marttyynnaa
25.02.08, 14:22
Witam was serdecznie.
Nie mogę już wytrzymać sama ze sobą, muszę z kimś porozmawiać.
Myślałam o psychologu, ponieważ przyjaciółki dwie wyjechały, a koleżankom nie
ufam na tyle:( Co do psychologa- niestety nie stać mnie na takie wizyty...
więc zwracam się do was dziewczyny.
Wiem, że to głupie, żałosne, szczeniackie- ale ta żałosna głupota niszczy mi
życie, niszczy mój związek, niszczy mnie...
Ok 9 miesięcy temu, przez ok 4 lata byłam z moim byłym chłopakiem. Moja
pierwsza miłość, pierwszy seks, pierwszy facet (mam obecnie 22 lata).
Jednak z piękne uczucia, jakimi go darzyłam przerodziły się w mękę.
Po ok. 2 latach zdradził mnie z przyjaciółką, między czasie dostałam od niego
wpierdziel pare razy.
Jednak wybaczałam mu wszystko, bo potrafił być również najkochańczy na świecie
(chociaż nie często). Był niewyobrażalnie ładny, jak przypominam sobie jego
buzię i ciało...
Ale do sedna. Będąc z nim, przez ok roku może nawet więcej marzyłam, aby się
uwolnić. Próbowałam X razy, ale nękał mnie, nachodził aż nie wrócilam.
WIedziałam że jak nie będe z kimś innym to nie uda mi się samej go zostawić.
Zawsze kręcił mnie mój dobry kumpel- imponował mi tym czego nie miał tamten...
Wie jak się obchodzić z kobietą, kwiaty, rewelacyjne poczucie humoru, dusza
towarzystwa no i.. przekochany trzeba mu to przyznać.
Jednak tamten nie dał za wygraną. Nękał mnie telefonami, przyjeżdżał.
Wyprowadzilam się (z przyczyn edukacyjnych) do innego miasta, zamieszkałam z
moim teraźniejszym chlopakiem. Mieszkamy razem już kilka miesięcy, natomiast
jesteśmy ze sobą 8.
Co mnie boli?
To, że nadal nie umiem przestać myśleć o tamtym:( Krzyczę w nocy, płaczę przez
sen, wstaję- mam ochotę do niego zadzwonić, porozmawiać, aby się przynajmniej
dowiedzieć co słychać u niego- wiem że nie powinno mnie to interesowac.
Sprawa wyglądała całkiem dobrze (nie myślałam tak) dopuki on nie miał innej
dziewczyny. Teraz gdy ma inną przechodzę katurgi... (Jak juz ją miał
/prześliczna jest, ale lubi się puszczać:[ / nadal chciał być ze mną, nadal
dzwonił... jednak od tygodnia przestał. Zaniepokoiłam się co jest, że nie daje
znaku, zadzwoniłam do niego ja.
Na co on powiedział mi, że mam już nigdy do niego nie dzwonić, bo jego
dziewczynie jest smutno a jego serce boli jak to widzi bo chce dla niej jak
najlepiej, że mieszkają już razem, że ona taka wspaniała jest jaka ja nigdy
nie byłam i że ma nadzieje że się już nigdy nie spotkamy.
Znam go na wylot, wiem że nie żartował.
Poprostu ją bardzo musiał pokochac...
Ale dlaczego mnie to tak boli?
Co mam zrobić, żeby przestalo??
Mam wspaniałego faceta, dlaczego nie cieszę się z nim wspolnym szczęściem jak
na początku byłam szczęśliwa, tylko myślę i cierpię przez tego gnoja:(
Wczoraj nawet myślałam skoczyć z mostu i się zabić, bo ja już naprawde sobie
nie radzę...