Samotne macierzyństwo.

13.03.08, 23:09
Co myślicie o kobietach, które decydują się na samotne macierzyństwo. Nie
mając stałego partnera wybierają się na przykład do banku spermy albo szukają
chętnego pana do tego by został "tatusiem", ale tylko biologicznym. Zresztą
nie wnikam w metodę. Chodzi mi po prostu o świadomy wybór i decyzję na
urodzenie i wychowanie dziecka mimo tego, że dziecko nie będzie miało ojca.

Otóż ja nie wykluczam takiej możliwości u mnie. Jeżeli będę przez długi czas
bez perspektyw na stały związek to być może będę chciała mimo to mieć dziecko.
I chciałabym kiedyś.

Ostatnio trochę przez to weszłam w spór z moją koleżanką, która uważa to za
szczyt egoizmu i skazanie dziecka na nieszczęśliwe dzieciństwo.
Moim zdaniem po pierwsze jest łatwiej to mówić z jej perspektywy, gdyż jest
już mężatką. A gdyby była na przykład samotną kobietą, której tyka zegar
biologiczny, a która odczuwa potrzebę bycia matką wyglądało by to zupełnie
inaczej.

Można też powiedzieć, że generalnie każde macierzyństwo czy też ojcostwo jest
egoizmem lub przypadkiem. :) Ale przecież w tym egoizmie, w chęci zaspokojenia
takich potrzeb jest też chęć dzielenia się miłością i ofiarowania jej drugiej
osobie.
Jeżeli jest się świadomym tego, że materialnie sobie poradzimy i jesteśmy w
stanie dać dziecku miłość to dlaczego nie?
Związki również się rozpadają i nie zawsze wychodzi na to, że dziecko urodzone
w związku ma obydwoje rodziców.

Pytanie poszerzę jeszcze o samotne ojcostwo aby nie było tu dyskryminacji. :)

Co o tym myślicie. Nie macie nic przeciwko temu czy jesteście na nie dla
takich decyzji?
    • kamelia04.08.2007 Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:15
      cięzki kawałek chleba, nie polecam, nawet dla bardzo dobrze
      zarabiających. Po maciezynskim trzeba wrócic do pracy, a wtedy
      znalezienie opiekunki na 18 godzin, to nie lada wyczyn (w PL złobki
      sa tylko w teorii). W kukułke nie chcesz sie bawic oddając dziecko
      na wychowanie babci i dziadkowi. Potem podobna bajka z przedszkolem,
      szkola itd.
      • avital84 Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:17
        Ale jak dziecko ma oboje rodziców, a Ci na przykład pracują w wielkich
        korporacjach to też nikt nie ma dla takiego dziecka czasu.

        Powiedzmy, że to już nie sama kwestia pieniędzy tylko raczej moralna.
        Masz coś przeciwko temu od moralnej strony? Uważasz, że to skazanie dziecka na
        cierpienie i egoizm?
        • kamelia04.08.2007 Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:29
          oczywiscie, że mam cos przeciwko od moralnej strony, przede wszyskim
          od moralnej, a potem od tej praktycznej/finansowej, którą opisałam.

          wiadomo, ze rodzice musza pracowac na utrzymanie dziecka, ale to
          jest inna sytuacja urodzenie SOBIE dziecka z załozeniem, ze bedzie
          tylko MOJE.
          Krzywde sie zrobi takiemu dziecku, bo bedzie ono dla matki całym
          swiatem, potem matka nie bedzie mu pozwalała odejsc, zalozyc własnej
          rodziny, zrobi mamisynka, czy bezradną córeczkę
          • elegia_o Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:32
            życie nie jest aż tak przewidywalne ... mądra matka to nie ta która ma męża, ale
            ta która myśli o tym co dla dziecka najlepsze, jest odpowiedzialna za swe słowa
            i czyny :)
            • kitek_maly Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:33

              > ta która myśli o tym co dla dziecka najlepsze, jest odpowiedzialna
              za swe słowa
              > i czyny :)

              Jednak założenia założeniami a życie życiem. :-)
              • elegia_o Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:35
                A czy powinno się zakładać, że samotna kobieta to taka, która nie panuje nad
                swoim emocjonalnym życiem i jest kandydatką na pacjentkę psychologa?
                A mało to nadopiekuńczych matek, które mają mężów? Czy często nie jest tak, że
                jak kobieta zakłada rodzinę odcina się od znajomych bo wlaśnie rodzina staje się
                całym światem?
                • kitek_maly Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:38

                  > A czy powinno się zakładać, że samotna kobieta to taka, która nie
                  panuje nad
                  > swoim emocjonalnym życiem i jest kandydatką na pacjentkę
                  psychologa?

                  A czy ja coś takiego powiedziałam?
                  Mówię tylko, że założenia to jest jedna sprawa a to co się dzieje z
                  biegiem lat to druga i często te dwie sprawy nie są ze sobą zbieżne.
                  • elegia_o Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:42
                    a to przepraszam i też się zgadzam :)))
          • avital84 Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:34
            Ale wiesz. Taka matka niekoniecznie musiała zadecydować o swojej samotności.
            Czasem singlem nie jest się tylko z wyboru.
            Każda matka chce urodzić sobie dziecko i tatuś podobnie.
            I wcale nie musi być tak, że wyrośnie z takiego dziecka upośledzony mamisynek.
            Jeżeli kobieta jest mądra nie musi tak być. Znam wiele dzieci samotnych matek,
            które właśnie wprost przeciwnie do tego co napisałaś bardzo dobrze radzą sobie z
            życiem.
            A poza tym taka kobieta wcale nie musi być do końca życia samotna.
            • elegia_o Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:36
              zgadzam się z Avital :))))
              • avital84 Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:37
                :)))
                • elegia_o Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:41
                  :D zaraz ktoś nam napisze, że cierpimy na syndrom szalejącej macicy :D i stąd
                  mamy takie pomysły - jak popieranie samotnego macierzyństwa :D

                  Ale tak poważnie - to bardzo ciekawy wątek :)
                  • avital84 Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:43
                    Ja jeszcze nawet nie cierpię na ten sydrom, ale wybiegam myślami w przyszłość i
                    jestem ciekawa czy wiele jest kobiet, które myślą tak jak moja koleżanka. :)
                    • elegia_o Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:45
                      Ja też nie :) baaa uważam, że jeszcze nie czas na dziecko :))), ale też się
                      kiedyś nad tym zastanawiałam - dlatego zaciekawił mnie ten wątek.

