do osób po rozwodzie

15.03.08, 07:32
witam Was wszystkich. Wali mi się życie i już nie wiem co robić, od paru
tygodni żyję jakby obok. Jesteśmy z mężem w sumie 13 lat, w tym 3 lata po
ślubie. Mamy 15 miesięcznego synka. Gdybym chciala pisać szczegółowo o całej
sytuacji to bym Was zanudziła więc postaram się w miarę to wszystko jakoś
streścić.
Mąż jest moją pierwszą miłością i ja w sumie męża też (choć miał parę
dziewczyn przede mną ale nic na poważnie). Zaczęliśmy chodzic jak mialam 17
lat. Początki wiadomo były cudowne, jak każde początki zresztą. Później przez
ok 4 lata też było super a później powoli, powoli zaczeło się sypać (dziś to
widzę z perspektywy czasu). Mi zaczeło brakować okazywania czułości przez
męża, wspólnych długich spacerów (których kiedyś nie brakowało), rozmów,
randek w knajpach, kinach itp itd....... a mąż z kolei odkrył nową pasję
komputer..i tak jakoś żyliśmy dalej, ja swoimi złudzeniami, on trochę mną,
trochę komputerem. W międzyczasie zerwałam z nim 2 albo 3 razy (już nie
pamiętam dokładnie), późńiej wróciliśmy do siebie, na początku było fajnie,
później tak samo jak przed zerwaniem itd itd. Później był ślub w 10 rocznicę
chodzenia a niecałe 1,5 roku po ślubie urodził nam się synek.
Mamy teraz ogromny kryzys, z którym nie potrafimy sobie poradzić. Dużo moich
błędów, dużo z jego strony podobnie... Ogólnie ja mam pretensje do niego, że
nie okazuje mi czułości, nie traktuje mnie na codzień jak kobiety, którą
kocha, nie przytula itd...on ma do mnie pretensje, że krzyczę, że nie ma przy
mnie spokoju, że groże rozwodem... no właśnie - to ostatnie wg niego
spowodowało, że on już się na ten rozwód psychicznie przygotował i już jest
właściwie gotowy na to...
a ja tak naprawdę nie chcę (chyba) się rozwodzić, tylko posklejać to wszystko
i z powrotem (tak jak kiedyś) stworzyć szczęśliwą rodzinę - jednakże dalej mu
uparcie powtarzam co mu nie pasuje (ten brak czułości) a on mówi, że już
psychicznie od 2 miesięcy nastawił się na rozwód i nie potrafi a właściwie
nawet nie odczuwa potrzeby sklejania tego wszystkiego...
dzisiaj po raz kolejny ryczałam w trakcie naszej rozmowy....ale w pewnym
momencie jak widziałam, że jednak mu nie zależy i właściwie to tylko już ja
myślę o tym, żebyśmy byli szczęśliwą rodzinką, to doszło do mnie, że to chyba
nie ma sensu....że czas faktycznie rozwiązać to w ten sposób, o którym on
myśli....
tylko właśnie......cholernie się tego wszystkiego boję...wszystkiego... - czy
sobie poradzę sama z dzieckiem, boję się samotności, czy ułożę sobie jeszcze
życie, czy będzie ktoś chciał 30-tkę z dzieckiem, boję się innych mężczyzn
(przecież tyle lat byłam z jednym jedynym od początku), boję się reakcji
znajomych, rodziny, boję się podziału tych wszystkich rzeczy materialnych,
boję się ogólnie strasznie wszystkiego, przeraża mnie to wszystko, gdyż nigdy
w swoim życiu nie zakładałam, że będę kiedyś rozwódką....zawsze chcialam mieć
szczęśliwą rodzinę i wyjść za mąż za tego jedynego już tak do końća....a tu
życie jednak zweryfikowało moje plany, marzenia...
proszę jak w temacie osoby, które przez to już przechodziły o wsparcie i
dodanie mi siły w tym wszystkim bo jest mi bardzo ciężko.....
    • goetia Re: do osób po rozwodzie 15.03.08, 08:29
      Wszystko się da. Rozwód to nie jest nic łatwego i prostego, zwłaszcza jeśli
      macie dziecko, niestety może nie być łatwo krótko i przyjemnie, co w takim
      przypadku było by wskazane, choćby ze względu na stres. Dobrze by było, żebyś
      miała w kimś wsparcie i pomoc.
      To, że się boisz to normalne - w takiej sytuacji tylko głupiec nie odczuwałby
      obaw, zwłaszcza że Ty zostaniesz z dzieckiem. Ale poradzisz sobie, musisz tylko
      sobie wszystko poukładać, skoro teraz jeszcze mieszkacie wspólnie, zacznij
      planować - nie wiem jak Twoja sytuacja w pracy, czy w ogóle pracujesz, jak z
      mieszkaniem - to są dość istotne sprawy przy rozwodzie - gdzieś się z tym
      dzieckiem musisz podziać. Ja miałam to szczęście, że otrzymałam pomoc od
      rodziców, mogłam u nich mieszkać, ojciec zajmował się dzieckiem, kiedy już
      znalazłam lepszą pracę - wcześniej pracowałam na pół etatu.
      Zajrzyj na forum Samodzielna mama forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=571 i
      jeszcze na forum o rozwodach forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24087
      Po rozwodzie da się żyć normalnie, chociaż niekiedy bywa trudno.
      Powodzenia.
    • niya Re: do osób po rozwodzie 15.03.08, 08:42
      ale po co od razu rozwód? może wystarczy na jakiś czas zrobić sobie przerwę?
      odpocząć od siebie? przemyśleć na spokojnie wszystko, 15 lat to kawał życia i
      dla mnie jest niepojęte tak po prostu go zamknąć, podzielić wszystko i być dla
      siebie obcymi ludźmi? Dajcie sobie 2 miesiące od siebie i dopiero po tym czasie
      zdecydujcie albo o rozstaniu albo o próbie ratowania małżeństwa. Może tez wizyta
      u specjalisty by pomogła? Nie można tak od razu się poddawać, jeśli Ci zależy to
      musisz wszystkiego spróbować zanim naprawdę powiesz koniec.
      Musisz mieć pewność, że próbowałaś wszystkiego, naprawdę życzę powodzenia
      • ksenaa Re: do osób po rozwodzie 15.03.08, 09:33
        jak nic nie zrobicie z tym, to będzie się w taki sposób ciagnęło
        latami...bez sensu.
      • stazystka5 Re: do osób po rozwodzie 16.03.08, 00:04
        Spróbuj Ty sprowokować go do okazywania czułości,zrób pierwszy
        krok,bądz miła,pierwsza cmoknij go w policzek.Rozwód jest
        rozwiązaniem ostatecznym.
    • wstrzasnieta_i_zmieszana Re: do osób po rozwodzie 15.03.08, 10:29
      polecam forum: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24087
    • adela38 Re: do osób po rozwodzie 15.03.08, 10:44
      W twojej sytuacji nie potrzebujesz rozwodu. Rozwod nic ci nie da oprocz
      dodatkowego cierpienia. Wasze malzenstwo jest w kryzysie i potrzebujecie pomocy
      by z tego kryzysu wyjsc. Moze poszukaj jakiejs terapii rodzinnej w okolicy?.
      Powinnas tez porozmawiac spokojnie z mezem o tym co czujesz i powiedziec mu
      konkretnie co od niego oczekujesz, bez obwiniania go o zaistniala sytuacje. Jak
      nie dasz rady powiedziec mozesz mu to napisac.Wazne bys go nie winila i pisala
      konkretnie czego oczekujesz po nim.A jesli go nadal kochasz i kochasz wasze
      dziecko i chcesz byscie byli rodzina to tez mu to powiedz czy napisz.Wspolne
      wyjscie z kryzysu moze bardzo wzmocnic wasze malzenstwo. Masz o co walczyc.
      Powodzenia!
    • wstrzasnieta_i_zmieszana Re: do osób po rozwodzie 15.03.08, 10:44
      A co do Twoich wątpliwości... przede wszystkim Ty musisz być pewna,
      że chcesz posklejania. Po drugie on też powinien chcieć. Jeżeli jest
      etap poważnego kryzysu, to bez chęci z dwóch stron moim zdaniem nie
      da rady tego pociągnąć.
      Rozumiem Twoje obawy i lęki, bo przechodzę to samo, tylko że ja
      jestem bezdzietna. Ciężko pogodzić się z tym, że to co się budowało
      okazało się nic nie warte, że nasze wyobrażenia poszły się j.. Chyba
      nikt normalny nie zakłada wychodząc za mąż czy żeniąc się, że się
      kiedyś rozwiedzie. Rozwód jest wymieniany przez otoczenie jako jedno
      z najbardziej stresujących zjawisk życiowych. Trzeba sobie też zdać
      sprawę, że rozwód trwa.. i trwa ..bo nawet szybska sprawa sądowa nie
      zalatwia sprawy, bo nie da się wyjść z sali sądowej i wywalić z
      pamięci tylu lat.. na to się trzeba nastawić.
      Co do reszty obaw.. podobno 90% naszych lęków nigdy się nie
      sprawdzi :) Też się dopiero uczę, aby się nie zamartwiać na zapas :)
      Więc partnera i życie to sobie można w każdym wieku znaleźć i ułożyć.

      Cokolwiek postanowisz pamiętaj, że musisz myśleć pozytywnie, nie dać
      się załamać. Masz dziecko, masz dla kogo żyć i o co walczyć. A
      otoczenie i rodzina nie mieszka z Tobą i nie żyje Twoim życiem, więc
      nie może decydować za Ciebie - wiem że się to łatwo pisze, bo ja też
      dopiero przełamuje się do tej prawdy życiowej.
      Powodzenia :)
      • 4444marzena Re: do osób po rozwodzie 15.03.08, 16:56
        dzieki za słowa otuchy...
        mężowi wlasnie chyba nie chce się tego sklejać, bo mówi, że za dużo rzeczy się
        wydarzyło i ze on nie potrafi tego wszystkiego zapomnieć, ogólnie on jest
        nastawiony do tego negatywnie...to tylko ja jeszcze wierzę w nasze
        małżeństwo...zobaczymy - czas pokaże....póki co mieszkamy dalej razem i
        codziennie rozmawiamy
        • tracer81 Re: do osób po rozwodzie 16.03.08, 11:36
          >mężowi wlasnie chyba nie chce się tego sklejać, bo mówi, że za dużo >rzeczy się
          >wydarzyło i ze on nie potrafi tego wszystkiego zapomnieć, ogólnie >on jest
          >nastawiony do tego negatywnie...

          Bosh kobieto dziwisz mu się? Najpierw "pierdzisz" mu o rozwodzie a teraz się dziwisz jego nastawieniu? Trzeba przyjmować odpowiedzialność za swoje słowa.
Pełna wersja