desperate_susan
16.02.08, 19:59
Byłam z moim chłopakiem ponad pół roku, miłosc od 1 dnia poznania
sie (mieliśmy po tylko 16 lat), wielka kłótnia o glupoty i koniec,
każdy uniósł się dumą i tak w ciszy wytrwalismy całe 1.5 roku... aż
chcielismy mieć kontakt jak normalni ludzie wiec sie spotkalismy
majac juz 18 lat, po przerwie, w ktorej ani razu nie rozmaiwalismy,
nie smsowalismy ani nic, zupelnie nic i zaden z nas nie mial przez
ten czas innego partnera... Spotkanie wygladalo tak, ze nie moglismy
sie nagadac i napatrzec na siebie, cała duma zniknela... jakbysmy
dorosli, zaczelismy sie calowac a potem kochac, nie umialam tego
opanowac, wyszly ze mnie wyztskie uczucia, ktore tak skrywalam i
maskowalam przezz tyle czasu do NIego :( to byl moj i jego 1 raz,
czyli tez 1 raz ze soba :) juz od przebudzenia sie wiedzielismy, ze
to powrot do siebie, nie moglismy sie soba nacieszyc... nigdy nie
bylam na to gotowa ale przez te 2 lata dojrzalam i naprawde chcialam
tego bardzo ale zaluje teraz bo mysle, ze to przekreslilo nasz
poczatek... wiem, ze tak nie powinno wyjsc, ze powinno sie rozwijac
powoli itp. ale ja przez te 1.5 roku prawie codziennie plakalam i
tesknilam, nie bylam nawet na ani jedej randce bo nie chcialam
innego i tak sie we nie wszytsko skumulowalo :( myslicie, ze to juz
nie wyjdzie? ze za szybko? prosze pomozcie mi bo ja sie wykoncze
tymi myslami :(((((((((((((((( pzdr. cieplo