to jak poznac prawdę....

17.02.08, 21:44
.. w przypadku posiadania męża, potencjalnie, i który cos sobie pisze na GG,
albo maile, albo smsy z "koleżanką - przyjaciółką", na nasze pytania udziela
zbywającej odpowiedzi, która nic nie wnosi do sprawy. Generalnie wiadomo, że
od niego prawdy się nie dowie (ta żona się nie dowie) a ona ma swoje rozterki,
podejrzenia, domysły i obawy, czuje się nieswojo (ta żona) martwi się itd to
jak ma się dowiedziec prawdy, czy nie jest oszukiwana przez tego męża?...
Bo tak: grzebac w komputerze nie można, w telefonie tym bardziej,jak go pyta
to on obraca kota ogonem i wmawia jej że jest obłąkana itd itp....
To jak dojśc prawdy? Czekac aż samo się sypnie czy jak?
Założyłam wątek, bo wiekszośc forumowiczek i forumowiczów jest zgodnego zdania
iż nie wolno sprawdzac pratnera, przeglądac jego rzeczy itd.
A jak w takim razie przekonac się o tym, że np popełniło się błąd?
A taka hydrozagadka, teraz ja jestem ciekawa opinii :))))
    • eleni80 Re: to jak poznac prawdę.... 17.02.08, 21:49
      albo facet sam się przyznaje albo wychodzi coś takiego przypadkiem (ja
      przypadkiem np zajrzałam migającą wiadomość gg, bo myślałam, że to moje gg
      włączone i mam koleżankę o tym samym imieniu, serio, myślałam, że on gg nie
      używa, bo zawsze obnosił się z tym, ze nie używa)
      można jeszcze znaleźć kobiecą biżuterię, bieliznę, rękawiczki ;PPP
      Oni wtedy naprawdę tracą głowę i po jakimś czasie się wyda ;]
    • iberia.pl Re: to jak poznac prawdę.... 17.02.08, 21:50
      dobre pytanie.
      Mozna zastanowic sie czemu mezulek robi tajemnica z tego, ze ma
      jakas tam wirtualna albo nie kolezanke.
      Wychodze z zalozenia, zeby nie robic tajemnic tam gdzie nie ma
      takiej potrzeby.Nie trzeba sie ze wszystkiego spowiadac,pewne
      kwestie zostawiac tylko dla siebie, tylko najtrudniej w tym
      wszystkiem zachowac umiar i jakas rownowage.
      • markotka33 Re: to jak poznac prawdę.... 17.02.08, 21:56
        nawiązałam tu do wątku zawsze.smutnawej, bo na serio sie zastanawiam, co ja bym
        miała zrobic w takiej sytuacji?.. To grzebanie to serio takie poniżej godności a
        z drugiej strony życ w stresie i białą gorączke przechodzic za każdym razem jak
        facet dostaje mesa albo siada do GG to też przegięcie... Olac też bym nie
        umiała.... Sytuacja patowa?....
        • iberia.pl Re: to jak poznac prawdę.... 17.02.08, 22:09
          markotka33 napisała:

          > nawiązałam tu do wątku zawsze.smutnawej, bo na serio sie
          zastanawiam, co ja bym miała zrobic w takiej sytuacji?.. To
          grzebanie to serio takie poniżej godności a z drugiej strony życ w
          stresie i białą gorączke przechodzic za każdym razem jak
          > facet dostaje mesa albo siada do GG to też przegięcie... Olac też
          bym nie umiała.... Sytuacja patowa?....

          na to wychodzi:cokolwiek sie nie zrobi bedzie zle.
          Czyli trzeba by wybrac mniejsze zlo?
          To ja wybieram sprawdzenie archiwum gg czy komorki-chociaz czasem
          zlowieszczobrzmiaca tresc smsa jest naprawde niewinna teoria.
          I znow jestesmy w punkcie wyjscia.W przypadku zdrady puzzle
          zaczynaja ukladac sie w calosc....
        • eleni80 Re: to jak poznac prawdę.... 17.02.08, 22:13
          > z drugiej strony życ w stresie i białą gorączke przechodzic za każdym razem jak
          > facet dostaje mesa albo siada do GG to też przegięcie...

          ale czemu miałabyś żyć w stresie? po prostu żyć normalnie...
          a jeśli ma się już podejrzenia - to nawet jesli on nie ma kochanki to tak go
          nakręcisz podejrzeniami, że on w koncu ją sobie znajdzie ;]
    • butterflymk Re: to jak poznac prawdę.... 17.02.08, 21:56
      no ale jeśli jest to mąż to jakoś trzeba rozpoznać jego zachowanie
      lub różnicę w zachowaniu, cokolwiek...
      dla mnie w sumie jeśli się pojawają takie wątpliwości to już znak że coś jest
      nie tak....
      jak mąż może wywracać kota ogonem w takiej sytuacji?
      gdyby nic nie ukrywał to powiedziałby o co chodzi z tą koleżanką...
    • qw994 Re: to jak poznac prawdę.... 17.02.08, 21:56
      Wydaje mi się, że jeśli ktoś ma uzasadnione podejrzenia i robi
      śledztwo, to zwykle okazuje się, że podejrzenia rzeczywiście były
      uzasadnione... Nie dotyczy to rzecz jasna chorobliwie zazdrosnych
      jednostek, które wszędzie upatrują zdradę.
    • funny_game Re: to jak poznac prawdę.... 17.02.08, 21:56
      Czy wynajęcie detektywa, jeśli się ma podejrzenia, że małżonek nas zdradza, a
      wszelkie próby rozmowy są daremne, jest naganne?
      Czy trzeba mieć silne dowody, żeby wynająć detektywa?
      Ale jak dowody są silne, to po co detektyw?
      Faktycznie, zagadka...
      • markotka33 Re: to jak poznac prawdę.... 17.02.08, 22:03
        no nie?.. Tyle rozterek..... A odpowiedzi nadal brak....
        • funny_game Re: to jak poznac prawdę.... 17.02.08, 22:10
          Albo: detektyw jest OK, a samodzielne "sprawdzanie" nie jest OK?
          Granice są tu bardzo cienkie. Prawo do prywatności, tajemnica korespondencji to
          rzeczy fundamentalne. Tak samo jak prawo do dążenia do szczęścia.
          W każdym bądź razie stanowczo wypraszam sobie być kiedykolwiek w sytuacji, w
          której musiałabym zmierzyć się z tym empirycznie :)
          • markotka33 Re: to jak poznac prawdę.... 18.02.08, 09:17
            ZArówno z jednej jak i z drugiej strony prawda? ;))
            A jeszcze jedno - jak daleko sięga prawo do prywatności w związkach? Co jest
            moją sprawą prywatną a co dotyczy ich dwojga? I dlaczego, skoro oboje
            zdecydowali się życ razem to muszą miec jakieś swoje prywatne sprawy, o których
            by nie mogli powiedziec partnerce/partnerowi?
            Skoro rozmwia się ze sobą o pracy, o chorobach w rodzinie, o tym że ciotka
            wkurza a mój brat to skończony prostak to o czym nie będziemy rozmawiac i kiedy
            to prawo do prywatności ma zastosowanie w małżeństwie?...
            Bo mi się wydawało, że to takie troche było by nieuczciwe będąc czyjąś żoną i
            ukrywac przed własnym mężem jakies sprawki ale za to omawiac je z ludźmi w pracy
            albo z przyjaciółką.. To znaczy ze co, mąż nie godny zaufania, a przynajmniej
            mniej niż przyjaciółka?...
            Ciężkie to jest...:-/
            • markotka33 Re: to jak poznac prawdę.... 18.02.08, 09:18
              markotka33 napisała:

              Co jest
              > moją sprawą prywatną a co dotyczy ich dwojga?

              Miało byc "NAS dwojga" :))
              • funny_game Re: to jak poznac prawdę.... 18.02.08, 11:49
                No nie wiem, nam jest zdrowiej, jeżeli mamy jakieś autonomiczne obszary, do
                których drugiej stronie "stęp bron". Ale to sprawa indywidualna.
                Natomiast wierność jest na pewno sprawą wspólną.
    • modliszka24 Re: to jak poznac prawdę.... 18.02.08, 11:47
      wiesz co nie mam pojecia skoro rozmowa nic nie daje ja bym chyba zagladnela w
      ten komputer lub telefon
    • myszka23xxx Re: to jak poznac prawdę.... 18.02.08, 11:52
      Ja sprawdzalam swojego faceta i przeczucia mnie nie zawiodły ,
      wszystko sie sprawdzilo i nie czulam sie winna , skoro nie umial ze
      mna szczerze pogadac ani odpowiedziec na pytania , tylko krecic do
      okola dupy...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja