czy naprawdę zdrada...

27.02.08, 20:10
... to najgorsze, co można komuś w związku zrobić? Obserwuję czasem jak w
związkach kobiety odzierają facetów z życia towarzyskiego, pasji, znajomości,
prawa do intymności i własnych tajemnic, zatruwają życie zakazami i fochami -
z zazdrości. Niech lepiej nie wychodzi, nie rozmawia, nie pisze, nie uśmiecha
się, nie patrzy na inne, niech na wszelki wypadek nie ma nawet okazji...
byleby tylko mu zdrada do głowy nie przyszła. I mam wrażenie, że po tym
zostaje jakaś smutna namiastka faceta i wydmuszka zamiast związku.
Co jest warta taka wierność, która wynika z tego, że poblokuje się wszelkie
okazje do zdrady? Tylko wierność, która wynika z wyboru faceta, z jego miłości
i poczucia lojalności cokolwiek oznacza...

Wszystko to działa również w drugą stronę i może opisywać postawy
facetów-zazdrośników.
    • butterflymk Re: czy naprawdę zdrada... 27.02.08, 20:13
      takie zachowanie jak pisujesz właśnie zachęca do zdrady
      ale zdradzają tylko tchórze...
      bo jeśli cos im nie pasuje to należy zakończyć związek a nie oszukiwać
      gardzę zdrajcami bez jaj :p
      • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: czy naprawdę zdrada... 27.02.08, 22:46
        do zdrady zachęca interakcja potrzeby oraz okazji, mój drogi/moja droga
        • znowuwzyciuminiewyszlo Re: czy naprawdę zdrada... 28.02.08, 20:27
          Osobo, po co te popisy? Byle cokolwiek napisac, byle z kims sie nie zgodzic a
          najlepiej pouczyc?
          • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: czy naprawdę zdrada... 28.02.08, 20:34
            cóż, tkwiłam w błędzie przez całe życie z tego wynika. dotąd sądziłam, że
            krytyczne myślenie jest olbrzymią zaletą, i rzadko spotykaną. mniejszości sa
            dyskryminowane, stąd ta atęcja z bihejwiorze?
            to było na poważnie, a teraz na żarty:
            1 - przykłady popisów
            2 - przykłady "byle cokolwiek napisac"
            3 - byle, z naciskiem na byle, z kimś się nie zgodzic
            4 - najlepiej pouczyć
            czekam z wielką niecierpliwością, gryząc palce do krwi
      • niezorientowany1 Zdrada...kastrata ? 28.02.08, 11:13
        butterflymk napisała:

        > gardzę zdrajcami bez jaj :p
        ** Hmmm ! A jak się ma sprawa ze zdrajcami z jajami ?
        Hmmmm....jak wygląda sprawa zdrady bezjajowca (kastrata?) ?
        Hmmmmmm....kastrująca żona ? Brzmi niepokojąco :((
        :-))
        NN
    • qw994 Re: czy naprawdę zdrada... 27.02.08, 20:14
      Wydaje mi się, że dla chcącego nie ma nic trudnego i okazja zawsze
      się znajdzie :) A zaborcze zachowania chyba są wręcz katalizatorami
      zdrad...
      • 2szarozielone Re: czy naprawdę zdrada... 27.02.08, 20:20
        A ja nawet nie do końca o tym, że takie zachowanie zachęca do zdrady (chociaż to
        prawda) - ale ono po prostu zabija związek, niszczy to, co najlepsze w drugiej
        osobie... Niby zdrada miałaby być tym najgorszym, ostatecznym ciosem... Ale
        jeśli w takiej sytuacji do niej dochodzi, to już nawet nie bardzo jest co niszczyć.
        Takie refleksje mam po wieeeeelu wątkach na tym forum. i obserwacjach z życia.
        • qw994 Re: czy naprawdę zdrada... 27.02.08, 20:24
          Ja zawsze z zainteresowaniem obserwuję takie układy, jak okazy w
          zoo. Ciekawi mnie, czy i kiedy będzie tego koniec. Ale ludzie ku
          mojemu zdumieniu naprawdę długo potrafią takie zniewolenie
          wytrzymać. Może dla niektórych to objaw absolutnej miłości? Nie mam
          pojęcia.
        • ekskret Re: czy naprawdę zdrada... 27.02.08, 20:25
          Ale adrenalina!!
        • polcia85 Re: czy naprawdę zdrada... 28.02.08, 20:26

          > Takie refleksje mam po wieeeeelu wątkach na tym forum. i
          obserwacjach z życia.
          >
          Nie wzięłaś pod uwagę tego, że kobiety, które są szczęśliwe w
          związkach nie zakładają wątków to głoszących. Wątki kobiet
          nieszczęśliwych w gruncie rzeczy mogą być mniejszością.
    • poecia1 Re: czy naprawdę zdrada... 27.02.08, 20:17
      Zgadzam się z Tobą, to co niektórzy ludzie wyprawiają z zazdrości to
      prawdziwy szok. Związek przecież nie oznacza, że otrzymuje się akt
      własności na drugą osobe, nie wiem jak sobie i komuś można tak
      zatruwać życie.
    • rosa_de_vratislavia Re: czy naprawdę zdrada... 27.02.08, 20:18
      2szarozielone napisała:

      > ... to najgorsze, co można komuś w związku zrobić? Obserwuję
      czasem jak w
      > związkach kobiety odzierają facetów z życia towarzyskiego, pasji,
      znajomości,
      > prawa do intymności i własnych tajemnic, zatruwają życie zakazami
      i fochami

      Aż mnie zamurował Twój seksizm. Dodanie zdania,że bywa odwrotnie,
      niewiele zmienia.
      Takie postawy są obustronne, więc po co powielanie bzdurnych
      schematów o żonach harpiach zamykających męzów w domu i
      odzierających z chęci do życia?
      • 2szarozielone Re: czy naprawdę zdrada... 27.02.08, 20:22
        No bo opieram się na wątkach forumowych, a poza tym własnych odczuciach. Łatwiej
        mi w ten sposób myśli ująć w słowa niż pisac ciągle "jedna osoba" - "druga
        osoba". A to zdanie dodałam z taką intencją żeby jednak zmieniało sens na
        uniwersalny.
        • polcia85 Re: czy naprawdę zdrada... 28.02.08, 20:24

          > A to zdanie dodałam z taką intencją żeby jednak zmieniało sens na
          > uniwersalny.
          Wysokie masz mniemanie o sobie przyznając sobie prawo do głoszenia
          poglądów uniwersalnych. ;-)
          • 2szarozielone Re: czy naprawdę zdrada... 28.02.08, 21:11
            uniwersalny - w takim sesnie, że dotyczy obu płci. zanim się doczepisz do
            czegoś, to staraj się zrozumieć intencje. upstrzyłaś ten wątek czepianiem się
            słówek - bez większego sensu.
    • funny_game Re: czy naprawdę zdrada... 27.02.08, 20:20
      Aleś retoryczne pytanie postawiła ;)
      małżeństwo czy rodzina to taki specyficzny mini-światek. Więc masz w nim całe
      spektrum rzeczy strasznych i bardziej strasznych i najstraszniejszych. Jeśli
      oczywiście tylko o ciemnej stronie mocy mówimy.
      Od Ciebie tylko zależy, od tego kim jesteś, co Ciebie zaboli najbardziej.
      • kontik_71 Re: czy naprawdę zdrada... 27.02.08, 20:24
        Ostatnio w rozmowach w toku byla rozmowa z facetem terrooryzowanym
        przez zone... doszlo nawet do rekoczynow, a dokladnie do
        znokautowania meza patelnia.. Problem byl w tym, ze facet nie mial
        kochanki, ani nawet szansy na nia bo byl zamykany w domu...
        • qw994 Re: czy naprawdę zdrada... 27.02.08, 20:27
          A co ten facet miał w głowie, skoro na coś takiego pozwalał? Na ogół
          to kobiety mają tendencję do bycia ofiarami. A i tak to dla mnie
          niepojęte. Ale mężczyzna? Tym bardziej.
          • kontik_71 Re: czy naprawdę zdrada... 27.02.08, 20:39
            Nie kazdy jest na tyle silny i niezalezny aby sie przeciwstawic..
            roznie to bywa a jak wiadomo, przemos psychiczna potrafi zrobic z
            czlowieka cos na ksztalt kawalka plasteliny
            • qw994 Re: czy naprawdę zdrada... 27.02.08, 20:43
              Masakra :(
              • kontik_71 Re: czy naprawdę zdrada... 27.02.08, 20:44
                Raczej tragedia :(
    • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: czy naprawdę zdrada... 27.02.08, 21:20
      wierność, w sensie seksualnym, nie przedstawia dla mnie żadnej, najmniejszej
      wartości. jest wskaźnikiem umysłu niezmiennego, sztywności poznawczej,
      bezrefleksyjności
      • polcia85 Re: czy naprawdę zdrada... 28.02.08, 20:21
        > wierność, w sensie seksualnym, nie przedstawia dla mnie żadnej,
        najmniejszej
        > wartości. jest wskaźnikiem umysłu niezmiennego

        To rozumiem, ale dlaczego...

        > bezrefleksyjności ??
        • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: czy naprawdę zdrada... 28.02.08, 20:39
          otóż dlatego, że ludzie, którzy uważają wierność fizyczną za wskaźnik miłości,
          uważają tak, ponieważ nie myślą. gdyby pomyśleni choć przez chwilę, doszliby do
          oczywistego wniosku, że jedno z drugim ma niewiele wspólnego
          • polcia85 Re: czy naprawdę zdrada... 28.02.08, 21:05

            A czym jest dla Ciebie wierność "fizyczna"? Niczym?

            Bo dla mnie jest wyznacznikiem tego, na ile ludzie potrafią trzymać
            się zasad, których posiadanie deklarują.
            • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: czy naprawdę zdrada... 28.02.08, 21:19
              pelciu, pogadamy, gdy będziesz w moim wieku...
              • znowuwzyciuminiewyszlo Re: czy naprawdę zdrada... 28.02.08, 23:49
                O, znowu to robisz - pretendujesz do tytulu jedynego slusznego znawcy natury
                ludzkiej i nie tylko. Tylko po co??
                • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: czy naprawdę zdrada... 29.02.08, 01:02
                  witaj, osobo. ja nie pretenduję, ja wyrażam swoją, rzecz jasna w moim
                  przekonaniu, ponieważ jest moja i przemyślana, jedynie słuszną opinię. ale wciąż
                  jest to opinia, nie aksjomat.
                  a gdzie odpowiedź na powyższy post? czy tak sie zachowuje kulturalna osoba? nie!
                  • znowuwzyciuminiewyszlo Re: czy naprawdę zdrada... 29.02.08, 12:00
                    Nie mam czasu ani checi wertowac forum, zeby znalezc Twoje wybryki. Twoja
                    upierdliwosc utkwila mi w pamieci po przeczytaniu watku avital na temat
                    bibliotecznego znaleziska.

                    Nie bede z Toba wchodzic w zadne dyskusje, bo to co Ty nazywasz szumnie
                    samodzielnym mysleniem dla mnie jest nic nie wartym belkotem zapatrzonego w
                    siebie osobnika.

                    EOT
    • markotka33 Re: czy naprawdę zdrada... 27.02.08, 22:50
      2szarozielone napisała:

      Obserwuję czasem jak w
      > związkach kobiety odzierają facetów z życia towarzyskiego, pasji, znajomości,
      > prawa do intymności i własnych tajemnic, zatruwają życie zakazami i fochami -
      > z zazdrości. Niech lepiej nie wychodzi, nie rozmawia, nie pisze, nie uśmiecha
      > się, nie patrzy na inne, niech na wszelki wypadek nie ma nawet okazji...
      > byleby tylko mu zdrada do głowy nie przyszła.


      Cholera piszesz o mnie....:((
      Fuuuck, nigdy nie myślałam o tym w tych kategoriach..
      Ale jestem jędza...:((((((
    • iberia.pl Re: czy naprawdę zdrada... 28.02.08, 08:26
      amen.
    • modliszka24 Re: czy naprawdę zdrada... 28.02.08, 08:28
      masz 100%racje w tym co piszesz
    • rlena Re: czy naprawdę zdrada... 28.02.08, 10:54
      Nie wiem,czy jestes mezatka,ale to co piszesz wskazuje na
      teoretyczne/nierealistyczne podejscie do malzenstwa. Powazny
      zwiazek nie niszczy osobowosci tylko ja wspiera. Jednak pozycie
      malzenskie ma swoja dynamike i prawa, rozne od zycia w pojedynke.
      Malzenstwo wnosi ograniczenia, z definicji. Partnerzy czynia to
      dobrowolnie. Przynosi za to wiele innych gratyfikacji. Nie mozna
      miec wszystkiego, zycie polega na dokonywaniu wyborow.
      Istnieja niekonwencjonalne style zycia, np.swingersi, ale nie ma to
      nic wspolnego z tradycyjnym malzenstwem, ktore zreszta jest
      sprawdzonym i najlepszym (niekoniecznie doskonalym, i cale
      szczescie) sposobem na zycie w dwojke.
      • polcia85 Re: czy naprawdę zdrada... 28.02.08, 20:22

        > Nie wiem,czy jestes mezatka,ale to co piszesz wskazuje na
        > teoretyczne/nierealistyczne podejscie do malzenstwa.

        Nie jest mężatką.
        • 2szarozielone Re: czy naprawdę zdrada... 28.02.08, 20:31
          Nie jestem :) I nie widzę konieczności wyrzeczenia się własnego życia,
          znajomych, zainteresowań - dla dobra małżeństwa. I nie mam tu na myśli
          swingowania :) I mam nadzieję, że jak za mąż wyjdę, to nadal nie będę widzieć :)
          • polcia85 Re: czy naprawdę zdrada... 28.02.08, 21:06

            A ktoś chciał się kiedyś z Tobą ożenić?
            • 2szarozielone Re: czy naprawdę zdrada... 28.02.08, 21:08
              tak. wszyscy moi 3 poważni eks. dwóch z nich nadal by chciało. a ma to jakieś
              znaczenie?
    • gondra Re: czy naprawdę zdrada... 02.03.08, 12:28
      Podpisuje sie obiema rekami pod postem założycielskim. Zgadzam sie również z
      tym, że takie zachowanie wręcz zachęca do zdrady, czego z drugiej strony nie
      rozumiem - tego, że faceci godzą sie na to są z takimi zaborczymi i
      kontrolującymi kobietami zamiast je zostawić i związać sie z kimś kto im
      odpowiada. Nie mają jaj i wolą mieć romans na boku a w domu ciepły obiad.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja