selica
09.03.08, 17:21
Ja mam czasem werażenie, że jestem nieprzystosowana do
rzeczywistości. Życie biegnie za szybko, wszyscy skoncentrowani są
na gromadzeniu dóbr, kontakty ludzkie w zaniku, nie ma już ani
takich filmów jak kiedyś, ani książek, ani muzyki, żarcie gorsze,
tylko ciuchy lepsze ;)
Ja dziś cały dzień jestem w klimacie epoki hippisów i zamarzyło mi
się, żeby na trochę trafić do takiej hippisowskiej komuny. Nic tylko
wolność, seks i ogólna radość życia. Pewnie nie wytrzymałabym tam
długo, ale trochę im dziś pozazdrościłam:)
Myślę, że dobrze bym się też poczuła w wiktoriańskiej Anglii, w
jakimś wiejskim dworze, jak z Dumy i uprzedzenia. Albo na dworze
francuskim w okolicach rewolucji, ale też tylko na chwilkę w obawie
przed dekapitacją.
Dość mam teraźniejszości, jak ktoś wymyśli maszynę czasu, to stąd
spadam:D