zaniedbaną żoną.
            • trusia29 Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 21:39
              to wcale nie jest dziwne
              to normalna reakcja na poczatku romasu...
              zresztą mężczyźni tak samo reaguja zdradzając...
        • trypel Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:27
          a jjakby to napisał facet to czyja wina byłaby wyłaczna? :) tak tylko pytam-
          przeciez znam odpowiedź
          • suflerka_blond Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:29
            trypel napisał:

            > a jjakby to napisał facet to czyja wina byłaby wyłaczna? :) tak
            tylko pytam-
            > przeciez znam odpowiedź

            E tam, ja nie z tych co myślą, że winny jest zawsze facet:P
            Nie znamy dokładnie tej sytuacji a najczęściej to jednak wina leży
            po dwóch stronach.
            • trypel Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:33
              jezuuu to Tobie pomnik trza postawić
              zasadniczo to my jesteśmy winni zdrady, kokluszu i gradobicia z automatu
              • suflerka_blond Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:37
                trypel napisał:

                > jezuuu to Tobie pomnik trza postawić
                > zasadniczo to my jesteśmy winni zdrady, kokluszu i gradobicia z
                automatu

                A dajże spokój z pomnikiem:D Wystarczą kanapki i ten no, naprawiony
                kran. Bo ciągle kapie i kapie...
                • trypel Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:39
                  Nie moge pomóc z kranem bo bęcki jutro dostane ale wiem jak to wk*rwia
                  • kitek_maly Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:41

                    > Nie moge pomóc z kranem bo bęcki jutro dostane ale wiem jak to
                    wk*rwia

                    A Tobie też kran przeciekał? ;->
                    • trypel Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:43
                      bez przerwy
                      • kitek_maly Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:45

                        Ale Foremka naprawiła? ;-)
                        • trypel Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:48
                          no wiesz... ja naprawiam
                  • suflerka_blond Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:43
                    trypel napisał:

                    > Nie moge pomóc z kranem bo bęcki jutro dostane ale wiem jak to
                    wk*rwia


                    Pantoflarz:P
                    • trypel Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:49
                      mam takie skłonnosci ale walczę :D
                      • kitek_maly Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:52

                        > mam takie skłonnosci ale walczę :D

                        W życiu bym nie powiedziała, że Ciebie można pod pantoflem
                        trzymać. :-)
            • kitek_maly Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:34

              Ja też tak zwykle uważam, ALE jak słyszę o zdradzie to po prostu
              żyg. ;-) Jak nie chce być z mężem, to niech się rozwiedzie i tyle.
              Moim zdaniem to troll jakiś, bo tak paskudnie się szczyci tą
              zdradą. ;-)
              • suflerka_blond Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:35
                kitek_maly napisała:

                >
                > Ja też tak zwykle uważam, ALE jak słyszę o zdradzie to po prostu
                > żyg. ;-) Jak nie chce być z mężem, to niech się rozwiedzie i tyle.
                > Moim zdaniem to troll jakiś, bo tak paskudnie się szczyci tą
                > zdradą. ;-)

                Rzyg chyba;)
                A zdrada to sliski temat. Niełatwy i w ogole.
                • kitek_maly Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:36

                  Żyg to mój autorski rzyg, stosowany z premedytacją. ;-)
                  • suflerka_blond Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:38
                    kitek_maly napisała:

                    >
                    > Żyg to mój autorski rzyg, stosowany z premedytacją. ;-)

                    :D
                    O, to przepraszam;)
                  • iberia.pl Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:50
                    kitek_maly napisała:

                    >
                    > Żyg to mój autorski rzyg, stosowany z premedytacją. ;-)

                    to dopisuj R w koleczku :-)))
                    • kitek_maly Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:53


                      Ok, tylko muszę się najpierw nauczyć to robić. ;-)
                • justyna_white Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:37
                  Nie jest łatwo...
                  Ale teraz wreszcie jestem doceniona. Nie chcę aby mój mąż się o tym dowiedział,
                  bo bardzo go kocham.
                  • kitek_maly Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:38

                    > Ale teraz wreszcie jestem doceniona. Nie chcę aby mój mąż się o
                    tym dowiedział,
                    > bo bardzo go kocham.

                    Yyyyy ale przez kogo czujesz się doceniona?? :-)))
                  • suflerka_blond Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:39
                    justyna_white napisała:

                    > Nie jest łatwo...
                    > Ale teraz wreszcie jestem doceniona. Nie chcę aby mój mąż się o
                    tym dowiedział,
                    > bo bardzo go kocham.

                    No cóż, na przyszłośc może by trzeba nad związkiem popracować skoro
                    kochasz? I żeby to mąż Cię doceniał a nie jakiś tam obcy(nie swój w
                    sensie a nie ufo:P)
                  • iberia.pl Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:51
                    justyna_white napisała:

                    > Nie jest łatwo...
                    > Ale teraz wreszcie jestem doceniona. Nie chcę aby mój mąż się o
                    tym dowiedział, bo bardzo go kocham.

                    ROTFL za megahipokryzje.....
    • iberia.pl Re: zdrada jako lekarstwo ????????? 13.02.08, 19:26
      justyna_white napisała:


      > Mam męża, wspaniałego synka, mąż ma świetną pracę, ja też...
      teoretycznie jesteśmy szczęśliwą rodziną. Ale... żyjemy obok siebie
      nie ze sobą. Maż dawno temu przestał mnie dostrzegać, stałam się
      tylko kurą domową.

      i...?probowalas cos z tym robic?Czy po prostu przyjelas, ze tak jest?
      Nie rozumiem ludzi, ktorzy oitrafia tak zyc.

      > 2 miesiące temu poznałam wspaniałego mężczyznę. On docenił to kim
      jestem, spraw ił, że znowu poczułam się kobietą.
      > 3 tygodnie temu pierwszy raz poszliśmy do łóżka. Zastanawiałam się
      jak to będzie... było fantastycznie i zmysłowo.
      > Wiecie co najbardziej mnie zdziwiło? Że nagle w małżeńskiej
      sypialni wszystko odżyło. Znowu zaczęliśmy się kochać namiętnie,
      prawie tak jak na początku naszej znajomości.

      nie wiem czy seks z rogaczem jest namietny....
      Zdrada nie jest zadnym lekarstwem...upraszczasz maksymalnie swoja
      sytuacje i probujesz sie usprawiedliwiac.
      Predzej czy pozniej to sie zemsci-takie zycie.

      >Czy też tak miałyście?
      zapytaj meza.
    • dziewice dobra dobra :) 13.02.08, 19:28
      to moze zamiast smecic o jakis uczuciach, napisz jak to robiliscie :)
    • funny_game Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:43
      To wszystko Twoja i Twojego męża (o ile się dowie) sprawa: jak to się rozwinie,
      czym zaowocuje, jak się zakończy.
      A, właśnie, zamierzasz się przyznać do ROMANSU NA BOKU, a nie tylko
      jednorazowej, fizycznej zdrady?

      Ja o czym innym.
      Myślenie o zdradzie jako lekarstwie może doprowadzić do tego, że na krzywą minę
      męża będziesz sobie to lekarstwo aplikować. Na brudny talerzyk w zlewie, na
      wszystkie problemy.
      I co? Kłamstwo to też będzie lekarstwo?
      • justyna_white Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:45
        nie mam zamiaru nigdy sie przyznac.
        • kitek_maly Troll. :-P n/tx 13.02.08, 19:48

        • funny_game Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:49
          A, no to baw się dobrze i nie bądź zdziwiona, gdy ktoś będzie sie leczył z tego
          co Ty robisz tak, że Ciebie zaboli.
          I nie wiem dlaczego z mężem o walącym się związku nie chciałaś rozmawiać, a z
          nami o pokątnym dawaniu doopy chcesz.
          Znaczy wiem, ale jak napiszę, to skasują.
          • justyna_white Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:52
            przeczytaj do kogo jest skierowane pytanie... nie oczekuje tutaj linczu czy tego
            byscie mi uswiadamiali jaka to jestem zla, co jest spolecznie sluszne a co nie.
            • funny_game Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:56
              Przeczytaj regulamin forum. Nigdzie nie jest napisane, że gdy zadajesz pytanie
              zdradzającym, to niezdradzające mają siedziec cicho, pani łaj...
              t
            • kitek_maly Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:58

              justyna_white napisała:

              > przeczytaj do kogo jest skierowane pytanie... nie oczekuje tutaj
              linczu czy teg
              > o
              > byscie mi uswiadamiali jaka to jestem zla, co jest spolecznie
              sluszne a co nie.

              Jak widzisz, nikt nie jest na tyle bezczelny, żeby się chwalić
              takimi sprawami. Bo prawdą jest, że właśnie nie ma się czym chwalić.
          • kitek_maly Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:56

            > justyna_white:
            > przeczytaj do kogo jest skierowane pytanie...

            Widzisz, Funny, niby forum otwarte a niektórzy będą nam mówić, czy
            możemy się wypowiadać czy nie. :-)
            • funny_game Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 20:03
              :)
              Norrrmalnie chyba założę wątek o wolności słowa ;)
          • hsirk Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 21:02
            > Znaczy wiem, ale jak napiszę, to skasują


            ooo... pani m w dobrej formie. znaczy trzeplas juz te pol wina...
            • funny_game Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 21:13
              Trzepię :D
              Ale dobrą formę mam albo i nie mam bez albo z %%.
              Nie musimy tak od razu wszystkiego łączyć z moim prawie-alkoholizmem ;)
              • hsirk Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 21:19
                a z czym? zauwaz ze wiekszosc tzw arcydziel sztuki docenionych na
                swiecie powstawalo na bani albo haju jakim innym
                • hsirk Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 21:20
                  znaczy nie przejmuj. ja trzepie moje pol.
                  • funny_game Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 21:23
                    No to se potrzepmy :P
                    Ale po mnie się raczej arcydzieł nie spodziewaj, Daisy :D
                    • hsirk Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 21:26
                      i vice versa. bo ja to pisac nie teges. co innego mlotkiem w
                      gwozdzia przy....
                      • hsirk Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 21:27
                        ooo... daisy! tak mi mow tak mi rob... :D
                        • funny_game Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 21:31
                          Jakoś mi Daisy do przy... młotkiem nie pasi.
                          Może przy... jakąś strasznie naiwistyczną poezją, czy co. Pod to wino. Proszę
                          Cię jak brata :DDD
                          • hsirk Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 21:36
                            jak sobie pani winszuje

                            ASNDRZEJ BURSA

                            DYSKURS Z POETĄ

                            Jak oddać zapach w poezji...
                            na pewno nie przez proste nazwanie
                            ale cały wiersz musi pachnieć
                            i rym
                            i rytm
                            muszą mieć temperatury miodowej polany
                            a każdy przeskok rytmiczny
                            coś z powiewu róży
                            przerzuconej nad ogrodem

                            rozmawialiśmy w jak najlepszej symbiozie
                            aż do chwili gdy powiedziałem
                            „wynieś proszę to wiadro
                            bo potwornie tu śmierdzi szczyną”

                            możliwe że to było nietaktowne
                            ale już nie mogłem wytrzymać.

                            • funny_game Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 21:41
                              No proszę. Sądziłam, że może stanie się cud i ktoś mi kiedyś Lorcą pojedzie.
                              Normalnie mam ochotę na focha, że nie ma na świecie jasnowidzów :D
                              Nie mam nic przeciwko Bursie, nawet gdyby się nazywał Stancja.
                              I czy w ogóle odpisywać, czy najpierw poczekać na drugi post?
                              • hsirk Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 21:46
                                wenn Sie darauf bestehen... bitte sehr


                                Nie chciałem
                                Nie chciałem ci nic powiedzieć
                                Zobaczyłem w twoich oczachdwa drzewka oszalałe
                                Z wiatru, ze śmiechu i złota
                                Chwiały się
                                Nie chciałem
                                Nie chciałem ci nic powiedzieć


                                tyz gites


                                a ze dwa? tak wyszlo, ale to nie regula. po winie rozgrzewam sie w
                                trollingu
                                • funny_game Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 21:52
                                  Ła!

                                  A bo tak mi się ten Lorca dziś przypomniał w poprzedniej dyskusji, tylko tej
                                  myśli nie wyartykułowałam.
                                  "Kochalibyśmy Boga", nic wspólnego z kk, pewnie nawet z Bogiem, ale z widzeniem :)

                                  Jak mnie prześcigniesz w trollingu, masz z doopy jesień średniowiecza :PPP
                                  • hsirk Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 21:58
                                    no to stajemy w szranki... :)

                                    nie musisz mnie przekonywac do lorcie... lorcz... lor... loor..cy

                                    ja sprobuje przkonac cie do bursy. jego wypociny sa tak nawalone
                                    emocjami ze az wyskakuja z kartki czasami. choc to tylko podobno
                                    prymitywne biale wiersze.

                                    POŻEGNANIE Z PSEM

                                    Na szept mój wielki łeb się poruszył.
                                    No, cóż mój drogi – bieda.
                                    Przykro mi bardzo, ale brak funduszów.
                                    Trzeba cię sprzedać.

                                    Już nie będę pod przewodem twoich czujnych uszu
                                    Brnął w puszcz matecznikach, wykrotach.
                                    Nie będzie już puszczy,
                                    Będzie park Jordana – pełen błota.

                                    Ach, jakie ty miałeś skoki i szusy,
                                    Jak szczałeś z łapy triumfalnym zadarciem,
                                    Wiatr płoszyłeś ogona białym pióropuszem.
                                    Ale trudno, nie ma żarcia.

                                    Ty dużo potrzebujesz, wiadomo.
                                    U mnie zawsze tragedia z groszem,
                                    Zresztą straszny kłopot był w domu:
                                    Już pożarłeś czterech listonoszy.

                                    No chodź tu, chodź, jaki pobłysk wilczy
                                    Czołga się ukradkiem w twoich ślepiach.
                                    Gdyby moi przyjaciele umieli tak inteligentnie milczeć,
                                    To by było mi o wiele lepiej.



                                    • funny_game Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 22:12
                                      :(

                                      Nie musisz mnie przekonywać do Bursy (Burszie, Bursie, Bątą). To jakaś 1/3
                                      mojego ogólniaka, zresztą nie tylko On.
                                      Czasem staram sie unikać, bo co? Mam zacząć, qrfa, płakać??!!

                                      A Ty nie korzystaj, z laski :PPP swojej z gugiela jak ze mną rozmawiasz ;)
                                      • hsirk Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 22:17
                                        a bo co. myslisz ze na pamiec wszystko znam? ze jakims os... otr..
                                        promete... omniautobusem jestem?

                                        gugl jest po to by korzystac. no. z pamieci to ja tylko
                                        niecenzuralne i dziwne cytaty z ksiazek niektorych. i to
                                        niedokladnie.

                                        ale ok. od tej pory, bede wszystko przerabial na brak polskich
                                        liter.

                                        uch. kobity dziwne bywaja. :D
                                        • funny_game Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 22:22
                                          Jest taka forumowiczka brak_polskich_liter. To Ty?
                                          I w ogóle pisz sobie co i jak chcesz, najwyżej Cię zniszczę (by Frytka). A nie
                                          zaraz, że kobity dziwne! Skąd fogle pomysł, że ja kobita?! Wyguglałeś to sobie? :D
                                          Jak sobie pokrzyczę, zwłaszcza bez sensu, to mi lepiej, nie gniewaj się na mnie,
                                          Daisy ;)
                                          • hsirk Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 22:33
                                            to nie ja. brak u mnie postawowych cech plciowych kobiety. znaczy
                                            pochwy i przyleglosci. cyckow tez zreszta. :/

                                            stachu, na zdjeciu miales cycki, a ja glupi uwierzylem. i twoj m jak
                                            ci od orzeszkow zasuwa... tez sie pomylil... alesmy sie dali
                                            wkrecic. respekt.

                                            a krzycz sobie. ja nie jestem gniewny, zwlaszcza w stosunku do
                                            inteligentnych facetow...
                                            • funny_game Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 22:38
                                              Ni chu chu nie gniewny?
                                              Bo my, kobiety, (w sensie my, nasza wysokość, a nie, że za wszystkie mówię)
                                              czasem lubimy gniewnych i nawet szukamy i tak jak między poezją coś o doopie
                                              albo o przy... gwoździ to też tak fajnie jakoś. I Ty tak nie? Ojej!

                                              Dobra, już dłużej tak nie umiem pierdilić :D
                                              • hsirk Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 22:41
                                                popirdolmy wiec o tzw sztuce... czy pani zna wszystkie sztuki
                                                kantora, chadza na koncerty pendereckiego i fascynuje sie
                                                hasiorem ???
                                                • funny_game Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 22:43
                                                  Tak, oczywiście, dziękuję!
                                                  Nijak mi pomiędzy Kantora a Hasiora Penderecki nie wchodzi.
                                                  • hsirk Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 22:53
                                                    wszyscy maja/mieli cos kuku. fakt ze jedni sie lepiej promuja sami/
                                                    czy tez zony to robia... inni gorzej. ale

                                                    jak pierwszy raz wjezdzalem do koszalina od strony gdanska
                                                    zobaczylem pilitechnike. i tamze stoi takie cos przestrzenne o czym
                                                    pomyslalem sobie: biedne studentu po spedzeniu 5 lat tutak musza
                                                    miec jakies straszne sny.

                                                    i potem mi powiedziano ze to duma koszalina. HASIOR!!! dar od
                                                    artysty. podobno toto w lato napelniaja benzyna i podpalaja i robia
                                                    tzw performance.


                                                    niekoniecznie taka sztuka mnie bierze. tak samo beksinski. nie
                                                    sposob sie przyczepic .jest niezle i robi wrazenie. ale nie dziwie
                                                    sie ze syn tomasz ktory wzrastal w srodowisku obrazow taty pomimo
                                                    wybitnej inteligencji w 40 urodziny p.ierdolnal byl samoboja.

                                                    krzyk (krzyki?) muncha. kapitalne. tylko nigdy takiego czegos nie
                                                    powiesilbym w domu.

                                                    itp itd
                                                  • funny_game Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 23:03
                                                    Penderecki to, jak dla mnie, ktoś mieszczący się w temacie tego wątku. Właśnie
                                                    przez nachalny, oddzielony od niego osobowo (czasem) PR.
                                                    Tą Pili to muszę zobaczyć, bo nie znam. Gorsza, niż "Harmonijka" UMK? :DDD
                                                    Starego Beksińskiego i jakiegokolwiek Boscha pomijam w rozmowie, bo mam stosunek
                                                    bałwochwalczy i nijak rozmawiać w takiej sytuacji.
                                                    Do Młodego B. też. Oglądałeś "Control"?
                                                    Zamiast o Curtisie, myślałam o Tomaszu Beksińskim po tym filmie...
                                                    Normalnie ich od siebie oddzielić nie umiem.
                                                  • hsirk Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 23:26
                                                    funny_game napisała:

                                                    > Penderecki to, jak dla mnie, ktoś mieszczący się w temacie tego
                                                    wątku. Właśnie
                                                    > przez nachalny, oddzielony od niego osobowo (czasem) PR.
                                                    > Tą Pili to muszę zobaczyć, bo nie znam. Gorsza, niż "Harmonijka"
                                                    UMK? :DDD

                                                    nie podejmuje sie ocen. ja tylko wiejski filozof jestem


                                                    > Starego Beksińskiego i jakiegokolwiek Boscha pomijam w rozmowie,
                                                    bo mam stosune
                                                    > k
                                                    > bałwochwalczy i nijak rozmawiać w takiej sytuacji.

                                                    zle zrozumialas. ja twierdze ze oni byli duzymi artystami. ale
                                                    takimi co wzbudzaja emocje, ktorych nie chce miec na codzien. ok,
                                                    isc, obejrzec i wyjsc. ochlonac. to nie sa bohomazy. oni wiedzieli
                                                    co widza, co robia i co przekazuja. ale moj obraz swiata jest inny,
                                                    przynajmniej sie staram zeby byl... tak sie zlozylo w zyciu ze
                                                    widialem wiele syfu i demonow co ogarniaja ludzi. i mialem tyle
                                                    szczescia ze pozostaly one ich demonami. dlatego lubie klimta...
                                                    zwlaszcza ogrodki i lasy. i maki jak kwitna.

                                                    > Do Młodego B. też. Oglądałeś "Control"?
                                                    > Zamiast o Curtisie, myślałam o Tomaszu Beksińskim po tym filmie...
                                                    > Normalnie ich od siebie oddzielić nie umiem.

                                                    nie kojarze, moze ogladalem, nie wiem. ale sie poprawie.

                                                    mozna grac jak szopen. duzy artycha, powaznie. ale ja wole
                                                    prymitywnego scotta joplina, bo w tym jest zycie. i jakas radosc, a
                                                    nie lancuchy pobrzekujace.
                                                    >
                                                    >
                                                  • funny_game Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 23:35
                                                    hsirk napisał:


                                                    > nie podejmuje sie ocen. ja tylko wiejski filozof jestem

                                                    Ocen! To były odczucia, a nie oceny.
                                                    Ale przymusu werbalizowania nie ma.


