Czy to jednak ... romans ?

02.03.08, 21:21
Witajcie ,
poznałam niedawno faceta , bardzo szybko okazało się ,ze nadajemy na
tych samych falach, ze rewelacyjnie nam się rozmawia, że sami nie
wiedząc jak zaczęliśmy sie sobie zwierzać z tego co nas boli i
cieszy ....Bardzo szybko zauważyłam, ze traktuje mnie wyjątkowo, to
były takie małe gesty, w których była życzliwość, dbałość o moje
potrzeby , robienie różnych miłych rzeczy dla mnie ...potem łapałam
się na tym ,ze chwilami w stosunku do innych facetów ... bywa o mnie
zazdrosny .
Od początku też iskrzyło miedzy nami strasznie ... taka nieziemska
chemia ....która była nie wiadomo dlaczego, i którą długo
ukrywaliśmy ale ... była i jest...
Przypadkowa sytuacja sprawiła, że zaczęliśmy rozmawiać tez o
seksie ...to było dziwne bo najpierw powiedzieliśmy sobie że te
rozmowy maja charakter tylko rozmów ( nie przekazywania tego co
czujemy ) a tylko takiego gadania o seksie dla ...bajeru ,
ale w tych rozmowach powiedzieliśmy sobie ,że z wielka ochotą
poszlibyśmy razem do łóżka, że na pewno byłyby przy tym ogromne
emocje i że na pewno by nam się to spodobało ....okazało się, ze
emocje były tez przy samych rozmowach i same rozmowy wprowadziły
miedzy nas duże napięcie powiedzieliśmy sobie ,ze po prostu kończymy
o tym gadać ...
dlaczego ?
...i tu najważniejszy problem ... obydwoje mamy rodziny, on jedno
dziecko i fajną żonę, z którą dobrze mu się żyje , ja synka i
świetnego męża, który jest dla mnie bardzo dobrym facetem ....
Kiedyś rozmawialiśmy o tym, ze nigdy nie zdradziliśmy i nie
zdradzimy swoich partnerów . Wiem ,ze nie potrafiłabym zdradzić
męża , on twierdzi ,ze już nie raz potrafił oprzeć się pokusie i
nigdy nie zdradził i nie zdradzi żony ...takie mamy zasady , których
nie chcemy łamać .
Więc w czym problem ...
wydaje mi się, że mimo wszystko nie jest tak jak powinno być ....
On ostatnio powiedział mi ,że po prostu się we mnie ... podkochuje,
wiem, że to nie są takie puste słowa bo za tym idą też czyny ...
.. myślę ,tez ze i mnie to uczucie w stosunku do niego nie jest
obce ...
i co ..wymykamy się czasami na kawę, po kryjomu ale niestety kradnąc
ten czas naszym małżonkom , chcemy rozmawiać , chcemy być ze sobą
jak najczęściej ....i znowu mimo obietnic skończenia tematu
seksu ..on wraca …niby w żartach …
Jednego czego miedzy nami nie ma to fizycznej bliskości ...może
dlatego, że każdy przypadkowy dotyk wywołuje duże emocje u obojga …
wiec tego unikamy .

Co tak naprawdę kieruje facetem, jeżeli mówi kobiecie, ze się w niej
podkochuje , ze go pociąga i ze poszedł by z nią do łóżka, … jednak
unika bliskości i mówi że nie zdradzi ?
Po co to robi ?
Jak myślicie czy mimo ze nie ma fizycznego kontaktu to już jest …
romans ? Kiedy zaczyna się romans ?
Czy uda nam się wytrzymać w swoich postanowieniach aby nie zdradzić ?

    • marzeka1 Re: Czy to jednak ... romans ? 02.03.08, 21:26
      A co? do szczęścia potrzeba ci jeszcze spieprzenia życia sobie,temu dupkowi, co niby "żony nie zdradzi", dzieciom? to postępuj tak głupio dalej. Baw się dobrze życiem...niech iskrzy,niech działa chemia- też telenowela to też życie.
    • kotkaaaa Re: Czy to jednak ... romans ? 02.03.08, 21:27
      pozwol, ze otworze ci oczy: ty juz zdradzilas swojego meza, zdrada
      to nie tylko moment, w ktorym spadna ci majtki i to co sie stanie po
      tym.
    • kitek_maly Re: Czy to jednak ... romans ? 02.03.08, 21:31

      > Czy uda nam się wytrzymać w swoich postanowieniach aby nie
      zdradzić ?

      Myślę, że Ty znasz siebie (Was oboje) DUŻO lepiej niż my. Więc może
      sama odpowiedz sobie na to pytanie.
      • marzeka1 Re: Czy to jednak ... romans ? 02.03.08, 21:33
        A tak po prostu zamiast pisać tak głupie posty, daj mu się puknąć, do chemii i iskier dołączysz następne doświadczenia. Psychicznie już zdradziłaś, ten dupek też, teraz tylko daj mu dupy i będziesz kobietą, która ma romans, ależ sukces!
      • millka10 Re: Czy to jednak ... romans ? 02.03.08, 21:35
        wyłóżcie mi proszę więć łopatologicznie ...
        gdzie zaczyna się zdrada ....chyba faktycznie sama się pogubiłam i
        jak ktoś mnie nie otzraśnie to nie zrozumiem ..
        • marzeka1 Re: Czy to jednak ... romans ? 02.03.08, 21:41
          Nikt z nas nie jest od trzaskania ciebie.Tylko widzę, że masz ochotę spieprzyć swoje życie rodzinne, a i -niczym marcowa kotka, masz w nosie, że facet, chociaż dupek jakich mało (z opisu twojego zauroczenia wyłania się dla osoby postronnej obraz głupiego faceta), ma jak piszesz "fajną żonę i dzieci". Psychicznie ty już zdradziłaś, dla dopełnienia spuść majtki i po ptakach.
          • millka10 Re: Czy to jednak ... romans ? 02.03.08, 22:14
            marzeka1
            właśnie jest odwrotnie - ja wcale nie mam ochoty spieprzyć sobnie
            zycia , właśnie o to chodzi,że boje się żeby to wszystko nie zaszło
            za daleko . Wydaje mi się ,ze przez To, że zarówno ja jak i On jasno
            określiłismy że do niczego między nami nie dojdzie własnie
            pozwolilismy sobie na takie relacje ...bo jesteśmy pewni że nie
            zdradzimy .
            Dlaczego piszesz,że to " głupi facet " - czy facet z zasadami jest
            głupi ?
            • rosa_de_vratislavia Re: Czy to jednak ... romans ? 02.03.08, 22:20
              millka10 napisała:

              > Dlaczego piszesz,że to " głupi facet " - czy facet z zasadami jest
              > głupi ?

              Facet z "zasadami"
              a)nie kradłby czasu żonie, chodząc z Tobą na kawę,
              b)stłumiłby w sobie chemię - nie przyznał się do niej w każdym
              razie...wiadomo,że takie wyznanie przynosi określone efekty,
              c) nie deklarowałby "podkochiwania się",
              d) nie prowadził dwuznacznych rozmów o seksie.
              Po prostu uciąłby tę dwuznaczną relację, schłodził relację w imię
              rodziny.
              • anu-lla Re: Czy to jednak ... romans ? 02.03.08, 22:49
                Niestety to prawda co piszą:( Ty jestes nim zauroczona i nie widzisz
                ze pod skórą tego faceta siedzi zwykly sk..wiel, ktory umie byc
                slodki i mily.Ech..On cie mami, pokazuje jak to on dobry bo nigdy od
                zony nie odejdzie itd nic zlego nie powie o zonie itd i na koniec to
                jeszcze powie ze KOCHA WAS OBYDWIE. Stawiam na to.
                On ma ochote na zabawe i atrakcje (szuka przygod bo zona mu nie daje
                tak często jakby chcial) ale nie zaproponuje ci sexu wprost bo boi
                sie twojej odmowy a tak uwodzi cie ..gwarantuje ci ze powie ci ze
                kocha was obydwie.
                • rosa_de_vratislavia Re: Czy to jednak ... romans ? 02.03.08, 23:12
                  anu-lla napisała:

                  >On cie mami, pokazuje jak to on dobry bo nigdy od
                  > zony nie odejdzie itd nic zlego nie powie
                  ...i czeka,że inicjatywa seksu wyjdzie od Ciebie.
                  Będzie wtedy miał spokojne sumienie i poczucie wyższości ("to ona na
                  mnie poleciała, ja mam zasady").
                  Anulla ma rację.
            • marzeka1 Re: Czy to jednak ... romans ? 03.03.08, 11:03
              Nire rozśmieszaj! Chyba nigdy nie spotkałas faceta z zasadami, gdy o takim chutliwym sku..elu piszesz "facet z zasadami". Facet, który ma zasady, nie uwodzi innej mężatki, nie prowadzi dwuznacznych rozmów o seksie i inną kobietą,nie "podkochuje się" itp. bzdety, które łykasz jak pelikan ryby.
              Teraz ciąg dalszy będzie taki: "żona nie rozumie mnie jak ty", "kocham was obie i nie wiem, którą wybrać".Zawsz4e jeszcze ty możesz okazać się mąrzejsza i dupka kopnąć w pobudzone jaja.
    • thank_you Re: Czy to jednak ... romans ? 02.03.08, 23:48
      millka10 napisała:

      > Co tak naprawdę kieruje facetem, jeżeli mówi kobiecie, ze się w niej
      > podkochuje , ze go pociąga i ze poszedł by z nią do łóżka, … jednak
      > unika bliskości i mówi że nie zdradzi ?


      Moim zdaniem chce Ciebie zaciągnąć do łóżka bez zmian w Waszym dotychczasowym życiu.
      Ja np. lubię... chałwę. Ale unikam jej, bo mogłabym jeść ją kilogramami. Nie wystawiam się więc na pokusę i nie stawiam codziennie wieczorem chałwy pod nosem, nie wącham jej, nie rozklejam się nad nią... Nie wodzę sie na pokuszenie:-) A Ty jesteś dla niego taką chałwą. To bez sensu. Facet powoli prowadzi do seksu, ale uświadamia Ciebie jednocześnie jaki to on wspaniałomyślny, nigdy żony nie zdradził, aleeeeeeee jeśli jednak mu to się zdarzy z Tobą, to powinnaś zrozumieć, że on jednak nie odejdzie od tej swojej fajnej żony.
      A drugie pytanie? Wg mnie nie zdradziłaś.
    • alunia78 Re: Czy to jednak ... romans ? 03.03.08, 10:12
      tego nie można zaliczyć do romansu, gdyż do niczego między wami nie doszło.Oboje
      macie zasady i jak na razie się ich trzymacie.Ja miałam przyjaciela i byłam na
      takich samych zasadach jak wy było ok dopóki jeden taki nie zrobił zamętu i po 8
      latach trafiło przyjaźń.Romans będzie gdy wylądujecie w łóżku a to że się z kimś
      dobrze gada to nie zbrodnia
      • kotkaaaa Re: Czy to jednak ... romans ? 03.03.08, 10:17
        alunia, chcialabys zeby twoj facet prowadzil gorace, namietne
        rozmowy o seksie z inna kobieta?
        • alunia78 Re: Czy to jednak ... romans ? 03.03.08, 10:26
          tego to nie ale nie ma innych tematów do rozmowy
          • kotkaaaa Re: Czy to jednak ... romans ? 03.03.08, 10:29
            to przeczytaj jeszcze raz dokladnie jak wyglada ich znajomosc, to ze
            sie ze soba nie przespali nie swiadczy, ze sa w porzadku. pewnie, ze
            lepiej iz tego jeszcze nie zrobili, ale i tak uwazam to za zdrade.

            najlepiej, niech kazda z tolerancyjnych pan postawi swojego meza,
            chlopaka na miejscu tego kolegi z pracy i wtedy powie, ze to nic
            zlego i nikomu nie robia krzywdy.
            • alunia78 Re: Czy to jednak ... romans ? 03.03.08, 10:35
              masz racje ok
        • alunia78 Re: Czy to jednak ... romans ? 03.03.08, 10:33
          kotkaaa nigdy z mym przyjacielem nie poruszałam gorących tematów gadaliśmy o
          różnych sprawach było ok a jak podarłam się z moim facetem on przegadywał abym
          nie robiła głupstw i nie zostawiała swego faceta
    • butterflymk Re: Czy to jednak ... romans ? 03.03.08, 10:37
      bez sensowne ładowanie się w kupę :p
      po co to?
      macie dobrych partnerów którzy w zyciu codziennym wam się znudzili
      czy o co chodzi?
      urwij te chore relacje z typem który tylko czeka żeby cie przelecieć.
      jak widzi ze ty jestes powściągliwa udaje takiegio samego...
      jednak jest to kwestia czasu... tylko po co?
      • masaisonprefere Re: Czy to jednak ... romans ? 03.03.08, 11:07
        A co to za głupie gadanie, że ten facet jest sur..? Dlatego że się
        zauroczył, zakochał w koleżance z pracy? No ciekawe kryterium, bo
        niektóre znając bardzo fragmentaryczny opis sytyuacji oczywiście
        wiedzą wszystko najlepiej: on chce Cię przelecieć, on chce żebys Ty
        wyszła z inicjatywą, on chce tego, on chce tamtego. Brawo! Coż za
        wspaniałe czytanie w cudzych myslach i w cudzym sercu! A może
        myślicie, że facet z natury jest pozbawiony uczuć wyższych i
        absolutnie nie jest możliwe, żeby coś CZUŁ?? W takim razie wam
        współczuję, widocznie na takich trafiacie. Wasi mężowe / faceci /
        partnerzy jak się w Was zakochiwali to też tak naprawdę chcieli was
        po porstu przelecieć? Czy akurat ICH ta rozbrajająca logika nie
        dotyczy?
        Oczywiście najłatiej kogos skrytykować, nie przebierając w słowach i
        nie siląc się na empatię, bo wszystkie jesteście takie święte, że od
        czasu jak jesteście związane to ani nawet nie spojrzałyście na
        innego mężczyznę, a jak jakiś popatrzył na Was, to spłoszone
        zmawiałyście w myślach "ojcze nasz", co?
        • butterflymk Re: Czy to jednak ... romans ? 03.03.08, 11:13
          formu ma to do siebie że ogólnie nie da się przedstawic całej
          sytuacji z dokładnościę do każdej mysli :p
          a im więcej obiektywnych opcji tym lepiej dla autorów którzy mogą
          wziąc rózne opinie pod uwagę.
          jeżeli żonaty chce 'chwilki zapomnienia' z mężatką
          to chyba nie mamy doczynienia z romantyczna love story tylko
          uwikłaniem w romans krzywdząc innych, tymbardziej że jak sami mówią
          stosunki z partnerami mają ok.
          jak sie ma dzieci i żony i męzów to trezba kontrolować sie z
          zauroczeniem.
          Jesli ktoś ma skłonności do zakochiwania się po co sie wiazac na
          poważnie i ranic innych?
        • marzeka1 Re: Czy to jednak ... romans ? 03.03.08, 11:13
          Nie jesteśmy święte, ale co innego spojrzeć na faceta,docenić urodę, pogadać, a co innego, będąc mężątką czy będąc w związku, z innym latać na kawę i rozmowy o seksie, pieprzyć o chemii czy iskrach.Jeste3sm mężatkę ze porym stażem,podobali mi sie inni mężczyźni, bo wzroku, wychodząć za mąż się nie traci, ale w normalnym układzie czy związku pewnych rzeczy partnerowi.mężowi się nie robi.I tyle.
        • anu-lla Re: Czy to jednak ... romans ? 03.03.08, 11:14
          Spadaj frajerze. Jestes facetem. Twoja wypowiedz broni zonatych
          zdrajcow. I takie wypowiedzi jak twoje czytają potem takie glupie
          panienki i dają sie nabrac ze przeciez ci zonaci to nie sa tacy zli
          no nie???
          Klamliwy sprytny manipulatorze, chylę czoła.
          A co do reszty wypowiedzi to oczywiscie ze facet gra cnotkę, chce
          laskę przeleciec i uzyje slowa "kocham" bo to przepustka do jej lozka
          (zrobią to z milosci) a potem on sie wycofa i zwali wine na emojce i
          zapomnienie. Koniec.A jak ona bedzie za nim latac i sie zakocha to
          on sie jej wyprze (w imie dobra rodziny) i zrobi z niej wariatke.
          wtedy sie przekona ze to jednak sku..el ale bedzie za pozno.
    • lajton Re: Czy to jednak ... romans ? 03.03.08, 11:12
      ręce opadają...


      -

      - To wódka? - słabym głosem zapytała Małgorzata.
      - Na litość boską, królowo - zachrypiał Behemot - czyż ośmieliłbym się nalać
      damie wódki? To czysty spirytus.
      • nutopia Re: Czy to jednak ... romans ? 03.03.08, 11:14
        lajton napisała:

        > ręce opadają...
        >
        > hahhahah:D
        > -
        >
        > - To wódka? - słabym głosem zapytała Małgorzata.
        > - Na litość boską, królowo - zachrypiał Behemot - czyż ośmieliłbym
        się nalać
        > damie wódki? To czysty spirytus.
    • szaro.bure Re: Czy to jednak ... romans ? 03.03.08, 12:07
      muszę się włączyć do dyskusji! aż na tą okazję założyłam konto...
      Czytając Twój post mam wrażenie że opisujesz mój przypadek! Mogłabym zrobić
      "kopiuj, wklej" i założyć taki sam wątek!
      Moja znajomość z kolegą z pracy jednak zabrnęła troszkę dalej, nie spaliśmy ze
      sobą co prawda, ale doszło do pocałunków itd... Też spotykaliśmy się po kryjomu
      po pracy i w weekendy chociaż na kilka minut tak tęskniliśmy, myślałam ze to nie
      będzie tradycyjna historia o romansie (zwłaszcza że nigdy nie chciałam się
      wikłać w romans)...Czułam ze to coś wyjątkowego, tak jak u Ciebie niemalże iskry
      leciały kiedy przebywaliśmy blisko siebie... Od początku stawiałam sprawę jasno:
      nigdy nie będę kochanką, on twierdził że nie zależy mu na tym, że możemy się
      tylko przyjaźnić....ale ZAKOCHAŁAM SIĘ (on niby też):( niestety...
      Powiedziałam mu o tym, ale bałam się ze to wykorzysta, więc zagroziłam, ze jeśli
      mnie okłamie żeby zaciągnąć do łóżka to wszystko powiem jego żonie, wymagałam
      tylko szczerośći...i co?
      W imię rodziny (teraz mu się przypomniało o rodzinie!) stwierdził, że już nic
      ode mnie nie chce...
      Boli mnie to bardzo, chociaż wiem że to najlepsze i najbezpieczniejsze
      zakończenie z możliwych....ale serce krwawi, najgorzej kiedy widzę że po nim
      jakby to spływa... niestety kobiety (jako te wrażliwsze) w takich sytuacjach
      zawsze cierpią bardziej!
      Wiem też że cokolwiek tu przeczytasz, to i tak zrobisz po swojemu a wszelkie
      rady będziesz uważała za głupie bo przecież "TWóJ PRZYPADEK JEST WYJąTKOWY"...
      Obawiam się ze musisz się sama przekonać...a czy to już romans? - jeszcze nie!
      na razie tylko wstęp do niego...od WAS zależy czy nim będzie.
      • szaro_niebieska Re: Czy to jednak ... romans ? 03.03.08, 19:17
        a ja myslalam ze jestem jedyna :):) ze to tylko mi sie przydarzylo, ze te iskry
        i ta totalna chemia to moja wielka jedyna milosc, ..jasne. Ja mialam chlopaka on
        dziewczyne - powazne kilkuletnie zwiazki (niby mniej powaznie bo zadne z nas nie
        bylo po slubie ani nie mialo dzieci)I on tez niby nie ciagnal mnie do lozka i
        tez mowil ze ma cudowna dziewczyne i ze tak mu na niej zalezy ale we mnie tez
        sie zakochuje i jaki on biedny... tez byly pocalunki, spotkania i czule slowka a
        jak mu powiedzialam ze go kocham i chce zebysmy byli razem to mu sie tez nagle
        przypomnialo ze kocha jednak swoja dziewczyne!
        I oczywiscie potrafil to wszystko w sobie automatycznie wylaczyc a ja wylam
        przez kilka miesiecy bo myslalam ze stracilam milosc swojego zycia, i to na
        pewno moja wina...ciesze sie ze dziewczyny piszecie o takich sytuacjach bo
        dzieki temu wiem ze po prostu zdarzaja sie klamilwi faceci pod przybraniem
        wielkich uczuc, i dwa- to jest ostrzezeniem dla np autorki watku - nie pakuj sie
        w to, skoncz to bo dam glowe ze sie zakochasz a on zmieni zdanie, zostanie
        zranione serce i kto wie jeszcze co gorszego
        • szaro.bure Re: Czy to jednak ... romans ? 04.03.08, 08:07
          czasem mam wrażenie, że w tych sprawach, faceci korzystają z jednego
          podręcznika...:))
          Niesamowite ile jest takich historii...
    • samo.zlo Re: Czy to jednak ... romans ? 03.03.08, 12:48
      hmmm.... raczej nie traktował bym tego jako romansu. Poprostu zwykła
      kawa, zwykła rozmowa o seksie - ale obowiązuje to tylko w przypadku
      niezwykłych ludzi, którzy wiedzą iż to tylko zwykły chwilowy
      przypływ emocji - których wiele w czasie życia.
      Do tego co najcenniejsze, kobieta i dzieci, wracamy do domu.
      • masaisonprefere Re: Czy to jednak ... romans ? 03.03.08, 13:08
        Anullo, byc może Cię rozczaruję, ale fakt że nie zakładam z góry że
        facet jest surw... nie oznacza, że jestem mężczyzną. Nawet dośc
        zabawna konkluzja.
        • anu-lla Re: Czy to jednak ... romans ? 03.03.08, 16:16
          ok sory
          ale widzisz draniem samym w sobie jest facet, ktory zdradza wlasną
          żone. Niewazne czy tylko podrywa , czy sie pieprzy. Koniec kropka.
    • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: Czy to jednak ... romans ? 03.03.08, 16:21
      kobieto, ile ty masz lat...? czy jesteś nudzącą się nastolatką, która nie wie co
      ma robić z czasem wolnym (a może przedrzeźniacie się naraz z koleżankami), czy
      też napradę jesteś żoną i matką? wówczas moje wyrazy współczucia, gdyż jesteś
      naiwna oraz niedojrzała emocjonalnie
    • papistka Zaproponuj... 03.03.08, 20:10
      ...zabawę we czwórkę - Ty,Twój nowy chłopak, jego żona, oraz Twój mąż. Na pewno
      wszyscy się bardzo ucieszą ;)
      • millka10 Witajcie 03.03.08, 21:46

        dzięki za tyle wpisów ...wiem, ze niektórzy uznają mój post za głupi
        inni za " typowe historyjki" ale jestem z tym sama … nie mogę z
        nikim podzielić się swoimi przemyśleniami i głównie z emocjami ,
        które niestety nie pozwalają realnie i trzeźwo ocenić całą sytuacje .
        Jestem mężatka z 8-letnim stażem , mam naprawdę dobrego i fajnego
        męża ale cóż jak to bywa .... tutaj po prostu fascynuje
        inność ...wiem że zła ale nie potępiajcie … po prostu są rzeczy na
        które nie zawsze mamy wpływ taki jaki byśmy chcieli …
        Nigdy nie szukałam znajomości z facetami , mój mąż to jedyny facet
        jakiego miałam .. nigdy też nie miałam i nie mam zamiaru go zdradzić
        … wiem ,że na to nie zasługuje ...
        Nigdy też nie miałam i nie mam zamiaru zostawiać swojego męża i
        dziecka aby zacząć życie z innym facetem .
        Nigdy nie byłam w takich relacjach z mężczyzną innym niż mój maż i
        chyba właśnie trochę się pogubiłam .
        Ja to raczej traktowałam w kategoriach tak jak ktoś napisał :

        „… Po prostu zwykła kawa, zwykła rozmowa o seksie - ale obowiązuje
        to tylko w przypadku
        niezwykłych ludzi, którzy wiedzą iż to tylko zwykły chwilowy
        przypływ emocji - których wiele w czasie życia. …
        Do tego co najcenniejsze, kobieta i dzieci, wracamy do domu… „

        Tak to traktuje i byłam przekonana, ze On też dlatego na to
        pozwoliłam i po prostu …było miło ..a reguły jasne .
        Wracając do rozmów o seksie to nie były one jakieś nagminne to był
        raczej wynik przypadkowego zdarzenia czyichś słów i tak to
        wyszło ..trwało może trzy dni i postanowiliśmy z tym skończyć ….
        Wiem ,ze faceci mają te swoje kłamstewka w naturze i zdaje sobie z
        tego sprawę …dlatego nie napisałam, że pieję z zachwytu nad jego „
        słówkami „ – podchodzę do nich z dużym dystansem ..

        Przyznam ,że faktycznie macie dużo racji :
        - gdyby był naprawdę w porządku nie zaczynał by rozmów o seksie ,
        nie prowokowałby , nie umawiałby się po kryjomu ,
        - piszecie ,że On chce się ze mną przespać ale gdyby chciał dążył by
        do tego … a tego nie robi ,
        - prawdą jest ,ze kiedyś w żartach powiedział cos takiego ze gdyby
        zaczął bałby się że ja powiem – nie , ale dopiero teraz to
        skojarzyłam …wiec może jednak …

        Dobrze a co z opcją B :
        - On naprawdę się we mnie podkochuje
        - nigdy nie zdradzi żony i ja tez nie zdradzę
        - fajnie nam jest w takim układzie jaki jest
        - po prostu dzięki sobie nawzajem lepiej nam się wstaje każdego
        ranka i zaczyna dzień ,
        Czy to naprawdę nie jest możliwe ?
        Tylko co z tymi rozmowami o seksie ?
        One wyszły przypadkiem , miały być tylko takim „ gadaniem” …
        myślicie ,że jednak na tyle pobudziły naszą wyobraźnię ,że z tego
        wyszło po prostu myślenie o tym …
        A może to nadal tylko gra ..tylko pogubiłam się w regułach …a może
        swojej wyobraźni …
        • rosa_de_vratislavia Re: Witajcie 03.03.08, 21:52
          millka10 napisała:

          >> Dobrze a co z opcją B :
          > - On naprawdę się we mnie podkochuje
          > - nigdy nie zdradzi żony i ja tez nie zdradzę
          > - fajnie nam jest w takim układzie jaki jest.

          Wszystko "fajnie", tylko:
          a) trudno będzie zatrzymać się na etapie rozmów i kawek. Z czasem
          stracą urok nowości i będziecie chcieli czegoś więcej,
          b)będziesz żyć z poczuciem winy, że myśli o facetach, to nie myśli o
          mężu...i że kradniecie czas rodzinie,
          c)romanse w pracy są trudne i kropka.
          > - po prostu dzięki sobie nawzajem lepiej nam się wstaje każdego
          > ranka i zaczyna dzień ,
          > Czy to naprawdę nie jest możliwe ?
          > Tylko co z tymi rozmowami o seksie ?
          > One wyszły przypadkiem , miały być tylko takim „ gadaniem” …
          > myślicie ,że jednak na tyle pobudziły naszą wyobraźnię ,że z tego
          > wyszło po prostu myślenie o tym …
          > A może to nadal tylko gra ..tylko pogubiłam się w regułach …a może
          > swojej wyobraźni …
        • szaro.bure Re: Witajcie 04.03.08, 08:04
          millka10 napisała:
          ...- nigdy nie zdradzi żony i ja tez nie zdradzę ....

          NIGDY NIE MóW NIGDY!
          Naprawdę rozumiem Cię doskonale! Jak już mówiłam "kopiuj,wklej" to moja
          historia...myślałam identycznie, mówiłam identycznie i zachowywałam się
          identycznie jak TY!
          Powiem Ci jeszcze że moja sprawa jednak się nie zakończyła
          ...ciężko o koniec kiedy widzimy się codzinnie w pracy...
          Okazuje się że wciąż jest mną zainteresowany ale teraz jeśli chcę to kontynuować
          to muszę iść z nim do łóżka!!! (jakie to słodkie...)
          Znów zapomniało mu się o rodzinie...i jednak chce wykorzystać ze jestem
          zakochana...a NAPRAWDę NIGDY NIE DAWAł MI ODCZUć żE ZALEżY MU TYM, dlatego
          naiwnie myślałam, że to co się dzieje pomiędzy nami jest szczerym uczuciem!
          Najgorsze że wiem jaki jest i zdaję sobie sprawę że nic dla niego nie znaczę,a
          jednak mam nadzieję że coś się zmieni też mnie pokocha... Nie pakuj się w to
          samo co ja!...naprawdę boli...
          • anu-lla Re: Witajcie 04.03.08, 09:26
            On cie szantazuje!!!!!!!!!!!!!!!Co to ma znaczyc ze jak nie
            pojdziecie do lozka to koniec???To jakies kpiny. Owszem ludzie jak
            sie kochają spią ze sobą ale jak mowi ci to zonaty
            skurczybyk.......Opamietaj sie. On cie szantazuje i wykorzystuje
            twoje zauroczenie. To jakis toksyczny typ. Aha i nieudacznik skoro
            nie umie cie uwieść normalnym sposobem to szantazuje. Ale trep:)
            Kobieto rusz mozgiem.
            • marzeka1 Re: Witajcie 04.03.08, 09:30
              Mózg się jej rozmiękczył pod wpływem tych dreszczy:)))) facet nie może się doczekać, kiedy dobierze się jej do majtek, gra "faceta z zasadami", ona to wszystko łyka jak gęś kluski.
              Fakt: facet toksyczny, głupawy, stosuje szantaż emocjonalny. Pewnie za jakiś czas zobaczymy post "zdradziłam, co teraz, powiedzieć mężowi?".Ależ głupia z niej kobieta.
              • anu-lla Re: Witajcie 04.03.08, 09:49
                No i jak taki toksyczny typ zachowuje sie w domu>> ?? tez stosuje
                szantaz na zonie???
                I prawda taka: taki dupek jak ona wybiera fajną, milą i naiwną
                kobiete za zone bo inna mądra dawno by go pogonila.
              • nigella_a Re: Witajcie 04.03.08, 10:13
                Dlaczego obrażacie tego faceta i tę dziewczynę. Przecież tak na prawdę nic nie
                wiecie o nich. Owszem może facet być "spryciarzem" i chcieć zakończyć sprawę w
                łóżku, ale może być również tak, że spotkali się bo są sobie pisani i pasują do
                siebie jak dwie połówki ... Pozostają jeszcze rodziny obojga - jasne, że to
                trudna sytuacja, ale nie bez kozery ktoś napisał "lepiej żałować, że się
                spróbowało, niż żałować że się tego nie zrobiło...".
                W którą stronę jednak byś nie poszła, to chwil takiej chemii, zauroczenia,
                poczucia atrakcyjności i wyjątkowości nikt Ci nie odbierze.
                • kotkaaaa Re: Witajcie 04.03.08, 10:19
                  ale piep...sz!
                  zalowac to ona bedzie jak tego nie skonczy
                  dla jakichs durnych motyli w brzuchu ma ryzykowac SZCZESLIWE
                  malzenstwo?
            • szaro.bure On cie szantazuje!!!!!!!!!!!!!!! 04.03.08, 09:36
              masz rację, szantażuje mnie!!!!!!! Jezuuu, jaka jestem głupia!!!!
              anu-lla dzięki za Twój post, nawet się uśmiałam, bo faktycznie nie potrafi mnie
              uwieźć normalnie (bo może już mu się znudziło, bo za długo to trwa...) to
              postawił ultimatum!...jak może mnie tak traktować...ech...MUSZę SIę OPAMIęTAć!!!
              Nareszcie docierają do mnie pewne rzeczy, a to znaczy że jeszcze zachowałam
              resztki rozsądku :)))
              TOKSYCZNYM TYPOM MóWIę STANOWCZE NIE!!!!
              • anu-lla Re: On cie szantazuje!!!!!!!!!!!!!!! 04.03.08, 09:52
                ciesze sie ale i tak ciezko ci będzie. On jest zalosny. A wiesz
                czemu mu sie nie udalo??? Nieumiejetnie cie uwiodl pokazując ci ze
                kocha zone, jestw niej zakochany..to dziala zle na kobiety bo kazda
                chcialaby uslyszec ze nie kocha zony tylko ją . itd I on albo bedzie
                mial fuksa i jakas da sie nabrac albo bedzie szukal kolejnej ofiary
                i udoskonali technike.
                Dlatego dziala zawsze stara spiewka facetow"Nie kocham zony , ona
                mnie, lącza nas dzieci"
                :):):):)
                • nigella_a Re: On cie szantazuje!!!!!!!!!!!!!!! 04.03.08, 10:15
                  A skąd pewność, że faktycznie tak nie jest. Nie wszystkie małżeństwa są idealne ...
                  • szaro.bure Re: On cie szantazuje!!!!!!!!!!!!!!! 04.03.08, 10:24
                    nigella_a napisała:

                    > A skąd pewność, że faktycznie tak nie jest. Nie wszystkie małżeństwa są idealne
                    > ...

                    to prawda...nie są też ostateczne i różnie w życiu bywa...
                    ale gdyby myślał o mnie poważnie nie zachowywałby się w ten sposób! Nie
                    ciągnąłby mnie na siłę do łóżka itd... bo opowieści o oddzielnych sypialniach z
                    żoną i kłótniach już przerabiał ;)
                    Niby wiem, że to nie ma sensu, ale mam głupią nadzieję, że jednak jest inaczej...
                    • nigella_a Re: On cie szantazuje!!!!!!!!!!!!!!! 04.03.08, 10:30
                      Trochę zmieniłaś front. Wcześniej pisałaś, że są to rozmowy ... różne. A teraz ,
                      że na siłę ciągnie Cię do łóżka...
                      A może to tylko Twoja fantazja???
    • nigella_a Re: Czy to jednak ... romans ? 04.03.08, 10:26
      kotkaaaa napisała:
      "ale piep...sz!
      zalowac to ona bedzie jak tego nie skonczy
      dla jakichs durnych motyli w brzuchu ma ryzykowac SZCZESLIWE
      malzenstwo?"

      Nie napisała, że ma szczęśliwe małżeństwo, tylko że ma dobrego i fajnego męża.
      O facecie, który cię kręci i cały czas fascynuje nie mówi się dobry chłopiec.
      Jej mąż może faktycznie jest dobry i miły, ale był jej jedynym facetem i może
      nie czuła przy nim tego co czuje teraz...
      • szaro.bure Re: Czy to jednak ... romans ? 04.03.08, 10:42
        chyba mnie mylisz z autorką wątku!...
        ja się tylko podłączyłam :)
        pisałam wcześniej że moja znajomość zabrnęła dalej niż autorki wątku, u nas były
        pocałunki i pieszczoty...
        • anu-lla Re: Czy to jednak ... romans ? 04.03.08, 10:53
          Zrob tak. Powiedz ze jednak nie chcesz tego z nim robic. A zobaczysz
          jaki bedzie dla ciebie nie mily a byc moze zlosliwy i wredny. POkaze
          ci swoje prawdziwe oblicze.
          Zreszta po romansie (gdyby sie wydalo) i tak by sie ciebie wyparl
          wiec na prawde nic nie tracisz nie kochając sie z nim.
          • szaro.bure Re: Czy to jednak ... romans ? 04.03.08, 11:29
            anu-lla napisała:

            > Zrob tak. Powiedz ze jednak nie chcesz tego z nim robic. A zobaczysz
            > jaki bedzie dla ciebie nie mily a byc moze zlosliwy i wredny. POkaze
            > ci swoje prawdziwe oblicze.
            > Zreszta po romansie (gdyby sie wydalo) i tak by sie ciebie wyparl
            > wiec na prawde nic nie tracisz nie kochając sie z nim.


            Dokładnie tak zrobię, ale nie sądzę żeby zmienił swój stosunek do mnie, tzn
            pewnie stanie się obojętny, raczej nie będzie złośliwy. Już kilka razy
            próbowaliśmy to kończyć bo czuliśmy że jednak źle robimy i byliśmy dla siebie
            wciąż mili- przynajmniej sie staraliśmy traktować "po przyjacielsku"... Napiszę
            za jakiś czas co z tego wyniknęło...
            • anu-lla Re: Czy to jednak ... romans ? 04.03.08, 15:25
              Zmieni zmieni . Bedzie bardzo zawiedziony i zly. Ale taki debil i
              kretyn nie zrozumie co robi zle . Jak nie na tobie to podszkoli sie
              na innej kobiecie.Nie jestes jedyna , ktora podrywa.A ladny chociaz??
              • szaro.bure Re: Czy to jednak ... romans ? 04.03.08, 15:54
                czy ładny???
                no, mi się podoba :)))
                faktycznie, raczej nic nie zrozumie, chwilowo podrywa tylko mnie (nie miałby
                czasu na kolejną kobietę i jeszcze rodzinę), dlatego wierzyłam w to gadanie, że
                jeszcze czegoś takiego nie przeżywał... zbyt wiele czasu ze sobą spędzamy, ale
                pewnie jak dostanie kosza to znajdzie inną naiwną...
                Czy faceci nie mają serca? Jak to się dzieje że potrafią na zimno i z
                wyrachowaniem podchodzić do takich sytuacji...
        • nigella_a Re: Czy to jednak ... romans ? 04.03.08, 10:54
          Faktycznie, chodziło mi o autorkę :)
    • anu-lla Re: Czy to jednak ... romans ? 04.03.08, 10:39
      W takich wypadkach jak ten zawsze chodzi o sex. Zona moze byc ok ,
      ogolnie rodzina mu pasuje itd jest mu tam dobrze ale cos niegra w
      sferze sexu. Owszem on jest , sypiają ze sobą ale
      A) rzadko bo np zona jest zmęczona albo inne powody
      b) sypiają ze sobą ale ona nie chce sie zgodzic na jakis perwersyjny
      sex.
      W obu przypadkach frajer szuka naiwnej dupy to sexu . A jakimi
      sciezkami to juz wiemy. Roznymi. Ten pan objąl zlą taktykę. :)
      • krzys1971 Re: Czy to jednak ... romans ? 04.03.08, 15:52
        Romans, romans. Tak to się zaczyna i nie wiem jakiej siły trzeba żeby to zatrzymać. Wiem co mówię bo to przeszłam. Pół roku znajomości śmiałam mu się w oczy kiedy mówił że się zakochał. Potem niestety sex i następne pól roku. Potem 10 miesięcy absolutnej przerwy. I znowu pól roku spotkań. Ile nerwów, wyrzutów, zrywań i powrotów. Nie wydało się, ale jakoś w końcu to zakończyłam. Przetrawiłam i zaszłam w ciążę z mężem. Wiem glupio brzmi, ale znam przypadki gdzie kobiety z mężem zabezpieczały się a z kochankiem nie no i mężowie wychowują obce dzieci Zawsze chciałam mieć drugie dziecko. A Tobie radzę: NIE BRNIJ W TO DALEJ!!!!!!!! Pewnie czujesz się wyjątkowo, ale nie warto, tym bardziej że masz udane małżeństwo. Ja tamtego widzę bardzo często. Są te spojrzenia, ale się nie znamy. Dużo mam sobie do zarzucenia, czasem sie nie lubię i to bardzo. Ale cóż, zawsze mowiłam że nigdy nie zdradzę męża..........
        • millka10 Re: Czy to jednak ... romans ? 04.03.08, 22:12

          szaro.bure - napisz do mnie na maila gazetowego bo moje maile do
          Ciebie wracaja jako błednie wysłane :-)
          • szaro.bure Re: Czy to jednak ... romans ? 05.03.08, 08:40
            millka10 napisała:

            >
            > szaro.bure - napisz do mnie na maila gazetowego bo moje maile do
            > Ciebie wracaja jako błednie wysłane :-)


            ojj...nie wiem jak się pisze na gazetowego <wstydzi się> ...
            ale możesz do mnie napisać na: szaro.bure@op.pl :))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja