Zostawiłem kobietę swojego życia...

24.02.08, 18:35
Tak tak, jest wspaniała, taka jak chciałem aby była moja partnerka. Mój ideał.. Znamy się ponad pół roku, początki były trudne, musieliśmy walczyć o to aby być razem.. walczyć z przeszłością.
Od razu nas do siebie ciągnęło, mnie chwyciło tak mocno pierwszego.. potem ją.. Wszystko układało się super.. ona była zachwycona, że jej się trafiła taka osoba, osoba która wie czego ona potrzebuje..ja również.. aż w końcu coś we mnie pękło.
Przestraszyłem się całej tej sytuacji - zostawiłem ją. Dodam, że dla niej przeprowadziłem się do innego miasta, znalazłem pracę, mieszkanie.. generalnie nowe życie. Szok.. Sam nie wiem jak do tego doszło. Cała ta walka o nas poszła na marne, kiedy już wszystko się układało po naszej myśli po prostu spasowałem, wszystkie te nieprzyjemne sytuacje zebrały się w jednym momencie i powiedziałem koniec. Teraz jest już za późno aby ratować, pozostaje tylko wylanie swojego żalu tutaj. Napiszcie mi, że jestem głupi bo nic innego chyba się nie da o mnie powiedzieć.
Problem tylko w tym, że to ja będę musiał żyć ze świadomością, że mając swoje marzenia w zasięgu rąk - odwróciłem się. Sprowokowały mnie najbardziej głupie podjazdy jej byłego.. i jedna rzecz z nim związana o której dowiedziałem się sam - nie od niej, tak jakby wywęszyłem kłamstwo. Mam sobie to za złe, że odpuściłem.. nie pozwoliłem wyjaśnić. Pozdrawiam i nie róbcie takich błędów..
    • kontik_71 Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 18:40
      Kwiatki w lape i marsz do dziewczyny przepraszac..
      • eeela Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 18:53
        Może lepiej nie, po co dziewczynie taki roztrzęsiony, nie wiedzący czego chce
        histeryk?
        • kontik_71 Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 18:55
          No ale istnieje szansa, ze sie czegos nauczyl i przeistoczy sie w
          FACETA
          • ansag Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 18:59
            Kontik ma rację :P
            • undead123 Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 19:16
              Facetem byłem od zawsze, przerowadziłem się dla niej, zmieniłem
              pracę.. hm niewielu by chyba tak potrafiło.
              • eeela Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 19:45
                I przez pół roku zdążyłeś się w niej zakochać, przeprowadzić się dla niej,
                znaleźć nową pracę, nowe życie, a potem się rozmyślić? Nie wzięłabym cię. Z
                postów wyglądasz na niestabilnego emocjonalnie histeryka. Nie w moim guście.
        • undead123 Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 19:01
          Ja już wiem czego chcę, problem w tym, że ona nie chce mnie. Dlatego
          postanowilem napisać ;-)
          • ansag Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 19:07
            A jaki jej podałeś powód rozstania?
            Może boi się, że znowu "zabawisz" się jej uczuciami?
            • undead123 Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 19:18
              Jest tak jak napisałaś, odcięła się całkowicie i nawet nie chce o
              mnie słyszeć. Też mam resztki godności i pod oknem nie będę płakać..
              • kontik_71 Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 19:18
                A dziwisz sie, ze tak zrobila? Jesli chcesz ja odzyskac to przestan
                myslec o godnosci itp...
                • undead123 Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 19:20
                  Już raz wspomniałem - ona nie uznaje powrotów. Więc stanie pod oknem
                  nic nie da.
                  • kontik_71 Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 19:22
                    Nie wiesz jaka bedzie reakcja skoro nie sprobowales. Jesli nie
                    sprobujesz to bedzie znaczylo, ze az taka wazna to ona nie jest dla
                    Ciebie
    • kasia_0101 Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 18:50
      A moze da sie jeszcze to wszystko uratowac? Sprobuj walczyc. Nie poddawaj sie.
      Czemu Wy sie tak boicie? czemu tak sie latwo poddajecie?
      • undead123 Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 19:04
        Hmmm nie da się niestety. A poddajemy się bo też mamy wątpliwości.
        Nie napisałem, że na początku było idealnie, dostałem ostro w kość.
        Poddałem się teraz kiedy już było ok.