                                                    > zle zrozumialas. ja twierdze ze oni byli duzymi artystami. ale
                                                    > takimi co wzbudzaja emocje, ktorych nie chce miec na codzien. ok,
                                                    > isc, obejrzec i wyjsc. ochlonac. to nie sa bohomazy. oni wiedzieli
                                                    > co widza, co robia i co przekazuja. ale moj obraz swiata jest inny,
                                                    > przynajmniej sie staram zeby byl... tak sie zlozylo w zyciu ze
                                                    > widialem wiele syfu i demonow co ogarniaja ludzi. i mialem tyle
                                                    > szczescia ze pozostaly one ich demonami. dlatego lubie klimta...
                                                    > zwlaszcza ogrodki i lasy. i maki jak kwitna.

                                                    Ła! I jakąś takąś secesyjną sztukę (secesyjną umownie nawet). Mucha? :) Mucha!
                                                    Myślę, że nawet u twórcy może zaistnieć taka rozbieżność między posępnością
                                                    własnego a uwielbieniem radosnego czyjegoś i na odwrót. A co dopiero u
                                                    nieobytych jak ja.


                                                    > nie kojarze, moze ogladalem, nie wiem. ale sie poprawie.
                                                    >
                                                    > mozna grac jak szopen. duzy artycha, powaznie. ale ja wole
                                                    > prymitywnego scotta joplina, bo w tym jest zycie. i jakas radosc, a
                                                    > nie lancuchy pobrzekujace.
                                                    > >
                                                    > >
                                                    No to strach i Krzyk rozmawiać, bo ja lubię jeszcze bardziej prymitywne brzmienia.
                                                    Zejdzie nam na pierdoły albo się rozejdzie ;)
                                                    Ale "Control" polecam, gdybyś akurat zapragnął mieć doła.
                                                  • hsirk Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 23:47
                                                    funny_game napisała:

                                                    > hsirk napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > Ła! I jakąś takąś secesyjną sztukę (secesyjną umownie nawet).
                                                    Mucha? :) Mucha!

                                                    niech bedzie i mucha. nawet ostanio sie skusilem na wystawe. i
                                                    stwierdzilem ze no fajnie, nie wszystko i tak dalej, ale najlepsze
                                                    to to co dotad mi sie podobalo, no moze oprocz jakis dwoch rzeczy
                                                    ktorych nie widzialem...

                                                    a potem wyszedlem i tak przypadkowo zaglebilem sie w sale polskie
                                                    malarstwo wspolczesne... i natychmiast przyznalem ze mucha to gosc.
                                                    bo przynajmniej polowa z arcydziel w tej nowej sali to bohomazy
                                                    ktore moglby popelnic czterolatek, jezeli bylby wystarczajaco
                                                    n.apie..ny przez rodzicow. a druga polowa powstawala na strasznym
                                                    kacu po wyjatkowo wrednym bimbrze.


                                                    > Myślę, że nawet u twórcy może zaistnieć taka rozbieżność między
                                                    posępnością
                                                    > własnego a uwielbieniem radosnego czyjegoś i na odwrót. A co
                                                    dopiero u
                                                    > nieobytych jak ja.

                                                    wszyscy sa nieobyci. to kwestia wzgledna.
                                                    >
                                                    >
                                                    > > nie kojarze, moze ogladalem, nie wiem. ale sie poprawie.
                                                    > >
                                                    > > mozna grac jak szopen. duzy artycha, powaznie. ale ja wole
                                                    > > prymitywnego scotta joplina, bo w tym jest zycie. i jakas
                                                    radosc, a
                                                    > > nie lancuchy pobrzekujace.
                                                    > > >
                                                    > > >
                                                    > No to strach i Krzyk rozmawiać, bo ja lubię jeszcze bardziej
                                                    prymitywne brzmien
                                                    > ia.
                                                    > Zejdzie nam na pierdoły albo się rozejdzie ;)

                                                    dlaczego. ja nie jestem dogmatyczny. ty jestes ty, ja jastem ja.
                                                    jedni lubia koty, a drudzy szczury.

                                                    prymitywne brzmienia tez lubie. o ile na sile nie wieszcza zaglady.
                                                    znaczy przyznaje ze sa dobre. ale nie moje. a na ch.uj mi to.

                                                    > Ale "Control" polecam, gdybyś akurat zapragnął mieć doła.

                                                    obejrze bez dola. jakbym mial sie dolowac wszystkim to beblalbym
                                                    dzis w ipinie.
                                                    >
                                                    >
                                                  • funny_game Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 23:59
                                                    Kobieto Daisy Łuman! ;)))
                                                    Nie dam rady teraz na takie nagromadzenie mieszanych treści odpowiedzieć.
                                                    Trzeba było mi nie zaczynać, bo jak zwykle klops :D
                                                    Przepraszam jakby co.
                                                  • hsirk Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 14.02.08, 00:03
                                                    no i kto jest debesciak w trollingu ????


                                                    ????????????


                                                    kto wymiekl ???


                                                    ????????


                                                    hę ?????????
                                                  • funny_game Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 14.02.08, 00:08
                                                    To był trolling?
                                                    A kto założył więcej debilnych wątków na FK? A?
                                                  • hsirk Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 14.02.08, 00:09
                                                    no chyba nie myslisz ze ty... bez jaj.
        • iberia.pl Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 19:52
          justyna_white napisała:

          > nie mam zamiaru nigdy sie przyznac.

          pamietaj, ze klamstwo ma krotkie nozki a swiat jest mniejszy niz ci
          sie wydaje, duzo mniejszy.
          • funny_game Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 20:06
            Tak sobie właśnie pomyślałam, że gdybym (wiem, że tego nigdy nie zrobię, ale
            gdybym) dopuściła się zdrady, to też bym się nie przyznała. Bo by Go to bolało,
            a na ból nie zasługuje. Odeszłabym, spakowała tobołek i odeszła. Ale pod innym
            pretekstem. Chyba moje odejście zniósłby prędzej/łatwiej, niż rogi.
            Jesu, sama nie wiem.
            • iberia.pl Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 20:14
              jesli to tylko jednorazowy skok w bok to tez bym sie nie przyznala,
              z powodow takie jakie podalas.Natomiast autorka watu wydaje sie byc
              zbyt pewna siebie, w zwiazku z tym ma duze szanse na to,ze
              wczesniej czy pozniej prawdaw wyjdzie na jaw.Poza tym zycie w
              klamstwie czy podwojne zycie to nie bulka z maslem .
              • funny_game Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 20:23
                Widocznie dla niektórych jest :(
                Jeszcze szukają podobnych sobie. Ciekawe dlaczego?

                No i ta chęć tkwienia w tym, bo to takie uzdrawiające!
              • trusia29 Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 21:43
                iberia.pl napisała: Poza tym zycie w
                > klamstwie czy podwojne zycie to nie bulka z maslem .

                oj nie bułeczka, chleb czarny i do tego czerstwy...
    • aasb Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 20:41
      Ja nie zdradziłam mojego męża, ale też dzięki przyjaźni z pewnym mężczyzną też
      znów poczułam się jak kobieta również w moim związku.
      W łóżku zawsze było mi dobrze z moim mężem, ale od kiedy przyjaźnię się z NIM to
      w łóżku jest jak w niebie :)

      W ogóle czuję się jak piękna atrakcyjna kobieta, pożądana i potrzebna :)

      też się nad tym zastanawiałam jak to możliwe, przecież powinno być tak
      (przynajmniej tak mi się wydawało), że jak pojawił się mój przyjaciel, że z
      mężem zaczną się kłótnie itd...a jest zupełnie na odwrót :)

      Życzę wszystkim żebyście czuły się jak kobiety - piękne, dojrzałe do swojego
      uczucia i szczęścia w każdej chwili
      • justyna_white Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 21:43
        dziekuje
        • aasb Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 21:59
          oj nie wiem czy jest za co dziękować :)
          ale co tam,
          to takie niewytłumaczalne...niezrozumiałe, wydawać by się mogło, że coś takiego
          wszystko popsuje, a jest zupełnie na odwrót, i powiem Ci że nie mogę tego pojąć...

          pozdr
    • avital84 Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 22:02
      Nie, nie miałyśmy. :)

      Może to chodzi o to, że poczułaś się znów kobieco i dlatego i w małżeństwie sie
      poprawiło. A skoro się poprawiło to może nie rozkręcaj romansu? :)
      • justyna_white Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 13.02.08, 23:18
        byc moze masz racje... tylko boje sie tego, ze pozniej wszystko wroci do szarej
        rzeczywistosci...
    • nimfa.blotna Re: zdrada jako lekarstwo - czy tez tak macie 14.02.08, 09:19
      Mysle, ze jestes trollem i to prowokacja.
      Jezeli jednak nie, to musisz byc potworem, nie istota ludzka. Normalny czlowiek
      nie pisze z taka lekkoscia o zdradzie, jakby sie tym chwalil w dodatku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja