avital84
13.03.08, 23:09
Co myślicie o kobietach, które decydują się na samotne macierzyństwo. Nie
mając stałego partnera wybierają się na przykład do banku spermy albo szukają
chętnego pana do tego by został "tatusiem", ale tylko biologicznym. Zresztą
nie wnikam w metodę. Chodzi mi po prostu o świadomy wybór i decyzję na
urodzenie i wychowanie dziecka mimo tego, że dziecko nie będzie miało ojca.
Otóż ja nie wykluczam takiej możliwości u mnie. Jeżeli będę przez długi czas
bez perspektyw na stały związek to być może będę chciała mimo to mieć dziecko.
I chciałabym kiedyś.
Ostatnio trochę przez to weszłam w spór z moją koleżanką, która uważa to za
szczyt egoizmu i skazanie dziecka na nieszczęśliwe dzieciństwo.
Moim zdaniem po pierwsze jest łatwiej to mówić z jej perspektywy, gdyż jest
już mężatką. A gdyby była na przykład samotną kobietą, której tyka zegar
biologiczny, a która odczuwa potrzebę bycia matką wyglądało by to zupełnie
inaczej.
Można też powiedzieć, że generalnie każde macierzyństwo czy też ojcostwo jest
egoizmem lub przypadkiem. :) Ale przecież w tym egoizmie, w chęci zaspokojenia
takich potrzeb jest też chęć dzielenia się miłością i ofiarowania jej drugiej
osobie.
Jeżeli jest się świadomym tego, że materialnie sobie poradzimy i jesteśmy w
stanie dać dziecku miłość to dlaczego nie?
Związki również się rozpadają i nie zawsze wychodzi na to, że dziecko urodzone
w związku ma obydwoje rodziców.
Pytanie poszerzę jeszcze o samotne ojcostwo aby nie było tu dyskryminacji. :)
Co o tym myślicie. Nie macie nic przeciwko temu czy jesteście na nie dla
takich decyzji?