                      Ciekawa jestem, czy równie krytycznie będzie oceniana próba adopcji przez osobę
                      samotną (tylko, że to to, akurat prawnie jest niemożliwe chyba).
                      • avital84 Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:47
                        Właśnie pewnie też. Mimo, że przecież dziecko czuło by się szczęśliwsze
                        wychowywane przez matkę, która je chce, kocha i jest w stanie zapewnić
                        wychowanie i przyszłość niż w domu dziecka.
                        • elegia_o Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:50
                          To smutne - mam wrażenie jakby osoby piszące o egoistycznej postawie samotnych
                          matek - piętnowały samotność ... czyniły z osoby samotnej kogoś wręcz
                          niepełnosprawnego?

                          No właśnie - idąc tym tropem - czy osoby niepełnosprawne powinny mieć dzieci?
                          Przecież nie jest w 100% pewne, że ich potomstwo też będzie chore - no ale nie
                          da się tego wykluczyć!
                          • avital84 Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 00:00
                            Wiesz co, tak szczerze to samotność tak naprawdę jest piętnowana niejako. Nie
                            otwarcie. Ale jednak samotne osoby z czasem zaczynają słyszeć żale ze strony
                            rodziny, współczucie znajomych, a kolejnym etapem bywa wykluczenie, bo prowadzi
                            się w naturalny sposób inny tryb życia, ma się inne problemy, a przez to spotyka
                            z innymi ludźmi. Często chyba też samotne osoby same świadomie odsuwają się na
                            bok, bo czują się źle w środowisku, które skrycie gdzieś tam je krytykuje.
                            Generalnie singlowanie kojarzy się z egoizmem i z hulaszczym trybem życia.
                            Skokami z kwiatka na kwiatek. Z czasem mężatki przestają lubić samotne
                            koleżanki, bo mężowie z nimi zaczynają flirtować, a każda samotna poleci na
                            każdego faceta. ;) I można by tak sypać przykładami. Ja mam wśród znajomych
                            bardzo tolerancyjnych, empatycznych i rozumiejących pewne kwestie, ale też i
                            takich, którzy mi się dziwią, że na przykład nie zdecydowałam się na jakiś
                            związek z rozsądku i chyba uważają, że jestem sama sobie winna. A mam tylko 24
                            niespełna lata. ;) Moje nieco starsze kuzynki, również samotne mają dopiero
                            nieprzyjemny żywot. :)
                            • elegia_o Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 00:09
                              Doskonale rozumiem to o czym piszesz.
                              Samotność jest jak stygmat ... choć w dużych miastach bez wątpienia proces
                              naznaczania (i podejrzewania o cholewa wie co)ma mniejszy wymiar. Przede
                              wszystkim dlatego, że w miastach kontrola społeczna jest mniejsza. Wyobraź sobie
                              taką samotną matkę na wsi - musiałaby mieć skórę nosorożca by znieść krytykę
                              otoczenia.

                              Istnieje zjawisko singli (odnosi się do osób samotnych z wyboru). Są jednak -
                              jak mówisz - osoby samotne z różnych życiowych powodów - wierzących w miłość,
                              nie chcących jak Ty spotykać się z kimś na siłę (ja uważam, że to dojrzałe
                              podejście - sama takie mam). Jasne, że nie jest łatwo ... pewnie, że w mniejszym
                              lub większym stopniu następuje wykluczenie takich osób - choćby przez to, że są
                              poza pewnymi tematami.

                              Samotność jest ciężka. Dlaczego takim osobom odbierać prawo do rodzicielstwa?
                              Przecież decyzji o samotnym macierzyństwie nie podejmuje się ot tak - przy
                              śniadaniu bo naszło nas natchnienie. Dlaczego odmawia się tym kobietom
                              odpowiedzialności i prawa do szczęścia? Nie rozumiem tego.
            • lacido Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:48
              > Każda matka chce urodzić sobie dziecko i tatuś podobnie.

              mgliście to brzmi

              ja urodziłam dziecko nam a nie tylko sobie :)))
              • avital84 Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:51
                Chodzi potrzebę dania miłości drugiemu człowiekowi, przekazania pewnych wartości.

                Pewnie, że fajniej jest u rodzić nam, ale nie każdy ma takie szczęście.
                • lacido Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 00:07
                  kobiet czasem mówią:urodziłam ci dziecko :)
                  • avital84 Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 00:12
                    Bo to chodzi o miłość.
                    Jasne, że jak się kocha to się chce urodzić dziecko dla tej osoby.
                    Generalnie pojadę banałem, ale wszystko sprowadzam do tego uczucia.
                    Jeżeli ktoś jest samotny, ale ma w sobie pokłady dobrych uczuć, które przekazać
                    nie musi być egoistą.
                    Poza tym słyszałam, że urodzenie dziecka przewartościowuje wszystko, wiec nawet
                    jeżeli jakakolwiek matka, nie tylko samotna ma egoistyczne pobudki na początku
                    to z czasem to się zmienia i najważniejsze jest dziecko i jego potrzeby. Nie
                    wiem sama, ale ufam na słowo Annie Dymnej. :)
                    • lacido Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 00:15
                      > Jasne, że jak się kocha to się chce urodzić dziecko dla tej osoby.

                      wiesz zabrzmiało to tak: ja w sumie nie chcę, ale dla niego czemu nie, dzieci
                      to dobro wspólne

                      > Poza tym słyszałam, że urodzenie dziecka przewartościowuje wszystko, wiec nawet
                      > jeżeli jakakolwiek matka, nie tylko samotna ma egoistyczne pobudki na początku
                      > to z czasem to się zmienia i najważniejsze jest dziecko i jego potrzeby.

                      o rety ale pojechałaś, a co z tymi matkami co zostawiają dzieci bez opieki i idą
                      na imprezę? albo rodziców bijących dzieci bo zagłuszają tv, niestety nie dla
                      wszystkich priorytety sie zmieniają.
                      Czasem widzę matki odpierniczone a dziecko z gilem do pasa i napompowaną pieluchą
                      • avital84 Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 00:21
                        > wiesz zabrzmiało to tak: ja w sumie nie chcę, ale dla niego czemu nie, dzieci
                        to dobro wspólne

                        Może tak zabrzmiało, ale tak nie jest. To chyba zresztą logiczne, że skoro
                        jestem samotna to nie mogę powiedzieć, że urodzę dla kogoś.
                        Chodzi o to, że jak się kocha mężczyznę to czasem ma się poczucie, że wszystko
                        robi się przede wszystkim z myślą o nim, a nie o sobie. Nie wiem, ja tak pojmuję
                        miłość. Jako chęć dawania. Skoro się, więc kogoś kocha to chce się dawać i
                        dzielić się.

                        > o rety ale pojechałaś, a co z tymi matkami co zostawiają dzieci bez opieki i id
                        > ą
                        > na imprezę? albo rodziców bijących dzieci bo zagłuszają tv, niestety nie dla
                        > wszystkich priorytety sie zmieniają.
                        > Czasem widzę matki odpierniczone a dziecko z gilem do pasa i napompowaną pieluc
                        > hą
                        • avital84 Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 00:24
                          > > o rety ale pojechałaś, a co z tymi matkami co zostawiają dzieci bez opiek
                          > i i id
                          > > ą
                          > > na imprezę? albo rodziców bijących dzieci bo zagłuszają tv, niestety nie
                          > dla
                          > > wszystkich priorytety sie zmieniają.
                          > > Czasem widzę matki odpierniczone a dziecko z gilem do pasa i napompowaną
                          > pieluc
                          > > hą

                          Nie wysłało mi się coś. :)

                          Ale zauważ przy tych przykładach, że najczęściej takie zachowania wynikają
                          właśnie z tego, że decyzja o byciu matką nie była w pełni świadoma i dojrzała.
                          Czasem macierzyństwo jest przypadkiem, czasem koniecznością, czasem jakimś
                          społecznym obowiązkiem, a nie każda kobieta być może nadaje się na dobrą matkę.
                          Ale jeżeli kobieta nadaje się na matkę i byłaby dobrą matką, a jej największą
                          wadą jest samotność to w czym ona jest gorsza od tych matek, które "urodziły dla
                          kogoś" , ale zaniedbują dziecko?
            • kamelia04.08.2007 Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:51
              a ja znam z kolei dwie matki synków jedynych, do nich nie dotarło,
              że synowie sie ozenili i maja własne dzieci, matki te są utapieniem
              (a może przeklenstwem) dla swych synowych.

              Zycie to nie wzór matematyczny, ze zawsze albo nigdy i dokładnie
              tak. W zyciu jest tak, że w pewnych okolicznosciach
              prawdopodobieństwo wystapienia czegos jest wieksze, a w innych
              mniejsze.
              Znam 2 samotne matki synów i synowie wciąż ubezwłasnowolnieni przez
              mame, która chce miec nadal cos do powiedzenia w małżenstwie swojego
              dziecka.

              Poza tym do prawidlowego rozwoje dziecko potrzebuje obojga rodzicow
              i tego chyba nie bedziesz kwestionować.

              > A poza tym taka kobieta wcale nie musi być do końca życia samotna.>
              A poza tym idź na forum dla macoch i ojczymów i zobacz, że życie z
              pasierbią/pasierbem nie jest usłane różami, a relacja macocha/ojczym-
              pasierbica nie zawsze, delikatnie mówiąc, najlepsza.
              • elegia_o Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:53
                tak to jest, że najczęściej opisujemy rzeczywistość przez pryzmat własnych
                doświadczeń, doświadczeń najbliższego otoczenia.
                Świat jest jednak wielki :)
    • markus.kembi Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:17
      Mnie w ogóle przeraża coś takiego - zarówno perspektywa mieszkania pod jednym dachem z małym ludzikiem, który potrafi tylko wrzeszczeć i robić pod siebie, jak i to, że niektóre osoby, zwłaszcza panie, chciałyby takiego bachora mieć - dla mnie to jak objaw szaleństwa albo skłonności autodestrukcyjnych. Ale dla nich - no nie wiem, może się mylę, ale takie mam wrażenie - dzieciak to coś jak zabaweczka, taka dzieciolalka z dzieciństwa, tylko trochę bardziej "interaktywna". ;-)
      • avital84 Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:21
        Ja miałam samochodziki. I myślę, że to jednak nie kwestia płci.
        A i zdradzę Ci, że najbardziej to bym chciała mieć takie dziecko już
        dorastające. Czyli wcale nie takie do przebierania. Znaczy wiem, że trzeba
        przejść przez wszystkie etapy, ale ten pierwszy wcale nie jawi mi się jako
        najfajniejszy. :)
        A i też nie chcę teraz, już. Ale kiedyś tam pewnie tak.
        A jeszcze rok temu myślałam chyba podobnie jak TY. :)
      • kitek_maly Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:23

        zarówno perspektywa mieszkania pod jednym d
        > achem z małym ludzikiem, który potrafi tylko wrzeszczeć i robić
        pod siebie

        Pamiętaj, że Ty też kiedyś byłeś takim ludzikiem.
        W ogóle bez komentarza.
        • markus.kembi Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:27
          Piszesz "bez komentarza" - czyli jednak z komentarzem :-)
          • kitek_maly Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:29

            Czyli jednak zastanów się czy byłoby Ci miło gdyby Twój ojciec
            myślał tak o Tobie jak Ty się wyrażasz o małych dzieciach.
            • markus.kembi Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:32
              A ja to mam w dupie, co mój ojciec o mnie myślał 26 lat temu.
              • kitek_maly Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:34

                Jesteś bardzo dojrzały.
                Dziecko przede wszystkim jest bezbronnym, naiwnym stworzeniem zdanym
                na łaskę starszych, nie zawsze odpowiedzialnych ludzi.
                • markus.kembi Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:40
                  Ale to mnie nie interesuje, czy dziecko jest bronne czy bezbronne. Skoro dziecko jest bezbronne, to znaczy że muszę przymusowo takie stworzenie stworzyć i trzymać w domu? Nie rozumiem Twojego rozumowania.
                  • kitek_maly Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:50

                    Oczywiście, że nie.
                    Jednak tylko osoba mało dojrzała mogła dziecko opisać w taki sposób
                    jak Ty to zrobiłeś.
                    Też kiedyś byłeś 'ciągle wrzeszczącą, robiącą pod siebie lalką' a
                    jednak Twoja mama widziała w Tobie zupełnie co innego.
                    • dorisja Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:54
                      Daj spokój on i tak nie zrozumie, dla niego dziecko to chyab w ogole jeszcze nie
                      człowiek
                      • kitek_maly Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:55

                        Widocznie on urodził się mając 6, 10 a może 18 lat.
                        • dorisja Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:58
                          spokojnie od razu miał 18
                    • markus.kembi Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:59
                      A czy to ma jakieś znaczenie? Znowu to Twoje rozumowanie - skoro sam byłem małym bachorkiem, nie umiałem mówić ani korzystać z toalety, to znaczy, że muszę koniecznie pragnąć towarzystwa takiego wrzeszczącego osobnika? Nie widzę żadnego związku.
                      • dorisja Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 00:02
                        ależ nikt cie nie zmusza tylko moze troszke szacunku bo to małe wrzeszcace jak
                        to nazywasz to tez człowiek
                        • markus.kembi Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 00:06
                          Dlaczego "troszkę szacunku"? Przecież mówię tylko o dzieciaku na tyle małym, że nie rozumiałby co to "szacunek". Taki tylko leży i sra. Szanować można tylko kogoś, kto to docenia i odwzajemnia.
                          • avital84 Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 00:08
                            Właśnie na twarzy dziecka najprościej jest zauważyć radość i wdzięczność. A od
                            dorosłych też często nie można oczekiwać docenienia i odwzajemnienia.
                          • dorisja Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 00:09
                            bez komentarza
                            • markus.kembi Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 00:13
                              dorisja napisała:

                              > bez komentarza
                              ______________

                              Znowu to samo? Jak nie chcesz komentować, to nie po prostu komentuj.
                          • kitek_maly Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 00:09

                            > Dlaczego "troszkę szacunku"? Przecież mówię tylko o dzieciaku na
                            tyle małym, że
                            > nie rozumiałby co to "szacunek". Taki tylko leży i sra. Szanować
                            można tylko k
                            > ogoś, kto to docenia i odwzajemnia.

                            Boże, co za bełkot.
                            • markus.kembi Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 00:12
                              Widzę, że już nie masz nic sensownego do powiedzenia.

                              Tak samo ja o Twoich wypowiedziach mogę równie dobrze napisać "Boże, co za bełkot" - tylko co z tego?
                              • kitek_maly Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 00:15

                                > Widzę, że już nie masz nic sensownego do powiedzenia.

                                Po prostu ręce mi opadają jak czytam ten bełkot, który
                                zaprezentowałeś przed chwilą.

                                Ale skoro chcesz do tego dodać coś jeszcze, to odpowiedz mi proszę
                                od jakiego wieku/ stadium rozwoju człowiek zasługuje na Twój
                                szacunek?
                                • markus.kembi Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 00:23
                                  To nie jest kwestia wieku (czyli cyferek), tylko tego, co ktoś mówi i co robi.
                                  Więc co jak co, ale akurat "szacunek" do dziecka, które robi tylko kupkę, raczej
                                  nie pasuje.
                                  • kitek_maly Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 00:30

                                    Pas.
                      • kitek_maly Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 00:04

                        > A czy to ma jakieś znaczenie? Znowu to Twoje rozumowanie - skoro
                        sam byłem mały
                        > m bachorkiem, nie umiałem mówić ani korzystać z toalety, to
                        znaczy, że muszę ko
                        > niecznie pragnąć towarzystwa takiego wrzeszczącego osobnika? Nie
                        widzę żadnego
                        > związku.

                        Albowiem dokonujesz naditepretacji.
                        W którym miejscu napisałam, że powinieneś pragnąć towarzystwa dzieci?
      • dorisja Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:24
        szkoda mi ciebie jesli myslisz ze dziecko to taka interaktywna zabawka, tylko
        wiesz co ta zabawka nie ma wyłacznika jak wiekszosc
      • lacido Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:50
        markus.kembi napisał:

        > Mnie w ogóle przeraża coś takiego - zarówno perspektywa mieszkania pod jednym d
        > achem z małym ludzikiem, który potrafi tylko wrzeszczeć i robić pod siebie, jak
        > i to, że niektóre osoby, zwłaszcza panie, chciałyby takiego bachora mieć - dla
        > mnie to jak objaw szaleństwa albo skłonności autodestrukcyjnych. Ale dla nich
        > - no nie wiem, może się mylę, ale takie mam wrażenie - dzieciak to coś jak zaba
        > weczka, taka dzieciolalka z dzieciństwa, tylko trochę bardziej "interaktywna".
        > ;-)

        dla mnie obłedem jest to, że ludzie świadomie decydują sie na powtórkę z rozrywki
    • elegia_o Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:23
      Absolutnie nie uważam je za egoistki. Dlaczego kobieta samotna ma się skazywać
      na samotność w jeszcze większym wymiarze?
      Poza tym - jeśli pragnie być matką - to prawdopodobnie będzie robiła wszystko by
      zapewnić dziecku szczęście. Świadome macierzyństwo nie jest egoizmem!!!!!!!!!!
      Myślę, że dużo bardziej nieszczęśliwe są niechciane dzieci.
      Inna rzecz, że samotne macierzyństwo jest bardzo trudne! Brak wsparcia
      emocjonalnego i psychicznego - to dużo!

      Pytanie o metodę jednak nie jest takie głupie! To wcale nie jest takie proste.
      Takiej kobiecie potrzeba będzie wiele determinacji i siły by zrealizować swe
      marzenia. Iść do łóżka z facetem tylko by spłodzić dziecko - dla niejednej to
      może być problem - no i czy tych chętnych na tylko biologiczne macierzyństwo
      będzie wielu?
      A bank spermy - pewnie niezły wydatek i jak to poźniej powiedzieć dziecku -
      lepiej w ogóle nie mówić - lepiej ukrywać.
      Tak myślę!
      • elegia_o korekta 13.03.08, 23:27
        korekta - pytanie czy chętnych na biologiczne tacierzyństwo :D ( nie
        macierzyństwo :D)będzie wielu
      • avital84 Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:27
        No na pewno w obliczu podjętej decyzji metoda była by problemem.
        Z bankiem jest o tyle dobrze, że można sobie wybrać profil tatusia i liczyć na
        to, że dziecko będzie zdrowe, mądre i urodziwe i dzięki temu będzie miało nie
        najgorzej w życiu mimo braku taty.

        A tak poza tym. Wiem, że nie takie hop siup, ale czasem może być tak, ze ojciec
        może zjawić się w trakcie. Znaczy ojczym. :) Różnie bywa.
        • elegia_o Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:30
          Oczywiście, że tak ...wszystko się może zdarzyć :)) To tak jakby powiedzieć -
          matka z dzieckiem jest gorsza, nie zasługuje na miłość ... a czy jest panna czy
          rozwódką - co za różnica?
          Każdy ma prawo do szczęścia.
          A co do dzieci ... to szczęśliwe są te kochane i wyczekiwane :))
      • kamelia04.08.2007 Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:38
        nie jest dobre samotne macierzynstwo,
        nie jest też dobre, kiedy ludzie rozgrywaja dzieckim miedzy soba, bo
        wyjsc chca za maż, bo chca miec juz natychmiat dziecko, bo mysla, że
        jak bedzie dziecko, to wszystko będzie dobrze itd..

        Co do metody, to nie jest tak łatwo zajsc w ciażę, tylko na
        filmie "kochanek czy kochanka" udało sie to za jednym razem
        (okoliczności te same).
        • niunka24 Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:45
          wg mnie tak, to egoizm. O wiele lepszym rozwiązaniem jest związek lesbijek czy
          gejów posiadających dziecko. Dlaczego? Bo dziecko powinno mieć różne wzory,
          obserwować różnych ludzi, mieć wsparcie w dwóch osobach i gdy jedna traci
          cierpliwość, nie ma czasu, jest zmęczone, może iść do drugiego.

          A co będzie, jeśli zachorujesz,umrzesz,co wtedy stanie się z dzieckiem?

          Co mu powiesz, jak spyta o tatę? Co będzie, jeśli wykończona po wielu godzinach
          pracy dziecko przyjdzie i poprosi o pomoc w matematyce, a Ty nie będziesz mogła
          powiedzieć "idź do taty"?

          Samotne macierzyństwo jest złamaniem jakiegoś, ogólnie przyjętego, podobno
          najlepszego, wzorca rodziny. Jeśli jest z wyboru, to wg mnie egoizm i nie
          patrzenie na potrzeby dziecka, tylko na swoje "widzimisię". Macierzyństwo
          samotne, bo tak się złożyło, bo ojciec odszedł,umarł,to zupełnie inna kwestia...
          Ale z góry skazywanie młodego człowieka na posiadanie tylko jednego rodzica?
          Nie, to nie jest uczciwe. Macierzyństwo to nie tylko zmienianie pieluszek i
          karmienie... To wielka odpowiedzialność, ale także ciężka praca, która powinna
          być rozłożona na dwie osoby. Z wielu względów, także tych, o których napisałam
          wcześniej.Może łatwo mi mówić, bo mam męża. Ale ja stereotypowo wybrałam,
          najpierw dom, praca, mąż, a potem dziecko. Bo dziecko to owoc miłości... DWOJGA
          ludzi. Wiem, jestem niemodna. Cóż. Dobrze mi z tym;)

          Pozdrawiam
          • elegia_o Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:48
            Czyli samotna kobieta dla dobra nienarodzonego dziecka (potencjalnego dziecka)
            powinna pogodzić się z tym, że nigdy nie będzie matką, że nie będzie miała komu
            pokazać piękna tego świata?
          • kamelia04.08.2007 Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:57
            niuńka, źle podczepiłas odpowiedz, bo to nie do mnie




            ps. zgadzam sie
            • elegia_o Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:59
              :D och to przez te emocje :D (pewnie się nie nadaję na samotną matkę skorom taka
              rozchwiana :D)
              ;)
    • minasz Re: Samotne macierzyństwo. 13.03.08, 23:44
      a kogo bym sie pytał o zdanie hehehe
      podyskutowac to moge np o bańkach jak one działaja i jakie procesy fizyczne tamn
      zachodza :)
      • ab554 Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 00:37
        Moja corka od roku ma chlopaka , a w listopadzie skonczyla 25 lat.Tak na serio ,
        to jej pierwszy facet.Maja juz zaplanowane cale zycie... dzieci za ok 5
        lat.Avital- kazda potwora znajdzie amatora i nie chodzi mi o urode , charakter ,
        ale to cos , zeby sie dopasowac.Moja znajoma chyba...w ten sposob urodzila
        dziecko , radza sobie swietnie.Z meskich wzorcow dziecko ma jej brata, z ktorym
        sie czesto widuje .

        A propos jakiegos wczesniejszego postu - czasem tez sie zdarza , ze oboje
        rodzice gina w wypadku.
    • nadinka_nadinka Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 06:03
      jestem przeciw. Dzieko nie pies, nie jest do zaspokajania naszych kaprysów.
      Dziecko powinno mieć ojca i matkę. Jeżeli nie ma ojca, bo tak się życie ułożyło
      to cóż, bywa. Natomiast jeżeli od urodzenia skazuje się je na brak ojca to
      świadczy to tylko o egoiżmie matki. Nie sądzę, żeby taka osoba była dobrą matką.
    • wiarusik Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 07:27
      Po co myśleć o czymś takim?
      Zrobimy sobie bachorka i będziemy go chować;)
      • lacido Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 11:50
        sam jesteś Bachorek :)))
    • jace_k00 pytanie techniczne 14.03.08, 12:02
      a co powiesz dziecku kiedy zacznie pytac o ojca (a predzej czy póxniej zacznie,
      to nieuniknione)
      Powiesz:
      a) nie wiem kim jest, przespałam się z kilkoma facetami 10 czy 15 lat temu i
      któryś z nich to na pewno jest :))
      b) twój tatuś ma nr 458234712 i jest z banku spermy xyz :)))

      bo to chyba też bedzie problem, myslę, ze dziecko wolało by mieć jednak
      "tatusia" znanego i takiego który się nim zainteresuje, przynajmniej od czasu do
      czasu zabierze na spacer
      • lacido Re: pytanie techniczne 14.03.08, 12:06
        > bo to chyba też bedzie problem, myslę, ze dziecko wolało by mieć jednak
        > "tatusia" znanego i takiego który się nim zainteresuje, przynajmniej od czasu d
        > o czasu zabierze na spacer

        kobieta też by wolała ale jak się nie ma co sie lubi...
        gdyby miała takiego kandydata na ojca to nie brałaby pod uwagę innego sposobu :)
        • jace_k00 Re: pytanie techniczne 14.03.08, 12:14
          > kobieta też by wolała ale jak się nie ma co sie lubi...
          > gdyby miała takiego kandydata na ojca to nie brałaby pod uwagę innego sposobu
          > :)

          ale nie chodzi tutaj o kobiete tylko o dziecko, bo pozbawienie dziecka ojca na
          całe zycie (w przypadku przespania się z pierwszym lepszym lub banku spermy)
          raczej niczego dobrego nie wróży, kiedy zacznie samodzielnie myslec, to może się
          trochę wku**ić na mamusię :)))
          • lacido Re: pytanie techniczne 15.03.08, 14:48
            to jasne, że takie postaranie o dziecka wynika z pobudek trochę egoistycznych,
            ale nie jest powiedziane ze to dziecko nie będzie zadowolone z tego że jest mimo
            ze ojca brak :) a poza tym kto wie, mozę kandydat na ojca pojawi się później
    • claudel6 Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 12:44
      markus.kembi: prowokator z Ciebie..:) na forum kobieta panuje kult bobaskow i
      nie wolno sie tak wyrazac o tych malutkich slodkich istotkach...
      bue. generalnie swietnie Cie rozumiem.

      ej, ale przeciez wcale nie jest powiedziane, ze ta samotna matka skazuje dziecko
      na 'siebie' na cala wiecznosc. przeciez ta samotna matka moze sobie znalezc
      jeszcze faceta piec razy. wiem, ze to nielatwe, ale rownie trudne jest chyba
      utrzymanie gotowego juz zwiazku.
      moja mam byla samotna matka od poczatku, i nie z wyboru, po prostu zostawil ja
      ojciec dziecka. i takich przypadkow sa setki.

      avital: nie wiem, czy myslisz o sobie, ale jesli tak: jesli chcesz miec dziecko
      i czujesz, ze bedziesz je madrze i dojrzale kochac, to miej, tyle Ci powiem.
      Twoja macica w koncu, innym nic do niej.
      ja nie wiem dlaczego jak kobieta chce zajsc w ciaze albo chce usunac ciaze, to
      zaraz wokol niej ustawia sie chor moralizatorow, ktorzy wiedza lepiej. w jednym
      i drugim przypadku jest to sprowadzanie kobiety do roli przedmiotu, nie podmiotu.
      • kitek_maly Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 12:48

        > markus.kembi: prowokator z Ciebie..:) na forum kobieta panuje kult
        bobaskow

        Na którym FK? Bo chyba myślimy o innych forach.
      • markus.kembi Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 17:00
        Wiesz, wydaje mi się, że samotnej kobiecie z dzieckiem jest jednak znacznie trudniej znaleźć mężczyznę na stałe, niż samotnej kobiecie bez dziecka. Wielu mężczyzn ma duże opory przed ojcowaniem cudzemu potomstwu. Coś jak u lwów - gdy samiec lwa pokona innego samca, obejmie przywództwo nad stadem i posiądzie samice, zdarza się, że zabija młode, a geny pokonanych samców nie są już przekazywane dalej. Ludzie oczywiście nie są aż tak bestialscy, ale bywa, że po prostu się wycofują, zwłaszcza gdy "pokonany samiec" jeszcze żyje i jest przynajmniej teoretyczna możliwość, że powróci.
    • tygryska1 Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 16:46
      Moim zdaniem jest to pewnego rodzaju egoizm.

      Dziecko powinno mieć i matkę i ojca.
      Wiadomo ze sama matka nie przekaże wiedzy i nie wprowadzi w swiat męski- tak jak
      mezczyzna. Podobnie facet. To są dwa rózne kierunki.
      Musi być równowaga i proporcje.
      Logiczne że, jeden rodzic nie jest w stanie tego zrobić, choćby był
      najmądrzejszy. To po prostu jest niemożliwe.

      Po prostu dla zdrowia psychicznego, emocjonalnego, dla dobrego rozwoju, dziecko
      powinno być wychowywane przez oboje rodziców.
      Wtedy będzie potrafiło funkcjonować w społeczeństwie w sposób zdrowy.


      Tak powinno być - modelowo, ale życie to życie, niestety.
      • sabriel Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 16:55
        Taki wątek już kiedyś był-szczyt egoizmu, myślenie jedynie o sobie i własnych
        potrzebach.
        Oczywiście wiele kobiet wychowuje dzieci samotnie,ale co innego gdy życie tak im
        sie ułożyło,a co innego gdy ktoś z góry zakłada, że "zrobi sobie dzidziusia" bo
        przecież nikogo więcej do tego nie potrzebuje.
        • littlequeen Re: Samotne macierzyństwo - CZEMU NIE? 14.03.08, 17:10
          Jeśli matka jest zaradna i pełna miłości do swojego dziecka,to
          samotne macierzyństwo NIE JEST skazywaniem dziecka na nieszczęśliwe
          życie. BZDURA! Mnie samą wychowała tylko mama - odeszła od mężczyzny
          który był niedojrzały,nie dorósł do opieki nad dzieckiem. NIE
          ŻAŁUJĘ :) i nie jestem z tego powodu nieszczęśliwa ani nie mam do
          niej cienia żalu. Od zawsze jestem zwolenniczką teorii że lepiej
          wychowywać dziecko samej niż z nieodpowiednim mężczyzną. Czy samotna
          kobieta ma się łapać każdego,jakiegokolwiek mężczyzny bo "dziecko
          powinno mieć ojca i matkę"? Zwłaszcza jeśli zegar biologiczny
          bije,to dla niej "ostatni dzwonek" i bardzo pragnie dziecka - nie
          mam NIC przeciwko.
          • tygryska1 Re: Samotne macierzyństwo - CZEMU NIE? 14.03.08, 18:07
            Od zawsze jestem zwolenniczką teorii że lepiej
            > wychowywać dziecko samej niż z nieodpowiednim mężczyzną.

            oczywiście że tak.

            Mnie samą wychowała tylko mama - odeszła od mężczyzny
            > który był niedojrzały,nie dorósł do opieki nad dzieckiem. NIE
            > ŻAŁUJĘ :)

            Wybacz, ale przecież nie wiesz jak to jest jak jest ojciec, w równym stopniu
            wychowujący co matka.

            Ja uważam ze jeśli tylko jeden rodzic wychowuje pociechę, zawsze takie dziecko
            będzie miało deficyt i wzorców typowych dla obu płci.
            Tyle.
            • avital84 Re: Samotne macierzyństwo - CZEMU NIE? 14.03.08, 18:16
              Tylko, że życie to nie matematyka i nigdy nie jest modelowo.
              Bardzo często w pełnych rodzinach nie ma żadnych wzorców albo jest znaczny
              deficyt tych wzorców.
              • tygryska1 Re: Samotne macierzyństwo - CZEMU NIE? 14.03.08, 18:27
                Tak to prawda. Ale to nie znaczy aby dobrowolnie i świadomie narażać na to dziecko.
              • triss_merigold6 Nadal nie masz bladego pojęcia 14.03.08, 18:31
                Dziecko ma prawo do wiedzy o historii własnej rodziny w tym również
                do wiedzy o ojcu i jego krewnych. Może być to niefajna historia ale
                jest. Ważna dla poczucia tożsamości jest znajomość korzeni. Był
                JAKIŚ ojciec - mężczyzna z krwi i kości, realny, uwieczniony na
                zdjęciach, we wspomnieniach etc. a nie anonim z knajpy czy banku
                spermy.
                • sorrento_8 Re: Nadal nie masz bladego pojęcia 14.03.08, 19:00
                  Myślę podobnie. Ludzie wpadają, rozstają się, umierają ale jednak
                  jakaś wiedza/historia jest, zostaje. Owszem, małemu dziecku można
                  opowiadać bajki, ale później może być problem.
                  • triss_merigold6 Re: Nadal nie masz bladego pojęcia 14.03.08, 19:04
                    Wiem co się dzieje z dzieckiem, któremu opowiadano bajki co do jego
                    biologicznego pochodzenia od strony ojca. Dorośli mężczyźni do dziś
                    ponoszą psychiczne konsekwencje zmowy milczenia w rodzinie i bajek
                    na temat osoby tatusia.
    • sorrento_8 Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 17:06
      Nie można zakładać, że ta decyzja to skazanie dziecka na
      nieszczęśliwe dzieciństwo, bo wiele dzieci wychowuje się w
      niepełnych rodzinach.
      Niestety kobiety są ograniczone zegarem biologicznych i chęć bycia
      matką, nasuwa różne pomysły.
      Mimo, że uważam, można dobrze wychować szczęśliwe dziecko w
      niepełnej rodzinie, to jak dziecku wytłumaczyć, że nigdy nie pozna
      swojego ojca, tak wiem, zdarzają się takie przypadki wielkrotnie,
      ale mówimy tu o świadomej decyzji, chce zajść w ciąże i nigdy więcej
      go nie spotkać, a wytłumaczenie o dawca z banku spermy jest już
      zupełną abstrakcją.
      • littlequeen Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 18:34
        No tak,dokładnie,nie wiem jak to jest gdy wychowuje ojciec i właśnie
        do tego zmierzam... Nie miałam ojca ale nigdy nie czułam się z tego
        powodu nieszczęśliwa,gorsza,smutna. Dlaczego więc myślicie że dzieci
        wychowywane tylko przez matkę są nieszczęśliwe? Przecież one nie
        mają za czym tęsknić - nigdy nie miały ojca,znają swój własny model
        rodziny i jak najbardziej mogą się w nim czuć dobrze. A
        nauka "podstawowego" modelu rodziny to żaden problem - WSZYSTKO
        zależy od tego jaką wiedzę przekaże dziecku matka.
        • triss_merigold6 Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 18:39
          Jaką wiedzę? "Byłam na tyle beznadziejna, że nie udało mi się przez
          20 lat aktywnego życia poznać mężczyzny z którym chciałabym mieć
          dzieci i ktory chciałby mieć je ze mną więc skorzystałam z banku
          spermy".
          • littlequeen Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 18:44
            Po pierwsze cóż,czasem tak bywa i nie jest to wina "beznadziejności"
            kobiety. Po drugie nie o taką wiedzę mi chodziło :) chodziło mi o
            wiedzę o podstawowym modelu rodziny,mama może ją dziecku przekazywać
            i przygotowywać do niej. Nie zawsze z takiej "niepełnej" rodziny
            wyrastają sieroty nie potrafiące żyć w związku i zgodnym
            małżeństwie.
        • littlequeen Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 18:41
          Ale faktem jest ża ja wiem sporo o swoim ojcu,jego
          rodzinie,pochodzeniu... nie wiem jak byłoby gdyby nawet moja matka
          nie znała mojego ojca. Napewno musi to być dla dziecka dziwne. Ale
          zegar biologiczny kobiet tyka... i rozumiem te dla ktorych ciąża
          to "ostatni dzwonek" i decydują się na to.
          • triss_merigold6 Re: Samotne macierzyństwo. 14.03.08, 18:43
            Cóż, mogły zacząć myślec bliżej 30-tki niż 40-tki, potrafią chyba
            liczyć? Nie żal mi absolutnie, bo znam sporo 30+ letnich singielek
            (z tych niezależnych, ładnych, ze świetną pracą i własnym
            mieszkaniem) i są tak popaprane, że rybki bym im odradzała a co
            dopiero dziecko.
    • triss_merigold6 Nie wiesz dziecko o czym mówisz 14.03.08, 18:28
      Jesli kobiecie do menopauzy nie udało się poznać odpowiedniego
      partnera, obdarzyć odwzajemnionym uczuciem i stworzyć w założeniu
      przynajmniej trwałego związku to jest dysfunkcyjna i nie powinna
      decydować się na samodzielne macierzynstwo.
      Rozumiesz? Z laską, która lekko licząc do 40-tki nie miała dłuzszego
      i poważnego związku jest coś nie halo. Nie potrafi tworzyć relacji z
      ludźmi.
      BTW odcięcie dziecka od połowy jego tożsamości (geny tatusia,
      rodzina, przeszłość etc.) to gwarancja kłopotów z sajko w
      przyszłości.
      • tygryska1 Re: Nie wiesz dziecko o czym mówisz 14.03.08, 18:48
        > Jesli kobiecie do menopauzy nie udało się poznać odpowiedniego
        > partnera, obdarzyć odwzajemnionym uczuciem i stworzyć w założeniu
        > przynajmniej trwałego związku to jest dysfunkcyjna

        Triss, widzisz ja byłabym daleka aby mówić że taka kobieta jest dysfunkcyjna.
        W zyciu to różnie jest, nie wszystko można zaplanować, ułozyć, nie wszystkie
        miłości są trwałe.
        Rzadko komu się wszystko udaje, to nie znaczy że jest to gorszy człowiek.
        • triss_merigold6 Re: Nie wiesz dziecko o czym mówisz 14.03.08, 18:52
          Oczywiście, że nie wszystkie związki są trwałe, niemniej do tego
          schyłku płodności któryś mógłby okazać się trwały. Są sytuacje kiedy
          30+ letniej pani pan po paru latach mówi "ups, sorry odchodzę" i
          trudno jej poznać nowego i wolnego partnera. Niemniej założenie z
          góry, że pozyska się materiał genetyczny do rozrodu z banku spermy
          czy od anonima w pubie jest IMO obrzydliwe.
          • cartahena Re: Nie wiesz dziecko o czym mówisz 15.03.08, 00:24
            Niestety, sama jestes obrzydliwa.
      • cartahena Re: Nie wiesz dziecko o czym mówisz 15.03.08, 00:28
        ile ty masz lat? z twego sposobu wypowiadania sie wnosze, ze chyba
        jakies 23. czyli prawie nic nie wiesz o zyciu. wiec nie osadzaj
        innych ludzi, bo jeszcze duzo musisz w zyciu zobaczyc, nauczyc sie i
        przezyc.
        "nie halo", co to znaczy w normalnym jezyku?
Pełna wersja