        • stedo Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 19:17
          Ale dlaczego uważasz że nie ma powrotu? Czy już ma następnego?
          • undead123 Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 19:18
            Bo ona jest osobą, która nie uznaje powrotów.
            • stedo Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 19:36
              Eee tam.Powroty są niemożliwe gdy popełniło się jakieś "wysokiej klasy draństwo"
              przeciwko związkowi/chociaż bywają wyjątki,o czym mogą świadczyć liczne wątki na
              tym forum/.W innym wypadku jeśli było tak super jak piszesz a do tego kiełkowała
              miłość to wszystko jest możliwe.Tylko będziesz musiał ostro zawalczyć i " na
              początku nie będzie idealnie, dostaniesz ostro w kość". Na własne
              życzenie.Wysil pomysłowość, zaradność i konsekwencję/a z tego co piszesz to stać
              cię na to/ i nie odpuszczaj.To może potrwać.Widocznie bardzo ją zraniłeś, ale
              nie zdradziłeś.
            • akasha78 Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 20:01
              Hmm ja też byłam kobietą która nie uznaje powrotów ale raz dla
              takiego jednego zmieniłam zdanie ( z perspektywy czasu nie warto
              było ale podobnież tylko krowa nie zmienia pogladów). Skąd wiesz
              może jednak zmieni zdanie, uważam ze spróbować porozmawiać mozna
              zawsze i nie ma to nic zwiazku z czyjąś godnościa czy jej
              brakiem.Brakiem godności to byłoby jakbyś dzwonił i mówił jej za jak
              nie wróci do Ciebie to popełnisz samobójstwo .pzdr
              • kasia_0101 Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 20:39
                Zgadzam sie z przedmowczynia. nie mozesz mowic, ze juz jestes na straconej
                pozycji, skoro w ogole nie sprobowales powalczyc. nie poddawaj sie. nic nie
                stracisz a zyskac mozesz. powodzenia.
                • undead123 Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 26.02.08, 17:42
                  dziękuję na pewno się przyda.
        • alsana Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 19:23
          A może to dlatego, że póki trzeba było walczyć, to były emecje,
          które wszystko nakręcały (przeprowdzka, nowa praca etc.) a kiedy się
          unormowało, zrobiło niby "ok", to okazało się, że jest po prostu ...
          nudno?
          • undead123 Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 19:25
            Nudno nie było nawet przez sekundę. Nawet patrząc na nią nic nie
            mówiąc się nie nudziłem. Ona podobnie, tak przynajmniej mówiła..
    • widokzmarsa Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 19:29
      nie jesteś głupi ale odpowiedzialny. Ponieważ widać, że nie jesteś zdolny do
      związku z dojrzałą kobietą i boisz się tego jak większość niedojrzałych mężczyzn
      obecnie, zrobiłeś dobry ruch i dałeś jej możliwość by znalazła sobie kogoś
      normalnego. Na pytanie czy jesteś dupkiem czy głupkiem musisz odpowiedzieć sobie
      sam.
    • brak.polskich.liter Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 19:32
      Shit happens. Czasem podejmujemy decyzje, ktore okazuja sie bledne. Od tego sie
      nie umiera, mimo ze przez pewien czas zyje sie niezbyt komfortowo. Porazki
      (takze decyzyjne) to po prostu czesc zycia.
      Rada - wziac na klate to, ze nie wyszlo, wybaczyc sobie, co jest do wybaczenia,
      przebolec strate i wyciagnac stosowne wnioski na przyszlosc.
      • undead123 Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 26.02.08, 17:45
        Zgadzam się z Tobą, jeśli nic z tego nie wyjdzie trzeba będzie pójść
        dalej. Pozdrawiam
    • alunia78 Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 19:58
      Jesteś idiotą bez obrazy teraz trzeba ci dać porządnego kopa byś oprzytomniał i
      walczył o nią dalej druga taka okazja może sie nie zdarzyć
    • drukarka10 Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 21:02
      Z autopsji mogę tylko powiedzieć, że nie ma rzeczy nie możliwych i
      nigdy nie mów nigdy.... Tez zawsze mowilam,ze poworotow nie bedzie
      ale dla takiego jednego kiedys zmienilam zdanie....tylko,ze on dumny
      nad dumnymi schowal swoja dume do kieszeni i ja tez.... chociaz
      kilka dni mu to zajelo... Jesli wolisz do konca zycia zalowac ,ze
      nic nie zrobiles to ok, ale lepiej zalowac tego , co sie zrobilo
      niz.....(reszte znasz ;0 )

      BTW jak znam zycie, to ona czeka na te kwiaty... ;)
      • wielo-kropek Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 22:24
        Trzeba tez czasem wierzyc swojej glowie i instynktom tez. Nie
        wzielo sie to raczej u ciebie z nikad. Mowisz ze wyweszyles
        klamstwo. Pytanie jest, czy pewien tego jestes. Jesli tak, to pewnie
        slusznie zrobiles ze sie jej pozbyles, szczegolnie biorac pod
        uwage to, ze od poczatku waszej znajomosci jej cos nie
        pasowalo,opory robila itp.. Jesli to klamstwo z jej strony(mam
        nadzieje ze chodzi o cos powaznego) jest nieprawda, lub masz
        watpliwosci co do tego, to powinienes z nia to wyjasnic i
        ewentualnie przeprosic. Niesluszne klamstwo robi tu poprostu
        krzywde dziewczynie, a z ciebie pajaca w jej oczach.
        • undead123 Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 26.02.08, 17:53
          Będąc ze mną w związku miała przyjaciela o którym mówiła w samych
          superlatywach, jaki to on kochany i najlepszy. Jak się okazało to
          jej były, który zrobił jej dużą przykrość (taką heavy). Dwa razy
          zapewniła mnie, że to tylko przyjaciel.. bo od razu mi to coś
          śmierdziało i wypytywałem. Trochę powęszyłem i wyszło na jaw o co
          chodzi.. Każdy by się dziwnie poczuł gdyby się dowiedział, że jego
          ukochana co 2 dzień opowiadała nie o swoim przyjacielu tylko o swoim
          byłym, którego baaardzo kochała (tak mi powiedziała). Najgorsze, że
          sam musiałem do tego dojść. Później zapewniała mnie, że to głupota i
          mam się nie martwić, że to już zakończone. Nauczony doświadczeniem
          pomyślałem, że lepiej to teraz zakończyć niż za rok mieć 10x większy
          sajgon. Tylko że teraz nie jestem już tego pewien niestety..
    • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 24.02.08, 22:31
      to, czy to była kobieta twojego życia będziesz mógł stwierdzić będąc bliskim zejścia
    • modliszka24 Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 25.02.08, 10:17
      każda kobieta ma jakieś tajemnice ,ale mogłeś jej się zapytać a nie uciekać
      jesteś tchórz bardzo się zdziwiłam i wyszło mi że jak byś faktycznie tak kochał
      to byś dalej z nią był ty nie kochałeś
    • trust2no1 Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 25.02.08, 10:35
      No i git, skoro jesteś cały czas "undead" to nie ma co się oglądać
      do tyłu, bo nie zauważysz przeszkód z przodu. Ja tu widzę same
      plusy, a ty stoisz i płaczesz jak Kolargol...
      Skoro zacząłeś nowe życie - to łącznie z poprzednim masz dwa.
      Przez ten czas nauczyłeś się pewnie paru nowych sztuczek - do
      wykorzystania w przyszłości. Wyluzuj. Przestań wzdychać. Było miło,
      ale się skończyło. Daj sobie spokój z powrotami, to się kończy tylko
      hercklekotem i rozczarowaniami. Rozejrzyj się: czeka cały świat i
      całe życie. Popraw krawat - i ruszaj naprzód.
      • puchacz_nocny Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 25.02.08, 10:41
        Jeśli tak to Cię męczy, to zrób wszystko, żeby wrócić. Żebyś nie żałował potem,
        że nic nie zrobiłeś. A jeśli sądzisz, że powrót jest niemożliwy, to właśnie, żyj
        dalej! W końcu jutro też się obudzisz, świat nie ulegnie zniszczeniu :) Ja sobie
        to uświadomiłam po rozstaniu, jak przeczytałam wypowiedzi na stronie lovetrap.
        Żyj, bo ludzie są ważni, ale nikt nie jest niezastąpiony. Można znów się zakochać :)
    • nutopia Re: Zostawiłem kobietę swojego życia... 25.02.08, 10:40
      undead123 napisał:

      >
      Napiszcie mi, że jestem głupi bo nic innego chyba się nie da o mnie
      powiedzieć.


      jesteś:(
Inne wątki na temat:
Pełna wersja